Dzień dobry

To mój pierwszy wpis na forum Jesienne Szaleństwo Singli czy też
Single czy też Świat według Singli czy co tam ślina na język znowu
komuś przyniesie. Nie wiem czy pierwszy, a zarazem ostatni, a może
pierwszy z setek tysięcy następnych, ale dobra. Od jakiegoś czasu to
forum obserwuję i cóż... ze smutkiem stwierdzam, że nic tu dla mnie
nie ma, choć jestem singlem od niepamiętnych czasów i wygląda na to,
że pozostanę nim jeszcze przez przynajmniej pół wieku. Nie wiem czy
ludzie, odwiedzający to forum są tak szczęśliwi z bycia singlem i
uważają ten fakt za ósmy cud świata i Bóg wie co jeszcze, czy po
prostu wolą oszukiwać innych, a przy okazji samych siebie, że będąc
samemu jest lepiej. No ale nic, to w końcu nie moja sprawa, a poza
tym nie miało być o tym.
Jakby ktoś się nie domyślił z mojego pięknego nicku to uprzedzam, że
jestem kobietą i przekręcanie mojej płci będzie surowo karane.
Przechodzę już do głównego tematu moich wypocin.
Otóż, zadałam sobie dziś pytanie "dlaczego, do cholery jasnej,
jestem singlem?". Ten stan jest przynajmniej szokujący i szczerze
mówiąc, śmiem twierdzić, że nasz nowy rząd powinien zacząć nad tym
faktem debatować, jeśli nie ogłosić konkursu. Kto rozwiąże ten
problem, zostanie prezydentem czy coś w stym stylu.
Przecież naprawdę nie jestem taka zła. Jestem młoda, ładna i znowu
nie taka głupia. Nie mogę narzekać na brak powodzenia u mężczyzn.
Ale coś jest ze mną nie tak.
Niedawno byłam na imprezie. I co tu dużo mówić, zostałam po prostu
zewsząd zasypana adoratorami. Z tym tylko, że zamiast cieszyć się tą
sytuacją, musiałam nieźle się nagimnastykować, żeby dali mi spokój.
Dziwne zachowanie, bycie niedostępną fortecą, strzelanie fochów...
to moja specjalność. Ktoś może powiedzieć: "Ta laska jest jakaś
nawiedzona. Marudzi, że jest sama, a jak przychodzi co do czego to
się zwija i udaje, że już dawno jest po ślubie i nie życzy sobie,
żeby jakiś absztyfikant się koło niej kręcił".
Czy Wy, drogie panie, też tak macie? Zachowujecie się w ten sposób?
Może to całkiem normalne? A może rzeczywiście jestem jakimś dziwnym
wyjątkiem?
Jakby tego było mało, na imprezie był pewien facet. Koleś naprawdę
starał się mnie oczarować czy nie wiem jak te jego zabiegi nazwać.
Oczywiście totalnie go olewałam, jak zwykle w podobnych przypadkach,
choć raz się uśmiechnęłam, zamiast skrzywić (lol). Dopiero dzień po
zabawie, stwierdziłam, że w gruncie rzeczy, jestem głupia, bo mogłam
być dla niego milsza i mniej niedostępna. Pomyślałam, że fajnie
byłoby go jeszcze kiedyś spotkać. Ale, po pierwsze takie rzeczy
zdarzają się tylko na filmach, a po drugie, gdybym go spotkała,
pewnie udałabym, że go nie pamiętam albo coś podobnego.
Czy Wy też jesteście takie... hmm... głupie?