melila
18.09.08, 21:20
wiem, że to temat stary jak świat i regularnie powracający każdej jesieni, ale
chciałabym zapytać, czy komuś (a w zasadzie którejś) z Was udało się spędzić
jako singielce powyżej powiedzmy 25 - 27 roku życia ostatni wieczór w roku
znośnie na jakiejś imprezie sylwestrowej.
Przekonałam się już, że siedzenie w domu przed telewizorem jest lepsze od:
- imprezy, gdzie wszyscy poza mną przyszli w parach,
- imprezy, gdzie wszyscy faceci są ze swoimi żonami/ukochanymi i tylko z nimi
tańczą, a kilka singielek może najwyżej głupio podrygiwać na parkiecie.
Być może są panie, które potrafią dobrze się bawić w takiej sytuacji, ale ja
mam dość takich wieczorów.
Czy jest coś jeszcze ?
czy jest sens iść samotnie na sylwestrowy seans filmowy / teatralny ? - tj.
czy nie okaże się, że wszyscy tam są w parach ?
a może jakaś wycieczka - ale czy tam nie będzie tego samego ?