Dodaj do ulubionych

Ubezpieczyciele sprawdzą się sami. A klient? Zy...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.11, 20:24
1. w Polsce system ubezpieczen to dalej Afryka, na zachodzie nie stosuje sie zamiennikow, jesli szkoda jest wwysoka to klient sam wybiera czy auto ma byc naprawione,czy wyplacaja wartosc pojazdu i to bez sztuczek typu brak wpisu w ksiazce serwisowej 10% mniej
2. a co z wyplata odszkodowania, za utrate wartosci po wypadku, jakos Pan JGP nic nie powiedzial na ten temat, przykladowo 2 letnie auto chce naprawiac zamiennikami, ktore z natury,czesto nie sa idealne pod wzgledem jakosci czy chociazby wymiarow,kazdy blacharz to wie, , plus auto,ktore bylo wczesniej bezwypadkowe, traci na wartosci po wypadku.... ale tego ubezpieczalnie jakos nie chca wziac pod uwage i wyplacic roznice w utracie wartosci auta po wypadku
Obserwuj wątek
    • Gość: ziom Idźcie do sprawcy IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.11, 20:43
      Wiem ze to brzmi ale idźcie do sprawcy wtedy zobaczycie co to walka o odszkodowanie. Zakłady powinny być od dużych sum, niskie powinni ludzie załatwiać miedzy sobą sami. A że sprawca nie ma pieniędzy? Trudno, łatwo się sądzić z bogatym, sadźcie się z bezrobotnym, nawet jak wygracie to jesteście w ciemnej dupie.
    • Gość: aiv Ubezpieczyciele sprawdzą się sami. A klient? Zy... IP: *.acn.waw.pl 20.07.11, 20:52
      Afryką jest to , że ubezpieczyciele nie starają się owych szkód likwidować w czasie ustawowym wiedząc , że nie grożą im z tego powodu żadne konsekwencje . To czy kosztorys zostanie sporządzony w jeden dzień po oględzinach czy za 1.5 msc nie ma większego znaczenia . poszkodowany musi czekać i tyle . a jak mu się nie podoba to może się poskarżyć co najwyżej swojej żonie , bo nikt inny go nie wysłucha i nikogo więcej to nie obchodzi
    • Gość: Alek Ubezpieczyciele sprawdzą się sami. A klient? Zy... IP: *.INTELINK.pl 20.07.11, 21:18
      Jak czytam te androny w wywiadzie to mnie az głowa boli. CO z tego że 12 letnie auto ma znikomą wartość ??? Owszem znikoma to moze ma (np. 12 letni Polonez),ale rynkowa!!! Natomiast dla korzystajacego z auta ma pojazd wartosc przede wszystkim uzytkowa!!!

      I dlatego jezeli moje auto mialo czesci oryginalne to nawet gdy ma 12 lat to mam prawo zadac takich czescci. Na szczescie sady w Polsce orzekaja zgodnie z interesem KONSUMENTA,a nie ubezpieczyciela. A wiadomo ze zamiennik zawsze nawet najlepszy roznic sie moze od oryginału np. wkład lusterka do ASTRY G: kupilem zamiennik - niby to samo,ale zima nie chcialo mi całego pola lusterka rozmrazac. DOkupilem oryginalne pole i co? DZIAŁA!!!
    • Gość: jogo Ubezpieczyciele sprawdzą się sami. A klient? Zy... IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.11, 21:33
      Z ciekawości, ale z pewnym przekonaniem przeczytałem komentarze i utwierdzam się w przekonaniu, że Afryka jest w waszych głowach. Nie obrażając Afryki. Macie takie pojęcie o ubezpieczeniach jak Donek o rządzeniu krajem.
      • Gość: Bism Zarzuć jakieś błędy merytoryczne. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.11, 21:42
        Zarzuć jakieś błędy merytoryczne przedmówcom.
        Wszyscy je chętnie przeczytamy i się czegoś nowego nauczymy.
        • Gość: albert badanie zadowolenia klienta IP: *.acn.waw.pl 20.07.11, 22:06
          Już teraz po kazdej likwidacji szkody u jednego z ubezpieczycieli dzwoni któs z "badania rynku" i pyta o zadowolenie z przebiegu likwidacji szkody. Ale pytania sa tak sformułowane, ze mozna odpowiedziec tylko "od 1 do 5". Nie ma mozliwości zgloszenia innych uwag. Potem takie odpowiedzi przetwarza sie i wychodzi, ze jest dobrze.
          • Gość: Bism Wersje dla slabszych poprosze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.11, 22:33
            Fajnie że dzwonią. Nie wiem tylko od jakiego ubezpieczyciela i co później się z tymi ocenami 1..5 dzieje. Laurkę sobie wystawią i powieszą nad kserem ? :)

            Jak klient rozwali czteroletnią S-klasę AMG, hipotetycznie nieznany z nazwy ubezpieczyciel utnie z odszkodowania kilkadziesiąt tysiów ("bo panie, zamienniki, ten tego, to one są takie same jak oryginały, ten importer to specjalnie tak mówi") to zapewne klient odpowie na wszystkie pytania 1.
            I teraz przechodzę do sedna:
            czy ubezpieczyciel popłacze się w kątku, wychlipie "bzidki klient" po czym radośnie wypłaci nagrody swoim aktuariuszom, prawnikom, callcentrom i tej miłej Pani od kawy z urwanych klientowi kilkudziesięcy tysiów
            czy może posypie głowę popiołem i wyśle do Klienta piękny pachnący przelew Sorbnetem i na czerpanym papierze odręcznym pismem Prezes nieznanego ubezpieczyciela przeprosi gorąco i obieca "że już nigdy więcej"?

            Jak myślisz?
            Przejaskrawienia celowe :)
    • Gość: csds muszą nieźle dostawać po kieszeni w sądach... IP: *.centertel.pl 20.07.11, 22:08
      Tonący brzytwy się chwyta! Szkoda czasu na takie rozwiązywanie sporów. Od razu do sądu złodziejskie firmy , a najlepiej POZWY GRUPOWE. Ciekawe ile można zarobić na takim oszustwie jak z zawężoną definicją zawału serca?
      abckonsumenta.pl/artykuly/26-pzu-zycie-zawal-serca.html
      Pewnie mieli wkalkulowaną ewentualną karę za taki numer i pewnie i tak zarobili na tym miliony. Rzygać się chce...
    • Gość: Bism Coś mi się tu nie widzi. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.11, 22:12
      Sami ubezpieczyciele wdrażają "program skargowy"?
      A cóż to takiego się stało że wychodzą naprzeciw swoim klientom? Tak sami z siebie?
      Eee, chyba się komuś ciepło zrobiło z jakiegoś powodu i próbuje zmyłki pt. "Lepiej samemu stworzyć komisję niż dopuszczać do coraz większego szumu i szargania nazwami firm po wychodkach^H forach. Nie wiem jeszcze tylko co to za powód....

      To teraz ad meritum.
      Panie Janie Grzegorzu Prądzyński.
      Z właściwą takim bezosobowym organizacjom (mieszczącym się zapewne w trzech pokojach na krzyż w składzie: jedna sekretarka, prezes i jakiś żuczek do czarnej roboty) bezczelnością mówi mi Pan że mój kilkuletni, pogwarancyjny pojazd ma być naprawiany wyłącznie zamiennikami po wypadku, bo oryginalna część to "bezpodstawne wzbogacenie się". Zakładam że swoje wypowiedzi nt. jakości zamienników opiera Pan nie na opiniach zaczerpniętych z giełdy w Słomczynie, kilku forów i grup dyskusyjnych a wyłącznie na (i jest Pan nam je w stanie przedstawić) wiarygodne badania jakościowe wielu grup części pochodzących od różnych producentów dokonane w różnych laboratoriach przez uznane autorytety naukowe?
      Mniemam również że posiada Pan umocowanie do wygłaszanie tego typu "wspólnego zdania ubezpieczycieli w PL" i uzgodnił Pan z wiodącymi ubezpieczycielami treść tegoż wywodu?

      Jako znany międzynarodowy menedżer (nie wnikajmy w ten nieszczęsny SGPiS, bo innego do wyboru nie było), zarządzający m.in. Orbisem (gorąco gratuluję demontażu^H sukcesu sprzedaży prężnej polskiej jeszcze przedwojennej firmy w ręce Francuzów) na pewno nie kieruje się Pan względami pozamerytorycznymi.
      Szczerze życzę Panu, innym forumowiczom i sobie aby tak gorąco polecane przez Pana zamienniki (zakładam że wchodzą w to tarcze i klocki hamulcowe) zawsze i wszędzie działały tak jak to jest zaprojektowane i obliczone. Zwłaszcza przed przejściami dla pieszych...

      Łączę wyrazy szacunku
      Jeden z miliona
      • Gość: wilq Re: Coś mi się tu nie widzi. IP: 81.15.192.* 21.07.11, 08:47
        brawo! też właśnie nurtowało mnie skąd to pan Prądzyński takiej fachowej wiedzy na temat dobrej jakości zamienników zaczerpnął!:)
    • blanc Ubezpieczyciele sprawdzą się sami. A klient? Zy... 20.07.11, 22:15
      "Ale wyobraźmy sobie, że naprawia pani dwunastoletnie auto, stosując np. oryginalne amortyzatory. Wtedy taki koszt jest nieuzasadniony, bo nie ma ekonomicznego powodu, by do samochodu, którego wartość jest znikoma, używać w czasie naprawy oryginalnych części."


      Interesujące podejście i bardzo wygodne dla wspaniałych ubezpieczycieli. Jeszcze bardziej interesująco robi się w momencie, gdy taki poszkodowany serwisuje swój - przykładowo - 12 letni pojazd, robi przeglądy, dmucha nań i chucha, naprawia z zastosowaniem części oryginalnych (a nie zamienników) - po prostu o niego dba i ma pojazd w stanie lepszym, niż często ponad dwukrotnie młodsze inne samochody. To oczywiście także jest kwestia marki - ale np. 12 letnie, czy nawet i starsze, dobrze utrzymywane volvo, czy mercedes - są zdecydowanie lepsze niż 5-6 punto, astra, czy inne podobne auta - nie wspominając nawet sytuacji, gdy np. te drugie nie są specjalnie zadbane, a przy naprawach stosowane są te tak bardzo rekomendowane przez ubezpieczycieli tanie zamienniki.

      Tutaj dochodzi także, kompletnie nie brana przez ubezpieczycieli, a wspomniana już wcześniej na forum, "utrata bezwypadkowości". Po naprawie, szczególnie jakiejś większej, taki samochód nigdy już nie będzie takim jak przed wypadkiem, a różnica będzie jeszcze większa jeśli do naprawy stosowane będą części nie wiadomo jakiego pochodzenia. Pytanie brzmi: dlaczego ktoś poszkodowany ma ponosić dodatkowo konsekwencje finansowe (po wypadku wartość pojazdy jest niższa, a mogą wychodzić po jakimś czasie inne niespodzianki będące konsekwencją wypadku lub samej już naprawy - na rynku są przecież Warsztaty i "warsztaty"...), nie wspominając już o utracie swego rodzaju komfortu, gdy ma świadomość że jego pojazd jest po jakiejś dużej naprawie?

      Może warto by przynajmniej zawsze sprawdzać jakie uszkodzone części w takim samochodzie były przed wypadkiem - wówczas jeżeli były oryginalne - stosowane byłyby oryginalne, jeżeli były to zamienniki to stosować podobnej jakości zamienniki.
      • blanc Re: Ubezpieczyciele sprawdzą się sami. A klient? 20.07.11, 22:16
        miało być:

        "są zdecydowanie lepsze niż 5-6 LETNIE punto, astra"
    • Gość: rozczarowany Ubezpieczyciele sprawdzą się sami. A klient? Zy... IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.11, 22:32
      Oto przykład hipokryzji ubezpieczycieli: gdy szkoda jest z OC, zalecają używanie zamienników, gdy jest AC, naprawa może być wykonana tylko na częściach oryginalnych, co znacznie zawyża kosztorys i w wielu wypadkach kwalifikuje samochód do szkody całkowitej. A szkoda całkowita to pole do kolejnych przekrętów, żeby tylko wypłacić ubezpieczonemu jak najmniej kasy (np. wypłata w Warcie = wyceniona teoretycznie wartość wraku, niewystarczająca do pokrycia kosztów naprawy)
    • Gość: niemiec.de W Niemczech IP: *.dip.t-dialin.net 20.07.11, 22:46
      Pan prezes rznie glupa i mydli oczy. Sa dobre wzorce i mozna je do Polski przeniesc. Napisze wam jak jest w Niemczech, bo tu niektorzy mitologizuja. Trzeba byc swiadomym ze wyzsze odszkodowania powoduja wyzsze skladki, ktore niekonieczeni bylyby do zaakceptownia w Palsce. Sady Niemieckie wydaly juz wiele wyrokow, wskazujac, ze poszkodowany ma obowiazek minimalizowac szkody, i ze w interesie wszystkich ubezpieczonych lezy utrzymywanie odzskodowan na jakims rozsadnym poziomie. Dlatego tez:
      1. poszkodowany ma prawo do orginalnych czesci i naprawy w servisie producenta, ale jezeli taniej byloby zakupic podobne auto w komisie to poszkodowany powinien zachowac sie rozsadnie i kupic sobie podobne auto. Wycene robi rzeczoznawca, moze byc wybrany przez poszkodowanego.

      2. poszkodowany ma prowo do adwokata, ubezpieczalnia musi pokryc jego koszty.

      3. Na czas naprawy nalezy sie auto zastepcze, ale nie takie jak mial poszkodowany tylko klase nizsze.
      Do czasu naprawy nie wlicza sie np. czasu czekania na czesci, albo czasu czeknia, az mechanik czy warsztat bedzie mial czas sie tym autem zajac. Ile czasu potrzeba na sama naprawe wycenia rzeczoznawca.
      Gosc wynajal auto zastepcze na 2 tygodnie i przejechal 30 km. Ubezpieczalnia powiedziala, ze nie zaplaci za auto, bo jak gosc tak malo jezdzi to powinien byl sobie wziac raz czy dwa taksowke i byloby duzo tanie. Sad przyznal racje ubezpieczalni - trzeba minimalizowac szkode.

      A co do terminow. Gosc mi rozwalil auto 2 grudnia 2010, sprawe oddalem prawnikowi. Dodzwonic sie nie idzie. Ubezpieczalnia potrzebuje 2 miesiace zeby odpowiedziec na proste pismo. Do tej pory nie mam odszkodowania. A chodzi o Allianza.



      • Gość: rafal Re: W Niemczech IP: 193.24.24.* 21.07.11, 08:39
        Hehe - no i zabiłeś ćwieka wszystkim "znafcom" tematu i miłośnikom tezy że "w niemczech to hohoho!! " ;)
        Dokładnie jest tak jak napisałeś - tylko trzeba dodać: przy znacznie większych składkach ;)
      • mike_ Re: W Niemczech 21.07.11, 09:01
        > 1. poszkodowany ma prawo do orginalnych czesci i naprawy w servisie producenta,
        > ale jezeli taniej byloby zakupic podobne auto w komisie to poszkodowany powini
        > en zachowac sie rozsadnie i kupic sobie podobne auto. Wycene robi rzeczoznawca
        > , moze byc wybrany przez poszkodowanego.

        To jest właśnie lepiej niż u nas. Części oryginalne? tylko gdy chcą żeby szkoda była całkowita. I tyle - mi kiedyś w autoryzowanym powiedzieli, że muszę podpisać, że naprawią auto zamiennikami bo oni nie mają czasu użerać się z ubezpieczalnią - i jak chcę dobrze to muszę samemu walczyć o ubezpieczenie. Co ciekawe rzeczoznawca wynajęty przeze mnie wycenił zupełnie inaczej niż rzeczoznawca ubezpieczalni. A już przyjęcie że maskę się wyklepie jest oczywistym skandalem bo nie jest to przywrócenie stanu sprzed szkody. Tylko wymiana!

        > 2. poszkodowany ma prowo do adwokata, ubezpieczalnia musi pokryc jego koszty.

        U nas w opcji - droższe ubezpieczenie.

        > 3. Na czas naprawy nalezy sie auto zastepcze, ale nie takie jak mial poszkodowa
        > ny tylko klase nizsze.
        > Do czasu naprawy nie wlicza sie np. czasu czekania na czesci, albo czasu czekni
        > a, az mechanik czy warsztat bedzie mial czas sie tym autem zajac. Ile czasu pot
        > rzeba na sama naprawe wycenia rzeczoznawca.
        > Gosc wynajal auto zastepcze na 2 tygodnie i przejechal 30 km. Ubezpieczalnia po
        > wiedziala, ze nie zaplaci za auto, bo jak gosc tak malo jezdzi to powinien byl
        > sobie wziac raz czy dwa taksowke i byloby duzo tanie. Sad przyznal racje ubezpi
        > eczalni - trzeba minimalizowac szkode.

        U nas możesz dostać to samo - znowu w wyższym wariancie czyli wyższej składce. I nic w tym dziwnego.
        • Gość: rafal Re: W Niemczech IP: 193.24.24.* 21.07.11, 09:21
          Niestety, mylisz dwa typy ubezpieczeń: ten artykuł (i opis "jak to jest u Niemca" ) dotyczy praktycznie wyłącznie OC. Ty zaś - odnosisz się do AC. To niestety zasadnicza różnica. Owszem, przy naprawie z AC sam możesz zdecydować - tyle że najczęściej nikt ci nie mówi że w tym podstawowym wariancie to dostaniesz naprawę na zamiennikach, ale jeśli chcesz oryginały, musisz dopłacić.. Ja mam świadomość tych kwestii i działania ubezpieczeń, ale ludziska w większości kierują siętylko ceną - myśląc że każde AC jest takie samo. A nie jest - stąd też potem jest wiele reklamacji (bezsasadnych) i gadanie że "ubezpieczyciel to złodziej".
          Inna sprawa że ubezpieczyciele czyści nie są - dlaczego u diabła to sprawdzenia czy naprawa się opłaca używają maksymalnych możliwych cen części (oryginały oczywiście) i robocizny (ASO), ale jak się nie uda przekrtoczyć 70% wartości to potem już do naprawy są zupełnie inne ceny? To juz jest jawne sk...stwo, bo ta zasada jest wpisana w OWU KAŻDEGO ubezpieczyciela w PL. A na logikę powinno być - jeśli stosując przyzwoite ceny naprawisz to auto mieszcząc się poniżej 70% to powinieneś dostać odszkodowanie-i tyle (IMHO ten zapis powinien być wpisany przez UOKiK na listę klauzul zabronionych w umowach)
          I dugi bezczelny numer: wycena auta; Do naliczenia składki - wycena na podstawie katalogu Eurotax, ale cena KUPNA dla komisu (najwyższa - jest to cena po której komisy sprzedają auto klientowi), w najlepszym wypadku cena uśredniona (niewiele mniejsza od ceny kupna). Ale jak przyjdzie do wyceny wartości pojazdu do szkody - to już jest cena SPRZEDAŻY komisu - niższa o co najmniej 10 % od ceny KUPNA (a to jest cena po której komisy SKUPUJĄ auta od tych którzy chcę je wstawić w komis). Dlaczego u diabła przykłada się do tego samego celu różne miarki? Tyle że wprost to nigdzie nie jest w OWU zapisane - to tylko "praktyka rynkowa" (więc można z tym walczyć w sądzie). ??
    • Gość: corm chodzi o inkasowanie składki a nie o wypłatę IP: *.astral.lodz.pl 20.07.11, 23:08
      Czy zwróciliście uwagę na stwierdzenie że ubezpieczalniom zależy na wypłacaniu odszkodowań bo to jest ich biznes. Panie Prądzyński, fajna próba stosowania technik NLP ale na mnie nie działa. Ubezpieczalniom zależy na inkasowaniu składki a NIE na wypłacaniu odszkodowań. Najlepiej byłoby brać kasę od ludzi i nie wypłacać. I na tym polega ten biznes. Nie mydl pan oczu biednym duszyczkom. Ubezpieczalnia zarabia wtedy kiedy nie wypłaca odszkodowań albo zaniża ich wartość. I tu jest pies pogrzebany. Dlatego żadne cudaczne instytucje tworzone przez ubezpieczalnie tego nie zmienią i wiesz pan o tym doskonale. Dlatego nie rób nam pan wody z mózgu.
    • Gość: BUHAHA Ubezpieczyciele sprawdzą się sami. A klient? Zy... IP: 178.73.29.* 20.07.11, 23:16
      od zawsze wygrywa się takie sprawy na pniu w każdym sądzie w RP. Jak sie ktoś boi sądu to wystarczy sobie kupić np. ubezpieczenie opłacające koszty prawnika i sądowe i po temacie.
    • Gość: anon Ubezpieczyciele sprawdzą się sami. A klient? Zy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.11, 00:54
      No to ja zarzucę hasłem - amortyzacja :)
      I co Pan na o tym może opowiedzieć Panie Prąciński?
      • Gość: wojti Re: Ubezpieczyciele sprawdzą się sami. A klient? IP: 218.4.84.* 21.07.11, 01:35
        Nawet nie mów o amortyzacji

        Ja już półtora roku się dochodzę z Compensą - bo w kosztorysie uwzględnili amortyzacje drzwi ale na moją prośbę o wyjaśnienie dlaczego drzwi podlegają amortyzacji już nie raczą odpowiedzieć. A dodatkowo podczas wyceny rzeczoznawca - jak mu pokazałem wgięty tylni słupek (miałem Kombiaka) to powiedział ze to nie wymienią - takie wgięcie nic nie przeszkadza. Jak się zapytałem czy by jeździł tak naprawionym autem to szybko zmienił temat.
        Najlepsze było potem - dostałem wycenę - z którą się nie zgodziłem a następnie wypłatę odszkodowania pomniejszoną o kolejną amortyzację - dopiero prawnik uzyskał od nich uzasadnienie które nie miało racji bytu i zaczyna się przepychanka z pismami a auto stoi półtora roku w garażu i jak patrze na nie to chce mi się poprostu płakać.

        Porównywałem dodatkowo ceny zamienników oraz tych z wyceny
        kierunkowskaz przedni - najtańszy zamiennik 99 zł (orginal ponad 400) a w wycenie 39
        lusterko - komplet zamienników 600 zł - wycena na 250 zł

        poprostu paranoja - ale pocieszam się tym ze za miesiąc prawnik składa sprawę do sądu
    • Gość: leon Ubezpieczyciele sprawdzą się sami. A klient? Zy... IP: *.telgam.pl 21.07.11, 06:28
      ja wystarczajaco dobrze pamietam przypadki odmowy wyplaty odszkodowania bo w samochjodzie sprawcy byly wlasnie zamienniki, co sprytnie umieszczali w OWU. I teraz zostaje tylko sadzic sie cywilnie ze sprawcą bo ubezpieczyciel sie wymigał.
    • Gość: zlodzieje ubezpieczyciele to zlodzieje IP: 212.160.240.* 21.07.11, 08:31
      moze niech jeden z drugim prezesem firm ubezpieczeniowych odkupia po prostu te samochody, ktorym to niby nie spadla wartosc po stluczkach i zastosowaniu zamiennikow skoro nie traca one na wartosci i sa takie super... oczywiscie po cenach aut niewypadkowych
    • maryjan_pazdzioch Ubezpieczyciele sprawdzą się sami. A klient? Zy... 21.07.11, 08:35
      hie hie banda matolow sie zebrala i "komętuje"

      no dobra - niech beda odszkodowania dla kazdego klamora identyczne jak w przypadku nowych aut, ale czy bedziecie jednoczesnie placic skladki wyliczane wg wartosci nowego pojazdu??

      podejrzewam, ze jesli ktos ma klamora, ktory jest wart niewiele to chcialby placic skladke wg tej wartosci, a nie wg ceny salonowej, ktora moze wynosci kilkadziesiat tysiecy PLN

      pazdziochy z tego forum jak to pazdziochy - chcieliby placic skladke wg wartosci rynkowej swojego klamora, ale w razie czego otrzymac odszkodowanie jak dla nowego pojazdu i jeszcze to nadete oburzenie ROTFL
      • maryjan_pazdzioch Re: Ubezpieczyciele sprawdzą się sami. A klient? 21.07.11, 08:36
        ps
        tym matolkom, ktorzy sobie mordy wycieraja zachodem sugeruje sprawdzic jakie tam sa ceny ubezpieczen komunikacyjnych - pewno mordy im zrzedna hehehe
      • Gość: wielebny Re: Ubezpieczyciele sprawdzą się sami. A klient? IP: *.ip.netia.com.pl 21.07.11, 08:41
        co ty gadasz, wprawdzie auto ubezpieczasz od nizszej jego wartosci, ale zwieksza sie za to % skladka za takie wozidlo. przez 1sze 3 lata placilem np. 5,1% od 80k, a w 4tym roku 7-8% od 60k. niby skladke place od mniejszej wartosci auta, ale jakbys sie nie krecil, to doopa zawsze z tylu.
      • kpawlowski Od kiedy to OC płaci się od wartości auta? 21.07.11, 11:50
        Co ty bełkoczesz człowieku? Ktoś stuknie mi auto, które według wieku jest niewiele warte (a rynkowo kilkadziesiąt tysięcy), naprawę robię z jego OC więc goowno mnie obchodzi czy stuknął mnie stary Polonez czy najnowszy Bentley!
    • Gość: Lifeform Ubezpieczyciele sprawdzą się sami. A klient? Zy... IP: *.tktelekom.pl 21.07.11, 08:41
      Przepraszam za wyrażenie, ale opinia Pana Prezesa to jeden bełkot. Niestety ale ubezpieczyciele w Polsce żyja jakby we własnym świecie a ubezpieczonych traktują jak dojne krowy.
      Przy kosztorysach (niestety mialem tą nieprzyjemność naprawiać auto z ubezpieczenia dwukrotnie w ciągu ostatniego roku) brane są pod uwagę jedynie cześci nieoryginalne najpodlejszej jakości (najtańsze). Nie ma podziału na kategorie rekomendowane i nie rekomendowane. Zastanawiające jest to, ze kosztorysanci wybierają ceny cześci i roboczogodziny, ktorych żywcem nie da sie osiągnać na rynku (czyżby od roboczogodziny też była odejmowana 'amortyzacja' jak w przypadku cześci? :) ).
      Tak czy siak - Panie Prezesie - ubezpieczyciele zgadzają się płacic za cześci takie kwoty, za które nikt na rynku części nieużywanych ich nie sprzedaje, nawet po cenach hurtowych. Proszę wiec skończyc taką propagandę i przyglądnać się funkcjonowaniu całego systemu ubezpieczeń komunikacyjnych w Polsce!
    • Gość: eM Zgadzam się! IP: *.dynamic.chello.pl 21.07.11, 08:53
      ale pod pewnym warunkiem. Skoro mój samochód jest już po gwarancji, czyli ma być naprawiany zamiennikami - ja składkę OC zapłacę banknotami z Monopoly - też w charakterze zamienników. Pasuje? Bo jak nie to won krzyża pilnować!
      • kpawlowski Re: Zgadzam się! 21.07.11, 11:52
        A co na Twoje OC do naprawy Twojego auta? Przeciez naprawiasz z OC sprawcy więc nie ma znaczenia jaki samochód w Ciebie uderzył i jaką zapłacił składkę za OC....
    • Gość: ji Ubezpieczyciele sprawdzą się sami. A klient? Zy... IP: *.ceti.pl 21.07.11, 09:48
      sprawa jest prosta ubezpieczyciel ma doprowadzić auto do stanu pezd zdarzeniem
      czyli jak były zamienniki to można stosować zamiennik jak był oryginał to trzeba kupić oryginał i po ptokach ale to zbyt proste dla ubezpieczycieli chcą odsiać nieżamożną cześć społeczeństawa która ich utrzymuje i wciskać im kit jednocześnie pokazując "kmiotkom" ich miejsce - no tak się nie da (mam nadzieję) "kmiotek" płaci kasę "kmiotek" wymaga i niech się od "kmiotka" odwalą bedzie jeździł autem tyle lat ile będzie miał ochotę.
    • unhappy Jakie fajne bzdury :) 21.07.11, 10:15
      "- Użycie części oryginalnych jest zasadne w sytuacji, kiedy auto jest nowe, na gwarancji, naprawiane w sieci dilerskiej i dotąd do jego napraw stosowane były części oryginalne"

      Czyli wg p. Prądzyńskiego auto po gwarancji jest już autem starszym w naprawie którego wolno stosować chłam :)

      "Ubezpieczyciele wówczas odmawiają, ponieważ podstawowa zasada ubezpieczeń mówi, że na odszkodowaniu klient nie może się wzbogacić."

      Przy czym w SĄDZIE panie Prądzyński trzeba by wykazać, że klient się wzbogacił. Jeśli komuś urwało lusterko za 3 tysiące to poszkodowany DECYDUJE czy dostanie kasę (i wstawi sobie zamiennik za 5 stówek) czy zamontuje oryginał za 3 tysiące.

      " Stosowanie zamienników - podkreślmy: rekomendowanych przez ubezpieczycieli - nie ma wpływu na wartość odsprzedażową pojazdu."

      Rekomendację ubezpieczycieli możecie sobie wsadzić w buty. Liczy się rekomendacja PRODUCENTA. I żaden sąd nie zmusi klienta do naprawy auta w warsztacie Pana Zbysia. Auta naprawia się w salonach AUTORYZOWANYCH. Wtedy wiadomo, że rekomendacje PRODUCENTA (a nie ubezpieczycieli) są przestrzegane.
    • Gość: J.J-P. Ubezpieczyciele sprawdzą się sami. A klient? Zy... IP: *.icpnet.pl 21.07.11, 10:25
      Składkę naliczają od wartości samochodu zbudowanego z oryginalnych części, więc kalkulacje napraw (odszkodowania) winny być oparte o wartość takich oryginalnych części.
      W samochodach leasingowanych polisa jest obliczana dla leasingobiorcy wg warszawskich stawek, dodatkowo nie jest przeliczana co roku proporcjonalnie do spadku wartości samochodu, a samochód jest użytkowany w pipidówce dolnej. Różnica ok. 40%.
      Stąd pytanie, różnicę kasuje Leasingodawca czy Towarzystwo Ubezpieczeniowe?
    • Gość: m Pan Prądzyński wciska Wam kit IP: 91.213.162.* 21.07.11, 10:52
      cały biznes ubezpieczyciela kręci się nie na wypłacie odszkodowania, tylko na pobraniu kosmicznej składki i takich zapisach w warunkach ubezpieczenia by jak najbardziej wykręcić się od odpowiedzialnosci.
    • firstkaktus Ubezpieczyciele sprawdzą się sami. A klient? Zy... 21.07.11, 10:54



      "...- Każdy przypadek jest indywidualny. Ale wyobraźmy sobie, że naprawia pani dwunastoletnie auto, stosując np. oryginalne amortyzatory. Wtedy taki koszt jest nieuzasadniony, bo nie ma ekonomicznego powodu, by do samochodu, którego wartość jest znikoma, używać w czasie naprawy oryginalnych części. "


      Ja mam renówkę scenic z pażdziernika 1996 . Prawie 15 lat . Jej wartość polega na tym , że po pierwsze nic się w niej nie psuje bo pierwsza seria jest zawsze wykonywana idealnie , po drugie łączne koszty wszelkich wymian eksploatacyjnych ( tylko oryginalne cześci i płyny wg zaleceń producenta ) zamknęły się przez ten czas w 10 000 pln ( czyli nic ) , a po trzecie takich pojazdów z pierwszej wyprodukowanej serii jeździ już bardzo niewiele . Za następne dziesięć lat będzie stanowiła unikat , a więc i niemały kapitał . I taki frajer mi mówi , że muszę pakować gó... do samochodu bo teraz jego wartość jest znikoma . Teraz być może , ale jestem ciekaw ile mi zaśpiewacie za ubezpieczenie jak " Babcia Renia " osiągnie lata i założy żółte blachy . Wtedy to będzie cenny co ?
    • kpawlowski kilkunasto letnie auto mniej warte???? 21.07.11, 11:35
      Co za bzdury opowiada tem człowiek... Wypowiem się na moim przykładzie: mam BMW serii 6 z 1985 roku - samochód ma 25 lat czyli według tego człowieczka ma niską wartość ze względu na wiek. Samochód kupiłem kilka lat temu w stanie nazwijmy to polubownie nie najlepszym ale postanowiłem doprowadzić go do stanu fabrycznego. Wszystkie części, które wymieniałem to oryginały na co mam odpowiednei rachunki. Na naprawę blacharską samochód pojechał do ASO BMW. Samochód nie jest zarejestrowany jako zabytek - po prostu nei chcę tego i tyle. Zakładamy sytuację, że ktoś mi uszkodzi moją perełkę i co wtedy? Mam sobie dać włożyć zamienniki, bo samochód jest stary? Lakierować ma go Pan Kazio zza miedzy bo jest tani? NIEDOCZEKANIE! Mój samochód na dzień dzisiejszy ma wartość ok 50-60 tysięcy złotych - to nieco więcej niż niejeden nowy korański złom.
      Może ów wszechwiedzący z nadzoru ubezpieczeń wyjaśni mi co w takiej sytuacji?
      • Gość: anon Re: kilkunasto letnie auto mniej warte???? IP: *.adsl.inetia.pl 21.07.11, 14:03
        Spytaj się ile dostaniesz amortyzacji na części jak ktoś w ciebie walnie. Auto 5 letnie potrafi oberwać 50%... Ale z OC pewnie sprawę wygrasz, za parę lat oczywiście.
    • Gość: klm Ubezpieczyciele sprawdzą się sami. A klient? Zy... IP: *.dynamic.chello.pl 21.07.11, 12:16
      debil czy złodziej ten Prądzyński?
      jak można pier.dolić, że zamienniki maja taką samą jakość jak oryginały??!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka