Dodaj do ulubionych

Koniec ery franka

IP: 94.75.112.* 17.09.11, 17:45
Kiedy frank kosztował po 2 zł, pośrednicy kredytowi przekonywali, że dalej będzie się osłabiał. I większość ludzi dawała się nabrać.

W SKALI MAKRO TO NIE POŚREDNICY INO RYSIEK PETRU, KŁAMLIWY DZIENNIKARZYNO:

Rysiek Petru o franku
Autor: Gość: malinowski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.11, 10:25
Dodaj do ulubionych Skasujcie
Odpowiedz
Petru: dalsze osłabienie franka jest bardzo prawdopodobnePAP | 16.03.2009 | 15:05

Frank szwajcarski może się dalej osłabiać i jest mało prawdopodobne, by kiedykolwiek kosztował jeszcze 3,20 zł - uważa ekonomista Ryszard Petru.

Jak podkreślił na poniedziałkowej konferencji, do takich prognoz skłania ubiegłotygodniowa zapowiedź banku centralnego Szwajcarii o rozpoczęciu interwencji w celu osłabienia waluty.

Akcja banku Szwajcarii na osłabienie franka to jest przełom. Szwajcarzy nie są zainteresowani silnym frankiem - zaznaczył Petru.

Za franka musimy zapłacić w poniedziałek 2,92 zł. Waluta Szwajcarów osłabiła się w poniedziałek o 0,4 proc. do 1,5383 za euro, o 1,1 proc. do 1,6775 za funta i o 0,1 proc. do 1,1863 za dolara.

Jeżeli nie będzie jakiejś megakatastrofy, typu upadek Ukrainy, to jest duża szansa, że poziomu 3,20 zł za franka już nie zobaczymy - ocenił.

W lutym frank szwajcarski osiągał rekordy wartości w stosunku do innych walut - w połowie lutego kosztował nawet 3,32 zł.

W opinii Petru, nie możemy jednak wykluczyć osłabienia złotego, bo "sytuacja na świecie jest niepewna". Jak jednak podkreślił, kursy walut są obecnie na "dużo bezpieczniejszym poziomie".

Nie jesteśmy w stabilnej sytuacji, ale jesteśmy w takiej sytuacji, że spać możemy wszyscy spokojnie - dodał.


finanse.wp.pl/kat,9231,title,Petru-dalsze-oslabienie-franka-jest-bardzo-prawdopodobne,wid,10947700,wiadomosc.html

noooo.... ryśku!!! to ja przez ciebie nie przewalutowałem przy 2,90 !!!! zwrócisz mi straty, przekonany ryśku? a może instytucja , której twarz dajesz mi zwróci?? no chyba, że na Ukrainie jednaj jeszcze coś pie...lnie.....?
Obserwuj wątek
    • Gość: pinokio Rysiu petru"frank nigdy nie bedzie po 3.2" IP: 94.75.112.* 17.09.11, 17:48
      Rysiu Petru"FRANK NIGDY NIE BEDZIE PO 3.2"

      Rysiu Petru"FRANK NIGDY NIE BEDZIE PO 3.2"

      Rysiu Petru"FRANK NIGDY NIE BEDZIE PO 3.2"

      Rysiu Petru"FRANK NIGDY NIE BEDZIE PO 3.2"

      Rysiu Petru"FRANK NIGDY NIE BEDZIE PO 3.2"

      Rysiu Petru"FRANK NIGDY NIE BEDZIE PO 3.2"

      Rysiu Petru"FRANK NIGDY NIE BEDZIE PO 3.2"

      Rysiu Petru"FRANK NIGDY NIE BEDZIE PO 3.2"

      Rysiu Petru"FRANK NIGDY NIE BEDZIE PO 3.2"

      Rysiu Petru"FRANK NIGDY NIE BEDZIE PO 3.2"

      Rysiu Petru"FRANK NIGDY NIE BEDZIE PO 3.2"

      Rysiu Petru"FRANK NIGDY NIE BEDZIE PO 3.2"

      Rysiu Petru"FRANK NIGDY NIE BEDZIE PO 3.2"

      Rysiu Petru"FRANK NIGDY NIE BEDZIE PO 3.2"

      Rysiu Petru"FRANK NIGDY NIE BEDZIE PO 3.2"

      Rysiu Petru"FRANK NIGDY NIE BEDZIE PO 3.2"
      • Gość: gugcia0 pinokio i jamrozy kleks, a glowa to od czego jest? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 17.09.11, 18:28
        Nie wolno sluchac nikogo (oprocz matki i ojca),zadnego Rysia Misia i innych "doradcow".Nalezy brac roczniki statystyczne,siegnac w internet,i zobaczyc jakie byly od ok.1995 roku do roku 2011 kursy franka,marki RFN -obecnie,od 2001 euro,dolara.Nalezy porownac inne pary walutowe w ciagu wielu lat,nalezy zapytac swoich dobrych znajomych,ktorzy gdzies w swiecie byli,cos widzieli,znaja realia cen,zarobkow w roznych krajach i jakos do moga do naszego kraju odniesc.Ja ,na przyklad,ekonomista nie jestem,ukonczylem filologie na UJ,jezdze do pracy na Zachod od 1981 roku,mam do czynienia z walutami,cenami w Polsce i RFN od 30 lat,znam tez realia anglosaskie.Gdyby mnie ktos zapytal w roku 2007-2008,byli tacy w Krakowie,co robic to odpowiadalem,ze po pierwsze mieszkania w Krakowie po 8 do 10 tys zl za m2,gdy dolar byl po 2 zl,uwazalem za o polowe za drogie,wyliczalem ludziom,ze 100 m2 po 10 tys zl to w maju 2008 byl milion PLN,dolar byl po 2 zl,czyli 4 pokoje z kuchnia przy Wroclawskiej w Krakowie (dobra lokalizacja) mialy kosztowac pol miliona dolarow.Domy w USA juz zaczely wtedy taniec i spory dom w Chicago kosztowal ok.150 tys dol.Pytalem sie moich rozmowcow czy uwazaja za normalne,ze 100m2 w Krakowie,w bloku,ma kosztowac tyle co 3 domy w Chicago?Niektorzy mowili,ze to chore,inni mowili,ze "takie sa teraz ceny w Krakowie".Ja na to- czy to oznacza,ze teraz przez nastepne 100 lat ceny te beda na tym poziomie lub beda rosly.Wiekszosc byla przekonana,ze beda rosly, ja,znajac realia z RFN gdzie brakuje ludzi do kupowania ,twierdzilem,ze beda spadac,10% mowilem jest pewne,moze 20%, w krachu moze i o polowe. W maju 2008 nikt prawie mi nie wierzyl, dzis na rogu tej samej Wroclawskiej deweloper oferuje mieszkania po 6500 zl za m2,czyli nie pomylilem sie,z 10 tys zl na 6500 zl to 35% w dol,a nie ma jeszcze calkowitego krachu finansow Europy i Polski,on sie dopiero zbliza.Podobnie kurs franka-2 zl w 2008 uwazalem za jakies chore,bo znam Szwajcarie i jej bogactwo oraz sile jej zlota,bankow,gospodarki i uwazalem,ze te 2 zo to jakies spore nieporozumienie.Szkoda,ze nie mialem duzo gotowki,bo mowilem,ze to bylby dobry interes kupic np. 100 tys frankow po 2zl.Znajac realia Zachodu i slabnaca pozycje euro,sasiada franka,czulem,ze frank podejdzie na jakies 2,80,moze nawet 3 zl.O kursie 4,10 zl,ktory byl jednego dnie teraz w sierpniu nawet nie myslalem w najsmielszych snach.To przekroczylo moje horyzonty maslowe.Gdybym mail wtedy kase i kupil 100 tys frankow to owego dnia sierpniowego zarobilbym dokladnie drugie tyle!!! I o tyle podnisola sie wartosc krdytow we franku,liczona w zlotych,zupelny horror! Mieszkania spadly o 10 do 30%( te kiedys najdrozsze),a frank poszedl o prawie 100% do gory,dzis jest nizej,3,57 zl ale to i tak 70% wyzej.To horror.Wspolczuje posiadaczom takich kredytow na wysokie sumy we franku, sa autentycznymi niewolnikami bankow nie z wlasnej winy.Wine ponosze doradcy,propaganda,banki i troche bioracy te kredyty.Wina bioracych lezy w tym,ze nie pytali sie znajomych,starszych,lepiej rozumiejacych mechanizmy walutowe i zasady dzialania kapitalizmu.
          • Gość: gugcia0 areyoubetter,to zalezy ile sie tych zlotych ma IP: *.dip0.t-ipconnect.de 18.09.11, 12:12
            jezeli sa to kwoty rzedu 10 do 50 tys zl to raczej trzymac troche w zlotych,troche we frankach,troche w dolarach,euro nie polecam-moga sie z nim dziac cuda jak Grecja and Co. padnie.Jak sie tych zlotych ma w setkach tysiecy to problem jest wiekszy - mozna kupic male mieszkanie na wynajem w dobrym miejscu,lokalizacja jest wazna,bo pojawi sie duzo mieszkan na wynajem i szybko wynajmie sie tylko w dobrym miejscu,moze byc nawet w solidnym bloku z PRL albo w jakiejs willi w dobrym miejscu.Mozna tez kupic kilka dzialek budowlanych-tez w dobrym miejscu.To miejsce jest wazne gdy bedzie sie chcialo je kiedys sprzedac.Zloto tez jest dobre ale teraz jest chyba za drogie,zloto bylo dobre przed tym calym kryzysem,tak 2007.Byli wtedy tacy,ktorzy strasznie skupowali,a ludzie sie im dziwili,bo przed kryzysem zloto bylo relatywnie tanie i malo sie nim kto interesowal.Jednak zloto i brylanty to dobra lokata w kazdych czasach,od stuleci.Nie polecalbym za to akcji,TFI,lokat dlugoterminowych,obligacji.W niepewnych czasach wszystkie w/w moga przyniesc straty.Dobrze jest tez po prostu kupic sobie cos juz teraz, na co sie oszczedzalo,np.auto,plazme,jakis domek weekendowy,itp.,bo przewiduje silny wzrost inflacji w nastepnych latach i moze nas byc za kilka lat na to nie stac.Zyje sie raz i po co ma nam byc potem przykro.Ja do dzis zaluje,ze nie zrobilem wielkiego remontu domu na wsi do konca kilka lat temu,jak bylo tanio.zrobilem polowe,teraz mnie nie stac,a boje sie kredytow.Dom stoi pusty,zimny, a tak moglbym go wynajac od kilku lat.Czasem warto zrobic to co sie planuje juz,bo potem bedzie za drogo,za pozno.
            • z17 Re: areyoubetter,to zalezy ile sie tych zlotych m 19.09.11, 15:04
              gugcia0 mądrze prawisz

              ale generalnie przy większej forsie nie ma teraz dobrej rady inwestycyjnej poza czekaniem na apogeum spadków i kupno mieszkania/domu (działki wciąż są dużo za drogie), a przy kwotach 10-50 tys. to chyba tylko ściubienie kasy na lokacie (giełda po wywrotce Grecji na pewno walnie jeszcze o dno)

              pomysł z zakupem czegokolwiek co poprawi nastrój i co było wcześniej odkładane ad kalendas grekas uważam za b. dobry
          • Gość: g Re: Rysiu petru"frank nigdy nie bedzie po 3.2" IP: 94.75.112.* 18.09.11, 14:08
            Gość portalu: bolak z curychu napisał(a):

            > //Jeżeli nie będzie jakiejś megakatastrofy, typu upadek Ukrainy, to jest duża s
            > zansa, że poziomu //3,20 zł za franka już nie zobaczymy - ocenił.
            >
            > Ale katastrofa jest, prawie-upadek Grecji, więc o co macie pretensje do anala?

            a lehman to nie była katastrofa? Poza tym prawie-upadek Grecji to co najwyżej katastrofa, na którą już wtedy się zanosiło (Rybicki). Mega-katastrofa to byłby upadek Ukrainy (porównaj wielkość tych gospodarek). A zatem chodzi o 2 różne, rzeczy, a zatem się mylisz, a zatem nasz Rysiek się doprawdy z-analił. Co najmniej takie standardendpurs w polskim wydaniu zrobił. Tysiące ludzi wierzyło, że dopóki nie padnie Ukraina to nie ma co przewalutowywać.
      • wowo5 Re: Koniec ery franka 18.09.11, 02:27
        Kredyty hipoteczne na 40 i 50 lat sa namacalnym dowodem, ze ceny nieruchomosci sa za wysokie w stosunku do dochodow potencjalnych kredytobiorcow. Niektorzy moga nie dozyc splaty ostatniej raty. A swoja droga to nadzor bankowy powinien zniechecac banki od oferowania takich kredytow.
        • Gość: Wow Re: Koniec ery franka IP: 31.61.6.* 18.09.11, 12:31
          > Kredyty hipoteczne na 40 i 50 lat sa namacalnym dowodem, ze ceny nieruchomosci
          > sa za wysokie w stosunku do dochodow potencjalnych kredytobiorcow. Niektorzy mo
          > ga nie dozyc splaty ostatniej raty.

          jak będziesz musiał co miesiąc płacić ratkę, to organizm wysiądzie znacznie szybciej. Większość kredytobiorców musi się na ratkę nieco napracować...
      • Gość: Nikkei trzeba decyzje mądrze podejmować IP: *.internetia.net.pl 18.09.11, 14:41
        Gugcia - mądrze napisales, mam podobne doswiadczenia,
        Na kilkanaście znajomych biorących kredyty na nieruchomosci w ostatnich 7 latach, niestety tylko ja i kumpel podjęli rozsądne / korzystne decyzje, reszta niestety dużo przepłaca.
        Mądry kredyt na mieszkanie:
        - bierzesz gdy już 20-50% kwoty odłożyłeś
        - jak nie umiesz odłożyć 20 % w pare lat, to nie powinieneś brać kredytu
        - zasada ogólna - brać jak najmniejszy kredyt (czyli kupić tańsze mieszkanie jeśli na droższe nie stać, za kilka lat można sprzedać stare i kupić lepsze)
        - jak już masz kredyt, to jak najszybciej trzeba go spłacić, chyba że umiesz kase inwestować z lepszym efektem niż koszty kredytu
        Niestety wielu znajomych po kilku latach ma dużo więcej do spłacenia. Zamiast spłacać kredyt jak CHF był ponizej 2,5 (doradzalm im) - to woleli kupić nowe drogie auto .. na inny kredyt ... (głupota jak ma sie kredyt walutowy). Tłumaczyli, że jak spłacą np. 30 tys kapitału, to rata spadnie tylko o 150 zł ... Bo ludzie myślą w kategoriach raty a nie całkowitego zadłużenia i potencjalnego ryzyka. Jedni nawet poszli do banku z gotówką żeby cześć kredytu spłacić, ale oczywiście uprzejma pani w okienku odradziła że nie ma sensu spłacać szybciej, lepiej wydać kase bo kredyt hipoteczny jest najtańszy ...
        Jeszcze inni znajomi tłumaczyli, że skoro zarabiają 8-10 tys. , to rata miesięczną nie ma znaczenia czy jest 2 czy 3 czy 4 tysiące bo ich stać ... Kompletny brak wyobraźni, brak matematyki w głowie, nieumiejętność liczenia procentów ...
        Czy uwierzycie że można zarabiać w dużym mieście 9 tysięcy i to przez ostatnie 7 lat, ... i mieszać w PRL-owskim wieżowcu na 10 piętrze ... i mieć jeszcze kredyt na ponad 200 tys na ten apartament...Z takimi dochodami to można w kilka lat odłożyć na domek jak się chce.
        Dobre rady są cenne i trudno je uzyskać. To co usłyszysz u "doradcy" to nie zawsze jest dobre dla ciebie, ale często dla doradcy.
        Nieruchomości w cenach realnych z uwzglednieniem inflacji juz raczej nie będa droższe w najbliższych 5-10 latach bo nie bedzie popytu przy taich cenach (poza tymi w wyjątkowych lokalizacjach na które zawsze pewna grupa bogatszych klientów sie znajdzie).








    • Gość: mk24 Koniec ery drozyzny? IP: *.ghnet.pl 18.09.11, 17:01
      no nie pociagneli tutaj tematu - para 2x srednia krajowa - 3600 brutto, tj ~2500 netto x 2= 5tys zlotych do rozporzadzenia miesiecznie

      moga dostac 300tys kredytu na 30 lat [sic!] przy cenach jakie staraja sie utrzymywac developerzy w duzych miastach - a tam takie srednie krajowe sa w ogole mozliwe statystycznie - starcza na 40metrow z hakiem, czyli klitka 1,5 pokojowa (pokoj+pokoj z aneksem), plus wykonczenie wyposazenie 50tys, przydalby sie garazyk 20tys (skad zdolnosc na niego? i skad kasa na wykonczenie?)

      no i w pakiecie 2 tysiaki sama ratka - zostaje na zycie 3tys, minus oplaty czynsz - ok 2500tys, czyli polowe dochodu zabiera przez 30 lat (no moze krocej przy awansie;) mieszkanie - a gdzie jedzenie, koszt dziecka, wakacji, samochodu - a juz nie mowie jak na sprzety do tego mieszk wezmie sie kredyciki konsumenckie

      nie ogarniam takich scenariuszy, mam nadzieje ze coraz wiecej osob bedzie mialo podobnie - bo przez RnS ekonomicznie niedouczony narod nie potrafil sie doliczyc, ze wciska sie im mieszkania w irracjonalnych cenach z tlustym narzutem

      najbardziej mnie smieszy argumentacja deweloperow/doradcow na temat obecnej syt. i dalszych spadkow cen - takowych nie bedzie, bo wciaz sa ogromne rzesze ludzi chcacych nabyc mieszkania.

      No tak tylko od kiedy chciec=moc? Rozdawnictwo kredytow sie skonczylo, pieniedzy z RnS tez, demografia jest bezlitosna i nie przybywa juz odpowiednio duzo napalencow. Place wiekszosci spoleczenstwa sa smiesznie niskie a wszystko drozeje. Stopy proc dosc wysokie = wyzsze raty, przy braku wyzszych dochodow obnizaja popyt, naturalne jest, ze ceny musza spadac, bo co prawda nieruchomosci to nie FMCG ale prawie zaden deweloper nie moze sobie pozwolic zeby mu mieszkania zalegaly latami, a ich dzialalnosc wymusza rozpoczynanie nowych inwestycji nawet jezeli na mniejsza skale.

      konczac przydluga wypowiedz, rozwalil mnie doradca z open fajans, ktory chcial min zachecic do KREDYTU jak powiedzialem ze nie ma opcji bo mieszkania wg mnie sa okrutnie przewartosciowane - przyznal mi racje i dodal (o ironio) ze niedlugo na rynku moze sie pojawic duzo ciekawych ofert mieszkan ludzi ktorzy sie zadluzyli i nie stac ich na splate KREDYTU
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka