734734o
12.01.12, 00:55
To co dzisiaj nazywamy sprzedażą nie ma logicznej definicji. Menadżerowie chcą mieć zrobiony plan, więc co robimy: zamykamy płatne konta i otwieramy w to miejsce bezpłatne-z punktu widzenia dochodu banku nieporozumienie totalne ale regionalny błyszczy w rankingach i jest szczęśliwy i nakazuje to kontynuować. Nie ma klientów na promocyjny kredyt, to regionalny zarzuca, czemu nie rolujemy starych kredytów?-proste bo to zmniejsza dochodowość-ale z dochodowości nikt ich nie rozlicza więc to nie ważne jakie będą konsekwencje sztucznej sprzedaży liczy się pozycja w tabelkach fikcyjnej sprzedaży. Profit plan zakładany na chwilę..., przykłady można mnożyć, nie wspomnę już o tym iż nowi, "lepsi" zarządzający z innych banków, gdzie to byli tak dobrzy, że nikt ich nie zatrzymywał przynoszą na początek pliki dowodów osobistych znajomych, rodziny itd i otwieramy darmowe konta, których nigdy nikt nie aktywuje ale Pani dyrektor jest dobra, może się poszczycić ma nowe konta i to nic, że brak jej kultury osobistej, żuje gumę jak nastolatka, żeby gorzej tego nie nazwać, ma braki w wiedzy ekonomicznej na podstawowym poziomie i jej poziom logicznego myślenia też pozostawia wiele do życzenia, wystarczy, że ma plecy i jest okey. Ona przecież jest z innego banku, gdzie ją zredukowana taka była dobra. Bo nikt z naszych pracowników nie był nawet zaproszony na rozmowę o to stanowisko, bo założenie jest , że przecież w Kredyt Banku pracują sami głupcy i idioci (bo kto w dzisiejszych czasach jest lojalny, oddany i zależy mu na pozycji swojego banku tylko idiota - według naszych zwierzchników i tylko ten wytrzymuje takie traktowanie), Wszyscy obcy są super, bo nie przywiązują się, nie są lojalni wobec banku tylko wobec własnych "pleców"i chętnie pozostawią po sobie zgliszcza, a klienci których przyprowadzili odejdą razem z nimi. Mogą pomiatać ludźmi, mogą ich ciągle zastraszać i obrażać, to jedyne argumenty jakie posiada, bo wiedzą ani poziomem niczyjego szacunku nie zdobędą, a wbrew pozorom klienci to widzą, wieści po mieście się roznoszą i tracimy klientów, ale kogo to obchodzi liczą się sztuczne tabelki, sprzedaż produktów na których bank nigdy nie zarobi złotówki stanowi o sukcesie dyrektora. Ale przykład idzie z góry i ktoś, kto narzucił takie realia, jest na podobnym poziomie wiedzy i kultury, nie rozumie podstaw rachunku ekonomicznego i tego, że na dłuższą metę takie działania są w stanie tylko zaszkodzić bankowi, ale karierowicze wiedzą, że są w każdym banku tylko na chwilę, a jak odejdą to niech się i wali a co.