Gość: anelka72
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
11.01.07, 09:30
Witam serdecznie,
Bardzo prosze o pomoc w pewnej sprawie na styku prawa i finansow. Otoz
pracujac dla pewnej firmy wykonywalam prace, ktore "plynely" z funduszy
europejskich. Otrzymywalam przez caly 2006 pieniadze na biezac, az do
pazdziernika [i kolejnych miesiecy], gdy przelewow nie bylo. W miedzyczasie
podpisalam umowe za okres styczen-czerwiec. Przyszedl koniec roku i czas
rozliczenie sie za 2006 rok (w tym dla tego przedsiebiorstwa z projektow
unijnych). Jako srodek nacisku wyplaty srodkow za okres pazdziernik-grudzien
postanowilam uzyc malego szantazu :) tzn. podpisze umowe za okres
lipiec-wrzesien dopiero w momencie, gdy odzyskam pieniadze za prace wykonane w
okresie pazdziernik-grudzien. W odpowiedzi uslyszalam, ze owszem moge nie
podpisywac umow, ale na wnioskach unijnych zostanie odnotowane, ze "nie
zyczylam sobie podpisania umowy". Moim kontrargumentem jest to, ze umowa
zlecenie podpisuje sie PRZED wykonaniem prac [podpisuje sie przed wykonaniem
prac?] a teraz to mi to wlasciwie moze "dyndac" i to zmartwieniem tej firmy
jest rozliczenie sie z pieniedzy - tymbardziej unijnych. Moja obawa jest taka,
ze za te kilka miesiec bez umow moze mnie scignac w swoim czasie US.
Podsumowujac. Sprawa ogolnie rozchodzi sie o to, ze jak ja podpisze umowy i
beda mieli porzadek w papierach to tyle zobacze pieniedzy za tej ostatni okres :(
Pytanie - po czyjej stronie stoi racja? :) i czy rzeczywiscie teraz podpisanie
umowy to kwestia mojej "dobrej woli"? Wszak umowe zlecenie podpisuje sie przed
a nie po wyplacie pieniedzy.