anulka-40
26.12.11, 20:35
Byłam w lipcu w sanatorium Henryk. Tragedia! Nie sądziłam, że mamy jeszcze w Polsce sanatoria o tak skandalicznie niskim standardzie. Miałam pokój na 4 piętrze bez windy, a przyjechałam rehabilitować głównie kolano. Budynek obskurny, wyposażenie z czasów głębokiego PRL-u. W pokoju 3-osob. wprawdzie łóżka były 3, ale już krzesła, szafki nocne, wieszaki na ręczniki w łazience tylko 2. Na wymianę spalonej żarówki czekałyśmy 6 dni, a same nie mogłyśmy wymienić, bo do tego była potrzebna drabina. Sanatorium nie ma żadnego kierownika czy innego szefa, jest tylko przełożona pielęgniarek i portierka. W czasie deszczu kapało nam z sufitu na głowę!!! Dosłownie. Musiałyśmy w nocy przesuwać łóżka. Tak ciasnej stołówki jak tam, jeszcze nigdzie nie widziałam Oczywiście o bazie zabiegowej na miejscu nie było mowy. Musiałyśmy biegać na zabiegi do 3 różnych budynków, m.in. do "Adama i Ewy" i do "Bałtyku", których standard był nie wiele lepszy. A tak straszliwie brudnego basenu, jaki był w "Bałtyku" nie widziałam nigdy w życiu. Do tej pory nie mogę się wyleczyć z grzybicy. Dziwię się, jak NFZ może z takimi sanatoriami podpisywać kontrakty!!!
Anulka-40