Dodaj do ulubionych

Chce sie rozwiesc. Kilka pytan (do rozwodnikow)

12.09.09, 22:33

Witam,

Chce wziasc rozwod. Poczytalem troche forum, troche odpowiedzi udalo mi sie znalezc ale nie wszystkie. I tak w najblizszym czasie udam sie do prawnika, ale zawsze lepiej miec informacje z kilku zrodel. Prosze wiec o odpowiedzi na ponizsze pytania. Prosbe kieruje w szczegolnosci do meskiej czesci forumowiczow:

1) Poprosze o namiary na dobrego adwokata z Wrocka

2) Czy powod: "Nie kocham juz zony, praktycznie codziennie sie klocimy, nie chce marnowac zycia na dalsze uzeranie sie z nia" jest wystarczajacy do udzielenia rozwodu, czy musze miec cos "mocniejszego"?
Zakladam, ze zona nie bedzie wspolpracowac (zeby wina o ew. rozpad obciazyc mnie) i bedzie twierdzic, ze mnie nadal kocha itd (co nie jest prawda).

3) Podzial majatku: mamy wspolnote majatkowa, ale praktycznie zadnego majatku wspolnego. Mieszkanie jest moje (kupione przed slubem), kredyt tez jest na mnie, splacany z mojej pensji (nie mamy wspolnego konta w banku, wiec latwo to udowodnic). Inne nieruchomosci, samochody itd. rowniez kupione przed slubem. Rozumiem, ze tu nie ma problemu: co jest moje, zostanie moje, co jej, ona sobie zatrzyma?

4) Alimenty (mamy roczne dziecko): w tej chwili zarabiam ok. 10 tys. brutto, co stanowi 80% wspolnych dochodow. Alimentow w jakiej wysokosci powienienem sie spodziewac (zakladam sad przyzna opieke nad malym dzieckiem jej)? Dokladnie 80% kosztow utrzymiania dziecka?
Czy ona do tych kosztow, moze sobie wliczyc np. fikcyjna nianke za 3 tys. zl?

5) Zona wraz z dzieckiem predzej czy pozniej wyprowadzi sie ode mnie, czy koszt wynajecia przez nia nowego mieszkania bedzie mial wplyw na wysokosc alimentow. Jesli tak to jaki?

6) Z informacji znalezionych na forum wiem, ze o zmiane wysokosci alimentow obie strony moga sie ubiegac co pol roku. Rozumiem, ze jesli ona zacznie wiecej zarabiac (a w ciagu kilku lat prawopodobnie bedzie zarabiac o wiele wiecej niz ja teraz) moge sie ubiegac o zmiane proporcji w partycypacji w kosztach utrzymania dziecka?


Wiekszosc powyzszych pytan dotyczy czarnego scenariusza ("pojdziemy na noze"), choc byc moze uda sie nam jakos porozumiec w bardziej cywilizowany sposob.

I na koniec: bardzo prosze o konkretne odpowiedzi na powyzsze pytania, bez wycieczek osobistych, oceniania mojej dojrzalosci oraz mnie jako osoby, a takze porad w stylu "jeszcze nie jest za pozno na uratowanie tego malzenstwa".
Jesli ktos koniecznie chce "mi nawrzucac", przez co np. poczuje sie lepiej, to bardzo prosze albo w osobnym watku albo na priv.


Pozdrawiam serdecznie i z gory dzieki za odpowiedzi
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: Chce sie rozwiesc. Kilka pytan (do rozwodniko 12.09.09, 23:04
      A niby z jakiej racji na priv lub w osobnym wątku?
      Ty tu ustalasz reguły?
      Od kiedy?
      Nie, na pewno nie będę zachęcac do ratowania tego malżeństwa. Twoja zona ma
      szczęście, że chcesz ją od siebie uwolnic.

      teraz poczulam sie lepiej. Bo czytajac twoj watek mialam mdłosci.
    • ravny Re: Chce sie rozwiesc. Kilka pytan (do rozwodniko 12.09.09, 23:07
      1. dlaczego porzucasz żonę z małym dzieckiem(TWOIM jakbyś nie pamiętał!) a nie
      rozwiodłeś się z żoną zanim zmajstrowałeś dzieciaka?
      2. jak Ona ma na imię?
      • ania.321 Re: Chce sie rozwiesc. Kilka pytan (do rozwodniko 20.09.09, 08:46
        Jakie to smutne. Przestajemy być nawet już Anią, Kasią, Basią , czy jeszcze
        inaczej. Nagle stajemy się ONĄ lub "drugą stroną". sad
        • dsz27 Re: Chce sie rozwiesc. Kilka pytan (do rozwodniko 20.09.09, 09:44
          smile

          Skłonność do osobistych wycieczek mieliśmy zawsze. Dotyczy to w większości nowo
          przybyłych osób. Mężczyzn jest tu zdecydowanie mniej więc może stąd ta widoczna
          dysproporcja.
          Mężczyźni piszący na tym forum również często mają kłopot z wzniesieniem się
          ponad własne poczucie krzywdy i "lecą" stereotypami. Taka specyfika forum chyba...
    • useless00 Re: Chce sie rozwiesc. Kilka pytan (do rozwodniko 12.09.09, 23:09
      E, tam nudy, lepszy model czeka za rogiem.

      > Prosbe kieruje w szczegolnosci do meskiej czesci forumowiczow

      big_grin Panowie, Pan prosi o wsparcie. smile
      • sauber1 Re: Chce sie rozwiesc. Kilka pytan (do rozwodniko 12.09.09, 23:48
        useless00 napisała:

        > E, tam nudy, lepszy model czeka za rogiem.
        >
        > > Prosbe kieruje w szczegolnosci do meskiej czesci forumowiczow
        >
        > big_grin Panowie, Pan prosi o wsparcie. smile
        >

        Osobiście uważam, że bardzo ładnie, że to do nas się o wsparcie zwrócił, na nas
        zawsze może liczyć.
    • sauber1 Re: Chce sie rozwiesc. Kilka pytan (do rozwodniko 12.09.09, 23:45
      drugi_prawdziwy_michal napisał:


      > Witam,
      > Chce wziasc rozwod.

      Widzę, że jesteś bardzo poważny człowiek i rzeczowo przedstawiłeś problem. Tak
      szkoda jest Twojego i jej zdrowia, uważam to za bardzo rozsądna decyzję,
      powodzenia życzę.

      Sorki, byłbym zapomniał, jak nie stanowi to dla Ciebie różnicy bądź tak uprzejmy
      i na priv podaj mi jej numer telefony, za co z góry ślicznie dziękuję smile
    • majkel01 Re: Chce sie rozwiesc. Kilka pytan (do rozwodniko 13.09.09, 10:08
      ad 3.
      twoja pensja + to co zostało za nią zakupione stanowi wspólność majątkową. Więc
      nie jest tak że wszystko jest twoje.

      ad 4.
      alimenty to nie żadne procentowe wyliczanki kosztu utrzymania dziecka. Dziecko
      ma prawo do życia na tej samej stopie życiowej co rodzice, równie dobrze możesz
      przy swoim wynagrodzeniu więc płacić alimentów i kilka tysięcy.

      ad 5. Jeśli żona się wyprowadzi i będzie musiała płacić za wynajem mieszkania
      samo przez sie rozumie że zmniejszy się kwota własnych pieniędzy do wolnego
      wykorzystania. Dodatkowo zwiększy się koszt utrzymania dziecka ( w końcu dziecko
      też z mieszkania korzysta). Tym samym jest podstawa do podniesienia kwoty alimentów.

      ad 6.
      nie bardzo rozumiem o co ci chodzi. Alimenty to nie żadne procenty. Jesli cię na
      nie stać to płacisz w takiej wysokości w jakiej możesz. W dodatku nie zapominaj
      że dziecko rośnie i jego potrzeby są coraz większe. Moim zdaniem nie ma co w
      związku z tym liczyć na obniżenie alimentów.
      • nangaparbat3 Majkel 13.09.09, 10:27
        ukłony, serdecznosci, i w ogóle dobrze, ze jesteś. Wiem, ze juz parę razy sie na
        ten temat wypowiadalam, ale jak trzeba powtórzyc, to trzeba.
      • adela38 Re: Chce sie rozwiesc. Kilka pytan (do rozwodniko 13.09.09, 10:31
        Mysle, ze w twojej sytuacji aby uzyskac rozwod musi ustac pozycie oraz musi
        nastapic rozpad wiezi. Najprostsze to separacja.Popros ja o wyprowadzke z
        twojego mieszkania, mozesz tez sam sie wyprowadzic czasowo gdzie indziej by nie
        mogla zaprzeczyc braku wiezi i pozycia.Na bank bedziesz obarczany wina wiec
        przygotuj sie do udawadniania jej winy by wina byliscie obarczeni oboje, tak by
        zablokowac jej dojenie ciebie w przyszlosci( alimenty na nia).Gdybys mial
        watpliwosci, ze ona nie zechce wyprowadzic sie z twojego mieszkania mozesz czesc
        pokoi wynajac komus, wprowadzic kogos ze swojej rodziny itp.Chodzi o to by ona
        nie czula sie na swoim.Masz do pelne prawo dysponowac swoja wlasnoscia wg
        wlasnego uznania.
        Co do alimentow na dziecko to przyjrzyj sie ile kosztowalo do tej pory.Domyslam
        sie, ze ona sprawuje nad dzieckiem opieke, wiec jej naklad pracy jest duzo
        wiekszy.W takiej sytuacji jest sprawiedliwe by twoj naklad finansowy byl
        wiekszy.Jak dobrowolnie bedziesz placil np 1000zl miesiecznie to sad napewno tej
        sumy nie obnizy, ale raczej nie bedzie jej podwyzszal bez udokumentowanych
        kosztow (rachunki).Powodem twojej wyprowadzki powinno byc gnebienie przez zla
        zone sekutnice, najlepiej poparty wizyta u psychologa i ewentualnie recepta na
        srodki uspokajajace, a nie chce ulozenia sobie zycia z inna pania. Jezeli nawet
        masz na to ochote to powstrzymaj sie do uzyskania rozwodu.
        • lima Re: Chce sie rozwiesc. Kilka pytan (do rozwodniko 13.09.09, 10:49
          > sumy nie obnizy, ale raczej nie bedzie jej podwyzszal bez udokumentowanych
          > kosztow (rachunki).Powodem twojej wyprowadzki powinno byc gnebienie przez zla
          > zone sekutnice, najlepiej poparty wizyta u psychologa i ewentualnie recepta na
          > srodki uspokajajace,


          Dodatkowo należy podnieść fakt odmawiania przez nią seksu w trakcie ostatnich
          miesięcy ciąży i w połogu.
          • useless00 Re: Chce sie rozwiesc. Kilka pytan (do rozwodniko 13.09.09, 11:14
            Można jeszcze użyć argumentów przeciwko żonie, że zaniedbała się fizycznie i intelektualnie; że skupiła się na dziecku, zapominając o potrzebach męża; Odciąć ją od kasy, zapewniając tylko pieniądze na dziecko i jeśli samemu nie robisz zakupów, to rozliczaj ją z tych pieniędzy. Nie pozwalaj na robienie sobie obiadków, pranie Twoich rzeczy, zmywanie po Tobie, prasowanie Twoich koszul. Zresztą chyba nie powalasz już jej na to, prawda?
            • lima Re: Chce sie rozwiesc. Kilka pytan (do rozwodniko 13.09.09, 11:19
              Można też podnieść, że płaczące dziecko + marudząca jego matka, uniemożliwiają
              odpowiedni wypoczynek po pracy głównego zarabiającego, a tym samym obniżaja
              zdolności zarobkowe męża, w związku z tym, konieczne jest wyeksmitowanie ich pod
              inny adres, bo inaczej płacenie alimentów ze strony męża może się okazać
              niemożliwym.
          • adela38 Re: Chce sie rozwiesc. Kilka pytan (do rozwodniko 13.09.09, 11:19
            Nie sadze by z powodu braku seksu ten pan chcial sie rozwodzic, a za to nie raz
            widzialam jak facet zostal potraktowany po zrobieniu dziecka i nie byl to zaden
            baby blues tylko cos co trwalo kilkanascie lat...do konca malzenstwa...
            Nawiasem mowiac taka separacja to dobre rozwiazanie dla obu stron bo moga
            ochlonac i otrzezwiec. Czasem z dystansu mozna spojrzec pod innym kontem na
            problemy, czasem dopiero wtedy mozna zdecydowac sie na wspolna terapie i
            ewentualne ratowanie malzenstwa.
            Czasem jednak mozna popelnic blad i wziac slub z nieodpowiednia osoba, a wtedy
            lepiej dla obu by sprawe jak najszybciej rozwiazac.Mozna byc dobrym rodzicem nie
            mieszkajac z dzieckiem pod jednym dachem.U mezczyzn szczegolnie czasem wrecz
            dopiero wtedy jest mozliwe i wiecej spedzaja aktywnie czas z dzieckiem niz bedac
            w nieszczesliwym malzenstwie.
            • nangaparbat3 Re: Chce sie rozwiesc. Kilka pytan (do rozwodniko 13.09.09, 11:21
              adela38 napisała:
              Czasem z dystansu mozna spojrzec pod innym kontem na
              > problemy,

              Pod tym, pod innym, grunt, zeby spogladac pod kontem.
              • lima Re: Chce sie rozwiesc. Kilka pytan (do rozwodniko 13.09.09, 11:26
                dobrze mieć kilka kont wink
                bez debetu rzecz jasna big_grin
              • sbelatka Nanga 13.09.09, 12:03
                Ty potworze! złośliwy!
                umarłam ze śmiechu smile

                to sie nadaje do cytowania; koniecznie z zachowaniem pisownismile
            • lima Re: Chce sie rozwiesc. Kilka pytan (do rozwodniko 13.09.09, 11:25
              Pan nie chce rad jak naprawiać. Zastrzegł to wyraźnie. Chce rad, jak się pozbyć
              żony z dzieckiem z domu nie tracąc za dużo z finansów i już prorokuje, że żona
              kiedyś będzie dużo zarabiać więc dobrze żeby on już "nie musiał".
              Wypunktował to co go interesuje. Nie ma tam udziału osobistego w opiece nad
              dzieckiem. Jakby mu obcy małego gnoma podrzucili, a nie sam zdiełał...
            • useless00 Re: Chce sie rozwiesc. Kilka pytan (do rozwodniko 13.09.09, 11:31
              >a za to nie raz
              > widzialam jak facet zostal potraktowany po zrobieniu dziecka i nie byl to zaden
              > baby blues tylko cos co trwalo kilkanascie lat...do konca malzenstwa...

              No, ale dzieciątko ma 1 rok! Może i ono jest upierdliwe jak żona i najlepiej pozbyć się ich razem i spokój będzie i zero obustronnego marudzenia.
    • nangaparbat3 marzenie 13.09.09, 11:10
      Michal po rozwodzie poslubia Adelę.
      • adela38 Re: marzenie 13.09.09, 11:36
        nangaparbat3 napisała:

        > Michal po rozwodzie poslubia Adelę.

        Nanga... ja mam swojego pana z ktorym niedlugo biore slub wiec...
        Ale doceniam twoje marzenie...
        Pan pytal o rzeczowa rade, wiec ja dostal...
        Domyslam sie, ze musial niezle dostac w kosc, bo zwykle panowie sobie zalatwiaja
        kochanke na boku i jada w delegacje...
        • nangaparbat3 Re: marzenie 13.09.09, 11:41
          Mógl dostac w kosc od zony, nie przeczę. Ale co dziecko winne?
          • lima Re: marzenie 13.09.09, 11:44
            Tak mniemam, ze dziecko za małe, by duży facet miał z nim już jakąś więź.
            Niektórzy zauważają małe gnomy dopiero gdy gadać potrafią.
            Chwała bosiu że innych też znam i się nie ustereotypowię.
            Swoją drogą... ciekawe na jakie tematy się małżonkowie kłócą. To by wiele
            wyjaśniało.
        • lima Re: marzenie 13.09.09, 11:42
          > Domyslam sie, ze musial niezle dostac w kosc, bo zwykle panowie sobie zalatwiaj
          > a
          > kochanke na boku i jada w delegacje...


          Skąd wiesz, czy pan już swoje w delegacje się nie najeździł i w związku z tym
          teraz ktoś tupie nóżką by szybciej był wolny i pozbył się obciążeń
          żonodzieciami? wink
          Forum ma to do siebie, że nie jest prawnikiem, gdzie za kasę dostaje sie to
          czego się żąda. Tu bardziej kozetka u psychologa.
        • useless00 Re: marzenie 13.09.09, 11:56
          Ktoś tu kiedyś napisał,że jeżeli żona wymaga czegoś więcej niż sporadycznej obecności misia w domu, z założenia jest zołzą.

          Nie wiemy jak długo są małżeństwem, dlaczego Pan zdecydował się na rozwód: w pierwszym poście jakoś "podejrzanie" wygląda zastrzeganie z góry, że to co powie żona to nieprawda. To tylko forum, nie znamy całej historii życia i małżeństwa, a na podstawie tego co Pan powie dywagacje można snuć w nieskończoność i w obie strony.
    • morekac Re: Chce sie rozwiesc. Kilka pytan (do rozwodniko 13.09.09, 15:18
      Znajdź adwokata i zadaj mu te wszystkie pytania...
    • drugi_prawdziwy_michal Dziekuje za odpowiedzi 19.09.09, 22:54
      • sauber1 Re: Dziekuje za odpowiedzi 19.09.09, 23:40
        Dziękujesz za odpowiedzi, a jak wygląda najwieksza wątpliwość o którą bardziej
        sam siebie niż nas zapytałeś ?
        "Wiekszosc powyzszych pytan dotyczy czarnego scenariusza ("pojdziemy na noze"),
        choc byc moze uda sie nam jakos porozumiec w bardziej cywilizowany sposob."
        I jak dziś myślisz, jaka opcja będzie wam dana ?
      • handra Re: Jest rozwizanie 19.09.09, 23:42
        Wyprowadz sie z rodzina do Niemiec. Tam nie orzeka sie przy rozwodzie winy.Wiec
        jedno z glowy.A co do finansow to pozostan w Polsce bo w Niemczech placilbys
        alimeny na dziecko i na zone. Poza tym obciazono by jeszcze Twoja rente
        tzw.wyrownanie. Malzonka mialaby obowiazek pojsc na pelen etat po ukonczeniu
        13-tego roku zycia dziecka.
        Miewaj sie cieplo i licz dalej co Ci sie lepiej oplaca.
        • sauber1 Re: Jest rozwizanie 20.09.09, 00:10
          Handra, tak sie składa, że też w Europie mieszkałem i bliscy w rodzinie się
          rozwiedli, gość płacił na dwojie dzieci, ale znalazł furtkę wyjścia, dał nogę do
          Australi. Często odwiedza stary kontynent i ostnio w rozmowie był bardzo
          zbulwersowany że juz dorosłe dzieci nie chcą z nim rozmawiać. Jak dla mnie to
          śmieszne, dzieci matka sama wychowała, on bawił, a teraz ma pretensje do całego
          świata, ja mu na to odpowiedziałrem raczej złośliwie, "ale z mamą jesteś", być
          może za to mnie już nie lubi i ona też, ta jego mama ...

          Sorki miałem zupełnie co inne napisać, może innym razem ?wink
    • z_mazur Re: Chce sie rozwiesc. Kilka pytan (do rozwodniko 20.09.09, 04:53
      A mnie tam się post Michała podobał. Może warto aby panie przyjrzały mu się bez emocji, to może byc dla nich cenna nauka, jak do życiowych problemów podchodzą mężczyźni. Jest problem, trzeba go rozwiązac, rozbic na mniejsze zadania i je zrealizowac. Skąd od razu imputowanie, że Michał ma kochankę itp.

      To tak jakby każdej kobiecie, która tu się pojawi w związku z tym, że mąż ją opuścił, faceci pisali takie miłe rzeczy jak "pewnie się zapuściłaś, roztyłaś i stałaś się zrzędliwą zołzą, więc nie dziwię się, że cię zostawił". Jakby nie patrzec, to dosyc częsty powód tego, że faceci odchodzą od kobiet, ale to nie znaczy, że muszę to walic w oczy każdej "nowoprzybyłej porzuconej".

      Wycieczki osobiste... Szczerze mówiąc to ostatnio obrywa się na tym forum każdemu nowopiszącemu facetowi, to już zaczyna byc niesmaczne. Parę razy już pisałem o tym.

      Może nasze drogie Panie spróbowałyby się wznieśc trochę ponad własne poczucie skrzywdzenia i jeśli nie potrafią się wykazac odrobiną empatii, albo przynajmniej rzeczowości, odpuściły sobie pisanie w "męskich" wątkach.
      • nangaparbat3 Zmazurku 20.09.09, 09:39
        tym razem to Tobie zos wzrok przeslonilo - nie bede fantazjowac co, ale fakt
        jest faktem.
        Powodem zmasowanego ataku nie są niczyje frustracje - choc zapewne mogly
        wzmocnic efekt, czmu nie - ale cel jaki wytyczyl sobie Michal: jak zmniejszyc do
        WŁASNE minimum finansowe koszty rozwodu, a potem wychowania dziecka.
        Ty nam tu gadasz o sposobie rozwiazania problemu - - a nam chodzi o jego
        zdefiniowanie.
        • z_mazur Re: Zmazurku 20.09.09, 11:32
          Nango Twój post to kolejny przykład na to, że każdy na tym forum czyta w cudzych historiach to co chce widziec?

          Gdzie Ty się doczytałaś, że Michał chce zmniejszyc do minimum koszty wychowania dziecka? Jeśli facet nie chce płacic wydumanych alimentów (np. koszty fikcyjnej niańki) to wcale nie musi oznaczac, że nie chce w odpowiedniej kwocie łożyc na wychowanie dziecka. A że ktoś chce zminimalizowac koszty rozwodu? To już dla mnie jak najbardziej racjonalne i przez to męskie działanie.

          Dlatego właśnie napisałem, żeby panie spróbowały spojrzec bez emocji na ten post, bo on dobrze obrazuje sposób myślenia wielu facetów w sytuacji kryzysowej.
          • rybak Re: Zmazurku 20.09.09, 12:20
            Za mało danych żeby oceniać ten związek. Nawet jeśli to już tylko - były związek.
            Pierwszy rok po przyjściu na świat dziecka często i dla wielu związków jest -
            krytyczny. Z różnych, nie tylko czysto fizycznych powodów. Nie chcę tu nikogo
            bronić, ale popatrzcie na tego mężczyznę i jego pytania inaczej - kiedy jego
            dziecku będzie lepiej - za parę lat w rozwalonym już dziś związku, czy jeśli już
            teraz się rozejdą a on będzie od tej pory GODZIWIE partycypował w wychowaniu
            swojego dziecka - także finansowo?
            No - kiedy?
            Zakładam, że nie odchodzi do innej pani, że nie jest facetem z problemami, że
            nie jest infantylny. Bo mam za mało danych, żeby osądzać. Może po prostu ciąża i
            połóg były dla obojga zbyt trudnym okresem, żeby go RAZEM pokonać. Albo ujawniły
            rzeczywiste różnice?
            Kiedy w końcu one się ujawniają? Przecież - zazwyczaj w okresie prawdziwej próby.
            A tak zuełnie po mojemu - jak się zarabia 10 tys. zł i wystawia się kobietę z
            własnym dzieckiem za drzwi - to powinno się sobie zostawić góra 40 procent tej
            swojej pensji. A resztę potraktować jako alimenty DLA OBOJGA. Wystarczające np.
            na wynajęcie mieszkania przez naszą ex do chwili, gdy zacznie zarabiać
            rzeczywiście dużo, i GDY będzie mogła poświęcić się także pracy - a nie tylko
            wychowywaniu naszego WŁASNEGO DZIECKA. Aż do chwili, gdy tą pracę znajdzie, albo
            - może - wejdzie w nowy lepszy związek... Z panem z mieszkaniemwink
            Ale i wtedy naszemu własnemu dziecki na NICZYM zbywać nie powinno. Bo ono przeca
            nasze, a nie niczyje inne, czyż nie?
            Tak na marginesie - jak widzę wśród swoich znajomych - tatusiów, którzy mówią
            do ex - masz nowego pana, a on wiedział, na co się zdecydował, więc ja już nic
            nie muszę i niech to on od tej pory utrzymuje mojego syna/córkę - to śmiać mi
            się chce. Z tych litych kretynów. Co tak łatwo definitywnie tracą na włąsną
            prośbę WŁASNE dziecko na rzecz tych nowych panów - uczuciowo.
            Rozumiem, że nie mają i nigdy nie mieli jaj, ale dlaczego nie mają w ogóle mózgu?

            Co autorowi tego wątku pozostawiam pod rozwagę na nieuchronną, niestety dla
            niego - przyszłość.

            • chalsia Re: Zmazurku 20.09.09, 12:38
              > A tak zuełnie po mojemu - jak się zarabia 10 tys. zł i wystawia
              się kobietę z
              > własnym dzieckiem za drzwi - to powinno się sobie zostawić góra
              40 procent tej
              > swojej pensji. A resztę potraktować jako alimenty DLA OBOJGA.
              Wystarczające np.
              > na wynajęcie mieszkania przez naszą ex do chwili, gdy zacznie
              zarabiać
              > rzeczywiście dużo, i GDY będzie mogła poświęcić się także pracy -
              a nie tylko
              > wychowywaniu naszego WŁASNEGO DZIECKA. Aż do chwili, gdy tą pracę
              znajdzie, alb
              > o
              > - może - wejdzie w nowy lepszy związek... Z panem z mieszkaniemwink
              > Ale i wtedy naszemu własnemu dziecki na NICZYM zbywać nie
              powinno. Bo ono przec
              > a
              > nasze, a nie niczyje inne, czyż nie?

              Rybak, bardzo Cię cenię. I podziwiam, bo tak niewielu mężczyzn
              wykazuje się postawą taką, jak Twoja.
              • insula.incognita Re: Zmazurku 20.09.09, 14:32
                chalsia napisała:

                I podziwiam, bo tak niewielu mężczyzn
                > wykazuje się postawą <...>


                ...mocną w gębie.
              • rybak Re: Zmazurku 20.09.09, 15:38
                Nie wykazuję się, Chalsiu, nijaką postawą. Postawą wykazujemy się bowiem
                wyłącznie w czynach, a nie w słowach. A ja tu jedynie nieśmiało radzę - bazując
                przy tym wyłącznie na osobistych, choć przyznaję - niekiedy ciężko okupionych
                przez siebie oraz osoby mi bliskie, a niekoniecznie dla siebie samego
                przyjemnych - przemyśleniach. Które zatem można brać pod uwagę, ale... także
                niekonieczniewink. Więc poniekąd, insula poniżej ma rację.
            • z_mazur Re: Zmazurku 20.09.09, 13:25
              Nie do końca się z Tobą zgodzę Rybaku. Lubię to co piszesz i przeważnie się z Tobą zgadzam, ale nie przekonują mnie argumenty o utrzymywaniu byłej żony.

              Rozumiem pomoc w wyprowadzce i w jakimś starcie, ale dorosła pełnosprawna osoba (w tym była żona) powinna byc w stanie się utrzymac. Ojciec może pomóc w zorganizowaniu opieki nad dzieckiem i sam aktywnie się w to włączyc, żeby matka była w stanie zarobic na własne utrzymanie.

              Równie dobrze możnaby spojrzec na tą sytuację z innego punktu widzenia. Facet trafił na typową kobietę bluszcz, która uwiesiła się na nim i wykorzystywała go, by może liczyła, że ciążą i dzieckiem uda jej się go przy sobie zatrzymac. Oczywiście nie wiemy tego bo mamy zbyt mało danych.

              Dlatego pisałem wcześniej, że czytamy w postach innych osób na tym forum, to co chcemy przeczytac. Warto się czasem zastanowic, dlaczego właśnie w taki a nie inny sposób odczytujemy czyjeś pisanie, to cenna nauka, którą możemy wyciągnac dla nas samych.
              • nangaparbat3 Re: Zmazurku 20.09.09, 14:47
                Niestety utrzymywanie bylej zony zazwyczaj nie da sie oddzielic od utrzymywania
                dziecka. Żona jako byla zona oczywiście moze mieszkac i pod mostem, nie musi to
                nikogo obchodzic (znane mi dwi byle zony, ktore ostatnio porzuciły mężow
                będących dotąd na ich utrzymaniu zadbaly o to, by ex mogl mieszkac przyzwoicie),
                ale jakos tak jest, ze jeśli wystawiamy za drzwi żone z rocznym dzieckiem, jej
                dom bedzie takze domem naszego dziecka. Że mieszkajaca pod jednym dachem matka
                nakarmi dziecko kilkuletnie tym, co i sama je. I tak dalej, i tak dalej. Po
                prostu nie ma takiej mozliwości (chyba ze juz chcemy stworzyc skrajną patologię
                i wychowac ciężko zaburzone dziecko) by poziom życia dziecka znaczinie różnil
                sie od poziomu zycia rodzica, z którym to dziecko jest na co dzień.
                I ja bardzo wspolczuję panom, ktorzy chcieliby by ich potomstwo oplywalo w
                dostatek, a jednocześnie cierpną na myśl, ze w jakimś sensie skorzysta na tym i
                byla zona. Dla niektorych myśl ta jest tak wstrętna, że gotowi sa dac sie
                zamknąc. Naprawdę im wspołczuję - jak każdemu, kto przenosi znaczenie pierdół
                nad sprawy naprawde ważne.
                • nangaparbat3 załącznik 20.09.09, 14:49
                  >>>>5) Zona wraz z dzieckiem predzej czy pozniej wyprowadzi sie ode mnie, czy
                  koszt wynajecia przez nia nowego mieszkania bedzie mial wplyw na wysokosc
                  alimentow. Jesli tak to jaki?
                • z_mazur Re: Zmazurku 20.09.09, 15:48
                  Jeśli dysproporcja standardu życia jest tak znaczna, to może kobieta powinna po prostu dziecko zostawic ojcu, dla dobra dziecka oczywiście, skoro ten stadard życia jest aż tak istotny.
                  • nangaparbat3 Re: Zmazurku 20.09.09, 15:52
                    Nie piszę aż tak niezrozumiale. Prosze Cię, schłodź emocje.
              • inbluesky Re: Zmazurku 20.09.09, 14:57
                Ja bym to widziała ciut inaczej: to on zostawia żonę. Fakt ma SWOJE mieszkanie i
                inne nieruchomości, SWÓJ majątek, ale w tej chwili zamierza zostawić żonę z
                dzieckiem. Żona swojego mieszkania nie ma. Koszt wynajmu mieszkania da jej
                konkretnie po kieszeni. Nie zostanie jej prawie nic na życie jej i dziecka.

                Może to, co napiszę, nie jest uznawane przez prawo, ale raczej etyczne byłoby,
                żeby zapewnił dziecku i żonie chociaż mieszkanie. Bo ona z 2000 pensji
                mieszkania sobie nie kupi.

                Dla mnie na maxa nie w porządku jest sytuacja, kiedy facet odchodzi i odbiera
                rodzinie dobre warunki bytowe, bo tak mu wygodniej i taniej. Uważam, że jeżeli
                chce odejść to niech to zrobi, ale WYRZUCANIE osoby z którą spędziło się ileś
                lat życia z mieszkania (bo to MOJE mieszkanie) jest po prostu nie fair.
                • insula.incognita Re: Zmazurku 20.09.09, 15:06
                  inbluesky napisała:


                  >
                  > Dla mnie na maxa nie w porządku jest sytuacja, kiedy facet odchodzi i odbiera
                  > rodzinie dobre warunki bytowe, bo tak mu wygodniej i taniej. Uważam, że jeżeli
                  > chce odejść to niech to zrobi, ale WYRZUCANIE osoby z którą spędziło się ileś
                  > lat życia z mieszkania (bo to MOJE mieszkanie) jest po prostu nie fair.


                  Jest takie powiedzenie: trzeba brać ślub z tym, z kim będzie się łatwo rozwieść.

                  W wolnym tłumaczeniu: jesli sie wyszło za mąż za człowieka przyzwoitego, to
                  mozna mieć pewność, że ten człowiek przyzwoicie się zachowa w trakcie i po
                  rozwodzie.
                • z_mazur Re: Zmazurku 20.09.09, 15:40
                  Ale nikt nie napisał o wyrzucaniu. Chyba naturalne jest, że po rozwodzie małżonkowie nie będą razem mieszkali, a skoro to jest mieszkanie męża, więc trudno żeby to on się wyprowadzał.

                  Ciekawe, czy gdyby sytuacja była odwrotna, to komukolwiek przyszłoby do głowy napisac, że skoro mąż musi się wyprowadzic po rozwodzie z mieszkania żony, to zostaje z niego wyrzucony i że jest to nie fair.

                  To może etyczne by było, żeby wszyscy którzy mają własne mieszkania zapewniali mieszkanie wszystkim którzy takiego mieszkania nie posiadają?
                  • nangaparbat3 Re: Zmazurku 20.09.09, 15:47
                    Gdyby zona wystawiala faceta z rocznym dzieckiem, bo nie chce sie juz z nimi
                    dłużej uzerac?
                    No zgadnij.
                    • z_mazur Re: Zmazurku 20.09.09, 15:54
                      Ja przez cały czas zastanawiam się, gdzie Ty doczytałaś sie o tym użeraniu z żoną, a tym bardziej z dzieckiem.

                      To sąd stwierdzi, czy między małżonkami jest tylko użeranie się, czy nastąpił trwały i nieodrwacalny rozpad więzi. Jeśli takowy nastąpił, to chyba naturalne jest, że dwoje obcych sobie i niechętnie nastawionych ludzi, nie będzie mieszkało pod jednym dachem, tym bardziej jeśli dach należy tylko do jednego z nich.
                      • nangaparbat3 ano stąd 20.09.09, 16:00
                        >>>>2) Czy powod: "Nie kocham juz zony, praktycznie codziennie sie klocimy, nie
                        chce marnowac zycia na dalsze uzeranie sie z nia" jest wystarczajacy do
                        udzielenia rozwodu, czy musze miec cos "mocniejszego"?


                        Jako matka zas wiem, ze nie da sie rozdzielic użerania sie z matką rocznego -
                        czy niespelna rocznego - dziecka od uzerrania sie z tym dzieckiem. Matka i
                        niemowle stanowia jedno i stopniowo sie od siebie oddzielają, ale to juz wymaga
                        czasu - a także wsparcia innych doroslych bliskich, na przyklad ojca.
                  • inbluesky Re: Zmazurku 20.09.09, 16:03
                    > To może etyczne by było, żeby wszyscy którzy mają własne mieszkania zapewniali
                    > mieszkanie wszystkim którzy takiego mieszkania nie posiadają?

                    Nie wszyscy - wszystkim. Bierze ktoś żonę/męża to wg mnie znaczy że bierze za tą
                    osobę odpowiedzialność. Teraz żona się znudziła (albo przekształciła we wredną
                    zołzę) i wystawia ją za drzwi. Ja sobie po prostu wyobraziłam tą sytuację,
                    wczułam się w nią. Kobieta zostaje Z NICZYM, nie ma mieszkania, pieniędzy,
                    oparcia w mężczyźnie. Zostaje na lodzie, jego nic nie interesuje, daje część
                    kasy na utrzymanie dziecka, ale jakoś nie widzi, że dziecku zdecydowanie
                    pogorszą się warunki bytowe? Żonie tak samo. To nie jest w porządku. Ale to jest
                    moja opinia, taką etykę wyznaję, że nie powinno się ludzi traktować jak rzeczy,
                    które mogą stać się zbędne i które się wyrzuca i dalej o nich nie myśli.
                    • nangaparbat3 Re: Zmazurku 20.09.09, 16:20
                      Juz pisalam, ale rozwine.
                      Dwie moje znajome, panie 40 plus i 50 plus, mieszkajace z od wielu lat bedącymi
                      na ich utrzymaniu męzami, zdecydowaly sie wreszcie na rozwód. To byla ich, pań,
                      decyzja. Jedna zostawila mezowi wspolne mieszkanie i samochod, druga swojemu
                      kupila mieszkanie (dotad mieszkali razem w domu), oczywiscie dostal samochód
                      (ona ma lepszy słuzbowy, fakt).
                      I oczywiscie dzieci - jedno mieszka z matką, dzieci drugiej dzieci są dorosłe,
                      maja własne mieszkania, kredyty pomaga spłacac matka.

                      Moja matka sprzeciwila sie ostatnio wyrzuceniu lokatorki, starej juz kobiety.
                      Uzasadnienie? "Nie wyrzuca sie czlowieka z domu, w ktorym mieszkal cale życie".
                      Nawet kosztem nizszego własnego dochodu.
              • zabelina Re: Zmazurku 20.09.09, 15:04
                z_mazur napisał:

                "...Nie do końca się z Tobą zgodzę Rybaku. Lubię to co piszesz i przeważnie się
                z Tobą zgadzam, ale nie przekonują mnie argumenty o utrzymywaniu byłej żony.
                > Rozumiem pomoc w wyprowadzce i w jakimś starcie, ale dorosła pełnosprawna osoba
                > (w tym była żona) powinna byc w stanie się utrzymac.

                =Z_mazurze, chyba nie przeczytałeś uważnie początkowego postu, gdyż autor tam
                napisał czarno na białym, że jego pensja to 80% wspólnych dochodów. Łatwo
                policzyć, że pozostałe 20% prawdopodobnie jest dochodem żony, a to jakby nie
                patrzeć 2500 zł brutto. Czyżby to, że kobieta mająca bardzo dobrze zarabiającego
                męża, w okresie kiedy mogłaby przebywać na urlopie wychowawczym zajmując się
                małym jeszcze bardzo dzieckiem, pracuje i zarabia, ma świadczyć o tym, że jest
                kobietą bluszczem?

                "...Ojciec może pomóc w zorga
                > nizowaniu opieki nad dzieckiem i sam aktywnie się w to włączyc, żeby matka była
                > w stanie zarobic na własne utrzymanie.

                Ona pewnie doskonale byłaby wstanie zarobić na własne utrzymanie, autor postu
                sam podkreśla, że żona będzie w przyszłości zarabiać bardzo dużo, czyli ma
                odpowiedni ku temu potencjał. Zauważ jednak, że ona przez ostatnie dwa lata
                swojego życia nie za bardzo miała możliwości rozwoju zawodowego, będąc najpierw
                w ciąży, połogu, okresie zajmowania się niemowlęciem. Zarówno autor, jak i jego
                żona są odpowiedzialni za stworzenie odpowiednich warunków do życia swojemu
                dziecku. W sytuacji, gdy pan autor zamierza się z tego związku, jak to się na
                forum często trafnie określa: "wymiksować" (nie podając jakiegoś specjalnego
                powodu swej decyzji), chyba nie jest niczym nadzwyczajnym, że przez jakiś okres
                będzie dokładał się do wynajęcia mieszkania przez żonę. I że w zdecydowanie
                większym stopniu dokładać się będzie do utrzymania dziecka jeśli tak dobrze
                radzi sobie finansowo.
                A tak już całkiem na marginesie - zerwanie jakiejkolwiek umowy cywilnoprawnej
                zawartej na czas nieokreślony, jest zazwyczaj obwarowane konsekwencjami
                finansowymi dla strony zrywającej.
                Pomijając kwestie uczuć, małżeństwo jest również pewnego rodzaju umową, którą na
                dodatek zatwierdza się własna przysięgą. W sytuacji gdy jedno z małżonków ja
                zrywa, chyba powinno mieć moralny obowiązek poniesienia większych kosztów tego
                zerwania niż druga strona.
                • z_mazur Re: Zmazurku 20.09.09, 15:46
                  Zgadzam się z tym co piszesz, tylko zastanawia mnie gdzie panie doczytały się pewnych rzeczy.

                  To że facet nie chce zostac wykorzystany jest od razu odbierane jak jego umywanie rąk od łożenia na dziecko.

                  Nie wiemy jakie są dokładnie przyczyny rozpadu tego związku. Jeśli chcemy traktowac małżeństwo jako umowę cywilnoprawną, to zanim ona została zerwana trzebaby przeanalizowac w jaki sposób była realizowana przez strony przed zerwaniem i czy strona zrywająca nie miała podstaw do takiego działania, ale tego nie wiemy więc możemy tylko snuc przypuszczenia zarówno na korzyśc jak i niekorzyśc autora, co jest bez sensu.

                  Ciekawe natomiast dla mnie jest to właśnie czego doszukały się niektóre osoby w tym dośc suchym i rzeczowym poscie.
    • tarantula007 Re: Chce sie rozwiesc. Kilka pytan (do rozwodniko 20.09.09, 12:07
      Z_mazur, z obserwacji otoczenia wynika, że typowe zachowanie
      mężczyzn w sytuacji kryzysowej to spier....lić szybko i daleko. Nie
      mówię tylko o sytuacji kryzysu w małżeństwie, ale ogólnie o kryzysie
      w rodzinie, np. choroba dziecka lub żony. Zwiać z
      wytłumaczeniem "źle mi było, żona zła, seksu brak" itp. nie patrząc
      na przyczynę, nie udzielając wsparcia itd. Na wrzaski "nie prawda,
      nie wszyscy" odpowiadam z góry : nie wszyscy, jasne, ale zastanówcie
      się ile kobiet wychowuje samotnie niepoełnosprawne dzieci? A ilu
      facetów?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka