sm.utna
08.10.09, 23:36
Nie wiem co pisać, ale spróbuję od początku:
miałam kiepskie małżeństwo, ale kto ma idealne?-tak sobie to tłumaczyłam, więc tkwiłam w tym długo. Mieliśmy dom, dziecko i kupę kredytów gotówkowych, które brałam na ulepszenie domu. Ja brałam bo on nie miał stałej pracy tylko na czarno sobie pracował. Po kolejnej awanturze zaakcentowanej pięściami, powiedziałam dość. Złożyłam pozew o rozwód, wyprowadziłam się, zabrałam tylko swoje rzeczy i córę.
Dostałam rozwód na drugiej sprawie, bo chciałam to mieć za sobą jak najszybciej, czyli bez orzekania. Zasądzono mi też alimenty, czemu nie, z tym że już były mi ich nie płaci... Komornik rozkłada ręce.
Niedawno dzwonili z banku, że nie płacone są raty za sprzęt który tam został a on zobowiązał się do płacenia. Teraz mi mówi, że ma to w d..ie i sama mogę sobie spłacać...
Poza tym, straszy mnie teraz, wyzywa itp. czyli uprzykrza życie, do córy wypisuje sms-y i nazywa mnie w nich "k...".
Napisał, że założył sprawę o podział majątku, i że dostanę za dom i działkę 100000 zł. bo taka jest podobno wartość i tyle. Uważam, że 100000 to trochę mało jak na działkę 700m i dom.
Słyszałam, że jako współwłaścicielka domu mogę odsprzedać swoją część KOMU TRZEBA, z tym że nie znam KOGO TRZEBA.... Chcę odzyskać to co włożyłam i za tą część kupić sobie i dla córy mieszkanie. To chyba nie dużo? Jeśli ktoś zna KOGO TRZEBA to chętnie się z TYM KIMŚ dogadam, bo były właśnie mi napisał, że woli zadłużyć naszą posiadłość niż dać mi choć grosz....
Powiedzcie co mam robić... Ja naprawdę nie mam z czego żyć mimo że pracuję, bo spłacam te cholerne kredyty...