Dodaj do ulubionych

Co robic? Czy warto?

10.10.09, 19:22
Byłam tu 2 lata temu. Był rozwód.
Dużo wspaniałych rad tu uzyskałam. Takich normalnych. Życiowych.
Wartościowych.
Teraz jest fajnie, chociaż nie sądziłam, ze można tak się otrząsnąć.
Poznałam mężczyznę.
Jest kilka lat w separacji. Ma dzieci.
Widujemy się, bywamy od czasu do czasu razem. Jest wtedy wspaniale.
Mnóstwo uroczych chwil i pięknych słów.
Częściej bywa z dziećmi (nastolatki)... "bo to
dzieci", "odpowiedzialny"... etc
Co sądzicie?
Czekać.... ile?... i czy warto godzić się na te nieliczne chwile?
Obserwuj wątek
    • mola1971 Re: Co robic? Czy warto? 10.10.09, 19:32
      Ale o co chodzi?
      Cieszyć się tym co się ma i tyle smile
      A jeśli narobiłaś sobie apetytu na coś więcej to już sama sobie musisz odpowiedzieć czy chcesz czekać. Bo na pewno nie powinnaś naciskać na pana. Bo zwieje gdzie pieprz rośnie wink
      • deverda Re: Co robic? Czy warto? 10.10.09, 20:07
        "gdzie pieprz rośnie" ?
        czyli to nie miłość!

        To nie takie proste.
        Nie mam 25 lat (mam 36, on 43) i moje podejście do życia jest
        poważne.
        • tarantula007 Re: Co robic? Czy warto? 10.10.09, 20:38
          Pytanie właściwie jest tylko jedno- co znaczy że Pan jest w
          separacji? Czy mieszka oddzielnie, czy też ma wspólną z żoną kanape,
          lodówkę, stół, konto? Jeśli od lat nie mieszkaja razem, to niech się
          rozwiedzie i sprawa będzie prosta, z nastoletnimi dziecmi będzie
          spotykła się nadal tak jak teraz, jeśli jednak "separacja" nie
          obejmuje kuchni, lodówki i kanapy ... to jesteś lekarstwem na trudy
          męskiego wieku średniego, czyli innymi słowy zwyczajnie kochanką.
          No, ciekawam co powie form... często ostro oceniające panów
          szukających "odskoczni" i oszukujących płaczące potem tu żony. Czy
          tak samo oceni panią, zastanawiającą się czy warto być kochanką ...
          hmmm... no chyba, że to jednak naprawdę separacja i jedynie nie
          sfinalizowane rozsztanie z formalnie ciagle żoną, z którą od lat pan
          nie mieszka, nie jada, nie sypia i nie ma wspólnego konta.
        • mola1971 Re: Co robic? Czy warto? 10.10.09, 20:47
          Oj tam od razu, że to nie miłość smile Co ma piernik do wiatraka?
          Właśnie dlatego, że oboje nie macie nastu lat i oboje jesteście po przejściach
          potrzebny jest czas. Może on po prostu tego czasu więcej od Ciebie potrzebuje.
          Może nie zadręczaj się tym tylko pozwól czasowi działać. Skoro jest Ci z nim
          dobrze to po prostu z nim bądź. Tu i teraz. A zamartwianie się o przyszłość
          zostaw w spokoju.
    • adaria38 Re: Co robic? Czy warto? 10.10.09, 20:59
      Ale w czym problem? Panu nie przeszkadza, że jest żonaty, Tobie przeszkadza
      bycie kochanką, wymówka "na dzieci" już ci uwiera, panu nie.
      To chyba wiesz.
      Rozwód masz za sobą, więc wiesz, że to da się przeżyć, załatwić, zyć dalej, mieć
      nowe życie i nowy związek. Jesli pan "od lat" jest w separacji, to kwestia
      rozwodu jest formalnością. Chyba, że pan NIE CHCE się rozwodzić, a dzieci, tak
      naprawdę o tej "separacji" nic nie wiedzą. Pięknie, że dziećmi się zajmuje, ale
      kim Ty jesteś dla niego musisz sama ocenic, nie po słowach ale po czynach.

      • deverda Re: Co robic? Czy warto? 10.10.09, 21:18
        tarantula007 jesteś super.
        Też jestem ciekawa, co powie form...
        W ogóle jet tu wiele wspaniałych i mądrych ludzi.
        Dlatego chłonę każdą wypowiedź.
        ///
        Pan jest w separacji i dzieci o tym wiedzą.
        Mieszkają razem.
        Dotychczas nie spotkał miłości.

        Rozumiem.
        Wiem co myśleć.
        Ale to nie takie proste.
        Proszę o zrozumienie i dziękuję za każdą wypowiedź.
        • adaria38 Re: Co robic? Czy warto? 10.10.09, 21:21
          A gdzie ich matka? Mam rozumieć, że mieszka z żoną-separatką w jednym mieszkaniu?
          Znasz jego dzieci? One Cię znają?
        • adaria38 Re: Co robic? Czy warto? 10.10.09, 21:25
          > Dotychczas nie spotkał miłości.

          I proszę Cię, nie daj sobie nawijać makaronu na uszy takimi tekstami smile
          Pan już dzieci zdążył spłodzić ale "m ilości jeszcze nie spotkał", kocham te
          teksty, pasjami wink
    • kicia031 Re: Co robic? Czy warto? 10.10.09, 21:14
      Mysle, ze dajesz sie robic w bambuko. Mezczyzna, ktory kocha kobiete, stara sie
      wprowqadzic ja do swojej rodziny, znalezc dla niej czas i nie miesza ukochanej w
      niejasne uklady typu pseudoseparacja.

      36 lat to prawie szczyt kobiecej atrakcyjnosci - nie zmarnuj tego czasu z
      czlowiekiem, dla ktorego nie jestes numerem 1.
      • maza15 Re: Co robic? Czy warto? 10.10.09, 21:23
        Mieszka z żoną,spotyka się z Tobą.Tak to z boku wygląda.
        Wnioski wyciągnij sama.
        • tarantula007 Re: Co robic? Czy warto? 10.10.09, 21:34
          I wiesz co deverda.. jest, a właściwie bywa, też tak, że Pan z żoną
          co to "zła kobietą jest" i już jej nie kocha nawet chetnie by się
          rozstał, ale z majątkiem nie bardzo chce się rozstawac, tzn. dzielić
          się z żoną po ewentualnym rozwodzie, więc bedzie tkwił sobie w
          domku, gdzie go ciagle karmią i opierają, a "po miłość" pójdzie do
          sorki, Ciebie na przykład, bo potrzebujesz uczuć i akceptacji i
          pozwolisz na to by być tą odskocznia od nudnego domu, nudnej żony
          tej samej od 20 np. lat...
        • deverda Re: Co robic? Czy warto? 10.10.09, 21:37
          Cenię każdą Waszą wypowiedź.
          Dziękuję za każde słowo.

          Dzieci nie znam.
          Znamy się 8 mies.

          I żeby rozjaśnić sytuację: separacja jest formalna (sądowa),
          nie rozbijam małżeństwa
          (kiedyś... byłam w dobrym małżeństwie - tak wyglądało! - a kochanka
          mojego męża nie znała naszego dziecka)
          • adaria38 Re: Co robic? Czy warto? 10.10.09, 21:52
            Widziałaś tą separację, dokument? Kochanki rzadko znają dzieci, przecież dzieci
            by przekablowały matce a tego nikt by nie chciał wink
            Facet ma swoje ułozone życie, z żoną, z dziećmi pod jednym dachem. Gdyby chciał
            to zmienić to by dawno to zmienił. A, że potrzebuje również ciepła kobiety
            zaangazowanej....to szuka dodatku do swojego życia.
            Jeśli masz fajniejsze mieszkanie, sporo zarabiasz, masz wiele zalet, jesteś
            radosna, spokojna, niekłótliwa, wyrozumiała, uwielbiasz seks i jestes w tym
            dobra, nie robisz mu uwag, nie naciskasz itd itp - to może uzna, ze przeniesie
            rzeczy do Ciebie. O ile jest w stanie cokolwiek w swoim życiu zmienić, bo może
            być typem który mając nawet dorosłe dzieci też wykorzysta je jako wymówkę.
            Znacie się 8 miesięcy. Czy TY powiedziałaś mu czego od życia oczekujesz? Czy tak
            go wzięłaś dlatego, że ....był?
            • deverda Re: Co robic? Czy warto? 10.10.09, 22:09
              > Widziałaś tą separację, dokument?<
              Tak.

              > Jeśli masz fajniejsze mieszkanie, sporo zarabiasz, masz wiele
              zalet, jesteś radosna, spokojna, niekłótliwa, wyrozumiała,
              uwielbiasz seks i jestes w tym dobra, nie robisz mu uwag, nie
              naciskasz itd itp<
              Tak właśnie jest (obiektywnie jestem też ładna /przepraszam, że
              brzmi to nieskromnie/

              > Znacie się 8 miesięcy. Czy TY powiedziałaś mu czego od życia
              oczekujesz?<
              Nie...

              >Gdyby chciał to zmienić to by dawno to zmienił<
              Wiem: MAM PROBLEM
              • adaria38 Re: Co robic? Czy warto? 10.10.09, 22:35
                Oj kobieto.... ja wiem, że niedawno po rozwodzie jesteś i może zapomniałas jak
                to przy poznawianiu nowych osób jest, ale naucz się, że wchodząc w związek
                należy mówić o swoich oczekiwaniach, tym bardziej gdy się ma 30+ i nie wiadomo
                na kogo się trafia, z jaka przeszłością i obciążeniami, czy aby akceptowalnymi
                przez ciebie. Chyba, że chciałas tylko przyjemności a potem "jakoś wyszło" że
                się zaangażowałaś.
                POROZMAWIAJ z nim o tym czego od życia potrzebujesz. I sama przemyśl czego
                chcesz a wtedy znajdz faceta który TO Ci da.
                • tarantula007 Re: Co robic? Czy warto? 10.10.09, 22:45
                  Spotka, albo nie spotka.... Nie dalej jak parę miesięcy temu,
                  spotkałam swoją koleżankę z liceum. Pierwszy raz po wielu latach...
                  z rozmowy wynikłao, że sporo już lat temu rozstała się z mężem.
                  Zapytałam ją czy wyszła za mąż po raz drugi... odpowiedziała, że
                  nie, bo nie spotkała nikogo, kto spełniłby jej oczekiwania, a po
                  doświadczeniach wyniesionych z małżeństwa, z kimkolwiek, byle tylko
                  był, wiązac się nie chce ... Świetnie wygląda, ma dobrze płatny i
                  szanowany zawód ... Pewnie niejeden się o nią starał...Muszę
                  powiedzieć, że jej odpowiedź wzbudziła we mnie dużo szacunku...
                  • adaria38 Re: Co robic? Czy warto? 10.10.09, 22:54
                    Znam takie kobiety, które zanim się rozwiodły to już znajdywały następnego
                    pierwszego z brzegu pana by tylko same nie być, takie które kilka lat po
                    rozwodzie znalazły kolejnego solidnego męża, takie które bardzo by chciały z
                    kims być ale im nie wychodzi,
                    i takie co są same i nie widzą potrzeby, by na siłę zmieniać sobie życie na
                    gorsze dla spodni w domu smile
                    Kobiety też maja różne potrezby i różne aspiracje.
                    Najważniejsze, to SAMEMU wiedzieć czego się chce i o to właśnie z zyciem
                    zawalczyć.
    • maza15 Re: Co robic? Czy warto? 10.10.09, 22:11
      deverda napisała:


      "Czekać.... ile?... i czy warto godzić się na te nieliczne chwile?"

      Dlaczego nieliczne?

      • deverda Re: Co robic? Czy warto? 10.10.09, 22:16
        > Dlaczego nieliczne?<
        Dlaczego? Bo rzadko.
        Dlaczego? (dlaczego on rzedko się spotyka?) Nie wiem.
        Nie mam odwagi zapytać.
        Nie potrafię.
        Nie umiem naciskać.
        • mola1971 Re: Co robic? Czy warto? 10.10.09, 22:19
          deverda napisała:
          > Nie mam odwagi zapytać.
          > Nie potrafię.
          > Nie umiem naciskać.

          To odejdź. Jeśli mu zależy to znajdzie Cię na końcu świata. Jeśli nie - szkoda
          na niego Twojego czasu.
        • maza15 Re: Co robic? Czy warto? 10.10.09, 22:33
          A odpowiada Ci taki układ?
          Czego od niego oczekujesz?
        • adaria38 Re: Co robic? Czy warto? 10.10.09, 22:49
          deverda napisała:

          > > Dlaczego nieliczne?<
          > Dlaczego? Bo rzadko.
          > Dlaczego? (dlaczego on rzedko się spotyka?) Nie wiem.
          > Nie mam odwagi zapytać.
          > Nie potrafię.
          > Nie umiem naciskać.


          Może idż do psychologa popracować nad swoim poczuciem wartości i asertywnością.
          Bo co to za związek, gdzie boisz się faceta zapytać na czym stoisz, boisz się
          mieć prawa, pragnienia, plany, a nawet wiedzę? Nie na tym związek polega. Nie
          bój się mieć marzeń, potrzeb i głośno o tym mówić, a także podejmować decyzje,
          na tak i na nie -wg swoich pragnień, inaczej zginiesz w niedomówieniach i w
          niesatysfakcjonujących układach. Życie złudzeniami jest dużo bardziej
          wyczerpujące niż życie faktami i prawdą, nawet najgorszą. Bo wtedy można wybrać
          samemu. Bierz to zycie w swoje ręce, nie oddawaj obcym.smile
    • kicia031 Cos o separacji 10.10.09, 22:31
      ja bym samej separacji nie wyciagala przeciwko panu - tylko faktu zamieszkiwania
      razem z separowana zona. ja sama bylam w separacji nieformalnej 2 lata, zanim
      sie formalnie rozwiedlismy, i uwazam ze to bylo sluszne rozwiazanie - emocje
      opadly, dogadalismy sie we wszystkich waznych sprawach i poszlismy do sadu
      przyklepac nasze rozsadne decyzja.

      Moja przyjaciolka zwiazala sie z facetem, ktory byl w separacji od jakis 6 lat -
      nie mieszkal z zona i ona juz miala kogos, ale mimo to jeszcze 3 lata od
      spotkania mojej przyjaciolki zajelo mu przeprowadzenie rozwodu. Tylko ze tam
      sytuacja byla jasna, przyjkaciolka zostala przedstawiona dzieciom i rodzinie po
      miesiacu. ot koles taki opieszaly w sprawach urzedowych.

      bardziej mnie niepokoi wspolzamieszkiwanie i brak czasu dla ciebie.
      • adaria38 Re: Cos o separacji 10.10.09, 22:41
        Dokładnie. Jeśli nie żyją razem, mają separację, to rozwód jest formalnością
        do której po prostu musza dojrzeć, a jest już miejsce na nowy związek. Ale
        jeśli mieszkają razem, z byłą, z dziećmi, z wspólnym gospodarstwem - to nie ma
        miejsca dla nowej kobiety za to jest dopiero w przyszłości trauma zwiazana z
        odejściem z domu, problemy z dziećmi, itd. Bo nic nie jest ustalone "porozstaniowo".
        • deverda Re: Cos o separacji... i nie tylko 10.10.09, 22:48
          Dziękuję.
          Wszystkie wypowiedzi są bardzo dojrzałe i mądre.
          I zgadzam się właściwie ze wszystkimi.

          tarantula007 masz rację.
          Żal rozstać się z majątkiem, posiadłością, samochodami...
          Chyba tak to rozumieć.
          Ech, życie!
          • tarantula007 Re: Cos o separacji... i nie tylko 10.10.09, 22:54
            deverda ... mocnam to ja w gębie smile W teorii wiem co i jak ... tyle,
            że we własnym zyciu, to wcale już tak do konca nie jestem przekonana
            co do swojej mądrości ... kiedyś może tu o tym napisze smile
          • kasiapfk Re: Cos o separacji... i nie tylko 11.10.09, 10:39
            Decerda, współczuję sytuacji.
            Ale też wiem ,że związek to suma różnych więzi. Wielu,
            nagromadzonych latami więzi i czasem nie ma sie ochoty zrywać ich
            wszystkich.
            Nie mam pojęcia czego chce twój znajomy/kochanek/partner-to-be.
            Z Twoich wypowiedzi wnioskować mogę, że tak do końca to on jeszcze
            nie rozwiódłsię z domem.
            Tak jak przedmócy pisali: najgoprsze- czyli zerwanie codzinnych,
            fizycznych kontaktów z rodziną -przed nim. A to trudne chwile. Nie
            wiem, czy Ty chcesz przeżywać to razem z nim.
            • deverda Re: Cos o separacji... i nie tylko 11.10.09, 14:57
              >najgorsze- czyli zerwanie codziennych, fizycznych kontaktów z
              rodziną - przed nim. A to trudne chwile. Nie wiem, czy Ty chcesz
              przeżywać to razem z nim<

              Masz rację.
              Nie pomyślałam o tym.
              Ale nie chcę.
              • sonia_30 Re: Cos o separacji... i nie tylko 11.10.09, 18:07
                Tak po prostu? Nie i już? A czego chcesz..wiesz?
                • deverda Re: Cos o separacji... i nie tylko 11.10.09, 18:12
                  sonia_30:
                  > Tak po prostu? Nie i już? A czego chcesz..wiesz?

                  Tak, Soniu.
                  Może tak po prostu... nie chcę tego przeżywać na nowo (sama
                  przeżwałąm i wiem, że to trzeba przeżyć)
                  A czego chcę?
                  Chcę być szczęśliwa i dawać szczęście.
                  • mola1971 Re: Cos o separacji... i nie tylko 11.10.09, 19:04
                    deverda napisała:
                    > A czego chcę?
                    > Chcę być szczęśliwa i dawać szczęście.

                    No to rzeczywiście bardzo sprecyzowane oczekiwania masz wink)))
                    Jak na kobietę 30+ to strasznie naiwne oczekiwania to są.
                    Jak dla mnie jesteś jeszcze daleko w malinach i zanim będziesz w stanie związać się z kimś odpowiednim dla Ciebie czeka Cię masa pracy nad sobą.
                    Skoro piszesz, że chcesz być szczęśliwa to znaczy, że teraz nie jesteś. A skoro nie jesteś to musisz najpierw nad tym popracować a dopiero potem ewentualnie z kimś to swoje szczęście dzielić.
                  • kasiapfk Re: Cos o separacji... i nie tylko 11.10.09, 19:08
                    eeee Mola, nie nadinterpretujesz?
                    Dla mnie moze to brzmieć: nie chcę być nieszczęśliwa z powodu jego
                    przechodzenia przez rozstanie na co dzień....... ble ble ble
                    Albo
                    jestem teraz szczęśliwa i chcę być dalej i dawać szczęście komuś,
                    kto będzie gotowy je przyjąć i zauważyć....
                    I tak to.
                    Ja bym uciekałą gdzie pieprz rośnie i nie czekała ąz się niemożliwie
                    zaangazuję.
                    Chyb, że to plaster ma być. Plaster jak wiadomo kiedyś się wyrzuca.
                    Tylko czy to nie jest przedmiotowe traktowanie ludzi?
                    • mola1971 Re: Cos o separacji... i nie tylko 11.10.09, 19:13
                      kasiapfk napisała:
                      > Ja bym uciekałą gdzie pieprz rośnie i nie czekała ąz się niemożliwie
                      > zaangazuję.
                      > Chyb, że to plaster ma być. Plaster jak wiadomo kiedyś się wyrzuca.
                      > Tylko czy to nie jest przedmiotowe traktowanie ludzi?

                      Właśnie o to chodzi. Ja bym zrobiła dokładnie tak samo.
                      I to nie jest przedmiotowe traktowanie ludzi tylko dbanie o własne zdrowie psychiczne. Pana nikt do niczego jak mniemam nie zmuszał. Sprawy zaszły za daleko, pan swojego życia zmieniać nie chce bo tak mu wygodnie. To co pozostaje jeśli taka sytuacja powoduje więcej bólu niż daj radości? Odejść.
                      • deverda Re: Cos o separacji... i nie tylko 11.10.09, 20:05
                        Dziewczyny!
                        Jestescie fantastyczne!
                        Ja tez wiele przeszlam i przezylam.
                        Nie tracę jednak wiary w lepsze i widzę, że Wy też.
                        I tego życzę sobie i Wam.

                        >To co pozostaje jeśli taka sytuacja powoduje więcej bólu niż daj
                        radości? Odejść<

                        Właśnie.
                        I tak zrobię.
                        • mola1971 Re: Cos o separacji... i nie tylko 11.10.09, 20:21
                          Powodzenia Ci życzę smile
                          Tak z własnego doświadczenia powiem Ci, że nie warto godzić się na status d.py
                          na boku i zgadzać się na bycie "tą drugą". Zasługujesz na szacunek i na to by
                          być tą jedyną.
                          • tarantula007 Re: Cos o separacji... i nie tylko 11.10.09, 21:07
                            Taaa, tyle że niejedna godzi się latami na bycie kochanką i uważa
                            się za wybrankę losu ... więc gusta są różne... bywają kobiety,
                            które dla przysłowiowych portek w domu, chocby na pare godzin w
                            tygodniu są w stanie zdeptać wszystko ....
                            • mola1971 Re: Cos o separacji... i nie tylko 11.10.09, 21:23
                              Oczywiście, że bywają. Zawsze były, są i będą. Ale to już jest ich problem a nie
                              mój wink
    • nangaparbat3 Re: Co robic? Czy warto? 11.10.09, 22:51
      Dziewczyno,
      czy Ty sie nigdy nie zezlościsz? Nie zbuntujesz?
      Wygaduja tu ludzie - nie wątpię, ze w najlepszej wierze - co im slina na język
      przyniesie, a Ty na wszystko: tak tak, och, jakie jestescie mądre i wspaniale,
      tak, macie racje, oczywiscie, slusznie prawicie, dostosuje sie, poslucham Was,
      otworzyłyscie mi oczy -
      No weź.
      To jest tylko i wylącznie internetowe forum. Nikt Cie tu nie zna - ani Twego
      faceta. Nie wie nic o Tobie. Kazdy snuje jakaś wlasna fantazje na temat tych
      paru slów, jakie rzucilaś.
      Spójrz krytycznie.
      Walnij pięścią w stoł.
      Zajrzyj w siebie.
      Poczuj co czujesz.
      Czego chcesz, a czego nie chcesz.
      To piekne byc łagodną - ale zabojcze byc uległą.
      Powiedz głosno: ja, ja tego chcę, własnie tego, naprawdę, DE VERDAD!
      • deverda Re: Co robic? Czy warto? 12.10.09, 07:47
        nangaparbat3 napisała:
        > Dziewczyno,czy Ty sie nigdy nie zezlościsz? Nie zbuntujesz?<

        Witaj nangaparbat (wierzę, że to ta sama nangaparbat... sprzed lat.
        Brakuje jeszcze mądrej Libry i innych)
        Owszem, pewnie czasem się zbuntuję (ale słabo mi to wychodzi,
        niestety! Najczęściej sama w sobie się złoszczę czy buntuję).
        A odnośnie wypowiedzi...
        Wiem, że to jest forum i właśnie dlatego chętnie słucham "co ślina
        na język przyniesie".
        I czemu mam nie przytakiwać?, jeżeli właściwie zgadzam się ...
        Wcześniej nie pomyślałam o tym, że trzeba będzie przejść
        przez "rozwód" z domem, dobrami itp
        A do tego trzeba mieć jaja.


        • nangaparbat3 Re: Co robic? Czy warto? 12.10.09, 08:53
          Czasem ma sie jaja ze hoho, tylko samej się JESZCZE o tym nie wie.
          Ale co się odwlecze - etc.
          Tak, to ja, nie zmieniam nicka, choc czasami mnie nachodzi ochota - z rożnych
          względow wink
          I mnie sie zdaje, ze Ciebie kojarzę - miło smile
          Serdecznosci
          n.
      • kasiapfk Re: Co robic? Czy warto? 12.10.09, 08:31
        Obśmiałam się, serio.
        Gdy czytałam "ja tego chcę!!!"
        hihih, dzieckiem mi zapachniało. Wszystko to można osiągnąć bez
        wrzasków, bez walenia pięścią w stół. Konsekwentnie i po dorosłemu.
        Przypomniało mi się, że czasem asertywność z chamstwem się miesza,
        egoizm z dbaniem o własne potrzeby, a nieumiejętnie prowadzona
        terapia wzmacnie egotyzm - a to z tym w miłości ludzie mają
        najwięcej problemów.
        I tak to, refleksję mam.
        Rankiem , w poniedziałek.

        Kaśka Optymistyczna.
        • nangaparbat3 Re: Co robic? Czy warto? 12.10.09, 08:49
          Fajnie, ze się obsmialaś - zawsze coś.
          Ale poziom Twej refleksji nie jest glęboki - tak jak zrozumienie tego co
          napisalam. Ja w ogole nie odnosze sie do Jej związku z tym panem - jedynie do
          Jej reakcji na Wasze posty.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka