a urodzę sobie dziecko !

14.01.08, 11:00
może tak powiedzieć samotna kobieta,
może tak powiedzieć lesbijka..
wystarczy znaleźć odpowiedniego męzczyzne, można mu nawet nic nie
powiedzieć, bo przeciez nigdy nie chodziło o niego tylko o dziecko.

znacie takie przypadki, że ktoś postanowił mieć dziecko za wszelką
cenę, dziecko które od początku było skazane na wychowywanie bez
ojca?

jak oceniacie takie postępowanie?
    • camel_3d znam 2 14.01.08, 11:03
      jedne to para dziewczyn - ojciec z "banku" nasion.
      a druga to ex laska mojego kolegi. on wie, ze to jego dziecko, ale ona nie
      podala go w domkumentach jako ojca..czyli..zero mozliwosci kontaktow.

      Wydaje mi sie, ze oba zachowania nie sa mile...ale coz...zabronic sie nie da.
      Zrezsta..leosza samotna matka niz klocace sie niedobrane malzenwstwo.
      • gorzkasweetie Re: znam 2 14.01.08, 11:39
        "Bank" nasion... :) Brzmi ciekawie. Znaczy się dzieci z nasionek? Normalnie mega
        rotfl ;)))
        • camel_3d Re: znam 2 14.01.08, 12:25
          gorzkasweetie napisała:

          > "Bank" nasion... :) Brzmi ciekawie. Znaczy się dzieci z nasionek? Normalnie meg
          > a
          > rotfl ;)))

          oj mialo byc nasienia:) hehehe
      • Gość: Gocha Re: znam 2 IP: 82.177.111.* 16.01.08, 13:45
        Może i tak, ale wyobraź sobie jaki obraz mężczyzny przekaże dziecku
        ta pani. Tak czy siak w takich sytuacjach nigdy nie chodzi o dziecko
        tylko o własne widzimisię, bądź pragnienia. Dzieci nie są dla nas
        tylko my jesteśmy dla dzieci i z perspektywy ich dobra trzeba
        działać.
        • Gość: Yagna Zaraz zaraz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.08, 01:28
          Dzieci nie są dla nas
          > tylko my jesteśmy dla dzieci "

          Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem bo pachnie ono obowiazkowym nakazem
          poświęcania się jakiejś idei - np idei macierzyństwa. A czemu? Nikt nie ma
          obowiązku poświęcać siebie komuś lub czemuś. Dzieci są dla nas a my jesteśmy dla
          dzieci, to jest sprzężenie zwrotne. Coś dajemy i coś otrzymujemy, inaczej to nie
          ma sensu.
      • Gość: pyz Re: znam 2 IP: 213.135.35.* 16.01.08, 17:29
        > a druga to ex laska mojego kolegi. on wie, ze to jego dziecko, ale ona nie
        > podala go w domkumentach jako ojca..czyli..zero mozliwosci kontaktow.
        Ot równouprawnienie :(
        Sądzę, że za taki numer kobieta powinna tracić prawa rodzicielskie.
        • gardenia_nowak Re: znam 2 17.01.08, 12:36
          Sądzę, że za taki numer kobieta powinna tracić prawa rodzicielskie.

          A dzieckiem rozumiem w każdym przypadku ma się zająć uszczęśliwiony
          na siłę papa? Czy może lepiej, aby od razu trafiło do domu dziecka?

        • de_la_hoya Re: znam 2 17.01.08, 23:36
          Gość portalu: pyz napisał(a):

          > > a druga to ex laska mojego kolegi. on wie, ze to jego dziecko, ale ona ni
          > e
          > > podala go w domkumentach jako ojca..czyli..zero mozliwosci kontaktow.
          > Ot równouprawnienie :(
          > Sądzę, że za taki numer kobieta powinna tracić prawa rodzicielskie.

          Dlaczego?
          On nie ma kontaktów ona alimentów...
      • Gość: pra Wystąpić o sądu o ustalenie ojcostwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.08, 02:00
        camel_3d napisał:

        > ona nie podala go w domkumentach jako ojca..
        > czyli..zero mozliwosci kontaktow.

        Jeśli ten koleś nie utrzymuje kontaktów ze swoim dzieckiem, to tylko dlatego, że
        ON nie chce, że JEMU jest to wygodne. Bo możliwość kontaktów ma - wystarczy, że
        wystąpi do sądu o ustalenie ojcostwa.
        • Gość: pyz Re: Wystąpić o sądu o ustalenie ojcostwa IP: 213.135.35.* 17.01.08, 08:12
          > Jeśli ten koleś nie utrzymuje kontaktów ze swoim dzieckiem, to tylko dlatego, ż
          > e
          > ON nie chce, że JEMU jest to wygodne. Bo możliwość kontaktów ma - wystarczy, że
          > wystąpi do sądu o ustalenie ojcostwa.
          Guzik prawda.
          Na badania o ustalenie ojcostwa de facto matka musi się zgodzić, a nawet jak
          udowodni, to nasze mizoandryczne sądy uznają to za powód, aby odebrać mu prawa
          ojcowskie.
          Niestety, ale to co piszesz jest wierutną bzdurą. Państwo polskie niestety
          rażąco dyskryminuje mężczyzn w tej dziedzinie.
      • Gość: Kinga Niech kolega wystapi do sadu o widzenia z dzieckie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 29.01.08, 00:42
        Dziecko nie zabawka, ani przedmiot do zaspokojenia wlasnych
        potrzeb.
    • piwi77 Re: a urodzę sobie dziecko ! 14.01.08, 11:48
      Nie widzę problemu, choć nie znam takich przypadków.
      • rina7 Re: a urodzę sobie dziecko ! 25.01.08, 21:18
        PROBLEM JEST - matka wyrządza ogromną krzywdę własnemu dziecku
        wychowując je bez ojca. Jeśli do tego dziecko będzie jedynakiem to
        totalna porażka.
        Będzie miało delikatnie mówiąc upośledzone relacje z otoczeniem, a
        jeśli mamusia dowala córce od małego teksty w stylu "wszyscy faceci
        są podli, oszukują, wykorzystują kobiety" lub "lepiej nie mieć
        faceta niż mieć byle jakiego" to chyba skutki są oczywiste...
        Niestety mówię tu o sobie mam 25 lat i żadnego poważnego związku na
        koncie, boję się zaangażować, nie umiem pokazać drugiej osobie że
        mi na niej zależy, unikam spotkań z facetami którzy mnie fascynują,
        bo boje się że wytworzy się między nami coś nad czym nie będę w
        stanie zapanować
        Matce nie mogę nic zarzucić - poświęciła się dla mnie i wychowała
        najlepiej jak mogła, tylko przekazała mi, zapewnie nieświadomie,
        swój uraz do mężczyzn.
        Cały czas mam jednak nadzieję, że kiedyś uda mi się komuś zaufać,
        pokochać i pozwolić się kochać...
        • Gość: Bez przesady Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.chello.pl 25.01.08, 23:46
          podobne urazy można także wynieść z dysfunkcyjnej rodziny w ktorej jest i ojciec
          i matka. Jest wiele osób, które miały tak zle wzorce wzajemnych relacji pomiędzy
          rodzicami, że nie potrafią sobie ułożyć własnego życia
          ale Rina, nic nigdy nie jest przesądzone, a zdanie sobie sprawy z własnych lęków
          i blokad to wielki krok naprzód - do wyjścia poza ich krąg, nie jest nie do
          rozerwania. trzymam kciuki, żeby Ci sie udało i powodzenia
          pozdr
        • xtrin Re: a urodzę sobie dziecko ! 26.01.08, 16:02
          rina7 napisała:
          > mamusia dowala córce od małego teksty w stylu "wszyscy faceci
          > są podli, oszukują, wykorzystują kobiety" lub "lepiej nie mieć
          > faceta niż mieć byle jakiego" to chyba skutki są oczywiste...

          Akurat to drugie jest bardzo rozsądne.
          Pierwsze natomiast ani nie występuje u wszystkich kobiet samotnych ani nie jest
          ich monopolem. Śmiem twierdzić, że gorzej jest, gdy matka nie tylko uznaje
          wszystkich facetów za skrajne szuje, ale jeszcze jako koronny dowód tej tezy
          wskazuje ojca, z którym oczywiście zostaje dla "dobra dziecka".
    • facet123 Re: a urodzę sobie dziecko ! 14.01.08, 12:15
      Jeżeli tylko komuś pozwala na to sytuacja materialna to tylko pogratulować. Mam
      wrażenie, że u większości ludzi dziecko traktuje się jako "coś co się zdarza", a
      nie "coś czego trzeba naprawdę chcieć i zabiegać".
      Skoro osoba podejmuję świadomą decyzję i jeszcze o dziecko zabiega to na pewno
      będzie je w stanie porządnie wychować i poświęcić odpowiednio dużo uwagi.
      Orientacja czy stan cywilny nie mają tu nic do rzeczy.
      • Gość: ferment Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.chello.pl 14.01.08, 14:48
        Co o tym powiedzą dzieci tych matek, które rodzą >dla siebie<?
        Chęć .posiadania< dziecka rozumiem. Nie wiem wiele o uczuciach dzieci
        wychowywanych przez takie samotne matki. Chętnie poczytam.
        • antybyt Re: a urodzę sobie dziecko ! 14.01.08, 15:25
          masakra! To niemoralne!! Kobieta chce urodzić dziecko, na stos z nią!!!Bez sądu!!!

          Jeżeli debilizm i głupota nie zaczną być karalne, to ja już dużej tu nie wytrzymam.
          Ja rozumiem wolność słowa, prawo do własnej opinii i etc...no ale niech prawo
          głosu mają tylko myślący!!!
          • Gość: ferment Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.chello.pl 14.01.08, 16:21
            A cóż Cię tak poruszyło, antybycie? Pomyśl, czy nie szkoda Twoich nerwów?

            A ze stosami trzeba uważać, można się oparzyć!
            A moralne? Masz pewność?
          • Gość: MM Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: 63.76.209.* 16.01.08, 16:50
            > masakra! To niemoralne!! Kobieta chce urodzić dziecko, na stos z
            > nią!!!Bez sądu!!!

            Bez przesady. Tez uogolniasz. Wszystko zalezy od matki.
            Co powiesz o kobiecie ktora ma problemy emocjonalne i jest niezdolna
            do stworzenia stalego zwiazku i chce to sobie zrekompensowac robiac
            sobie dziecko. Znam taki przypadek. Oczywiscie, nie mozna jej tego
            zabronic, ale czy uwazasz ze temu dziecku bedzie w zyciu dobrze?
            Jakie sa wedlug ciebie szanse, ze taka matka potrafi nalezycie
            zadbac o dziecko i nawiazac z nim wiez rodzicielska? Bo ja sie
            obawiam ze to tylko zachcianka i jak przyjdzie co do czego, to matka
            tak samo nie poradzi sobie z tym zwiazkiem jak i z kazdym innym.
            • kretynofil Brednie, brednie, brednie 16.01.08, 17:22
              Glupie kwoki gdacza i nic z tego nie wynika. Zalosne kretynki, ktore
              od 20 lat powtarzaja ten sam stereotyp kobiety samotnej, zeby ulzyc
              sobie w cierpieniu bezsensownego malzenstwa...

              Na to co napisalas ("jest niezdolna do stworzenia stalego zwiazku i
              chce to sobie zrekompensowac robiac sobie dziecko"), moge Ci
              odpowiedziec, ze ja znam sporo ludzi, ktorzy nie sa zdolni do
              utrzymania wlasciwej "temperatury uczuc", maja siebie powoli dosyc,
              ale dla utrzymania "poprawnego politycznie" obrazka i unikniecia
              kompromitujacego rozwodu (!) robia sobie bachora.

              Zeby facet nie odszedl, zeby znowu zaczela kochac, zeby bylo jak
              dawniej, bo mama truje, bo kolezanki maja, bo to, bo tamto...

              Jeden stereotyp warty drugiego... Ja, jako facet, kobietom samotnym
              sie nie dziwie. Faceci sa w wiekszosci BEZ-NA-DZIEJ-NI, a tylko
              niektore maja odwage powiedziec wprost: BYLE CZEGO NIE WEZME!

              ----------------------------------------------

              Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
              internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
              czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
              kretynami. Milej lektury :)
              • Gość: MM Re: Brednie, brednie, brednie - he he he IP: 63.76.209.* 16.01.08, 17:58
                Ciesze sie, ze tak gleboko wierzysz w to co piszesz. Nawet jesli sa
                to bzdury - przynajmniej piszesz swoje bzdury szczerze.

                Ad meritum - twoj przyklad jest zupelnie nieadekwatny do tematu
                rozmowy. Mowa jest tutaj o kobietach, ktore sa samotne i z jakiegos
                powodu decyduja sie na dziecko. Przyklad kobiet, ktore sa w zwiazku
                i maja dziecko by uniknac rozstania jest zupelnie nie z tej beczki,
                wlasnie taki troche "inteligentny inaczej".

                Najbardziej zas rozbawilo mnie twoje stereotypowe podejscie do mojej
                wypowiedzi, bo od razu wyszedles z zalozenia ze piszac to musze byc
                kobieta. Tak sie jednak sklada, ze od urodzenia jestem mezczyzna :-)

                Nota bene kobieta, o ktorej pisalem, sama przyznaje sie do swoich
                problemow emocjonalnych i rozwalila pare zwiazkow, wliczajac w to z
                osoba na ktorej wedlug niej bardzo jej zalezalo. Zaznaczam, ze nie
                chodzilo tu o mnie, zebys nie zarzucal, ze przemawia przeze mnie
                jakas zawisc. I mowilem o tym konkretnym przypadku, nie przenoszac
                go na ogol samotnych matek.

                I coz waszmosc na to, panie "wszedzie bylem, wszystko widzialem,
                wszyscy poza mna to kretyni/kretynki"?
                • kretynofil Waszmosc unizenie odpowiada :P 16.01.08, 19:41
                  Ciesze sie ze sie cieszysz. Mamy te same motywy :)

                  > Ad meritum - twoj przyklad jest zupelnie nieadekwatny do tematu
                  > rozmowy. Mowa jest tutaj o kobietach, ktore sa samotne i z
                  jakiegos
                  > powodu decyduja sie na dziecko. Przyklad kobiet, ktore sa w
                  zwiazku
                  > i maja dziecko by uniknac rozstania jest zupelnie nie z tej
                  beczki,
                  > wlasnie taki troche "inteligentny inaczej".

                  Blyskotliwa obserwacja! Jak na kretyna, rzecz jasna, bo sam
                  napisalem: "Jeden stereotyp warty drugiego...", wiec Twoja krytyka
                  jest to tyle chybiona, ze sam przedstawilem swoj przyklad jako
                  idiotyczny :)

                  > Najbardziej zas rozbawilo mnie twoje stereotypowe podejscie do
                  mojej
                  > wypowiedzi, bo od razu wyszedles z zalozenia ze piszac to musze
                  byc
                  > kobieta. Tak sie jednak sklada, ze od urodzenia jestem mezczyzna :-
                  )

                  Istotnie moj, blad, napisalem "Na to co napisalas (...)", i to bylo
                  jedyne odwolanie do Twojej plci. "Glupie kwoki gdacza (...)" nie
                  bylo do Ciebie, chyba ze Ciebie jest wiecej niz jeden :) To byla
                  taka refleksja po lekturze CALEGO watku. Ze wyladowala pod Twoim
                  postem - przypadek, podales chybiony, oparty na stereotypach
                  przyklad i tak akurat wypadlo.

                  > Nota bene kobieta, o ktorej pisalem, sama przyznaje sie do swoich
                  > problemow emocjonalnych i rozwalila pare zwiazkow, wliczajac w to
                  z
                  > osoba na ktorej wedlug niej bardzo jej zalezalo. Zaznaczam, ze nie
                  > chodzilo tu o mnie, zebys nie zarzucal, ze przemawia przeze mnie
                  > jakas zawisc. I mowilem o tym konkretnym przypadku, nie przenoszac
                  > go na ogol samotnych matek.

                  Watek jest ogolny, Twoja wypowiedz (odnoszaca sie do konkretnego
                  przypadku), miala przekazac pewna mysl, ktora miala jakos rzutowac
                  na kwestie ogolna - a teraz sie z tego wycofujesz rakiem :)))

                  > I coz waszmosc na to, panie "wszedzie bylem, wszystko widzialem,
                  > wszyscy poza mna to kretyni/kretynki"?

                  To co zwykle - ja mam jak zwykle racje :) A Ty nie jestes taki
                  inteligentny i wyszczekany jak Ci sie wydaje :)

                  Milego dnia!

                  ----------------------------------------------

                  Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                  internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                  czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                  kretynami. Milej lektury :)
                  • Gość: MM Re: Waszmosc unizenie odpowiada :P IP: 63.76.209.* 16.01.08, 23:38
                    W zasadzie po twoim ostatnim wpisie nie powinienem juz nic
                    odpisywac - nie mas sensu dyskutowac z kims dla kogo to forum
                    ewidentnie sluzy tylko do podbudowy wlasnego mizernego ego. W zyciu
                    realnym ci nie wychodzi czy co? Wydajesz mi sie byc bardzo mlody; a
                    moze po prostu juz tak ci zostalo.

                    Przeczytaj sobie bardzo uwaznie oryginalny post watku, tak z
                    dziesiec razy, moze zrozumiesz o co tu chodzi.

                    I nie musisz sie trudzic z odpowiadaniem, bo trolla wiecej nie mam
                    zamiaru karmic.
              • Gość: provider_1 Re: Brednie, brednie, brednie IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 16.01.08, 23:22
                Wracajac z pracy, po rozmowie z synem , zadzwonil z zagranicy-tam
                studiuje- pomyslalm , ze napisze na forum i moze bedzie nowy watek-
                KOBIETY SAMOTNE< POD ZADNYM POZOREM< NIE MIEJCIE DZIECI SAMOTNIE!

                Moj syn ma 21 lat, jest zdolnym, mlodym czlowiekiem, nadwrazliwym ,
                poszukujacym,probujacym odnalezc siebie we wspolczesnym swiecie.

                Zaszlam w ciaze w wieku 25 lat , bo uwazalam ze to ostatni moment.(?)
                Z mezczyzna, z ktorym mieszkalam i w ktorym bylam zakochana- ktory
                dostal mozliwosc wyjazdu za granice.
                Milosc.Przynajmniej cos mi po niej zostanie.Tak myslalam.
                Zostalo.
                Rozpadlo sie .Wychowywalam sama.

                Praca, tempo, pytania syna, brak ojca.
                Nic tego nie zrekompensowaLO.

                TERAZ TO NAMISTKA CZLOWIEKA , KTORY PROBUJE PORADZIC SOBIE W ZYCIU.
                NIE WIERZE, ZE MOZNA WYCHOWAC CHLOPCA BEZ OJCA-TO ZAWSZE WRACA.
                Kazdy z Was moze moze miec swoje zdanie, niektorzy hipotetyczne,
                ale ja doswiadczylam porazki-mimo wielu staran , moj syn nie jest
                przygotowany do zycia , ani do zycia w rodzinie-brak wzorcow wylazi
                czesto.
                Na pewno bedzie mial problemy w swojej rodzinie, jesli ja zalozy.

                Bylam dzis sluzbowo w wiezieniu- i mialam wrazenie , widzac
                kilkudziesieciu mezczyzn z wyrokami , jakos o podobnych
                fizjonomiach,wizualnie w tym samym wieku,czy mieli kochajacych
                rodzicow?
                Mysle ,ze nie.
                Kazde dziecko, przede wszystkim, potrzebuje kochajacych rodzicow,
                obojga plci, bo to, nie wiem dlaczego, ale musie sie uzupelniac.
                Ja doswiadczylamm tego braku.
          • janneke Re: a urodzę sobie dziecko ! 18.01.08, 08:42
            antybyt- taaak, za to bardzo moralne jest ocenianie ludzi wg swojej miarki.. a
            pff. dobre sobie. to jest dopiero debilizm! za co chcesz zamykac kogos? za co
            pali na stosie? bo ktos wybral samotnosc? a gdzie jest powiedziane, ze MUSI byc
            ojciec i matka? w dupie mam przestarzale stereotypy na temat modelowej rodziny.
            Podam ci setki przykladow, gdzie moi koledzy czy kolezanki woleli by po stokroc
            wychowac sie bez ojca czy bez matki i mieli by szczesliwsze dziecinstwo.
            • Gość: rece i nogi opadaj Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: 156.37.253.* 18.01.08, 16:48
              przeciez to byl sarkazm...

            • Gość: ktoś smutny Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.chello.pl 20.01.08, 00:14
              mogę podać własny przykład, zawsze zazdrościłam koleżance, która nie
              miała ojca, za to żyła w domu pełnym miłości, moim spadkiem
              po "kochającym tatusiu" jest niezdolność do ułożenia sobie życia z
              kimkolwiek. (p.s. też chciałabym mieć dziecko, własnie po to by móc
              w końcu kogoś kochać i wiem że mogłabym być dobrą matką, nie wiem
              czemu ale mam takie przeswiadczenie) pozdrawiam wszystkich rodziców,
              tych samotnych i nie!
        • Gość: Beata Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.08, 22:00
          > Co o tym powiedzą dzieci tych matek, które rodzą >dla siebie<?

          a co CI mają napisać? że lepiej by im było, gdyby się nie poczęły,
          niż żyć z samą mamusią???
          • Gość: ferment Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.chello.pl 19.01.08, 22:34
            >> a co CI mają napisać? że lepiej by im było, gdyby się nie poczęły,
            > niż żyć z samą mamusią??? <

            Wręcz przeciwnie. Może dar życia jest wart tego, by być dzieckiem pozbawionym
            ojca. Wiele kobiet wychowuje samotnie dzieci. Dla nich taka deklaracja może być
            ważna.
      • Gość: pamana Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.dialog.net.pl 16.01.08, 15:08
        Dziecko to nie rzecz ktora mozna sobie kupic i sprawic i swiadomie decydowac ze
        nie bedzie mialo ojca.

        z drugiej strony lepiej zaden niz byle jaki ale to tez dotyczy kobiet.

        kobiety w tej materii maja lepiej bo zajsc moga ,facet musi sie nastarac aby
        miec sam dziecko.
        p.
        • facet123 Re: a urodzę sobie dziecko ! 16.01.08, 16:29
          > Dziecko to nie rzecz ktora mozna sobie kupic i sprawic i swiadomie
          > decydowac ze nie bedzie mialo ojca.

          Dziecko to nie rzecz. Z tym zgadzam się zupełnie

          Nie można go sobie kupić - tak powinno być, niestety istnieje coś takiego jak
          handel dziećmi. Zgodzę się jednak, że jest to niemoralne.

          Natomiast nie widzę nic złego w tym, że kobieta która chce mieć dziecko
          świadomie zadecyduje o tym kiedy je będzie miała, z kim, oraz czy potem będzie
          chciała pozostawać w związku z ojcem dziecka czy też wychowywać je samotnie.

          > kobiety w tej materii maja lepiej bo zajsc moga ,facet musi sie
          > nastarac aby miec sam dziecko.

          Faktycznie, dla faceta to raczej poza zasięgiem.
          • Gość: pamana Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.dialog.net.pl 17.01.08, 22:26
            A ja wlasne widze duzo zlego i nieodpowiedzialnego w tym ze kobieta przed
            urodzeniam zaklada ze byc moze sie rozstane z dawca spermy,jest to zwyczajnie
            przedmiotowe traktowanie ojca jak i dziecka wkoncu ojciec tez moze chceic miec
            udzial w wywchowaniu a przede wszytskim jest to pogwalcenie praw dziecka do
            obojga rodzicow ktorzy powini byc razem a nie osobno bo to tez nie jest zdrowe .

            nie mowie tu o sytuacji kiedy rodzice sie rozstaja wczesniej bedac ze soba dluzej .
            p.
            • facet123 Re: a urodzę sobie dziecko ! 18.01.08, 09:11
              Zgodzę się z jednym - jeżeli kobieta wykorzystuje faceta jako samca
              rozpłodowego, nie mówiąc mu, że zamierza od niego odejść z dzieckiem to jest to
              nie tylko niemoralne względem niego, ale również nie takie proste z punktu
              widzenia prawa (ojciec może wtedy domagać się praw wychowawczych).
              Dlatego kobieta, która chce sama mieć dziecko powinna skorzystać z banku
              nasienia - tam nie ma żadnych zobowiązań i żaden dawca nie będzie się czuł ani
              zawiedziony, ani nie będzie miał praw do roszczeń (przy założeniu, że w kraju
              jest jakieś przemyślanie prawo bio-etyczne)



              > przede wszytskim jest to pogwalcenie praw dziecka do
              > obojga rodzicow ktorzy powini byc razem a nie osobno bo to tez nie
              > jest zdrowe

              Ja nie widzę w tym nic złego. Jeżeli samotna kobieta chce mieć dziecko, ale nie
              widzi w swoim otoczeniu kandydata na ojca dla niego to korzysta z banku nasienia
              i wychowuje dziecko sama.
              Oczywiście, że w teorii lepiej gdy dziecko ma oboje rodziców, ale gdybyśmy
              maksymalizowali to co dobre dla dziecka pozwalając na rozmnażanie się tylko
              idealnym rodzicom, to okazało by się, że należy zabronić posiadania dzieci 90%
              obecnych rodziców i par. Wśród tych 90% byli by za równo ludzie biedni (dziecko
              niedożywione, kiepsko ubrane, bez kasy na podręczniki), z marginesu, z
              problemami alkoholowymi (dzieci potem mają skłonności przestępcze i roszczeniowe
              ponieważ nikt nie pokazał im jak żyć uczciwie), ludzie zapracowani (dzieci potem
              wychowują się same, albo przez TV i komputer) jak i wiele innych grup
              potencjalnych rodziców którzy po prostu nie są doskonali.
              Nie wydaje mi się żeby zabranianie tym ludziom posiadania potomstwa było
              moralne. Osobiście uważam, że dzieci urodzone w wymienionych przeze mnie
              warunkach mogą być mieć gorsze dzieciństwo niż dzieci urodzone w "rodzinie
              idealnej", ale nie wyobrażam sobie aby można było tym ludziom zabraniać
              rozmnażania się.

              Kobieta która korzysta z banku nasienia i naprawdę chce dziecka będzie w stanie
              wychować to dziecko o wiele lepiej niż duża grupa kompletnych rodzin z ojcem.
              Zatem odmawianie jej prawa do dziecka w żaden sposób nie może być postrzegane
              jako sprawiedliwe - albo pozwalamy mieć dzieci wszystkim (wtedy jest
              sprawiedliwie), albo ograniczamy tą grupę bardzo restrykcyjnie, co mi pachnie
              paskudną utopią rodem z Orwella.
      • Gość: jacek226315 Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.nwrknj.east.verizon.net 17.01.08, 00:18
        facet123.Dziecko powinno miec oboje rodzicow.Dziecko wychowane bez
        ojca to jak sierota.Oczywiscie mam na mysli normalna rodzine,a nie
        wykolejone osobniki
        • Gość: asgvdfbv Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.sds.uw.edu.pl 17.01.08, 07:47
          nie znam żadnej dziewczyny wychowanej bez ojca, która miałaby zdrowy stosunek do
          facetów. Albo puszczalska albo bez kija nie podchodź...
          • Gość: hmm Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.e-wro.net.pl 17.01.08, 10:43
            a co kiedy ojciec był, ale ciagle "w pracy"? jestem juz po 30tce, a
            ciagle czuje brak ojca w moim zyciu. Mama tez ciagle była "w pracy",
            miałam wrzenie, ze cały czas im przeszkadzam. Boje sie miec dzieci,
            a komórka jajowa sie starzeje i co bedzie?
        • facet123 Re: a urodzę sobie dziecko ! 18.01.08, 09:15
          Patrz moje odpowiedzi powyżej.

          Dziecko powinno mieć też porządnych rodziców - a czy ktoś zabrania mieć dzieci
          pijakom, biedakom, przygłupom i innym ludziom którzy materialnie lub mentalnie
          nie są w stanie zapewnić dziecku szczęśliwego dzieciństwa? Nie.
          Uważasz, że, przymusowa sterylizacja tych którzy nie rokują na dobrych rodziców
          była by ok? Jeżeli nie to jakim prawem chcesz odbierać możliwość posiadania
          dziecka samotnym kobietom?
      • Gość: facet Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.08, 11:33
        Tylko zeby to dziecko nie stalo sie gadzetem, rownie dobrze mozna
        powiedziec o kupie sobie iPhona itp.
        Ale jesli kobieta chce i wychowa to dziecko i nie bedzie to
        kaprys,albo taka proboa walki z samotnoscia, to czemu nie.
        • jacek226315 Re: a urodzę sobie dziecko ! 17.01.08, 14:54
          facet co Ty za farmazony mowisz.Chcialbys byc takim dzieckiem owocem
          kaprysu mamuni?
          • facet123 Re: a urodzę sobie dziecko ! 18.01.08, 09:20
            > Chcialbys byc takim dzieckiem owocem kaprysu mamuni?

            A czym niby jestem?
            Jedyna różnica, że jestem owocem "kaprysu" (ja wole powiedzieć, że to była
            przemyślana decyzja) dwojga ludzi, a nie tylko matki. Ale samotna kobieta też
            może dokonać przemyślanej decyzji i nie musi to być kaprys.

            Założę się, że kobiety które decydują się na bank nasienia bardziej przemyślują
            swoje decyzje i ich konsekwencje (trudy samodzielnego wychowania dziecka) niż
            typowe matki polki co to zachodzą w ciążę z facetem a potem z brzuchem ciągną go
            to ołtarza.

            I wiesz co?
            Ty też jesteś owocem "kaprysu", jeżeli tak to nazywasz.

            • Gość: jacek226315 Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.nwrknj.east.verizon.net 18.01.08, 15:21
              facet123 napisal:
              >I wiesz co? Ty tez jestes owocem"kaprysu"jezeli tak to nazywasz.
              Nie mysle.,Czytajac Twoje posty mozna dojsc do wniosku,ze
              przychodzimy na swiat bo rodzice mieli taki humor w danym momencie
              Jesli jestes zonaty to chyba mowisz zonie,"chodz kochanie zrobimy
              sobie dziecko"To ladnie. Mysle,ze kazda rozsadna para zanim
              zdecyduje sie na potomka to przemysli najpierw,bo zdaje sobie sprawe
              z konsekwencji i obowiazkow.Poza tem autorka postu nic nie wspomina
              o bandku nasienia,wiec logiczne wydaje sie ,ze mysli o zajsciu w
              ciaze przez oszustwo,a nie wiem czy to jest fair dla
              dziecka.Uwazam ,ze kazdy powinien wiedziec kto jest
              ojcem,przyszlosci nigdy nie przewidzisz,a moze sie zdazyc iz dziecko
              bedzie cierpialo na jakas genetyczna chorobe odziedziczona po ojcu i
              wtedy dopiero bedzie problem.A gdzie jest napisane ,ze matka jest
              lepszym rodzicem od ojca.Ja nie musze szukac daleko,moja kuzynka
              urodzla syna bo maz tak chcial, i z chwila narodzin jej rola matki
              se skonczyla, bo nigdy nie wyrobil sie w niej instynkt
              macierzynski.Wyobraz sobie taka sytuacje,ze kobieta rodzi za pomoca
              nasienia z banku i traci macierzynski instynkt,bo i takie przypadki
              sie zdarzaja.Co wtedy ma zrobic,ojca nie ma i matki praktycznie tez
              nie.Mowimy tu o skranych wypadkach,ale one chodza po ludziach a nie
              po ziemi.Kazdy powinien miec matke i ojca ,a jezeli uwazasz ze
              dziecko jest owocem kaprysu, to Ci bardzo wspolczuje bo pewnie
              myslisz o sobie
              • michulanka Re: a urodzę sobie dziecko ! 18.01.08, 16:20
                Czytam sobie te posty i czytam i tak sobie mysle, czy ci ktorzy tu
                pisza rzeczywiscie wiedza co to znaczy miec dziecko? Zywe dziecko to
                nie baby born do zabawy! To nieudolne bezbronne stworzenie, ktoremu
                trzeba uslugiwac, ktore trzeba pielegnowac, uczyc wychowywac etc.
                Wiec gdzie tu miejsce na jakikolwiek egoizm??? Z zalozenia
                macierzynstwo nigdy nie jest egoistyczne i to juz od poczecia...A
                swoja droga to ciekawe skad sie wzial ten stereotyp o egoistycznym
                rodzeniu dzieci? I nie ma tu roznicy czy kobieta wychowuje dziecko
                samotnie czy nie. I tak sie musi niezle przy nim napracowac i raczej
                nie oznajmi, ze wlasnie teraz idzie spac kiedy dziecko drze sie w
                nieboglosy itd itp. Mysle, ze kobiety podejmujace swiadoma decyzje o
                samotnym macierzynstwie trzeba podziwiac wlasnie za brak egoizmu i
                za odwage (zwlaszcza w kraju gdzie tak sie namaszcza nawet zarodki).
                Efekt tej decyzji bywa rozny - ale przeciez nigdy nie wiemy co sie
                zdarzy i kogo urodzimy niezaleznie od tego czy samotnie czy nie.
                Oczywiscie, ze najlepiej by bylo gdyby kazda kobieta znajdowala
                swego ksiecia i zeby razem w szczesciu mogli chowac dzieciatko a
                najlepiej gromadke, ale niestety nie wszystkim sie to udaje. Tak
                samo jak nie wszystkim kobietom udaje sie zajsc w ciaze...A tak przy
                okazji tych wszystkich wywodow przypomina mi sie bajka o Calineczce -
                czyzby takie kobiety jak jej matka byly i beda zawsze??? Tak tu sie
                niektorzy wymadrzaja, ze dziecko powinno miec tylko pelna rodzine i
                juz, a z historii wiadomo ze roznie z tym bywalo i bywa. Mezczyzni
                szli na wojne i tyle ich widziano:)
              • xtrin Re: a urodzę sobie dziecko ! 20.01.08, 01:08
                Gość portalu: jacek226315 napisał(a):
                > Czytajac Twoje posty mozna dojsc do wniosku, ze przychodzimy
                > na swiat bo rodzice mieli taki humor w danym momencie

                To i tak w sumie lepsze niż przychodzić na świat z wpadki.

                > Mysle, ze kazda rozsadna para zanim zdecyduje sie
                > na potomka to przemysli najpierw,bo zdaje sobie
                > sprawe z konsekwencji i obowiazkow.

                A nie myślisz, że każda samotna kobieta zanim zdecyduje się na potomka to też
                przemyśli sprawę i to pewnie jeszcze gruntowniej?

                > Poza tem autorka postu nic nie wspomina
                > o bandku nasienia, wiec logiczne wydaje sie,
                > ze mysli o zajsciu w ciaze przez oszustwo

                Gdzie wyczytałeś, że autorka wątku w ogóle myśli o zajściu w ciążę z kimkolwiek?

                > Wyobraz sobie taka sytuacje,ze kobieta rodzi za pomoca
                > nasienia z banku i traci macierzynski instynkt

                Jeżeli doszłoby do tak skrajnej sytuacji to taka kobieta może oddać dziecko do
                adopcji. Zdrowe niemowlę znajdzie rodziców w mgnieniu oka.
                Same zalety: kobieta przekona się, że jednak dzieci nie są dla niej, dziecko
                będzie mieć szczęśliwy dom, a jakaś para upragnione dziecko.
                • Gość: jacek226315 Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.proxy.aol.com 20.01.08, 14:37
                  xttrin napisal
                  >Jezeli doszlo by do tak skrajnej sytuacji to ta kobieta moze oddac
                  dziecko do adopcji.
                  Acha to jednego dnia ma humor i podstepem zajdzie w ciaze a na
                  drugi dzien sie jej odwidzi i odda do adopcji a trzciego dnia moze
                  znowu powtorzyc i tak w kolko Wojciecha.Ladnie ,mysle ,ze nie tylko
                  autorka postu mysli pewna czescia ciala. Kochana chcialabys byc
                  takim dzieckiem.?A podobno kobiety nie bywaja egoistkami.
                  • Gość: jacek226315 Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.proxy.aol.com 20.01.08, 14:43
                    xtrin jeszcze jedno to ze autorka nigdzie nie napisalaze chce zajsc
                    w ciaze to wcale nie dowod ,ze tak nie jest inaczej nie bylaby
                    autorka tego postu.
                • Gość: jacek226315 Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.proxy.aol.com 20.01.08, 15:00
                  xtrin napisala:
                  > A nie myslisz ,ze kazda samotna kobieta zanim zdecyduje sie na
                  potomka to tez przemysli sprawe i to pewnie jeszcze grudnowniej?
                  Nie nie mysle ze kazda,pewnikiem jakis procent tak ,ale nie
                  kazda.Wspomnialem poprzednio o mojej kuzynce,w wieku 21lat kiedy
                  byla panna chciala adoptowac dziecko,ale po dwu latach kiedy wyszla
                  za maz instynkt maciezynski zanikl i nigdy sie nie odrodzil.Urodzila
                  bo maz chcial, dzecko zostalo przeszkoda .Maz pracowal,ona siedziala
                  w domu myslala o nie wiadomo czym i dzieckiem zajeli sie dziadkowie.
                  I co myslisz,ze ona to wyjatek, pewne kobiety mysla ze kwestia
                  urodzenia to jak przyplyw mody dzisiaj maxi jutro mini.W Stanach
                  gdzie mieszkam pewna osiemnastolatka urodzila syna bo bardzo
                  pragnela dziecka,po paru latach poznala kogos zakochala sie ,ale
                  szkopul taki,ze on chcial jej ale bez dodatku ,wiec dziecko
                  utopila.A napewno kiedy zachodzila w ciaze to tez przemyslala i byla
                  pewna ze dziecka pragnie
                  • Gość: Ola Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.adsl.inetia.pl 21.01.08, 00:12
                    co ty gadasz jacek. Takie "instynkt macierzyński zanikł" to skrajne
                    przypadki i nie ma żadnej reguły że dotyczy to wyłącznie samotnych
                    matek. O dzieciach w beczkach słyszałeś? Mieli już dzieci a następne
                    to do beczek ładowali. Niby normalna rodzina, 2 rodziców.
                    Chciałbyś zakazać posiadania dzieci przez samotne matki, bo jakiś
                    promil kobiet się do tego nie nadaje? No to profilaktycznie
                    kastrujmy facetów, bo więcej w świecie jest gwałtów niż porzuconych
                    dzieci.
                    • Gość: jacek226315 Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.nwrknj.east.verizon.net 21.01.08, 05:08
                      ola napisal(a)
                      > co ty gadasz jacek.Takie"instynkt macierzynski"zanikl to skrajne
                      przypadki.
                      Ale sie zdarzaja.Sam temat tego forum to skrajny przypadek.
                      Czy uwazasz ,ze matka ktora sie decyduje na dziecko po poprzez
                      oszustwo to normalne.Nie wyobrazam sobie co ja bym zrobil gdybym sie
                      dowiedzial,ze jestem owocem grymasu matki.Przeciez to swiadome
                      okaleczenie dziecka.Nie wiem skad sie wzielo przekonanie ze ojciec
                      to musi byc ta gorsza polowa rodzicow.W kazdym razie taka opinia
                      jest w Polsce.WStanach jest duzo latwiej odebrac matce dziecko niz w
                      Polsce/patrz Paris Hilton/Zony maz ozenil sie mieli corke, potem sie
                      wydalo,ze zona puszczala sie za pieniadze,i nie mogl odebrac jej
                      corki mimo,ze jej wlasna matka w sadzie zeznawala przeciwko niej.Tak
                      wyglada polskie prawo,kobieta zawsze gora.
                      Pewnie ze nie ma zadnej reguly,ale po co dziecku swiadomie odbierac
                      normalna rodzine i normalny dom.Ojciec jest tak samo potrzebny jak
                      matka.Gdyby bylo inaczej pozwalali by adoptowac dzieci samotnym
                      osobnikom.Sam tytul watku"urodze sobie dziecko" jest
                      pastologia,urodze sobie dziecko,brzmi tak jak kupie sobie pluszowego
                      misia,lub zrobie babci na zlosc i odmroze sobie uszy.Tylko kobieta
                      moze wpasc na taki pomysl
                      • gardenia_nowak Re: a urodzę sobie dziecko ! 21.01.08, 08:31
                        ale po co dziecku swiadomie odbierac
                        > normalna rodzine i normalny dom.

                        Tia, idąc tym tropem ja mogłabym cię zapytać, po co dziecku odbierać
                        szansę na życie? Kobieta chcąca posiadać potomstwo nie może na to
                        czekać w nieskończoność.
                      • Gość: Ola Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.adsl.inetia.pl 22.01.08, 00:08
                        Gość portalu: jacek226315 napisał(a):

                        > Ale sie zdarzaja.Sam temat tego forum to skrajny przypadek.
                        nie, temat tego wątku nie jest skrajnym. Skrajnym jest zanik
                        instynktu macierzyńskiego, choć i w tym ostatnim mam "ale", bo nie
                        wiadmo co było powodem zaniku.

                        > Czy uwazasz ,ze matka ktora sie decyduje na dziecko po poprzez
                        > oszustwo to normalne.Nie wyobrazam sobie co ja bym zrobil gdybym
                        sie
                        > dowiedzial,ze jestem owocem grymasu matki.Przeciez to swiadome
                        > okaleczenie dziecka.
                        i co? w odwecie podciął byś jej gardło? pobił? a może zerwał
                        kontakty? niech cierpi na stare lata, że ciebie wychowała?
                        I jeszcze jedno, nazywać grymasem czy kaprysem, decyzję o
                        macierzyństwie może chyba tylko ktoś kto myśli wyłącznie zwisającą
                        częścią ciała między nogami. Gdybyś znał fizjologię ciąży, porodu i
                        połogu to wiedziałbyś jakim poświęceniem jest decyzja o dziecku. To,
                        że czasem u kobiet zanika instynkt jest częściowo spowodowany
                        panicznym strachem przed niewyobrażalnym ogromem cierpienia. Być
                        właśnie tak było u twojej kuzynki. Może później pomyślała, że jednak
                        ciążę i poród da się jakoś przejść ale się przeliczyła. I ja takie
                        przypadki znam, gdzie wielogodzinne cierpienie zabiło na zawsze
                        miłość do dziecka. Tyle, że to nie wina natury a raczej chamskiego
                        podejścia personelu szpitalnego do rodzącej. Być może mąż twojej
                        kuzynki zignorował jej potrzeby podaczas porodu, a może w ogóle
                        odmówił jej towarzyszenia przy porodzie zostawiając ją na pastwę
                        sadystycznego personelu i bezdusznych procedur. Wiesz jak było?
                        Akcja 'rodzić po ludzku' prowadzona jest ponad 10 lat. I co? I nic,
                        nadal newiele się zmieniło. Kobiety np. zmusza się dla wygody
                        personelu do rodzenia na plecach choć instykt podpowiada kobiecie
                        coś innego, no ale doktorek jest mądrzejszy od matki natury.
                        Dodatkowe "atracje" pominę, bo to nie to forum. Nic dziwnego, że
                        przy zachodniej ścianie Polski, kobiety uciekają rodzić do Niemiec.
                        W Polsce to nawet znieczulenie zzo to wręcz egzotyka. I pytanie:
                        gdzie są ci ojcowie, którzy rzekomo tak bardzo kochają matki swoich
                        dzieci? czemu pozwalają by kobiety podczas porodu traktowano jak w
                        rzeźni? Ja się tym kobietom nie dziwie, bo dzielić życie z egoistą,
                        który nie potrafi zapewnić jej ludzkiej opieki w najtrudniejszych
                        chwilach życia, to lepiej w ogóle zrezygnować z "ojca". I dla jej
                        zdrowia i dla zdrowia psychicznego dziecka.

                        A jak dalej nie rozumiesz, to spróbuj przez 9 miesięcy jeść zepsute
                        jedzenie aby poznać smak ciągłych nudności (ja nawet spać w nocy nie
                        mogłam), załóż sobie (bez zdejmowania) ciasny gorset (poznasz
                        problemy z oddychaniem), dokładaj z przodu dodatkowe kilogramy i np.
                        przejedź się w zatłoczonym autobusie przez godzinę (bo nikt miejsca
                        nie ustąpi). To tylko niektóre "atrakcje" ciążowe. Potem zafunduj
                        sobie masakrowanie genitaliów i dołu pleców przez 30 godzin w
                        pozycji leżącej wraz z nacięciem i szyciem penisa. Na żywca! Potem
                        natnij sobie żyletką brodawki i kilkanaście razy dziennie gnieć je
                        mocno przez 0,5 godziny (początki karmienia). Ciekawe, czy potem
                        powiesz "to moda/kaprys/grymas".

                        Nie wiem skad sie wzielo przekonanie ze ojciec
                        > to musi byc ta gorsza polowa rodzicow.
                        jak przejdziesz wcześniejszy opis to wróć tu. Pogadamy.

                        W kazdym razie taka opinia
                        > jest w Polsce.WStanach jest duzo latwiej odebrac matce dziecko niz
                        w
                        > Polsce/patrz Paris Hilton/Zony maz ozenil sie mieli corke, potem
                        sie
                        > wydalo,ze zona puszczala sie za pieniadze,i nie mogl odebrac jej
                        > corki mimo,ze jej wlasna matka w sadzie zeznawala przeciwko niej.
                        nie znam sprawy Paris Hilton. Możesz opisać?

                        Tak
                        > wyglada polskie prawo,kobieta zawsze gora.
                        bo gdyby mężczyżni mieli się tak poświęcać i cierpieć by wydać na
                        świat dziecko, ludzkość by dawno wymarła.

                        > Pewnie ze nie ma zadnej reguly,ale po co dziecku swiadomie
                        odbierac
                        > normalna rodzine i normalny dom.
                        no to wyobraź sobie, że jest para, oboje 40 lat. Ona chce dziecko od
                        wielu lat, on jeszcze nie - woli poczekać. Ale jej natura nie
                        pozwala na czekanie a szanse na znalezienie innego faceta na męża i
                        ojca jest już mała. On wreszcie w wieku 50-tki decyduje się na
                        dziecko, ale ona już nie może. Więc on wymienia ją na
                        młodszy "model". Czy nazwiesz go odpowiedzialnym?. I co, ma kobieta
                        rezygnować z bycia kochaną matką, bo związała się z idiotą?

                        Ojciec jest tak samo potrzebny jak
                        > matka.
                        gdyby ojciec był niezbędny, to np. nie byłoby wojen, bo ojcowie
                        musieliby siedzieć w domu. Spora część ludzkości wychowała się bez
                        ojców.

                        Gdyby bylo inaczej pozwalali by adoptowac dzieci samotnym
                        > osobnikom.Sam tytul watku"urodze sobie dziecko" jest
                        > pastologia,urodze sobie dziecko,brzmi tak jak kupie sobie
                        pluszowego
                        > misia,lub zrobie babci na zlosc i odmroze sobie uszy.Tylko kobieta
                        > moze wpasc na taki pomysl.
                        No faktycznie, tylko kobieta może wpaść na pomysł "urodzę sobie
                        dziecko". Dziwne nie? Bo zapewne faceci też mogą "rodzić sobie
                        dzieci" -no nie, tępy oszołomie? Ale zapewne faceci są super
                        odpowiedzialni i jeszcze nigdy w dziejach ludzkości żaden
                        sobie "lekkomyślnie" nie urodził dziecka. Może na temat tego
                        fenomenu napiszesz pracę. Będzie to lepsze odkrycie niż
                        homoseksualizm Teletubisia. Tytuł Idioty Roku a może Idioty
                        Tysiąclecia masz zapewniony.
                        I jeszcze, wiesz ilu facetów mówi sobie "a pobzykam sobie" bez
                        ponoszenia jakichkolwiek konsekwencji, nawet gdy wiedzą że mogą
                        spłodzic dziecko?I porównaj, jakim poświęceniem jest "bzykanie" dla
                        faceta, a jakim urodzenie dziecka dla kobiety.
                        Jeśli dalej "urodzę sobie dziecko" porównujesz do kupienia misia, to
                        zafunduj sobie wcześniejszy opis. Potem pogadamy.
                        • Gość: jacek226315 Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.nwrknj.east.verizon.net 22.01.08, 01:34
                          Ola .Czy Ty w ogole przeczytalas co wyplodzilas.
                          Radze Ci tez jeszcze ze trzy razy poczytac to co ja napisalem a jak
                          jeszcze nie zrozumiesz to jeszcze raz,albo popros kogos by Ci
                          wytlumaczyl.Tak nazywam kaprysem i grymasem metode zajscia w ciaze
                          poprzez oszustwo/nie mylic z bankiem nasienia/.Przeciez autorka
                          postu taki sposob ma na mysli.Wiec sie pytam kto tu mysli pewna
                          czescia ciala.
                          Podajesz przyklad mej kuzynki i winisz jej meza.No oczywiscie jak
                          zwykle wina faceta,kobiety nigdy nie sa winne-mozecie pewnikiem z
                          czystym sumieniem kamieniami rzucac.Jak cytujesz juz moja wypowiedz
                          to rob to z sensem ,a nie wyjmujesz z kontekstu.Tak moja droga nie
                          wiem co bym zrobil mojej matce gdybym byl owocem takiej ciazy i na
                          pytanie kto jest moim tata wzruszyla by ramionami i powiedziala,ze
                          nie ma zielonego pojecia.Ale musze Cie rozczarowac Niunia cale
                          szczescie,ze mam zdrowa rodzine.Nie wiem ,ale dziecko wychowane bez
                          ojca latwo poznac.Teraz zaraz uslysze o ojcach pijakach ,bijacych
                          zone,a slyszalas o zonach pijaczkach, czy bijacych mezow/bo i takie
                          sa,tylko o tym sie nie mowi,bo facet nawet jak go polowica wali to
                          raczej wstyd mu sie przyznac-znam taki przypadek/.Mozesz tu siedziec
                          i przekonywac mnie jakie to kobiety sa aniolki a my diably tylko
                          dziwne ,ze jedni bez drugich zyc nie moga.Troche obiektywizmu
                          Niuniu,nie trzeba wpadac w skrajnosc tak jak moja Mama ,ktora nigdy
                          nie wezmie strony kobiety,bo twierdzi ,ze kobieta prowokuje a potem
                          placze i tak w wiekszosci jest.Fakt faktem,ze jestescie mniej
                          obiektywne,.Pamietam jak przed rozwodem bylem w Zakopanem ,w pokoju
                          bylo nas troje,wsrod nas jeden adwokat.Powiedzial mi jak sedzina
                          bedzie ladniejsza od zony bedzie za zona,jak bedzie brzydsza to za
                          Toba. I tak wlasnie bylo.To tak wlasnie wyglada kobiecy obiektywizm.
                          • Gość: Ola Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.adsl.inetia.pl 22.01.08, 02:25
                            miałam już dawno iść spać...
                            Miałeś podany przeze mnie przykład pewnej pary ok. 40 (mój wujek
                            został ojcem w wieku 52l.) W takiej sytuacji, "oszustwo" jak mówisz
                            to jedyne logiczne wyjście. Biologia nie będzie czekać! Poza tym z
                            wcześniejszych wypowiedzi wywnioskowałam, że oszustwem nazywasz
                            ogólnie samotne macierzyństwo, nawet z banku nasienia (jest
                            koszmarnie późno i nie chce mi się teraz sprawdzać czy dobrze
                            pamiętam).
                            Ty natomaist napisałeś o 1 zdanie za dużo. To ostatnie "Tylko
                            kobieta moze wpasc na taki pomysl" i to zacząło już zmieniać całą
                            Twoją wypowiedź.
                            Na temat kuzynki piszesz "No oczywiscie jak zwykle wina
                            faceta,kobiety nigdy nie sa winne". Nie wiem, na ile zauważyłeś ale
                            mowa była o porodzie. Więc jak sobie wyobrażasz, że kobieta
                            ogłupiała z bólu ma mieć siłę by szarpać się z lekarzem o ludzkie
                            prawa? On tam był po to, aby jej ulżyć w cierpieniu m.in. poprzez
                            pilnowanie jej godności, intymności, szacunku dla niej itd. Jeśli
                            się nie spisał to czyja wina? I po co tam był?
                            Zastanawiam się też poczym byś poznał dziecko wychowane bez ojca -
                            zdradzisz mi ten sekret? Ja znam osoby wychowane przez samotne
                            matki. I ci, którzy są w związkach małżeńskich jakoś się nie
                            rozwodzą, potrafią sobie radzić we wspólnym życiu. Więc chyba nie do
                            końca wyznacznikiem szczęścia dziecka, jest "zdrowa rodzina" jak to
                            swoją nazwałeś.
                            A temat obiektywizmu... przytaczasz skrajne przypadki zaniku
                            instynku macierzyńskiego po urodzeniu dziecka, ignorując przy okazji
                            tysiące szczęsliwych i teraz będziesz mi mówić o obiektywiźmie? Przy
                            okazji, sądzisz, że mężczyźni nie oceniają podobnie jak przykładowa
                            sędzina?
                            I dlaczego sugerujesz, że nie słyszałam o kobietach pijaczkach?
                            Przecież tu nie chodzi o to, kto jest gorszy, tylko o potepianie
                            samotnych matek. A swoją drogą sam zacząłeś oceniać pisząć "Tylko
                            kobieta moze wpasc na taki pomysl".
                            p.s.
                            1. nie napiosałeś o Paris Hilton.
                            2.nie pisz mi NIunia
                            • Gość: jacek226315 Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.nwrknj.east.verizon.net 22.01.08, 05:41
                              Ola Piszac ,ze Tylko kobieta moze wpasc na taki pomysl,mialem na
                              mysli wlasnie zajscie w ciaze poprzez podstep. Idzie dziewczyna z
                              pierwszym lepszym do lozka po to wlasnie by zajsc w ciaze,nawet nie
                              znajac jego imienia.
                              Chlopu nawet na mysl takie cos by nie przyszlo ,by celowo z
                              nieznajoma zmajstrowac dzieciaka.
                              Poza tem wnioskowac z Twego postu mozna ,ze obecnosc meza przy
                              porodzie to co zmniejszy bol?Zreszta na jakiej podstawie
                              mniemasz ,ze szwagier nie byl przy porodzie, tego nie
                              napisalem.Jeszcze jest sprawa taka,ze ktos moze byc wrazliwy .Ja
                              np.dostaje dreszcy na sam widok krwi,nawet w tv,jak zobacze film
                              gdzie jest krw zamykam oczy.Nie moge patrzec nawet na film ktory
                              dzieje sie na sali operacyjnej.Pytasz sie po czym bym poznal dziecko
                              wychowane przez ojca,widzisz czasem pewnych rzeczy sie nie da
                              wytlumaczyc,a np.po tym ,ze dziecko wychowane bez ojca jest gorzej
                              przystosowane do zycia.Nie podawaj jakichs tam przykladow, bo
                              wyjatki sa wszedzie,a one tylko potwierdzaja regule.Wspominasz tez o
                              wspomnianej sedzinie ,ze odosobniony wypadek,jezeli bylby
                              odosobniony to skad by adwokat z gory przewidzial.On o tym mowil jak
                              o pewniku,bo sie spotyka na codzien z tym.Nigdzie tez nie
                              sugerowalem,ze nie slyszalas o pijaczkach.Boze drogi czy to tak
                              trudno uwaznie czytac.No ale pewnikiem bylas spiaca ,bo i sama
                              napisalas wiele rzeczy bez skladu i ladu.Jak to mowia bez wodki nie
                              rozplaczesz.Piszesz.cyt,ze tu chodzi o potepienie samotnych
                              matek,nastepna bzdura,tu chodzi o potepienie matek ktore zachodza w
                              ciaze za pomoca oszustwa-ilez razy trzeba to powtarzac-abys to
                              zrozumiala.I dalej twierdze,ze na pomysl zajscia w ciaze przez
                              oszustwo czy podstep to tylko moze kobieta wpasc.I mnie nie
                              przekonaja zadne twoje milowe wywody.Mnie tez matka wychowywala
                              sama,ale los mnie ojca zabral kiedy bylem malolatem.Nie mowie tez o
                              kobietach ktore zaszly w ciaze za posrednictwem banku nasienia,bo
                              rozne powody ich do tego zmusily.Gdzie ostatecznie wiadomo od kogo
                              nasiono.Wyobraz sobie tez sytuacje w ktorej rodzi sie dziecko z
                              ciazy podstepnej z wada genetyczna odziedziczona po ojcu.Co
                              wtedy ,kiedy nawet sama matka nie wie nic o ojcu.W banku nasienia
                              przynajmniej znajdzie jego dane.
                              Kochana raczej przed napisaniem powinnas jednak sprawdzic co nazywam
                              oszustwem,i nie tlumaczyc sie pozna pora czy brakiem pamieci.U mnie
                              dzieki Bogu jest dopiero 11,27PM. i wiem co pisze. Wszystkie Twoje
                              posty to gloryfikacja kobiet , i to jest najlepszy przyklad
                              obiektywizmu niewiesciego.
                              Ja moge sie tylko bic w piersi z powodu Paris Hilton,mialem
                              na ,mysli Brietnie Spiers i sory ,juz nie nazwe Cie Niunia,Niunia.
                              • Gość: jacek226315 Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.proxy.aol.com 22.01.08, 06:59
                                Ola jeszcze jedno.Wiem czemu tak bronisz takich ciaz,bo jak sama
                                piszesz Twoj wujek zostal w ten sposob ojcem w wieku 52lat,bo
                                biologiczy zegar cioci stukal.A to ciocia zrobila niedzwiedzia
                                przysluge mezowi.Przeciez to roznica dwu pokolen .Nie wiem ile to
                                dziecko ma lat,ale trudno mi wyobrazic sobie 65letniego ojca ktory
                                ugania sie na boisku z 13letnim dzieckiem.Ludzie na starosc sa
                                wygodni chca odpoczac kiedy wroca z pracy,to nie dwudziestokilku
                                latki. Dziecko przyjdzie do starej czy starego ojca i chodz Tato czy
                                Mamo ze mna pogramy w pilke i co mu taki rodzic powie,ze nie ma
                                ochoty czy jest zmeczony.Poza tem starsi rodzice naogol wychowuja
                                kalekow. Boja sie o wszystko ,drza by sie pociesze nic nie stalo i
                                wyrosnie niedorajda.Czasami z mlodymi rodzicami nie mozna dojsc do
                                porozumienia ,a co dopiero znalezienie wspolego jezyka jak zamiast
                                rodzicow ma sie dziadkow.Moj brat ma dwie corki kiedy starsza miala
                                15lat mlodsza sie rodzila, jaki wspolny jezyk one ze soba maja,
                                kiedy pierwsza majac 25lat wychodzila zamaz druga jeszcze lalkami
                                sie bawila.
                                No ale bywaja takie przypadki i nic na to nie poradzimy, znam tutaj
                                polska pare on pod 70 ona dobrze po 60 i dwie corki jedna 13 lat
                                druga 11.Ci ludzie nie maja zadnego pojecia o wychowaniu.Najlepiej
                                by zrobili jak by zamkneli te corki w szklanym naczyniu by sie
                                przypadkiem bakteria nie dostala. Czasem zal sie patrzec.No ale
                                zeszlem z tematu, .Sumam sumarum rozumien teraz twoj poglad, ktory
                                opiera sie na twym wujostwie.Jezeli wujek nie chial dziecka to to
                                jest powod do rozwodu. Wiem najlepiej bo dostalem sam rozwod z
                                pierwsza zona z tego/i nie tylko/ powodu,bo ona nie chciala miec
                                dzieci.Ciotka mogla latwo dostac rozwod .Bo jednym z glownych
                                powodow zawarcia malzenstwa jest chec posiadania potomstwa.Zaraz
                                pewnikiem uslysze ,ze ciocia nie chciala rozstac sie z mezem bo go
                                kocha,i z tej milosci podeszla go i zaszla w ciaze.Ciekawe
                                podejscie. .A Ty ze jestes kobieta to stoisz po stronie
                                ciotki,kobieca solidarnosc.Widac osobniki jak moja mama naleza do
                                wyjatkow.
                              • Gość: Ola Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.adsl.inetia.pl 25.01.08, 02:41
                                Gość portalu: jacek226315 napisał(a):

                                > Ola Piszac ,ze Tylko kobieta moze wpasc na taki pomysl,mialem na
                                > mysli wlasnie zajscie w ciaze poprzez podstep. Idzie dziewczyna z
                                > pierwszym lepszym do lozka po to wlasnie by zajsc w ciaze,nawet
                                nie
                                > znajac jego imienia.
                                > Chlopu nawet na mysl takie cos by nie przyszlo ,by celowo z
                                > nieznajoma zmajstrowac dzieciaka.
                                ?? to chyba najgłupszy argument jaki przeczytałam od kiedy czytam
                                forum GW.
                                Zadam pytanie: A JAK TY SOBIE TO WYOBRAŻASZ? Że zrobisz pannie
                                dziecko a potem jej oznajmisz (bo chyba nie będziesz milczał licząc
                                na to, że przez 9 miesięcy nie dowie się, że jest w
                                ciąży): "zapłodniłem cie, a teraz ty odwalisz brudną robote,
                                będziesz się męczyć z ciążowymi, porodowymi i połogowymi
                                dolegliwościami, a ja za 9 miesięcy przyjdę i zabiorę sobie dziecko"?
                                Albo mało precyzyjnie wyjaśniłeś, albo upadłeś bardzo nisko i
                                porównałeś nieporównywalne sytuacje. Gdy kobieta "wykorzystuje"
                                faceta, to tamten jest tylko dawcą genów - i koniec. W drugą stronę
                                oprócz genów, kobieta stanie się Twoim niewolnikiem, przedmiotem,
                                żywym inkubatorem. Oprócz tego, że zmuszasz ją do niewyobrażalnych
                                cierpień, do zagrożenia życia (np. kosmówczak, poród) to jeszcze
                                rujnujesz jej życie: ciało może nigdy nie wrócić do wyglądu sprzed
                                ciąży, straty finansowe (ubrania ciążowe, ubrania po urodzeniu,
                                środki hig.), przerwa w doświadczeniu zawodowym, wyrzucenie z pracy
                                po powrocie z macierzyńskiego. A z resztą po co ja to tłumaczę.
                                Przecież każdy zdrowy na umyśle człowiek o tym wie.

                                > Poza tem wnioskowac z Twego postu mozna ,ze obecnosc meza przy
                                > porodzie to co zmniejszy bol?
                                O wielu procesach w życiu człowieka decydują hormony. Obecność
                                bliskiej osoby (kobieta decyduje ostatecznie kto jest tą osobą)
                                pozwala m.in. zwiększyć poczucie bezpieczeństwa (bo np. "obroni mnie
                                przed chamskim personelem"), a to obniża poziom adrenaliny, która z
                                kolei ma wpływ na poziom oksytocyny (odpowiedzialna za skórcze), że
                                już nie wspomnę o endorfinach (hormon szczęscia, m.in. zmniejsza
                                ból). Nie będę dalej się rozpisywać, bo to nie to forum, a temat ten
                                jest olbrzymi. I dość ciekawy!

                                Zreszta na jakiej podstawie
                                > mniemasz ,ze szwagier nie byl przy porodzie, tego nie
                                > napisalem.
                                kłamiesz. Napisałam: "Być może mąż twojej kuzynki zignorował jej
                                potrzeby podaczas porodu, a może w ogóle odmówił jej towarzyszenia
                                przy porodzie (...)Wiesz jak było?" Użyłam słow "być może", "może" -
                                więc jaki to jest tryb? To były tylko przykładowe hipotezy.

                                > Jeszcze jest sprawa taka,ze ktos moze byc wrazliwy .Ja
                                > np.dostaje dreszcy na sam widok krwi,nawet w tv,jak zobacze film
                                > gdzie jest krw zamykam oczy.
                                Uuuu, a pomyślałeś, że kobieta też może być wrażliwa? I czy
                                kogokolwiek to obchodzi? Czy ona ma taryfę ulgową? Więc dlaczego
                                chcesz ją dla siebie? Albo masz jaja i jesteś odpowiedzialnym
                                facetem i starasz się pomóc (kochanej) kobiecie w najtrudniejszych
                                chwilach jej życia, albo jesteś mięczkiem i du.kiem, którym nie
                                warto sobie nawet głowy zawracać.

                                .Pytasz sie po czym bym poznal dziecko
                                > wychowane przez ojca,widzisz czasem pewnych rzeczy sie nie da
                                > wytlumaczyc,a np.po tym ,ze dziecko wychowane bez ojca jest gorzej
                                > przystosowane do zycia.
                                a ja bym powiedziała że takie osoby są właśnie lepiej przygotowane,
                                bo szybciej muszą się uczyć samodzielności, bo jeden rodzic nie jest
                                w stanie podołać pracy 2 osób.

                                > Nigdzie tez nie
                                > sugerowalem,ze nie slyszalas o pijaczkach.
                                "a slyszalas o zonach pijaczkach, czy bijacych mezow/bo i takie
                                sa,tylko o tym sie nie mowi(...)" to sugeruje, że o tym nie
                                słyszałam. Reszta komentarza o uważnym czytaniu i senności jest
                                złośliwa i bez sensu.

                                > Piszesz.cyt,ze tu chodzi o potepienie samotnych
                                > matek,nastepna bzdura,tu chodzi o potepienie matek ktore zachodza
                                w
                                > ciaze za pomoca oszustwa-ilez razy trzeba to powtarzac-abys to
                                > zrozumiala.
                                "ale po co dziecku swiadomie odbierac normalna rodzine i normalny
                                dom.Ojciec jest tak samo potrzebny jak matka.Gdyby bylo inaczej
                                pozwalali by adoptowac dzieci samotnym osobnikom."
                                być może mało precyzyjnie się wyraziłeś, ale właśnie takie zdania
                                sugerują, że potępiasz ogólnie samotne macierzyństwo z wyboru (z
                                banku nasienia też).

                                I dalej twierdze,ze na pomysl zajscia w ciaze przez
                                > oszustwo czy podstep to tylko moze kobieta wpasc.
                                BO U FACETA JEST TO NIEWYKONALNE! FACET NIE MOŻE PODSTĘPEM ZAPŁODNIĆ
                                BY POTEM MIEĆ URODZONE DZIECKO BEZ WIEDZY KOBIETY!!!! Ośmieszaj się
                                dalej!

                                Wyobraz sobie tez sytuacje w ktorej rodzi sie dziecko z
                                > ciazy podstepnej z wada genetyczna odziedziczona po ojcu.Co
                                > wtedy ,kiedy nawet sama matka nie wie nic o ojcu.W banku nasienia
                                > przynajmniej znajdzie jego dane.
                                wyobraź sobie, że dziecko ma wadę genetyczną, choć u żadnego z
                                rodziców i ich rodzin nie występowała. A przynajmniej żadne z
                                rodziców się nie przyznaje.

                                > Kochana raczej przed napisaniem powinnas jednak sprawdzic co
                                nazywam
                                > oszustwem,i nie tlumaczyc sie pozna pora czy brakiem pamieci.
                                no własnie nie miałam czasu na przeglądanie wcześniejszych
                                wypowiedzi, tym bardziej, że ja doszłam trochę później do dyskusji.
                                Pamiętałam za to zdanie, które już wcześniej cytowałam o normalnej
                                rodzinie z ojcem, sugerującej potępianie samotnego macierzyństwa.
                                A z ciekawości, czy Ty pamiętasz każdą wypowiedź z forumowiczów w
                                wątku mającym ponad 100 wpisów?

                                A to ciocia zrobila niedzwiedzia
                                > przysluge mezowi./.../ trudno mi wyobrazic sobie 65letniego ojca
                                ktory
                                > ugania sie na boisku z 13letnim dzieckiem.Ludzie na starosc sa
                                > wygodni chca odpoczac ...
                                wujek akurat później chciał dziecko. Poza tym mógł np. zrezygnować z
                                bycia ojcem i żyć sobie dalej wygodnie.

                                Jezeli wujek nie chial dziecka to to
                                > jest powod do rozwodu.
                                owszem, rozwód tak, ale co dalej. W wieku 40 lat i więcej nie jest
                                już tak prosto na znalezienie sobie nowego partnera na ojca. Jak
                                mówi pewien dowcip, w takim wieku mężczyźni są jak toalety: albo
                                zajęci albo zasrani. Prędzej znalazłaby rozwodnika, który nie będzie
                                chciał powrotu do pieluch bo ma już nastoletnie dzieci. A szanse na
                                ciąże z każdym rokiem dramatycznie maleją. W takiej sytuacji ciąża z
                                oszustwa, jak to nazywasz, wraz z rozwodem to jedyne logiczne
                                wyjście. I wszyscy będą zadowoleni: ona bo ma dziecko i nie musi już
                                błagać jego o zgodę, on bo go płacz dziecka w nocy nie budzi a ona
                                mu nie truje o ciązy, dziecko bo ma przynajmniej 1 kochającego
                                rodzica.

                                Wiem najlepiej bo dostalem sam rozwod z
                                > pierwsza zona z tego/i nie tylko/ powodu,bo ona nie chciala miec
                                > dzieci.
                                wiesz, gdybym ja usłyszała od faceta że rozwiódł się bo żona nie
                                chciała dziecka, to włączyła by mi się lampka kontrolna! Ja nie
                                mówię tu konkretnie o Twojej żonie. Dla kobiety "mieć dziecko" to
                                nie tylko chwila przyjemności (albo i nie) 9 miesięcy przed. Ona np.
                                może się bać porodu, bo np. jakaś jej krewna zmarła przy cięzkim
                                porodzie. Mało która się do tego przyznaje, bo boi się że
                                usłyszy "tyle kobiet urodziło". Jeżeli mężczyzna tego nie rozumie,
                                to jest zwykłym śmieciem i tyle.
                                Poza tym jeżeli jakiś mężczyzna mówi że jest wrażliwy, boi się
                                widoku krwi tym samym dając sygnał że kobieta nie będzie mieć w nim
                                oparcia, że będzie rodzić sama, to ja się nie dziwię, że kobieta nie
                                chce mieć dziecka. Szczególnie, że przesadne umedycznienie porodu
                                spowodowało, że lepiej rodziło się 200lat temu niż dziś
                                (zainteresowane wiedzą o czym mowa). Intynkt macierzyński choć silny
                                może być skutecznie zabity panicznym starchem. Dla wielu kobiet
                                przyjście na świat jej dziecka to jeden z najważniejszych momentów w
                                jej życiu, który nie tylko decyduje o dalszym potomstwie ale też
                                może mieć wpływ np. na seks.
                                Uff. mam nadzieję, że sporo wyjaśniłam.

                                ps. napisałeś "ale ze
                                • Gość: Ola Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.adsl.inetia.pl 25.01.08, 02:44
                                  uciekło mi:

                                  ps. napisałeś "ale zeszlem z tematu". Czy nie powinno być "zszedłem"?
                                  • Gość: jacek226315 Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.nwrknj.east.verizon.net 25.01.08, 15:08
                                    Ola ok.masz racje masz 250%racji,widze,ze dyskusa z Toba prowadzi w
                                    slepa uliczke bo jestes typowa feministka.Wszystko co meskie to be,a
                                    co damskie cacy. Wez sobie przeczytaj "ksiege z San Michell",moze Ci
                                    sie umysl rozjasni.I tak niechec jednej srtronu do posiadania
                                    dziecka to jest powod do rozwodu poradz sie kazdego prawnika.Chyba
                                    ze para ustali tak przed slubem,a nie jak w moim przypadku przed
                                    slubem bedziemy mieli trojke dzieci a po slubie zapomnij o dzieciach.
                                    Podajesz tez przyklad z zycia Cioci Wujaka,a moze tak z wlasnego
                                    zycia.No ale podejrzewam ,ze nie masz co . Powodzenia i tym uwazam
                                    dyskusje za zakonczona,bo nie mam zamiaru kadac muza a sobie.
                                    • Gość: jacek226315 Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.nwrknj.east.verizon.net 25.01.08, 15:10
                                      sory mialo yc gadac a nie kadac
                                      • Gość: jacek226215 Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.nwrknj.east.verizon.net 25.01.08, 15:11
                                        mialo byc gada nie kadac
                                    • Gość: jacek226315 Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.nwrknj.east.verizon.net 25.01.08, 15:13
                                      sory mialo byc gadac a nie kadac
                                    • Gość: Ola Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.adsl.inetia.pl 26.01.08, 00:16
                                      nie potrzebnie się unosiłeś.
                                      Przecież ja nie zaprzeczyłam w temacie rozwodu i chęci posiadania
                                      dzieci. Napisałam wyraźnie, że "nie mówię tu konkretnie o Twojej
                                      żonie". Po prostu pisałam swoje odczucia a nie literę prawa. Tak
                                      trudno to zrozumieć?
                                      A teraz dam Ci powód do nazwania mnie megafeministką; tematem wątku
                                      jest urodzenie dziecka, a o ile mi wiadomo, mężczyźni dzieci nie
                                      rodzą, dlatego jakiekolwiek dyskusje mężczyzn na temat aborcji,
                                      rodzenia, dyktowania kobietom jak mają rodzić (np. minister zdrowia)
                                      czy skandalicznego wręcz lekceważenia bólu porodowego (prof.Dębski*)
                                      uważam za skrajnie niemoralne! Jest dowodem braku szacunku dla
                                      drugiego człowieka. Z takimi chamami nie chcę mieć nic wspólnego.

                                      */-prof. Dębski w telewizji pouczał o bólu porodowym (ciekawe skąd
                                      on wie, co to ból porodowy!!!), stwierdzając przy okazji, że skoro
                                      do wyrywania zęba nie bierze się narkozy, to do porodu nie powinno
                                      być znieczuleń! No i że on bólu porodowego się nie boi, bo bardziej
                                      boi się bólu wyrywanego zęba! I tu masz pokaz, jak traktowane są
                                      kobiety w Polsce. W cywilizowanym świecie takiego doktorka by
                                      zliczowali, w Polsce normą w szpitalach jest że to arogant z penisem
                                      wie lepiej, czy kobieta cierpi czy też nie.
                                      Kurcze, a ja się nie boję bólu jąder.
                                      • Gość: Ola Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.adsl.inetia.pl 26.01.08, 00:21
                                        chyba przez pomyłkę skasowałam 1 zdanie.
                                        "To było ogólnie w temacie feminizmu a nie do Ciebie konkretnie".
                                        Miało być po słowach "nic wspólnego".
                                      • Gość: jacek226315 Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.nwrknj.east.verizon.net 26.01.08, 02:24
                                        Podejrzewam Olu ,iz mialas jakies przejscie z mezczyzna ,to przebija
                                        z kazdej Twej wypowiedzi,.Przeczytaj sobie opinie "reni7".Ja tez
                                        znalem taka,pracowalem z kobieta od ktorej maz odszedl tak
                                        poprostu,ktoregos dnia poszedl po papierosy/powaznie/i nie wrocil
                                        pewnikiem "dobra byla" jak sie zdecydowal to zrobic w taki
                                        sposob.Nienawidzila meskiego rodu jak diabla,"wszystkich ich do
                                        rowu"to jej powiedzenie.Efektem tego bylo to ,ze i nawet zadna z
                                        kobiet nie chiala jej towarzystwa,bo tylko przeklinala gatunek
                                        meski.Co do zacytowanego prof,.to sory ,ale chyba nie dostal tytulu
                                        za nic.Wiele kobiet decyduje sie na porod naturalny bez
                                        znieczulen.Mniej komplikacji.Nie wiem nie rodzilem ale z opowiesci
                                        mojej zony czy innych kobiet, tak jest to wielki bol ,ale ktory sie
                                        szybko zapomina.Bolu zeba czy nerek nie zapomina sie w mgnieniu oka.
                                        Mozemy tak tu gledzic ale ani Ty mnie ,a tym bardziej ja Ciebie nie
                                        przekonam,wiec dyskusje uwazam za zakonczona.Finito w tej
                                        materi.Powodzenia.
                                        • Gość: Ola Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.adsl.inetia.pl 28.01.08, 02:01
                                          zabawne, bo myślałam podobnie o Tobie, tyle że chodzi o kobiety -
                                          poważnie! Rozwód i toksyczna matka dopełniły obraz. W tym wypadku
                                          słowo "toksyczna" odnosi się do wpajanych Ci przez matkę słów że
                                          kobiety prowokują a potem płaczą. Z pewnością Twoja matka miała
                                          powody - nie wnikam, jednak uogólniała, ale to sam zauważyłeś.

                                          Co do profesora: no i właśnie pokazałeś, dlaczego w Polsce niewiele
                                          się zmieniło. Sorry, ale dr Mengele też nie dostał tytułu za nic. To
                                          ten sam stopień draństwa. Sądzisz, że egzaminowali go ze znajomości
                                          bólu porodowego? A co na ten temat może wiedzieć ktoś kto ma penisa
                                          i nigdy nie doświadczy na własnej skórze idiotyzmów które mówi.
                                          Wierzysz w magię tytułu? Ktoś może sprawnie przeprowadzić operację
                                          ale w kontaktach z drugim człowiekiem jest ostatnim chamem. Akcja
                                          rodzić po ludzku ma m.in. na celu przekonanie personelu że kobieta
                                          rodząca to cierpiący człowiek a nie kawałek mięsa. Jak widać, nie
                                          wiele udało im się zmienić :(.
                                          A co do znieczuleń: co z tego, że wiele kobiet decyduje sie na poród
                                          nat. bez znieczulenia. Szczególnie, gdy od dzieciństwa wpaja im sie
                                          do głów kult matki-Polki-cierpiętnicy. To ich sprawa, jeśli mają
                                          wybór. Tyle, że w Polsce w wielu regionach tego wyboru nie ma! Nawet
                                          gdyby chciała zapłacić! U mnie w mieście nie ma!
                                          Ty też możesz mieć wybór i dać sobie wyrwać ząb bez znieczulenia.
                                          Gorzej jednak, jeżeli będziesz musiał - z braku wyboru - dać go
                                          sobie wyrwać na żywca, a rwać Ci będą wraz z cięciem dziąsła przez
                                          np. kilkanaście godzin. Będziesz robić pod siebie z bólu i wydawać z
                                          siebie zwierzęce ryki, ale za to jakiś doktorek (jak to napisałeś)
                                          który nie dostał przecież tytułu za nic- nawrzeszczy na Ciebie i
                                          wykpi Twoje rzekome wyimaginowane cierpienie. Zachwycony taką
                                          perspektywą? Sorry za takie porównanie z zębem, ale to trochę mało
                                          przyjemnie, gdy arogancję ignoranta tłumaczy się "nie dostał tytułu
                                          za nic".
                                          Wiem też, że w tym kraju panuje dziwna
                                          filozofia "znieczulenie=komplikacje". Jest wręcz odwrotnie, im
                                          bardziej kobieta cierpi tym bardziej cierpi jej dziecko (hormony), a
                                          zbyt wielki ból wręcz utrudnia prawidłowe dotlenienie płodu. Więcej
                                          nie piszę, bo to nie to forum.
                                          A to, że znieczulenie (zzo) jest niewygodne dla wielu lekarzy to
                                          osobny temat.
                                          Poza tym określenie "poród naturalny" tak naprawdę niewiele ma
                                          wspólnego z naturą dlatego używa się określenie poród siłami natury
                                          (psn). Na poród nat. bez znieczulenie w domu bym sie zgodziła, na
                                          psn nie.
                                          Jeszcze jako ciekawostka: jedno z moich dzieci było rehabilitowane.
                                          Jakoś nie spotkałam tam dzieci po porodach ze znieczuleniem (zzo)
                                          czy po planowanych cesarkach. Przypadek?
                                          Czy ból się szybko zapomina? To subiektywna ocena. Poza tym trochę
                                          inaczej mówi sie o takich rzeczach kobiecie a inaczej mężczyźnie.
                                          Kobiety często nawet jeśli zapomną, to w następnej ciąży im się
                                          przypomni i to ona a nie on, nie będzie umiała spać po nocach ze
                                          strachu. Zapewne domyślasz się, że znam takie, co twierdzą że
                                          zapomniały (czasami do nastepnej ciąży) i takie, co więcej dzieci
                                          nie chciały mieć. Różnie. A czy nie można porównać z bólem zęba?
                                          Polemizowałabym, sorry ale nie z Tobą tylko inną dzieciatą kobietą.
                                          I tylko kobietą.
                                          Na koniec: tak, zgadzam się że nie dogadamy się. Każdy pisze z
                                          innego punktu widzenia.
                                          p.s. jeśli możesz odpisać. Twoja (druga?) żona rodziła w Polsce czy
                                          USA?
                                          • Gość: jacek226315 Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.nwrknj.east.verizon.net 28.01.08, 03:27
                                            tak nie dogadamy sie olu.A co do tego gdzie moja druga zona
                                            rodzila,to niestety Ci nie powiem by nie wkorzystane to bylo przeciw
                                            mnie.Tylko tyle ze ani w polsce ani w USA.
                                            • Gość: jacek226315 Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.nwrknj.east.verizon.net 28.01.08, 03:28
                                              i nie chciala znieczulenia,pewnikiem jest masochistka
                                          • Gość: jacek22315 Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.proxy.aol.com 28.01.08, 11:17
                                            Ola napisal(a):
                                            >zabawne ,bo myslalam podobnie o Tobie
                                            Niestety to zle myslalas,ja nie mam nic przeciw kobietom,wprost
                                            przeciwnie.To primo.Secondo to to,ze mnie moja Matka nic nie
                                            wpajala.Twoja matka jak miala jakas opinie to tez Ci wpajala?Jeszcze
                                            raz Cie prosze jak masz odpisywac to przeczytaj pare razy-moze masz
                                            problemy z koncetracja-nigdzie nie zauwazylem ze uogolniala-moze
                                            przytoczysz mnie ten urywek gdzie tak powiedzialem.Sama jestes
                                            najlepszym przykladem upartosci,kobiecego wmawiania,wkladania mi w
                                            usta czegos czego nie wymowilem.
                                            Mialem w ogole nie odpowiadac na stek Twych farmazonow, no gdybys
                                            nie sklamala milczal bym.I tym uwazam jalowa dyskusje za finito.
                                            • Gość: Ola Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.adsl.inetia.pl 29.01.08, 02:23
                                              Gość portalu: jacek22315 napisał(a):

                                              > Niestety to zle myslalas,ja nie mam nic przeciw kobietom,wprost
                                              > przeciwnie.To primo.
                                              taaaak, czytałam też i inne komentarze. Zapewne określenie dziumdzia
                                              to dowód szacunku.... Jakby ktoś nie wiedział to jest to określenie
                                              lekceważące.

                                              Secondo to to,ze mnie moja Matka nic nie
                                              > wpajala.Twoja matka jak miala jakas opinie to tez Ci wpajala?
                                              Jeszcze
                                              > raz Cie prosze jak masz odpisywac to przeczytaj pare razy-moze
                                              masz
                                              > problemy z koncetracja-nigdzie nie zauwazylem ze uogolniala-moze
                                              > przytoczysz mnie ten urywek gdzie tak powiedzialem.Sama jestes
                                              > najlepszym przykladem upartosci,kobiecego wmawiania,wkladania mi w
                                              > usta czegos czego nie wymowilem.
                                              No to cytuję:
                                              "...moja Mama ,ktora nigdy
                                              nie wezmie strony kobiety,bo twierdzi ,ze kobieta prowokuje a potem
                                              placze i tak w wiekszosci jest."
                                              "Widac osobniki jak moja mama naleza do
                                              wyjatkow."
                                              Twoja matka uogólniała, bo uważa że kobiety prowokują a potem płaczą
                                              i dlatego nigdy nie weźmie strony kobiety. No chyba, że znasz inny
                                              polski.
                                              Oczekuję przeprosin.

                                              Mialem w ogole nie odpowiadac na stek Twych farmazonow, no gdybys
                                              > nie sklamala milczal bym.I tym uwazam jalowa dyskusje za finito.
                                              zacytuj kłamstwa, bo jak na razie to sam zapominasz co piszesz.

                                              I jeszcze. Twoja żona. Czy była masochistką czy nie, to ewentualnie
                                              możemy pogadać jak sam urodzisz bez znieczulenia. Na razie to jesteś
                                              ignorantem.
                                              Ponadto ma też znaczenie jak rodziła. W wielu krajach jest możliwy
                                              poród nat. (pn) w szpitalu. W Polsce jest to chyba raczej nie
                                              możliwe, a przynajmniej ja się z taką możliwością nie spotkałam.
                                              Niestety, w Polsce są psn. A w skrajnych przypadkach psn w
                                              porównaniu z pn ma się tak jak brutalny gwałt do pięknego seksu. No
                                              ale o tym możemy więcej porozmawiać, jak już wcześniej napisałam,
                                              jak sam urodzisz.
                                              Poza tym w temacie masochistki, to gdybyś był bardziej bystry i
                                              uważniej czytał to doczytałbyś w mojej ostatniej wypowiedzi (z
                                              28.01) moją opinię na ten temat.

                                              Kurcze, chciałam być miła, a jesteś zwykłym chamem. Teksty pod
                                              koniec wątku tylko mnie w tym utwierdzają. Mam dość wyczytywania pod
                                              swoim adresem o farmazonach. I mam dość wyszukiwania cytatów, bo
                                              czegoś tam nie pamiętasz.
                                              • Gość: jacek226215 Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.proxy.aol.com 29.01.08, 02:49
                                                Ola napisala:
                                                >No to cytuje:
                                                <Moja Mama,ktor nigdy nie wezmie strony kobiety ,bo twierdzi,ze
                                                kobieta prowokuje ,a potem placze i tak w wiekszosci jest"
                                                A gdzie jest to,ze swoja opinie o kobietach mnie wpajala.Moze Ty
                                                znasz inny polski,wiec wytlmacz mi i to ja oczekuje
                                                przeprosin.Jednak mialem racje nie chcac Ci mowic gdzie moja zona
                                                rodzila,bo i tak wykorzystalas to przeciwko mnie,co zreszta swiadczy
                                                ale nie o mnie.Zacznij czytac uwaznie to nie bedziesz musiala
                                                wysluchiwac"farmazonow"pod swoim adresem .A to iz nazwalas mnie
                                                chamem to splywa po nie jak woda po kaczce,to twoja opinia mozesz ja
                                                sobie miec.dzieci chrzcic nie bedziemy.A co do pamieci zajmij sie
                                                swoja.Cudze sie widzi pod lasem swojego pod nosem nie.I to tyle
                                                slow.Amen
                                                • ewik_75 Re: a urodzę sobie dziecko ! 29.01.08, 10:13
                                                  Gość portalu: jacek226215 napisał(a):


                                                  > A gdzie jest to,ze swoja opinie o kobietach mnie wpajala.

                                                  To widać w każdym zdaniu, które napisałeś w tej dyskusji.

                                                  > przeprosin.Jednak mialem racje nie chcac Ci mowic gdzie moja zona
                                                  > rodzila,bo i tak wykorzystalas to przeciwko mnie,co zreszta
                                                  swiadczy


                                                  Świadczy o inteligencji Oli i Twoim jej braku ;)))
                                                  Pięknie napisane - zupełnie analogicznie do "nie napiszę Ci, jakie
                                                  robiłem w życiu przekręty, bo stwierdzisz, że nie jestem
                                                  uczciwy " ;)))


                                                  > dzieci chrzcic nie bedziemy.

                                                  a co to ma do tematu wątku?
                                                  Wasza sprawa.
                                                • Gość: Ola Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.adsl.inetia.pl 30.01.08, 02:20
                                                  Gość portalu: jacek226215 napisał(a):

                                                  > A gdzie jest to,ze swoja opinie o kobietach mnie wpajala.Moze Ty
                                                  > znasz inny polski,wiec wytlmacz mi i to ja oczekuje
                                                  > przeprosin.
                                                  jacek wczesniej napisał: "nigdzie nie zauwazylem ze uogolniala-moze
                                                  przytoczysz mnie ten urywek gdzie tak powiedzialem."
                                                  Z tego co zauważyłam domagałeś się cytatu na uogólnienie. Zakładam,
                                                  że moja przeglądarka dobrze wyświetla stronę. No więc jeszcze raz
                                                  cytuję:
                                                  "...moja Mama ,ktora nigdy nie wezmie strony kobiety,bo twierdzi ,ze
                                                  kobieta prowokuje a potem placze i tak w wiekszosci jest."
                                                  Wcześniej już raz wytłumaczyłam dlaczego jest to uogólnienie. "NIGDY
                                                  [moje podkr.] nie weźmie strony kobiety, bo ...". Twoja matka
                                                  uogólniła, wrzuciła wszystkie kobiety do jednego wora, więc teraz
                                                  nigdy nie weźmie strony kobiety. Paniał? Ty zauważyłeś że w
                                                  większości tak jest. Poza tym często dzieci jak już dorosną, same
                                                  zauważają, że to co im wpajają rodzice nie zawsze jest 100% prawdą.
                                                  Dlatego napisałam też "ale to sam zauważyłeś", choć komentarze
                                                  czytane w tym wątku (nie tylko adresowane do mnie) pokazują, że
                                                  jednak coś tam z filozofii mamuśki zostało w głowie.

                                                  Jednak mialem racje nie chcac Ci mowic gdzie moja zona
                                                  > rodzila,bo i tak wykorzystalas to przeciwko mnie,co zreszta
                                                  swiadczy
                                                  > ale nie o mnie.
                                                  a w jaki sposób to wykorzystałam? zachowujesz się jakbyś wszędzie
                                                  widział spisek.

                                                  Zacznij czytac uwaznie to nie bedziesz musiala
                                                  > wysluchiwac"farmazonow"pod swoim adresem .
                                                  wzajemnie.

                                                  > dzieci chrzcic nie bedziemy.
                                                  a czy ja się o to pytam?
                                                  • Gość: jacek226315 Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.nwrknj.east.verizon.net 30.01.08, 03:01
                                                    Olu wiesz to juz przestalo byc zabawne. Poza tem jestes nie
                                                    konsekwentna radzisz innym by sie trzymali ode mnie z daleka/tak
                                                    jestem tredowaty z domieszka AIDS/ a sama prowokujesz.Wiec,czy moja
                                                    Mama nie miala racji?.A ja jeszcze raz Ci powtarzam,ze to,ze miala
                                                    taka opinie o kobietach-a miala prawo,bo pracowala wsrod nich,to nie
                                                    znaczy ze mnie cos wpajala.Nigdzie tez sie nie"domagalem cytatu na
                                                    uogulnienie" Jak twoja Mama ma o czyms czy o kims opinie to wymaga
                                                    od Ciebie tej samej opini.Rowniez nigdzie nie stwierdzilem,ze sie z
                                                    nia zgadzalem.Ale to juz inna para kaloszy.Jeszcze jedno jezeli
                                                    zarzucasz mi chamstwo to jak nazwac takie stwierdzenie szanownej
                                                    hrabiny"jednak cos tam z filozofii mamuski zostalo w glowie".Moze
                                                    Ty masz mamuske ,ja mam /raczej mialem/Mame.Ja nie czepiam sie do
                                                    twojej to i moja zostaw w spokoju,bo wyksztalceniem to
                                                    gwarantuje ,ze nie jestes w stanie Jej dorownac.A tak na marginesie
                                                    to w swej opinie tez nie byla odosobniona.A co do ostatniego
                                                    zdania"a czy ja sie o to pytam?" a to co ja jestem w szkole
                                                    przepytywany z lektury,iz musze odpowiadac na pytania.Sory ale
                                                    stracilem juz wole dyskusji z hrabina po jednym nie
                                                    przemyslanym /albo przemyslanym-co jeszcze gorsze/wyrazie i dalsza
                                                    dyskusje uwazalbym za ponizanie sie.Sory trzeba bylo mnie nie
                                                    prowokowac.Ja tu/ na tym forum,by byo dobrze zrozumiane/ jestem sam
                                                    a nie z rodzina.Cmok,cmok.
                                                  • Gość: Ola Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.adsl.inetia.pl 30.01.08, 03:39
                                                    Człowieku, o co chodzi? Jakie prowokujesz? Sam zacząłeś o
                                                    farmazonach, ponizyłeś doświadczenia kobiet stawiając wyżej
                                                    mniemanie profesora, więc czego oczekujesz? "Filozofia mamuśki" to
                                                    nic w porównaniu z "ptasim móżdzkiem" (wiem, nie do mnie).

                                                    radzisz innym by sie trzymali ode mnie z daleka/tak
                                                    > jestem tredowaty z domieszka AIDS/
                                                    nie toleruje u facetów chamskiego podejścia "on jet profesorem, jest
                                                    mądrzejszy, wie lepiej, choć nigdy nie rodził" (to NIE JEST cytat!)
                                                    Zbyt wiele jest cierpień bezsensownych, zbyt wiele widziałam
                                                    (leżałam w szpitalu w sumie 2 miesiące). Sorry, ale taki facet dla
                                                    mnie jest śmieciem (nie bierz tego do siebie!). Ona rodzi, ona
                                                    cierpi a on powinien to bezdyskusyjnie uszanować a nie podważać
                                                    doświadczenia. Gdyby facet podczas porodu stanął po stronie lekarza
                                                    (mężczyzny!) pozwalając na bezsensowne cierpienie swej żony, to dla
                                                    mnie jest to powód do rozwodu. I jeden taki rozwód znam!

                                                    A co do ostatniego
                                                    > zdania"a czy ja sie o to pytam?" a to co ja jestem w szkole
                                                    > przepytywany z lektury,iz musze odpowiadac na pytania.
                                                    ?? wrzuciłeś takie zdanie bez sensu. Myślałam, że coś źle
                                                    zrozumiałeś. nie wiem, po co to o tej szkole.

                                                    Nigdzie tez sie nie"domagalem cytatu na
                                                    > uogulnienie"
                                                    fakt, napisałeś "moze przytoczysz mnie ten urywek". dla
                                                    mnie "przytoczyć urywek" to to samo co "zacytować"

                                                    Wiesz, jak czytam o tym prowokowaniu, to mi się przypomniał mój były
                                                    szef, co też twierdził że kobiety prowokują, bo mają ładne oczy, są
                                                    młode etc.

                                                    ps. a skąd wiesz, jakie mam wykształcenie?
                                                    znikam, bo skończyłam już robotę i na razie nie będę odpisywać.
                                                  • Gość: jacek226315 Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.nwrknj.east.verizon.net 30.01.08, 03:55
                                                    Olu .Sory nie mam o czym z Toba dyskutowac,jak powiedzialem przed
                                                    tem nie bede sie znizal.Baran wilkowi nie towarzysz.
              • facet123 Re: a urodzę sobie dziecko ! 21.01.08, 10:45
                > Nie mysle.,Czytajac Twoje posty mozna dojsc do wniosku,ze
                > przychodzimy na swiat bo rodzice mieli taki humor w danym momencie

                A niby tak nie jest?
                Żeby nie było wątpliwości - to co dla jednego jest kaprysem, dla innego może
                oznaczać przemyślaną decyzję. Ja wolę myśleć, podobnie jak ty, że dzieci
                przychodzą na świat nie z powodu kaprysów, ale przemyślanych decyzji. Ale nie
                zmienia to faktu, że są to zawsze decyzje podejmowane przez rodziców.

                > Mysle,ze kazda rozsadna para zanim zdecyduje sie na potomka to
                > przemysli najpierw,bo zdaje sobie sprawe z konsekwencji i
                > obowiazkow.

                Oczywiście że tak. Tak samo zrobi samotna kobieta rozważająca skorzystanie z
                banku nasienia.

                > Poza tem autorka postu nic nie wspomina o bandku nasienia,wiec
                > logiczne wydaje sie ,ze mysli o zajsciu w ciaze przez oszustwo,a
                > nie wiem czy to jest fair dla dziecka.

                To jest nie fair, ale raczej dla ojca. Napisałem już, że takie rozwiązania są
                śliskie i lepiej korzystać z banku nasienia.

                > Uwazam ,ze kazdy powinien wiedziec kto jest ojcem,przyszlosci nigdy
                > nie przewidzisz,a moze sie zdazyc iz dziecko bedzie cierpialo na
                > jakas genetyczna chorobe odziedziczona po ojcu i wtedy dopiero
                > bedzie problem

                Do tego nie potrzeba wiedzy kto jest ojcem, a wystarczą jego dane medyczne,
                ewentualnie profil genetyczny. Zresztą informacja o tym kto jest ojcem również
                jest gdzieś przechowywana, tyle, że jest tajna. W sytuacji awaryjnej można ją
                ujawnić.

                > a gdzie jest napisane ,ze matka jest lepszym rodzicem od ojca.

                Nigdzie. Wcale nie musi tak być. Ale ktoś kto bardzo chce dziecka prawdopodobnie
                będzie dobrym rodzicem.

                > Wyobraz sobie taka sytuacje,ze kobieta rodzi za pomoca
                > nasienia z banku i traci macierzynski instynkt,bo i takie przypadki
                > sie zdarzaja.

                A sytuacje gdzie ta kobieta traci instynkt w chwili gdy jest w związku z
                facetem, który takiego instynktu nie ma? Są dokłądnie tak samo trudne.
                Zresztą wychowanie dziecka to nie tylko instynkt, ale świadoma decyzja.



                • Gość: jacek226315 Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.nwrknj.east.verizon.net 21.01.08, 15:11
                  facet123 napisal:
                  >Zeby nie bylo watpliwosci-to co dla jednego jest kaprysem,dla
                  innego moze oznaczac przemyslana decyzje.....Ale nie zmienia to
                  faktu,ze sa to zawsze decyzje podejmowane przez rodzicow.
                  Nie w tym konkretnym przypadku.Tu decyzje podejmuje przyszla matka.
                  >Oczywiscie ze tak.Tak samo zrobi samotna kobieta rozwazajaca
                  skorzystanie z banku nasienia.
                  No ale autorka-powtarzam-nic nie wspomina o takim banku.
                  >Zreszta informacja o tym kto jest ojcem rowniez jest gdzies
                  przechowywana,tyle ze jest tajna.
                  Zgoda jak jest zaangazowany bank nasienia,a co jak babka pozna
                  faceta przespi sie z nim i wiecej o nim nie uslyszy.
                  Sluchaj milo sie dyskutuje z Toba,ale tak mozemy tu stukac wieki i
                  chyba sie nie przekonamy.Dla mnie najwazniejsze jest to ,ze dziecko
                  powinno miec dwoje rodzicow.Ja stracilem ojca jak bylem
                  mlodzieniaszkiem,wtedy kiedy najbardziej potrzebowalem meskiego
                  wzorca, ale to los tak chcial. Dla mnie to bezsens i barbazynstwo
                  celowo osieracac dziecko.Moze wyda Ci sie to dziwne,ale ja wolalbym
                  sie w ogole nie urodzic ,niz dorosnac i na pytanie mamo a kto jest
                  moim ojcem ,zobaczyc wzruzenie ramion i odpowiedz synku ja sama nie
                  wiem.(znam taki przypadek)Lacze pozdrowienia
                  • Gość: jacek226315 Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.nwrknj.east.verizon.net 21.01.08, 15:17
                    facet123:
                    jeszcze jedno przeczytaj sobie wypowiedz matyldy1001 na drugiej
                    stronie,chyba Nr 104.
                    • facet123 Re: a urodzę sobie dziecko ! 22.01.08, 09:36

                      Jeżeli chodzi o post w którym pada propozycja adopcji, to jeżeli ktoś chce robić
                      za instytucję charytatywną to się oczywiście chwali.
                      Ale tak naprawdę to ludzie chcą mieć własne dzieci aby widzieć w nich
                      kontynuację siebie. Tak więc nie ma nic dziwnego, ani złego, że kobieta chciała
                      by aby jej dziecko miało jej geny, nawet jeżeli będzie miało oprócz tego geny
                      przygodnego dawcy.
                      • Gość: jacek226315 Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.proxy.aol.com 22.01.08, 14:40
                        facet123 napisal:
                        >Tak wiec nic dziwnego ,ani zlego,ze kobieta chcialaby aby dziecko
                        mialo jej geny,nawet jezeli bedzie mialo oprocz twego geny
                        przygodnego dawcy.
                        No dobrze a jak samotny facet bedzie chcial dziecko,to co ma
                        zrobic,zgwalcic jakas przygodna babke,odczekac dzewiec miesiecy
                        odebrac porod zlapac noworodka i zniknac.Slysze tutaj oburzenie
                        feministek,iz pewno facet nie da rady,no musze was moje drogie panie
                        rozczarowac.Wiele lat temu pracowalem w banku na Nowogrodzkiej z
                        mezczyzna ktoremu zona zmarla przy porodzie mlodszego syna.Facet
                        nigdy sie nie ozenil. Poswiecil sie dla dwojga chlopakow ,wychowal
                        ich jak zadko ktora matka by wychowala,wyksztalcil na doktora i
                        inzyniera.Nikt mnie nie wmowi,ze mezczyznie samotnemu
                        latwiej,chociaz chlopakom przydal sie meski wzorzec. Twierdzisz,ze
                        nie ma nic dziwnego jak kobieta by miala przygodnego dawce.A jak
                        dziecko odziedziczy genetyczna wade po ojcu.W banku nasienia
                        ostatecznie moze dojsc do dawcy,a w takim wypadku to co ma na ulice
                        wyjsc i krzyczec "e kto nie bzyknal w zeszlym roku".Ile kobiet nawet
                        samych nie jest pewne kto jest ojcem.Ilu facetow chowa dzieci nie
                        wiedzac,ze to nie ich.Wiele lat temu kiedy bylem w Niemczech byla
                        glosna sprawa faceta posadzongo o ojcostwo.Facet prowadzil
                        ciezarowke ,na drodze zobaczyl kobiete machajaca reka,wiec sie
                        zatrzymal,babka prosila o podwiezienie do miasteczka bo samochod jej
                        sie popsul,/komurek jeszcze nie bylo/.Kiedy ja podwiozl ona
                        poprosila go o adres bo chiala mu sie odwdzieczyc a nie ma przy
                        sobie pieniedzy.Facet mowil ,ze nie trzeba ale kobita
                        nalegala/wiadomo,one potrafia i diabla oszukac/.PO roku czasu
                        przyszlo wezwanie do sadu,.
                        Kobita podala go o alimenty ,a facet byl zonaty i mial dwie
                        corki.Zazadal badan i okazalo sie ze on w ogole nie mogl miec
                        dzieci.dziwne ,a mial dwie corki,aby bylo smieszniej to kazda z nich
                        jak sie potem okazao miala innego ojca.Ciekawym ile takich dzieci
                        jest.Moze ja,moze Ty.
                        • facet123 Re: a urodzę sobie dziecko ! 22.01.08, 15:28
                          > No dobrze a jak samotny facet bedzie chcial dziecko,to co ma
                          > zrobic

                          No taki to ma problem. Teoretycznie może znaleźć kobietę która zgodzi się
                          urodzić mu dziecko, a potem zrzec się praw do niego, ale to raczej mało
                          prawdopodobne.
                          Kobieta która urodzi dziecko mogła by nie być jego matką - mógłby skorzystać z
                          komórki jajowej innej kobiety, a inną poprosić o noszenie ciąży (zapłodnienie
                          odbywa się wtedy na zasadzie in-vitro, ale potem zarodek jest umieszczany w
                          macicy innej kobiety.
                          Tego typu sytuacje zdarzają się gdy np. Oboje rodzice produkują sprawne komórki
                          rozrodcze, ale kobieta nie jest w stanie utrzymać ciąży. Jeżeli znajdą kobietę
                          która zgodzi się nosić ciążę ich dziecka, to zagnieżdża się zarodek w jej macicy.
                          Tego typu praktyki są bardzo rzadkie bo trudno znaleźć chętną do noszenia nie
                          swojej ciąży, ale zdarzają się. Nie widzę przeszkód dlaczego całego
                          przedsięwzięcia nie miał by rozpocząć samotny facet.

                          > Poswiecil sie dla dwojga chlopakow ,wychowal
                          > ich jak zadko ktora matka by wychowala,wyksztalcil na doktora i
                          > inzyniera.

                          To tylko dowodzi, że nasze patriarchalne społeczeństwo mylnie zakłada, że
                          wychowywanie dzieci to domena tylko kobiety. Tym bardziej uważam, że sytuacja w
                          której to mężczyzna skorzystałby z banku komórek rozrodczych i znalazł kobietę
                          która donosi ciążę nie była by w żaden sposób szkodliwa dla kogokolwiek.

                          W tym kontekście niestety, my, mężczyźni, jesteśmy w o tyle gorszej sytuacji, że
                          sami ciąży nie możemy nosić, więc trudniej nam samodzielnie mieć potomstwo niż
                          kobietom które faceta (nasienia) potrzebują tylko do zapłodnienia.
                  • facet123 Re: a urodzę sobie dziecko ! 21.01.08, 16:49

                    > Nie w tym konkretnym przypadku.Tu decyzje podejmuje przyszla matka.

                    To źle? I kim ona jest jak nie rodzicem? Jeżeli korzysta z banku nasienia to
                    biologiczny ojciec zrzekł się od razu wszelkiej odpowiedzialności więc jego
                    udział jest w zasadzie żaden.

                    > No ale autorka-powtarzam-nic nie wspomina o takim banku.

                    Różnica między bankiem, a "metodami chałupniczymi" jest tylko taka, że to drugie
                    naraża nieświadomego faceta na płacenie alimentów, a samą matkę na roszczenia ze
                    strony faceta praw do opieki. Z punktu widzenia samej decyzji o zajściu w ciążę
                    różnic nie ma.

                    > a co jak babka pozna faceta przespi sie z nim i wiecej o nim nie
                    > uslyszy.

                    Zniechęcam do takiej metody - powoduje ona, że powstają zobowiązania których
                    obie strony nie są świadome, a potem można tymi zobowiązaniami szafować.
                    Jednak nawet wtedy nie można podważać prawa matki do zajścia w ciążę. Przecież z
                    tego w jaki sposób zaszła w żaden sposób nie wynika jej nastawienie do dziecka.
                    Właściwie to zwykle jest tak, że kobieta która "wpadnie" w niechcianą ciążę, z
                    przygodnie spotkanym facetem który zmył się i tyle go widzieli jest zwykle
                    nieszczęśliwa z tego powodu.
                    Jeżeli istnieją kobiety które zamierzają wychować samotnie dziecko i nie
                    załamują się nad swoim losem to tylko im pogratulować.

                    > Dla mnie najwazniejsze jest to ,ze dziecko powinno miec dwoje
                    > rodzicow.

                    A dla mnie najważniejsze by miało po prostu kogoś kto się o nie troszczy i jest
                    odpowiedzialny. Oczywiście, jeżeli są to dwie osoby to lepiej, ale jeden rodzic
                    też wystarczy do tego aby porządnie wychować dziecko.
                    Myślę, że niektóre samotne matki są w stanie zrobić dla dziecka więcej niż wiele
                    niby kompletnych, ale w jakiś sposób dysfunkcyjnych rodzin. I nie mówię tu tylko
                    o rodzinach patologicznych z marginesu. Czasem wyjątkowo kiepsko sprawdzają się
                    majętni i wykształceni rodzice.
                    Skoro oni mają prawo do posiadania potomstwa (mimo, że nikt nie weryfikuje
                    przyszłych rodziców pod kątem tego jak im pójdzie rodzicielstwo) to nie wiem jak
                    można odmawiać tego prawa samotnym kobietom.

                    To co robisz to przyjmujesz takie krzywdzące założenie, że każda rodzina z
                    dwojgiem rodziców będzie lepsza niż każda rodzina z jednym rodzicem. Chyba
                    widzisz, że jest to założenie w ogólności nie prawdziwe.

                    > Dla mnie to bezsens i barbazynstwo celowo osieracac dziecko.

                    Osierocić to znaczy odebrać ojca który już jest i z którym dziecko nawiązało
                    jakiś kontakt. Wtedy słowo "osierocenie" jest osadzone w swoim tragicznym
                    znaczeniu. Jednak jeżeli ojca nie było od początku (w sensie od narodzin) to
                    dziecko nie będzie cierpiało aż tak bardzo z tego powodu.
                    A co do męskich wzorców, to zawsze się jakieś znajdą.

                    > Moze wyda Ci sie to dziwne,ale ja wolalbym
                    > sie w ogole nie urodzic ,niz dorosnac i na pytanie mamo a kto jest
                    > moim ojcem ,zobaczyc wzruzenie ramion i odpowiedz synku ja sama nie
                    > wiem

                    Wydaje mi się, że po prostu nie wiesz o czym mówisz. Piszesz, że straciłeś ojca
                    w dzieciństwie, ale nie jesteś w stanie sobie wyobrazić jak to jest nie mieć go
                    w ogóle.
                    A co do odpowiedzi na pytanie kto jest ojcem, to wzruszenie ramion nie jest
                    właściwą odpowiedzią. W pewnym wieku matka będzie mogła porozmawiać z dzieckiem
                    i z należytą powagą wyjaśnić swoje motywy.




                    • Gość: jacek226315 Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.nwrknj.east.verizon.net 21.01.08, 22:05
                      facet123 napisal:
                      >Wydaje mi sie ,ze po prostu nie wiesz o czym
                      mowisz.Piszesz,zestraciles ojca w dziecinstwie,ale nie jestes w
                      staniesobie wyobrazic jak to nie miec go w ogole.
                      A moze przypomnisz dokladnie kiedy i w ktorym poscie tak
                      powiedzialem. Napisalem ze nie wyobrazam sobie aby moja moja Matka
                      na pytanie kto jest (czy byl)moim ojcem ,wzruszyla ramieniem i
                      powiedziala,iz nie wie.
                      >Roznica miedzy bankiem,a "metodami chalupniczymi"jest tylko taka,ze
                      to drugie naraza nieswiadomego faceta na placenie alimentow a sama
                      matke na roszczenia ze strony faceta praw do opieki.
                      O czym Ty mowisz,jak kobieta sama nie wie kto jest ojcem to o jakich
                      alimentach tu mowa,czy prawem ojcowskim do opieki.
                      Wystarczy pojechac na wczasy pelno tam wczasowych malzenstw,w ktorym
                      nawet nie zna sie imion potencjalnych reproduktorow.Prosze czytac
                      dokladnie.
                      • facet123 Re: a urodzę sobie dziecko ! 22.01.08, 09:20
                        > A moze przypomnisz dokladnie kiedy i w ktorym poscie tak
                        > powiedzialem. Napisalem ze nie wyobrazam sobie aby moja moja Matka
                        > na pytanie kto jest (czy byl)moim ojcem ,wzruszyla ramieniem i
                        > powiedziala,iz nie wie.

                        Ja twierdzę (wyobrażam sobie), że nie wiesz jak to jest nie mieć ojca i
                        porównujesz to z jego stratą w dzieciństwie, a nie przytaczam dokładny cytat :)

                        > O czym Ty mowisz,jak kobieta sama nie wie kto jest ojcem to o
                        > jakich alimentach tu mowa,czy prawem ojcowskim do opieki.
                        > Wystarczy pojechac na wczasy pelno tam wczasowych malzenstw,w
                        > ktorym nawet nie zna sie imion potencjalnych reproduktorow

                        Po pierwsze to nawet gdy ciąża jest wynikiem seksu z przygodnie spotkanym
                        facetem to gdy potem pojawia się opcja alimentów kobieta może wykazać się nad
                        wyraz dobra pamięcią i jakoś faceta odszukać. Test genetyczny może potem
                        rozstrzygnąć sprawę ponad wszelką wątpliwość.
                        Po drugie - bywa też tak, że samotna kobieta, lub para lesbijek prosi swojego
                        znajomego o spełnienie roli rozpłodowca (czytałem nawet o historii gdzie tego
                        typu zapłodnienie odbyło się bez faktycznego zbliżenia - na zasadzie
                        "chałupniczej" inseminacji). Znajomy został jedynie słownie zapewniony, że matka
                        nie będzie chciała od niego alimentów. Niestety, potem partnerki się rozeszły, a
                        ta która została z dzieckiem zgłosiła się do sądu po alimenty i ustne
                        zobowiązanie okazało się nic nie warte.
                        Dlatego cały czas twierdzę, że jeżeli kobieta podejmuję decyzję o samotnym
                        macierzyństwie to powinna być w tym konsekwentna. Bank nasienia pomaga w
                        utrzymaniu tej konsekwencji.




                        • Gość: jacek226315 Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.proxy.aol.com 22.01.08, 14:14
                          facet123.
                          Tak strzyzone,golone
                          • facet123 Re: a urodzę sobie dziecko ! 22.01.08, 15:28

                            > facet123.
                            > Tak strzyzone,golone

                            ?
                            • Gość: jacek226315 Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.proxy.aol.com 22.01.08, 15:33
                              facet123.A mimo to poczulem sympatie do Ciebie.Pozdrawiam
    • xtrin Re: a urodzę sobie dziecko ! 14.01.08, 20:58
      Nie sposób "takiego postępowania" oceniać w próżni. Całość zależy od wielu
      czynników.
      Jeżeli kobieta rzeczywiście chce tego dziecka i ma warunki, by je wychować to
      pozostaje tylko pogratulować i cieszyć się, że na świat przyjdzie kolejne
      chciane dziecko.

      Problemem może być uczciwość względem biologicznego ojca i jego ewentualne
      względem dziecka prawa. Jeżeli nasienie pochodzi z banku spermy lub w inny
      sposób uzyskano je za świadomą zgodą zainteresowanego to problemu nie ma.
    • matylda1001 Re: a urodzę sobie dziecko ! 14.01.08, 21:19
      Zawsze pozostanie problem tego dziecka. Po co takiej matce dziecko?
      czy ma byc maskotką czy w przyszłości ma podawać przysłowiową
      szklanke wody? Uwazam, że kobieta, która jest w stanie samodzielnie
      wychowac dziecko a nie jego ojca powinna je adoptować. Wtedy chwała
      jej za to ale świadomie rodzic okaleczone emocjonalnie dziecko to
      draństwo.
      • mama303 Re: a urodzę sobie dziecko ! 14.01.08, 21:30
        matylda1001 napisała:

        > Zawsze pozostanie problem tego dziecka. Po co takiej matce
        dziecko?
        A po co w góle komuś dziecko? jak sobie odpowiesz to bedziesz
        wiedziec po co ono takiej kobiecie.
        • matylda1001 Re: a urodzę sobie dziecko ! 15.01.08, 12:22
          >A po co w góle komuś dziecko? jak sobie odpowiesz to bedziesz
          wiedziec po co ono takiej kobiecie.<

          Doskonale wiesz o co mi chodzi i gadasz bzdury. Dzieci rodzi się dla
          nich samych. Żeby były najszczęśliwsze, żeby zapewnić im prawidłowe
          warunki do rozwoju. Oczywiście zdarzają się sytuacje kiedy matka
          musi sama wychować dziecko bo ojciec zmarł, bo okazał sie draniem i
          odszedł, bo nie przyznał się do dziecka. Niektórym matkom wychodzi
          to całkiem dobrze ale dziecko zawsze jest pokrzywdzone z powodu
          braku ojca i czy Tobie sie to podoba czy nie to zawsze w jakiś
          sposób odbija sie w póżniejszym życiu. Dlatego uważam, że rodzić
          dziecko, z góry zakładając, że nie będzie miało ojca, robiąc to z
          premedytacją jest egoistycznym draństwem. Matka ma to czego chciała -
          dziecko a czy dziecko ma to co mu potrzebne? Inna sprawa jest jak
          samotna (z różnych powodów) kobieta czuje sie na siłach wychować
          dziecko i je adoptuje. W Domach Dziecka jest pełno takich dzieci,
          odrzuconych, zapomnianych, dla których dom rodzinny, nawet tylko z
          kochającą mamą to szczęście.

          • lilith.b Re: a urodzę sobie dziecko ! 15.01.08, 14:27
            matylda1001 napisała:

            Dlatego uważam, że rodzić
            > dziecko, z góry zakładając, że nie będzie miało ojca, robiąc to z
            > premedytacją jest egoistycznym draństwem. Matka ma to czego chciała dziecko a czy dziecko ma to co mu potrzebne? Inna sprawa jest jak
            > samotna (z różnych powodów) kobieta czuje sie na siłach wychować
            > dziecko i je adoptuje. W Domach Dziecka jest pełno takich dzieci,
            > odrzuconych, zapomnianych, dla których dom rodzinny, nawet tylko z
            > kochającą mamą to szczęście.
            >

            Matyldo, rozumiem Twój punkt widzenia, ale wydaje mi się, że
            1.myśląc takimi kategoriami pozbawiamy samotne kobiety spełnienia się w roli matki. To, że kobieta około 30stki nie ma męża nawet na horyzoncie, nie znaczy, że nie znajdzie kogoś za 10 lat, kto zostanie ojcem dla dziecka. Trudno nakazać kobiecie czekać z macierzyństwem aż kogoś znajdzie np: w wieku lat 40.
            U mnie powoli się rodzi instynkt macierzyński i powoli zaczynam kumać o co w tym chodzi. Myślę, że będąc pozbawioną możliwość posiadania dziecka oszalałabym chyba z rozpaczy.
            2. Ponad to, jak sądzę, wolisz by kobieta choć czasowo związała sie z "płodzicielem" dziecka, bo może będzie ojcem. Jak się rozstaną i ona i tak zostanie sama, to zdaje się powiesz: "no cóż, takie życie. Przynajmniej nie zamierzała go wychowywać od początku samotnie".
            3. Jak napisałam na innym forum, ja byłam skazana na życie z ojcem. Wątpię by była to dobra decyzja mojej mamy, ale myślała tak jak wy" "lepiej taki ojciec niż żaden."
            4. Problem utajnienia przed ojcem jego ojcostwa jest draństwem, natomiast w ogóle nie pojawia sie przy metodzie in vitro.
            5. Pomysł z adopcją jak najbardziej szczytny (sama chcę jedno dziecko adoptować w przyszłości) lecz gdy się rozeznałam w prawie i procedurze adopcyjnej wiem, że jest to walka na wiele lat. Ze 2 jak nic. I wiem również iż w Polsce samotnej matce nikt dziecka nie pozwoli zaadoptować.
            • matylda1001 Re: a urodzę sobie dziecko ! 16.01.08, 11:41
              Nie, troche nie rozumiesz co mam na mysli, może nie potrafię
              wyartykułowac. W życiu bywa różnie i poznając kogoś nie wiemy z góry
              jakim będzie mężem, ojcem ale zawsze zakładamy, że to odpowiedni
              człowiek. Jeżeli widzimy, że to drań to nie wiążemy się z nim w
              żaden sposób i tyle. Na ojca dla swojego dziecka wybieramy
              człowieka, co do którego jesteśmy przekonane, że spełni nasze
              oczekiwania. Na ile nasze oczekiwania potwierdzą się to pokaże
              życie. Jeżeli taki człowiek pod jakimś względem nie odnajdzie się w
              roli to przychodzi dziecko wychować samej, pomylić się jest rzeczą
              ludzką chociaz to zawsze bolesne i trudne. Tu pasuje Twój 2 punkt
              ale 3 już nie. Kobieta ma wręcz obowiązek odejść od mężczyzny, który
              jest zagrożeniem dla dziecka, dla jego życia, zdrowia czy rozwoju.
              Parafrazując Twoje słowa powiem, że "w takim przypadku lepszy brak
              ojca niż zły ojciec". Jeśli chodzi o rodzenie dziecka dla siebie
              samej. Instynkt, spełnienie...to wszystko bardzo piękne ale odbywa
              się cudzym kosztem. Taka kobieta nie zachodzi w ciążę przypadkiem
              ale starannie szuka "reproduktora". Nie pójdzie do łóżka z pierwszym
              lepszym bo dziecko może odziedziczyć złe geny. Szuka i znajduje
              odpowiedniego człowieka...dlaczego więc nie spróbuje sie z nim
              związać? na ojca dobry a na partnera życiowego już nie? Dlaczego nie
              da szansy własnemu dziecku i jego ojcu? czy to nie jest właśnie
              egoizm? Druga sprawa spełnienie się kobiety w roli matki... Nie
              wolno robic niczego na siłę. Nie każda niestety kobieta musi byc
              matką. Zasugerowany przez Ciebie wiek 30 lat to nie jest magiczna
              granica, może za rok, dwa kobieta pozna kogoś i będzie to odpowiedni
              ojciec dla jej dziecka, jeśli nie to trudno, dzieci nie będzie.
              Podobnie z in vitro. Ten zabieg powinien służyć parom, które chcą
              mieć dziecko a nie spełniac kaprysy pań, które poczuły instynkt. Na
              adopcję, tak jak napisałaś, czeka się za długo ale samotne kobiety
              na szczęście moga już adoptować dzieci, sa takie przypadki. Rzadkie,
              to prawda ale raczej wynikają z obawy kobiet przed
              odpowiedzialnością a nie z powodów prawnych.
              • Gość: varrrr Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.xdsl.centertel.pl 16.01.08, 15:07
                Przepraszam Cie, Matyldo, ale Twoj sposob rozumowania jest nieco...
                "infantylno-teoretycznie-licealny".

                > Jeżeli widzimy, że to drań to nie wiążemy się z nim w
                > żaden sposób i tyle. Na ojca dla swojego dziecka wybieramy
                > człowieka, co do którego jesteśmy przekonane, że spełni nasze
                > oczekiwania.

                Pomijając oczywiste przypadki nie sposób stwierdzic, czy ktos jest draniem w
                takim sensie, jakim Ty to przedstawiasz. No bo niby jak? Mam po kilku randkach
                zaprowadzać faceta do psychoanalityka, który wszechstronnie zbada rzekomego
                kandydata na ewentualnego meza i ojca rodziny i wyda mi naukowo-psychologiczny
                werdykt?
                Co z tego, ze bylam z pewnym oto mezczyzna przez 4 lata i wydawalo mi sie, ze on
                "to jest wlasnie ON". Pomimo dosc zawiklanej historii i przeszlosci zarowno jego
                i mojej wszystko szlo w dobrym kierunku i nawet rozmowy byly "dziecko - w sumie
                czemu nie". Ale - nastapila wpadka (a jak bys nie wiedziala, to nie ma 100%
                srodkow antykoncepcji oprocz sterylizacji) i nagle ten ON stwierdzil, ze na tym
                etapie jego zycia nie jest on jeszcze gotowy do tego typu komplikacji, jakim
                jest dziecko. I tyle go widzialam. A wiec jestem w ciazy i "rodze dziecko dla
                mnie samej". Czy to jest egoizm? Z czyjej strony?

                > Zasugerowany przez Ciebie wiek 30 lat to nie jest magiczna
                > granica, może za rok, dwa kobieta pozna kogoś i będzie to odpowiedni
                > ojciec dla jej dziecka, jeśli nie to trudno, dzieci nie będzie.
                > Podobnie z in vitro. Ten zabieg powinien służyć parom, które chcą
                > mieć dziecko a nie spełniac kaprysy pań, które poczuły instynkt.

                Moze i nie jest to magiczna granica - ja mam wiecej. Ale Ty chyba nie zdajesz
                sobie sprawe czym jest "instynkt macierzynski". Wydaje mi sie, ze po prostu do
                tego nie doroslas. Nie porownuj tego z "kaprysem". Kaprys - to chec pomalowania
                wlosow na zielono, albo przejscia np. ulica nago.
                Jezli ktos nie jest w parze - tak jak np. ja i z wiekiem ta mozliwosc staje sie
                coraz bardziej odlegla - bo w pewnym wieku jak ze smutkiem stwierdza pewien
                kawal "mezczyzni sa jak miejsca parkingowe - albo zajeci, albo dla inwalidow" -
                to ma zaszyc sie do klasztoru - bo posiadania dziecka bez ojca jest - "niemoralne"?
                A nie prosciej jednak to dziecko juz miec (bo jednak w odroznieniu od facetow
                mamy ograniczone wiekowo mozliwosci rozrodcze) i jezeli juz szukac zyciowego
                partnera, to takiego ktory ew. bedzie chcial zostac ojcem dziecka juz istniejacego?

                Sadze, ze za lat 10-15 mozesz zmienic swoje poglady. I obys nie stanela nigdy
                przed takim dylematem.
                • gardenia_nowak Re: a urodzę sobie dziecko ! 16.01.08, 15:12
                  :-) zastanawiałam się jak to ująć, a ty właśnie trafiłaś w sedno.
                  Mam dokładnie to samo zdanie i dzięki za to, że mnie wyręczyłaś. :-)

                  Pozdrawiam
                  • agatita1982 Re: a urodzę sobie dziecko ! 16.01.08, 21:12
                    ja tez popieram i popieram varrrr i gardenię.

                    Wiek 30 lat to był tylko teoretyczny przykład równie dobrze może byc 35 - to nie
                    o liczbę mi chodziło
                • Gość: hella Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.softdesk.com.pl 16.01.08, 15:22
                  Co z tego, ze bylam z pewnym oto mezczyzna przez 4 lata i wydawalo mi sie, ze on
                  "to jest wlasnie ON". Pomimo dosc zawiklanej historii i przeszlosci zarowno jego
                  i mojej wszystko szlo w dobrym kierunku i nawet rozmowy byly "dziecko - w sumie
                  czemu nie". Ale - nastapila wpadka (a jak bys nie wiedziala, to nie ma 100%
                  srodkow antykoncepcji oprocz sterylizacji) i nagle ten ON stwierdzil, ze na tym
                  etapie jego zycia nie jest on jeszcze gotowy do tego typu komplikacji, jakim
                  jest dziecko. I tyle go widzialam. A wiec jestem w ciazy i "rodze dziecko dla
                  mnie samej". Czy to jest egoizm? Z czyjej strony?

                  jest to sytuacja odmienna od tej hipotetycznej, którą "rozpatrujemy" - Ty piszesz o wpadce, o tym, ze ciąża przytrafiła sie przypadkowo z kimś, kto jednak okazał się nieodpowiedni.
                  a tutaj chodzi o sytuację, że kobieta jest sama, nie ma żadneog partnera na horyzoncie i postanawia sobie, że chce miec dziecko. i to jest chore, bo to hipotetyczne dziecko nawet nie bedzie miało ojca, który gdzieś tam jest i o którym bedzie wiedziało, i z którym może kiedyś po latach nawiąże kontakt.
                  • swiatowidz Re: a urodzę sobie dziecko ! 16.01.08, 20:47
                    > jest to sytuacja odmienna od tej hipotetycznej, którą "rozpatrujemy" - Ty pisze
                    > sz o wpadce, o tym, ze ciąża przytrafiła sie przypadkowo z kimś, kto jednak oka
                    > zał się nieodpowiedni.
                    > a tutaj chodzi o sytuację, że kobieta jest sama, nie ma żadneog partnera na hor
                    > yzoncie i postanawia sobie, że chce miec dziecko. i to jest chore, bo to hipote
                    > tyczne dziecko nawet nie bedzie miało ojca, który gdzieś tam jest i o którym be
                    > dzie wiedziało, i z którym może kiedyś po latach nawiąże kontakt.

                    przeczytaj tę część Jej wypowiedzi, która dotyczy istoty instynktu
                    macierzyńskiego, to bardzo n/t tego wątku. To właśnie w Twoim ujęciu instynkt
                    macierzyński to kaprys "...i postanawia sobie, że chce miec dziecko...").
                • Gość: Agata Re: a urodzę sobie dziecko !do varrrr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.08, 21:18
                  ale Ty zostałabys rozgrzeszona przez Matyldę, gdyż planowałaś dziecko z facetm,
                  którego kochałaś i o którym myślałaś, że to ten. Zostałaś porzucona, ale nie
                  planowałas dziecka z premedytacją, będąc samotną kobieta bez rokowań na bycie w
                  związku.
                • matylda1001 Re: a urodzę sobie dziecko ! 17.01.08, 11:17
                  >Sadze, ze za lat 10-15 mozesz zmienic swoje poglady. I obys nie
                  stanela nigdy przed takim dylematem.<

                  :))) Droga "varrr"...za 10-15 lat nie zajdę w ciążę, najwyżej mogę
                  zacząć odczuwać początki demencji starczej i wtedy już ze mną nie
                  porozmawiasz. Mam dwie dorastające córki i trochę życiowego
                  doświadczenia. Gdybyś uważnie przeczytała moje słowa, do których się
                  odnosisz to zauważyłabyś, że Twoja wypowiedz potwierdza tylko moje
                  słowa.

                  >Mam po kilku randkach zaprowadzać faceta do psychoanalityka, który
                  wszechstronnie zbada rzekomego kandydata na ewentualnego meza i ojca
                  rodziny i wyda mi naukowo-psychologiczny werdykt?<

                  No właśnie, do psychoanalityka pójść nie wypada ale do łóżka jak
                  najbardziej. Nie piszę tego odnośnie Ciebie ale tak ogólnie.

                  >Co z tego, ze bylam z pewnym oto mezczyzna przez 4 lata i wydawalo
                  mi sie, ze on "to jest wlasnie ON".<

                  Wydawało Ci się, że to mężczyzna odpowiedzialny, na całe życie.
                  Przecież napisałam, że czasami się mylimy. To nie jest przypadek
                  zajścia w ciążę z premedytacją, z chęci posiadania dziecka tylko dla
                  siebie, zakładając z góry, że nie ma w naszym życiu miejsca dla
                  faceta w ogóle. Chciałaś dobrze a on zachował się jak drań.
                  Wcześniej nic na to nie wskazywało. Nie można o Tobie powiedziec, że
                  dziecko jest wynikiem Twojego egoizmu. Ty nie rodzisz dziecka "dla
                  Ciebie samej", nie takie było założenie. Ty chętnie podzieliłabyś
                  się tym dzieckiem ale nie masz z kim. Swoja drogą jeśli tak miało
                  byc to lepiej, że facet odkrył swoje prawdziwe oblicze teraz, niż
                  miałby to zrobić za kilka lat.

                  >Moze i nie jest to magiczna granica - ja mam wiecej. Ale Ty chyba
                  nie zdajesz sobie sprawe czym jest "instynkt macierzynski". Wydaje
                  mi sie, ze po prostu do tego nie doroslas. Nie porownuj tego
                  z "kaprysem". Kaprys - to chec pomalowania wlosow na zielono, albo
                  przejscia np. ulica nago.<

                  Skoro masz więcej lat niż 30 to nie dzieli nas az taka przepaść.
                  Różnica w pojmowaniu polega na różnicy w bagażu doświadczeń
                  życiowych. Ja wyszłam za mąż będąc na 2 roku studiów, córka urodziła
                  się w dwa lata po ślubie, mam nadzieję, że za kilka lat będę babcią.
                  Doskonale wiem co to jest instynkt macierzyński. Jeśli chodzi o
                  kaprys to naprawdę lepiej pomalować sobie włosy w dowolnym kolorze
                  niż eksperymentować na żywym organiżmie własnego dziecka.

                  >posiadania dziecka bez ojca jest - "niemoralne"?<

                  Zależy w jakim sensie "bez ojca". Twoje dziecko ojca chyba będzie
                  miało. Gdyby facet jednak odnalazł sie w roli ojca to chyba nie
                  popełnisz błędu i nie zabronisz mu kontaktów z dzieckiem? Zawsze też
                  będziesz mogła pokazać dziecku tego tatusia, nawet z daleka, a potem
                  wytłumaczyc dlaczego tak sie stało. Inaczej byłoby gdybyś np.
                  pojechała na wczasy w celu prokreacji. Znam taki przypadek. Kobieta
                  chciała miec dziecko "z nikim", pojechała na wczasy, poszła z
                  facetem do łóżka a potem nawet nie zostawiła mu swojego adresu. To
                  obrzydliwa egoistka! Dziecko nie ma ojca a facet nawet nie wie, że
                  ma dziecko. Za to mamusia ma maskotke.

                  >A nie prosciej jednak to dziecko juz miec (bo jednak w odroznieniu
                  od facetow mamy ograniczone wiekowo mozliwosci rozrodcze) i jezeli
                  juz szukac zyciowego partnera, to takiego ktory ew. bedzie chcial
                  zostac ojcem dziecka juz istniejacego?<

                  W Twoim przypadku prościej bo dziecko juz czeka na narodziny a skoro
                  zostało poczęte "dla dwojga" to wiem, że zaakceptujesz innego faceta
                  u swojego boku. Kobieta, która zachodzi w ciążę z premedytacją, dla
                  siebie samej, nie wiąże się potem z innym mężczyzną bo ona w ogóle
                  odrzuca ten gatunek. Jej dziecko nigdy nie będzie miało żadnego ojca
                  i to jest cały problem.

                  Życzę ci spełnienia w roli mamusi a Twojemu dzidziusiowi pogodnego
                  dzieciństwa. Pozdrawiam.





                  • gardenia_nowak Re: a urodzę sobie dziecko ! 17.01.08, 12:33
                    Z twoich postów przebija strasznie czarno-biały obraz świata.
                    Samotne świadome macierzyństwo = nienawiść do mężczyzn. Myślę, ze
                    świat jest daleko bardziej skomplikowany i uproszczenia nie są
                    wskazane.
                    • matylda1001 Re: a urodzę sobie dziecko ! 17.01.08, 13:24
                      >Z twoich postów przebija strasznie czarno-biały obraz świata<

                      Gdy przyjmiemy, że czarny to zło a biały dobro, to zobaczymy
                      pomiędzy tymi kolorami wiele barw i odcieni. Wśród nich mieszczą sie
                      również wszelakie patologie. Sprawy bardziej lub mniej szkodliwe.

                      >Samotne świadome macierzyństwo <

                      Różnimy się w pojmowaniu. Nie wiem, która z nas ma rację ale dla
                      mnie samotnego macierzyństwa, wynikającego z założenia, że ojciec w
                      ogóle nie jest potrzebny, nie można nazwać świadomym. Taka kobieta
                      nie ma świadomości, że dziecko to odrębna jednostka i ma określone
                      potrzeby. Może dziecku zapewnić dobre warunki mieszkaniowe, dobre
                      jedzenie, wakacje w ciekawych miejscach i korepetycje z chemii ale
                      odbierze mu połowę doznań, jakie daje kontakt z ojcem.

                      >Samotne macierzyństwo = nienawiść do mężczyzn<

                      Taka decyzja może oczywiście wynikać z nienawiści do mężczyzn ale
                      mogą byc też inne powody np. lęk przed mężczyznami w wyniku złego,
                      własnego dzieciństwa, obserwacji otoczenia albo nieumiejetność
                      przystosowania się do życia w parze.



                      • gardenia_nowak Re: a urodzę sobie dziecko ! 17.01.08, 14:01
                        no i może tu jest pies pogrzebany - dla mnie patologie to zło, hiper
                        szczęśliwa pełna rodzina to czyste dobro, które jednak nie
                        determinują, ze życie dziecka bedzie 100% nieszczęśliwe lub
                        szczęśliwe. A cała szarość pomiędzy (pewnie jakieś 80% całości,
                        zakładając że jest to rozkład normalny) to po prostu zwykłe życie,
                        kiedy raz jest świetnie a raz beznadziejnie.

                        A co do figury ojca to często on i dziecko są sobie po prostu obcy.
                        I co z tego że każdego wieczoru jeden leży na kanapie a drugi bawi
                        się obok klockami?
                        • matylda1001 Re: a urodzę sobie dziecko ! 17.01.08, 14:25
                          Może przyjść dzień, w którym ojciec dostrzeże dziecko i zstąpi z
                          wysokości kanapy na podłoge i będą sie bawili razem. Jest taka
                          szansa. Jest tez szansa na to, że ojciec za kilka lat spełni
                          pokładane w nim nadzieje, że dorośnie do ojcostwa. Takiej szansy nie
                          ma facet, który nawet nie zdaje sobie sprawy, że gdzieś na jakiejś
                          podłodze jego dziecko bawi się klockami.
                          • gardenia_nowak Re: a urodzę sobie dziecko ! 17.01.08, 14:34
                            :-D tak to się możemy licytowac długo, bo szansa istnieje zawsze,
                            ale to chyba nie o to chodzi. Moim zdaniem czasami warunki idealne
                            po prostu nie zaistnieją i dlatego rozumiem kobiety, które decydują
                            się na samotne macierzyństwo.
                            • matylda1001 Re: a urodzę sobie dziecko ! 17.01.08, 14:56
                              Ja też rozumiem takie kobiety, to znaczy chyba pojmuje tok ich
                              rozumowania ale nie pochwalam tego.
          • mama303 Re: a urodzę sobie dziecko ! 15.01.08, 23:29
            matylda1001 napisała:

            > Doskonale wiesz o co mi chodzi i gadasz bzdury. Dzieci rodzi się
            dla
            > nich samych. Żeby były najszczęśliwsze, żeby zapewnić im
            prawidłowe
            > warunki do rozwoju.
            A dla siebie, dla swojego spełnienia to oczywiscie w ogóle nie... -
            jakież to szlachetne
            Instynkt macierzyński jest bardzo silną potrzebą - tak to biologia
            wymysliła, żeby gatunek nie wymarł.

            Oczywiście zdarzają się sytuacje kiedy matka
            > musi sama wychować dziecko bo ojciec zmarł, bo okazał sie draniem
            i
            > odszedł, bo nie przyznał się do dziecka. Niektórym matkom wychodzi
            > to całkiem dobrze ale dziecko zawsze jest pokrzywdzone z powodu
            > braku ojca i czy Tobie sie to podoba czy nie to zawsze w jakiś
            > sposób odbija sie w póżniejszym życiu.

            Podobnie odbić sie może posiadanie bylejakiego ojca, nie wiem czy to
            nie gorsze.

            > Inna sprawa jest jak
            > samotna (z różnych powodów) kobieta czuje sie na siłach wychować
            > dziecko i je adoptuje. W Domach Dziecka jest pełno takich dzieci,
            > odrzuconych, zapomnianych, dla których dom rodzinny, nawet tylko z
            > kochającą mamą to szczęście.

            Mylisz sie - w domach dziecka są dzieci których nie można adoptować
            • matylda1001 Re: a urodzę sobie dziecko ! 16.01.08, 11:54
              >A dla siebie, dla swojego spełnienia to oczywiscie w ogóle nie... -
              jakież to szlachetne<

              Matka jest szczęśliwa wtedy, gdy szczęśliwe jest jej dziecko. Jeżeli
              dziecko ma nie być szczęśliwe to matka jest w stanie zrezygnować ze
              swojego szczęścia. To też podpowiada jej macierzyński instynkt.
              Jeżeli nie słucha instynktu jest egoistką.

              >Podobnie odbić sie może posiadanie bylejakiego ojca, nie wiem czy
              to nie gorsze.<

              W takim razie może na wszelki wypadek w ogóle nie wiązać się w pary,
              nie informować mężczyzny o tym, że zostanie ojcem bo może okazać się
              niedobry?

              >Mylisz sie - w domach dziecka są dzieci których nie można
              adoptować<

              Zgoda, sa niestety i takie. Czasami ustalenie sytuacji prawnej
              noworodka pozostawionego w szpitalu trwa nawet kilka lat. Jednak
              wydaje mi się, że większą przeszkodą jest wyrażna niechęć ludzi do
              adoptowania dzieci, które wyrosły juz z pampersów. Każdy woli
              maleństwo, które może ukształtować na swój obraz i podobieństwo.


          • xtrin Re: a urodzę sobie dziecko ! 16.01.08, 01:45
            matylda1001 napisała:
            > Dzieci rodzi się dla nich samych.

            Tak to się nie da.

            Czy nie sądzisz, że lepsze warunki rozwoju będzie mieć chciane dziecko matki
            samotnej z wyboru, niż takie z wpadki matki samotnej z przymusu?

            Co do adopcji - otrzymać do adopcji niemowlę jest ciężko. Dla osoby samotnej to
            prawie niemożliwe. Taka może - jak ma szczęście - liczyć na dziecko już starsze,
            może chore. Samotnie ciężko wychować dziecko przychodzące do adopcyjnego domu z
            ogromnym bagażem ciężkich doświadczeń.
            • matylda1001 Re: a urodzę sobie dziecko ! 16.01.08, 12:12
              >Czy nie sądzisz, że lepsze warunki rozwoju będzie mieć chciane
              dziecko matki samotnej z wyboru, niż takie z wpadki matki samotnej z
              przymusu?<

              Nie wiem tego, to zależy od osobistych predyspozycji kobiety. Wydaje
              mi się jednak, że kobieta, która w ogóle odrzuca mężczyznę jako
              gatunek musi miec jakieś zaburzenia emocjonalne. Przeciez z czegoś
              wzięła się ta wielka niechęć do facetów, coś jest nie tak. Czy taka
              kobieta jest w stanie wychować zdrowe emocjonalnie dziecko? Nasuwa
              mi się pytanie czy dobrą matką może być wobec tego lesbijka i sama
              przed sobą zaryzykuję odpowiedz, że nie. Mimo najszczerszych chęci
              czegoś zabraknie. No i trzeba jeszcze dodać, że poza instynktem
              kobieta posiada też rozum.

              >Co do adopcji - otrzymać do adopcji niemowlę jest ciężko. Dla
              osoby samotnej to prawie niemożliwe. Taka może - jak ma szczęście -
              liczyć na dziecko już starsze może chore. Samotnie ciężko wychować
              dziecko przychodzące do adopcyjnego domu z ogromnym bagażem ciężkich
              doświadczeń.<

              To wszystko prawda ale nikt nie zagwarantował, że życie będzie łatwe
              i usłane różami. Coś za coś. Adopcja dla samotnej kobiety to
              wyzwanie.


              • xtrin Re: a urodzę sobie dziecko ! 16.01.08, 19:37
                matylda1001 napisała:
                > Nie wiem tego, to zależy od osobistych predyspozycji kobiety.

                Wszystko tutaj od owych zależy, stąd jednoznaczne ocenianie (negatywnie czy
                pozytywnie) takich przypadków hurtem jest zwyczajnie głupie.

                > Wydaje mi się jednak, że kobieta, która w ogóle odrzuca
                > mężczyznę jako gatunek musi miec jakieś zaburzenia emocjonalne.

                Można z ową tezą polemizować, ale to nie miejsce na to.
                Gdzieś Ty wyczytała, że rozważamy przypadek kobiet "odrzucających męski
                gatunek"? Mowa o kobiecie samotnej, bez wnikania w powody owej samotności. I
                oczywiście owe w indywidualnych przypadkach mogą mieć wpływ na sensowność
                decyzji o dziecku, np. kobieta, która jest sama, bo nikt z nią wytrzymać nie
                może dziecka mieć nie powinna.
                Ale można być samotną z przypadku, lubić mężczyzn, ale nie spotkać żadnego,
                który by nam odpowiadał i był zainteresowany nami. Życie. I to nijak nie podważa
                szans takiej kobiety na bycie wspaniałą matką, no chyba, że uznamy, że pech jest
                dziedziczny :).

                > Nasuwa mi się pytanie czy dobrą matką może być wobec tego
                > lesbijka i sama przed sobą zaryzykuję odpowiedz, że nie.

                Ta, bo każda lesbijka - jak i feministka zresztą - z definicji musi facetów
                nienawidzić. W takim razie każda kobieta hetero powinna nienawidzić kobiety :).

                > To wszystko prawda ale nikt nie zagwarantował,
                > że życie będzie łatwe i usłane różami. Coś za coś.

                Co odnosi się też do potencjalnego dziecka samotnej kobiety. Jak i dzieci par
                niezbyt zamożnych, niewykształconych, nie mających odpowiednich koneksji i domu
                z ogrodem. W zamian natomiast dostają życie.

                > Adopcja dla samotnej kobiety to wyzwanie.

                Każda adopcja to wyzwanie. Adopcja dziecka starszego to wyzwanie wyjątkowo
                ciężkie i nie polecałabym tego samotnym rodzicom.
                • matylda1001 Re: a urodzę sobie dziecko ! 17.01.08, 13:55
                  >Wszystko tutaj od owych zależy, stąd jednoznaczne ocenianie
                  (negatywnie czy pozytywnie) takich przypadków hurtem jest zwyczajnie
                  głupie.<

                  W takich warunkach jak tu można wyciągać jedynie wnioski ogólne. Nie
                  ma tu miejsca ani czasu na przeanalizowanie chociażby stu takich
                  przypadków, które już pokazałyby jakis obraz.

                  >Gdzieś Ty wyczytała, że rozważamy przypadek kobiet "odrzucających
                  męski gatunek"?<

                  W poście autorki, która napisała: "wystarczy znaleźć odpowiedniego
                  męzczyzne, można mu nawet nic nie powiedzieć, bo przeciez nigdy nie
                  chodziło o niego tylko o dziecko." To jest temat naszych rozważań a
                  nie to, że kobieta zostaje samotną matka bo facet, z którym chciała
                  związac swoja przyszłość okazał się złym.

                  >np. kobieta, która jest sama, bo nikt z nią wytrzymać nie może
                  dziecka mieć nie powinna.<

                  Zapewne... tylko wytłumacz takiej kobiecie, że winna jest ona. Taka
                  kobieta raczej powie, że to faceci sa do bani i ze żaden jej do pięt
                  nie dorasta.

                  >Ale można być samotną z przypadku, lubić mężczyzn, ale nie spotkać
                  żadnego, który by nam odpowiadał i był zainteresowany nami. <

                  Skoro idzie z nami do łóżka to chyba jest zainteresowany? Czy nie
                  warto wobec tego nad nim popracować?

                  >Ta, bo każda lesbijka - jak i feministka zresztą - z definicji
                  musi facetów nienawidzić. W takim razie każda kobieta hetero powinna
                  nienawidzić kobiety :)<

                  Co Ty z ta nienawiścią? Chodzi o to, że lesbijka nigdy nie będzie
                  stanowiła pary z żadnym facetem, w związku z czym jej dziecko nigdy
                  nie będzie miało ojca (nawet nie biologicznego). Nie twierdzę, że
                  lesbijka będzie dziecko głodzić.

                  >Każda adopcja to wyzwanie. Adopcja dziecka starszego to wyzwanie
                  wyjątkowo ciężkie i nie polecałabym tego samotnym rodzicom.<

                  Z tym sie zgadzam.







                  • xtrin Re: a urodzę sobie dziecko ! 17.01.08, 14:15
                    matylda1001 napisała:
                    > W takich warunkach jak tu można wyciągać jedynie wnioski ogólne.

                    Można wyciągać jedynie pewne wnioski ogólne, np. takie, że samotne macierzyństwo
                    jest trudniejsze, wymaga odpowiedniej sytuacji finansowej, poświęcenia, że
                    trzeba być fair w stosunku do dawcy spermy, etc. Natomiast tak ogólnie
                    postawiony problem nie upoważnia do określeń takich jak "egoizm",
                    "dziecko-zabawka", "zaburzenia emocjonalne", etc.

                    > Zapewne... tylko wytłumacz takiej kobiecie, że winna
                    > jest ona. Taka kobieta raczej powie, że to faceci sa
                    > do bani i ze żaden jej do pięt nie dorasta.

                    Taka kobieta może też równie dobrze mieć męża nieudacznika, którym dyryguje jak
                    chce. Pewnie każdy zna taką parę. I w takim związku dzieci również nie powinny
                    się pojawiać.
                    Problem więc tutaj nie w samotnym macierzyństwie, ale w podłym charakterze
                    takiej osoby, samotnej czy nie.

                    > Skoro idzie z nami do łóżka to chyba jest zainteresowany?

                    Seksem. Niekoniecznie związkiem i dziećmi.

                    > Czy nie warto wobec tego nad nim popracować?

                    Być może nie warto. Może jest przystojny, inteligentny i zdrowy (więc świetny
                    dawca genów), ale jednocześnie jest egoistą i bawidamkiem? Może nie jest gotowy
                    na poważny związek, a my już nie mamy czasu czekać? Itd. itp. Możliwości jest
                    multum, niech każda kobieta ocenia to we własnym przypadku i sumieniu.

                    > Co Ty z ta nienawiścią?

                    To Ty pisałaś o "odrzucaniu mężczyzn jako gatunek". Wciąż nie wiem skąd to wzięłaś.

                    > Chodzi o to, że lesbijka nigdy nie będzie stanowiła
                    > pary z żadnym facetem, w związku z czym jej dziecko
                    > nigdy nie będzie miało ojca (nawet nie biologicznego).

                    Za to będzie miało fantastyczną matkę. Może kiedyś nawet dwie. Może też mieć
                    wujków, braci, kuzynów, dziadków i wszelakie inne męskie wzorce osobowe.
                    • matylda1001 Re: a urodzę sobie dziecko ! 17.01.08, 14:47
                      >Można wyciągać jedynie pewne wnioski ogólne, np. takie, że samotne
                      macierzyństw o jest trudniejsze, wymaga odpowiedniej sytuacji
                      finansowej, poświęcenia, że trzeba być fair w stosunku do dawcy
                      spermy, etc. Natomiast tak ogólnie postawiony problem nie upoważnia
                      do określeń takich jak "egoizm", "dziecko-zabawka", "zaburzenia
                      emocjonalne", etc.<

                      To wszystko co wymienilaś to problemy matki a nie dziecka i jako
                      takie ne są przedmiotem tej rozmowy. Ja skupiam się na dziecku i w
                      dalszym ciągu nie pochwalę decyzji kobiety, ktora nie bierze pod
                      uwagę emocji dziecka.

                      >Może jest przystojny, inteligentny i zdrowy (więc świetny
                      dawca genów), ale jednocześnie jest egoistą i bawidamkiem?<

                      Naprawdę uważasz, że egoista i bawidamek jest świetnym dawcą genów??
                      a co będzie jak urodzi się chłopiec i pójdzie w ślady tatusia?

                      >To Ty pisałaś o "odrzucaniu mężczyzn jako gatunek". Wciąż nie wiem
                      skąd to wzięłaś.<

                      Odrzucam jako (pod)gatunek np. księży...czy to znaczy że ich
                      nienawidzę? To samo z blondynami. Kobieta, która z góry decyduje się
                      na dziecko bez ojca chce byc sama tylko z dzieckiem. To moim zdaniem
                      chore podejście.

                      >Za to będzie miało fantastyczną matkę. Może kiedyś nawet dwie. Może
                      też mieć wujków, braci, kuzynów, dziadków i wszelakie inne męskie
                      wzorce osobowe.<

                      Tak, pod warunkiem, że rodzina zaakceptuje homoseksualizm kobiety,
                      że przyjmie na łono rodziny jej partnerke, że wujkowie nie odwrócą
                      sie plecami, że sąsiedzi wytłumaczą swoim dzieciom, że pani w szkole
                      nie będzie robiła żadnych uwag, że... ale to juz temat na osobny
                      wątek.



                      • xtrin Re: a urodzę sobie dziecko ! 17.01.08, 15:19
                        matylda1001 napisała:
                        > To wszystko co wymienilaś to problemy matki a nie
                        > dziecka i jako takie ne są przedmiotem tej rozmowy.

                        To problemy, które jak najbardziej na dziecku odbić się mogą. Często bardziej
                        niż nieposiadanie ojca.

                        > Ja skupiam się na dziecku i w dalszym ciągu nie pochwalę
                        > decyzji kobiety, ktora nie bierze pod uwagę emocji dziecka.

                        A któż Ci wmówił, że nie bierze?

                        > Naprawdę uważasz, że egoista i bawidamek jest
                        > świetnym dawcą genów?? a co będzie jak urodzi
                        > się chłopiec i pójdzie w ślady tatusia?

                        Nie sądzę, by egoizm i bawidamstwo były cechami wrodzonymi, to raczej sprawa
                        wychowania i podejścia do życia. Tak więc takie cechy nie skreślają mężczyzny
                        jako ojca biologicznego, natomiast skreślają jako ojca rzeczywistego
                        (wychowującego). Lepiej samotnie niż z takim typem.

                        > Odrzucam jako (pod)gatunek np. księży...czy to
                        > znaczy że ich nienawidzę? To samo z blondynami.

                        Ale skąd Ty to odrzucenie wytrzasnęłaś? Nie znalazłam jeszcze w tym roku
                        płaszcza, który by mi się w pełni podobał, ale nie oznacza to, że odrzucam płaszcze.

                        > Kobieta, która z góry decyduje się na dziecko bez ojca chce
                        > byc sama tylko z dzieckiem. To moim zdaniem chore podejście.

                        Znowu dorabiasz sobie założenia, żeby pasowało to założonego przez Ciebie schematu.
                        Pewnie istnieją i takie, które wolą samotnie, ale wiele (większość pewnie,
                        lesbijki pomijając) mając wybór wolałoby mieć dziecko z ojcem, a nie samotnie.
                        Ale jeżeli pierwsza opcja nie istnienie to trzeba rozejrzeć się za alternatywnymi.
                        O wiele moim zdaniem lepszym (dla dziecka również) jest wychowywać dziecko
                        samotnie niż z byle kim. To dopiero jest chore, za to szeroko stosowane i
                        akceptowane.

                        > Tak, pod warunkiem, że rodzina zaakceptuje homoseksualizm
                        > kobiety, że przyjmie na łono rodziny jej partnerke,
                        > że wujkowie nie odwrócą sie plecami, że sąsiedzi wytłumaczą
                        > swoim dzieciom, że pani w szkole nie będzie robiła żadnych
                        > uwag, że... ale to juz temat na osobny wątek.

                        Wszystko to co wymieniłaś nie jest związane z samotnym macierzyństwem.
                        • matylda1001 Re: a urodzę sobie dziecko ! 17.01.08, 19:52
                          >To problemy, które jak najbardziej na dziecku odbić się mogą.
                          Często bardziej niż nieposiadanie ojca.<

                          To problemy, które moga byc udziałem każdej rodziny.

                          >A któż Ci wmówił, że nie bierze?<

                          Sugerujesz, że bierze i pomimo to podejmuje taką decyzję? Przecież
                          to bezmyślność do kwadratu.

                          >Lepiej samotnie niż z takim typem.<

                          Ja bym powiedziała, że lepiej wcale.

                          >Nie znalazłam jeszcze w tym roku płaszcza, który by mi się w pełni
                          podobał, ale nie oznacza to, że odrzucam płaszcze.<

                          No właśnie, nie kupujesz sobie w zastępstwie np. kurtki i szukasz
                          dalej - płaszcza.

                          >Ale jeżeli pierwsza opcja nie istnienie to trzeba rozejrzeć się za
                          alternatywnymi.<

                          Alternatywą może być np. zainteresowanie teatrem, zbieranie znaczków
                          albo wolontariat w świetlicy środowiskowej.

                          >O wiele moim zdaniem lepszym (dla dziecka również) jest wychowywać
                          dziecko samotnie niż z byle kim. To dopiero jest chore, za to
                          szeroko stosowane i akceptowane.<

                          Owszem, dlatego napisałam, że obowiązkiem każdej matki jest odejście
                          od faceta, który dziecku w jakiś sposób zagraża.

                          >Wszystko to co wymieniłaś nie jest związane z samotnym
                          macierzyństwem.<

                          Z samotnym macierzyństwem lesbijki jest. Ba , uważam nawet, że to
                          jeszcze nie wszystkie problemy.








                          • xtrin Re: a urodzę sobie dziecko ! 17.01.08, 20:36
                            matylda1001 napisała:
                            > To problemy, które moga byc udziałem każdej rodziny.

                            Mogą, ale nie muszą. Dlaczego się więc domyślnie przypisuje je samotnym matkom?
                            O to właśnie cały czas się tutaj rozchodzi.

                            > Sugerujesz, że bierze i pomimo to podejmuje taką decyzję?
                            > Przecież to bezmyślność do kwadratu.

                            Bierze i uznaje, że jej dziecku będzie dobrze. Jak każda rozsądna matka, samotna
                            czy sparowana.

                            > Ja bym powiedziała, że lepiej wcale.

                            Ale dlaczego wcale? Jeżeli kobieta wie, że jest w stanie samotnie wychować
                            dziecko to świetnie, że je urodzi. Będziemy mieć kolejnego zadowolonego z życia
                            obywatela, przyrost naturalny wzrośnie.

                            > No właśnie, nie kupujesz sobie w zastępstwie
                            > np. kurtki i szukasz dalej - płaszcza.

                            A jak się okaże, że nie mam już czasu szukać dalej to go sobie sama uszyję bo
                            wiem, że potrafię.

                            > Alternatywą może być np. zainteresowanie teatrem, zbieranie
                            > znaczków albo wolontariat w świetlicy środowiskowej.

                            I to jest właśnie ta "kurtka", do tego letnia.

                            > Z samotnym macierzyństwem lesbijki jest.

                            Po pierwsze to problem nie tej kobiety, a idiotów w społeczeństwie.
                            Po wtóre takie problemy mogą mieć i pary. Czy Twoim zdaniem egoizmem jest
                            decydować się na dziecko z mężem czarnoskórym?
                          • Gość: Ewelina do matyldy1001 IP: *.adsl.inetia.pl 17.01.08, 23:30
                            matylda1001 napisała:

                            > >Lepiej samotnie niż z takim typem.<
                            >
                            > Ja bym powiedziała, że lepiej wcale.
                            ????? Oooooo!

                            > No właśnie, nie kupujesz sobie w zastępstwie np. kurtki i szukasz
                            > dalej - płaszcza.
                            jeżeli mam marznąć to kupię kurtkę i szukam dalej płaszcza.

                            > Alternatywą może być np. zainteresowanie teatrem, zbieranie
                            znaczków
                            > albo wolontariat w świetlicy środowiskowej.
                            ?? nie da się potrzeby miłości np. do własnego dziecka zastąpić
                            przedmiotami (teatr, znaczki itd.). Jeżeli uważasz że potrzebę
                            posiadania kochanego dziecka można zastąpić w/w przedmiotami to
                            chyba nie posiadasz uczuć wyższych. A tym samym, moim zdaniem, nie
                            powinnaś mieć dzieci, bo nie będziesz potrafiła nauczyć ich miłości.

                            Reasumując, to co piszesz jest dla mnie przerażające. Wyszłaś
                            wcześnie za mąż. Ja też. Też na studiach -tak na marginesie. Też mam
                            2 dzieci. Ale mam też samotne koleżanki dobijające do 40! więc nie
                            mają już zbyt wiele biologicznego czasu. Nie mają złego charakteru,
                            nie są wiedźmami, po prostu tak wyszło. Być może spotkały już tego
                            jedynego, ale za późno, bo był żonaty. Takie jest życie.
                            Ale może odzywa się w nich instynkt macierzyński, być może mają
                            silną potrzebę kochać małą, bezbronną Istotkę, dzielenia się z tą
                            Istotką swą miłością. I czy mają być dodatkowo ukarane brakiem
                            dziecka, tylko dlatego, że nie miały tyle szczęścia co Ty i nie
                            znalazły odpowiedniego faceta? To jakieś wyjątkowe okrucieństwo!
                            Nie rozumiem też jak matka może nie rozumieć instynktu
                            macierzyńskiego. No chyba, że dzieci masz przez przypadek, bo np.
                            wpadłaś.
                            I jeszcze jedno: kolega ze studiów wychowywał się od zawsze bez ojca
                            (nie wiem dlaczego). Ożenił się i ma 2 dzieci. I jak twierdzi, jest
                            szczęśliwy, bo samotna matka kochała go i nauczyła go kochać innych.
                            W jego przypadku, samotnośc matki nie uczyniła go emocjonalnym
                            kaleką.
                            A na koniec: adopcja to bardzo trudna miłość. Nie każdy jest w
                            stanie być kochającym adopcyjnym rodzicem choć może być wręcz
                            idealnym biologicznym rodzicem.
                            • Gość: Ewelina Re: do matyldy1001 IP: *.adsl.inetia.pl 17.01.08, 23:42
                              i jeszcze jedna rzecz odnośnie kolegi, który wychowywał sie bez
                              ojca. Być może uznasz, że nie poznał wzoru ojca. Nie wiem. Wiem, że
                              bez problemów pomaga w domu, że nie ma u nich podziałów na kobiece i
                              męskie prace, bo nie nauczył się, że po pracy można przyjśc do domu,
                              wziąć piwo, usiąść w fotelu przed telewizorem i czekać aż osobista
                              służąc przyniesie obiad.
                            • xtrin Re: do matyldy1001 18.01.08, 00:18
                              Gość portalu: Ewelina napisał(a):
                              > I czy mają być dodatkowo ukarane brakiem dziecka, tylko
                              > dlatego, że nie miały tyle szczęścia co Ty i nie znalazły
                              > odpowiedniego faceta? To jakieś wyjątkowe okrucieństwo!

                              Właśnie. Głównym powodem różnicy zdań w tej sprawie jest różne podejście do tych
                              kobiet. Jedni widzą w nich potwory, których nikt nie chciał, które nie potrafiły
                              zbudować związku, a teraz chcą powołać do życia istotę, która będzie zmuszona z
                              nimi przebywać. Ewentualnie wyrachowane zołzy, które pogardzają mężczyznami.
                              Inni widzą normalne kobiety, którym w życiu zabrakło troszkę szczęścia i teraz
                              chcą owemu szczęściu pomóc.

                              > Nie rozumiem też jak matka może
                              > nie rozumieć instynktu macierzyńskiego.

                              Kolejny czynnik mocno wpływający na ocenę. Osoba, która owego nie doświadczyła,
                              lub doświadczyła mając pełne możliwości zrealizowania go, może mieć problemy ze
                              zrozumieniem jak mocną jest to motywacją.

                              Sądzę, że rolę odgrywa też to jakie sami mamy doświadczenia. Osoby pokrzywdzone
                              przez samotnych rodziców będą zrzucać winę za swoje nieszczęśliwe dzieciństwo na
                              wszystkie samotne matki. Osoby wychowane w szczęśliwych małżeństwach będą
                              podkreślać wagę pełnej rodziny.
            • Gość: hella Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.softdesk.com.pl 16.01.08, 15:25
              "Czy nie sądzisz, że lepsze warunki rozwoju będzie mieć chciane dziecko matki
              samotnej z wyboru, niż takie z wpadki matki samotnej z przymusu?"

              mogłabyś sie zdziwić - bo szanse na to, ze dziecko z wpadki matki samotnej z przymusu bedzie miało jak w niebie, bo będzie najbardziej kochaną istotą pod słońcem, a z kolei takie chciane dziecko matki samotnej z wyboru może okazać sie jednak balastem (bo np. sobie to nie tak wyobrażała) albo narzędziem spełniania chorych ambicji. tutaj reguły nie ma żadnej.
              • xtrin Re: a urodzę sobie dziecko ! 16.01.08, 19:39
                Heh, w każdym przypadku może się okazać, że będzie bardzo dobrze, albo bardzo
                źle. W najlepszym domu może nagle stać się tragedia i nic z niego nie zostanie.
                Jednak rozważając szanse i potencjał w momencie dziecka narodzin niewątpliwie
                jest lepiej, gdy było ono chciane i planowane, a nie przypadkowo zniszczyło
                matce życie.
          • rikol Re: a urodzę sobie dziecko ! 17.01.08, 11:20
            Czy dzieci z domu dziecka sa gorsze wedlug ciebie, ze moga miec 'tylko'
            przybrana mame i bedzie im dobrze, tymczasem dziecko 'zwykle' w takiej sytuacji
            bedzie cierpiec? Czy dzieci z domu dziecka sa z innej gliny? Nie potrzebuja
            wzoru mezczyzny? A jesli kobieta adoptuje z powodu problemow emocjonalnych? Czy
            samotny mezczyzna moze adoptowac dziecko?

            Drugi wniosek - po prostu sobie zaprzeczasz. Dziecko moze miec 'tylko' mame i
            byc szczesliwe. Tak samo jak dziecko wychowywane przez kochajaca babcie i
            dziadka (bo rodzice np. zgineli w wypadku) lub ciocie. Moze dzieci z niepelnych
            rodzin czulyby sie lepiej, gdyby im wszyscy 'zyczliwi' dookola nie wmawiali, ze
            sa gorsze? Pomijam juz to, co sie dzieje w 'porzadnych' rodzinach -
            molestowanie, przemoc domowa, despotyzm ojca lub alkoholizm. Kazdy wie chocby o
            jednej takiej rodzinie, kazdy slyszal z telewizji o ojcu, ktory skatowal swoje
            dziecko na smierc. Czy tamte dzieci maja dobrze, bo maja oboje rodzicow?
            • matylda1001 Re: a urodzę sobie dziecko ! 17.01.08, 14:13
              Dzieci z Domu Dziecka przeważnie miewają obydwoje rodziców
              biologicznych. W ich metrykach nie ma zmyślonego imienia ojca.
              Lepiej gdy znajdą chociaz wzorzeć żeński niż miałyby nie mieć
              żadnego. Czymś innym jest płodzenie dziecka, z założenia skazanego
              na życie bez ojca. Nie wiem, czy samotny mężczyzna może adoptować
              dziecko ale też nie wiem, czy znalazłby sie chętny.

              >po prostu sobie zaprzeczasz. Dziecko moze miec 'tylko' mame i
              byc szczesliwe.,

              Powiedziałabym szczęsliwsze niż w Domu Dziecka.

              >Moze dzieci z niepelnych rodzin czulyby sie lepiej, gdyby im
              wszyscy 'zyczliwi' dookola nie wmawiali, ze sa gorsze?<

              Gorsze? ani w jednym poście nie padło takie stwierdzenie, skąd je
              wzięłaś?

              >Pomijam juz to, co sie dzieje w 'porzadnych' rodzinach -
              molestowanie, przemoc domowa, despotyzm ojca lub alkoholizm. Kazdy
              wie chocby o jednej takiej rodzinie, kazdy slyszal z telewizji o
              ojcu, ktory skatowal swoje dziecko na smierc. Czy tamte dzieci maja
              dobrze, bo maja oboje rodzicow?<

              Dobrze chociaz, że słowo "porządne" umiesciłas w cudzysłowiu...

              • xtrin Re: a urodzę sobie dziecko ! 17.01.08, 15:51
                matylda1001 napisała:
                > Powiedziałabym szczęsliwsze niż w Domu Dziecka.

                Nie. Takie dziecko może być SZCZĘŚLIWE. Znam kilka osób wychowujących się tylko
                z matką (z różnych przyczyn) i każde z nich miało udane dzieciństwo i wyrosło na
                porządnego, normalnego człowieka.
      • gardenia_nowak Re: a urodzę sobie dziecko ! 16.01.08, 13:52
        kobieta, która jest w stanie samodzielnie
        > wychowac dziecko a nie jego ojca powinna je adoptować

        Możesz mi wyjaśnić o co chodzi z wychowaniem ojca?
        • matylda1001 Re: a urodzę sobie dziecko ! 16.01.08, 14:05
          :) Przepraszam, dopiero teraz to zobaczyłam. Miało być: "kobieta,
          ktora jest w stanie samodzielnie wychować dziecko a nie chce jego
          ojca".
      • Gość: lex Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.e-wro.net.pl 17.01.08, 10:45
        samotna matka nie bedzie mogła adoptowac dziecka, bo takie sa
        procedury adopcyjne
    • hypatia69 Re: a urodzę sobie dziecko ! 15.01.08, 12:41
      Generalnie raczej jestem zwolenniczką pełnych rodzin. Dziecko płci
      dowolnej potrzebuje wzorca męskiego... Ale z drugiej strony jeśli
      takim wzorcem ma być bijący moczymorda to kiepski to wzorzec.
      Zresztą wzorcem nie musi być koniecznie ojciec. Zatem jeśli kobieta
      chce mieć dziecko, ma warunki itd [to co pisano już wcześniej] to
      nie widzę przeciwwskazań. Jeśli nie ma to być "w celu..." [czyli ta
      szklanka wody], a z racji wewnętrznej potrzeby.
      • Gość: ferment Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.chello.pl 15.01.08, 15:55
        >hypatia69 napisała:

        > Generalnie raczej jestem zwolenniczką pełnych rodzin. Dziecko płci
        > dowolnej potrzebuje wzorca męskiego... Ale z drugiej strony jeśli
        > takim wzorcem ma być bijący moczymorda to kiepski to wzorzec. <

        Moczymorda przyszłym ojcem? Nigdy.
        • hypatia69 Re: a urodzę sobie dziecko ! 15.01.08, 23:43
          A bywają i tacy, niestetyż... :|
          • dagps Re: a urodzę sobie dziecko ! 16.01.08, 10:43
            jezeli jest w stanie nauczyc syna jak byc mezczyzna i jak byc w zwiazku z
            kobieta to prosze bardzo - ale niestety nikt nie jest w stanie byc matka i ojcem.
            • hypatia69 Re: a urodzę sobie dziecko ! 16.01.08, 19:08
              Chyba, ze hermafrodyci. Zwróć uwagę, ze pisałam o moczymordzie,
              który małżonke tłucze.
              :)
          • Gość: oburzony Zmień swoją sygnaturkę jest wyjątkowo głupia! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.08, 11:06
            Nie życzę Ci tego, ale gdybyś czasem w życiu musiała opiekować się
            kimś chorym na tą straszną chorobę to wiedziałbyś jak bardzo jest
            ona niestosowna.
            • hypatia69 Re: Zmień swoją sygnaturkę jest wyjątkowo głupia! 17.01.08, 14:33
              Gorzej Ci? Woda mineralna to nie straszna choroba. Chyba, ze chodzi
              Ci o biegunkę... Ale też da sie przeżyć...

              [Jeśli zaś o Alzheimera, to nie dziwacz. Niewykluczone, ze musiałam.]
              • matylda1001 Re: Zmień swoją sygnaturkę jest wyjątkowo głupia! 17.01.08, 14:59
                No co Ty... Jemu chodzi o prześcieradło...
      • Gość: Szara Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.08, 13:35
        Długo zastanawiałam się, czy zabierać głos w dyskusji. Niewykluczone, że za chwilę dowiem się że jestem niezrównoważona, niedojrzała i skrzywdzona, ale zaryzykuję;)

        Jestem dzieckiem (w tej chwili już dwudziestokilkuletnim) urodzonym przez samotną kobietę, która dokonała tego wyboru świadomie - nie spotkała mężczyzny, z którym chciałaby spędzić resztę życia, a chciała mieć dziecko. Nigdy nie miałam o to do niej pretensji.

        Wychowała mnie - w opinii mojej i otoczenia - na zrównoważoną, mądrą, odważną kobietę. Dała bardzo dużo miłości, uwagę bez nadopiekuńczości, przyjaźń, poczucie bezpieczeństwa. Nigdy nie miałam - i nadal nie mam - poczucia, że zostałam skrzywdzona. Kiedy byłam dzieckiem, to inni peszyli się gdy odpowiadałam "nie mam ojca" na uprzejme pytania - mnie to jakoś nie bolało. Owszem, wiedziałam przecież, że inne dzieci mają ojców, ale nie tęskniłam za czymś, czego nigdy nie miałam. Zwłaszcza że moja Mama - na tle wielu innych, znanych mi - wychodziła bardzo dobrze.

        Nie sprawiałam problemów wychowawczych, nie mam też problemów w kontaktach z mężczyznami. Nie jestem ani puszczalską, ani "bez kija nie podchodź" - co zasugerował ktoś we wcześniejszym poście. Od kilku lat jestem z tym samym wspaniałym mężczyzną, z którym planujemy życie.

        Wychowałam się bez ojca, ale nie bez mężczyzn - w mojej rodzinie, z którą jestem bardzo związana, byli mężczyźni stanowiący dla mnie wzór.

        Nie byłam nieszczęśliwym dzieckiem. Byłam natomiast zawsze trochę poważniejsza, trochę dojrzalsza i bardziej odpowiedzialna niż rówieśnicy. Co nie oznacza, że nie potrafię sie bawić, że nie mam pasji i zainteresowań, że nie mam przyjaciół.

        Uważam, że moja Mama poradziła sobie z wychowywaniem mnie naprawdę świetnie - lepiej niż większość rodziców (co w żadnym wypadku nie jest argumentem za samotnym wychowywaniem dzieci). Przede wszystkim uchroniła mnie przed odczuwaniem braku. Nie wiem, jak byłoby, gdybym miała oboje rodziców - może lepiej, może gorzej, na pewno inaczej. ale nie przypuszczam, żebym była osobą lepszą - czy może pełniejszą - niż teraz.
        • matylda1001 Re: a urodzę sobie dziecko ! 17.01.08, 15:04
          Bardzo dobrze, że nam to napisałaś. Do tej pory brakowało opinii
          kogoś, kto doświadczył tego na własnej skórze. Jeśli możesz napisz
          jeszcze czy wiesz kim jest Twój ojciec, czy masz z nim jakis kontakt?
          • Gość: Szara Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.08, 23:26
            Owszem, wiem:)
            Dowiedziałam się tego kilka lat temu - taką miałyśmy z Mamą umowę, ponieważ jako nastolatka zaczęłam o to pytać. Usłyszałam wtedy też całą historię, dowiedziałam się dlaczego Mama wybrała tak a nie inaczej.

            Z ojcem, którego przedtem znałam pobieżnie - był to ktoś z otoczenia - mam teraz kontakt, który określiłabym jako przyjacielsko-partnerski. Spotykamy się co jakiś czas, rozmawiamy, śmiejemy się, czasem sobie pomagamy. Mamy sporo wspólnych zainteresowań - w ogóle jestem do niego pod wieloma względami zadziwiająco podobna, jeśli weźmiemy pod uwagę, że mnie nie wychowywał;) Nie mówię do niego zwykle Tato, choć powoli pewne rzeczy się zmieniają. Jest dla mnie bardziej przyjacielem niż ojcem (byłoby to dziwne po tylu latach) - i cenie sobie taką sytuację.
            • matylda1001 Re: a urodzę sobie dziecko ! 20.01.08, 15:23
              No wlaśnie. Wydaje mi się, że Twoja mama zachodząc w ciążę nie
              zrobiła tego z premedytacja. Coś nie wyszło i podjęła decyzję o tym,
              że wychowa Cie sama. Oczywiście z mojej strony to przypuszczenie ale
              wskazuje na to fakt, że mama jednak powiedziała kim jest Twój
              ojciec. Czyba w ogóle nie miała zamiaru tego przed Tobą zatajać.
              Twoje dobre relacje z ojcem pozwalają przypuszczać, że gdybyś w
              dzieciństwie utrzymywała z nim kontakt byłoby podobnie. Może oboje
              coś straciliście? Rodzice z różnych powodów nie zawsze chcą i nie
              zawsze moga byc razem ale to nie powinno wpływać na relacje pomiędzy
              rodzicami a dziećmi. Życzę Ci żeby Wasza przyjażń rozwijała się,
              może potraficie chociaz trochę nadrobic stracony czas. Pozdrawiam.
              • Gość: Szara Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.08, 22:45
                Dziękuję za życzenia:)
                Jeśli chodzi o decyzję mojej Mamy co do wychowywania mnie samotnie, ona twierdzi że taki miała zamiar od początku, a ja nie mam powodu jej nie wierzyć. Świadomie zaszła w ciążę i świadomie zachowała to dla siebie. Mój Ojciec nie wiedział o tym, że nim jest przez siedemnaście lat - mógł się domyślać, ale nie poruszał tego tematu. W międzyczasie jego życie układało się bardzo różnie, był w różnych związkach. Między nim a moją mamą nie było nigdy miłości ani planów na przyszłość. Ot, tyle.
                Mama powiedziała mi wtedy, kiedy byłam już dorosła i mogłam zrozumieć dlaczego postąpiła tak, a nie inaczej. A także wybrać czy chcę poznawać lepiej Ojca, czy nie (lepiej, bo znałam go już wcześniej, nie wiedząc kim jest). Nie miała powodu, żeby mi tego dłużej nie mówić.
                • matylda1001 Re: a urodzę sobie dziecko ! 21.01.08, 13:41
                  Twoja mama nie miała powodu, żeby Ci tego nie mówić bo nie jest
                  egoistką. Inne kobiety mają setki powodów. Myslę, że najważniejszy
                  z nich to taki, że boją się, iż stracą dziecko na rzecz tego
                  drugiego człowieka, że trzeba się będzie podzielić tym, co do tej
                  pory należało tylko do nich. Przeważnie więc nic nie mówią a jak się
                  w jakis sposób wyda to najczęściej są zazdrosne o kontakty dziecka z
                  ojcem i dziwią się, że dziecko chce tych kontaktów, no bo jest to
                  w/g nich jakims rodzajem zdrady. Jeżeli nawet kobieta nosi sie z
                  zamiarem powiedzenia dziecku prawdy to nie zawsze sprzyjają temu
                  okoliczności. Jeżeli ojciec nie ma świadomości posiadania dziecka to
                  jak mu to powiedziec po latach? Jak znieśc jego żal i pretensje? Jak
                  zburzyć jego dotychczasowy świat? Jak przewidzieć reakcję, czy
                  zaakceptuje dziecko? Do tego też potrzeba odwagi. A co ma dziecku do
                  powiedzenia kobieta, która nie potrafi wskazać ojca bo zaszła w
                  ciążę, powiedzmy na wczasach i nawet nie bardzo pamięta jak się
                  nazywał i skąd pochodził? Nie zadała sobie trudu zapamiętania bo w
                  założeniu dziecko miało być tylko dla niej? No i jak żyć ze
                  świadomością, że kiedyś trzeba będzie jednak zmierzyć się z
                  pytaniami, których wysłuchania sie nie uniknie? Pozdrawiam.
    • Gość: trzeźwa_puenta to bardzo śliski temat. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.01.08, 13:55
      Danie życia to cholernie odpowiedzialne przedsięwzięcie. Podyktowane
      nudą lub fanaberią jest groźne.
      graciarnia.blox.pl/html
      • topolowka Re: to bardzo śliski temat. 16.01.08, 14:54
        Sliski temat??? I dlatego koniecznie trzeba brac na moralny
        warsztat kobiety rodzace dzieci ze swiadomego wyboru i rzucac na nie
        gromy, ze a to nieodpowiedzialne, a to fanaberyjne, a to rady sobie
        nie dadza, a to same nienormalne, a to nienormalne dziecko
        wychowaja?

        Mezczyznom, ktorzy robia dzieci, po czym znikaja w sinej dali, jakos
        malo kto wystawia moralne cenzurki. Tak samo jak tym wszystkim
        setkom tysiecy Polaków, ktorzy nie placa na dziecko alimentow.

        No, ale co sie dziwic, w takim mizoginicznym kraju jak Polska.

        • Gość: titta Re: to bardzo śliski temat. IP: *.botany.gu.se 17.01.08, 15:45
          Acha, "faceci sa swinie" to kobieta tez wolno? Zastanow sie co
          piszesz.
          • Gość: Ola Re: to bardzo śliski temat. IP: *.adsl.inetia.pl 17.01.08, 23:52
            Gość portalu: titta napisał(a):

            > Acha, "faceci sa swinie" to kobieta tez wolno? Zastanow sie co
            > piszesz
            sam(a) się zastanów. To twoja nadinterpretacja.
            A swoją drogą ma rację. W facetów jakoś publicznie sie gromów nie
            rzuca ale w kobiety chętnie.
    • ron-ina Re: a urodzę sobie dziecko ! 16.01.08, 14:09
      w ostatnim wproście jest tak upraszczający artykuł, że aż się za głowę złąpałam
      - lead tekstu mówi o tym, że posiadanie dzieci zaczęło być trendy i że media
      podgrzewają atmosferę, w której wyż ma wyżem obrodzić i w tym np. pomaga, że
      Piotr Kraśko pokazał się z synem w TV. Przefajnianie tekstów i ich podkręcanie
      prostym wnioskowaniem wzbudza we mnie zaskoczenie - że ktoś to firmuje własnym
      nazwiskiem... Zwyczajnie nieestetyczne...
    • blq Re: a urodzę sobie dziecko ! 16.01.08, 15:46
      na szczęście nie znam.

      a jak oceniam?

      egoizm w czystej postaci. oceniam tak jak każdy egoizm, jest duża szansa że ta
      kobieta skrzywdzi dziecko (skazując go na życie bez ojca) ale na dobrą sprawę to
      samo można powiedzieć o większosci rodzicow, ktorzy "krzywdzą" swoje dzieci

      brakiem czasu
      kłotniami między sobą, rozwodami i separacją
      złymi genami
      nadopiekuńczością
      olewaniem dziecka
      po prostu złym wychowaniem (w skrajnym stresie, bezstresowo itd)
      ... a w końcu własną śmiercią

      do wspolnego wora celowo wrzuciłem krzywdy, ktorych rodzice są świadomi bądź
      nie. po prostu chcialem napisac ze wiekszosc ludzi dorasta w zlych warunkach. po
      prostu takie jest zycie i tyle.

      a moze dzieki temu wlasnie beda silni?

      oczywiscie nie usprawiedliwiam kobiet egoistek.
    • Gość: titta Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.botany.gu.se 16.01.08, 17:19
      Znam. Doroslego juz czlowieka. Jego matka nigdy nie kryla tego, ze
      jego ojciec byl tylko "reproduktorem" starannie dobranym pod
      wzgledem cech fizycznych. Chlopak (inteligentny) sparawial wszystkie
      mozliwe problemy wychowawcze - jak to dziecko wychowane bez ojca.
      Co mysle? Wlaos mi sie na glowie jerzy. Bo czlowiek, to nie zabawka,
      ktora matka (lub ojciec) sprawiaja sobie (jak piska) dala
      zaspokojenia jakichs tam potrzeb, a z kompletnym pominienciem
      potrzeb tegoz dziecka. Bo czy nam sie podoba czy nie, czlowiek do
      wlasciwego rozwoju potrzebuje milosci matki i ojca, oraz wzoru
      milosci mezczyzny i kobiety do siebie. Milosci na codzien, a nie
      fizcznej fascynacji. Efektem braku tych czynnikow jest czlowiek z
      rana w srodku i/lub problemami w swoich wlasnych relacjach.
      Dla tych ktorzy zaraz zaczna krzyczec, co jak jedno z rodzicow
      zmarlo: coz, te rany i braki tez beda. Mozn je oczywiscie w rozny
      sposob starac sie zrekompensowac. Ale JAK MOZNA TWORZYC je SWIADOMIE?
      Ps. Brak poczucia (swiadomosci) krzywdy przez dziecko, nie oznacza,
      ze nie zostalo ono skrzywdzone.
      • rikol Re: a urodzę sobie dziecko ! 17.01.08, 11:35
        Czy dzieci z pelnych rodzin nie sprawiaja problemow wychowawczych? Oczywiscie,
        sa wsrod nich bandyci na przyklad. Znam taka rodzine: mama, tata, trojka dzieci
        - dorastajacych bandytow. I co napiszesz? Brak ojca? A moze dziadka czy
        pradziadka? Moze wiesz, po co oni mieli dzieci, jesli nie potrafia ich wychowac?
        A po co w ogole faceci sypiaja z kobietami, jesli potem zostawiaja je w ciazy
        (lub po slubie po urodzeniu dziecka, niech bedzie) i nie placa alimentow ani nie
        interesuja sie dzieckiem? Czemu nie piszesz o ojcach, jacy to egoisci? Wedlug
        mnie egoizm jest ostatnia rzecza, ktora mozna zarzucic kobiecie pragnacej miec
        dziecko. Latwo znalezc odpowiedz, dlaczego dziecko nieznajace swojego ojca
        popelnia przestepstwo - to na pewno dlatego, ze ojca nie ma. A dlaczego dzieci z
        pelnych rodzin tez sa przestepcami?
        • Gość: titta Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.botany.gu.se 17.01.08, 12:50
          > A po co w ogole faceci sypiaja z kobietami, jesli potem zostawiaja
          je w ciazy
          > (lub po slubie po urodzeniu dziecka, niech bedzie) i nie placa
          alimentow ani ni
          > e
          > interesuja sie dzieckiem? Czemu nie piszesz o ojcach, jacy to
          egoisci?

          Pytanie mozna obrucic: Czemu kobiety sypiaja z facetami, bez
          poznania ich? Bardzo zadko sie zdaza, ze egoizm i brak dojrzalosci
          wychodzi dopiero przy dziecku. Zwykle widac to po tym jak sie taki
          czlowiek odnosi do innych i swojej wlasnej rodziny, wiec?
          Oczywiscie, roznie jest. Wypadki chodza po ludziach. I powinny to
          byc wlasnie nieszczesliwe wypadki, a nie swiadome dzialanie.
          Pelna rodzina nie oznacza, ze ktos nie ma "dziury w sercu",
          cierpienia urazu, ktore przenosi na dzieci. Oby takich przypadkow
          bylo jak naj mniej, wiec po co generowac nowe?
    • pyorunochron Mezczyzna tez moze urodzic sobie dziecko. 16.01.08, 17:32
      belissimo napisała:

      > może tak powiedzieć samotna kobieta,
      > może tak powiedzieć lesbijka..
      ...

      Mezczyzna tez moze urodzic sobie dziecko. Oczywiscie, nie doslownie, ale moze
      miec swoje wlasne dziecko bez zadnej kobiety jako oficjalnej matki. Robi sie to tak:
      Ide do banku komorek jajowych i kupuje jajeczko (sa takie banki np. w USA i paru
      innych krajach). Metoda in vitro jajeczko jest zapladniane moim plemnikiem.
      Zarodek wszczepia sie tzw. matce zastepczej, czyli kobiecie, ktora urodzi za
      pieniadze i nie jest matka biologiczna, tzn. nie od niej pochodzi jajeczko. Po
      porodzie zabieram sobie dziecko do domu i jestem jego jedynym prawowitym
      rodzicem. Kiedys jak powstana odpowiednio zaawansowane sztuczne macice to nawet
      zastepcza matka do urodzenia nie bedzie potrzebna.

      Troszke bardziej skomplikowane niz w przypadku kobiet, ale jednak mozliwe.
      Zreszta kobieta tez nie urodzi sobie dziecka ot tak, bo musi miec przeciez do
      tego najpierw plemnik.
      • Gość: Aleksandra Re: Mezczyzna tez moze urodzic sobie dziecko. IP: *.adsl.inetia.pl 16.01.08, 18:18
        Taaa.. na stos kobiety, na stos!
        Obłęd.
        Posłużyłam do "złapania" ojca jako dziecko. Smutne ale prawdziwe. Dorastać przy
        dwójce szczerze nienawidzących się ludzi (do rozwodu nie doszło bo ojciec był z
        niepełnej rodziny i nie chciał żeby historia się powtórzyła). Prawie go nie
        znałam (uciekał z domu do pracy od 6.00 do 17, jeździł na zagraniczne delegacje,
        sympozja lekarzy). Matka nie dorosła do swojej roli, czułam to przez całe moje,
        również dorosłe, życie. Chciała tylko tego żeby się ustawić, żyć wygodnie i
        złapać męża. Nigdy mnie nie przytulała, ignorowała moją obecność w pokoju
        (mówiła do mnie wtedy w trzeciej osobie: "Olka nawet nie potrafi zgrabić
        liści"), ciągle straszyła szkołą specjalną za najdrobniejsze przewinienia. Do
        dzisiaj nie wiem jak powinna wyglądać zdrowa, kochająca się rodzina. Nie mam
        wzorców, nie potrafię układać sobie zdrowych relacji z innymi.

        Dzieci w związkach to również może być objaw chorego egoizmu.

        Oddałabym wszystko za to żeby urodzić się kobiecie dla której byłabym celem w
        życiu. Miałabym wtedy AŻ jeden wzór miłości rodzica do dziecka. Poza tym,
        spójrzmy prawdzie w oczy: ilu ojców bierze a k t y w n y udział w życiu dzieci?
        1 z 10?

        Pozdrawiam.
        • Gość: Ruklingen Re: Mezczyzna tez moze urodzic sobie dziecko. IP: *.pools.arcor-ip.net 16.01.08, 19:51
          Urodzilem sie jako dziecko wyczekiwane i upragnione, kobiecie, ktora bardzo
          pragnela dzieci. Wiem co to pelna i kochajaca sie rodzina. Nie wiem czy mozesz
          mi zazdroscic. Rodzice co prawda dopilnowali abym skonczyl studia, ale bez Nich
          jestem bezradny: siedze za granica i nie potrafie przyrzadzic sobie najprostszej
          potrawy (po za jajecznica), jem z mikrofali, nie potrafie posprzatac po sobie,
          ani wyprac sie, chociaz mam 30 lat. Zawsze to robili moi kochajacy Rodzice.
          Rozpieszczali mnie.

          Wiec nie wiem czy mozesz byc taka szczesliwa.

          ruklingen@interia.pl
          • pyorunochron Re: Mezczyzna tez moze urodzic sobie dziecko. 17.01.08, 00:10
            Gość portalu: Ruklingen napisał(a):

            > Urodzilem sie jako dziecko wyczekiwane i upragnione, kobiecie, ktora bardzo
            > pragnela dzieci. Wiem co to pelna i kochajaca sie rodzina. Nie wiem czy mozesz
            > mi zazdroscic. Rodzice co prawda dopilnowali abym skonczyl studia, ale bez Nich
            > jestem bezradny: siedze za granica i nie potrafie przyrzadzic sobie najprostsze
            > j
            > potrawy (po za jajecznica), jem z mikrofali, nie potrafie posprzatac po sobie,
            > ani wyprac sie, chociaz mam 30 lat. Zawsze to robili moi kochajacy Rodzice.
            > Rozpieszczali mnie.

            Ojej, to nie kwestia tego, ze ty jestes rozpieszczony, tylko tego, ze leniwy i
            glupi! Facet, ktory ma 30 lat i twierdzi, ze nie potrafi zadnej potrawy zrobic
            poza jajecznica? Len i tepak.


        • pyorunochron Re: Mezczyzna tez moze urodzic sobie dziecko. 17.01.08, 00:07
          Gość portalu: Aleksandra napisał(a):

          > Taaa.. na stos kobiety, na stos!
          > Obłęd.
          > Posłużyłam do "złapania" ojca jako dziecko. Smutne ale prawdziwe. Dorastać przy
          > dwójce szczerze nienawidzących się ludzi (do rozwodu nie doszło bo ojciec był z
          > niepełnej rodziny i nie chciał żeby historia się powtórzyła). Prawie go nie
          > znałam (uciekał z domu do pracy od 6.00 do 17, jeździł na zagraniczne delegacje
          > ,
          > sympozja lekarzy). Matka nie dorosła do swojej roli, czułam to przez całe moje,
          > również dorosłe, życie. Chciała tylko tego żeby się ustawić, żyć wygodnie i
          > złapać męża. Nigdy mnie nie przytulała, ignorowała moją obecność w pokoju
          > (mówiła do mnie wtedy w trzeciej osobie: "Olka nawet nie potrafi zgrabić
          > liści"), ciągle straszyła szkołą specjalną za najdrobniejsze przewinienia. Do
          > dzisiaj nie wiem jak powinna wyglądać zdrowa, kochająca się rodzina. Nie mam
          > wzorców, nie potrafię układać sobie zdrowych relacji z innymi.

          A co to wzorce musza byc od rodzicow? Ogladasz telewizje, czytasz ksiazki, masz
          internet i jakies wyobrazenia. Nie dramatyzuj, sa o wiele wieksze problemy, nie
          szukaj sztucznych. Nie oczekuj, ze rodzice musza byc idealni.

          > Dzieci w związkach to również może być objaw chorego egoizmu.
          >
          > Oddałabym wszystko za to żeby urodzić się kobiecie dla której byłabym celem w
          > życiu. Miałabym wtedy AŻ jeden wzór miłości rodzica do dziecka. Poza tym,
          > spójrzmy prawdzie w oczy: ilu ojców bierze a k t y w n y udział w życiu dzieci
          > ?
          > 1 z 10?

          W Polsce raczej 1:100.

          • Gość: bam Re: Mezczyzna tez moze urodzic sobie dziecko. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.08, 08:51
            A co to wzorce musza byc od rodzicow? Ogladasz telewizje, czytasz
            ksiazki, masz
            > internet i jakies wyobrazenia.

            O święta naiwności! Niestety prawda jest taka, że pewne rodzinne
            zachowania bardzo w nas głęboko zostają. Moi rodzice np. nie sypiali
            ze sobą w zasadzie odkąd pamiętam, matka miała problem z oziębłością
            tak sądzę i niestety b. długa sfera seksualności a nawet w ogóle
            związku była dla mnie czymś mega trudnym, przezwyciężonym dopiero w
            wieku dwudziestu kilku lat. I nie gadaj mi, że mogłam pójść do kina
            i popatrzeć na całujące się pary - bo mnie to żenowało, czułam się
            jak mała aseksualna dziewczynka i długo seks nie sprawiał mi żadnej
            przyjemności - na skutek blokady psychicznej, co pozwolił mi
            uświadomić sobie i rozwiązać dopiero psycholog.
            • Gość: Aleksandra Re: Mezczyzna tez moze urodzic sobie dziecko. IP: *.adsl.inetia.pl 17.01.08, 09:54
              Oj... nie wiesz o czym mówisz. Głupawe wzorce z "Na Wspólnej"? "Rodziny
              Zastępczej"? "M jak miłość"? Rodzina jak z "Dulskich"? Związek jak z wizji
              Stendhala? Internet? Może takie forum? Potrzeba wzorców, najbardziej w okresie
              dorastania, młodości, kiedy ta wizja się krystalizuje. Potem pozostaje tylko
              odtwarzanie zauważonych u innych zachowań z pamięci, jak tabliczki mnożenia.
              Jak to ma wyglądać kiedy czerpie się z Tv? "O! Dzieci przyszły do domu. Powinnam
              je ucałować? Krzyknąć >dziatki drogie?<? Kazać umyć rączki?". Życie nie jest
              proste, Bam.
              • Gość: ola Re: Mezczyzna tez moze urodzic sobie dziecko. IP: *.adsl.inetia.pl 17.01.08, 09:55
                Przepraszam, mój post był zaadresowany do pyorunochronu :)
                • pyorunochron Re: Mezczyzna tez moze urodzic sobie dziecko. 17.01.08, 22:01
                  Gość portalu: ola napisał(a):

                  > Przepraszam, mój post był zaadresowany do pyorunochronu :)

                  Ktory post był zaadresowany do pyorunochronu?
            • pyorunochron Re: Mezczyzna tez moze urodzic sobie dziecko. 17.01.08, 21:44
              Gość portalu: bam napisał(a):

              > A co to wzorce musza byc od rodzicow? Ogladasz telewizje, czytasz
              > ksiazki, masz
              > > internet i jakies wyobrazenia.
              >
              > O święta naiwności! Niestety prawda jest taka, że pewne rodzinne
              > zachowania bardzo w nas głęboko zostają. Moi rodzice np. nie

              To sa stereotypy. Podobno wiekszy wplyw na nasze wychowanie maja
              koledzy/kolezanki z klasy niz rodzice.

              > sypiali
              > ze sobą w zasadzie odkąd pamiętam, matka miała problem z oziębłością
              > tak sądzę i niestety b. długa sfera seksualności a nawet w ogóle
              > związku była dla mnie czymś mega trudnym, przezwyciężonym dopiero w
              > wieku dwudziestu kilku lat. I nie gadaj mi, że mogłam pójść do kina
              > i popatrzeć na całujące się pary - bo mnie to żenowało, czułam się
              > jak mała aseksualna dziewczynka i długo seks nie sprawiał mi żadnej
              > przyjemności - na skutek blokady psychicznej, co pozwolił mi
              > uświadomić sobie i rozwiązać dopiero psycholog.

              No wlasnie, psycholog mial tu wiekszy wplyw na ciebie niz rodzice.
          • Gość: monika Re: Mezczyzna tez moze urodzic sobie dziecko. IP: *.aster.pl 17.01.08, 13:26
            kobiety sa toksyczne i egoistyczne to mezczyzni uciekaja z domu do pracy albo
            alkoholu
            a potem dzieci nie maja ojcow bo ojciec wygryziony przez matke woli siedziec do
            polnocy w pracy niz rozmawiac z agresywna kobieta
            zrodlo problemu z emocjami tkwi w wygryzaniu z zycia mezczyzn
            dzieci wychowane bez ojcow sa kalekie
            zarowno dziewczynki jak i chlopcy
            • Gość: Bez przesady Re: Mezczyzna tez moze urodzic sobie dziecko. IP: *.chello.pl 17.01.08, 20:16
              Gość portalu: monika napisał(a):

              > kobiety sa toksyczne i egoistyczne to mezczyzni uciekaja z domu do pracy albo
              > alkoholu
              > a potem dzieci nie maja ojcow bo ojciec wygryziony przez matke woli siedziec do
              > polnocy w pracy niz rozmawiac z agresywna kobieta
              > zrodlo problemu z emocjami tkwi w wygryzaniu z zycia mezczyzn
              > dzieci wychowane bez ojcow sa kalekie
              > zarowno dziewczynki jak i chlopcy

              toksycznośc, egoizm i agresja nie są zarezerwowane dla jednej płci. jest też
              wiele rodzajów toksyczności i jej przyczyn.
            • pyorunochron Re: Mezczyzna tez moze urodzic sobie dziecko. 17.01.08, 22:03
              Gość portalu: monika napisał(a):

              ...
              > dzieci wychowane bez ojcow sa kalekie
              > zarowno dziewczynki jak i chlopcy

              Bzdury, to nieuczciwe i chamskie pisac tak o tej ogromnej masie ludzi, ze sa
              kalekie.
        • Gość: titta Re: Mezczyzna tez moze urodzic sobie dziecko. IP: *.botany.gu.se 17.01.08, 15:43
          Pewnie, ze lepiej miec jednego kochajacego rodzica, niz zadnego.
          Ale taki wybor jak przedstawiasz, to wybur pomiedzy ospa a angina.
          Jak cos juz ma sie "wolec", to urodzic sie w zdrowej rodzinie.
          Bardzo mi przykro i mam nadzieje, ze trafisz na madrych ludzi i mimo
          wszystko sobie w zyciu poradzisz.
          • pyorunochron Re: Mezczyzna tez moze urodzic sobie dziecko. 17.01.08, 21:38
            Gość portalu: titta napisał(a):

            > Pewnie, ze lepiej miec jednego kochajacego rodzica, niz zadnego.
            > Ale taki wybor jak przedstawiasz, to wybur pomiedzy ospa a angina.
            > Jak cos juz ma sie "wolec", to urodzic sie w zdrowej rodzinie.
            > Bardzo mi przykro i mam nadzieje, ze trafisz na madrych ludzi i mimo
            > wszystko sobie w zyciu poradzisz.

            nie za bardzo rozumiem... o jakim wyborze mowisz? nic o wyborze nie pisalem. co
            jest niby ospa a co angina?
          • pyorunochron Re: Mezczyzna tez moze urodzic sobie dziecko. 17.01.08, 21:41
            Gość portalu: titta napisał(a):

            > Pewnie, ze lepiej miec jednego kochajacego rodzica, niz zadnego.
            > Ale taki wybor jak przedstawiasz, to wybur pomiedzy ospa a angina.
            > Jak cos juz ma sie "wolec", to urodzic sie w zdrowej rodzinie.
            > Bardzo mi przykro i mam nadzieje, ze trafisz na madrych ludzi i mimo
            > wszystko sobie w zyciu poradzisz.

            Miedzy czarna ospa a angina jest zreszta ogromna roznica. Kazdy normalny
            czlowiek wybierze angine.
    • Gość: ktosik Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.chello.pl 16.01.08, 20:17
      Masz do tego prawo,ale świadczy to o Twoim wyrachowaniu,perfidii.Masz jakieś
      uprzedzenia do mężczyzn,skrzywioną psychikę.Tatuś molestował Cię?Żal mi Ciebie i
      dziecka tym bardziej.

      P.S.Tym razem mówię serio.
      • tiuia Re: a urodzę sobie dziecko ! 16.01.08, 20:39
        A czytanie tekstów ze zrozumieniem jest Ci zupełnie obce jak mniemam?
    • Gość: towarzyski Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.08, 20:22
      SOBIE może urodzić dziecko także dojrzała kobieta, która po kilku
      związkach wie, że trudno liczyć na byłego partnera, za to dziecko z
      roku na rok staje się coraz większym oparciem. Znam takie przypadki,
      osoby wyznające pogląd: "najlepsza emerytura to dzieci". Nic to, że
      mamusia za chwilę przejdzie na emeryturę, a córcia jest dopiero w
      gimnazjum (o, to twoja babcia?). Nic to, że ojciec dziecka jest
      tylko bankomatem, bo matka nie chce, by córka go pokochała. Ciekawie
      dopiero będzie, bo córka już marzy o wyjeżdzie za granicę, choćby po
      maturze - byle dalej od mamusi (oczywiście mama nawet się nie
      domyśla i snuje wizje szczęśliwego żywota staruszki rozpieszczanej
      przez córkę). I co ja na to? Nic, to nie moje życie.
      • Gość: titta Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.botany.gu.se 17.01.08, 11:30
        Kobiety ktora nie umie stworzyc stabilnego zwiazku, zwykle maja
        problemy ze soba. A co za tym idzie maja male szanse nie byc
        toksycznymi mamusiami. Czy taka osoba jest wiec w stanie wychowac
        dziecko i to jeszcze samotnie, nie przenoszac na nie swoich fobi i
        obsesji; nie starajac sie "zyc zyciem dziecka", nie czyniac z
        dziecka "jedynego mezczyzny zycia" itp. ?
        • gardenia_nowak Re: a urodzę sobie dziecko ! 17.01.08, 12:42
          po pierwsze to związek jak sama nazwa wskazuje tworzą dwie osoby.
          po drugie dziecko może być dziewczynką.
          po trzecie emocjonalne poukładanie, odpowiedzialność i mądrosc
          życiowa nie zawsze korelują z płodnościa ani stanem cywilnym.
          • Gość: titta Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.botany.gu.se 17.01.08, 15:12
            A co to ma do rzeczy?
            Osoba poukladana i madra, rownie dobrze moze byc samotna i
            bezdzietna - plodna lub nie (w specyficznych przypadkach jest to
            nawet wyraz tej madrasci).
            A jak sie decyduje na dzieci, to zawiera zwiazek malzenski wg. jakis
            przyjetych spolecznie regol.
      • xtrin Re: a urodzę sobie dziecko ! 17.01.08, 20:00
        Gość portalu: towarzyski napisał(a):
        > Znam takie przypadki, osoby wyznające
        > pogląd: "najlepsza emerytura to dzieci".

        Takich przypadków jest też mnóstwo pośród małżeństw. Może nawet procentowo
        więcej. A i dla takiego dziecka wówczas gorzej, bo ma dwójkę staruszków na głowie.
    • Gość: ktosik Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.chello.pl 16.01.08, 21:42
      ....może być też tak,że jesteś,są tzw.ukochaną córunią tatusia,który ją,je
      zepsuł.Co świadczy,że tatuś też nie jest zdrów na głowę.
    • Gość: zzz Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.08, 00:45
      Mam taką 23-letnią znajomą, która jakiś rok temu zdecydowała, że chce mieć
      dziecko, ale nie chce mieć faceta. Więc pojechała na wakacje na Mazury i stamtąd
      wróciła w ciąży. Nikt nic nie wie, ale podejrzenie jest, że ona sama by nie
      wskazała ojca nawet gdyby chciała.
      • Gość: żżż Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.chello.pl 17.01.08, 00:53
        Nikt nic nie wie, ale podejrzenie jest, że ona sama by nie
        > wskazała ojca nawet gdyby chciała.

        Podobnie jest z suczkami.Gdy mają cieczkę,puszczają się z każdym psem.
    • Gość: inna ja Pomyślcie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.08, 08:46
      co ma zrobić kobieta, która ma trzydzieści kilka lat i mimo, że
      bardzo chciałaby, żeby było inaczej -jest sama. Tylko dlatego,
      że "góra" pozbawiła ją urody i uroku osobistego (co wcale nie jest
      miłe) ma się pozbawić prawa do macierzyństwa-czy to nie okrutne.
      Ludzie mają dzieci z różnych pobudek (przykro mi jeśli burzę czyjś
      obraz świata)-bo chcą zatrzymać faceta, bo to modne, bo na
      starość... itd., itp. BYwa, że ojciec znika z życia przed
      pojawieniem się potomstwa (z różnych powodów) i takie dziecko też
      jest zawsze bez ojca. Albo dzieci mają ojca, a to, że pije i bije,
      albo zwyczejnie nie kocha...-czy napewno lepszy taki? Pomyślcie...
      • Gość: ada38 Re: Pomyślcie... IP: *.elisa-laajakaista.fi 17.01.08, 09:29
        Ja znam osobiscie pania ktora "zrobila sobie dziecko" ponad 20 lat temu...
        Dziewczynka wziela slub pol roku temu... bardzo fajna, zdrowa, ladna i
        zrownowazona- w pelni udane dziecko...
        Teraz ja jestem w sytuacji , ze wprowadze ten sam plan w zycie... Za 10 dni...
        I mam zamiar miec dziecko, a partner ewentualnie bedzie lub nie...
        Na szczescie mam wszelkie warunki i moge sobie na to pozwolic...
        Decyzje juz podjelam... Nie wiem, czy powiem to kandydtowi na ojca , ze zostal
        ojcem biologicznym- to zalezy jak sie sytuacja rozwinie...Ale napewno dziecko
        bedzie zarejestrowane jako moje...
        • Gość: ada38 Re: Pomyślcie... IP: *.elisa-laajakaista.fi 17.01.08, 09:32
          Dodam, ze dziewczyna ktora wziela slub to wlasnie to "dziecko bez ojca"...
          Jaj matka tez jest osoba bardzo ciekawa i napewno nie egoistyczna... Po prostu
          nie chciala/nie znalazla takiego faceta z ktorym chciala by byc na stale pod
          jednym dachem...
          • Gość: marta Re: Pomyślcie... IP: *.aster.pl 17.01.08, 13:20
            a sprobuj sama wychowac chlopca na mezczyzne
            nie ma szans bez meskiego wzorca wychowac mezczyzny
            • Gość: inna ja Re: Pomyślcie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.08, 15:50
              mówimy o wychowywaniu dziecka bez ojca, a nie w świecie kobiet,
              wzorców można szukać wszędzie...
      • Gość: titta Re: Pomyślcie... IP: *.botany.gu.se 17.01.08, 11:42
        Porozgladaj sie, po "szczesliwych mezatkach". I co, wszystkie ladne?
        Chyba nie. Brzyta kobieta tez moze byc fajna i ciekawa, moze miec
        pasje i...przyciaga c uwage. A jesli "nie potrafi", jesli ma
        problemy, kompleksy,to tym bardziej nie powienna miec dziecka, bo go
        tym po prostu skrzywdzi. Niech sie zajmie lepeij najpierw soba.
        Jesli bardzo chce miec dzieci, moze przeciez dzialac w jakichs
        oprganizacjach, pomagac i opiekowac sie dziecmi, ktore juz istnieja
        (ja tak robie).
        To ze ojciec wcale nie zawsze jest, lub nie jest dobry, to zaden
        argument, bo to odpowiedzialnascia kobiety - wzgledem siebie i
        przyszlego potomstwa- jest wybrac czlowieka dobrego i stabilnego
        psychiczne, a nie leciec na urode czy zawartosc spodni. (Takie
        czasy, kiedys ten obowiazek mialy matki i swatki). Glupota jest
        chyba pozbawiac dziecko ojca, "bo inne tez czasem nie maja".
        • Gość: titta Re: Pomyślcie... IP: *.botany.gu.se 17.01.08, 11:44
          Przepraszam za ortografie; w koncu kazdy ma jakies wady ;)
          • Gość: inna ja Re: Pomyślcie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.08, 12:18
            Fajnie jest pomagać innym, ale ma się to ni jak do posiadania
            własnego dziecka. Wyobraź sobie, że są kobiety, które zwyczajnie nie
            przyciągają facetów,a w wieku trzydziestu kilku lat kompleksy są już
            zwykle oswojona, więc nie w tym rzecz. Poprostu bywa, że tak się
            układa.

            Spróbuj pomyśleć kto powinien a kto nie powinien twoim zdaniem mieć
            dzieci. Zrób listę (tylko bądź uczciwa)- moje propozycje:
            1. musi istnieć trwały oparty na zaufaniu i miłości związek pomiędzy
            dwojgiem ludzi płci przeciwnej (najlepiej zalegalizowany),
            2. powinni to być ludzie będący w stanie zapenić dziecku życie i
            edukację na poziomie nie uwłaczającym jego godności i dającym szansę
            na rozwój
            3. powinni być w miarę zdrowi (bo chyba nie warto unieszczęśliwiać
            dziecka np. zwiększonym prawdopodobieństwem chorób genetycznych)i w
            miarę młodzi (tak poniżej 40 lat)
            4. wolni od nałogów
            5. zrównoważeni emocjonalnie, dojrzali, potrafiący rozwiązywać
            konflikty
            6. obydwoje powinni pragnąć dziecka równie mocno

            Teraz powiedz czy udziecko urodzone w rodzinie w której jest
            niespełniony chociaż jeden warunek będzie w pełni szczęśliwe, czy
            decydowanie się na dziecko wtedy kiedy chociaż jeden nie mówiąc o
            dwóch warunkacj jest niespełniony nie jest szaleństwem?
            A terez pomyśl, czy zgodnie z powyższym miałaś prawo pojawić się na
            świecie? A Twoje dziecko, przyjaciółka, twoi rodzice, kuzyn.
            Pomyśl...
            • Gość: titta Re: Pomyślcie... IP: *.botany.gu.se 17.01.08, 12:44
              Alez ja sie z tymi warunkami jak najbardziej zgadzam! No i moze sie
              zdziwisz ale w mojej rodzinie wlasciwie wszyscy je spelniali i
              spelniaja. Zdazalo sie, ze ktos palil, ale zucal w ciazy. Innych
              odstepstw nie bylo...
              Co wiecej zawsze uwazalam warunki 1,5i6 za podstawe zycia i wstep
              do tego by myslec o dziciach, bo jak inaczej? Od 2 i 3 sa wyjatki,
              bo nie mogla bym kochajacym sie ludzia bardzo ubogim lub chorym
              odmowic potomstwa - gdyz z ubostwa mozna wyjsc (lub pomimo byc
              szczesliwym), a choroba nie zawsze oznacza pozbawienie godnosci i
              cierpienie (choc otoczenie sie czesto bardzo o to stara i tez mozna
              byc szczesliwym).
              Oczywiscie w zyciu roznie bywa. Czasem sie tak uklada, ze przez
              wiele lat nie ma w otoczeniu czlowieka, ktory by nam odpowiadal.
              Ja sama przez wiele lat bylam w takiej sytuacji. No i co z tego? Czy
              zmienia to fakt, ze dzieci nie powinny byc traktowane jako zabawki
              zaspakajace potrzeby matki? Wydaje mi sie ze kazdy czlowiek chce jak
              najlepiej dal swojego dziecka. Jak wiec mozna chciec by nie mialo
              ojca? Potem wlasnie, dla takich dzieci spelnienie wymienionych przez
              ciebie punkto wydaje sie jakoms kosmosem, a nie oczywista norma.
              • Gość: inna ja Re: Pomyślcie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.08, 13:06
                Ok, to masz fajną rodzinę, wszyscy się kochają i rozumieją, rodzą
                szczęśliwe dzieci, nie ma rozwodów wspólnie jadacie obiadki u
                teściowej i tak było od pokoleń-pozazdrościć, pogratulować
                (szczerze). Ale rozejrzyj się dalej czy urodziłaby się twoja
                przyjaciółka, twój mąż, przyjaciel rodziny?
                Dla mogących przekazać choroby genetyczne dzieciom robisz wyjątek
                (ale czy nie jest okrutne rodzenie dziecka, które na 50% spędzi
                życie na wózku, czy też z inną przypadłością-przecież to chyba też
                jest rodzenie dziecka z egoizmu...)
                Albo weźmy takie ubóstwo dla którego też robisz wyjątek(np. w
                dodatku rodzice niewykształceni, prowincja, bez szans na lepsze
                jutro...) rodzisz dziecko, praktycznie bez szans na rozkwitnięcie,
                takie które zawsze będzie oglądać ciekawe życie przez szybę-czy
                znowu nie pachnie to egoizmem.
                A i jeszcze, weź pod uwagę, że w "normalnych, porządnych i
                kochajęcych" domach też rodzą się narkomani, prostytutki,
                psychopaci, oszuści itp.
                • Gość: inna ja Re: Pomyślcie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.08, 13:12
                  i jeszcze jedno... w moim świecie jest sporo przykładów szczęśliwych
                  dzieci z patologicznych układów (bo głównie takie zgodnie z tym co
                  napisałam tu występują), trochę szczęśliwych ze szczęśliwych układów
                  (i to też naciągane bo to forma wyjątkowo rządka), jak również po
                  trochu nieszczęśliwych dzieci z porządnych i nieporządnych rodzin.
                  • Gość: titta Re: Pomyślcie... IP: *.botany.gu.se 17.01.08, 14:13
                    Nie mowie, ze nie jest mozliwy "szczesliwy czlowiek z patologicznego
                    ukladu". Sama tez znam takich, w tym najblizszych przyjaciol. Moze
                    dlatego tez wiem, co im w sercu gra. I zapewniam, ze sami by tego
                    patologicznego ukladu nie wybrali. (A ich szczescie w duzej mierze
                    jest wynikiem istnienia przy nich zdrowego ukladu np. dziedkowie,
                    czy kuzyni, ktory byl wzorem i punktem odniesienia.) Wiec powtorze,
                    w zyciu sie roznie uklada, ale nie zrozumie jak mozna fundowac
                    dziecku patologiczny uklad SWIADOMIE?
                    • gardenia_nowak Re: Pomyślcie... 17.01.08, 14:20
                      chyba się troche zagalopowałaś, od samotnego macierzyństwa jeszcze
                      dlaeko do patologii.
                      • Gość: titta Re: Pomyślcie... IP: *.botany.gu.se 17.01.08, 14:39
                        Od samotnego maciezynstwa (bo ojciec zmarl) to daleko...Ale
                        urodzenie dziecka nie z milosci rodzicow, to patologia. Kobieta moze
                        byc jej ofiara (gwalt, niedojrzalosc ojca) lub - jak w omawianym
                        przypadku sprawca - gdy "rodzi sobie" dziecko z samca-reproduktora
                        dla zaspokojenia swoich potrzec, a bez dbalosci o potrzeby dziecka
                        (milosc obojga rodzicow, chodzby przybranych).
                        • gardenia_nowak Re: Pomyślcie... 17.01.08, 14:41
                          nadal uważam, że nadużywasz słowa patologia.
                          • Gość: titta Re: Pomyślcie... IP: *.botany.gu.se 17.01.08, 15:01
                            Widzisz, przyjelo sie w dzisiejszych czasach uwazac, ze jak cos jest
                            powszechne, to rzeby nie ranic tych ludzi, uznajemy to za norme i
                            juz. Niemniej jednak, choc moze nie sensu stricto, samotne
                            maciezynstwo (poza przyczynami biologicznymi) jest pewna patologia.
                            Jak juz powiedzialam, zawiniana lub nie. Samo w sobie, nie mowie, ze
                            od razu cos strasznego sie dzieje.
                            Patologia jest niedojrzalosc ludzi i nie branie odpowiedzialnosci za
                            swoe czyny. Patologia, jest tez to co robie w tym momecie - pisze na
                            forum w czasie w ktorym powinnam sie zajmowac praca, bo wynika to z
                            mojego chronicznego lenistwa, ktore tez jest patologia.
                            Mozna sie klucic o semantyke, ale sprowadza sie to do jednego -
                            zjawiska nieporzadanego i potencjalnie szkodliwego.
                            • Gość: titta Re: Pomyślcie... IP: *.botany.gu.se 17.01.08, 15:15
                              Gdyby ktos moja dysleksje nazwal patologia, to krzyczec nie bede, bo
                              wlasnie tym jest. Nie szkodzi, ze powszechna i nie utrudnia mi
                              specjalnie zycia. Bede za to krzyczec jesli ktos z tego powodu
                              bedzie mnie uwazal za gorsza lub glupsza. Dokladnie taki sam
                              stosunek mam do samotnego maciezynstwa (bez wnikania w szczegoly).
                • Gość: titta Re: Pomyślcie... IP: *.botany.gu.se 17.01.08, 14:03
                  "normalnych, porządnych i kochajęcych" domach też rodzą się
                  narkomani, prostytutki, psychopaci, oszuści itp."
                  No wlasnie w "normalnych, porzadnych", bo twierdze, ze w pozadnych
                  i kochajacych sie nie (mowie o tym co jest na prawde,a nie na
                  zewnatrz). Bo dla mnie wartoscia najwyzsza jest milosc do drugiego
                  czlowieka (nie siebie) i wyznaje smieszna teorie, ze "narkomani,
                  prostytutki, psychopaci, oszuści" i jeszcze kilka innyc to glownie
                  (choc nie tylko) wynik braku milosci.
                  Wiesz, znam troche ludzi z roznych dziwnych zakatkow swiata, w tym z
                  takiej biedy, ze w Europie nie da sie jej po prostu wyobrazic(np.
                  obozy uchodzcow w Indiach). I widze, ze w takich warunkach mozna
                  miec wzgladnie szczesliwa rodzine i dzieci, ktore maja szanse zajsc
                  daleko. Znam tez ludzi, ktorzy pomimo genetycznej choroby
                  zdecydowali sie na dziecko. Tak wiec nie mowie tylko o teori. W
                  kazdym z tych przypadkow podstawa jest milosc i wiara.
                  • Gość: inna ja Re: Pomyślcie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.08, 15:40
                    1. Nigdy nie wiesz czy nie zostaniesz samotną matką
                    2. Nigdy nie wiesz czy twój związek nie stanie tak toksyczny, że
                    będzie krzywdził dziecko (przenosząc was w szeroko rozumianą
                    patologię)
                    3. NIe wiesz też czy twoje niewątpliwie idealistyczne podejście do
                    świata nie spowoduje, że twoje dzieci będą funkcjonowały tak dobrze
                    jak sobie tego życzysz
                    4. Mówisz, że dzieci są szczęśliwe tam gdzie jest miłość i wiara
                    (oczywiście mam nadzieję, że nie mówisz o religii)-więc w rodzinie
                    samotnej matki to wszystko może być + jeszcze całe mnóstwo innych
                    fajnych rzeczy.
                    5. pomyśl, że twoja córka może być w podobnej (albo i gorszej)
                    sytuacji np. np. mój dom był i jest całkiem ok
                    6. obozy uchodźców i nie tylko pełne są ludzi, którzy chętnie
                    oddaliby swoje dzieci (mniej porządni sprzedali), myślisz, że gdyby
                    w Afryce, Indiach czy innych krajach ludzie rodzili dzieci z innych
                    niż egoistyczne byłoby tam takie przeludnienie, pomyśl...
                    a może trochę historii-myślisz, że dlaczego chłop pańszczyźniany
                    miał 10 dzieci z których 4 czy 5 umierało, pomyśl...
                    • Gość: inna ja Titta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.08, 15:49
                      to co piszesz trąci niestety mądrościami z kółka różańcowego.
                      Pomyśl o tysiącach dzieci poczętych przez księży, pomyśl o
                      patologiach rodzinnych i rozchwianiu emocjonalnym jakie
                      niejednokrotnie popychają ludzi w mury zakonnów. I to oni kształtują
                      twój światopogląd (dopuszczam inną motywację części ludzi
                      wybierających stan duchowny). Pomyśl...
                      • Gość: titta Re: Titta IP: *.botany.gu.se 17.01.08, 17:10
                        Skad pomysl, ze "oni" ksztaltuja moj swiatopoglad? Pewnie sie bardzo
                        zdziwisz ale sie z toba zgodze - to znaczy co do zakonow i robienia
                        krzywdy ludzia przez narzuceni celibatu (nota bene nie jest on
                        biblijny).
                    • Gość: titta Re: Pomyślcie... IP: *.botany.gu.se 17.01.08, 16:08
                      1 -Nie wiem
                      2. Tez nie wiem, ale mozna ryzyko niemalze wyeliminowac - to wymaga
                      troche pracy nad saba i szeroko otwartych oczu przy wyborze
                      czlowieka.
                      3.Tez nie wiem, ale postaram sie zeby bylo dobrze i wierze, ze tak
                      moze byc
                      4.Nie, nie mowilam o religi, ale nie rozumiem dlaczego "masz
                      nadzieje". Chrzescijana jest pod tym wzgledem niewatpliwie latwiej.
                      W rodzinie samotnej matki moze byc wszystko, problem zaczyna sie w
                      tedy gdy nie ma wzorac kochajacego sie mezczyzny i kobiety (choc nie
                      koniecznie musza to byc rodzice).
                      5. Szczesliwy dom nie jest panaceum. Jest za to solidnym
                      fundamentem. A od nas zalerzy co na tym fundamecie wybudujemy. Ja
                      np. wiem, ze jesli nie bede miala szans na szczesliwy i stabilny
                      zwiazek (choc wszysko wskazuje na to ze takie szanse mam;) to
                      zdecyduje sie na jaknajpelniejsze zycie samotnie, bez platania w nie
                      dzieci (choc te bardzo chciala bym miec). Wlasnie dlatego aby ich
                      nie skazywac na "niemanie" kochajacych sie rodzicow.
                      6. A rozmawialas kiedys z ludzmi z obozu dla uchodzcow? Znasz
                      wieleodzietne rodziny z Indi czy Afryki? Widzisz, ja tak. I
                      zapewniam, ze nawt w morzu ogromnego cierpienia i tragedi podstawowe
                      wartosci sa te same. A nawet nabieraja wiekszego znaczenia i od nich
                      czesto zalerzy przezycie i pozniejsze funkcjonowanie.
                      Prawda jest ze wielu (moze wiekszasc) ludzi rodzi sie z egoizmu, lub
                      dalatego, ze nie ma innej mozliwosci (bo kobiety sa plodne i nikt
                      sie nad tym nie zastanawia). Ale my mamy wybor, wiec egoizm innych
                      nie powinien byc usprawiedliwieniam.
                      I wierz mi, 10 czy 12 dzieci mozna sie cieszyc, miec je z milosci i
                      uwazac ze to calkiem normalne.
                      • Gość: inna ja Re: Pomyślcie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.08, 16:23
                        Myślę, że jesteś jeszcze niedoświadczona albo nie pragniesz jeszcze
                        mieć dzieci.
                        Do obozów w Indiach ani w Afryce nie jeździłam, chociaż pewnie z
                        różnych przyczyn wiem na ten temat wiem troszkę więcej niż ty.
                        Rozejrzyj się, posłuchaj ludzi, porozmawiaj z nimi, poznaj ich
                        historię, przyjmij, że na świecie jest bardziej różnorodnie niż ci
                        się wydaje. Poobserwuj to wszystko rok, dwa, trzy, trochę poczytaj i
                        wtedy wróć do tego postu. A i jeszcze jedno, musisz dopuszczać
                        możliwość, że ludzie przez ostatnich kilkadziesiąt tysięcy lat mocno
                        się nie zmienili, ale świat tak
                        • Gość: titta Re: Pomyślcie... IP: *.botany.gu.se 17.01.08, 16:42
                          A ja mysle, ze po prostu bardzo negatywnie patrzysz na swiat. Ze
                          jestes zmeczona i z jakiegos powodu zraniona. Czy niedoswiadzcona
                          jestem wypowiadac mi sie trudno ale przez kilka lat (pracujac miedzy
                          innymi z dziecmi uchodzcow i afrykanskic emigrantow) troche
                          widzialam i slyszalam, a od "jeszcze" bardziej pasowalo by "juz" :)
                          Nie ma to jednak wiekrzego znaczenia. Swiat sie zmienil ale potrzeby
                          ludzi nie. I warto bylo miec to na wzgledzie i zamiast slepo
                          przystosowywac sie do okolicznosci postarac sie, zeby chociaz
                          najblizszym bylo troche lepiej.
    • milena_w Re: a urodzę sobie dziecko ! 17.01.08, 09:51
      dziecku potrzebna jest miłość i bezpieczeństwo, nie sugerujcie, że nie może tego
      dać jedna osoba, albo para kobiet czy mężczyzn!
      • Gość: inna ja Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.08, 09:55
        Czasem wystarczy jedna osoba, czasem i cała rodzina to za mało.
        Oczywiście chciałabym, żeby świat był idealny (mama, tata, buzi,
        buzi i niedzielne obiadki u kochającej babci)-ale ten kto urządzał
        świat chyba nie przyłożył się za mocno...
        • Gość: titta Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.botany.gu.se 17.01.08, 14:44
          Ten kto urzadzil swiat? Czy nie raczej ludzie, ktorzy sa tak
          zapatrzeni w siebie, ze nie zwracaja uwagi na potrzeby innych?
          Wlasnie najlepiej, urodzic dziecko z przypadkowym facetem, niech
          potem oskarza "tego kto urzadzil swiat", ze nie ma ojca...
    • gardenia_nowak Re: a urodzę sobie dziecko ! 17.01.08, 10:09
      Dzięki temu, że kobiety mają potrzebę posiadania dziecka nasz
      gatunek trwa. I dlatego byłabym bardzo ostrożna z potępianiem w
      czambuł kobiet, które podejmują taką decyzję jednostronnie, godząc
      się na poniesienie wszelkich konsekwencji.

      W Europie dramatycznie spada dzietność kobiet, rośnie średnia wieku
      dla matek, które rodzą po raz pierwszy (czyli zostaje mniej czasu na
      urodzenie następnych dzieci), jedna trzecia małżeństw i tak się
      rozpadnie, więc dzieci tak czy inaczej będą miały ten bagaż
      doświadczeń...

      A tym wszystkich idealistom, mówiącym o pełnych rodzinach i
      rodzicach bez problemów emocjonalnych proponuję zacząć ocenę od
      siebie. W teorii wszyscy jesteśmy fantastycznymi rodzicami oraz
      cudownymi partnerami w związkach, ciekawe jak to jest w praktyce.

      To co? Może, aby zostać rodzicem, trzeba by przejść serię prób oraz
      dobrze wypaść w testach psychologicznych? Ciekawa jestem tylko, kto
      miałby ustalić kryteria... No i koniecznie z ojcem dziecka zawrzeć
      umowę na czas nieokreślony z minimalnym okresem wypowiedzenia na 18
      lat, o podziale obowiązków, aktywnym uczestniczeniu w życiu dziecka,
      miłości, szacunku i wsparciu...
      • Gość: titta Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.botany.gu.se 17.01.08, 14:53
        Wydaje mi sie, ze jesli wystarczy, ze obie strony wierza ze zwiazek
        moze byc trwaly i udany (jest to dla nich normalne i pozadane, a nie
        jakas "legenda"), rozumieja sie, maja podobny swiatopoglad,
        dostzregaja potrzeby innych ludzi (to widac, obserwujac relacjie z
        przyjaciulmi i rodzina), sa odpowiedzielni (tak jak w poprzednim
        punkcie), potrafia wybaczac, no i cos miedzy nimi iskrzy...to
        przeciez rzadko sie nie udaje! Wbrew pozora takie warunki wcale nie
        sa jakies "z kosmosu". W wiekszosci przypadkow, ludzie lubiacy
        siebie i innych, wczesniej czy pozniej trafiaja na "swoja druga
        polowe". Czego wszystkim samotnym w tym watku zycze.
      • Gość: H. Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.gprs.plus.pl 17.01.08, 22:29
        Och, jasne, pewnie i niektóre samotne matki sobie świetnie radzą i są szczęśliwe dzieci samotnych matek i są nieszczęśliwe dzieci w związkach i są beznadziejni ojcowie...
        Ale nieszczęśliwe dziecko samotnej matki - a takim ja jestem - kiedy to wszystko czyta, dostaje drgawek. I najchętniej samotnego rodzicielstwa z premedytacją zakazałoby prawnie. I właśnie, że testy na zdolność do bycia rodzicem. I właśnie, że umowa z ojcem.
        Bo kiedy rodziców jest dwoje, to dziecko ma po prostu większe szanse, że choć jedno okaże się kimś przyzwoitym. Kiedy rodzic jest jeden - a już z faktu, że nie jest w stanie zbudować związku możemy wnioskować o jakichś jego problemach - i ten jedyny rodzic okazuje się zły, jego dziecko jest bardziej nieszczęśliwe, bardziej samotne, bardziej beznadziejnie zdane na siebie niż jakiekolwiek dziecko z choćby i kiepskiej rodziny pełnej. I całe życie potem musi sobie radzić z mamusią, która wlała w nie wszystkie swoje uczucia, otoczyła niezdrową, histeryczną miłością i oczekuje teraz, po tych wszystkich poświęceniach i po tym, jak odebrała dziecku przez swoją zaborczość i chore ambicje wszelką radość dzieciństwa i dojrzewania, że dziecko "z wdzięczności" poświęci resztę życia dla niej.
        A dziecko ma tak zrypaną psychikę w wyniku niezdrowego związku i długiego życia w izolacji, sam na sam z "kochającą matką", że do dziś nie do końca umie się bronić, chociaż ma już zdrowo ponad 20 lat.
        I powtarzam, że nie mówię, że większość samotnych matek takich jest. Ale znam dwie w najbliższym otoczeniu, z czego jedną, niestety, moją własną. I uważam, że ryzyko jest po prostu zbyt wielkie. Nikt, kto tego nie przeżył, nie ma prawa bredzić o prawie kobiety to zrealizowania instynktu macierzyńskiego. Nie wyobrażam sobie, żebym sama mogła zaryzykować coś podobnego wobec ewentualnych swoich dzieci, za bardzo bym się bała, że wylazłaby ze mnie moja samotna matka.
        • xtrin Re: a urodzę sobie dziecko ! 17.01.08, 23:18
          Gość portalu: H. napisał(a):
          > Bo kiedy rodziców jest dwoje, to dziecko ma po prostu
          > większe szanse, że choć jedno okaże się kimś przyzwoitym.

          Jak i większe na to, że choć jeden okaże się kimś potwornym.
          Jeżeli już chcesz tak to na prawdopodobieństwo przeliczać to dolicz też szanse
          na to, że dwoje rodziców będzie się kłócić (nic miłego dla dziecka), że jedno
          będzie się nad drugim znęcać (straszna trauma). Odlicz też szanse na
          "rozgrywanie" dzieckiem konfliktów między rodzicami, na poczucie krzywdy nie
          tylko własnej, ale i tego "lepszego" rodzica, na ból wyboru między rodzicami, etc.

          Nie chcę oczywiście przez to powiedzieć, że jeden rodzic jest lepszy od dwóch.
          Po prostu rozważanie tutaj sytuacji patologicznych jest bezsensowne, bo te
          zdarzają się w każdym układzie i nie sposób wyliczać tutaj prawdopodobieństwa.
          • Gość: h Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: *.gprs.plus.pl 17.01.08, 23:40
            Och, ależ samotna matka nie wyklucza kłótni, rozgrywania dziecka, znęcania się nad ojcem (i nad dzieckiem), szantażowania, poczucia krzywdy, etc. Wujków różnego rodzaju też nie wyklucza (z wyjątkiem przypadku banku spermy). Samotna matka może po prostu kilka razy zmieniać sobie koncepcję. W fazach, kiedy ojca miało nie być w ogóle, rolę ojca jako tego drugiego do przeprowadzania gierek emocjonalnych z dzieckiem w charakterze zabawki odgrywają inne osoby z rodziny. Np. babcia.
            Od kogoś potwornego można uciec, jeżeli się ma kogoś drugiego. Jeżeli to ojciec jest kimś potwornym, dziecko może uciec z matką. Jeżeli to matka, dziecko musi czekać do 18 roku życia, bo przedtem żaden sąd ojcu nie uwierzy ani praw nie da.
            Sprawdzone.
            • xtrin Re: a urodzę sobie dziecko ! 18.01.08, 00:23
              Gość portalu: h napisał(a):
              > Och, ależ samotna matka nie wyklucza kłótni, rozgrywania
              > dziecka, znęcania się nad ojcem (i nad dzieckiem),
              > szantażowania, poczucia krzywdy, etc.

              Samotna matka nie wyklucza też przyzwoitości.
              Mowa była o prawdopodobieństwie, a nie o wykluczaniu całkowitym.

              > Od kogoś potwornego można uciec, jeżeli się ma kogoś drugiego.

              Jak uciec, jeżeli oni są razem? Trzeba dzień w dzień znosić nie tylko własne
              nieszczęście, ale też przyglądać się nieszczęściu ukochanego rodzica. A z
              wiekiem przychodzi zrozumienie, czy raczej niezrozumienie dlaczego ten "dobry
              rodzic" nie odszedł, dlaczego skazał nas i siebie na życie z potworem.
    • zwisek A napiszę sobie głupotę! 17.01.08, 14:59
      Może tak powiedzieć kobieta albo mężczyzna
      Może tak powiedzieć lesbijka albo gej

      Wystarczy znaleźć odpowiednie miejsce. Internet do tego świetnie się nadaje. Przyjmie każdy imbecylizm.
    • dzika_zdzicha Re: a urodzę sobie dziecko ! 17.01.08, 20:02
      a wiecie, czym są wioski dziecięce? to właśnie taki przypadek -
      kobieta ma dziecko i z założenia nie może mieć faceta. chore.
      • gardenia_nowak Re: a urodzę sobie dziecko ! 18.01.08, 12:54
        nie do końca, patrz niżej

        sos-wd.org/tekst.php?idTekst=41
    • Gość: KatarzynaS. Re: a urodzę sobie dziecko ! IP: 217.153.76.* 18.01.08, 13:55
      Odkąd urodziłam córkę i oświeciło mnie co to znaczy kochac własne
      dziecko, nikomu i w żadnych okolicznościach nie zabroniłabym go
      mieć. Ani osobie samotnej, ani chorej, ani niepełnosprawnej, ani
      czterdziestopięcioletniej, ani żadnej innej. Ci, co niby kierują się
      rzekomym dobrem dziecka tak naprawdę są gryzieni zawiścią, że
      ktoś "gorszej kategorii" śmie sięgać po owoc dla niego zakazany.
      Najważniejsza jest miłość. Nie ma bowiem nic gorszego niż widok
      maleństwa kiwającego sie w łóżeczku w sierocińcu. Niech ma dzieci
      kto tylko chce. Byleby kochał.
    • limmar Re: chcieć dziecko ale nie męża ;-) 18.01.08, 22:03
      To nie jest takie złe ;-)
      • mtv_fan Re: chcieć dziecko ale nie męża ;-) 20.01.08, 01:41
        Kiedyś była taka historia w Wysokich Obcasach, ale z dwoma
        lesbijkami. Moim zdaniem to nie jest złe, jeśli dziecko będzie miało
        dużo miłości. Poza tym zawsze można się zdecydować na adopcję, jak
        nie na urodzenie :)
        • Gość: Yagna Re: chcieć dziecko ale nie męża ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.08, 01:32
          Poza tym zawsze można się zdecydować na adopcję, jak
          > nie na urodzenie :)"

          Nie zawsze, nic bardziej błędnego. Adopcja jest obwarowana wieloma wymaganiami i
          latami czasami czekania, mnóstwem załatwiania. To nie jest tak że ktoś sobie
          zachce i pójdzie adoptować. Taką osobę biora pod lupę, musi spełnić wiele
          wymogów, między innymi materialnych. Osobom samotnym np praktycznie nie daje sie
          dzieci do adopcji (nieliczne przypadki). Dostatecznie wiele małżeństw i par
          czeka na dzieci.
          • Gość: Inna rzecz, że.. Re: chcieć dziecko ale nie męża ;-) IP: 217.153.76.* 21.01.08, 10:14
            A o dzieci też niełatwo, bo chociaż ich pełno w domach dziecka, to
            droga do adopcji pozostaje dla nich niestety zamknięta..
            Bo ci, co dziecko porzucają, oczywiscie mają też to w nosie zeby mu
            wyklarować sytuację prawną i chociaż umożliwić znalezienie nowej
            rodziny..
    • matylda1001 Re: a urodzę sobie dziecko ! 26.01.08, 13:35
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=76&w=73727314&v=2&s=0
      Link z dedykacją dla tych, którzy uważają, że kobieta ma prawo
      urodzić sobie dziecko "na własne potrzeby", nie licząc się z
      uczuciami powołanego przez siebie na świat człowieka. Wczujce się w
      sytuację Urszuli i powiedzcie, czy też tak byście chcieli.
      • Gość: Yagna Ke? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.08, 14:52
        Ale zaraz bo nic nie rozumiem. Urszula szuka ojca który ich zostawił. Co ma do
        tego urodzenie sobie dziecka???? Ona sobie nie urodziła, to dziecko ma ojca.
        • ewik_75 do wszystkich potępiajacych 26.01.08, 14:55
          Zastanówmy się.

          Kobieta, która partnera nie ma i/lub mieć nie chce ma wybór: urodzić
          dziecko, które nie będzie miało ojca lub nie urodzić wcale.

          Dla dziecka są dwie opcje: albo żyć w tym układzie czyli bez ojca -
          albo nie żyć wcale. Trzeciej nie ma.

          Co dla dziecka jest lepsze ????

          nie zyć wcale?

          Jesteście pewni ????

          Bo ja nie.
          • Gość: Yagna Re: do wszystkich potępiajacych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.08, 19:56
            No wiesz. Sprawa nie jest taka prosta i wkracza w kwestie mocno filozoficzne :)
            Jeśli dziecko się nie pocznie to go nie będzie więc nie będzie miało
            świadomości, że miało się urodzić a się nie urodziło czyli nic nie będzie dla
            niego lepsze ani gorsze bo go nie było i nie będzie. Rozumiesz?:)
            • ewik_75 Re: do wszystkich potępiajacych 28.01.08, 12:48
              Ok, nawet przyjmująć to podejście mamy, co następuje:

              1/ dziecko się nie rodzi. Nic nie jest dla niego lepsze, ani gorsze
              bo go nie ma. Neutral. Potencjalna matka czuje się nieszczęsliwa i
              niespełniona

              2/ dziecko przychodzi na świat i ma tylko matkę. Nigdy nie poznaje
              ojca (wresja skrajna). Żyje i ma wolę życia - jak każdy. Matka jest
              szczęśliwa.

              w opcji pierwszej mamy: 0-1 (dziecko - "neutral", matka -
              nieszczęśliwa, więc -1)
              w opcji drugiej: 1+1.

              opcja 2 jest więc korzystniejsza.
        • matylda1001 Re: Ke? 26.01.08, 15:09
          Przeczytaj jeszcze raz uważnie tę część wypowiedzi Urszuli:
          "Mam wrażenie, że wszyscy z rodziny wiedzą, ale milczą... Nie wiem
          dlaczego? Co im zależy?
          Nie ma do kogo się zwrócić, nikt nie chce pomóc.
          To niesprawiedliwe, żeby nie znać osoby, która jest częścią mnie.
          Dziecku potrzebni są oboje rodzice..."

          Nie wiadomo czy ojciec zostawił Jej mamę, to ona tylko tak
          przypuszcza albo tak Jej powiedziano na odczepnego (chociaż i tak
          byc mogło). Bardzo prawdopodobnym jest,że ojciec nie zdaje sobie
          sprawy z Jej istnienia. Dlaczego nikt z rodziny nie chce nic
          powiedzieć?, dlaczego ma wystarczyć Jej zdjęcie domniemanego ojca
          sprzed 24 lat? Jakim prawem bliscy robia tajemnice z tego co dla
          dziewczyny jest może najważniejsze w (tej chwili) w życiu? Nie
          potrafię nic doradzić Urszuli ale gdyby moja mama wycięła podobny
          numer to jak Bóg na niebie podałabym Ja do Sądu!
          • ewik_75 Matyldo, a 26.01.08, 15:12
            z jakiego paragrafu?
            • Gość: jacek226315 Re: Matyldo, a IP: *.proxy.aol.com 26.01.08, 15:30
              ewik_75 napisala:
              > z jakiego paragrafu?
              Kochana paragraf by sie zawsze znalazl.Pare lat temu w Stanach syn
              podal do sadu matke zadajac rozwodu i go otrzymal.
              Matylda nie jest osamotniona ja tez bym swoja Matke podal do sady i
              musiala by powiedziec.Jezeli dziecko chce wiedziec kto jest jego
              ojcem to to jest jego prawo.Bo co warta taka matka ktora swiadomie
              zabiera dziecku ojca.Chcialabys byc takim dzieckiem? Co innego jak
              ojca zabiera los a co innego jak zabiera /czy ukrywa /go wlasna Matka
              • xtrin Re: Matyldo, a 26.01.08, 16:03
                Gość portalu: jacek226315 napisał(a):
                > Kochana paragraf by sie zawsze znalazl.

                Ta, znana zasada...
              • ewik_75 Re: Matyldo, a 26.01.08, 16:23
                po pierwsze -wcale nie jestem pewna, czy by się znalazł.

                PO drugie - państwo polskie ma zdecydowanie ine prawo niż
                amerykańskie, więc to jak porównanie osła do biedronki.

                jeśli chodzi o samo pozywanie matki, to uważam, że matylda
                prowokuje, a Ty podsyczasz.

                Obrydliwa pozycja roszczeniowa i brak szacunku dla matki.

                Nawet komentować się nie chce.
                • matylda1001 Re: Matyldo, a 26.01.08, 21:13
                  Nie, moja Droga, ja nie prowokuje i nie sądzę, że Jacek podsyca. Co
                  Ty nazywasz obrzydliwą pozycją roszczeniową? czy to, że dziecko
                  domaga się od kobiety, która jako jedyna zna prawdę o jego
                  zaistnieniu, podzielenia sie tą prawdą? Świętym i niezbywalnym
                  prawem każdego człowieka jest wiedzieć kim są biologiczni rodzice
                  (oboje!). Dlaczego do takiej prawdy mają prawo dzieci adoptowane a
                  ma nie miec dziecko matki - egoistki? Naprawdę uważasz, że nie ma
                  granicy za która nie ma już szacunku do matki? Uważasz, że dziecko
                  ma mieć szacunek dla matki bez względu na jej stosunek do dziecka?
                  Poza tym co takie dziecko myśli, kim mógł być ten ojciec, skoro
                  matka trzyma to w tajemnicy...Może to jakiś straszny degenerat do
                  którego wstyd się przyznać, może rodzony brat, może gwałciciel, a
                  może cały pluton wojska? Jeszcze raz powtarzam, jeśli matka nie
                  szanowałaby moich uczuć, nie mialabym żadnych oporów.
                  • Gość: Bez przesady Re: Matyldo, a IP: *.chello.pl 26.01.08, 21:40
                    matylda1001 napisała:

                    > Nie, moja Droga, ja nie prowokuje i nie sądzę, że Jacek podsyca. Co
                    > Ty nazywasz obrzydliwą pozycją roszczeniową? czy to, że dziecko
                    > domaga się od kobiety, która jako jedyna zna prawdę o jego
                    > zaistnieniu, podzielenia sie tą prawdą? Świętym i niezbywalnym
                    > prawem każdego człowieka jest wiedzieć kim są biologiczni rodzice
                    > (oboje!). Dlaczego do takiej prawdy mają prawo dzieci adoptowane a
                    > ma nie miec dziecko matki - egoistki? Naprawdę uważasz, że nie ma
                    > granicy za która nie ma już szacunku do matki? Uważasz, że dziecko
                    > ma mieć szacunek dla matki bez względu na jej stosunek do dziecka?
                    > Poza tym co takie dziecko myśli, kim mógł być ten ojciec, skoro
                    > matka trzyma to w tajemnicy...Może to jakiś straszny degenerat do
                    > którego wstyd się przyznać, może rodzony brat, może gwałciciel, a
                    > może cały pluton wojska? Jeszcze raz powtarzam, jeśli matka nie
                    > szanowałaby moich uczuć, nie mialabym żadnych oporów.

                    to tylko przypuszczenia, że nie miałabyś oporów, łatwo sie pozywa - ale nie
                    swoje matki, tak jak łatwo ocenia się nie swoje życie. Tak na prawdę nie wiemy
                    jak wygląda tamta sytuacja, jak wyglądają relacje pomiędzy nimi, jak wyglądają
                    rozmowy na ten temat. Sądzisz ze uczucia ma tylko jedna strona a druga to
                    bezpodstawnie uparty egoistyczny, bezduszny automat? Czy to co wiesz upoważnia
                    Cię do osądu całokształtu stosunku tamtej matki do dziecka?
                    • Gość: jacek226315 Re: Matyldo, a IP: *.proxy.aol.com 27.01.08, 02:15
                      gosc oportalu:Bez przesady napisal(a):
                      to tylko przypuszczenia,ze nie mialabys oporow,latwo sie pozywa-ale
                      nie swoje matki.
                      Nie badz zdziwiona.Moja kuzynka pozwala swoich rodzicow do sadu bez
                      zadnych skropulow,bo chcieli ja pozbawic spadku po Babce.Zycie
                      niesie ze soba mase niespodzianek.Biedne te samotne mamusie,najpierw
                      pozbawiaja dziecka ojca a potem udaja niewiniatka,jakam to ja biedna
                      bom samotna.
                      • Gość: Bez przesady Re: Matyldo, a IP: *.chello.pl 27.01.08, 02:23
                        Nie badz zdziwiona.Moja kuzynka pozwala swoich rodzicow do sadu bez
                        zadnych skropulow,bo chcieli ja pozbawic spadku po Babce.Zycie
                        niesie ze soba mase niespodzianek.Biedne te samotne mamusie,najpierw
                        pozbawiaja dziecka ojca a potem udaja niewiniatka,jakam to ja biedna
                        bom samotna

                        oczywiscie, ze życie niesie niespodzianki, dlatego wlaśnie piszę, ze wszystko
                        to przypuszczenia.
                        w tym przypadku nie wiemy jaka jest dokladnie sytuacja, a ocene dobrze robić gdy
                        ma się pełne dane.
                      • ewik_75 Re: Matyldo, a 28.01.08, 12:58
                        Gość portalu: jacek226315 napisał(a):

                        > Nie badz zdziwiona.Moja kuzynka pozwala swoich rodzicow do sadu
                        bez
                        > zadnych skropulow,bo chcieli ja pozbawic spadku po Babce.

                        To zupełnie inna kwestia !!! Finansowa.
                        To mnie akurat nie dziwi.
                        A kwestie dziedziczenia są dośc szczegółowo opisane w KC, więc miałą
                        się na co powołać...

                        W kwestii ujawnienia ojcostwa takich zapisów brak.

                    • matylda1001 Re: Matyldo, a 28.01.08, 11:10
                      >Sądzisz ze uczucia ma tylko jedna strona a druga to bezpodstawnie
                      uparty egoistyczny, bezduszny automat?<

                      Toż ja właśnie cały czas o tym, że uczucia maja obie strony, tylko
                      kolejność przyjęłaś inną. Ja nie sprowadziłabym wlasnego dziecka do
                      roli automatu podającego mi szklankę wody na stare lata.

                      >Czy to co wiesz upoważnia Cię do osądu całokształtu stosunku
                      tamtej matki do dziecka?<

                      Wiem najważniejsze. Matka nie chce powiedziec kto jest ojcem. Reszta
                      nie ma w tej chwili znaczenia. Poza tym nie sądzę żeby ta sprawa nie
                      wywarła negatywnego skutku na ich relacje. Skoro dziewczyna pyta i
                      pyta i dopytać się nie może a matka milczy to trudno sie spodziewać,
                      żeby między nimi było cieplutko. Nie wiem nawet czy mamusia chcąca
                      byc dla córki żywym pomnikiem nie robi tego złośliwie w chwili, gdy
                      zachwiał sie cokół pod jej nogami.

                      >to tylko przypuszczenia, że nie miałabyś oporów, łatwo sie pozywa -
                      ale nie swoje matki, tak jak łatwo ocenia się nie swoje życie<

                      Nie doradzałam Urszuli podania matki do Sądu. Napisałam, że ja bym
                      tak zrobiła. Może nie byłoby mi łatwo ale gdyby nie było innego
                      wyjścia? No i łatwiej ocenia sie jednak własne żcie, chociażby
                      dlatego, że znamy własne co do niego oczekiwania.

                      • xtrin Re: Matyldo, a 28.01.08, 12:35
                        matylda1001 napisała:
                        > Matka nie chce powiedziec kto jest ojcem.
                        > Reszta nie ma w tej chwili znaczenia.

                        Reszta może mieć ogromne znaczenie dla oceny postępowania owej matki. Nie
                        wiedząc dlaczego to robi nie sposób jednoznacznie stwierdzić, czy to dobre czy
                        złe postępowanie.
                        • matylda1001 Re: Matyldo, a 28.01.08, 13:00
                          Xtrin, dla mnie nie ma znaczenia powód, dla którego matka nie chce
                          powiedzieć. Nie istnieje żadne ale to zupełnie żadne
                          usprawiedliwienie takiej sytuacji. Dziewczyna chce wiedzieć, ma do
                          tego święte prawo a matka ma obowiązek udzielić Jej informacji.
                          Koniec i kropka. Dziewczyna jest osobą dorosłą i świadomą. Co zrobi
                          z ta wiedzą to już Jej sprawa ale nikt nie ma prawa zatajać przed
                          nia jej pochodzenia. Chyba najgorsza prawda jest lepsza od
                          niepewności, wtedy to dopiero do głowy przychodzą przeróżne
                          przypuszczenia a życie staje sie koszmarem.
                          • ewik_75 Re: Matyldo, a 28.01.08, 13:06
                            matylda1001 napisała:

                            > Chyba najgorsza prawda jest lepsza od
                            > niepewności, wtedy to dopiero do głowy przychodzą przeróżne
                            > przypuszczenia a życie staje sie koszmarem.

                            To dlaczego w jednym z powyzszych postów napisałaś, ze komuś, kto
                            nie wie, kto jest jego ojcem przychodzą do głowy najprzeróżniejsze
                            czarne scenariusze (degenerat, gwałciciel matki, jej brat itp) i
                            wywołują lęk ?

                            LĘK.

                            Czy lepszy jest strach przed możliwością jedynie, czy pewność, że
                            tak naprawdę jest i nieodwracalność tej sytuacji? Bo to dziecko już
                            wie i to na pewno...

                            Czy nie potrafisz wyobrazić sobie sytuacji w któej lepiej nie
                            wiedzieć?
                            • matylda1001 Re: Matyldo, a 28.01.08, 13:30
                              >Czy nie potrafisz wyobrazić sobie sytuacji w któej lepiej nie
                              wiedzieć?<

                              Pomyślałam chwile i jednak nie. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w
                              ktorej lepiej nie wiedziec. Straszna prawda może być szokiem w
                              pierwszej chwili ale oswojona przestaje być zagrożeniem na
                              przyszłość. Jako matka nie zniosłabym tego, że moje dziecko szuka
                              ojca na oślep, że może dowiedzieć się strasznej prawdy w
                              nieodpowiednich okolicznościach, w nieodpowiedniej chwili od
                              nieodpowiednich ludzi. Za swój obowiązek uważałabym rozmowe z
                              dzieckiem na ten temat a nie chowanie głowy w piasek.

                              >To dlaczego w jednym z powyzszych postów napisałaś, ze komuś, kto
                              nie wie, kto jest jego ojcem przychodzą do głowy najprzeróżniejsze
                              czarne scenariusze (degenerat, gwałciciel matki, jej brat itp) i
                              wywołują lęk ?<

                              Właśnie dlatego, co napisałam w ostatnim poście, że: "Chyba
                              najgorsza prawda jest lepsza od niepewności, wtedy to dopiero do
                              głowy przychodzą przeróżne przypuszczenia a życie staje sie
                              koszmarem."





                              • ewik_75 Re: Matyldo, a 28.01.08, 13:36
                                OK.

                                Ja się jednak nie zgadzam.

                                Nie wiem, czy jesteś matką. Ja nie.

                                Możliwe, że zmieniłabym zdanie, gdybym miała dziecko.
                                • matylda1001 Re: Matyldo, a 29.01.08, 12:52
                                  Mam dwie prawie dorosłe córki i wiem, że własne dzieci trzeba
                                  szanować. Bardzo zależy mi na doskonałych relacjach z nimi i nie
                                  wyobrażam sobie sytuacji, w ktorej nie chciałabym powiedziec kim
                                  jest ich ojciec i jednocześnie domagałabym się szacunku dla siebie.
                                  Szacunku tylko z racji tego, że je urodziłam i wychowałam, to za
                                  mało. Równie dobrze mogłyby mieć taki sam szacunek do właścicielki
                                  sklepu spożywczego, w którym od lat robie dla nich zakupy. Tu bardzo
                                  dobrze sprawdza się przysłowie "jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie". Poza
                                  tym moje dzieci są odrębnymi istotami, mają swoje prawa a wśród tych
                                  praw to najistotniejsze, do pełnej wiedzy na temat swoich rodziców.
                                  Ludzie powinni traktowac swoje dzieci poważnie.
                                  • xtrin Re: Matyldo, a 29.01.08, 19:38
                                    matylda1001 napisała:
                                    > Szacunku tylko z racji tego, że je
                                    > urodziłam i wychowałam, to za mało.

                                    Szacunek za dobre wychowanie to bardzo dużo, chyba już nie istnieje większy.

                                    > mają swoje prawa a wśród tych praw to najistotniejsze,
                                    > do pełnej wiedzy na temat swoich rodziców.

                                    Znam co najmniej kilka o wiele bardziej istotnych...
                          • xtrin Re: Matyldo, a 28.01.08, 17:54
                            matylda1001 napisała:
                            > Xtrin, dla mnie nie ma znaczenia powód, dla którego
                            > matka nie chce powiedzieć. Nie istnieje żadne ale to
                            > zupełnie żadne usprawiedliwienie takiej sytuacji.

                            A moim zdaniem powód milczenia jest tutaj kluczowym elementem, jeżeli chce się
                            oceniać stanowisko tej matki. Potrafię sobie wyobrazić sytuacje, w której byłaby
                            ona "usprawiedliwiona".
                            Być może zwyczajnie nie ma wyboru, bo zobowiązała się do milczenia?
                            A może córka jest owocem gwałtu? Nie wiem, czy w takiej sytuacji powinno się
                            dziecku o tym mówić czy nie, nie ma chyba na to jednoznacznej recepty.
                            Niewątpliwie jest to silny argument za milczeniem.

                            > Dziewczyna chce wiedzieć, ma do tego święte prawo
                            > a matka ma obowiązek udzielić Jej informacji.

                            Święte prawo? Nie sądzę.

                            > Dziewczyna jest osobą dorosłą i świadomą.

                            Dziewczyna jest osobą dorosłą, ale wciąż bardzo młodziutką. I ponownie - mało
                            wiemy, być może jest osobą niedojrzałą, nadwrażliwą, skłonną do depresji, itp.

                            Nie mamy wiedzy, by oceniać tą matkę. Nie mamy żadnych podstaw by uznać, że
                            lepiej niż ona wiemy co jest dla jej dziecka dobre.
                            • matylda1001 Re: Matyldo, a 29.01.08, 13:16
                              >Potrafię sobie wyobrazić sytuacje, w której byłaby
                              ona "usprawiedliwiona".<

                              Widocznie moja wyobrażnia szwankuje bo ja nie jestem sobie w stanie
                              wyobrazić takiej sytuacji. Moge sobie natomiast wyobrazic bardzo,
                              bardzo trudną rozmowe na ten temat. W każdym razie jaka by ta
                              rozmowa nie była to zawsze będzie lepsza od milczenia.

                              >Święte prawo? Nie sądzę.<

                              Chyba jedyne, którego nie da się zakwestionować.

                              >Dziewczyna jest osobą dorosłą, ale wciąż bardzo młodziutką. I
                              ponownie - mało wiemy, być może jest osobą niedojrzałą, nadwrażliwą,
                              skłonną do depresji, itp.<

                              To dodatkowe argumenty przemawiające za tym, że powinna wiedziec
                              zamiast snuc domysły i miotać się w tym wszystkim dostarczając sobie
                              powodów do depresji. Być może nie obeszłoby się bez psychologa ale
                              prawo do prawdy ma.

                              > Nie mamy żadnych podstaw by uznać, że lepiej niż ona wiemy co jest
                              dla jej dziecka dobre.<

                              Czasami bywa tak, że lepiej wie ktoś, kto nie jest zaangażowany
                              emocjonalnie.







                              • xtrin Re: Matyldo, a 29.01.08, 14:03
                                matylda1001 napisała:
                                > Widocznie moja wyobrażnia szwankuje

                                Widocznie.

                                > W każdym razie jaka by ta rozmowa nie była
                                > to zawsze będzie lepsza od milczenia.

                                Nie mogę się zgodzić. Choćby w przypadku przywoływanej już tutaj kilkukrotnie
                                sytuacji gwałtu jest to przynajmniej nieoczywiste.

                                > To dodatkowe argumenty przemawiające za tym, że
                                > powinna wiedziec zamiast snuc domysły i miotać się
                                > w tym wszystkim dostarczając sobie powodów do depresji.

                                Ponownie domysły nie mające oparcia w faktach. Być może jej wyobraźnia jest
                                jeszcze uboższa od Twojej lub bez zastrzeżeń wierzy w wersję jej prezentowaną i
                                żadnych domysłów nie snuje.

                                > Czasami bywa tak, że lepiej wie ktoś,
                                > kto nie jest zaangażowany emocjonalnie.

                                Pod warunkiem, że posiada wiedzę pozwalającą na wysnuwanie jakichkolwiek
                                wniosków. Tutaj jej nie mamy.
                                • matylda1001 Re: Matyldo, a 29.01.08, 14:22
                                  >Nie mogę się zgodzić. Choćby w przypadku przywoływanej już tutaj
                                  kilkukrotnie sytuacji gwałtu jest to przynajmniej nieoczywiste.<

                                  Oczywiste bo jeśli matka całym swoim życiem świadczy, że dziecko
                                  kocha i dziecko to czuje, to fakt gwałtu (bardzo bolesny) może tylko
                                  taką matkę podnieść w oczach dziecka. Pokochała dziecko, które
                                  przypomina jej najgorsze chwile w życiu, to dopiero zasługuje na
                                  szacunek i podziw!

                                  >Ponownie domysły nie mające oparcia w faktach. Być może jej
                                  wyobraźnia jest jeszcze uboższa od Twojej lub bez zastrzeżeń wierzy
                                  w wersję jej prezentowaną i żadnych domysłów nie snuje.<

                                  Ja snuję domysły i Ty snujesz domysły...wszystko opiera się na
                                  domysłach, faktów tu mało. A domysły Urszula chyba też snuje. Nie
                                  wierzę, że zastanawia sie ot, tak, "bezpłciowo". Wypytuje przecież
                                  nawet rodzinę.

                                  >Pod warunkiem, że posiada wiedzę pozwalającą na wysnuwanie
                                  jakichkolwiek wniosków. Tutaj jej nie mamy.<

                                  Kiedyś podobała mi się praca sędziego. Jakie to szczęście, że
                                  zmieniły mi sie zainteresowania.



                                  • ewik_75 Re: Matyldo, a 29.01.08, 15:57
                                    matylda1001 napisała:


                                    > Oczywiste bo jeśli matka całym swoim życiem świadczy, że dziecko
                                    > kocha i dziecko to czuje, to fakt gwałtu (bardzo bolesny) może
                                    tylko
                                    > taką matkę podnieść w oczach dziecka.


                                    To piękna teoria, ale tylko TEORIA. Niestety.
                                    I może mieć wpływ na stosunek dziewczyny do bliskości i seksu.
                                    To w ogółe bardzo krucha i indywidualna kwestia.
                                    Nie wyobrażam sobie spotkania matki z ojcem.
                                    To musiałoby być bardzo bolesne.
                                    A dla dziewczyny - pewnie również.
                                    Ta świadomość, że z każdym sowim pojawieniem się w domu przypomina
                                    matce gwałt i znienawidzonego faceta…
                                    Czy to by nie zaważyło negatywnie na relacji matki i córki?
                                    Tu nie ma prostych rozwiązań.
                                    Świat nie jest czarno-biały.
                                  • xtrin Re: Matyldo, a 29.01.08, 19:47
                                    matylda1001 napisała:
                                    > Oczywiste bo jeśli matka całym swoim życiem świadczy,
                                    > że dziecko kocha i dziecko to czuje, to fakt gwałtu
                                    > (bardzo bolesny) może tylko taką matkę podnieść w oczach
                                    > dziecka. Pokochała dziecko, które przypomina jej najgorsze
                                    > chwile w życiu, to dopiero zasługuje na szacunek i podziw!

                                    Tutaj nie chodzi o to, by matka podniosła swoją wartość w oczach dziecka, a żeby
                                    go nie skrzywdzić. Chciałabyś wiedzieć, że nosisz w sobie geny gwałciciela? Że
                                    Twoja matka tyle dla Ciebie poświęciła, choć być może jesteś potworem jak swój
                                    ojciec?

                                    > Ja snuję domysły i Ty snujesz domysły...

                                    Nie, Ty snujesz domysły, ja jedynie wskazuję możliwości. Ty twierdzisz, że matkę
                                    trzeba potępić, bo powinna, musi, nie może, będzie itd itp. Ja twierdzę, że MOŻE
                                    istnieć usprawiedliwienie jej postępowania i dlatego niesprawiedliwym jest
                                    jakiekolwiek jej ocenianie.

                                    > Nie wierzę, że zastanawia sie ot, tak, "bezpłciowo".
                                    > Wypytuje przecież nawet rodzinę.

                                    Wypytuje rodzinę o dalsze szczegóły przedstawionej jej historii, nie kwestionuje
                                    jej samej.

                                    > Kiedyś podobała mi się praca sędziego.
                                    > Jakie to szczęście, że zmieniły mi sie zainteresowania.

                                    Też uważam, że to szczęście.
                              • Gość: Ola Re: Matyldo, a IP: *.adsl.inetia.pl 30.01.08, 02:43
                                matylda1001 napisała:

                                ja nie jestem sobie w stanie
                                > wyobrazić takiej sytuacji.
                                choć też uważam, że dobrze by było, aby dziecko znało oboje
                                rodziców, to jednak potrafię sobie wyobrazić sytuację w której
                                powiedzenie, kto jest ojcem jest bardzo trudne dla matki, wręcz
                                niemożliwe, np. tak jak już padało tu kilkakrotnie sytuacja gwałtu.
                                Moze matka boi się, że gdy powie nazwisko gwałciciela, córka będzie
                                mimo wszystko chciała się z nim skontaktować (np. by
                                powiedzieć "czemu skrzywdziłeś moją matkę"). Ba, nie musi nawet
                                mówić nazwiska, wystarczy że powie o gwałcie, a dziecko zacznie
                                szukać i dowie się np. od sąsiadów kto to zgwałcił. Może matka bać
                                się że gwałciciel wprze się swego czynu, zacznie mącić w głowie
                                dziecka (np. "to twoja matka winna, bo była puszczalska") i w
                                efekcie odwróci dziecko przeciw matce. Czy Ty chciałabyś taki
                                scenariusz? Czy chciałabyś, aby Twoje dziecko, które urodziłaś
                                (wiem, że to teoria) z gwałtu, wychowywałaś walcząc przy okazji z
                                piętnem gwałtu, w efekcie odwraca się od Ciebie?
                                Mało który gwałciciel przyzna się do winy. Mój były szef każdą
                                pracownicę chciał mieć, a jak d..y nie dała to wylatywała. Sam mi
                                nawet powiedział, że on jest o.k., bo to baby są puszczalskie i
                                prowokują biednych mężczyzn. A prowokuja tym, że są młode, mają
                                ładne oczy, że ubierają się jak zakonnica... jednym słowem tym że
                                istnieją.
                      • ewik_75 Re: Matyldo, a 28.01.08, 13:03
                        matylda1001 napisała:


                        > Ja nie sprowadziłabym wlasnego dziecka do
                        > roli automatu podającego mi szklankę wody na stare lata.


                        a na jakiej podstawie twierdzisz, ze matka Urszuli dokonała
                        takiego 'sprowadzenia" ?

                        > Nie doradzałam Urszuli podania matki do Sądu. Napisałam, że ja bym
                        > tak zrobiła.


                        No dobrze, a powiedz mi jeszcze jedną rzecz.

                        Załózmy, ze doszłoby do takiego procesu.

                        Sąd przesłuchuje matkę i pyta "Kto jest ojcem Urszuli?".
                        Matka na to: "z mojej najlepszej wiedzy wynika, ze jest nim pan
                        Andrzej z Kielc. Widziałam go ostatnio 25 lat temu. Nie wiem, jak ma
                        na nazwisko, nie znam dokłądnego adresu. Nie wiem, gdzie teraz jest.
                        Wtedy był wysokim blondynem o niebieskich oczach".

                        No i co?

                        Ani ojca znaleźć, ani matce potencjalnego kłamstwa nie udowodnisz. A
                        stosunku w rodzinie popsute na maksa….
                        • matylda1001 Re: Matyldo, a 29.01.08, 13:25
                          >a na jakiej podstawie twierdzisz, ze matka Urszuli dokonała
                          takiego 'sprowadzenia" ?<

                          Na żadnej. Tak podpowiada mi intuicja.

                          >No i co?<

                          Mogłoby byc i tak ale ja sądzę, że sam pozew do Sądu zmobilizowałby
                          matke do wyjawienia prawdy. Zobaczyłaby, że dziewczyna nie popuści,
                          że jest zdeterminowana. Może też wreszcie ruszyłoby ją sumienie. W
                          każdym razie zwiększyłoby to prawdopodobieństwo dojścia do sedna
                          sprawy. Jeśli jednak nie?...no cóż, na miejscu takiej córki
                          doszłabym do wniosku, że to mógł być pluton wojska.

                          >A stosunki w rodzinie popsute na maksa….<

                          Zakładasz, że teraz jest Wersal?



                          • ewik_75 Re: Matyldo, a 29.01.08, 15:34
                            matylda1001 napisała:

                            > >a na jakiej podstawie twierdzisz, ze matka Urszuli dokonała
                            > takiego 'sprowadzenia" ?<
                            >
                            > Na żadnej. Tak podpowiada mi intuicja.

                            Intuicja to IMHO za mało. Osądy na podstawie intuicji mogą być
                            bardzo krzywdzące.


                            > Mogłoby byc i tak ale ja sądzę, że sam pozew do Sądu
                            zmobilizowałby
                            > matke do wyjawienia prawdy. Zobaczyłaby, że dziewczyna nie
                            popuści,

                            Owszem, zobaczyłaby. Wiele zależy od osobowości matki i tego, czy
                            ona z kolei skłonna jest "popuscić".
                            Myśle, ze kwestia jest na tyle trudna i złożona, że żadna matka nie
                            podejmuje tej decyzji na zasadzie "aaa, niech lepiej nie wie, co mi
                            tam, do czego jej to potrzebne" albo "nie wiem, jak jej o tym
                            powiedzieć, to nie powiem". Przypuszczam, ze przemyślała to sobie
                            dobrze, rozpatrujac za i przeciw...


                            > Jeśli jednak nie?...no cóż, na miejscu takiej córki
                            > doszłabym do wniosku, że to mógł być pluton wojska.

                            A jeśli to był pluton wojska?
                            I do tego jeszcze bez jej zgody?

                            >
                            > >A stosunki w rodzinie popsute na maksa….<
                            >
                            > Zakładasz, że teraz jest Wersal?

                            Nie wiem.
                            Ale rozmawiają ze sobą, czyli najgorzej nie jest...
                          • xtrin Re: Matyldo, a 29.01.08, 19:39
                            matylda1001 napisała:
                            > Na żadnej. Tak podpowiada mi intuicja.

                            I wszystko jasne... :)
                            Podpowiada Ci też może jakie liczby padną w najbliższym losowaniu Lotto?
                            • Gość: anka wstanka Re: Matyldo, a IP: *.nwrknj.east.verizon.net 29.01.08, 19:57
                              xtrin napisala:
                              > i wszystko jasne...:)
                              >podpowiada Ci tez moze jakie liczby padna w najblizszym losowaniu
                              Lotto?
                              Nie pdpowiada Jej,ze jestes nastepna nawiedzona.
                              Wiesz jak sie nazywa kobieta ktora nic nie wie? Niewiasta.
                              A ta ktora wszystko wie?....Wiedzma
                              • ewik_75 Re: Matyldo, a 29.01.08, 20:50
                                w takim razie "wiedzma" to komplement
                                a taka, ktora wie sporo, ale nie wszystko - jak sie nazywa?

                                Może "zołza" ? Chciałabym ;)))
                                • Gość: anka wstanka Re: Matyldo, a IP: *.nwrknj.east.verizon.net 29.01.08, 23:47
                                  ewik_75 napisala:
                                  >Moze "zolza"?Chcialabym:))
                                  Widze moja droga,ze Ty wszedzie musisz wsadzic swoj paluszek,uwazaj
                                  bys sobie go nie przyciela.
                                  • Gość: beatricze Re: Matyldo, a IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.08, 02:15
                                    Taka fajna dyskusja.Fajni forumowicze.Tylko ta anka wstanka merda
                                    ozorkiem bez sensu i składu.Opamiętaj się kobieto bo słabo Ci idzie!
                                    • Gość: Ola Re: Matyldo, a IP: *.adsl.inetia.pl 30.01.08, 02:49
                                      anka wstanka to prawdopodobnie jacek (adres IP)
                      • Gość: Bez przesady Re: Matyldo, a IP: *.chello.pl 29.01.08, 00:11
                        >
                        > Toż ja właśnie cały czas o tym, że uczucia maja obie strony, tylko
                        > kolejność przyjęłaś inną. Ja nie sprowadziłabym wlasnego dziecka do
                        > roli automatu podającego mi szklankę wody na stare lata.

                        A przypuszczasz, iż matka Urszuli sprowadzila ja do takiego "automatu podającego
                        szklankę wody na stare lata"? Przecież nie wiesz jak wygląda ich codzienność,
                        jakie są relacje pomiędzy nimi, wiesz tylko ze matka Matyldy nie powiedziala
                        córce kto jest jej ojcem. Nawet nie wiesz jak wyglądają rozmowy czy próby rozmów
                        na ten temat.

                        >
                        > Wiem najważniejsze. Matka nie chce powiedziec kto jest ojcem. Reszta
                        > nie ma w tej chwili znaczenia. Poza tym nie sądzę żeby ta sprawa nie
                        > wywarła negatywnego skutku na ich relacje. Skoro dziewczyna pyta i
                        > pyta i dopytać się nie może a matka milczy to trudno sie spodziewać,
                        > żeby między nimi było cieplutko. Nie wiem nawet czy mamusia chcąca
                        > byc dla córki żywym pomnikiem nie robi tego złośliwie w chwili, gdy
                        > zachwiał sie cokół pod jej nogami.


                        Niekoniecznie, to są znowu tylko Twoje przypuszczenia. Urszula mimo żalu nie
                        mowi w podlinkowanym wątku źle o matce - o"mamie", zwrocilaś na to uwage? A
                        jesli dziewczyna pyta a matka odpowiada placzem, albo boi się powiedzieć coś co
                        wg niej sprawiloby córce większy ból? Czy wydaje Ci się to nieprawdopodobne?
                        Dlaczego z góry wolisz przyjąć zlą wolę i zlośliwosc? Nie widzialaś nigdy
                        doroslego czlowieka ktory nie potrafi czegoś wyznac albo przyznać się do czegoś,
                        bo to jest dla niego trudne?

                        >No i łatwiej ocenia sie jednak własne żcie, chociażby
                        > dlatego, że znamy własne co do niego oczekiwania.

                        precyzuje: łatwiej źle ocenia się innych ludzi
                        • matylda1001 Re: Matyldo, a 29.01.08, 13:38
                          Dziewczyna ma pewnie dwadzieścia kilka lat. Czy sądzisz, że nigdy
                          wcześniej nie zadała takiego pytania? Pierwszy raz musiał być
                          jeszcze w wieku przedszkolnym bo wtedy dzieci zadają takie pytania.
                          Była kupa czasu na opracowanie odpowiedzi, było wiele czasu
                          na "dawanie sygnałów". Matka musiala miec świadomość, że to jej nie
                          ominie.

                          >Dlaczego z góry wolisz przyjąć zlą wolę i zlośliwosc?

                          Złośliwość może nie ale złą wolę tak.
                  • ewik_75 Re: Matyldo, a 28.01.08, 12:56
                    matylda1001 napisała:

                    > Co
                    > Ty nazywasz obrzydliwą pozycją roszczeniową?


                    Postawę "mnie się należy wiedzieć, kto jest moim ojcem, a Twoje
                    uczucia i powody, dla których nie chcesz mi powiedzieć G....o mnie
                    obchodzą. MNIE SIĘ NALEŻY !!! "


                    > Świętym i niezbywalnym
                    > prawem każdego człowieka jest wiedzieć kim są biologiczni rodzice
                    > (oboje!).

                    Podaj artykuł i kodeks.
                    W przeciwnym razie to żadne prawo tylko Twoje przekonanie.

                    > Dlaczego do takiej prawdy mają prawo dzieci adoptowane a
                    > ma nie miec dziecko matki - egoistki?

                    Napisałam już - artykuł i kodeks.
                    Adopcja jest procesem prawnym. Obwarowanym wieloma warunkami.
                    Poczęcie - nie.


                    > Uważasz, że dziecko
                    > ma mieć szacunek dla matki bez względu na jej stosunek do dziecka?

                    Tak.
                    Zwłascza w sytuacji, kiedy ta matka nie tylko urodziła ale i
                    wychowała najlepiej, jak umiała.
                    Zauważ, że dziewczyna dziś dwudziestokilkuletnia musiała się urodzić
                    w latach 80-tych. Wtedy samotne matki miały w POlsce przerąbane... W
                    sensie społecznym. Aborcja była za to dozwolona i dopuszczalna. I
                    zauważ, jak wielką odwagą, zacięciem i miłością wykazała się ta
                    matka. Urodziła i wychowała. Samotnie. Weź pod uwagę także inne
                    okoliczności tego okresu - np.ekonomiczne. IMHO należy się jej
                    medal, a nie pozew..


                    > Poza tym co takie dziecko myśli, kim mógł być ten ojciec, skoro
                    > matka trzyma to w tajemnicy...Może to jakiś straszny degenerat do
                    > którego wstyd się przyznać,

                    I moze dlatego właśnie lepiej, żeby nie wiedziało, bo to prawda????
                    Skoro sama myśl o takiej możliwości przeraża to co dopiero, gdyby
                    okazało się to faktem???

                    • matylda1001 Re: Matyldo, a 28.01.08, 13:55
                      > Co
                      > > Ty nazywasz obrzydliwą pozycją roszczeniową?
                      >
                      >
                      > Postawę "mnie się należy wiedzieć, kto jest moim ojcem, a Twoje
                      > uczucia i powody, dla których nie chcesz mi powiedzieć G....o mnie
                      > obchodzą. MNIE SIĘ NALEŻY !!! "


                      Czy Ty czasami nie jesteś taka matka? Bronisz matek -egoistek z
                      zaangażowaniem wartym lepszej sprawy. Wbrew logice i zdrowemu
                      rozsądkowi.

                      >Podaj artykuł i kodeks. W przeciwnym razie to żadne prawo tylko
                      Twoje przekonanie.<

                      A gdyby w kodeksie nie napisali, że matka ma obowiązek karmić swoje
                      dziecko to usprawiedliwiłabyś tę, ktora nie karmi...No, przeciez nie
                      na w kodeksie.

                      >Tak.
                      Zwłascza w sytuacji, kiedy ta matka nie tylko urodziła ale i
                      wychowała najlepiej, jak umiała.
                      Zauważ, że dziewczyna dziś dwudziestokilkuletnia musiała się
                      urodzić w latach 80-tych. Wtedy samotne matki miały w POlsce
                      przerąbane... W sensie społecznym. Aborcja była za to dozwolona i
                      dopuszczalna. I zauważ, jak wielką odwagą, zacięciem i miłością
                      wykazała się ta matka. Urodziła i wychowała. Samotnie. Weź pod uwagę
                      także inne okoliczności tego okresu - np.ekonomiczne. IMHO należy
                      się jej medal, a nie pozew..<

                      No nie, tego się nie spodziewałam :) argument jak z przedszkola.
                      Wcale urodzenie nieślubnego dziecka w tamtych czasach nie było
                      bohaterstwem. Nawet dłuższe urlopy wychowawcze były i wyższe zasiłki
                      niż dla mężatek a jesli chodzi o aspekt ekonomiczny to nawet sie
                      opłacało. To wtedy nastąpił początek związków partnerskich,
                      pobierali się wtedy jak wyciągnęli od Państwa wszystko co sie dało.
                      Podobnym bohaterstwem wykazywala się każda matka. W kolejkach po
                      zakupy trzeszczały kości ale to nie ma nic do rzeczy.

                      >I moze dlatego właśnie lepiej, żeby nie wiedziało, bo to prawda????
                      Skoro sama myśl o takiej możliwości przeraża to co dopiero, gdyby
                      okazało się to faktem???<

                      A może tatuś po prostu jest bardzo brzydki a mamusia na ten jeden
                      raz zakryła mu twarz gazetą? Wiesz co? to wszystko juz przekracza
                      granicę absurdu a ja zaczynam wobec takich argumentów tracić
                      cierpliwość.








                      • ewik_75 Re: Matyldo, a 28.01.08, 14:10
                        matylda1001 napisała:

                        > Czy Ty czasami nie jesteś taka matka?

                        Wcale nie jestem matką ;)


                        > A gdyby w kodeksie nie napisali, że matka ma obowiązek karmić
                        swoje
                        > dziecko to usprawiedliwiłabyś tę, ktora nie karmi...


                        Pudło. W Kodeksie Rodzinno-Opiekuńczym jest zapis, ze rodzice
                        przejmują na siebie odpowiedzialność za opiekę nad nieletnim
                        dzieckim i mogą być ukarani za niedopełenienie tego obowiązku.
                        Karmienie jek najbardziej się tu zalicza.

                        > Wcale urodzenie nieślubnego dziecka w tamtych czasach nie było
                        > bohaterstwem.

                        Było. Ostracyzm społeczny był bardzo silny, a w sklepach pustki.

                        > Nawet dłuższe urlopy wychowawcze były i wyższe zasiłki

                        No i co, ze zasiłki, jeśli samotna matka pokazywana była palcami i
                        traktowana jak ktoś gorszy?

                        > To wtedy nastąpił początek związków partnerskich,

                        Boom miał miejsce w połowie lat 90, wcześniej to były pojedyncze
                        przypadki i nie zmieniało to niczego dla samotnej matki. Niczego.

                        > Podobnym bohaterstwem wykazywala się każda matka.

                        Ciekawe stwierdzenie, acz nieprawdziwe.

                        > W kolejkach po
                        > zakupy trzeszczały kości ale to nie ma nic do rzeczy.

                        Ma, bo z kimś trzeba było zostawić dziecko, a ojca brak.



                        > A może tatuś po prostu jest bardzo brzydki a mamusia na ten jeden
                        > raz zakryła mu twarz gazetą?


                        Może, może...

                        MOże tak, może nie.

                        Dlatego nie powinnyśmy oceniać - bo nie znamy powodów.
                        • matylda1001 Re: Matyldo, a 29.01.08, 14:08
                          >Pudło. W Kodeksie Rodzinno-Opiekuńczym jest zapis, ze rodzice
                          przejmują na siebie odpowiedzialność za opiekę nad nieletnim
                          dzieckim i mogą być ukarani za niedopełenienie tego obowiązku.
                          Karmienie jek najbardziej się tu zalicza.<

                          Wcale nie "pudło". Zapytałam Cię czy gdyby NIE BYŁO takiego zapisu
                          to czy mozna usprawiedliwic matkę, która nie karmi. Odpowiedzialaś,
                          że zapis jest.

                          >Było. Ostracyzm społeczny był bardzo silny, a w sklepach pustki.<

                          Chyba, że na zabitej dechami wiosce a Urszula zdaje się jest z
                          Kielc. Matka Urszuli musi być niewiele starsza ode mnie a mam kilka
                          koleżanek, które urodziły nieślubne dzieci i nikt im marnego słowa
                          nie powiedział. Pustki w sklepach dotyczyły wszystkich.

                          >No i co, ze zasiłki, jeśli samotna matka pokazywana była palcami i
                          traktowana jak ktoś gorszy?<

                          Najgorzej miały dziewczyny z własnymi rodzinami, które wstydziły sie
                          otoczenia a otoczenie mało to obchodziło. Wysokie zasiłki
                          wychowawcze były na tyle ważne, że ludzie się nie pobierali by je
                          wykorzystać.

                          >Boom miał miejsce w połowie lat 90, wcześniej to były pojedyncze
                          przypadki i nie zmieniało to niczego dla samotnej matki. Niczego.<

                          Nie takie znowu pojedyncze, sama znam wiele takich przypadków (np.
                          mój cioteczny brat) a to czasy mojej młodości więc możesz mi
                          wierzyc.

                          >Ma, bo z kimś trzeba było zostawić dziecko, a ojca brak.<

                          Nawet jak ojciec był to przed południem pracował (bo wtedy ludzie
                          przeważnie pracowali). Dzieci mężatek zostawały z babciami,
                          sąsiadkami, w żłobkach, przedszkolach albo chodziły w kolejki z
                          matkami. Tak samo jak dzieci samotnych matek.

                          >Zniecierpliwienie świadczy o braku argumentów. A to rzeczywiście
                          jest świetnym powodem za zakończenia swojego udziału w dyskusji. <

                          Argumentów jest cała masa ale co z tego skoro spotykają się z Twoim
                          niezrozumieniem? Jak widać nie zakończyłam swojego udziału. Miło mi.

                          >P.S. Skoro nowych argumentów brak, a pozostałe zostały zbite to
                          może warto się zastanowić nad słusznością swojego zdania? <

                          Nadal uważam, że mam rację. Powtarzam. Nikt nie ma prawa zatajac
                          przed dzieckiem kwestii jego pochodzenia. Nie ma powodów, które
                          usprawiedliwiałyby takie zachowania. Pozdrawiam.






                          • ewik_75 Re: Matyldo, a 29.01.08, 15:51
                            matylda1001 napisała:

                            > Wcale nie "pudło". Zapytałam Cię czy gdyby NIE BYŁO takiego zapisu
                            > to czy mozna usprawiedliwic matkę, która nie karmi.
                            Odpowiedzialaś,
                            > że zapis jest.

                            Racja, przynaję,
                            Ale wciąż nie można by było mówić, że "swiętym prawem dziecka jest
                            być karmionym".
                            Prawo to coś, co jest spisane i jest wymagalne.

                            Vide:
                            sjp.pwn.pl/lista.php?co=prawo

                            Wszystko inne to zasada, a nie PRAWO.
                            Można za to mówić, ze kobieta powinna dziecko karmić i o nie dbać -
                            i z tym się zgadzam.
                            Powinna, a nie musi (wciąż rozmawiamy hipotetycznie).
                            W społeczeństwach NIESTETY jest tak, ze jeśli nie spisze się praw i
                            obowiązków to nie można ich egzekwować ani wymagać.
                            Pozostają one w sferze oczekiwań społecznych. Niezależnie od tego,
                            czy się z tym zgadzamy, czy nie.


                            > Chyba, że na zabitej dechami wiosce a Urszula zdaje się jest z
                            > Kielc.

                            To podobno ojciec jest z Kielc, ale to w sumie nieważne.

                            Matka Urszuli musi być niewiele starsza ode mnie a mam kilka
                            > koleżanek, które urodziły nieślubne dzieci i nikt im marnego słowa
                            > nie powiedział. Pustki w sklepach dotyczyły wszystkich.


                            Owszem, wszystkich. Samotnym matkom było więc dwa razy trudniej niż
                            tym kobietom, które miały partnerów.
                            Co do stracyzmu - nie miałaś takich doświadczeń, ok.. Ale publikacje
                            społeczne z tamtego okresu i /lub o nim traktującego pokazują inny
                            obraz.


                            > Nie takie znowu pojedyncze, sama znam wiele takich przypadków (np.
                            > mój cioteczny brat) a to czasy mojej młodości więc możesz mi
                            > wierzyc.

                            Wierzę, bo nie mam powodów nie wierzyc.
                            Ale wystarczy prześledzić roczniki statystyczne i nagle układa się
                            klarowny obraz kraju w tamtych latach, z którego wynika, że to
                            jednak był margines.


                            > Nawet jak ojciec był to przed południem pracował (bo wtedy ludzie
                            > przeważnie pracowali). Dzieci mężatek zostawały z babciami,
                            > sąsiadkami, w żłobkach, przedszkolach

                            Trzeba było mieć tą bacię czy zyczliwą sąsiadkę…
                            Z przedszkolami - ok., gorzej, jeśli w kolejce trzeba było stać np.
                            popołudniami, wieczorami albo w nocy… A zdarzało się.

                            albo chodziły w kolejki z
                            > matkami. Tak samo jak dzieci samotnych matek.

                            Zwłaszcza małe?
                            Wiesz, jak się chce to wszystko można. Można również samej wychować
                            małe dziecko. Ale jest to znacznie trudniejsze niż wychowywanie go
                            we dwójke.
                            Zwłaszcza, kiedy nie było pampersów, plastikowych butelek, o wózek
                            trzeba było walczyć, a mieszkanie dostawało się z przydziału po
                            długim oczekiwaniu.
                            Było znacznie ciężej i nie miał kto wesprzeć.


                            > Argumentów jest cała masa ale co z tego skoro spotykają się z
                            Twoim
                            > niezrozumieniem?

                            Nie niezrozumieniem tylko niezgodą. To róznica.


                            > Nadal uważam, że mam rację. Powtarzam. Nikt nie ma prawa zatajac
                            > przed dzieckiem kwestii jego pochodzenia.

                            To Twoje podejście, do którego masz oczywiście prawo (konstytucja
                            RP ;) )).
                            Ale z czego taka pewność wynika? Gdzie to prawo jest zapisane?
                            To nie jest PRAWO to Twoje oczekiwanie, przekonanie i tylko tyle.
                            Matka Urszuli ma za to pełne prawo (znowu konstytucja
                            >
                          • ewik_75 Re: Matyldo, a 29.01.08, 15:52
                            Racja, przynaję,
                            Ale wciąż nie można by było mówić, że "swiętym prawem dziecka jest
                            być karmionym".
                            Prawo to coś, co jest spisane i jest wymagalne.

                            Vide:
                            sjp.pwn.pl/lista.php?co=prawo

                            Wszystko inne to zasada, a nie PRAWO.
                            Można za to mówić, ze kobieta powinna dziecko karmić i o nie dbać -
                            i z tym się zgadzam.
                            Powinna, a nie musi (wciąż rozmawiamy hipotetycznie).
                            W społeczeństwach NIESTETY jest tak, ze jeśli nie spisze się praw i
                            obowiązków to nie można ich egzekwować ani wymagać.
                            Pozostają one w sferze oczekiwań społecznych. Niezależnie od tego,
                            czy się z tym zgadzamy, czy nie.


                            > Chyba, że na zabitej dechami wiosce a Urszula zdaje się jest z
                            > Kielc.

                            To podobno ojciec jest z Kielc, ale to w sumie nieważne.

                            Matka Urszuli musi być niewiele starsza ode mnie a mam kilka
                            > koleżanek, które urodziły nieślubne dzieci i nikt im marnego słowa
                            > nie powiedział. Pustki w sklepach dotyczyły wszystkich.


                            Owszem, wszystkich. Samotnym matkom było więc dwa razy trudniej niż
                            tym kobietom, które miały partnerów.
                            Co do stracyzmu - nie miałaś takich doświadczeń, ok.. Ale publikacje
                            społeczne z tamtego okresu i /lub o nim traktującego pokazują inny
                            obraz.


                            > Nie takie znowu pojedyncze, sama znam wiele takich przypadków (np.
                            > mój cioteczny brat) a to czasy mojej młodości więc możesz mi
                            > wierzyc.

                            Wierzę, bo nie mam powodów nie wierzyc.
                            Ale wystarczy prześledzić roczniki statystyczne i nagle układa się
                            klarowny obraz kraju w tamtych latach, z którego wynika, że to
                            jednak był margines.


                            > Nawet jak ojciec był to przed południem pracował (bo wtedy ludzie
                            > przeważnie pracowali). Dzieci mężatek zostawały z babciami,
                            > sąsiadkami, w żłobkach, przedszkolach

                            Trzeba było mieć tą bacię czy zyczliwą sąsiadkę…
                            Z przedszkolami - ok., gorzej, jeśli w kolejce trzeba było stać np.
                            popołudniami, wieczorami albo w nocy… A zdarzało się.

                            albo chodziły w kolejki z
                            > matkami. Tak samo jak dzieci samotnych matek.

                            Zwłaszcza małe?
                            Wiesz, jak się chce to wszystko można. Można również samej wychować
                            małe dziecko. Ale jest to znacznie trudniejsze niż wychowywanie go
                            we dwójke.
                            Zwłaszcza, kiedy nie było pampersów, plastikowych butelek, o wózek
                            trzeba było walczyć, a mieszkanie dostawało się z przydziału po
                            długim oczekiwaniu.
                            Było znacznie ciężej i nie miał kto wesprzeć.


                            > Argumentów jest cała masa ale co z tego skoro spotykają się z
                            Twoim
                            > niezrozumieniem?

                            Nie niezrozumieniem tylko niezgodą. To róznica.


                            > Nadal uważam, że mam rację. Powtarzam. Nikt nie ma prawa zatajac
                            > przed dzieckiem kwestii jego pochodzenia.

                            To Twoje podejście, do którego masz oczywiście prawo (konstytucja
                            RP ;) )).
                            Ale z czego taka pewność wynika? Gdzie to prawo jest zapisane?
                            To nie jest PRAWO to Twoje oczekiwanie, przekonanie i tylko tyle.
                            Matka Urszuli ma za to pełne prawo (znowu konstytucja
                      • ewik_75 Matyldo, jeszcze jedno 28.01.08, 14:24
                        matylda1001 napisała:

                        > Wiesz co? to wszystko juz przekracza
                        > granicę absurdu a ja zaczynam wobec takich argumentów tracić
                        > cierpliwość.

                        Zniecierpliwienie świadczy o braku argumentów. A to rzeczywiście
                        jest świetnym powodem za zakończenia swojego udziału w dyskusji.

                        Pozdrawiam ;)

                        P.S. Skoro nowych argumentów brak, a pozostałe zostały zbite to może
                        warto się zastanowić nad słusznością swojego zdania?
                • Gość: jacek226315 Re: Matyldo, a IP: *.proxy.aol.com 26.01.08, 21:42
                  ewik-75 napisala
                  >Obrzydliwa pozycja rozczeniowa i brak szacunku dla matki
                  A gdzie jest szacunek dla dziecka.To co uwazasz,ze matce wszystko
                  wolno? Oczywiscie nastepna feministka,matka ma wszelkie prawa ojciec
                  zadnych ne mowiac o dziecku.
                  >Nawet komentowac nie che.
                  To nie komentuj szczegolnie na takim poziomie
                  • ewik_75 Re: Matyldo, a 28.01.08, 13:11
                    Gość portalu: jacek226315 napisał(a):

                    > A gdzie jest szacunek dla dziecka.

                    Nie wiesz, co kieruje tą matką. Być może właśnie ten szacunek?
                    Być może troska o psychikę dziecka, jego szczęscie?

                    Nie oceniaj, skoro nie wiesz, jakie są przyczyny.


                    > Oczywiscie nastepna feministka,matka ma wszelkie prawa ojciec
                    > zadnych ne mowiac o dziecku.


                    ????
                    A co mają do tego feministki?
                    Mylisz pojęcia, zdaje się. Najwyraźniej nie wiesz, czym jest
                    feminizm.
                    Nigdzie też nie napisałam, ze z zasady ojciec nie ma żadnych praw -
                    gdzie to przeczytałeś, przepraszam?

                    I jeszcze gwoli wyjaśnienia - bynajmniej nie jest to postulat
                    feministek. Wręcz przeciwnie.
                    Feministki postulują, aby ojcowie bardziej zaangażowali się w
                    wychowanie swoich dzieci - na wszystkich możliwych płaszczyznach
                    • Gość: jacek226315 Re: Matyldo, a IP: *.nwrknj.east.verizon.net 28.01.08, 15:25
                      ewik_7575 napisala.
                      >Nie wiesz ,co kieduje ta matka
                      A Ty wiesz to sie tym podziel.Zreszta sama powiedzialas w swej
                      wymianie slow z Matylda,ze nie jestes matka.,wiec moze poczekaj jak
                      nia zostaniesz i wtedy sie pojaw na tym forum.Przytaczasz rowniez
                      kodeks rodzinny, gdzie mowa o obowiazku rodzicow podkreslam rodzicow
                      a nie matki do wychowania potomka.Powiedz mi tylko jaki przyklad
                      moze dac taka matka ktora sama nie wie kto jest ojcem .I tu jest
                      wilk pogrzebany, matka po prostu tajac taka iformacje chroni
                      siebie,by dziecko nie pomyslalo ,ze ma matke k...,to oto chodzi.W
                      ogole temat tego forum"a urodze sobie dziecko" to juz swiadczy o
                      czyms,nie urodze dziecka dla dziecka tylko urodze sobie ,w jakim
                      celu.,by na starosc mial kto ziolka jej zaparzyc.No gdyby moja matka
                      tak mnie urodzila to dlugo by czekala na te ziola.,a mimo tego
                      chcialbym wiedziec prawde,a co bym z nia zrobil to juz moja
                      sprawa,nawet gdybym mial matce nie wybaczyc, no ale za wszystko
                      trzeba placic.A co do feministek twierdzisz ,ze postuluja aby
                      ojcowie bardziej zaangazowali sie w wychowanie dzieci.Kochana
                      wiekszosc ojcow jest dostatecznie zaangazowanych w edukacje swych
                      latorosli,nie mowmy tu o degeneratach ale takie moga byc i matki.Mam
                      kuzynke babka po studiach wydawalo by sie ,ze na poziomie, wyszla za
                      maz urodzila syna bo maz koniecznie chcial dziecko,ale niestety
                      instynkt maciezynski nigdy sie w niej nie odezwal.Byla nie czula na
                      placz dziecka,kiedy sie zmoczyl w nocy,wiec wszystkie czynnosci
                      przeszly na ojca.Ojciec pracowal od rana do poznego popoludnia,ona
                      siedziala w domu,sluchajac wkolko nagran M.Callas i scierajac kurz,i
                      czekajac by ojciec wrocil i zajal sie synkiem.Ale to tez byl
                      czlowiek tez potrzebowal odpoczynku,robil co byl w stanie ,w koncu
                      jej rodzice wzieli dziecko do siebie i dobrze bo ona nawet nie
                      potrafila przewinac malego kiedy sie zamoczyl.W koncu rozwiodl sie z
                      nia i co ona robi teraz? Nastawia syna przeciw ojcu,ze taki ,ze
                      niedobry ,ze lajdak.Wlasnie to nastepny aspekt, napewno wiecej matek
                      po rozwodzie nastawia dzieci przeciw ojcu,niz odwrotnie.Dziecko,jest
                      towarem przetargowym.Dobrze to skrajny przypadek.Mowimy o zdrowej
                      atmosferze w normalnym domu,nie boj sie ojcowie sie angazuja nie
                      trzeba nas dopingowac, bo jak ktos nie chce byc dobrym rodzicem to i
                      armia feministek nic nie wskora.
                      • ewik_75 Re: Matyldo, a 28.01.08, 16:21

                        Nie wiem, co nią kieruje i dlatego jestem przeciwna wystawianiu
                        takich odważnych sądów.
                        Zakładam, że skoro nie mówi córce, kto jest jej ojcem mimo jej
                        usilnych próśb to ma ku temu bardzo ważny powód.

                        A co do nie bycia matką - nie odbiera mi to prawa wypowiedzi i nie
                        zamierzam "czekać" jak suegrujesz by się wypowedzieć.
                        Poza tym - ten wątek dotyczy zostania matką, a nie bycia nią więc
                        jak najbardziej jest to na miejscu. Ale Ty już chyba zapomniałeś, o
                        czym tu dyskutujemy...

                        Co do reszty. To, ze kobieta rodzi dziecko i nie będzie miało ojca
                        nie znaczy, że robi to dla "ziółek". Straszna głupotą jest taki
                        pogląd.
                        To już znacznie korzystniej by jej było zaoszczędzić pieniądze,
                        które wydałaby na dziecko i na starość wykupić sobie miejsce w
                        ekskluzywnym domu opieki albo zapłacić za opiekę przystojnego
                        pielęgniarza. Albo i dwóch - na zmianę ;) Sprawa pewna i jeszcze by
                        kasy zostało.
                        A z dzieckiem - jak to z człowiekiem - nic pewnego nie ma. Dlatego
                        nie chrzań o "ziółkach". Samotne wychowywanie dziecka to gromny trud
                        i poświęcenie, a nie seria nieprzerwanej radości.

                        Co do feministek - co ma do rzeczy przykład Twojej kuzynki? Co ma
                        potwierdzać? No, kurcze, tak bywa, ale w zwiazku z czy przytaczasz
                        tę historie? Może dziewczyna wpadła w depresję poporodową, nie
                        zdiagnozowaną i nieleczoną i sama nie umiała sobie z nią poradzić?
                        Oficjalne badania społeczne pkazują co innego, niż piszesz - że
                        większość ojców w bardzo niewielkim stopniu angażuje się w
                        wychowanie dzieci i prowadzenie domu…
                        Ojców trzeba dopingować, niestety, wierząc, ze oni chcą być dobrymi
                        ojcami, tylko nie za bardzo wiedzą, co mają robić albo czy im w
                        ogóle wypada, bo to przecież takie "niemęskie"...
                        • Gość: jacek226315 Re: Matyldo, a IP: *.nwrknj.east.verizon.net 28.01.08, 19:13
                          ewik_75 napisala:
                          >Moze dziewczyna wpadla w depresje poporodowa?
                          A o jakiej depresji prawisz dziumdziu,naucz sie czytac a potem na
                          forum wskocz.Wyraznie napisalem ,ze urodzila dziecko bo maz chcial
                          potomka,ona ani przed slubem ani po slubie,zaraz uslysze,ze jesli
                          ona nie chciala to miala racje,tak ale liczyla ,ze instynkt
                          maciezynski sie jednak odezwie.To tyle w temacie. Ale wiedzac ,ze
                          Twoje musi byc na wierzchu,jeszcze tu zagoscisz.A tak na
                          marginesie,to Ty chyba jeszcze musisz miec mleko pod nosem.Chcesz
                          mojej krwi ,prosze bardzo,ale moja krwia swych brudow nie zmyjesz
                          • ewik_75 Re: Matyldo, a 28.01.08, 19:29
                            Gość portalu: jacek226315 napisał(a):


                            > A o jakiej depresji prawisz dziumdziu,naucz sie czytac

                            Co? kto? dziumdziu? sprawdziłam w Słowniku Języka Polskiego, nie ma
                            takiego słowa. Napisz, proszę, co masz na myśli.

                            > Wyraznie napisalem ,ze urodzila dziecko bo maz chcial
                            > potomka,ona ani przed slubem ani po slubie,zaraz uslysze,ze jesli
                            > ona nie chciala to miala racje,


                            Ale o czym Ty mówisz? Depresja poporodowa pojawia się PO PORODZIE i
                            przewidziec się je nie da. NIe ma wiele wspólnego z instytnktem
                            macierzyńskim. POczytaj najpierw na ten temat, jest trochę
                            materiałów, a potem dyskutuj. Widzę, ze naprawdę masz powazne braki.

                            tak ale liczyla ,ze instynkt
                            > maciezynski sie jednak odezwie.

                            To nie ma nic do depresji poporodwej.
                            MacieRZyński, nie "maciezynski" jak to wyżej napisałeś.


                            > A tak na
                            > marginesie,to Ty chyba jeszcze musisz miec mleko pod nosem.

                            Czasami, jak akurat wezmę łyka prosto z kartonu ;) Ale szybko
                            wycieram ;)

                            Chcesz
                            > mojej krwi ,prosze bardzo,ale moja krwia swych brudow nie zmyjesz

                            Jakich brudów? Co Ty bredzisz?
                            • Gość: jacek226315 Re: Matyldo, a IP: *.proxy.aol.com 29.01.08, 01:04
                              ewik_75 napisala:
                              >Jakich brudow?Co Ty bredzisz?
                              Dziumdziu,tak dziumdziu/wez jeszcze kilka slownikow moze Ci
                              pomoga/piszac o krwi ,to byla ironia,ale Tys taka "jenteligentna",ze
                              gdyby ironia rabnela Cie w ten ptasi mozdzek nie odczula bys tego.
                              Jak ktos ma ptasi mozdzek,to nawet na zlotej grzedzie jest tylko
                              kura.I to tyle w temacie,teraz mow sobie a muzom
                              • xtrin Re: Matyldo, a 29.01.08, 07:58
                                Straszny prymityw z Ciebie, szkoda klawiatury na "dyskusje" z Twoją osobą.
                              • ewik_75 Re: Matyldo, a 29.01.08, 10:04
                                Oj, drogi Jacku…

                                Wiesz, po pierwsze - ile bym słowników nie wzięła, takiego
                                określenia tam nie znajdę.
                                To zdaje się jakiś slang, ja tymczasem mówię i piszę w czystje
                                polszczyźnie.
                                Proponuję, abyś - zanim zaczniesz publicznie prowadzić dyskusję -
                                poznał piękny język polski.
                                Nie jest on prosty, ale wierzę, że w końcu Ci się uda i będziesz w
                                stanie wyrażać swoje zdanie i emocje.

                                Po drugie - do wyrażania ironii to Ci daleko, oj daleko…. Sam nie
                                wiesz, co chciałeś powiedzieć przez tamto zdanie.
                                To prawdopodobnie efekt tego, że nie potrfaisz dobrze pisac w języku
                                polskim.
                                Chętnie będę kontynuowac tę dyskusję, kiedy nabędziesz nowe
                                argumenty i nauczysz się pisać w naszym ojczystym języku.

                                Stwierdzenia typu "masz ptasi móżdżek" tudzież "mów sobie a muzom"
                                świadczą tylko o tym, ze argumenty się wyczerpały a i zmoimi nie za
                                bardzo umiesz polemizować.

                                No, ale każdemu czasem kończą się argumenty ;)
                                Tyle, że nie każdy potrafi się przyznać, że nie miał racji.
                                Do tego trzeba mieć klasę....

                                Masz ją?

                                Pozdrawiam.
                            • Gość: Ola Re: Matyldo, a IP: *.adsl.inetia.pl 29.01.08, 01:38
                              ewik_75 napisała:

                              > Ale o czym Ty mówisz? Depresja poporodowa pojawia się PO PORODZIE
                              i
                              > przewidziec się je nie da. NIe ma wiele wspólnego z instytnktem
                              > macierzyńskim. POczytaj najpierw na ten temat, jest trochę
                              > materiałów, a potem dyskutuj. Widzę, ze naprawdę masz powazne
                              braki.
                              jacek tego nie wie. Za to wie, że facet wie lepiej o bólu porodowym
                              niż kobieta, bo jak mu napisałam o profesorze, który publicznie kpił
                              z bólu porodowego, to odpisał mi "sory ,ale chyba nie dostal tytulu
                              za nic". Dobre, nie?
                              Kurcze, znałam dziewczynę, co miała taki problem. Tyle, że ona
                              dziecko chciała przed porodem. Tak się cieszyła na to dziecko, a po
                              porodzie to przez kilka dni nie chciała widzieć ani dziecka ani ojca
                              dziecka. Mam nadzieję, że jakoś udało się jej dojść do siebie.
                              Wiem, że nie masz dzieci, a nie chciałabym Cię tu wystraszyć, po
                              prostu takie rzeczy się zdarzają. Dlatego, aby zminimalizować takie
                              ryzyko to poszukaj dobrego szpitala po opiniach dziewczyn co tam
                              rodziły -im więcej tym lepiej. Pytaj się o najdrobniejsze szczegóły.
                              Dowiedz się też m.in. o zzo. No i unikaj jak ognia facetów takich
                              jak jacek! Będzie dobrze!
                              • ewik_75 Re: Matyldo, a 29.01.08, 10:09
                                Na takiego faceta nie spojrzałabym nawet ;)))

                                Smutne, że o doświadczeniach kobiet najwięcej wiedzą faceci i
                                najchętniej się o nich wypowiadają i decydują.
                                A potem idą w Polskę takie stereotypy. Jak się je słyszy, to włos
                                się jeży - nie tylko na głowie.

                                Jak profesor - to mądry i wie, a baba głupia. Pocierpi i przestanie.

                                Jak się dzieckiem nie zajmuje albo nagle inaczej sie zachowuje - to
                                głupia krowa, nie ma instynktu i co z niej za matka. Feministka na
                                pewno. Powinna być wdzieczna, ze ojciec zajmuje się dzieckiem, jak
                                przychodzi z pracy.

                                Jak feministka - to na pewno nienawidzi facetów i najchętniej by
                                wszystkich wytłukła. Albo lesba...

                                I my się zastanawiamy, kiedy się w Polsce skończy Ciemnogród.
                                nieprędko, zdaje się. Takie osobniki jak jacek nawet nie chcą
                                słuchać, że mogąnei miec racji...
                                • Gość: swiatowidz Re: Matyldo, a IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.08, 11:54
                                  do ewika
                                  nie sposób odmówić ci pewnych racji ale po kiego palarusa sama
                                  wprowadzasz elementy ciemnogrodu
                                  choć jest coś co cię tłumaczy
                                  rozmowa z jackiem nie należy do łatwych
                                  on zaciekle broni swego zdania czasami nie uciekając od faulów....
                                  taka jego uroda
                                  on nie zawsze mija się z prawdą
                                  • ewik_75 Re: Matyldo, a 29.01.08, 14:58
                                    Ja wprowadzam?
                                    One są obecne w wypowiedziach jacka, choć nie tylko..
                                    Pokazuję je palcami ale z ironią -nie widzisz tego?
                                    Taki był przynjamniej cel ;)
                                    Ja sama bynajmnieje się z nimi nie zgadzam…

                                    A w czym jacek ma Twoim zdaniem rację?
                                • Gość: jacek226315 Re: Matyldo, a IP: *.nwrknj.east.verizon.net 29.01.08, 12:07
                                  ewik_75 napisala:
                                  >Jak profesor -to madry i wie,a baba glupia
                                  O czym Ty mowisz,gdze tak sie wyerazilem,nie wszystko zloto co sie
                                  swieci,znam tak samo madrych i glpich facetow,i to samo z
                                  niewiastami,ie uogolniaj.A jezeli juz weszlac na ten temat, to moja
                                  droga byly czasy w ktorych wielie kobiet gnebilo
                                  panole,fortepiany,anina,ale pokaz mi kompozytora kobieta na miare
                                  bethoveena,Mozarta,Chopina,Czajowskiego,Verdiego,,.wyliczac dalej? I
                                  to tyle w temacie
                                  • xtrin Re: Matyldo, a 29.01.08, 12:26
                                    Gość portalu: jacek226315 napisał(a):
                                    > A jezeli juz weszlac na ten temat, to moja droga byly
                                    > czasy w ktorych wielie kobiet gnebilo panole,fortepiany,
                                    > anina, ale pokaz mi kompozytora kobieta na miare bethoveena

                                    To, że pozwalano im grać w salonie nie oznacza, że miały otwartą drogę do sal
                                    koncertowych i kompozycji.

                                    PS. Pognęb troszkę klawiaturę (poza forum), bo ewidentnie brakuje Ci wprawy w
                                    pisaniu na niej.
                                  • ewik_75 Re: Matyldo, a 29.01.08, 15:15
                                    Gość portalu: jacek226315 napisał(a):

                                    > ewik_75 napisala:
                                    > >Jak profesor -to madry i wie,a baba glupia
                                    > O czym Ty mowisz,gdze tak sie wyerazilem,

                                    ależ proszę bardzo!

                                    Post Oli, w którym opisała absurdalny i głupi pogląd profesora na
                                    sprawę bólu porodowego, który porównał go do bólu zęba:
                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=74379763&a=74874153
                                    Twój post, w którym odniosłeś się do tej kwestii, pisząc miedzy
                                    innymi:

                                    "Co do zacytowanego prof,.to sory ,ale chyba nie dostal tytulu
                                    za nic." - a więc przyjmujesz, że skoro utytułowany, to w tej
                                    materii mądry i bardzo dużo wie, mimo że dośiwdaczenia z oczywistych
                                    przyczyn mieć nie może.

                                    Dalej piszesz:

                                    "Wiele kobiet decyduje sie na porod naturalny bez
                                    znieczulen.Mniej komplikacji.Nie wiem nie rodzilem ale z opowiesci
                                    mojej zony czy innych kobiet, tak jest to wielki bol ,ale ktory sie
                                    szybko zapomina.Bolu zeba czy nerek nie zapomina sie w mgnieniu
                                    oka. "

                                    , przez co sugerujesz, że pogląd prof.. Dębskiego jest Twoim zdaniem
                                    słuszny i wiarygodny.

                                    Podsumowując - skoro profesor, to wie najlepiej i kobiety i tak ból
                                    zapomną….

                                    I o to mi chodziło.

                                    W tm konkretnym przypadku - głupota jakich mało...
                                    Wykształcenie mądrości nie oznacza.
                                    A ból porodowy jest wielokrotnie silniejszy niż ból zęba.
                                  • ewik_75 Re: Matyldo, a 29.01.08, 15:23
                                    Gość portalu: jacek226315 napisał(a):

                                    > droga byly czasy w ktorych wielie kobiet gnebilo
                                    > panole,fortepiany,anina,ale pokaz mi kompozytora kobieta na miare
                                    > bethoveena,Mozarta,Chopina,Czajowskiego,Verdiego,,.wyliczac dalej?
                                    I
                                    > to tyle w temacie

                                    Bradzo ciekawy temat.

                                    Równie często wytyka się feministkom ich dążenia mówiąc, że
                                    mężczyźni są mądrzejsi, bo wybitnych naukowców - kobiet można na
                                    palcach ręki policzyć.
                                    To prawda.
                                    A czemu?
                                    Ano temu, że do niedawna, jeszcze w XIX wieku i na poczatku XX
                                    uniwersytety były zamkniete dla kobiet. Wykształcenie było domeną
                                    TYLKO mężczyzn, ich przywilejem.
                                    Nikt w kobiety nie inwestował, bo nie warto było, wyjdzie za mąż,
                                    dzieci urodzi, po co jej szkoła jakaś…
                                    To, że Curie-Skłodowska trafiła na uniwerek to zasługa jej ojca,
                                    naukowca, któy jak na te czasy dość światły był.
                                    Ale i tak nie zostałaby dopuszczona do laboratorium, gdyby nie mąż.

                                    To patriarchalny porządek swiata zadecydował o tym, ze kobiety były
                                    traktowane jak ułomne, głupsze, stworzone do zajmowania się domem,
                                    rodzenia dzieci i opieki nad nimi.
                                    A ze kobieta na pianinie ładnie gra? To super, zagra rodzinie do
                                    obiadu. Cos tam za nutki na boku spisuje?
                                    Czas marnuje, głupia, niech lepiej poszydełkuje, albo powyszywa, z
                                    dziecmi pobawi się w ogrodzie, przynajmniej pożytek jakiś z tego
                                    będzie…

                                    Tak więc Twoje pytanie - będące zarzutem, nie da się ukryć -
                                    mogłoby być zasadne, gdyby kobiety miały takie same szanse, jak
                                    mężczyzny, jeśli chodzi o wkład w kulturę i naukę. Ale nie miały.
                                    Musiały go sobie wywalczyć w krwawej rewolucji...
                                    • Gość: jacek226315 Re: Matyldo, a IP: *.proxy.aol.com 29.01.08, 16:00
                                      ewik_75 napisala:
                                      >To,ze Curie-Sklodowska trafila na uniwerek to zasluga ojca. Dla
                                      scislosci i prawidlowosci to Sklodowska-Curie a w ogole to sama
                                      uzywala nazwiska Curie./Nazwisko meza dodaje sie do panienskiego a
                                      nie odwrotnie/. Moje pytanie /nie jestem tego tak pewny czy to
                                      pytanie/ nie jest wcale zarzutem,stwierdzam tylko goly fakt.Tak
                                      zgoda dawniej wszystko czy prawie wszystko dla kobiet bylo
                                      zamkniete,no ale jestesmy juz w XXI wieku, sa rowne szanse dla
                                      wszystkich.Zreszta jak ktos jest wybitnie uzdolniony,czy uzdolniona
                                      i uparta to zawsze znajdzie droge do wybicia sie/Safona,Janna D'Arc/
                                      jakos mogly sie wybic w swiecie mezczyzn. Sluchaj mozemy tu siedziec
                                      i sto lat jeszcze i odbijac pileczke jak w pingpongu,ani ja nie mam
                                      zamiaru Cie przekonywac bo to chyba nie wykonalne,co potwierdzaja
                                      Twoje odpowiedzi Matyldzie/tylko wiesz co Matylda to przynajmniej
                                      jest matka/To tak jak by porownywac dotora ze znachorem.Wiec
                                      skonczmy ta dyskusje,bo przeciez jak ktos stwierdzil juz dawno/tylko
                                      prosze nie wkladac mi to do moich ust/ babki i diabel nie
                                      przekona.No chyba ,ze Tobie chodzi o to by byc na wierzchu.Tylko
                                      szkoda ,ze z glupiej dyskusji na temat czy matka powinna
                                      poinformowac dziecko kto jest ojcem,wybucha wojna. Ciekawe,ze za
                                      tym ,ze dziecko powinno wiedziec kto jest ojcem,sa dzieciaci ,a
                                      bezdzietni sa przeciwni.Ciekawe.No ale jak to sie mowi jak sie ozeni
                                      to sie odmieni.A teraz sobie wlacze Beethovena i sie odpreze.Buziaki
                                      • ewik_75 Re: Matyldo, a 29.01.08, 16:27
                                        Kłocić się z toba nie zamierzam.
                                        Nie widze też tej wojny - gdzie Ty ją dostrzegasz?
                                        Dyskutujemy.
                                        Fakt, ze Ty najbardziej emocjonalnie.

                                        Co do XXI w - tak, mamy równe szanse. Teraz. Od mniej więcej połosy
                                        XX wieku, czyli bardzo krótko.
                                        A Ty sam, pisząc o wybitnych twórcach, nie powoływałeś się na tych z
                                        XXI czy choćby z XX wieku, tylko z
                                        XVIII (Beethoven - przełom 18/19, Mozart) czy XIX (Verdi, Chopin,
                                        Czajkowski).
                                        Wtedy nie było równych szans.

                                        Kobiety mogły się wybić, jeśli były super-wybitne i miały wsparcie
                                        najbliższego otoczenia.
                                        Niesprawiedliwośc polegała na tym, że mężczyzna wystarczyło, żeby
                                        był przeciętny, a już miał otwartą droge do wiedzy.
                                        Kobieta MUSIAŁA być WYBITNA i jeszcze do tego mieć duże szczęście.

                                        Rozbawiłeś mnie setnie z tymi talentami Joanny d'Arc ;)))))
                                        • Gość: jacek226315 Re: Matyldo, a IP: *.nwrknj.east.verizon.net 29.01.08, 18:54
                                          no prosze i z tematu "a urodze sobie dziecko" zeszlo sie na sprawe
                                          wojny stuletniej.No Joanna "D'Arc to prawie legenda nikt nie jest w
                                          stanie stwierdzic jak bylo naprawde.A teraz wyjawie Ci tajemnice,
                                          wchodze tu prawie z nudow, tak miedzy pakowaniem jednej paczki a
                                          dugiej.Wlasnie zwijamy manele i wracamy z raju do Polski.jeszcze raz
                                          caluski
                                          • Gość: jacek226315 Re: Matyldo, a IP: *.nwrknj.east.verizon.net 29.01.08, 19:53
                                            jeszcze jedno,ciekawy jestem czemu nie posluchasz rady"Oli" ktora
                                            przestrzega Cie przede mna,pewnikiem zarazam trendem.Milego dnia.
                                            • Gość: Ola Re: Matyldo, a IP: *.adsl.inetia.pl 30.01.08, 02:52
                                              przestrzegałam przed realnym zyciem a nie przed wirtualnym. W
                                              świecie wirtualnym mogę wyłączyć kompa, zmienić forum i tyle.
                                              Przestajesz istnieć. W realu tak sie niestety nie da.
                                • Gość: Ola Re: Matyldo, a IP: *.adsl.inetia.pl 30.01.08, 03:05
                                  ewik_75 napisała:

                                  > Na takiego faceta nie spojrzałabym nawet ;)))
                                  >
                                  słusznie :)))

                                  > Smutne, że o doświadczeniach kobiet najwięcej wiedzą faceci i
                                  > najchętniej się o nich wypowiadają i decydują.
                                  tu trochę są jednak same kobiety winne, bo powinny od razu takiemu
                                  arogantowi prosto z buta powiedzieć "zamknij pysk ignorancie".

                                  o prof.dębskim poszukaj na forum ciąża z 2005r. Mnie wyszukiwarka
                                  nie działa :(
            • matylda1001 Re: Matyldo, a 26.01.08, 15:51
              >z jakiego paragrafu?<

              Wszystko jedno z jakiego, od paragrafów jest adwokat. Rodzinę, która
              posiada wiedzę wezwałabym na świadków.

          • xtrin Re: Ke? 26.01.08, 23:05
            matylda1001 napisała:
            > Nie wiadomo czy ojciec zostawił Jej mamę, to ona tylko
            > tak przypuszcza albo tak Jej powiedziano na odczepnego

            Możliwości jest multum. Facet mógł być żonaty. Może siedzi w więzieniu. Albo
            matkę zgwałcił. Albo... albo... Jest wiele powodów, dla których rodzina może nie
            chcieć, by dziewczyna ojca poznała i spora część z nich może być zasadna.
            • Gość: jacek226315 Re: Ke? IP: *.proxy.aol.com 27.01.08, 02:07
              xtrin naoisala:
              > Mozliwosci jest multum>Facet mogl byc zonaty.Moze siedzi w
              wiezieniu.Albo matke zgwalcil Albo...albo...Jest wiele powodow ,dla
              ktorych rodzina nie chce ,by dziewczyna ojca pznala .
              Ale to juz powinna byc dziewczyny decyzja czy chce takiego ojca znac
              czy nie.Nie wiem ile ma szanowna kolezanka lat,ale nie przypuszczam
              bys Niuniu lubila,by rodzinka za Ciebie decydowala.
              • pollyannadorosla Re: Ke? 27.01.08, 02:11
                > Ale to juz powinna byc dziewczyny decyzja czy chce takiego ojca znac
                > czy nie.

                a może matka boi się takiej rozmowy? może zwyczajnie nie wie jak o tym rozmawiać
                z córką?
                • Gość: jacek226315 Re: Ke? IP: *.proxy.aol.com 27.01.08, 02:20
                  pollyannadorosla napisala:
                  > a moze matka bo sie takiej rozmowy?moze zwyczajnie nie wie jak o
                  tym rozmawiac z corka.
                  Biedna Mamunia, boi sie, nie wie,ale puszczac sie to sie nie bala,i
                  wiedziala.Boi sie czego,tego ,ze ja coreczka wezmie na kolano i
                  klapsa jej da.Jak juz Niuniu szukasz wytlumaczenia dla takiej mamuni
                  to z glowa i z sensem ,a nie usprawiedliwienie jak w przedzkolu.Boi
                  sie, nie wie jak. Moj Boze.
                  • swiatowidz Re: Ke? 27.01.08, 02:28
                    Gość portalu: jacek226315 napisał(a):

                    > pollyannadorosla napisala:
                    > > a moze matka bo sie takiej rozmowy?moze zwyczajnie nie wie jak o
                    > tym rozmawiac z corka.
                    > Biedna Mamunia, boi sie, nie wie,ale puszczac sie to sie nie bala,i
                    > wiedziala.Boi sie czego,tego ,ze ja coreczka wezmie na kolano i
                    > klapsa jej da.Jak juz Niuniu szukasz wytlumaczenia dla takiej mamuni
                    > to z glowa i z sensem ,a nie usprawiedliwienie jak w przedzkolu.Boi
                    > sie, nie wie jak. Moj Boze.


                    @@##
                    posiadacz apteki i lekarstw wszelakich na wszelakie dolegliwości???
                    chyba są jednak tematy tabupodobne
                    chciałbyś się dowiedzieć od ojca że pękła mu prezerwatywa przy twoim poczęciu?
                    zachodziłbyś w głowę czemu tak się stało
                    może ojciec mocarny a może to ty w fazie plemnikowej taki mike tyson??
                    • Gość: jacek226315 [...] IP: *.proxy.aol.com 27.01.08, 04:22
                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                      • swiatowidz Re: Ke? 27.01.08, 10:09
                        @@##
                        decyduję sam gościu
                        i samostanowię
                        ale tobie nerwy puściły i pojechałeś po bandzie
                        ja bym sobie nie pozwolił na tak niewybredny język
                        to efekt skrzętnego trzymania słomy w obuwiu
                        a prawd nie dzielmy na lepsze i gorsze
                        ona jest jedna........
                        • Gość: jacek226315 Re: Ke? IP: *.proxy.aol.com 27.01.08, 16:55
                          swiatowidz .
                          Nerwy mnie nie puscily wcale.Jesli sie poczules dotkniety Twoja
                          sprawa.Prawda nie glaszcze.
                          To Ty sobie pozwoliles raczej,ale niech Ci bedzie ulzyj sobie moze
                          beddziesz spal spokojnie
                          Czytac to Ty nie umiesz,ja nie wspomnialem o dwuch prawdach,tylko ze
                          najgorsza prawda jest lepsza od najlepszego klamstwa.Bo klamstwo
                          predzej czy pozniej wyjdzie na wierzch,i gdyby Moja Mam ukrywala
                          mego Ojca,i sie to pozniej wydalo to nie chcialbym byc w Jej
                          skorze.Na szczescie moja Mama nie jest slepa feministka wprost
                          przeciwnie nigdy nie wezmie strony kobiety ,mowi/i w 90% ma
                          racje/,ze kobiety prowokuja a potem placza.Jak bedziesz odpisywal to
                          przeczytaj jeszcze ze trzy razy bys dobrze zrozumial i nie
                          przekrecal.No ale Ty pewnikiem lakierki nosisz.
                          • swiatowidz Re: Ke? 27.01.08, 17:50
                            Gość portalu: jacek226315 napisał(a):

                            > swiatowidz .
                            > Nerwy mnie nie puscily wcale.Jesli sie poczules dotkniety Twoja
                            > sprawa.Prawda nie glaszcze.
                            > To Ty sobie pozwoliles raczej,ale niech Ci bedzie ulzyj sobie moze
                            > beddziesz spal spokojnie
                            > Czytac to Ty nie umiesz,ja nie wspomnialem o dwuch prawdach,tylko ze
                            > najgorsza prawda jest lepsza od najlepszego klamstwa.Bo klamstwo
                            > predzej czy pozniej wyjdzie na wierzch,i gdyby Moja Mam ukrywala
                            > mego Ojca,i sie to pozniej wydalo to nie chcialbym byc w Jej
                            > skorze.Na szczescie moja Mama nie jest slepa feministka wprost
                            > przeciwnie nigdy nie wezmie strony kobiety ,mowi/i w 90% ma
                            > racje/,ze kobiety prowokuja a potem placza.Jak bedziesz odpisywal to
                            > przeczytaj jeszcze ze trzy razy bys dobrze zrozumial i nie
                            > przekrecal.No ale Ty pewnikiem lakierki nosisz.


                            @@##
                            zgodnie z instrukcją przeczytałem trzy razy
                            ale twoje wypociny nie stają się inne po kolejnym ich kontemplowaniu
                            stałeś się drażliwy kiedy opisałem sytuację hipotetyczną
                            wysłałem wyraźny sygnał o tym że to tylko forma prowadzenia dyskusji
                            przyjąłeś to bardzo osobiście
                            nie wiedzieć czemu.............
                            poczytaj tekst kilka linijek wcześniej o sianiu wiatru
                            ......... a moje stanowisko jest takie:
                            kobieta ma prawo stanowić o swym macierzyństwie bo jest to zgodne z naturą
                            rozmnażanie jest zgodne z naturą
                            kobiece zdrady małżeńskie(choć potępiane społecznie) w poszukiwaniu lepszych
                            genów są zgodne z naturą
                            jeśli kobieta zaciąga cię do łóżka to musisz się liczyć z możliwością
                            zapłodnienia bo pociąg seksualny wynika z prokreacji a doznania i czerpanie
                            przyjemności z sexu są wtórne
                            jeśli mężczyzna sypia z kobietą to może domniemywać że istnieje ryzyko zostania
                            ojcem( antykoncepcja nie jest nigdy 100%)
                            i jeszcze jedno.....
                            feministki traktuję jako trochę zagubione istoty ....ale nie odmawiam im prawa
                            do rozrodu..... rodzą jak normalne kobiety
                            a gdy wychowują dziecko samodzielnie to są tylko nominalnie feministkami gdyż
                            albowiem
                            ponieważwypełniają wszelakie znamiona pełnej kobiecości
                            hawk
                            • Gość: jacek226315 Re: Ke? IP: *.nwrknj.east.verizon.net 27.01.08, 21:33
                              swiatowidz.
                              Strzyzone golone.No coz muru nie przebijesz glowa.Oczywiscie,ze
                              kobieta ma wszelkie prawa a mezczyzna zadnych.Nie mowiac juz o
                              dziecka prawie.Ja i to podkreslam gdybym nie mial ojca to zmusil bym
                              mame by mnie pinformowala,kto nim jest i w jakich okolicznosciach
                              zostalem splodzony .No ale polskie prawo nie bierze pod uwage
                              potrzeb ojcow.Mojej zony brat ozenil sie puszczalska,puszczala sie
                              za pieniadze/dospewaj sobie kim byla-dla wyjasnienia , odkryl to
                              duzo po slubie/ i momo iz jej wlasna matka zeznawala przeciw niej
                              dziecka nie mogl odebrac,no tak bo wg.Ciebie miala prawo byc
                              prostytutka,a ojcie nie mial prawa zabrac dziecka by nie miala zlego
                              wzorca.Banialuki pleciesz kolego.I tym uwazam jalowa dyskusje za
                              zakonczona
                              • swiatowidz Re: Ke? 27.01.08, 23:47
                                Gość portalu: jacek226315 napisał(a):

                                > swiatowidz.
                                > Strzyzone golone.No coz muru nie przebijesz glowa.Oczywiscie,ze
                                > kobieta ma wszelkie prawa a mezczyzna zadnych.Nie mowiac juz o
                                > dziecka prawie.Ja i to podkreslam gdybym nie mial ojca to zmusil bym
                                > mame by mnie pinformowala,kto nim jest i w jakich okolicznosciach
                                > zostalem splodzony .No ale polskie prawo nie bierze pod uwage
                                > potrzeb ojcow.Mojej zony brat ozenil sie puszczalska,puszczala sie
                                > za pieniadze/dospewaj sobie kim byla-dla wyjasnienia , odkryl to
                                > duzo po slubie/ i momo iz jej wlasna matka zeznawala przeciw niej
                                > dziecka nie mogl odebrac,no tak bo wg.Ciebie miala prawo byc
                                > prostytutka,a ojcie nie mial prawa zabrac dziecka by nie miala zlego
                                > wzorca.Banialuki pleciesz kolego.I tym uwazam jalowa dyskusje za
                                > zakonczona

                                @@##
                                jałowe to są twoje wynurzenia
                                owszem....wszyscy znamy kondycje temidy polskiej ale to co ty opisujesz zakrawa
                                na twórczość wujaszka kafki
                                gdyby moja żona była taka i owaka( czyli taka jak twoja spowinowacona) to
                                zaręczam ci że dziecko byłoby przy mnie
                                absurdy prawne się zdarzają ale sprawiedliwość gdzieś jest
                                twój brat musi być nieudolnym nieudacznikiem albo ściemniasz i koloryzujesz
                                ja w każdym razie trzymam się nadal swoich poglądów
                                • Gość: jacek226315 Re: Ke? IP: *.nwrknj.east.verizon.net 27.01.08, 23:56
                                  a trzymaj sie trzymaj jak tonacy brzytwy
                                  • swiatowidz Re: Ke? @@## 28.01.08, 00:22
                                    Gość portalu: jacek226315 napisał(a):

                                    > a trzymaj sie trzymaj jak tonacy brzytwy

                                    @@##
                                    oceniłem sytuację...... okazuje się że wcale nie tonę

                                    • swiatowidz Re: Ke? @@## 28.01.08, 00:28
                                      ba.... po dodatkowej analizie stwierdzam że moje na wierzchu...
                                      dopóki nie przykryjesz mnie kolejną inwektywą
                                      • Gość: anka wstanka Re: Ke? @@## IP: *.proxy.aol.com 28.01.08, 11:23
                                        do swiatodza i jacka:
                                        Panowie,panowie pofolgujcie troche.Zachowujecie sie jak dwa psy na
                                        tarczy jeden s.a , a drugi warczy.Ciekawam ktory bedzie ten
                                        madrzejszy i zamilknie pierwszy
                                        • swiatowidz Re: Ke? @@## 28.01.08, 16:39
                                          Gość portalu: anka wstanka napisał(a):

                                          > do swiatodza i jacka:
                                          > Panowie,panowie pofolgujcie troche.Zachowujecie sie jak dwa psy na
                                          > tarczy jeden s.a , a drugi warczy.Ciekawam ktory bedzie ten
                                          > madrzejszy i zamilknie pierwszy
                                          ***************************************************************

                                          @@## droga anko wstanko
                                          bez bicia przyznaję się że masz prawo do takiej oceny
                                          nasza dyskusja nie musi przypaść ci do gustu
                                          masz prawo do wyrażenia dezaprobaty wobec jednego lub obu z nas
                                          możesz włączyć się w dyskusję
                                          możesz stanąć w obronie jednej z racji lub nakreślić swoją ...ale
                                          odmawiam ci prawa do oceniania naszej mądrości przez pryzmat
                                          zamilknięcia
                                          twója teza nie ma logicznego uzasadnienia
                                          już tłumaczę w czym rzecz:
                                          przyjmijmy że jeden z nas(nieważne który ale ten głupszy) ulega
                                          wypadkowi i nie jest w stanie prowadzić dalszej dysputy
                                          w myśl twojego rozumowania przyznajemy mu palmę mądrości???
                                          ja ci koleżanko nie zwracam uwagi że odbiegłaś od głównego wątku
                                          i "ni przypiął ni przyłatał" wtrąciłaś swoje trzy grosze
                                          z wyrazami szacunku
                                          • Gość: anka wstanka Re: Ke? @@## IP: *.nwrknj.east.verizon.net 28.01.08, 19:21
                                            Nie mam watpliwosci juz kto jest tym rozsadniejszym .Twoje
                                            uzasadnienie logiki to ma tyle z logika wspolnego co pogoda z
                                            porostem krowich wymion
                                            • Gość: swiatowidz Re: Ke? @@## IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.08, 20:07
                                              Gość portalu: anka wstanka napisał(a):

                                              > Nie mam watpliwosci juz kto jest tym rozsadniejszym .Twoje
                                              > uzasadnienie logiki to ma tyle z logika wspolnego co pogoda z
                                              > porostem krowich wymion
                                              ************************************************************

                                              @@##
                                              oczywiście...........
                                              tego można się było spodziewać
                                              proponuję zabrać głos na forum zoologicznym
                                              znasz się na psach i krowach to tam zabłyśniesz
                                              pozdrawiam
                                              i milknę
                  • pollyannadorosla Re: Ke? 27.01.08, 02:30
                    > Biedna Mamunia, boi sie, nie wie,ale puszczac sie to sie nie bala,i
                    > wiedziala.Boi sie czego,tego ,ze ja coreczka wezmie na kolano i
                    > klapsa jej da.Jak juz Niuniu szukasz wytlumaczenia dla takiej mamuni
                    > to z glowa i z sensem ,a nie usprawiedliwienie jak w przedzkolu.Boi
                    > sie, nie wie jak. Moj Boze.

                    nie wiesz jak było. czy to był gwałt czy zauroczenie czy przypadkowy seks. Wiesz?

                    • Gość: jacek226315 Re: Ke? IP: *.proxy.aol.com 27.01.08, 04:04
                      pollyannadorosla napisala:
                      > Nie wiesz jak bylo.
                      No jesli Ty wiesz to sie z nami podziel ta wiadomoscia ,chetnie
                      posluchamy.Poza tem co to za rodzic co sie boi z dzieckiem
                      rozmawiac.To raczej dzieci sie czesciej krepuja czy boja.
                      • pollyannadorosla Re: Ke? 27.01.08, 11:22
                        > No jesli Ty wiesz to sie z nami podziel ta wiadomoscia ,chetnie
                        > posluchamy.Poza tem co to za rodzic co sie boi z dzieckiem
                        > rozmawiac.To raczej dzieci sie czesciej krepuja czy boja

                        nie wiem tego tak samo jak Ty, dlatego nie buduję sądów, które potem mogą się
                        nijak mieć do rzeczywistych faktów. Zastanawia mnie dlaczego ta kobieta i
                        rodzina milczą.
                        A rodzice bardzo często nie wiedzą jak rozmawiać z dziećmi, gdyby zawsze
                        potrafili nie byłoby lwiej części problemów pedagogicznych. A dorosłość i
                        rodzicielstwo nie wykluczają ani wstydu ani strachu (np. przed utratą zaufania
                        dziecka, przed negatywnym osądem, przed wracaniem do traum, jeśli coś takiego
                        miało miejsce itd chodzi o trochę inny rodzaj strachu niż ten przed klapsem).
                  • ewik_75 Re: Ke? 28.01.08, 13:16
                    Gość portalu: jacek226315 napisał(a):

                    > Biedna Mamunia, boi sie, nie wie,ale puszczac sie to sie nie
                    bala,i


                    I bardzo dobrze, że się nie bała!
                    Inaczej dziewczyny nie byłoby na świecie.

                    • Gość: jacek226315 Re: Ke? IP: *.nwrknj.east.verizon.net 28.01.08, 15:34
                      ewik_75 napisala:
                      >I bardzo dobrze ze sie nie bala
                      >Inaczej dziewczyny nie bylo by na swiecie.
                      No taki argument to i slonia by powalil.Poddaje sie taiemu poziomowi
                      bo dalsaza wmiana zdan z Toba to byl by wyglup i obciach.
                      • ewik_75 Re: Ke? 28.01.08, 16:22

                        Gość portalu: jacek226315 napisał(a):


                        > No taki argument to i slonia by powalil.Poddaje sie taiemu
                        poziomowi
                        > bo dalsaza wmiana zdan z Toba to byl by wyglup i obciach.

                        ;)

                        Słowem - dalszych argumentów brak ;)
                        Bardzo lubię to uczucie wygrywania w dyskusji ;)
                        Dziękuję. ;)
              • xtrin Re: Ke? 27.01.08, 11:13
                Gość portalu: jacek226315 napisał(a):
                > Ale to juz powinna byc dziewczyny decyzja
                > czy chce takiego ojca znac czy nie.



                > Nie wiem ile ma szanowna kolezanka lat,ale nie przypuszczam
                > bys Niuniu lubila,by rodzinka za Ciebie decydowala.

                Schodząc na taki poziom "dyskusji" wykazujesz, że brakło Ci argumentów.
                • xtrin (poprawka) 27.01.08, 11:22
                  Gość portalu: jacek226315 napisał(a):
                  > Ale to juz powinna byc dziewczyny decyzja
                  > czy chce takiego ojca znac czy nie.

                  A może to ten ojciec nie chce jej znać i rodzina tylko dostosowuje się do jego
                  woli? A może jest jednak lepiej, by go nie poznała?
                  Nie miałbyś oporów przed powiedzeniem dziecku, że jest owocem gwałtu?
                  • Gość: jacek226315 Re: (poprawka) IP: *.proxy.aol.com 27.01.08, 16:41
                    xtrin napisala:
                    >A moze to ten ojciec noe chce jej znac i rodzina tylko dostosowuje
                    sie do jego woli?
                    Kolezanko i Tobie podobni: o czym mowisz,przeciez zalozycielka tego
                    forum wyraznie sugeruje,ze chce urodzic dziecko bez ojca/przez
                    oszustwo-no bo jak inaczej,nie chce przeciez skorzystac z banku
                    nasienia,/.Przeciez w takim wypadku to taki facet nawet nie bedzie
                    wiedzial,ze zostal ojcem, to co on ma do wyrazenia zgody czy nie.No
                    czy to tak trudno zrozumiec czy trzeba skonczyc jeszcze ze dwa
                    fakultety.
                    • ewik_75 Re: (poprawka) 27.01.08, 16:50
                      nie będzie, albo i będzie.

                      Dla dziecka i tak lepiej, żeby się urodziło i żyło bez ojca niż żeby
                      się nie urodziło wcale, nie?
                      • Gość: jacek226315 Re: (poprawka) IP: *.proxy.aol.com 27.01.08, 17:06
                        ewik_75 napisala:
                        >Dla dziecka i tak lepiej ,zeby sie urodzilo i zylo bez ojca niz
                        zeby sie nie urodzilo wcale,nie?
                        No kochana jak sie nie urodzi to nie bedzie wiedzialo.
                        A tak w ogole to po co taka nagonka na ojcow,powyzynajcie nas jak
                        pszczoly trutnie i zalozcie babiniec..
                        Malo to sie slyszy o wyrodnych matkach,ktore topia dzieci w Wisle
                        poslugujac sie chlopakami,czy zakopujac w beczce z kapusta
                        kiszona.Albo jak w Stanach miala dwoje dzieci nowyboyfrend nie
                        chcial dzieci,wiec utopila je w jeziorze Nie wszyscy faceci sa
                        swieci ,nie wszyscy faceci sa dranie,tak samo jak i kobiety ,sa
                        takie i takie.Bo jaki przyklad da taka matka dziecku ,ktora by zajsc
                        w ciaze pojedzie na wczasy pusci sie z pierwszym lepszym i nawet nie
                        bedzie znala jego imienia.No ale wrona sokola nie urodzi.
                        • ewik_75 Re: (poprawka) 28.01.08, 13:21
                          Gość portalu: jacek226315 napisał(a):

                          > No kochana jak sie nie urodzi to nie bedzie wiedzialo.

                          Otóż to. Lepiej wiec, żeby się urodziło i miało szansę żyć, nie?

                          > A tak w ogole to po co taka nagonka na ojcow,powyzynajcie nas jak
                          > pszczoly trutnie i zalozcie babiniec..

                          Jaka nagonka na ojców? Gdzie Ty tu widzisz jakąś nagonkę na ojców?
                          Ja na razie widze nagonkę na samotne matki!

                          > Malo to sie slyszy o wyrodnych matkach,ktore topia dzieci w Wisle
                          > poslugujac sie chlopakami,czy zakopujac w beczce z kapusta
                          > kiszona.


                          Uojesu….
                          Teraz to jechałeś.
                          Pewnie, ze się słyszy, podobnie jak o ojcahc, kórzy płaczące dzieci
                          wyrzucają przez okno!
                          I co - jaki z tego wniosek?
                          Że matki są złę, czy że ojcowie są źli?
                          To margines i niczego nie dowodzi.
                          Inteligentny człowiek nie wyciąga wniosków z sensacji, dotczących
                          całych populacji.

                          > Bo jaki przyklad da taka matka dziecku ,ktora by zajsc
                          > w ciaze pojedzie na wczasy pusci sie z pierwszym lepszym i nawet
                          nie
                          > bedzie znala jego imienia.No ale wrona sokola nie urodzi.


                          No i co się stanie?
                          Lepiej, żeby taka kobieta została nietkniętą dziewicą dla zasady?
                          Nooo, będzie czysta i nieskalana. I komu da tym przykład? Bo na
                          pewno nie swoim dzieciom, skoro mieć ich nie będzie…

                          Świat nie jest czarno-biały, jacku.
                          Zawsze jest coś za coś.
                    • xtrin Re: (poprawka) 27.01.08, 21:58
                      Gość portalu: jacek226315 napisał(a):
                      > Kolezanko i Tobie podobni: o czym mowisz

                      Jak to o czym? O przypadku Urszuli, który przywołała Matylda. O tym właśnie
                      traktuje ten fragment drzewka.
                      Ty chyba ani jednego fakultetu nie masz, jeżeli tego nie załapałeś...
                      • Gość: jacek226315 Re: (poprawka) IP: *.nwrknj.east.verizon.net 27.01.08, 23:45
                        xtrin napisala:
                        > Jak to o czym ? O przypadku Urszuli,ktory przywolala Matylda.
                        To przeczytaj Urszule jeszcze raz,ona mowi wyraznie o matce,a Ty
                        wnioskujesz "a moze ten ojciec nie chce jej znac".Co mieszasz dwie
                        rozne rzeczy.Tematem forum jest"urodze sobie dziecko", z dalszych
                        wypowiedzi ,wynika ze urodzi sobie dziecko ot tak sobie dla wlasnego
                        widzimiesie.Po co ma unieszczesliwiac ,czy nie lepiej kupic sobie
                        pluszowego misia.Chcialbym uslyszec Twoja opinie,czy bys chciala byc
                        dzieckiem ktorego ojcem byl by Twej matce nie znany osobnik/pomijam
                        bank nasienia/.Tylko prosze odpowiedziec sobie szczerze tak czy
                        nie.Nie wiem skad sie u Was feministek wziela opinia,ze my mezczyzni
                        to tylko i wylacznie ci najgorsi,ze kary Bozej na nas nie ma ,a
                        babki to takie biedne istotki.Pewno zawiodlyscie sie na jednym i
                        teraz pamietacie.No coz kobieta i slon nie zapominaja urazy.Oj
                        kobieto typowa przdstawicielka plci pieknej,nie wie czego chce,ale
                        nie spocznie dopoki nie osiagnie swego celu.
                        • swiatowidz Re: (poprawka) 27.01.08, 23:50
                          Gość portalu: jacek226315 napisał(a):

                          > xtrin napisala:
                          > > Jak to o czym ? O przypadku Urszuli,ktory przywolala Matylda.
                          > To przeczytaj Urszule jeszcze raz,ona mowi wyraznie o matce,a Ty
                          > wnioskujesz "a moze ten ojciec nie chce jej znac".Co mieszasz dwie
                          > rozne rzeczy.Tematem forum jest"urodze sobie dziecko", z dalszych
                          > wypowiedzi ,wynika ze urodzi sobie dziecko ot tak sobie dla wlasnego
                          > widzimiesie.Po co ma unieszczesliwiac ,czy nie lepiej kupic sobie
                          > pluszowego misia.Chcialbym uslyszec Twoja opinie,czy bys chciala byc
                          > dzieckiem ktorego ojcem byl by Twej matce nie znany osobnik/pomijam
                          > bank nasienia/.Tylko prosze odpowiedziec sobie szczerze tak czy
                          > nie.Nie wiem skad sie u Was feministek wziela opinia,ze my mezczyzni
                          > to tylko i wylacznie ci najgorsi,ze kary Bozej na nas nie ma ,a
                          > babki to takie biedne istotki.Pewno zawiodlyscie sie na jednym i
                          > teraz pamietacie.No coz kobieta i slon nie zapominaja urazy.Oj
                          > kobieto typowa przdstawicielka plci pieknej,nie wie czego chce,ale
                          > nie spocznie dopoki nie osiagnie swego celu.


                          @@##
                          jacku....
                          nigdzie nie znalazłem przesłanek świadczących iż urszula posiada "widzimisię"
                          "zdajemisię" się mylisz!
                        • xtrin Re: (poprawka) 28.01.08, 00:32
                          Gość portalu: jacek226315 napisał(a):
                          > To przeczytaj Urszule jeszcze raz,ona mowi wyraznie o matce,
                          > a Ty wnioskujesz "a moze ten ojciec nie chce jej znac".

                          Nie wnioskuję, a podaję przykłady jak mogło być. To Ty z miejsca założyłeś, że
                          to kobieta (matka) jest zła i z egoizmu czy wredności nie chce córce powiedzieć
                          o ojcu. Ja jedynie wskazuję, że prawda nie musi być tak czarno-biała.

                          > Tematem forum jest"urodze sobie dziecko",

                          Tematem forum jest "Społeczeństwo", świadome, samotne macierzyństwo jest tematem
                          wątku. A przykład Urszuli niekoniecznie musi się do tego tematu odnosić, bo NIE
                          WIEMY co tam się stało.

                          > z dalszych wypowiedzi ,wynika ze urodzi sobie
                          > dziecko ot tak sobie dla wlasnego widzimiesie.

                          Kto urodzi?

                          > Po co ma unieszczesliwiac, czy nie
                          > lepiej kupic sobie pluszowego misia.

                          Osoba, która nie widzi różnicy między dzieckiem, a pluszowym misiem pewnie
                          rzeczywiście dziecko unieszczęśliwi. Samotna matka może natomiast wychować
                          bardzo szczęśliwe dziecko.

                          > Chcialbym uslyszec Twoja opinie, czy bys chciala
                          > byc dzieckiem ktorego ojcem byl by Twej matce nie
                          > znany osobnik/pomijam bank nasienia/.

                          Idiotyczne pytanie.
                          Mogę jedynie odpowiedzieć tyle: nie miałabym matce za złe, gdyby mnie urodziła w
                          ten sposób, z własnej potrzeby posiadania dziecka, nie mając odpowiedniego
                          kandydata na ojca.

                          > Nie wiem skad sie u Was feministek wziela opinia, ze my
                          > mezczyzni to tylko i wylacznie ci najgorsi,ze kary Bozej
                          > na nas nie ma, a babki to takie biedne istotki.

                          A gdzieś to wyczytał i jaki to ma związek z tematem?

                          > Pewno zawiodlyscie sie na jednym i teraz pamietacie.

                          Ciekawe, na kim Ty się zawiodłeś :).
                        • ewik_75 Re: (poprawka) 28.01.08, 13:29
                          Gość portalu: jacek226315 napisał(a):

                          > Po co ma unieszczesliwiac

                          A na jakiej podstawie twierdzisz, że takie dziecko będzie
                          nieszczęsliwe?
                          Szczęscie dziecka zależy od bardzo wielu różnych przesłanek.


                          > Nie wiem skad sie u Was feministek wziela opinia,ze my mezczyzni
                          > to tylko i wylacznie ci najgorsi


                          Bynajmniej takiej opinii wsród feministek nie ma, skąd Ci się to
                          wzięło?
                          Poza tym - co to ma do tematu wątku?


                          > No coz kobieta i slon nie zapominaja urazy.

                          A facet zapomina niby?
                          Straszne stereotypy tu powtarzasz, wysil się trochę i pomyśl. Nie
                          wrzucaj schematów na swój twardy dysk, tylko POMYŚL.
                    • ewik_75 Re: (poprawka) 28.01.08, 13:25
                      Widzisz, gdyby skorzystała z banku nasienia, to dziecko też by ojca
                      nie znało.
                      Poznało by jedynie w przypadku zagrożenia życia dziecka, gdyby
                      ojciec mógł to życie ratować (np. przeszczep lub inne aspekty
                      medyczne).

                      Poza tym urodzenie sobie dziecka bez ojca nie znaczy, ze onogo nigdy
                      nie pozna. Po prostu kobieta umawia się z facetem, że on nie będzie
                      sobie rościł praw do dziecka jeszcze przed poczęciem.

                      I jeszcze jedno - jesteś tu jedynym facetem, który tak głośno
                      krzyczy o krzywdzie mężczyzny w tej sytuacji.
                      JEDYNYM.
                      Czy rozglądając się po świecie nie odnosisz wrażenia, że to faceci
                      częściej porzucają swoje dzieci i żadna to dla nich krzywda?
              • ewik_75 Re: Ke? 28.01.08, 13:15
                Gość portalu: jacek226315 napisał(a):

                > xtrin naoisala:
                > > Mozliwosci jest multum>Facet mogl byc zonaty.Moze siedzi w
                > wiezieniu.Albo matke zgwalcil Albo...albo...Jest wiele
                powodow ,dla
                > ktorych rodzina nie chce ,by dziewczyna ojca pznala .
                > Ale to juz powinna byc dziewczyny decyzja czy chce takiego ojca
                znac
                > czy nie.


                A jak to sobie wyobrażasz?

                Matka - Kochana córko, czy chcesz wiedzieć, że Twoim ojcem, jest
                facet, który po pijaku zgwałcił mnie brutalnie kiedy byłam na
                wczasach dwadzieścia kilka lat temu ?

                Opcja 1/

                Córka - nie mamo, nie chcę
                Matka - to w takim razie nic nie wiesz.

                Opcja 2/

                Córka - tak mamo, chcę
                Matka - ok. to już wiesz.


                Tak to widzisz?
                Toż to bzdura.
                Nie m żadnej róznicy…

                Nie można mieć ciastak i zjeśc ciastka

                Rozumiesz, co do Ciebie piszę?
    • swiatowidz Re: a urodzę sobie dziecko ! 26.01.08, 22:39
      są różne aspekty tej sprawy
      dziś samotne kobiety nie wzbudzają już społecznej odrazy
      a posiadanie tatusia nie jest gwarantem sukcesu na żadnej niwie
      jeśli kobieta już musi się spełnić w macierzyństwie a nie ma inklinacji
      małżeńskich to etycznym jest nie zawracanie gitary posiadaczowi dobrego genotypu
      • Gość: Kinga Kobieta, , kobieta.. a gdzie dziecko i jego prawa? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 29.01.08, 00:46
        Mezczyzna jako reproduktor, dziecko jako zabawka....ojjjj
Pełna wersja