Dodaj do ulubionych

Dzielenie bombek choinkowych

05.11.09, 07:56
W czasie mojego małżeństwa, gdy wraz z żoną rozmawialiśmy o rozwodach innych,
zawsze "wyskakiwałem przed szereg" i mówiłem, że gdybyśmy to my musieli się
kiedyś rozwieść, wziąłbym tylko swoje podręczne rzeczy, torbę, wyszedłbym po
cichutku w nocy i nigdy nie wrócił zostawiając jej wszystko.

I tak mi się wydawało jeszcze do niedawna. Ale teraz jakoś zmieniłem zdanie.
Mam zamiar zabrać dosłownie wszystko co tylko się da podzielić. Nawet bombki
choinkowe smile

Trochę w tym mojej zwykłej ludzkiej złości, na nią, na to co zrobiła i robi.
Trochę chęci pokazania, że to tak łatwo nie będzie, że poważne decyzje rodzą
poważne konsekwencje. Trochę mi tego wszystkie żal - że zostawię, a za miesiąc
czy rok ktoś przyjdzie na moje miejsce i będzie z tego korzystał. Do tego
dochodzi też "rewanżyzm" na zasadzie, a dlaczego to ja muszę zaczynać od zera,
dorabiać się, brać kredyty...

Czy wy, wyprowadzając się zostawialiście wszystko i czy teraz - po czasie -
żałujecie tego?
Obserwuj wątek
    • leptis ... 05.11.09, 08:08
      pewnie i tak ten pamietnik bylby najwazniejszy
      tylko jak to zabrac zeby bylo tylko moje
    • trzemeszno Re: Dzielenie bombek choinkowych 05.11.09, 08:11
      Witaj

      To nie jest miłe, próbować dzielić wszystko.

      Mnie mój prawnik poradził w Twojej sytuacji - jak się będziesz
      wyprowadzał zabierz wszystko to co chcesz zabrać. Później nie
      dostaniesz już NIC!!!. Chyba, że drogą podziału majątku przez sąd.

      Rada okazała się słuszna - ja oczywiście jej nie posłuchałem, bo żal
      mi było mojej byłej.

      Do tej pory nie mogę odzyskać mojej kolekcji ikon, moich książek
      zawodowych. I to wszystko znajduje się w domu, który jest moją
      własnością a do którego nie mam już dostępu ( pozmieniane zamki,
      nowa instalacja alarmowa ).

      Niestety prawnik miał rację. Ksiązki można odkupić a ikony....
      zbieram na nowo.

      Pozdrowienia

      ---------
    • plujeczka Re: Dzielenie bombek choinkowych 05.11.09, 08:26
      u mnie było odwrotnie to ja zostałam w mieszkaniu a ex znikł, co
      prawda nie zabrał niczego bo tez wyjechał w podróż z której nigdy
      nie wócił.Miał swobodny doste do mieszkania , mógł wynieśc co
      chciał , nie zrobił tego za to ciagał mnie na policję ,że wszystko
      mu zgineło i oczywiscie kłamał ,że miał utrudniony dostep do
      mieszkania. Policja przecierała oczy ze zdumienia bo nie dośc ,ze
      miał około 2 lat klucze od domu to jeszcze na pismie wzywałam go do
      uregulowania wszelkich spraw zwiazanych z finansami itp. Efekt
      taki,ze w sądzie odgrywa skutecznie nieststey rolę poszkodowanego
      misia, otoczył się adwokatami i walczy doslownie o wszystko.
      Jak dla mnie jest facet załosny i nieststey z przkroscia muszę
      stwierdzić ,że zawszze sadziłam ,że po rozwodzie mozna iśc z exem na
      dobry obiad ale nieststey w zamian za to miałam spotkania na
      policji, w prokuraturze w sadach- byłam oskarzana o wszystko.Nie
      wiem kto z nas ma wieksza klasę?
    • plujeczka Re: Dzielenie bombek choinkowych 05.11.09, 08:28
      i jeszcze jedno bombki chetnie bym mu oddała w całosci choc sama je
      kupiłam po jego zniknięciu ale marza mi się w innym kolorze.Te
      zawsze kojarza mi się z ogromna bieda z jaka musiałam zmagac się
      kiedy zostałam z kredytami, debetami i bez grosz przy duszy.Ale jak
      sami widzicie dałam radę i bombki tez kupiłam i śwtęta tez były--a
      jednak mozna....
    • mayenna Re: Dzielenie bombek choinkowych 05.11.09, 08:42
      Mam inny charakter i bardzo chętnie oddam ex wszystko. Zależało mi na jednej,
      jedynej sprawie, która go zupełnie nie interesuje - na dzieciach. Resztę może
      zabrać jeśli chce.Ale rozumiem rewanżyzm. Tylko czy warto angażować się w złe
      emocje, w szarpaninę o bombki jeśli tę energię mozna przeznaczyć na coś
      pozytywnego?
      • scriptus Re: Dzielenie bombek choinkowych 05.11.09, 15:00
        Ja też tak mam, jednak jako mężczyzna na dzieci mam dużo mniejsze szanse niż
        kobieta. Ale, - jak mówia w totolotku, żeby wygrać trzeba grać.
    • scindapsus Re: Dzielenie bombek choinkowych 05.11.09, 08:49
      Wyprowadziłam męża z mojego mieszkania.
      Spakowałam ksiązki, ciuchy, płyty, drobną elektronikę.Na jego
      wyraźną prosbę-spakuj mnie.
      Później w sądzie próbował grać biednego misia pysia sprzedając
      sądowi prawdęabsolutną - że przyszedł, a tam rzeczy spakowane.
      cud niepamięci.
      Chciałam mu jeszcze oddac parę sprzętów ale zażyczył sobie
      przywiezienia ich do jego rodziców.Za tragarza się u nikogo nie
      najmowałam wiec przywieźć nie przywiozę.
      Po kolei kasuję meble, parę już wystawiłam korzystając z wystawki
      dzielnicowej.
      Mam zachowane emaile w których wpisałam termin do jakiego dnia ma
      się opowiedziec czy zabiera meble czy nie, a po tym terminie meble
      lądują na smietniku.
      Poleconym tego do niego wysłać nie mogę bo nie dysponuję jego
      adresem, a ex wielokrotnie mi ogłaszał że się palęta po kolegach i
      adresu NIE POSIADA.
      Bombek nie posiadam, posiadam koty i choinka jest wykluczona.
      smile


      • to.ja.kas Re: Dzielenie bombek choinkowych 05.11.09, 09:25
        Mam pięć kotów, mam choinkę i bombki z drewna, koronki, szmatek,
        słomy itd...piekna ta moja choinka.

        Ja jak postanowiłam, ze odchodzę zostawiłam mieszkanie, lokaty,
        samochody i firme (wszystkiego dorabialismy sie wspolnie).
        Czy żałuje?
        Wtedy nie było mnie stac psychicznie na szarpanie sie z eksem.
        Teraz po tylu latach czasem żal, bo byłoby dla Młodej, ale mam
        mieszkanie, lokaty i samochód i bombki i choinkę, on zmarnotrawił
        wszystko.

        Wiem, że na tamten moment postąpiłam tak jak było dla mnie
        najzdrowiej.
        I tego się trzymam.
        Ale nie dziwie sie Tobie Error, jesli to przynosi ulgę i masz siły
        to rób tak jak uważasz za stosowne.
        W końcu nikt z nas nie musi byc naiwnym, wielkodusznym idiota co
        zostawia drugiej osobie cały majątek gromadzony przez ileś tam lat.
        Wcale nie stawiam siebie za wzór.

        Aaaaa wziełam książki i zabawki Młodej, które mój eks na sprawie
        sądowej próbował dzielić. Ależ wkurzył wtedy sędzinę.
        Fajna baba mi się trafiła wink
      • a_weasley OT: Koty i choinka 05.11.09, 11:04
        "Jak podzielić bombki choinkowe". To mógłby być symbol dramatu rozwodu...

        Scindapsus napisała:

        > Bombek nie posiadam, posiadam koty
        > i choinka jest wykluczona.

        A tego to nie rozumiem. Mamy od 4 lat koty (obecnie kota, ale były dwa), rodzice
        takoż mają dwa, w rodzinnym domu żony jest jeden, we wszystkich tych domach co
        roku choinka jest...
        • scindapsus Re: OT: Koty i choinka 05.11.09, 11:14
          No i niech będzie.Każdemy według ochoty.
          Ja wieszam anioły u sufitu na czas świąt i starczy.
          Ten watek nie jest o maniu czy niemaniu choinki ale o dzieleniu.
          Czyzbyś waćpan sposobił się do rozwodu że inspiracji szukasz?
          • chicarica Re: OT: Koty i choinka 05.11.09, 11:54
            Raczej się obawia, że małżonka ma już dość i mu walizy wystawi.
          • a_weasley Re: OT: Koty i choinka 05.11.09, 15:33
            scindapsus napisała:

            > Ten watek nie jest o maniu czy niemaniu choinki
            > ale o dzieleniu.

            Każda okazja jest dobra, żeby zamienić parę słów o kotach, więc skoro już się
            zgadało...
            • madalenka25 Re: OT: Koty i choinka 05.11.09, 19:33
              zgadzam się smile) koty to moja pasja - mam trzy własne i dwa tymczasowe i choinkę
              wielką i kolorowa ale bez łańcuchów i anielskiego włosa smile)

              a w temacie - zostawiłam prawie wszytko - zabrałam tylko Młodą,ciuchy, ksiązki i
              moje ulubione garki - teraz czeka mnie sprawa o podzial majątku bo mój eks sie
              wymiksował ze splaty kredytu za mieszkanie w którym mieszka a ja jestem głownym
              kredytobiorcą - bombki tez kupowałam nowe smile)
        • kajmi Re: OT: Koty i choinka 10.11.09, 15:27
          ja mam dwa koty i też zawsze jest choinka i to duuuuuuża; nie wiem
          co prawda kto ją przyniesie do domu w tym roku i obsadzi dla córki,
          no ale to inna sprawa crying nawet moi koledzy to kręgosłupowcysad czasem
          tylko jakaś bombka zmienia miejsce położeniasmile
    • krezzzz100 Re: Dzielenie bombek choinkowych 05.11.09, 09:42
      Odchodząc wzięłam większość książek (duuużo) i półki do nich oraz kilka zdjęć.
      Resztę umeblowania i wyposażenia mieszkania, albumy foto zostawiłam. Majątek
      trwały - mieszkania w liczbie kilku oraz kredyty na nie- dzielimy po połowie
      (jesteśmy w trakcie...zabierania się za to))))

      Uważam, że nie ma co się szarpać o drobiazgi. Nie rozumiem wydzierania sobie
      dupereli. Słowem, nie rozumiem rewanżyzmu- czy nie lepiej przerobić problem w
      bardziej cywilizowany sposób, np. u psychologa?
    • scriptus Re: Dzielenie bombek choinkowych 05.11.09, 10:16
      Ja też podział majątku załatwię metodą rewanżyzmu. Zostawię żonie wszystko, co
      jest w domu. Meble, sprzęt, telewizor, niech zabiera. Jakkolwiek staram się
      wystrzegać negatywnych emocji, tu mam coś w rodzaju "mściwej satysfakcji". Otóż
      przewiduję, że żona będzie się musiała wyprowadzić do znacznie mniejszego
      mieszkania i ta gromada rzeczy będzie dla niej bardzo ciężkim garbem. Te rzeczy
      były wprawdzie kupowane za wspólne pieniądze na raty (spłacane własciwie przeze
      mniez mojej pensji), ale o ich zakupie ona podejmowała decyzje samodzielnie, ja
      nie czuję żadnego związku emocjonalnego z tymi rzeczami. Cokolwiek miałem
      kawalerskiego i chciałem wstawić do swojego domu, jej się nie podobało i
      musiałem to wywieźć, niszczeje to od 20 lat na działce moich rodziców,
      albopozostało wmieszkaniu moichrodziców. Cokolwiek ja chciałem kupić, jej się
      nie podobało, zatem przyjmuję, że nie mam nic, co chciałbym zachować poza paroma
      ubraniami. Przypuszczam, że ona część tych rzeczy powciska dzieciom, aledzieci
      nie będą zbyt szczęśliwe z tego nabytku, część wyląduje na śmietniku.
      • scriptus Re: Dzielenie bombek choinkowych 05.11.09, 10:22
        PS. Ona jeszcze nie wie, jaka pułapkę na nią zastawiłem i szykuje się do walki o
        każdą rzecz smile)))
        • to.ja.kas Re: Dzielenie bombek choinkowych 05.11.09, 10:38
          scriptus napisał:

          > PS. Ona jeszcze nie wie, jaka pułapkę na nią zastawiłem i szykuje
          > się do walki o każdą rzecz smile)))

          Sie oplułam big_grin

          Ostrzegaj jasny gwint big_grin
    • sonia_30 Re: Dzielenie bombek choinkowych 05.11.09, 11:51
      Na czas wyprowadzki Ex wyjechałam z dzieckiem na urlop - ustaliliśmy
      że zostaję w mieszkaniu, on bierze oszczędności, ostateczny podział
      majątku przedyskutujemy jak opadną emocje. Miał 3 tygodnie na
      zabranie tego co zabrać chciał. Po powrocie zastałam krajobraz po
      bitwie, mieszkanie w dużej mierze ogołocone, rzeczy popakowane w
      czarne worki, uschnięte kwiatki, stos brudnych naczyń w zlewie,
      ogólnie syf z gilem. Szok dla mnie, dla dziecka trauma. Następnego
      dnia wywiozłam syna do rodziców, i pół dnia woziłam się w te i
      nazad, każdorazowo taszcząc z Exem wszystko do samochodu.
      Dyskusja na temat podziału została odłożona na górną półkę, obydwoje
      zajęliśmy się własnym życiem, nastroje się unormowały, no i nagle
      bum - pod koniec ubiegłego roku Ex poeksperymentował z narkotykami,
      psychika mu puściła, z psychozą narkotykową po zdemolowaniu własnego
      mieszkania wylądował w psychiatryku. I w tym momencie legły w gruzy
      wszelkie wcześniejsze wymęczone w wielkich bólach ustalenia.
      Natychmiast dostałam speeda, złożyłam pozew rozwodowy, podpisalismy
      rozdzielność przed notariuszem (przy czym cały czas przebąkiwał że
      być może ją podważy, gdyż swieżo po szpitalu był i nie w pełni
      poczytalny). W szpitalu psychiatrycznym lądował raz jeszcze, bo
      bijatyce z własnym ojcem, po czym na własną prośbę się wypisał,
      wszedł pod moją nieobecność do mieszkania i zabrał wszystko co dało
      się zabrać, biżuteria spłynęła kanalizacją, ogólna demolka. Ale cóż,
      to rzeczy tylko, wczoraj miałam, dzisiaj nie mam, trudno.
      Rozwiodłam się w ubiegłym tygodniu, czekam na uprawomocnienie i jadę
      z podziałem majątku, tak by uciąć w końcu wszelkie wspólności,
      zamknąć ten rozdział ostatecznie i odetchnąć. A odpowiadając na
      pytanie jakie odczucia po czasie - żałuję że nie zabrałam rzeczy
      swoich i dziecka i to ja się nie wyniosłam do jakiegoś małego
      kwadratu który jest tylko mój, bo podziału majątku na szybko (ugoda
      sądowa lub notariusz) przedyskutować się z Ex nie dało. Uniknęłabym
      tym samym horroru który przeżywałam w pierwszej połowie tego roku,
      ale jak to mówią - gdybym wiedziała że się przewrócę, to bym sie
      położyła. Na chwilę obecną chcę załatwić wszystko jak najszybciej.
      Nie chce mi się wnikać w oszczędności które były, ale się w cudowny
      sposób zmyły, dochodzić co i na kogo poprzepisywał, Ex oczekuje że
      spłacę jego część z mieszkania w którym mieszkam i tak się stanie -
      wolę zająć się dzieckiem i sobą, niż tracić czas i energię na
      potyczki w sądzie, jazdy temu towarzyszące, bicie piany z
      Ex...brrrrrrr... żadne pieniądze i przedmioty nie są dla mnie warte
      tyle co święty spokój.
    • pokopanka Re: Dzielenie bombek choinkowych 05.11.09, 11:51
      mój jeszcze ciagle nie ex tez deklaracje pozostawienia i przepisania
      tworzył
      teraz jest mu obojętne gdzie będzie mieszkać jego dziecko, i np
      mieszkania nie chce, sugeruje nam wyprowadzkę do bardzo nieciekawej
      dzielnicy (takiej co tam urodzic się trzeba, żeby przetrwać) i
      nieważne, że daleko od szkoły małej i dziadków, którzy ją
      wspierają...
      na mieszkaniu spory kredyt, który mógłby byc spłacony żywcem za pół
      roku pracy jego...
      inwestycje w domu żadne, 75% wyposażenia stanowią pozostałości po
      poprzednich właścicielach
      ludzie z branzy mojego m mają co najmniej dobrze urządzone
      mieszkania, naładowane elektoniką i pierdami oraz co najmniej 1 auto
      kilkuletnie w porywach, aha i sporo pań będących żonami tych panów
      nie pracuje zazwyczaj, zajmuje się domem, dziećmi, sobą i wydawaniem
      ja gruntownie odstawałam od tych większości, od zawsze, na moje
      nieszczęście, moze gdybym żyła beztrosko i pasożytniczo miałabym
      tyły własne zabezpieczone,a tak echo i własna pensja...

      nie oczekiwałam pozostawienia wszystkiego za nic
      ale jakiegoś porozumienia
      bo biorac takie przyziemne rzeczy to nasza córka po nim renty mieć
      nie będzie, bo on nie jest zusowany, i sam tez nie płaci sobie...
      ale powiedział, że jemu rodzice nie dali i on tez nie musi
      ale wcześniej robił z siebie mikołaja
      najbardziej go boli, ze to JA podjęłam decyzję i teraz jestem za to
      karana
    • chalsia Re: Dzielenie bombek choinkowych 05.11.09, 11:57
      > I tak mi się wydawało jeszcze do niedawna. Ale teraz jakoś zmieniłem zdanie.
      > Mam zamiar zabrać dosłownie wszystko co tylko się da podzielić. Nawet bombki
      > choinkowe smile
      >

      tylko nie przesadź, żebyś nie stał się w tym śmieszny - eks po ponad roku od
      wyprowadzenia sie, przy okazji jakiejś wizyty u dziecka przegrzebał mi szafki
      kuchenne i zabrał starą pordzewiałą tarke do warzyw, starą patelnię, i jakies
      inne temu podobne, łaskawie zostawiwszy mi lekko obtłuczony emaliowany durszlak.
      • sonia_30 Re: Dzielenie bombek choinkowych 05.11.09, 12:10
        A tak, to też znam smile Za każdym razem jak odwiedzał dziecko, coś
        tam zabierał. Niewiele zostało, ale... Szczytem było wzięcie spod
        drzwi wycieraczki, która swoje już odsłużyła smile Jak już pozbierałam
        szczękę z podłogi, obśmiewałam się z tydzień.
    • rybak Re: Dzielenie bombek choinkowych 05.11.09, 12:25
      Ja też właśnie ruszam ze sprawą majątkową. I ex też jeszcze nie wie, że... się
      mocno zdziwi, chcąc dzielić każdą... bombkę. Ciekawe, gdzie i jak jej zdziwienie
      się uzewnętrzniwink)). I kiedy.
      Czy wtedy, kiedy zapadnie wyrok, przysądzający mi spłatę w żywej gotówce części
      domu, czy dopiero po licytacji domu przez komornika. Bo - dogadać się oczywiście
      polubownie ex nie chce. W sumie - się nie dziwię - gdzie podzieje swoją rodzinkę
      zameldowaną w domu i te... sześć czy siedem gigantycznych żartych agresywnych
      kundli, jak przyjdzie się jej przenieść z powrotem do mieszkania w bloku? W
      kawalerce, a na więcej jej nie wystarczy, gdy komornik puści dom za pół ceny, by
      mnie spłacić, trochę ciężko jej będzie z tymi jej, jak to mawiała - "ukochanymi
      psiętami". Ale każden jeden i każda jedna są kowalikiem swojego losiku - jak
      mawiała kiedyś moja koleżanka z pracy.
      Jednak - mimo wszystko - dziwne: ludzka głupota i nienawiść są wprost
      proporcjonalne do siebie i doprawdy nieograniczone. Ex wyszłaby na spokojnym
      podziale zdecydowanie lepiej niż ja - z pięknym mieszkaniem i naprawdę sporymi
      rezerwami, a nie chce się jej nawet wykonać prostej operacji matematycznej w
      swym... pięknym umyśle.
      He, he, jednak się oderwałem już całkowicie mentalnie od tamtego życia. W sumie
      - nawet kpić mi się z jej głupoty i pazerności nie chce. Żona rybaka, co chciała
      być cesarzową i do końca życia mieć rybkę złotą na posługi... (już wiecie tym
      samym - dlaczego - rybakwink).
      No cóż - chytry dwa razy straci. Może trochę później niż nie chytry, ale za to
      im później - tym więcej. A ty, error, daj se spokój z tymi bombkami. Nie warto.
      Chrzanić bombki! Ale to twoje życie, twój czas, zrobisz, jak zechcesz.
    • nowamery Re: Dzielenie bombek choinkowych 05.11.09, 12:37
      Jeśli nie ma dzieci, to możecie się dzielić na pół nawet tymi przysłowiowymi
      bombkami i wszystkim innym. Ale jeśli są dzieci, to uważam, że nie tylko ta
      osoba, która zostaje z dziećmi ma obowiązek zapewnić dzieciom potrzebne rzeczy i
      sprzęty. Dlaczego to na osobie z którą zostają dzieci spoczywa obowiązek
      zapewnienia żelazka, pralki, durszlaka i wycieraczki smilez której korzystają też
      wspólne dzieci. Dlaczego to ona czy on ma kupić te bombki dziecku, bo ten drugi
      zabiera swoją część, niech z tej swojej części da dzieciom przynajmniej tyle ile
      musi dać ta strona, która z dziećmi zostaje.
      • rybak Re: Dzielenie bombek choinkowych 05.11.09, 12:53
        Coraz częściej odnoszę wrażenie, że dziecko zostanie z errorem,
        nowamery. Ja bym tak zadecydował, jako sąd, ale sądem nie jestem.
        Więc - być może - bombki mu się należą jak psu michasmile
        I żelazko teżsmile
    • nowamery Re: Dzielenie bombek choinkowych 05.11.09, 13:06
      Ja nie pisałam personalnie do errormix i nie chcę nikogo oceniać, ja go nawet
      dobrze rozumiem uczucia nim targające. Ale może zastanowią się Ci i Te, które
      uważają, że im się należy ich połowa i zapominają, że dzieci są wspólne i
      zapewnienie bytu tym dzieciom to sprawa wspólna i nie chodzi tu tylko o
      alimenty, na czymś tym dzieciom trzeba gotować, prać, prasować, trzymać ich
      rzeczy itp.
    • nowamery Re: Dzielenie bombek choinkowych 05.11.09, 13:13
      Dodam tylko, że nie przemawiają przeze mnie żadne osobiste urazy. Ja ze swoim
      prawie exem ustaliliśmy sprawy majątkowe może w 15 min, no ale my mamy naprawdę
      dobry kontakt, zachowaliśmy dla siebie szacunek i przyjaźń.
      Rybaku naprawdę współczuję Ci, że u Ciebie tak to wygląda, masz rację i dla
      Ciebie i dla ex byłoby zdecydowanie lepiej dogadać się, najgorszy kompromis jest
      lepszy od wojny, która nie minie bez śladu w psychice obu stron i czy tego chcą
      czy nie wpłynie negatywnie na ich dalsze życie.
      • errormix Re: Dzielenie bombek choinkowych 05.11.09, 13:29
        Gdzieś czytałem, że przechodzenie przez rozwód dzieli się na cztery fazy:
        niedowierzanie, apatia, rozpacz, złość (albo coś podobnego)

        Jak sobie tak usiądę i pomyślę, to u mnie jest już tylko złość. Być może dlatego
        te rozmyślania na temat bombek. Bo tak faktycznie to ja nie potrzebuję tych
        rzeczy co mam je jeszcze w naszym wspólnym domu i nawet gdy wezmę połowę, to
        wyrzucę to za następnym zakrętem do kontenera ze śmieciami.

        Ale tak jakoś mi w duszy dziwnie, że dla niej rozwód to zwyczajne pozbycie się
        mnie z domu, a dla mnie to koniec świata. A ja też bym chciał, żeby ona poczuła
        to samo co ja. Dlaczego mam się męczyć sam?
        • krezzzz100 Re: Dzielenie bombek choinkowych 05.11.09, 13:33
          A ja też bym chciał, żeby ona poczuła
          > to samo co ja. Dlaczego mam się męczyć sam?

          Dorośli ludzie ze sobą rozmawiają, nawet jak to męka.
          Ach, dobrze zamknąć związek...Marzenie...
          • variacja Re: Dzielenie bombek choinkowych 05.11.09, 13:41
            Mój wyprowadzajacy się mąż kiedy na chwile posżłam z dzieckiem do
            toalety zaczął pakowac sobie po kieszeniach świeczki i podstawki pod
            szklanki.

            Jego mama a moja teściowa zapytała mnie ostatnio - a Ty co
            spakowałas mu na drogę, gdy odchodził? Zrobiłas mu chociaż jakąś
            wałówkę?

            No nie...to juz trochę za wiele...
        • rybak Re: Dzielenie bombek choinkowych 05.11.09, 13:43
          eee tam, wszystko mija - nawet najdłuższa żmija. Nie bez powodu Ci ten wiersz
          Kiplinga podesłałem.
          Ja już w zasadzie mam w nosie i ex, i jej emocje, i nawet to, ile mi odda, bo i
          tak odda tyle, ile się należysmile. Już się o to adwokat mój postara. Cóż - na
          glupotę nawet kij na gołą d... nie pomożesmile))
          To wszystko, te bombki, error, to głupstwo, parę kroków do tyłu dla ciebie, bo i
          tak ważne jest to, co w człowieku w środku.
          Jeszcześ się nie oderwał, znaczy, tak do końca.
          Spoko - oderwiesz się.
          Aha - jeślibym miał myśleć o złości... To bym raczej myślał o inteligencji
          emocjonalnej i odłożeniu psychicznej rekompensaty... Znaczy - o tym, że tak
          naprawdę będziesz mieć prawdziwą frajdę, jak ci dziecko podrośnie i się do
          Ciebie któregoś ranka uśmiechnie, mówiąc - dobrze, tatusiu, że jesteś.
          Nie lepiej tak?smile)
          Powodzenia
          • variacja DO RYBAKA 05.11.09, 14:08
            Witaj Rybaku,

            szczerze mówiąc zastawiam się co takiego zrobiła Twoja ex, ze pomimo
            tylu wspólnych zapewne też dobrych wspomnień tak bardzo masz ją
            w ...poważaniu.
            Ja mimo wielu bardzo negatywnych doświadczeń (opisanych ze
            szczeółami w innym wątku) nie czuję wogóle nienawiści. Jakoś nie
            potrafię. W końcu to z nim mam dziecko, w końcu dał mi chwile
            szczęścia, pomimo wielu cierpień. Mimo, ze to ja byłam główną siłą
            napędową naszego zwiazku, to on dostał ode mnie pomoc w ciężkich
            chwilach, to nie potrafię go nienawidzić...mimo wszystko...
            Manipuluje nasza córeczką wmawiajac jej złe rzeczy na dziadków i na
            mnie, a ja (wcale nie naiwnie) po prostu nie mogę nienawidzić lub
            totalnie gardzić osobą, z którą razem rodziłam, z która się
            kochałam, z która robiłam też czasem na prawde fajne rzeczy....

            • rybak Re: DO RYBAKA 05.11.09, 14:26
              Wejrzę w siebie, sprawdzę - ni ma nienawiścismile))

              Szczerze mówiąc - nie mam jej już ani w poważaniu, ani nigdzie indziej. A
              jedyne pretensje mam do siebie samego - że uczucia tak mi u zarania dorosłego
              życia rozum przysłoniły, że o mało sobie tego życia dla kogoś tego niewartego -
              do szczętu nie spieprzyłem. Ale ja tak mamsmile). Że mi uczucia czasem
              przesłaniają. Rozum. Jednak nie narzekam z tgo powodu wcale a wcalesmile)
              Otóż - jeszcze dwa lata temu powiedziałbym Ci, że cierpię, nie rozumiem,
              zastanawiam się itd itp. Np. wtedy, kiedy się wyprowadziłem - za nic nie
              rozumiałem, dlaczego chciała mnie z rodzinką swą po 18 latach związku wsadzić na
              lata do pierdla, szykując przeciw mnie w trzy osoby fałszywe doniesienia o
              poważnym przestępstwie kryminalnym. Dziś się z tego śmieję - bo są - więc i
              wtedy też byli aż tak głupi, że nie uzgodnili wcześniej zeznań i prokurator sama
              mi mówiła, że aż takiej hucpy dawno nie widziała. Pisałem o tym kiedyś, kiedy
              byłem na początku drogi.
              Było, minęło, a w międzyczasie, po złożeniu pozwu rozwodowego, choć na początku
              ze mną naprawdę kiepsko było, przeżyłem więcej dobrego niż przez poprzednie 20
              lat życia. I radości, i wzruszeń, i rozlicznych pouczających wielce emocji, i w
              ogóle wszystkiego. I dowiedziałem się o świecie, ludziach i sobie też więcej
              niż przez poprzednie 20 lat. A i parę dobrych odkryć też dokonałem z ludzką
              pomocą.
              Więc masz rację - mam dziś do ex po prostu stosunek indyferentny uczuciowo. Sama
              sobie na to solidnie zapracowała. Dziś to wyłącznie jej życie, jej
              małpy,psy,cyrk i co tam jeszcze, bo ja już NIE MUSZĘ ani żyć, ani myśleć za nią
              i dla niej. I jestem z tego powodu pieruńsko zadowolony.
              • variacja Re: DO RYBAKA 10.11.09, 00:19
                Chyba zaczynam cię rozumieć...odkryłam ostatnio kolejne newsy o
                obecnym mężu tylko utwierdzma się w przekonaniu, ze czas zakończyć
                ten etap mojego zycia...
              • kajmi Re: DO RYBAKA 12.11.09, 09:22
                że uczucia tak mi u zarania dorosłego
                > życia rozum przysłoniły, że o mało sobie tego życia dla kogoś tego
                niewartego -
                > do szczętu nie spieprzyłem. Ale ja tak mamsmile). Że mi uczucia czasem
                > przesłaniają. Rozum.

                Było, minęło, a w międzyczasie, po złożeniu pozwu rozwodowego, choć
                na początku
                > ze mną naprawdę kiepsko było, przeżyłem więcej dobrego niż przez
                poprzednie 20
                > lat życia. I radości, i wzruszeń, i rozlicznych pouczających
                wielce emocji, i w
                > ogóle wszystkiego. I dowiedziałem się o świecie, ludziach i sobie
                też więcej
                > niż przez poprzednie 20 lat. A i parę dobrych odkryć też dokonałem
                z ludzką
                > pomocą.



                też bym chciała kiedyś tak myśleć; na razie tylko czuję i nie to co
                bym chciała tj. czuję rozpacz, żal i dojmujacą bezsilność- nie ma we
                mnie złości(czytałam ,że to mija, że na dystans trzba czasu-
                rozumiem, ale ja juz bym chciała byc wyzwolona z tego); na razie mam
                wrażenie, że wszystko co dobre to juz mi się nie zdarzy; a jeszcze
                jak czytam Wasze posty, to jestem przerażona tym, że wyglada na to,
                że nie można się rozwieść i podzielić majątku, zapewnić dziecku, by
                ojciec się z nim kontaktował bez złych emocji.....
        • mozambique Re: Dzielenie bombek choinkowych 05.11.09, 13:52
          error - o to zapewne ci chodzi ?

          www.rozwod.pl/2-2-dzieci/rozstanie-rodzicow
        • scriptus Re: Dzielenie bombek choinkowych 05.11.09, 15:07
          errormix napisał:

          > Gdzieś czytałem, że przechodzenie przez rozwód dzieli się na cztery fazy:
          > niedowierzanie, apatia, rozpacz, złość (albo coś podobnego)
          >
          > Jak sobie tak usiądę i pomyślę, to u mnie jest już tylko złość. Być może dlatego
          > te rozmyślania na temat bombek. Bo tak faktycznie to ja nie potrzebuję tych
          > rzeczy co mam je jeszcze w naszym wspólnym domu i nawet gdy wezmę połowę, to
          > wyrzucę to za następnym zakrętem do kontenera ze śmieciami.
          >
          > Ale tak jakoś mi w duszy dziwnie, że dla niej rozwód to zwyczajne pozbycie się
          > mnie z domu, a dla mnie to koniec świata. A ja też bym chciał, żeby ona poczuła
          > to samo co ja. Dlaczego mam się męczyć sam?

          Error, jakoś mi bliskie, to co napisałeś, a te nasze kobiety chyba mentalnie
          dość podobne do siebie są. Ja chyba też zaczynam wchodzić w ten czwarty etap i
          tylko sie boję, by za długo w nim nie pozostać...
          Jednak złe emocje wyniszczaja człowieka sad
        • kajmi Re: Dzielenie bombek choinkowych 10.11.09, 15:44
          z jednej strony Cię rozumiem- dla mojego męża rozwód to odejście z
          domu dla mnie koniec świata; też bym chciała, żeby poczuł się tak
          jak ja- totalna beznadzieja, apatia, rozpacz, ataki paniki i
          poczucie, że nic już nie ma sensu i nie będzie dobrze, że niedługo
          zdziwaczeję będąc sama i samotna do końca życia itp. on zaś
          zadowolony , uśmiechnięty patrzący w przyszłość sad ale ja bym nie
          chciała i nie umiałabym tego osiagnąć na płaszczyźnie finansowej;
          ja bym chciała, żeby ta nowa zachowała się tak w stosunku do niego
          jak on do mnie i żeby to odczuł tak jak ja teraz; moze wiecej by
          nikogo nie skrzywdziłsad
        • kajmi Re: Dzielenie bombek choinkowych 12.11.09, 09:25
          ja też sobie zadaje to pytanie, dlaczego ja pzrechodzę gehennę a on
          już nie może doczekać się świetlanej przyszłosci z nią....sad
    • nowamery Re: Dzielenie bombek choinkowych 05.11.09, 15:15
      Errormix - takie uczucia i emocje towarzyszą chyba każdemu rozstaniu, ja też
      czułam podobnie, ważne by chęć odwetu nie stała się sensem życia, nie pozwól by
      te uczucia kierowały Tobą, bo to prosta droga do zgorzknienia i zamknięcia sobie
      drogi do naprawdę szczęśliwego życia w przyszłości. Ja szukam tego co było
      dobre, zastanawiam się jak chcę żyć, kim być, bo teraz mamy taką niepowtarzalną
      okazję. Wiem, że to trudne, we mnie jest też ogromny żal, też wpadam w okropne
      doły, ale też mam coraz więcej dobrych chwil, a mój ex pomaga mi, żebym z tego
      związku nie wyszła z zerowym poczuciem własnej wartości.
    • adaria38 Re: Dzielenie bombek choinkowych 05.11.09, 17:30
      Takie uczucia często sie pojawiają przejściowo w okolicach rozstaniowych, to
      dość normalne.
      Lecz nienormalne jest to, ze kiedyś żonę zapewniałeś, ze wszystko jej zostawisz
      i do takiej wizji rozstania ją przyzwyczajałeś chcąc wtedy dobrze wyglądać w jej
      oczach póki ci na niej zależało i samemu się czuć jak ideał. Bo teraz
      wychodzisz na małego pazernego ludzika, kłamczucha, który słowa własne ma za nic
      ito co darowałeś hipotetycznie- to realnie zagarniasz sobie gdy jest tylko okazja.

      Z drugiej strony dopilnowanie sprawiedliwego podziału majątku jest dobre, bo
      ucina czasem późniejsze wieloletnie żale, że coś komuś zostawił a wcale nie chciał.
    • majkel01 Re: Dzielenie bombek choinkowych 05.11.09, 17:52
      i w sumie słusznie...
      Bombki (te choinkowe) kojarzą się chyba wszystkim z czymś pozytywnym, dobrym i
      fajnym.
      Ja miałem np. od wczesnego dzieciństwa komplecik bombek z tandetnie namalowanym
      Mikołajem na których to bombkach wyglądał bardziej jak pingwin. Ale były to MOJE
      bombki, które zzzzzawsze sam wieszałem na choince. Bombki nie sa wieczne więc z
      6 bombek robiło się coraz mniej coraz mniej... ostatnią kilka lat temu potłukł
      kot.... i mimo świątecznego nastroju myślałem, że przerobię go na mufkę.
      • yazaman Re: Dzielenie bombek choinkowych 05.11.09, 18:58
        Mój ex wyprowadzając się wlaśniepodtanowił zabrać to przysłowiowe
        NIC, tylko parę osobistych drobiazgów.

        W dniu kiedy urządził spęd swoich znajomych i rodziny pn: "wychodzę
        tak jak stoję" trzy wielkie kombiki plus jego auto wywoziły te jego
        drobiazgi wink

        Nie, nie był upierdliwy!

        Chojnie zostawił 15letnią lodówkę, psujacą się zmywarkę, sobie
        zabrał jedynie to co jemu było naprawdę niezbędne np sprzęt grający,
        cały sprzet komputerowy, aparaty foto, mp3 i takie tam gadżety,
        które wiadomo samotnej kobiecie z dzieckiem tylko niepotrzebnie by
        czas zabierały wink

        Ze zdziwieniem obserwowałam jak dorosły mężczyzna, który ma
        zamieszkać w nowym, kompletnie pustym miejscu, w pierwszej
        kolejności pakuje wielki bęben / smile /, teleskop, plakat itp artykuły
        pierwszej potrzeby.
        Przypadkiem chyba zabrał też...resztkę proszku do prania wink

        Był też tak miły i wraz z ciuchami zwolnił jeszcze więcej miejsca w
        garderobie rozmontowując połowę zabudowy - wieszaki, szuflady-
        kosze winkco puste miały razić mnie w oczy wink

        Najlepsze jednak jest to, że odszedł z rosnącym wręcz z tygodnia na
        tydzień poczuciem krzywdy okrutnej ( i tak dwa lata go trzyma i nie
        puszcza), obwieszczając swój gest, a mą zła wolę wszem i wobec...
    • takajuzpo Re: Dzielenie bombek choinkowych 05.11.09, 19:16
      To ja zostalam i to jemu bylam gotowa dac wszystko co chce, oprócz pokoju
      dziecka. Moze dlatego ze nie przywiązuje sie jakos bardzo do rzeczy
      materialnych? Do tej pory kiedy znajduje rzeczy, ktore raczej sa bardziej jego
      niz moje, oddaje je. Na szczescie moze dlatego tak jest bo nie bylo za bardzo co
      dzielic heheh wink?
    • natasza39 Zasadniczo kobiety sa bardziej pragmatyczne. 05.11.09, 23:21
      W większości przypadków jakie znam to faceci wychodzą z przysłowiowa walizką
      osobistych rzeczy. Jedynym sprzętem AGD jakie wynoszą jest maszynka do golenia
      (chyba, że ex zona wywali ja do śmieci-przypadek autentyczny).
      Jeśli dzieci zostają z matką trudno na pół dzielić lodówkę czy pralkę. W końcu
      to nawet takie rycerskie, zostawić matce moich dzieci wszystko.
      Pamiątki jednak własne, przedmioty z których jedynie facet korzystał
      (przysłowiowa wiertarka, czy lutownica) warto zabrać ze sobą.
      • errormix Re: Zasadniczo kobiety sa bardziej pragmatyczne. 06.11.09, 07:59
        natasza39 napisała:

        > W większości przypadków jakie znam to faceci wychodzą z przysłowiowa walizką
        osobistych rzeczy. W końcu
        > to nawet takie rycerskie, zostawić matce moich dzieci wszystko.

        No właśnie to moje takie dziecięce poczucie rycerskości mówiło mi, że powinienem
        wszystko zostawić i zniknąć. Było tak jednak do czasu aż zrozumiałem, że ja tym
        rycerzem, to dla niej chciałem być. W jej oczach.

        A teraz mam to zwyczajnie gdzieś. Rycerzem mogę być, owszem, ale w innych
        sytuacjach smile.

        A, że pewnie sam też jakieś pierdoły - wg. mojej żony będę zabierał? - No cóż.
        Jeden zabiera swoje ukochane książki inny mopa - bo skoro w domu są trzy i tylko
        jeden używany, to po co wywalać kasę na nowy smile

        W moim przypadku, kiedy walczę o dziecko i mam na to realne szanse chcę, by w
        naszym nowym domu było jak najwięcej rzeczy kojarzących jej się z dzieciństwem -
        od jakiegoś garnka, w którym całe życie jej budyń gotowałem, poprzez kubki ze
        zwierzątkami aż do kolorowych ręczników. Bo choć prawdziwy dom jest tam, gdzie
        jest miłość, to w przypadku dzieci tej miłości trzeba jeszcze pomóc.
        • mayenna Re: Zasadniczo kobiety sa bardziej pragmatyczne. 06.11.09, 08:18
          Wiesz, nie chodzi o zabieranie bo pewnie kazde z nas ma takie dziwaczne
          przedmioty, które chce mieć. Słyszałam nawet o pamiatkowym pogrzebaczu. Jednak
          sama chęć dokopania - niech ona czuje tak jak ja- jest chyba bardziej niszcząca
          dla tej osoby, która tak myśli. Tamta nie poczuje się tak jak my, bo wszak jest
          ucieleśnieniem niewinności i doskonałości.Myślę, że najgorszą rzeczą jaką możemy
          im zrobić to mieć fajne spełnione życie bez ich obecności. Właśnie na tym się
          skupiam. Mam nadzieję, że jak ex słyszy o tym od dzieci to go szlag trafia, że
          ja mogę bez niego.
          • errormix Re: Zasadniczo kobiety sa bardziej pragmatyczne. 06.11.09, 08:42
            mayenna napisała:

            Myślę, że najgorszą rzeczą jaką możemy im zrobić to mieć fajne spełnione życie
            bez ich obecności. Właśnie na tym się
            > skupiam.


            Ja nie muszę. I prawdę mówiąc nie musiałem od samego początku. Bo poza tym, że
            się użalałem i rozpaczałem, to wstając codziennie rano powtarzałem sobie jak
            mantrę "Dam sobie radę, dam sobie radę". I robiłem wszystko, by swoje plany i
            zamierzenia wprowadzić w czyn.

            Dziś, po roku, gdy wstaję już sobie tego nie powtarzam. Mam inne ulubione
            powiedzenie - "Dałeś sobie radę".

            Bo choć nie mam nawet terminu pierwszej rozprawy rozwodowej, to mam wszystko
            czym przejmują się czy o czym myślą ludzie rozwodzący się.

            Ja nie muszę już pokazywać mojej żonie, że sobie poradzę. W ciągu roku z
            przysłowiowego "gołodupca" stałem się człowiekiem z nowym mieszkaniem, nowym
            samochodem, własną nieźle prosperującą firmą, do tego udało mi się - mimo
            24-godzinnej opieki nad córką - nie tylko nie zostać wyrzuconym z mojej etatowej
            pracy, ale nawet awans dostałem.

            Niedawno tu na tym forum napisałem, że jestem jestem już lata świetlne przed
            moją żona. Bo ona nie ma nic. W ciągu roku to ona stała się tym "gołodupcem". Bo
            gdy wyczyściła wszystkie konta i nabrała kredytów, to ja ją teraz utrzymuję,
            dokarmiam, czy płacę za jej kablówkę.

            I masz rację. To jak dobrze sobie potrafimy poradzić, strasznie wkurza naszych
            ex. Ale tym "cieszyłem" się jakieś 4 miesiące temu, bo teraz, to przy mojej
            prędkości, jestem już w innym układzie słonecznym smile))

            Pozdrawiam i życzę wytrwałości, bo warto. Dla samego siebie. Cholernie warto.
            • mayenna Re: Zasadniczo kobiety sa bardziej pragmatyczne. 06.11.09, 10:17
              Dokładniesmile
              Też już jestem na etapie - dałaś sobie radę. Tylko mi doradzono jeszcze abym
              sobie komplementy prawiłasmile Na razie trudno, ale z czasem i z tego wyjdę.

              Kiedyś z przyjaciólkami doszłyśmy do wniosku, że im fajniejszy facet tym gorsza
              baba przy nim - z dedykacją dla forumowych Panówsmile
          • kakoc "dzielenie bombek..." :))) i nie tylko 06.11.09, 09:00
            Prawdę powiedziawszy, po przeczytaniu tematu wątku, przypomniał mi się film 'Wojna Państwa Rose' z M.Douglasem i K. Turner... chyba ogólnie znany temat smile)
            Trudno ocenić, czy oglądamy małżeński dramat, czy małżeńską komedię.

            Mnie zadziwia 'zawziętość', chęć 'dokopania'. Poświęcany temu czas wydaje się być stracony. (a nie mamy go znów aż tak dużosmile.
      • takajuzpo Re: Zasadniczo kobiety sa bardziej pragmatyczne. 07.11.09, 20:44
        nom. Zostalam z 4 srubokretami i mlotkiem, podarowanym przez ex. Tylko
        widzisz to troche dziwne bo z tego typu sprzetow korzystalismy wspolnie
    • wylot11 Re: Dzielenie bombek choinkowych 06.11.09, 10:33
      Zrobiłeś się twardy jak skała ale to dobrze...bo ile można było
      ulegać?
      • jarkoni Re: Dzielenie bombek choinkowych 06.11.09, 18:55
        Czytam i czytam i czytam..
        Już wieki temu napisałem, że wyprowadziłem się z domu z torbą osobistych ciuchów
        i swoimi kosmetykami(dosłownie).
        Czy to rycerskie? Nie wiem.
        Po kilku latach jakie minęły myślę tylko jak odzyskać swoją kolekcję książek,
        niektóre białe kruki, którą budowałem latami szperając po antykwariatach jeszcze
        będąc kawalerem..
        • rybak Re: Dzielenie bombek choinkowych 06.11.09, 19:14
          A ja właśnie sobie uświadomiłem - chyba dopiero teraz - że w byłym domu,
          ewakuując książki, zostawiłem dwa kilkuminutowe filmy nakręcone stareńką kamerą
          8 mm w latach 80. - mojej babci i wujowi w Białowieży. Oboje już od dawna nie
          żyją. Poza paru zdjeciami i pamięcią - nic więcej po nich nie mam. Pewnie ex
          zniszczyła lub wyrzuciła te filmy... W końcu - żadnej materialnej wartości nie
          miały... Zwykłe kawałki filmowej taśmy z obcymi dla niej ludźmi.


          • bogusiamaria Re: Dzielenie bombek choinkowych 06.11.09, 19:36
            Mój ex był skuteczniejszy: tak działał by zmusić mnie sądownie do spłaty z
            całości przynależnego mu majątku dorobkowego a gdy i temu dałam radę zostawił mi
            sobie zasądzony majątek i uparcie odmawia odbioru tegoż(książki, rzeczy osobiste
            )i pomieszkuje u znajomych licząc na Trybunał w Strasburgu.
            Dlatego hasło "bombki choinkowe" to dla mnie kosmos.
        • zabelina Re: Dzielenie bombek choinkowych 06.11.09, 23:12
          Jarkoni, napisz do swojej eks...niech wyśle Ci te książki w paczce. Czasem
          najprostsze rozwiązania okazują się najskuteczniejsze....Może ona nie wie, że
          Tobie tak zależy na tych książkach.
          • jarkoni Re: Dzielenie bombek choinkowych 07.11.09, 10:07
            Zabelino,
            Pogadam z córką starszą, może spakuje w karton, zamówi kuriera, dziwne to
            wszystko, sam mógłbym odebrać..
            Sama całkowicie kompletna kolekcja Chandlera i Rossa Macdonalda mnie już
            podnieca, nie mówię o innych.
            A wszystkie wieki temu oprawione w folię, miało się ten szacunek do książek..
            Aaa, a mój były wspólnik spalił mi moje stare wizytowniki, z historycznymi
            wizytówkami i kontaktami. Bo "myślał", że już są niepotrzebne.
            Tak że Rybaku rozumiem Cię doskonale..
            • krezzzz100 Re: Dzielenie bombek choinkowych 07.11.09, 11:49
              Dlatego ja moje książki wzięłam))))On ich nie potrzebował.
              Reszty, która mu (im) została, nie rozpakowywał z kartonów prawie dwa lata,
              nawet dziecięcych. Aż nas szlag ze starszym synem trafił, i się za to wzięliśmy
              (jak go nie było w domu).

              Może z Twoimi kolekcjami jest tak samo? Kurzą się gdzieś niepotrzebne((((
              • jarkoni Re: Dzielenie bombek choinkowych 07.11.09, 11:55
                Stoją dzielnie na półkach(mam nadzieję, bo tak zawsze stały). Oby nie były
                wydane czy pożyczane komuś.
                Bo pewnie nie wrócą..
                • bogusiamaria Re: Dzielenie bombek choinkowych 07.11.09, 20:05
                  Jarkoni skąd u Ciebie te obawy ?
                  Ja wydałabym exowi wszystkie jego i także nasze wspólne ksiązki byle tylko chciał wziąć.
                  Ogólnie mówiąc mam pęd pozbywania się wszystkiego co może kojarzyć się z jakąś wspólnotą i robię to właśnie planowo.
                  W tej sprawie wysłałabym list z grzeczną prośbą i czekała na odzew.
                  List wydaje mi się znacznie poręczniejszy jeśli chcesz osiągnąć coś z kimś po prostu popędliwym ,aby dać mu czas na zastanowienie.
                  Wobec braku zainteresowania mojego exa myślałam już o wydaniu książek do Caritasu -aby poszły do polaków na wschodzie.
                  • dsz27 Re: Dzielenie bombek choinkowych 07.11.09, 20:50
                    U mnie z kolei ex niczego nie zabrał. Spakował tylko swojej osobiste rzeczy i
                    się wyprowadził. Myślę, że z poczucia winy nie przyszło mu do głowy, żeby
                    wykłócać się o pralkę, lodówkę, meble czy komputer. W trakcie związku niczego
                    się praktycznie nie dorobiliśmy poza tymi drobiazgami więc nie było tez kłótni o
                    pieniądze bo takowych nie mieliśmy.
                    Gdybym była nim i zostawiłabym ciężarną żonę z małym dzieckiem też bym niczego
                    nie wzięłasmile
            • adaria38 Re: Dzielenie bombek choinkowych 07.11.09, 13:06
              jarkoni napisał:

              > Zabelino,
              > Pogadam z córką starszą, może spakuje w karton, zamówi kuriera, dziwne to
              > wszystko, sam mógłbym odebrać..


              Jarkoni, przestań spychać na dzieci to co powinieneś załatwić osobiście z żoną.
              Nie używaj dzieci jako tarczy swojego strachu przed żoną bo to nie w porządku
              wobec dzieci.
              Córka może ewentualnie te rzeczy spakować, ale najpierw TY SAM porozmawiaj z
              byłą , że chcesz konkretne rzeczy zabrać.
              • chalsia Re: Dzielenie bombek choinkowych 07.11.09, 18:46
                > Córka może ewentualnie te rzeczy spakować, ale najpierw TY SAM porozmawiaj z
                > byłą , że chcesz konkretne rzeczy zabrać.

                amen.
                Mnie by qur...ica wzięła, gdybym się zorientowała, ze eks rękami syna bez mojej
                wiedzy coś z domu zabiera (nawet jesłi bylaby to eksa rzecz) - bo to jest
                namawianie dziecka do oszukiwania, krętaczenia itp, itd.
            • zabelina Re: Dzielenie bombek choinkowych 07.11.09, 20:52
              Patrzę na sytuację z kobiecej, nie męskiej perspektywy. Pewnie nie rozumiem
              tego, że kontakt z eksem, eksią moze być dla kogoś przeżyciem prawie
              traumatycznym. Dla mnie po kilku latach taki kontakt ani grzeje, ani ziębismile
              Osobiście, sama musiałam wydzwaniać do eksa, żeby zabrał swoje rzeczy, a był to
              drogi instrument muzyczny, nie książki. Wygodniej byłoby mi ten przedmiot
              spieniężyć. Tylko ja mimo całego ładunku negatywnych do niego emocji, starałam
              się w nim dalej widzieć człowieka.
              Biorąc pod uwagę, że rozstaliście się z żoną, m.in. z powodu braku zrozumienia
              dla uczuć i potrzeb drugiej osoby, nie wymagaj od niej, że sama wpadnie na
              pomysł odesłania Ci tych cennych dla Ciebie książek. Naprawdę ważne są jasne i
              BEZPOŚREDNIE komunikaty.
            • kajmi Re: Dzielenie bombek choinkowych 12.11.09, 09:35
              jarkoni,
              pogadaj z ex, rzeczywiście może ona nie wie, że te książki są nadal
              dla Ciebie ważne ( bo zakłądam, że musiała wiedzieć o tym kiedyś),
              umówcie sie na dowobry dla Was sposób odbioru, nie mieszaj w to
              dzieci.... córka bezie czuła sie niezrecznie- szczególnie jeśli ex
              nie chce oddać ich złośliwie....
    • zabelina Re: Dzielenie bombek choinkowych 07.11.09, 20:56
      a tak w temacie wątku: bombki choinkowe wydają mi się akurat jedną z rzeczy,
      które starałabym się uzyskać...taka sentymentalna jestemsmile
      Pralkę, lodówkę czy żelazko zawsze można kupić nowe...
    • inguszetia_2006 Re: Dzielenie bombek choinkowych 07.11.09, 21:30
      Witam,
      Ja wyszłam z walizką z własnego mieszkania. Poszłam nocować do
      kolegi, który był tak podekscytowany, że zaprosił mnie do swego łoża
      na noc;-D Wytłumaczyłam mu grzecznie, żeby nie świrował, napompował
      materac i dał mi wódki. Oraz coś do jedzenia, bo późna pora.
      W dużym skrócie, mój ex rozumiał to tak, że jak zabieram walizkę, to
      resztę zostawiam na amen. Do tej pory nie oddał mi zegara po babci,
      stolika art-deco z rozsuwanym blatem i biżuterii
      powiedzmy "rodowej". Że się niby zgubiły...;-D Śmieję się, śmieję,
      ale tak naprawdę to mam ochotę walić go po ryju.
      Pzdr.
      Inguszetia
    • kajmi Re: Dzielenie bombek choinkowych 10.11.09, 15:23
      trafiłam na ten watek przypadkiem, ale widzę tu już znajome twarzesmile
      z innego wątku; podział majątku przede mną i nie zastanawiałam się
      nad tym jeszcze - nie dostałam pozwu a chyba tam są wstępne żądania?
      mąż zamierza sie wyprowadzić pod koniec mieisącz i nie wiem co chce
      zabrać; myślałam jednak, że ponieważ on mnie porzucił z dzieckiem
      dla młodzszej i bezdzietnej to się jakoś zachowa przyzwoicie a ja
      jestem na etapie, że na wszystko sie zgodzę; teraz jak czytam Wasze
      posty to okazuje się, że miałam chyba złudzenia -Ci co porzucają
      wcale nie chca ponosić konsekwencji finansowych (nawet jak
      zostawiają dzieci),patrzą już tylko w przyszłość i chyba u mnie
      będzie też nie cieklawie.Juz dowiedziałam się, że alimenty jak
      najniższe, bo musi mieć pieniądze na nowe życie (kwota nie padła)i
      wydaje mi się,że największym problemem będzie działka na Mazurach,
      bo już zapowiedział,że mam ją spłacić (z czego, skoro w tym roku
      ciągle inwestowalismy w infastrukturę na niej a ja zostaję z
      kredytem jeszcze na 4 lata?); ale teraz Was czytając boję się, że
      to może wyglądać jeszcze gorzej niz myślałam.....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka