Podwójny problem:(

22.01.10, 11:09
Witam, jestem po rozwodzie pare miesięcy. Mąż zostawił mnie z dnia
na dzień dla nowej miłości. Wydawało mi się, że jesteśmy dobrym,
kochajacym się małżeństwem, mieliśmy tylko jeden problem - brak
dzieci, staraliśmy się o nie parę lat, problem leżał po mojej
stronie, rozważaliśmy adopcję. W trakcie rozwodu dowiedziałam się,
że mąż nie wyobrażał sobie życia bez własnych dzieci. Tamta ma już
swoje dziecko, więc jest, że tak powiem "sprawdzona". Mam 30 lat,
wszyscy mówią - jeszcze ułożysz sobie życie, ale jak to zrobić kiedy
ciąży nade mną takie fatum jak niepłodność? Wiem, są przecież tacy
co nie chcą mieć dzieci, albo już je mają, ale zastanawiam się nad
tym czy powinnam wchodzić kiedykolwiek w jakiś poważny związek,
skoro założenie pełnej rodziny nie jest w moim przypadku możliwe?
Nie potrafiłabym kłamać czy ukrywać prawdy. Swoją drogą, to w jaki
sposób potraktował mnie mój ex sprawił, że czasami czuje się
bezwartościowa jako kobieta i wiem że to głupie, ale zastanawiam się
czy mogę mieć do niego pretensje, że odszedł, może miał do tego
prawo?
    • mola1971 Re: Podwójny problem:( 22.01.10, 11:32
      Nie mnie oceniać czy miał prawo odejść czy nie. Zresztą to nie jest
      ważne - odszedł i tyle.
      Wg mnie z jednej strony nie powinnaś ukrywać swojej bezpłodności
      przed ewentualnym nowym partnerem, ale też nie ma powodu by podawać
      takie informacje na samym początku znajomości. Wszystko we właściwym
      czasie po prostu.
      I głowa do góry smile Są mężczyźni, którzy dzieci nie chcą mieć lub
      mają z poprzedniego związku i dla nich bezpłodność partnerki wcale
      nie musi być wadą.
      Pytanie tylko czy Ty sama pogodziłaś się już z tym, że nie
      zostaniesz matką? Wg mnie to jest najważniejsze - jak Ty sama sobie
      z tym radzisz. Reszta to tylko tego pochodna.
      • bun.seki Re: Podwójny problem:( 22.01.10, 11:38
        Nie bardzo rozumiem, dlaczego związki mieliby tworzyć tylko ludzie,
        którzy mają dzieci lub będę je mieć. Z drugiej też strony chyba
        rozumiem niechęć do wiązania się z kimś kto ma w kwestii dzieci
        odmienny pogląd. Ja nigdy dzieci mieć nie chciałam i nie związałabym
        się z kimś, kto chciałby mieć ze mną dziecko, bo to nie jest kwestia
        w której którakolwiek strona może pójść na kompromis. Natomiast
        niepojęte jest dla mnie zostawienie osoby, z którą tworzy się
        związek tylko z powodu choroby. Bo niepłodność jest chorobą. Nie
        oceniam Twego męża, myślę sobie tylko, że lepiej dla Ciebie, że
        zostawił Cię gdy masz lat 30 i szanse na dzieci własne lub
        adoptowane w innym związku z kimś, kto będzie CIEBIE kochał i dla
        kogo dzieci będą ważne jako dopełnienie związku z TOBĄ a nie jako
        przekazanie genów samo w sobie. I proszę Cię, nie utożsamiaj
        wartości człowieka z jego płodnością. Czy możesz mieć pretensje do
        ex, że odszedł? A czy można mieć pretensje do kogoś, że nie kocha?
        Nie wiem. Na pewno ważne jest w jaki sposób się odchodzi. O sposób,
        w który od Ciebie odszedł na pewno możesz mieć pretensje. Pozostaje
        Ci się tylko cieszyć, że już teraz przekonałaś się jak potrafi
        postąpić człowiek, z którym chciałaś sobie układać życie. Zawsze
        mogło to nastąpić w dużo bardziej dramatycznych okolicznościach.
        • ania7718 Re: Podwójny problem:( 22.01.10, 11:44
          I jeszcze dodam, że jak spotkasz faceta, któy naprawdę będzie Cię
          kochał, to dla niego nie będzie ważna twoja choroba, razem stawicie
          czoła problemom. Będzie wspierał bo jak ktoś kocha naprawdę to nic
          dla niego nie jest niemożliwe i zrobi wszystko by druga strona była
          szczęśliwa.
      • ania7718 Re: Podwójny problem:( 22.01.10, 11:41
        Witaj, ja jestem od Ciebie starsza 2 lata, prawie 5 miesięcy po
        rozwodzie. Ja również mam problem taki jak Ty, z tym że mnie nikt
        nigdy nie powiedział, że dzieci nie będzie. Owszem jest schorzenie
        ale są leki, są metody by temu zaradzić i dzieci będą. Potrzeba
        tylko wsparcia, cierpliwości i dużo miłości. Mój ex również miał
        problem bo oboje się poddaliśmy badaniom z tym, że on w swój
        problem nie uwierzył, nie poddał się dalszej diagnostyce bo była dla
        niego uwłaczająca, bo jak to on super samiec dzieci mieć nie może. I
        też związał się z kobietą z dzieckiem już podrośniętym dosyć dużym.
        I też mu się wydaje, że ona jest sprawdzona, dzieci ma to i będzie
        mieć, czas pokaże kto ma rację. U mnie jego romans z panią zaczął
        się zanim złożył pozew, a mnie próbował obarczyć całą winą i kłamał
        bezczelnie gdy pytałam czy kogoś ma.
        • efeska5 Re: Podwójny problem:( 22.01.10, 12:10
          Mi też żaden lekarz nie powiedział, że nigdy nie będę mieć dzieci,
          niektórzy pocieszają, że może nie mogłam ich mieć akurat z nim, a z
          innym bede je miała. Mój ex chciał być uczciwy i przyznał się
          odrazu, zanim rozpoczął na dobre romans z tamtą. Jeszcze w marcu
          była próba in vitro a w maju stwierdził, że odchodzi bo się
          zakochał. To boli jeszcze bardziej, bo uświadomiłam sobie jak mało
          dla niego znaczyłam skoro w takim tempie pozbył się mnie ze swojego
          życia.
          • ania7718 Re: Podwójny problem:( 22.01.10, 12:37
            Mnie też boli, że tak mało znaczyłam dla niego, że zapewniał mnie o
            swojej miłości, a były to tylko puste słowa....
    • elsebet Re: Podwójny problem:( 22.01.10, 12:11
      efeska5 napisała:

      Mam 30 lat,
      > wszyscy mówią - jeszcze ułożysz sobie życie, ale jak to zrobić
      kiedy
      > ciąży nade mną takie fatum jak niepłodność?

      To nie fatum to choroba. Nie ciąży nad Tobą, tylko po prostu się
      zdarzyła.



      Wiem, są przecież tacy
      > co nie chcą mieć dzieci, albo już je mają, ale zastanawiam się nad
      > tym czy powinnam wchodzić kiedykolwiek w jakiś poważny związek,
      > skoro założenie pełnej rodziny nie jest w moim przypadku możliwe?

      Moim zdaniem adopcja daje szansę założenia pełnej rodziny.


      Swoją drogą, to w jaki
      > sposób potraktował mnie mój ex sprawił, że czasami czuje się
      > bezwartościowa jako kobieta

      Jeżeli Twój były zostawił Cię z dnia na dzień tylko dlatego, ze nie
      możesz mieć dzieci, to okazał się bezwartościowy jako mężczyzna.
      Żaden facet który naprawdę jest facetem nie zostawia kobiety
      dlatego, że zachorowała. Żaden facet który umie kochać nie przestaje
      kochać tylko dlatego, że kobieta zachorowała.
    • handra Re: Podwójny problem:( 22.01.10, 12:29

      efeska5 napisała:
      W trakcie rozwodu dowiedziałam się,
      > że mąż nie wyobrażał sobie życia bez własnych dzieci..

      W moim odczuciu mozesz miec do meza zal, ale to nie pomoze. W takich momentach przychodzi mi do glowy zaraz przyzeczenie "na dobre i na zle"

      Bezplodnosc to nie koniec swiata. Tylko bez kompleksow. Jest wiele kobiet, ktore zyja z impotentami. W zyciu sa sprawy wazne i wazniejsze. Jezeli uda Ci sie kogos poznac i doceni Twoje walory fakt bezplodnosci moze odejsc na drugi plan.

      Ludzie chca latwo zyc i malo kto podejmuje wysilek klejenia tego co sie rozsypuje a wszelkie proby polegaja na tym, ze oczekujemy zmian u partnera a nie zmieniamy swojego spojzenia na problem.

      Bardzo pomagaja glosne mysli, slyszac siebie to cos strasznego nie wydaje sie juz takie czarne.

      Mysle, ze powinnas w sercu pozegnac sie ze swoim ex. Nie zdal egzaminu jako malzonek.




      -
      "Tylko ludzie wielcy potrafia byc skromni"
      • elsebet Re: Podwójny problem:( 22.01.10, 12:46
        A tak przy okazji, zastanawiam się dlaczego im (mężczyznom) to tak
        łatwo przychodzi a nam (kobietom) nie? Oni bez problemu dochodzą do
        wniosku że kobieta im nie pasuje i znajdują sobie nową. A my
        cierpimy, rozmyślamy, chudniemy, chorujemy...
        Nigdy nie umiałam po prostu poczuć: co za palant. Już go nie chcę.
        Idę żyć swoim życiem. U mnie pożegnanie kogoś, kogo obdarzałam
        uczuciem to dłuuugi proces, nawet jeśli zakończenie znajomości
        nastąpiło z powodu ewidentnie podłych zachowań drugiej osoby....
        • handra Re: Podwójny problem:( 22.01.10, 13:06

          elsebet napisała:

          > A tak przy okazji, zastanawiam się dlaczego im (mężczyznom) to tak
          > łatwo przychodzi a nam (kobietom) nie?

          U mnie bylo odwrotnie, to ja nie pasowalem swojej zonie i szybciutko porzucila mnie bez podjecia staran czy wyjasnien -nie bo nie.

          Niestety ja zaobserwowalem zupelnie inne zjawisko / w kregach moich znajomych/, ze to wlasnie kobiety szybko odchodza po to by wygodniej zyc. Nie trzeba gotowac,sprzatac,liczyc sie z druga osoba i tak sie slyszy nareszczcie jestem wolna moge robic co chce-smutne prawda?

          Jest rowniez wielu mezczyzn, ktorzy utracili wiare w kobiety, w zdolnosc zawierania stalych zwiazkow. Dzisiejsze kobiety-samodzielnie
          finansowo maja zupelnie inne kryteria a milosc? dzisiaj byla jutro jej nie ma -to co -dzisiaj powiedziane jutro sie nie liczy.

          Dzisiaj KASA masz jest ok. Auto-koniecznie wypasione. Bez tego nie liczysz sie w spoleczenstwie.

          Kto dziesiaj patrzy na duchowe wartosci.

          Tylko bez ataku mile Panie wiem ,wiem, ze nie wszystkie ale baaardzo wiele.
          • efeska5 Re: Podwójny problem:( 22.01.10, 13:24
            handra napisał:

            >
            > Nie trzeba gotow
            > ac,sprzatac,liczyc sie z druga osoba i tak sie slyszy nareszczcie
            jestem wolna
            > moge robic co chce-smutne prawda?
            >

            A ja sobie te "plusy" staram wbijać codziennie do głowy, ale jakoś
            narazie marnie mi to idzie.
          • efeska5 Re: Podwójny problem:( 22.01.10, 13:31
            Też się zastanawiam skąd się bierze ta łatwość niszczenia zwiazków i
            to często u ludzi aspirujących do miana wykształconych, rozsądnych,
            dojrzałych emocjonalnie.
            • ania7718 Re: Podwójny problem:( 22.01.10, 14:52
              Facet, który ucieka przed tego rodzaju problemem napewno nie jest
              dojrzały emocjnonalnie
          • zmeczona100 Re: Podwójny problem:( 22.01.10, 17:38
            handra napisał:

            Nie trzeba gotow
            > ac,sprzatac,liczyc sie z druga osoba i tak sie slyszy nareszczcie
            jestem wolna
            > moge robic co chce-smutne prawda?

            No jeśli żonę traktuje się jak darmową sprzątaczkę, kucharkę,
            opiekunkę do dzieci i panienkę do łóżka, nie licząc się z nią i jej
            potrzebami, to nie ma się co dziwić- samej będzie jej łatwiej, a na
            pewno zdrowiej.

            Dzisiejsze kobiety-samodzielnie
            > finansowo maja zupelnie inne kryteria a milosc?

            To się z tym kłóci:

            > Dzisiaj KASA masz jest ok. Auto-koniecznie wypasione. Bez tego nie
            liczysz sie
            > w spoleczenstwie.

            Kobieta, która jest samodzielna finansowo, nie będzie potrzebować
            forsiastego faceta. Ale jeśli podstarzali mężczyźni odmładzają się
            przez poszukiwania wśród niesamodzielnych finansowo panienek, to
            chyba nie trudno o rozczarowanie?
      • kicia031 Re: Podwójny problem:( 22.01.10, 13:02
        Jest wiele kobiet, ktor
        > e zyja z impotentami. W zyciu sa sprawy wazne i wazniejsze.

        Nie da sie zyc z impotentem. Mozna z nim mieszkac, byc jego zona, to
        tak na pocieszenie.
        • ulkar Re: Podwójny problem:( 22.01.10, 13:06
          Kcia a życie to seks? Bo jakoś nie zrozumiałam Twojej wypowiedzi... :
          (
          • mola1971 Re: Podwójny problem:( 22.01.10, 13:13
            Nie Ulkar życie to nie jest seks, ale seks jest elementem życia.
            I można się tylko oszukiwać, że nie jest ważny. Jest ważny i
            potrzebny tak samo jak spanie, jedzenie i picie. To jedna z
            PODSTAWOWYCH potrzeb FIZJOLOGICZNYCH człowieka.
            • ulkar Re: Podwójny problem:( 22.01.10, 13:34
              Oj mola no jest, nikt nie twierdzi, że nie, ale jeśli jedno z
              partnerów nie z powodu niechęci a z powodu choroby, nie może to co?
              Out? Won? A jak chodzić nie będzie mogło to też out? A jak zostanie
              oszpecone też out? Czy "do widzenia " tylko z powodu niemożności
              zapokajania seksulanego partnera? Czy seks decyduje o być z kimś lub
              nie być?
              • mola1971 Re: Podwójny problem:( 22.01.10, 13:39
                Gdy brak seksu wynika z choroby (baaardzo rzadkie zjawisko tak na
                marginesie) to należy chorobę LECZYĆ i wspierać partnera w jego
                leczeniu a nie odchodzić.
          • kicia031 Re: Podwójny problem:( 22.01.10, 17:35
            No tym sie chyba rozni zwiazek od bycia wspollokatorami, ze sie
            uprawia sex. na tym to chyba polega? Mozna kochac mame, dzieci, psa,
            ale zwiazek z partner plci przeciwnej ma komponent erotyczny. Mozna
            mieszkac z kolezanka lub przyjacielem, ale ze swim facetem / kobieta
            robi sie chyba cos wiecej?
        • efeska5 Re: Podwójny problem:( 22.01.10, 13:44
          kicia031 napisała:

          > Nie da sie zyc z impotentem. Mozna z nim mieszkac, byc jego zona,
          to
          > tak na pocieszenie.

          A dlaczego nie? przeciez to nie wyklucza dla kobiety udanego seksu,
          jest wiele mozliwosci, potrzebne jest tylko uczucie i troche
          wyobraźni.
          • kicia031 Re: Podwójny problem:( 22.01.10, 17:37
            A dlaczego nie? przeciez to nie wyklucza dla kobiety udanego seksu,
            > jest wiele mozliwosci, potrzebne jest tylko uczucie i troche
            > wyobraźni.

            YHM, jus widze, jak facet akceptuje swoja niemoc i nie majac z tego
            zadnej frajdy przez lata kilka razy w tugodniu uprawia czasochlonna
            gimnastyke wylacznie dla satysfakcji partnerki. I widze jak ona
            widzac codzienie sflaczaly uorgan nie zacznie miec problemow z
            samoocena. Troche realizmu, kobieto.
    • ulkar Re: Podwójny problem:( 22.01.10, 12:52
      Wcale nie jest powiedziane, że nie będziesz matką. Ja mam adoptowaną
      córkę. Czuję się w 200% matką, tak samo, identycznie wręcz, jak
      wtedy kiedy byłam matka biologicznego mego syna. Oboje moje
      dzieciaki są tak samo kochane. Rodzicielstwo adopcyjne daje równie
      wiele radości jak biologiczne.
      • kasiapfk Re: Podwójny problem:( 22.01.10, 14:13
        No tośmy ulkar we dwie smile))))))))))
        Zagladasz na bociana ?
        • ania7718 Re: Podwójny problem:( 22.01.10, 14:56
          Ja tam zaglądałam jak byłam w intensywnej fazie leczenia, dużo
          informacji uzyskałam na temat mojego schorzenia, a dziewczyny
          udzieliły mi dużo wsparcia. I wiem dzięki bocianowi, że są faceci
          którzy wspierają swoje partnerki w walce o dziecko a nie uciekają.
        • ulkar Re: Podwójny problem:( 22.01.10, 15:41
          Kasiu... teraz rzadko... Hmmm... ja chyba tak bardzo nie
          rozróżniam "pochodzenia" moich dzieci, że nie czuję zbyt silnej
          wewnetrznej potrzeby wsparcia, oparcia czy jak tam rzec na bocianie.
          Chociaż moja córka oczywiście wie, że jest z serduszka , a nie z
          brzuszka smile
          • kasiapfk Re: Podwójny problem:( 22.01.10, 15:48
            Ulkar, bo u mnie też mieszane towarzystwo. wink
            Kiedyś częściej, a teraz rzaaadko, ale zawsze jak trza
            wesprzeć "mieszaną" rodzinkę. smile
Pełna wersja