Witajcie, nie rozwodze sie, choc moze i powinnam

ale mamy male
dziecko i nie czuje na razie aby to bylo dobre, chce powalczyc choc
nie jest latwo skoro ciagle sie slyszy ze jestem zła, złośliwa.
Klotnie są ciezkie, bo padaja slowa ktore potem maz twierdzi ze ot
tak sobie mowil w zlosci. Ale niestety widze ze stac go na wiele tzn
potrafi wciagac w nasze klotnie dziecko, tzn. staje sie ono karta
rpzetargową (np. idź sobie jak chcesz tylko zostaw dziecko) - mysle
nad ustanowieniem rodzielnosci majątkowej, i podejrzewam ze na wiesc
o tym moj maz wapdnie znowu w jakas furie. Czy orientujecie sie co
moze prawnie wytoczyc moj maz na to? Tzn z tego co wiem moze sie po
prostu nie zgodzic (co w moim przekonaniu bedzie swiadczyc o co mu
chodzi , o moje pieniadze - zrabiam wiecej), ale czy moze prawnie mi
czyms zagrozic? Jak ewentualnie radzicie z nim porozmawiac na ten
temat? Rodzielnosci chcialabym z tego powodu, że nie chce po n-
latach kliedy okaze sie ze to on odejdzie, podzielimy to na pol, a
nasze wklady juz teraz w majatek malzenski są bardzo nierówne.