koni-k1
19.02.10, 10:47
Wybudowaliśmy dom w pięknej okolicy dla nas i dla dzieci, potem coś
się stało. Nie potrafimy znaleźć wspólnego języka, na każdym kroku
kłótnie. Zajmuję się domem i robię tu wszystko. Począwszy od
gotowania, sprzątania prania po skręcanie kabli, prac których mój
mąż nie wykonuje ponieważ twierdzi, że nie ma do tego żyłki i
cierpliwości. Ale ktoś to musi zrobić. Czyli ja. Wszystko było by ok
gdybym co chwilę nie słyszała jaka ja to jestem nieudolna, nic nie
potrafię załatwić, i nawet dowiedziałam się kiedy zaczęłam coś od
niego wymagać, że powinnam leczyć się psychicznie. Co ja chcę i w
ogóle. PRacuję, opiekuję się dziećmi zajmuję się domem sama. Mąż
zrobi zakupy i wraca po pracy wypluty i zasiada przed tv z pilotem i
tak spędza czas. Ja w tym czasie latam jak ogłupiała, żeby wszystko
grało, żeby dzieci były gotowe do szkoły, nie miały zaległości itp.
I tak naprawdę brakuje mi dnia. Jestem za bardzo odpowiedzialna i
pewnie za bardzo się przejmuję, ale nie odpowiada mi taki tryb życia
jak próbuje zaserwować mi mój mąż. Zaczynam czuć do niego niechęć i
odrazę. Kiedy mu o tym mówię drwi ze mnie. Kiedy mówię żeby się
czymś zajął mówi, że on się tyle najeździł w pracy, że nie ma na nic
siły. Ale ja też pracuję, denerwuję się a po pracy wygląda na to, że
przychodzę do drugiej pracy. męczę się już od ponad roku. Nie dam
się zrobić z siebie ofiary losu, zaczynam poważnie myśleć o
rozwodzie.