Dodaj do ulubionych

Powiecie ze jestem sucz..

11.07.10, 22:35
.. i wlasciwie bedziecie miec racje, bo zyje z facetem do ktorego nic nie
czuje,za to mam z nim dziecko. Jestem z nim tylko dla kasy i jeszcze planuje
byc z nim okolo dwoch lat. Zaszlam w ciaze przez przypadek, jak nie trudno sie
domyslic i z poczatku niechetnie podchodzilam do malzenstwa. zgodzilam sie
jednak wyjsc za niego, juz wtedy wiedzac, ze go nie kocham i nie chce z nim
zyc do konca zycia. czekam na odpowiedni moment by zlozyc pozew o rozwod.
Moment ten na stapi, kiedy sie troche usamodzielnie finansowo, bo w tej chwili
nie mam pracy i doksztalcam sie (prawo jazdy, rozne kursy). Kiedy znajde
prace, bede w staie utrzymac siebie i syna, rozwiode sie i nie moge sie
doczekac, kiedy to nastapi.
Z mężem nie laczy mnie nic. Nie mamy o czym ze soba rozmawiac, nie kreci
mnie fizycznie (za to pracuje fizycznie, przez co twierdzi, ze nie ma sensu o
siebie dbac:/)Jest ogolnie malo meski i nie wiem, dlaczego w ogole poszlam z
nim do lozkasad Przeszkadza mi np. ze maz nie ma prawa jazdy, co wiecej nie zna
sie kompletnie na pojazdach bardziej skomplikowanych niz rower, nawet skuter
go przerasta. Nie ma znajomych, ciagle siedzi w domu przed komputerem lub tv,
zero zainteresowan, kompletnie nicsad Ja nie chce tak zyc, jak kret w norze, co
jemu bardzo przeszkadza i przy kazdym moim wieczornym wyjsciu ( raz na
miesiac)jest obrazony po same uszy, czym tez strasznie mnie wkurza.
Wywalilam z siebie zal a teraz mozecie mnie rozszarpac.
Obserwuj wątek
    • to.ja.kas Re: Powiecie ze jestem sucz.. 11.07.10, 22:41
      Zrobiłas krzywdę sobie, dziecku i mężowi.
      Postąpiłaś i postępujesz wyrachowanie.
      Ale nie zamierzam Ci się rzucac do gardła, sama za to płacisz.
      • kalpa Re: Powiecie ze jestem sucz.. 11.07.10, 22:54
        w życiu czasem postepuje sie bardzo dziwnie- nieracjonalnie itp. I nie ma sie co
        biczowac. jesli nie kochasz męża, to może nawet lepiej dla was wszystkich, jeśli
        dacie sobie szanse na ciekawsze/lepsze życie- z osobą, którą kazde z was po
        prostu bedzie kochac. I dobrze, ze sie ksztalcisz, to dla ciebie podstawa.
        jedno tylko zawsze warto zrobić- docenic swojego męża, ktory może jest nudny i
        irytujacy, nieciekawy itp. Ale jeddnak dzieki niemu możesz wogóle odlozyc kase
        na dalsze zycie, w swpj nieciekawy sposob cię wspiera. Warto podziekowac- jesli
        nie slowami, to we wlasnym sercu.
        W jakis sposob go skrzywdzilaś, a on ciebie. Ale zawsze warto doceniac to dobre,
        co bylo. nawet jeśli bylo tego niewiele. Pamietaj o tym.... to ważne, zeby pójść
        dalej.
        • to.ja.kas Re: Powiecie ze jestem sucz.. 11.07.10, 23:18
          Odwrócmy sytuacje.
          Facet napisze, ze zrobił niechcący dziecko kobiecie której nie kocha, jest z nią
          dla kasy i jak sie ustawi to zamierza ją rzucic i zabrać dziecko, bo ona jakas
          nie taka jaką by chciał mieć.

          Raz bądźcie panie sprawiedliwe i nazwujcie rzecz po imieniu...
          • bad_bad_girl Re: Powiecie ze jestem sucz.. 11.07.10, 23:30
            on poniekad sam tego chce.. Jakis czas temu bylam zdecydowana sie rozstać.
            Wydaje mi sie ze wiekszosc ludzi zorientowalo by sie, ze w zwiazku jest zle, ze
            ta druga osoba nie kocha. Ja kilka razy mowilam mu to, ze nie powinnismy byc
            razem. On potrafil zrobic histeryczna scene, plakac, straszyc ze sie powiesi
            itp. Ogolnie nie interesuje sie specjalnie mna na codzien, za to potrafi byc
            bezsensownie zazdrosny o wszystkich facetow na swiecie, o znajomych.
            • to.ja.kas Re: Powiecie ze jestem sucz.. 11.07.10, 23:39
              yhm...znam taką żonę, co tak się zachowuje.
            • sonia_30 Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 10:49
              "on poniekad sam tego chce.. "

              A jest świadom Twojego podejścia? Powiedziałaś mu że jesteś z nim
              tylko dla kasy, planujesz tak pociągnąć jeszcze ze 2 lata, aż się
              odkujesz i będziesz w stanie sama stać na nogach? Że go nie kochasz,
              nie pragniesz, nie chcesz od samego początku? Bo jeśli tak, to
              rzeczywiście poniekąd...
              • to.ja.kas Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 10:55
                czyli jak kobieta zmęczona wychowywaniem dzieciecia, praca lub kłopotami odmawia
                seksu lub jest mniej kreatywna w łózku to
                "Ona poniekąd sama tego chce" by mąz ją w trąbę robił.

                Eeee, no to wszystko gra smile
                • sonia_30 Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 11:03
                  I straszno i śmieszno.. nie wiem tylko co bardziej
            • aneta-skarpeta Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 15:03
              > on poniekad sam tego chce..

              jasne, ze nie jest to facet, przy którym mozna byłoby mdleć z
              zachwytu, ale myslę, że on nie dopuszcza do siebie mysli, ze mozesz
              byc az tak wyrachowana, bo boi sie samotnosci/ kocha/ przyzwyczail
              sie i jest mu dobrze. nie ujmuje to negatywnosci Twojego zachowania

              ja z moim ex, pod koniec zwiazku mialam bardzo obojetne stosunki-
              nie mysle tutaj o seksualnychwink, wachałam się w sprawie odejscia,
              myslałam, zbierałam odwagę itd i przez te kilka tyg. miesiecy
              wymeczyłam sie jak nie wiem, zyjac z nim pod jednym dachem


              nie wiem jak tak mozesz, jak tak umiesz od samego poczatku

              mam wrazenie, że Twoje zycie jest kierowane przez przypadek, przez
              innych, przez lekkomyslonsc. Niestety nie wiem czy to sie po
              rozstaniu zmieni

              no i miej dla niego litosc i odejdz czym predzej
        • ef.endir Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 10:37
          kalpa napisała:

          > w życiu czasem postepuje sie bardzo dziwnie- nieracjonalnie itp. I nie ma sie
          co biczowac......

          Ale jeddnak dzieki niemu możesz wogóle odlozyc kase
          > na dalsze zycie, w swpj nieciekawy sposob cię wspiera. Warto podziekowac- jesli
          > nie slowami, to we wlasnym sercu.......


          nie wiem czy śmiać się czy płakać.....
        • sonia_30 Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 10:46
          "Ale jeddnak dzieki niemu możesz wogóle odlozyc kase na dalsze
          zycie, w swpj nieciekawy sposob cię wspiera"

          ?????????????? Co takiego????
          • to.ja.kas Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 10:54
            Nieźle, nie?
            Wyobraźcie sobie, że ten post podpisany byłby nickiem Michszyb smile
            Miałby już 200 postów a facet by przerawić to co przeczyta na swój temat
            spokojnie musiałby wziąć potrójną dawkę valium.
            Ale tu frekwencja nie dopisze smile
            • ef.endir Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 11:16
              Kas, ja dużo przeżyłem, nienawiści we mnie nie ma, staram się żyć normalnie i
              życie dookoła siebie tworzyć, ale.... ręce opadają, kiedy jedna osoba, dręczona
              wyrzutami sumienia (mam nadzieję) opisuje swoje życie a inna ją wspiera
              usprawiedliwiając!
              Mam nadzieję, że to tylko wtórny analfabetyzm i kiedy już nauczy się czytać ze
              zrozumieniem, wróci tu, przeczyta i przeprosi.
              pzdr.
              • to.ja.kas Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 11:28
                Nie liczyłabym na to...ale jeśli jesteś niepoprawnym optymistą to te ręce ... no
                cóż, powinieneś przywyknąć.

                Również pozdrawiam
            • aiwlysji Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 11:34
              jak juz bedziemy zyc w kraju, w ktorym bedzie NAPRAWDE rownouprawnienie, kobiety beda zarabiac tyle co faceci (ogolnie ludzie beda zadowoleni ze swoich zarobkow), panstwo bedzie wspomagac slabych etc., to ja wtedy bede zawsze bardzo sprawiedliwa, cholernie sprawiedliwa i zero taryfy ulgowej dla kobiet- slowo!
              • to.ja.kas Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 11:54
                Nieprawdopodobne....a jednak prawdziwe. Ech cóż za relatywizm.
                • aiwlysji Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 13:57
                  to.ja.kas napisała:

                  > Nieprawdopodobne....a jednak prawdziwe. Ech cóż za relatywizm.

                  alez oczywiscie, ze tak

                  Relatywizm - pogląd filozoficzny, wedle którego prawdziwość wypowiedzi można oceniać wyłącznie w kontekście systemu, w którym są one wypowiadane. Tym samym relatywizm stwierdza, że nie istnieją zdania niosące absolutną treść, których ocena byłaby identyczna i niezależna od jej kontekstu. Prawdziwość dowolnego sądu zależy od przyjętych założeń, poglądów czy podstaw kulturowych.
                  • to.ja.kas Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 14:01
                    Czyli jesli facet uzna, że sądy rodzinne są niesprawiedliwe i dyskryminują
                    męzczyzn wedle tego mogą do czasu równouprawnienia migać się od obowiązków,
                    płacenia i generalnie bycia w porządku wobec matki swego dziecka jak i wobec
                    niego samego?
                    Ot, taki protest wobec zastanej rzeczywistości...
                    • aiwlysji Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 14:19
                      to.ja.kas napisała:

                      > Czyli jesli facet uzna, że sądy rodzinne są niesprawiedliwe i dyskryminują
                      > męzczyzn wedle tego mogą do czasu równouprawnienia migać się od obowiązków,
                      > płacenia i generalnie bycia w porządku wobec matki swego dziecka jak i wobec
                      > niego samego?
                      > Ot, taki protest wobec zastanej rzeczywistości...

                      faceci dokladnie tak myslasmile, ze sady sa pro kobiece i niesprawiedliwe, czesto WLASNIE w ten sposob usprawiedliwiaja brak checi placenia np. alimentow.
                      oczywiscie zyjemy w panstwie prawa(haha), ktore to zadba o interesy poszkodowanych. wiec myslec moga co chca ale czy moga robic co chca....hmm
                      majac taka wiedze moge zalozyc, ze gdy autorka powie swojemu mezowi jak sie sprawy maja (uczciwie) to on moze ja ukarac, np.przehulac wspolny majatek i wiele osob bedzie uwazalo, ze mial do tego prawo. duzo madrzej bedzie wiec przygotowac sie do tego po cichu- zreszta tak to robia czesto mezczyni.
                      oczywiscie my kobiety mozemy byc lepsze i swiecic przyklademwink
                      • to.ja.kas Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 14:26
                        jak Cię czytam to dziekuję losowi, że nie mam zony
                        • aiwlysji Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 14:41
                          to.ja.kas napisała:

                          > jak Cię czytam to dziekuję losowi, że nie mam zony

                          gdybym byla facetem powiedzialabym: typowo kobiecy argumentwink
                          ale na szczescie nie jestemsmile
                  • ef.endir Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 14:52
                    aiwlysji napisała:
                    > Relatywizm - pogląd filozoficzny, wedle którego prawdziwość wypowiedzi można oc
                    > eniać wyłącznie w kontekście systemu, w którym są one wypowiadane.


                    Przepisałaś definicję ale chyba nie za bardzo ją rozumiesz, co? I nie wiesz
                    jakie treści niesie ze sobą TAKIE rozumienie tej definicji?

                    .....którego prawdziwość wypowiedzi można oc
                    > eniać wyłącznie w kontekście systemu, w którym są one wypowiadane.

                    1. żyjemy - razem - kobiety i mężczyźni - w jednym systemie, który razem
                    tworzymy a na który wpływ ma nasza kultura, wiara, historia itp.
                    W tym systemie wykorzystywanie CZŁOWIEKA dla własnych celów, traktowanie
                    go jak przedmiot jest traktowane nagannie! I nie ma znaczenie jego płeć, wiara,
                    doświadczenie życiowe, wiek ani kolor włosów.
                    Zauważ, że autorki wątku, w kategoriach odpowiedzialności przed prawem NIC nie
                    da się zarzucić. Istnieje w tym wypadku tylko ocena moralna. I na nic zda się
                    zaklinanie rzeczywistości pt." a u was biją murzynów"
                    • aiwlysji Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 15:09
                      ef.endir napisał:



                      > Przepisałaś definicję ale chyba nie za bardzo ją rozumiesz, co? I nie wiesz
                      > jakie treści niesie ze sobą TAKIE rozumienie tej definicji?

                      mowiac dokladniej zrobilam copy i pastesmile

                      > 1. żyjemy - razem - kobiety i mężczyźni - w jednym systemie, który razem
                      > tworzymy a na który wpływ ma nasza kultura, wiara, historia itp.
                      > W tym systemie wykorzystywanie CZŁOWIEKA dla własnych celów, traktowanie
                      > go jak przedmiot jest traktowane nagannie! I nie ma znaczenie jego płeć, wiara,
                      > doświadczenie życiowe, wiek ani kolor włosów.
                      > Zauważ, że autorki wątku, w kategoriach odpowiedzialności przed prawem NIC nie
                      > da się zarzucić. Istnieje w tym wypadku tylko ocena moralna. I na nic zda się
                      > zaklinanie rzeczywistości pt." a u was biją murzynów"

                      to ty zaklinasz rzeczywistoscsmile, gdzie jest ten swiat idealny?
                      jakim cudem to forum ujawnia tyle problemow?
                      coz pozwol, ze bede miala odrebne zdanie co do systemu, w ktorym zyjemy, chyba mam do tego prawo?
                      oczywiscie, ze wykorzystywanie czlowieka przez czlowieka jest naganne ale caly system sie na tym opiera.
                      teraz: jest zdecydowana roznica pomiedzy co jabym chciala widziec na swiecie...a co naprawde dostrzegam. odnioslam sie do realiow a nie do wyobrazensmile

                      moje wyobrazenia: lacza sie troche z pogladami Fryderyka Nietzsche ale to juz jest inna para kaloszysmile
                      • ef.endir Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 15:23
                        aiwlysji napisała:
                        > to ty zaklinasz rzeczywistoscsmile, gdzie jest ten swiat idealny?

                        A gdzie napisałem, że świat jest idealny??? Nasz świat opiera się na pewnych
                        "porozumieniach społecznych" dzięki którym uczymy nasze dzieci, że
                        wykorzystywanie drugiego człowieka, traktowanie go przedmiotowo a nie
                        podmiotowo, jest moralnie naganne. Tyle.
                        A relatywizm w Twoim wypadku polega na tym, że traktujesz jedną normę w różny
                        sposób ale W TYM SAMYM SPOŁECZEŃSTWIE.
                        I ja się na to nie godzę!

                        Przepraszam, ale Fryderyk Nietzsche nie jest dla mnie w tych sprawach
                        autorytetem.... - a już w sprawach moralności - wcale.
                        • aiwlysji Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 15:32
                          ef.endir napisał:


                          > A gdzie napisałem, że świat jest idealny??? Nasz świat opiera się na pewnych
                          > "porozumieniach społecznych" dzięki którym uczymy nasze dzieci, że
                          > wykorzystywanie drugiego człowieka, traktowanie go przedmiotowo a nie
                          > podmiotowo, jest moralnie naganne. Tyle.
                          > A relatywizm w Twoim wypadku polega na tym, że traktujesz jedną normę w różny
                          > sposób ale W TYM SAMYM SPOŁECZEŃSTWIE.
                          > I ja się na to nie godzę!

                          jak widzisz masz prawo do wyrazania swoich pogladow, ja rowniezwink
                          nie zrozumiales mnie i cos mi mowi, ze nawet jesli jeszcze 1000 razy napisze co mialam na mysli....interpretator bedzie wiedzial lepiejwink


                          > Przepraszam, ale Fryderyk Nietzsche nie jest dla mnie w tych sprawach
                          > autorytetem.... - a już w sprawach moralności - wcale.

                          podpuscilam cie z nietzsche, napisales dokladnie to czego sie spodziwealam, nie no sorry, pominales nazistowwink
                          nie mial byc twoim wyobrazeniem rzeczywistosci a moim- taka drobna roznicasmile

                          • ef.endir Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 15:44
                            Dzięki temu, że sprawdzasz mnie ze znajomości historii filozofii, to ..... co
                            właściwie?
                            Nietzsche i naziści??????? Chyba tylko idea nadczłowieka i to źle zrozumiana
                            przez kilku narodowych socjalistów, co?

                            I w żaden sposób nie wytłumaczyłaś mi definicji relatywizmu. A do tego sprowadza
                            się nasz dyskusja.
                            Podpowiem: krowa ukradziona przez rolnika na Mazurach - źle;
                            krowa ukradziona np. w Afryce -zaszczyt dla złodzieja - szczególnie w jego
                            plemieniu i rodzinie.
                            • aiwlysji Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 15:57
                              nie sprawdzam ciesmile
                              moja wypowiedz sprowadza sie do tego, ze czlowiek jest duzo bardziej zlozony, bycie prawym czlowiekiem wymaga ogromnej inteligencji.

                              przykro mi, ale nie przylacze sie do "kamieniowania" autorki bo znow musze sie odwolac do zlozonej natury czlowieka.
                              jesli bylabym jej adwokatem, powiedzialabym, ze najpierw musi wyprowadzic swoje zycie na prosta a pozniej sie rozwodzic.


                              • to.ja.kas Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 16:00
                                A co oznacza dla niej i co oznacza dla jej męża to wychodzenie na prostą przez
                                autorkę watku?
                                • tricolour No jak co? 12.07.10, 16:03
                                  Musi stać się finansowo niezależna. Gdy się stanie, to odejdzie od faceta,
                                  zabierze dziecko i złoży pozew o alimenty.
                                  • to.ja.kas Re: No jak co? 12.07.10, 16:09
                                    Czyli jednym słowem, oznacza zniszczenie komuś rodziny, złudzeń, zabranie
                                    dziecka, iluś tam lat zycia...Ja bym chcała by nazwac to po imieniu. Dokładnie.
                                    Mówi sie o hipokryzji mysliwych którzy o krwi mówia "farba" i uzywaja słów która
                                    zaciera podobno okrucieństwo ich procederu.
                                    Prosze o to by jasno i wyraźnie napisać co to zonacza dla jej meża. Jej
                                    ustawienie się, bo niechcacy zaszla w ciaze i niechcacy wyszła za mąż.
                                    • aiwlysji Re: No jak co? 12.07.10, 16:14
                                      kas czyz nie bylas zwolenniczka pogladu, ze wina lezy zazwyczaj po obu stronach?
                                      • aneta-skarpeta Re: No jak co? 12.07.10, 16:23
                                        > kas czyz nie bylas zwolenniczka pogladu, ze wina lezy zazwyczaj po
                                        obu stronach
                                        > ?

                                        szybko wpadli- wina obojga- dla mnie nie do wytlumaczenia w XXIw
                                        on sie poczuli zaproponowal malzenstwo- jego plus
                                        ona w sumie nie wiadomo czemu, bez przekonania sie zgodzila- raczej
                                        jej minus
                                        on nudny jak flaki z olejem, ona zimna, nie kochajaca-wina obojga
                                        ona uwieszona na nim czeka tylko zeby "odbic sie od dna" i da nura-
                                        wina jej

                                        chyba ocena dosc obiektywna?
                                      • nangaparbat3 Re: No jak co? 12.07.10, 16:24
                                        aiwlysji napisała:

                                        > kas czyz nie bylas zwolenniczka pogladu, ze wina lezy zazwyczaj po obu stronach
                                        > ?

                                        Ale czasem po jednej stronie jest zdecydowanie większa, i to ma miejsce w tej
                                        historii.
                                        Z drugiej strony urzadzanie nagonki na dziewczynę, ktora zostala osierocona
                                        będąc nastolatką, to wyjatkowy przyklad "sprawiedliwosci".
                                        • ef.endir Re: No jak co? 12.07.10, 16:29
                                          Nanga..... proszę.....
                                          jaka nagonka? Dziewczę postępuje paskudnie i już. Jej zachowanie można nazwać. I
                                          to zostało uczynione.
                                          Z drugiej strony jest jej dzieciństwo! A zastanawianie się czy jej dzieciństwo
                                          determinuje i usprawiedliwia jej zachowanie to inna sprawa kaloszy! Pewnie w
                                          jakimś stopniu tak, co wcale nie powoduje, że jej postępowanie jest troszkę
                                          lepiej odbierane. Przynajmniej przeze mnie.
                                          • aneta-skarpeta Re: No jak co? 12.07.10, 16:41
                                            w bardzo bliskiej rodzinie mam dziewczyne, ktora weszła do naszej
                                            rodziny

                                            ma ona 3 rodzenstwa. sama dosc mloda

                                            w wieku 14 lat zostala wyrzucona z domu przez matke pijaczke, bo
                                            walczyla z matka o inna jakos zycia i krytykowala jej zachowanie.
                                            zbieglo sie to ze smiercia jej taty, ktory byl dobrym ojcem

                                            zamieszkala u babci staruszki i bardzo szybko sama musiala byc dla
                                            babci oparciem, a nie na odwrot

                                            wyszla na ludzi, nie rzuca sie na facetow w poszukiwaniu milosci,
                                            jest bardzo poukladana i sobie jakos radzi. fakt jest bardzo
                                            wrazliwa, rodzinna, ale w moim odczuciu to zaleta

                                            2jka z tego rodzenstwa siegnela bruku i patologii, a tez miala zle
                                            dziecistwo

                                            wiec tak naprawdę jak ktos chce w miare dobrze kierowac swoim zyciem
                                            to moze ( zalezy to bardzo od charakteru i determinacji), bo jednak
                                            i dziewczyny z dobrych domow marnuja sobie zycie, jak i te z
                                            patologicznych nie powielaja bledow rodzicow. wiec mozna..problem w
                                            tym, ze trzeba chciec

                                        • tricolour A kiedy można być osieroconym... 12.07.10, 16:33
                                          ... prawidłowo? Tak, by można już było ponosić konsekwencje własnych
                                          życiowych woborów w dorosłym życiu?

                                          Bo jak nigdy, to ja przestanę płacić za telefon albo choć alimenty -
                                          jestem wszak osierocony przed laty. Połowicznie, więc będę płacił co drugi
                                          rachunek...
                                        • sonia_30 Re: No jak co? 12.07.10, 17:57
                                          Czyli naganne postępowanie osoby osieroconej w przedziale wiekowym
                                          do 20 lat winno być zawsze usprawiedliwiane? A to ciekawostka...
                                    • tricolour Mąż - to jedna sprawa... 12.07.10, 16:18
                                      ... druga sprawa to zdanie ludzi obcych, naszych forumowiczów, widząch
                                      jakies takie zagmatwanie całej (w sumie jasnej i klarownej) sytuacji, że
                                      prostą drogą zmierzają do usprawiedliwienia zwyczajnego kurestwa: przy
                                      facecie trzyma autorkę tylko wikt i opierunek.
                                • aiwlysji Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 16:09
                                  to.ja.kas napisała:

                                  > A co oznacza dla niej i co oznacza dla jej męża to wychodzenie na prostą przez
                                  > autorkę watku?

                                  chcesz, zeby rostrzygnela kto prawy a kto zawinil? nie nadaje sie do tego, nigdy nie moglabym byc sedzia plus za malo wiem.
                                  wiesz ja wierze, ze zycie jest jak powracajaca fala, samo wszystko wyrowna.
                              • ef.endir Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 16:09
                                aiwlysji napisała:

                                > nie sprawdzam ciesmile
                                > moja wypowiedz sprowadza sie do tego, ze czlowiek jest duzo bardziej zlozony,
                                bycie prawym czlowiekiem wymaga ogromnej inteligencji.

                                Nie. Inteligencji wymaga opisanie i uzasadnienie zjawiska, jego przyczyn,
                                konsekwencji itp.
                                Inteligencji nie wymaga natomiast nazywanie np. kradzieży - kradzieżą.


                                > przykro mi, ale nie przylacze sie do "kamieniowania" autorki bo znow musze sie
                                > odwolac do zlozonej natury czlowieka.

                                Nie zamierzam jej kamienować. Zrobiła źle i powinna jak najszybciej wycofać się
                                z tego chorego układu i już. Rzucania kamieni tu nie widzę.

                                > jesli bylabym jej adwokatem, powiedzialabym, ze najpierw musi wyprowadzic swoje
                                > zycie na prosta a pozniej sie rozwodzic.


                                co to znaczy wyprowadzić swoje życie na prostą??? Żyć w dalszym ciągu tak samo i
                                dalej oszukiwać? Iść do łóżka z facetem, którego nie kocha i rano się przy nim
                                budzić?
                                tragedia.........
                                • aiwlysji Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 16:18
                                  ef.endir napisał:



                                  kamieni tu nie widzę.

                                  > co to znaczy wyprowadzić swoje życie na prostą??? Żyć w dalszym ciągu tak samo
                                  > i
                                  > dalej oszukiwać? Iść do łóżka z facetem, którego nie kocha i rano się przy nim
                                  > budzić?
                                  > tragedia.........

                                  czyz nie napisalam..gdybym byla jej adwokatemwink, balagam cie czytaj miedzy wierszamismile
                                  ok. oklamywanie drugiego czlowieka jest okropne, niemoralne etc.- to chciales uslyszec?
                                  caly watek zatem mogl sie zamknac w jednej wypowiedzi kogokolwiek:
                                  niemoralne.
                                  tylko czy to przyblizy nas do prawdy?
                                  • ef.endir Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 16:24
                                    > ok. oklamywanie drugiego czlowieka jest okropne, niemoralne etc.- to chciales u
                                    > slyszec?

                                    Tak. to chciałem usłyszeć.
                                    A teraz, po nazwaniu tego po imieniu możemy dywagować co uczyniło z tego
                                    człowieka tego kim się stał.


                                    > caly watek zatem mogl sie zamknac w jednej wypowiedzi kogokolwiek:
                                    > niemoralne.
                                    > tylko czy to przyblizy nas do prawdy?

                                    Tak, przybliży. Bo najpierw trzeba nazwać rzeczy po imieniu a potem dochodzić
                                    co, jak, dlaczego. Jeśli nie nazwie się zjawiska - długo można błądzić - tak jak
                                    my w tym wątkusmile
                                    Howgh!smile
              • ef.endir Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 12:16
                smile to znaczy, że teraz można im pobłażać?smile
                A może to równouprawnienie zacząć budować już dziś? Szybciej do niego dojdziemy....
              • nowel1 Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 12:20
                aiwlysji napisała:

                > jak juz bedziemy zyc w kraju, w ktorym bedzie NAPRAWDE
                rownouprawnienie, kobiet
                > y beda zarabiac tyle co faceci (ogolnie ludzie beda zadowoleni ze
                swoich zarobk
                > ow), panstwo bedzie wspomagac slabych etc., to ja wtedy bede zawsze
                bardzo spra
                > wiedliwa, cholernie sprawiedliwa i zero taryfy ulgowej dla kobiet-
                slowo!


                Czyli póki państwo nie zacznie wspierać słabych (btw, co to wlaściwie
                znaczy?) to będziesz cholernie niesprawiedliwa i będziesz bronić
                kobiet, które zachowują się paskudnie?
                • aiwlysji Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 13:50
                  nowel1 napisała:

                  > Czyli póki państwo nie zacznie wspierać słabych (btw, co to wlaściwie
                  > znaczy?) to będziesz cholernie niesprawiedliwa i będziesz bronić
                  > kobiet, które zachowują się paskudnie?

                  to bylo ironicznie, nigdy nie bedzie rownouprwnienia do "dzielenia lupu" ale obowiazkow juz takwink
                  jestem kobieta i wierze w kobiety, bardzo prosta prawda, trudno, zebym wystepowala przeciwko sobie.
                  autorka postu napisala, ze tak dlugo jak nie stanie na nogi nie moze odejsc od faceta, ktorego nie kocha. oczywiscie niektore stanely w obronie prawdy i moralnosci, jak to, przeciez powinna byc uczciwa, chocby miala mieszkac pod mostem. zapewne wlasnie tak postepuja mezczyni, zawsze kieruja sie dobrem partnerki, pozniej swoimwink
                  logia mi podpowiada, ze byloby madrzej przygotowac sie do odejscia, no ale dziewczynki, w naszym kraju, maja byc przede wszystkim moralnewink(kto wyznacza standarty moralnosci?wink)

                  • to.ja.kas Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 14:04
                    Nie, nie bądźmy moralne. Bądźmy DOKŁADNIE TAKIE SAME JAK MEZCZYZNI....ale nie
                    mówmy, że jestesmy inne, że lepsze i zasługujemy w związku z tym na więcej
                    współczucia, wiecej zrozumienia, wiecej wsparcia.
                    Ja nie chce by kobiety byly lepsze od męzczyzn, nie oczekuje tego. Ja uwazam, ze
                    sa IDENTYCZNE na identyczne zachowanie i oceny względem siebie zasługują.

                    Nie da sie naprawiac relacji miedzypłciowych jesli każdy " a bo tak" robi
                    drugiemu koło pióra wink
                    • nangaparbat3 Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 14:27
                      Nie są IDENTYCZNE. Zachodza w ciążę i rodzą dzieci. Wytworzenie jednego dziecka
                      trwa u nich minimum 9 miesięcy - u męzczyzny moze to byc 9 minut.
                      • a1ma Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 14:28
                        nangaparbat3 napisała:

                        > Nie są IDENTYCZNE. Zachodza w ciążę i rodzą dzieci. Wytworzenie jednego dziecka
                        > trwa u nich minimum 9 miesięcy - u męzczyzny moze to byc 9 minut.
                        >

                        Czasem i 9 sekund wystarczy wink
                        • to.ja.kas Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 14:32
                          I co to ma do rzeczy? Że jesteśmy lepsze? Bardziej święte? Że na więcej
                          zasługujemy? A może więcej nam można?
                          Ok...zgadzam się, uwielbiam być traktowana SPECJALNIE jak kobieta.
                          Ale to zupełnie inna para kaloszy niż posiadanie SPECJALNEGO, WIĘKSZEGO prawa do
                          niegodziwości niż mężczyzni bo...mam możliwość chodzenia w ciąży.
                          • nangaparbat3 Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 14:49
                            To znaczy, ze nie jestesmy identyczne. I ze rozmnazanie się naklada na nas
                            wieksze obciążenia. Że będąc w ciąży często, a majac maleńkie dziecko niemal
                            zawsze, potrzebujemy pomocy. Wyjatkiem są kobiety o bardzo wysokich dochodach,
                            ale takich, zwłaszcza bardzo mlodych, jest bardzo niewiele.
                            Jesli nie umiemy/nie mozemy pozyskac pomocy w sposob godziwy, chwytamy sie
                            czasem sposobow niegodnych. Mozemy sie wspólnie pozastanawiac, na ile wybor
                            "sposobow niegodnych" wynika z wciąż jeszcze patriarchalnej struktury
                            spoleczeństwa.
                            • to.ja.kas Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 14:53
                              A świadomy wybór ojca naszego potomka? U tej pani wszystko wyszło jakoś
                              niechcący i to powoduje że w sposób cyniczny i wyrachowany doi męża z kasy
                              licząc dni kiedy będzie mogla kopnąc go w tyłek.

                              W taki sposób jak Ty to robisz można usprawiedliwić każde świństwo. Bo zawsze
                              jest jakieś "ale".
                              • sonia_30 Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 14:56
                                Świadomoy wybór ojca? Przecież pani w ciążę zaszła prawie
                                nieświadomie i zupełnie przypadkowo, być może nawet wiatropylnie.
                              • nangaparbat3 Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 15:13
                                Kas, czytajac jej post zobaczyłam mnóstwo dziewczyn, ktore znam osobiscie, o
                                ktorych wiem, ze idą z chlopakami do lożka przypadkowo, nie tylko nie kochajac,
                                ale nawet nie pożądając, dziewczyn pogubionych, nie wierzacych w siebie, nie
                                lubiacych siebie, w tym swego ciala (stad krotka droga do przypadkowego seksu i
                                przypadkowej ciąży). Ale te dziewczyny są produktem nas, doroslych, kultury w
                                ktorej tkwimy po szyję, która przedstawia dziewczyne/mloda kobiete jako obiekt
                                seksualny, seks jako milą i niezobowiazujacą zabawę, a wartosc kobiety ocenia wg
                                sumy, jką jest w stanie wydac na ciuchy i kosmetyki.
                                A potem ona zderza się z prawdziwym zyciem, jakim jest ciąża, i prawdopodobnie
                                slyszy: umialas ...., to teraz sobie radź.
                                I nic na to nie poradzę, ale tych mlodych kobiet i ich dzieci jest mi
                                niewyobrażalnie żal.
                                • to.ja.kas Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 15:22
                                  No a chłopaków którzy mysla, ze sa kochani, pracujących, bedacych tez
                                  pogubionymi, nie wierzacymi w siebie LUDŹMI Ci nie żal?
                                  Wychowyjących dzieci, utrzymujących żony, walczacych o każdą złotówkę?
                                  A mi żal tych wykorzystywanych i nieświadomych...a nie cynicznie i wyrachowanie
                                  wykorzystujących.
                                  • nangaparbat3 Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 15:38
                                    Oczywiscie, ze ich tez mi szkoda, i uważam, ze autorka watku swego męża
                                    strasznie krzywdzi, i ze powinno sie te sytuację zmienic.
                                    Ale teraz: czy przypadkiem nie jest tak, ze kobieta rodzac dziecko nie traci
                                    prawa do renty po rodzicach? Bo, jak juz pisalam, prawo do zasilku
                                    alimentacyjnego traci. Wiec moze rentę tez traci(nie ywchodzac za mąż). I tu
                                    jest rola państwa właśnie.
                                    • tricolour Rolą państwa... 12.07.10, 15:51
                                      ... jest także sensowne gospodarowanie pieniędzmi z podatków.

                                      Sensownośc polega na tym, że państwo domniema powstanie rodziny gdy jest
                                      facet, kobieta i wspólne dziecko. Z automatu więc przestaje wypłacać
                                      alimenty i jest to decyzja bardzo sensowna właśnie ze względu na ochronę
                                      interesu płacących do wspólnej kasy.
                                      • nangaparbat3 Re: Rolą państwa... 12.07.10, 16:16
                                        Sprawdzalam, wygląda na to, że renty sie nie traci - w kazdym razie w przepisach
                                        o rencie rodzinnej nic takiego nie ma. Mam nadzieje, że w jakimś innym miejscu
                                        tez toto nie wyskakuje. Więc jeśli Autorka wątku ma (jak zrozumialam z jej
                                        wypowiedzi) mieszkanie, rente rodzinną, do tego alimenty - mozna by pomyslec o
                                        samodzielnosci.
                                        Jeśli w mieszkaniu jest więcej niz jeden pokoj - odnajelabym drugi.
                                        Co do państwa: tlumaczyl mi pewien obcokrajowiec, ze państwo jego nie moze
                                        zakazac aborcji z przyczyn spolecznych, bo wtedy musiałoby zapewnic pomoc kazdej
                                        nie radzącej sobie matce.

                                        Nasze państwo, jak slusznie napisaleś, wiele kwestii traktuje "z automatu",
                                        mnostwo ludzi otrzymuje pomoc nie potrzebujac jej, mnostwo potrzebując, nie
                                        dostaje.
                                        • tricolour Fajny obcokrajowiec... 12.07.10, 16:23
                                          ... z płytką myślą społeczną.

                                          Konsekwentnie powinien zgadzać się z poglądem, że państwo nie może zakazać
                                          eutanazji, "bo wtedy musiałoby zapewnic pomoc kazdej nie radzącej sobie"
                                          staruszce.

                                          A jednak zapewnia...
                                          • nangaparbat3 Re: Fajny obcokrajowiec... 12.07.10, 16:31
                                            No i dobrze, że zapewnia.
                                            Natomiast przyjrzyj sie takiej sytuacji: dziewczyna zachodzi w ciążę, rodzi
                                            dziecko, chce sie dalej uczyc. jej rodzony ojciec pije, choruje i płacic na nią
                                            nie będzie. Gdyby ona nie miala dziecka, dostawalaby pieniadze z funduszu
                                            alimentacyjnego. Ponieważ ma dziecko - nie zdecydowala sie na aborcję (mimo
                                            usilnych naciskow ojca dziecka, gotowego finansowac skrobankę) ani na oddanie
                                            dziecka - z funduszu nie dostanie ani grosza.

                                            kto korzysta na takim ukladzie? Podatnik? Przecież nie majac na utrzymanie
                                            dziewczyna nie skończy szkoly, nie zdobedzie zawodu, kolejna bezrobotna bez
                                            kwalifikacji. O to chodzi?
                                            • tricolour Wtedy ma jeszcze pomoc społeczną... 12.07.10, 16:39
                                              ... wybacz Nanga, ale stworzyłas "tunelowy" przykład a oczekujesz, że na
                                              nieszczęśnika będzie automatycznie czekało wiele gotowych rozwiązań?

                                              Napierw sierota, potem niechciana ciąża, potem alkoholik jako ojciec
                                              dziecka i na koniec łatwe (bo bez poracy) pieniądze na życie?
                                              • nangaparbat3 Re: Wtedy ma jeszcze pomoc społeczną... 12.07.10, 22:22
                                                Chyba czegos nie rozumiesz: osoba, o ktorej piszę, dostawalaby pieniądze z
                                                funduszu alimentacyjnego, gdyby nie byla matką. Ten jeden jedyny czynnik
                                                decyduje o pozbawieniu jej prawa do korzystania z niego.
                                            • aneta-skarpeta Re: Fajny obcokrajowiec... 12.07.10, 16:44
                                              pytanie czy przy tej pomocy panstwa skorzytsa z szansy ukonczenia
                                              szkoly, czy zasmakuje w "wygodnym" zyciu na wiecznym zasilku?
                              • nangaparbat3 Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 16:20
                                to.ja.kas napisała:


                                > W taki sposób jak Ty to robisz można usprawiedliwić każde świństwo. Bo zawsze
                                > jest jakieś "ale".

                                Mylisz usprawiedliwianie z proba zrozumienia, dlaczego coś sie dzieje.
                                Bedzie sie dzialo i dzialo, dopoki nie zrozumiemy.
                                • aneta-skarpeta Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 16:35
                                  jak najbardziej sie zgadzam z tym, że wina lezy w wychowaniu, w
                                  postawach społecznych, samotnosci, braku edukacji i zwyklej
                                  zyczliwej rozmowy z kims bliskim

                                  niemniej jednak warto nazywac rzeczy po imieniu

                                  popelnila blad. fakt. nie ona jedna. ale w momencie gdy uswiadomila
                                  sobie ze nie chce z nim byc i bedzie z nim ok 2 lat, zeby sobie
                                  jakos zycie ustawic to jest juz dzialanie z premedytacja i warto to
                                  nazywac po imieniu- wlasnie w ramach "nauk spolecznych"

                                  bez pomocy meza nic nie moze zrobic, wykorzystywac meza, tkory ich
                                  utrzymuje jest zwyklym k.stwem i mysle, ze nie zasluzyl na takie
                                  traktowanie, skoro mimo ze nieciekawy i nieatrakcyjny ( co jest
                                  wazne w zwiazku) to wywiazuje sie ze swoich zobowiazan na ile umie.

                                  trudno tez oczekiwac zeby sie jakos zmienil na lepsze, skoro autorka
                                  watku nie ma wewnetrzej sily nazywanej miloscią do delikatnej zmiany
                                  partnera na leszego i ciekawszego

                                  a moze wartoby bylo postarac sie jakos ten zwiazek zmienic. wiem ze
                                  to trudne, ale co ma do stracenia? i tak odejsc nie moze, a noz cos
                                  sie zmieni?
                            • ef.endir Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 14:56
                              Ale co to ma do rzeczy????
                              Dziewczyna potraktowała faceta jak przedmiot. I jakie znaczenie ma jak
                              traktowane są inne kobiety albo jaka jest struktura społeczna?????

                              Dla mnie jeśli facet bije kobietę - powinien odpowiadać przed sądem.
                              Jeśli kobieta bije faceta - powinna odpowiadać przed sądem. Koniec.

                              W tym wypadku niestety tylko ocena moralna pozostaje, na którą żadne zaklęcia
                              typu "patriarchalna struktura społeczna" nie mają wpływu.
                              Po prostu - człowiek potraktował człowieka jak.....(odpowiednie wstawić)
                              • to.ja.kas Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 15:01
                                Wiesz co Efendir...ja Tobie I Twojemu synowi współczuję szczerze jak czytam te
                                wypowiedzi smile)))))

                                Roześmiałam się a własciwie powinno się rozpłakać...
                                • ef.endir Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 15:11
                                  współczujesz?smile))
                                  nie warto. Silne chłopaki jesteśmy i damy sobie radę!!smile)

                                  Gorzej z paniami, które walczą o równouprawnienie a jednocześnie nie potrafią go
                                  zdefiniować i stworzyć modelu, który powodowałby lekkie, łatwe i przyjemne
                                  przejście z jednego systemu do drugiego. Im trzeba współczuć!smile
                              • nangaparbat3 Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 15:19
                                Masz rację, ze potraktowala męza jak przedmiot, i ze to jest absolutnie złe.
                                Ona przeciez wie o tym.
                                Co ma do tego struktura spoleczna? Ano to, ze produkuje takie osoby. Młode
                                dziewczyny traktowane są przedmiotowo, wiec brna w kolejne błędy.
                                Po co o tym rozmawiac? Bo moze jak sie o tym porozmawia, choc jeden więcej
                                rodzic dziewcyny w ciazy nie zacznie rozmowy od wyzwisk? Moze ktoś sie
                                zastanowi, czy wyrzucic "taką" z domu? Moze ktos z licznych tu rodzicow pomysli,
                                ze warto rozmawiac z dzieckiem spokojnie, rzeczowo, otwarcie i ciepło o seksie?
                                Zanim przyjdzie i powie, ze jedzie z chlopakiem/dziewczyną pod namiot?
                                • ef.endir Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 15:32
                                  W tym wypadku mleko się rozlało. OK. Motywy i całą historię jestem w stanie
                                  zrozumieć. Nie takie rzeczy da się wytłumaczyć....
                                  ale, do cholery, dlaczego usprawiedliwiać???
                                  Walczyć z kulturą masową, z jej widzeniem świata i człowieka - jasne.
                                  Ale w tym wypadku .......
                                  1. pani zrobiła krzywdę panu,
                                  2. robi krzywdę dziecku,
                                  3. robi krzywdę sobie.
                                  Może dość tej krzywdy i czas powiedzieć: żegnaj?
                                  A nie cynicznie planować ile czasu jeszcze go oszukiwać bo to przyniesie takie i
                                  takie wymierna skutki.
                                  Chcesz żeby Twoje dziecko spotkało dziecko tej pani w dorosłym życiu?
                                  Ja juz się boję, że mój mały na takiego kogoś trafi. I wtedy nie będę myślał o
                                  kulturze masowejsmile
                                  • aiwlysji Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 15:39
                                    ef.endir napisał:

                                    > Chcesz żeby Twoje dziecko spotkało dziecko tej pani w dorosłym życiu?
                                    > Ja juz się boję, że mój mały na takiego kogoś trafi.

                                    grzechy rodzicow przeniosa sie na dzieci.
                                    czyzby u ciebie plynela blekitna krew?

                                    widze, ze musisz byc niezwykle moralnym czlowiekiem. pare postow wczesniej wielki humanista a teraz taki brak wiary w drugiego czlowieka?wink

                                    • ef.endir Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 15:48
                                      smile))
                                      nie grzechy rodziców a model zachowania i traktowania drugiego człowieka.
                                      PS.
                                      Lock tez do końca mi nie odpowiadasmile
                                  • to.ja.kas Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 15:44
                                    A mówiłam, że współczuję Tobie i Twojemu synowi? wink

                                    A tak na poważnie jeśli kulturą masową można usprawiedliwić wykorzytywanie
                                    jednostki...to dlaczego tylko w jedną stronę?
                                  • nangaparbat3 Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 16:06
                                    Zgadzam się.

                                    Natomiast w konkretnej sprawie konkretnej osoby, trudno mi cos powiedziec.
                                    Oczywiście sytuacja taka jak jest powinna ulec natychmiastowej zmianie, nie ma
                                    cienia wątpliwosci. Natomiast wiem zbyt malo, by doradzic cokolwiek poza
                                    "zakończ to".
                        • nangaparbat3 Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 14:40
                          a1ma napisała:


                          >
                          > Czasem i 9 sekund wystarczy wink
                          >
                          To juz tragedia sad
              • nangaparbat3 Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 13:39
                ja się zgadzam, ze nie ma rownouprawnienia, ze kobietom jest ciężej, że mloda
                dziewczyna bez zawodu zac=hodząc w ciąże jest wlasciwie w okropnej sytuacji.
                I zgadzam się, ze państwo powinno pomoc (bo państwu sie to opłaci), ale prawda
                jest taka, ze państwo nie tylko nie pomaga, ale dokopuje. Dziewczyna z
                dzieckiem, ktorej ojciec przestaje wyplacac alimenty na nią, mimo że sie uczy,
                nie ma prawa do świadczenia z funduszu alimentacyjnego. Taka kara, że urodziła,
                nie oddała i chce (musi) sie uczyc.
                Agresja wobec bardzo młodych kobiet zachodzacych w ciążę to chyba u nas dosc
                powszechna reakcja.
                Zapytalam wczoraj Autorkę, czy nie mogliby pomoc jej rodzice - nie
                odpowiedziala. Wiec chyba nie. A to byloby jedyne w jej sytuacji sensowne
                rozwiazanie, i chyba naturalne że rodzice/dziadkowie wspieraja corke, aż sie nie
                usamodzielni. Niestety w Polsce rodzice często przylączaja sie do powszechnej
                nagonki, wpychajac córkę w ręce mężczyzny, z ktorym nie powinna sie wiazac. Ile
                z tego nieszczęśc, to my na tym forum wiemy juz chyba dobrze.
                Oczywiscie nie mam pojecia, czy w przypadku Autorki wątku tak bylo - na pewno
                moglo byc.
    • panda_zielona Re: Powiecie ze jestem sucz.. 11.07.10, 23:52
      Podoba mi się zdanie "zaszłam w ciążę przez przypadek" i "nie wiem
      dlaczego poszłam z nim do łóżka" pijana byłaś,czy zdesperowana
      brakiem faceta?.Wyszłaś za mąż zakadając,że i tak się rozwiedziesz.
      Pięknie.Życie lubi płatać figle i możesz trafić na kogoś kto
      potraktuje Cię tak samo.To,że pracuje fizycznie to nie żadna hańba,a
      że nie dba o siebie,może czuje jaki jest Twój do niego stosunek i po
      prostu nie widzi sensu.
    • nangaparbat3 Re: Powiecie ze jestem sucz.. 11.07.10, 23:54
      A Twoi rodzice? Nie mogłabyś mieszkac z nimi, aż sie usamodzielnisz?
    • plujeczka Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 14:33
      smutny twój post bo pokazuje jak w zyciu nasze decyzje odbijają się
      nam "czkawką" i nie tylko. skrzywdziłaś sama siebie ale jeszcze po
      drodze 2 inne osoby a tego tak naprawdę naprawić się nie da. mam
      tylko nadzieję ,ze odejdziesz z klasą choc to i tak faktów nie
      zmieni. Jest mi Cię żal bo gdzieś "zapetliłąs" się po drodze.Na ten
      moment raczej trodno cos Ci poradzic a moze jednak spróbuj z
      wiekszym dystansem podejśc do własnej sprawy, moze mozna coś
      naprawić? zmienić relacje w waszym związku.Poproś meza o pomoc w
      domowych obowiazkach , może to rutyna i siedzenie w domu
      spowodowało ,że tak powiało chłodem u Was. Czasami warto a czasami
      nie , decyzje musisz podjac sama.Tylko pamietaj o jednym mimo
      wszystko maz Cię utrzymuje , kształcisz się za jego pieniądze wiec
      postaraj się przynajmniej w innych dziedzinach odwdzieczyć się mu
      tym samym.
      • bad_bad_girl Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 14:56
        Nie, nie kształcę sie za jego pieniądze, za to akurat w czesci placi mi panstwo,
        a czesciowo Unia Europejska. Takze w tym akurat swego udzialu nie ma i gdybym
        nie miala mozliwosci ksztalcic sie w taki sposob, w jaki to robie, nie moglabym
        w ogole. Zartobki meza pozwalają nam ledwo przezyc, ale jednak pozwalają. Mam
        mieszkanie, ale nic poza tym ( w sensie materialnym)i zwyczajnie boje sie odejsc
        teraz, bo boję sie tego, ze nie bede mogla zapewnic odpowiedniego zycia mojemu
        dziecku. Wiem, ze to bardzo wyrachowane i obrzydliwe, ale gdybym byla sama, nie
        byloby problemu, o siebie sie nie martwie. Rodzice w zaden sposob nie mogą mi
        pomoc, bo zmarli kiedy bylam nastolatką. Wiem, ze w razie rozwodu powinien
        placic alimenty, ale czy bedzie, nie moge miec pewnosci, a nie chce by moj syn
        zyl o chlebie i wodzie. Nie wiem, co byloby lepsze na tę chwile- zyc tak, jak
        zyjemy, czy rozstac sie i klepac biede z dzieckiem? Popełniłam wiele bledow, ale
        nie chcę zmarnowac calego zycia.
        • plujeczka Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 15:12
          i ten ostatni argument , który wymieniłaś trafił do rozumu=tylko po
          prostu załatw to z klasą.Teraz rozumiem dlaczego popełniłaś taki
          bład, brak rodzoców w tak młodym wieku po prostu spowodował to ,że
          chwilowo znalazłaś"wsparcie" w chłopaku.Wiele z nas bedąc a tym
          samym wieku popełniło równiez tego rodzaju błąd pakujac się w
          związki, które po kilku latach rozsypały się z "wielkim hukiem".Masz
          prawo do zmiany swojego zycia tylko zminimalizuj "straty" i postaraj
          się o ile bedie to mozliwe aby syn miał dobry kontakt z ojcem choc
          uprzedzam z tym może być róznie bo jednak swoim odejściem naruszysz
          jego "ego" to go zapewne zaboli bo przecież to czlowiek i ma prawo
          do róznych uczuć w tym do żalu a czasami z tad prosta droga do
          nienawiści wówczas wsztko zmienia się o 260 stopni.A to ,ze się
          kształcisz to bardzo dobrze w dzisiejszych czasach nauka ma
          znaczenie zwłaszcza jesli bedziesz samotna matka z dzieckiem.Zycze
          Ci powodzenia w tej trudnej i naprawdę niełatwej sytuacji dla was
          wszystkich.
        • tricolour Mam pytanie... 12.07.10, 16:00
          ... dlaczego będą w katastrofalnej sytuacji materialnej, która jest w
          rzeczywistości finansowym uzależnieniem od faceta, zakładasz z góry, że
          dziecko zostaje przy Tobie, a ojciec ma płacić.

          Dlaczego - biorąc pod uwagę sytuacją materialną tak złą, że nie jesteś w
          stanie utrzymać siebie i dziecka - nie pada z Twojej strony propozycja, by
          dziecko zostało z ojcem?
          • bad_bad_girl Re: Mam pytanie... 12.07.10, 18:13
            Dlatego, iz syn jest bardzo zwiazany ze mna, ojciec nie ma z nim specjalnie
            czulych relacji i wiem, ze nawet nie probowalby zabrac mi dziecka. Nie bardzo
            potrafi sie nim zajac, czesto czulam sie tak, jakbym musiala go bronic przed
            wlasnym dzieckiem. Nie wie jak zareagowac kiedy syn go np. uderzy, obraża sie na
            niego, jak mu powie "nie lubie cie tato". Jest w stosunku do synka kompletnie
            bezradny, tylko klapsa potrafi mu dac, czesto bez konkretnego powodu, bo
            poprostu nerwy mu puszcza. Nie spedza z synem czasu, nie bawi sie, nie kąpie,
            nie kladzie spac, za to domaga sie od niego dowodow milosci, buziakow i nie
            wiadomo jakiego uwielbienia.
            Wiem, ze nawet gdybym byla sklonna oddac mu dziecko, on by poprostu nie chcial (
            co mnie bardzo cieszy, bo przynajmniej z tą kwestią nie bedzie problemow)
            • enesta Re: Mam pytanie... 12.07.10, 18:59
              Co nie znaczy że nie kocha syna. Nie zdążył zbudować z nim więzi,
              nie umie?, nie miał okazji?, ma problem z okazywaniem uczuć? Potrafi
              jedynie nieporadnie bronić się przed agresją dziecka, a mały czuje
              swoją przewagę i wie że może sobie na to pozwolić. Jak dla mnie
              nakreśliłaś obraz człowieka który jest raczej bezradny i jest tu
              ofiarą, ma problemy z nie tylko natury emocjonalnej ale ze
              stawianiem granic. Nie szanujesz go bo jest słaby?
            • nangaparbat3 Re: Mam pytanie... 13.07.10, 10:19
              Ale to są skutki Twojej pierwszej decyzji - wychowywac dziecko z kims, kogo nie
              kochasz, nie lubisz nawet, nie szanujesz. Bo wiekszosc męzczyzn wymaga
              "zaproszenia" od kobiety, by zajmowac sie dzieckiem - kąpac, karmic, przewijac,
              bawic się. Zwłaszcza przy pierwszym dziecku. Jeśli kobieta tego nie robi, bardzo
              latwo o scianę między ojcem a dzieckiem. Jestem przekonana, ze za tę sciane
              kobieta jest w wielkiej mierze odpowiedzialna.
    • enesta Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 17:44
      Zapętliłaś się już na początku. Być może brak poczucia
      bezpieczeństwa (utrata rodziców) spowodował to że znalazłaś opiekuna
      i sponsora a nie męża i kochanka. Oczywiście źle zrobiłaś, tak się
      nie da żyć. Mnie zastanawia to że musisz to z siebie wyrzucić, to że
      czujesz się jak… Pracowałam w firmie gdzie sekretarka żyła w takim
      związku i do głowy jej nie przyszło mieć wyrzuty sumienia. Myślę że
      powinnaś porozmawiać, złożyć pozew o separację, zapewnić mężowi jak
      największy kontakt z dzieckiem, zadbać o alimenty, znaleźć pracę i
      spróbować żyć inaczej. Wtedy poczujesz do siebie sympatię. Pozdrawiam
      • jarkoni Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 18:10
        Nie wiem czy aż tak wyrachowana kobieta będzie w stanie kiedykolwiek poczuć do
        siebie sympatię.
        To co ona wyprawia, to jakby, nie przymierzając, planować z zimną krwią morderstwo.
        Bo jeśli zrealizuje to co zamierza, to będzie swego rodzaju zbrodnia na mężu.
        Abstrahując od wywodów filozoficznych wszelakich, których było tu kilka, i od
        jej nieszczęśliwego dzieciństwa - to co planuje zrobić jest chore i straszne dla
        człowieka, który się z nią związał, pewnie też jej ufa i kocha.
        Dla mnie to zezwierzęcenie i perfidia i zło najwyższych lotów.
        I nic autorki wątku nie usprawiedliwia.
        Enesta podała rozsądny sposób wyjścia z sytuacji: porozmawiać z ojcem dziecka,
        może separacja, na pewno kontakt ojca z dzieckiem dobry...
    • dorata351 Re: Powiecie ze jestem sucz.. 12.07.10, 19:23
      Powinien Cie zostawić teraz, nie za dwa lata. Ty zwyczajny pasożyt jesteś. Oby
      facet sie w porę spamiętał. Tego mu życzę.
      • errormix Jesteś... 12.07.10, 20:37
        Wiesz "bad", to co piszesz jest mi tak bliskie, że gdyby nie to, że ja już
        jestem "po" pomyślałbym, że to ty jesteś moją żoną.

        Też nie miałem prawa jazdy, też pracowałem na dom, na rodzinę, na jej kursy,
        szkolenia, aplikacje, na kolejne studia podyplomowe. Ona wszystko co zarabiała
        trzymała na swoim koncie nic nie wydając.

        Nigdy nie zależało jej na okazywaniu uczuć, ciepła, miłości czy przywiązania.
        Tolerowała mnie bo byłem jej mężem i ojcem jej dziecka.

        Gdy zaczęło się między nami psuć kiedyś nieopatrznie zagroziła mi: "Poczekaj
        niech ja się tylko dorobię, to zobaczysz". Kilka miesięcy później powiedziała
        już bardziej dobitnie: "Niech mi tylko podskoczy, a postraszę go rozwodem".

        A później zaczęła swoje groźby wprowadzać w życie. Wyczyściła konto swoje i moje
        żeby się "dorobić", a gdy wszystko straciła i nie miała co jeść pozwała mnie o
        alimenty. Żeby było śmieszniej nie na siebie, ale na dziecko.

        Płaciłem za mieszkanie, za wodę, za prąd, za garaż, za telewizję, podatki,
        telefony, za ubezpieczenie samochodu na który nie miałem prawa jazdy i za
        jedzenie, po które nocami bez żadnych oporów sięgała do lodówki. Stała się
        pasożytem.

        Ale w tym momencie ja, gość podobny do twojego jeszcze męża powiedziałem "Stop".
        Płacząc jak dziecko poszedłem do adwokata i powiedziałem, że chcę się rozwieść.

        Później już była tylko konsekwencja w działaniu. Nie przyznano jej alimentów, na
        każdej kolejnej rozprawie obciążano wszelkimi możliwymi kosztami, przegrała
        sprawę rozwodową, opiekę nad dzieckiem i to jej w efekcie nakazano płacić na
        dziecko.

        Dziś moja ex - jako żywo przypominająca ciebie - jest nikim. Nie ma pieniędzy na
        jedzenie, ma za to długi na koncie, komornika na karku. Została sama - bez męża,
        bez dziecka, bez rodzeństwa, bez rodziców, rodziny i przyjaciół. wszyscy się od
        niej odwrócili. Nie płaci za mieszkanie, odcięli jej kablówkę, a lada dzień
        odetną jej prąd.

        Ja zaś stałem się innym człowiekiem. Zrobiłem prawo jazdy, mam samochód, w pracy
        wiedzie mi się wyśmienicie, mam własne mieszkanie, żyję z córką, nadal wspierają
        mnie moi byli teściowie i rodzina.

        Szybko musiałem wydorośleć. A im bardziej doroślałem tym bardziej ona dziecinniała.

        Swój post zatytułowałaś "Powiecie, że jestem sucz". Tak jakbyś to już wiedziała,
        jakbyś zdawała sobie z tego sprawę, ale jeszcze miała nadzieję, że być może choć
        jedna osoba stanie po twojej stronie i zaprzeczy.

        Wyprowadzę cię więc z błędu. Jesteś.
        • bad_bad_girl Re: Jesteś... 12.07.10, 21:04
          Coz, nie wydaje mi sie, bym byla podobna do Twojej Ex malzonki, a ty do mojego
          meza. Ja nie straszę rozwodem, bo uważam, ze kazdemu z nas tak byloby lepiej. Ja
          sie poprostu boje, nie wiem czego konkretnie, ale boje sie uruchomic tę machinę.
          On bardzo mi to utrudnia swoim placzem, chisteriami o grozbami, ze sobie cos
          zrobi. Bylam juz naprawdę bardzo bliska zlozenia papierow do sądu, ale ... sama
          nie wiem czemu wszystko sie jakos rozmylo i wrocilam do punktu wyjscia.
          Nie wiem dlaczego on chce ze mna byc. Nas wlasciwie nic nie lączy, nie mamy
          wiele wspolnego. W wielu kwestiach kompletnie sie nie rozumiemy, wlasciwie w
          wiekszosci. Wiem, ze on nie zasluguje na takie traktowanie, ale kiedy mowie, ze
          nie chce z nim byc, ze to nie ma sensu, on mowi ze mnie kocha i zyc bezemnie nie
          moze. Ale dlaczego? Jestem podla egoistką, nie robie naprawde nic, by mnie tak
          kochal, wrecz przeciwnie. On rownież niespecjalnie dba o zwiazek. Zawsze bylismy
          jakos tak obok, nie razem. Wszyscy wkolo wiedza, ze nie pasujemy do siebie pod
          zadnym wzgledem, ja to wiem, on nie. Ty tez byles tak slepy? Tez plakales i
          blagales? Tez bales sie wlasnego dziecka?
          Nie jestem takim do konca pasożytem, bo jednak piore jego gacie, zmywam rowniez
          jego talerze, sprzątam tez balagan ktory zostawia i wlasciwie jego jedynym
          obowiazkiem w domu jest wynoszenie smieci, z czego z reszta srednio sie
          wywiazuje. Facet powinien wzbudzac poczucie bezpieczenstwa, a on w razie
          zagrozenia schowal by sie za moją nogą. I tak, moze faktycznie jest tak, ze nie
          mam do niego szacunku, bo jest slaby. Slaby psychicznie i fizycznie, bez
          zainteresowan, pasji, czy chocby jakiejs wiedzy. Zawiesil sie na mnie i mam
          poczucie, ze niose wor na plecach, ktory robi sie coraz ciezszy. Ja chce isc do
          przodu, on ciagle stoi w miejscu i pyta, po co cos zmieniac.
          A jesli chodzi o czyszczenie konta- nie mam z czego go wyczyscic, bo ciagle
          swieci pustkami.
          • sauber1 Re: Jesteś... 12.07.10, 21:39
            A ja w tym wszystkim nie widzę niczego nadzwyczajnego, tak już czasem ludzie mają.
            Być samemu ciężko a z kimś przerąbane, dobrze, że chociaż piękne lato mamy i ...
            • mola1971 Re: Jesteś... 12.07.10, 22:20
              Szczerze mówiąc to ja też w tej sytuacji nie widzę niczego nadzwyczajnego. Większość małżeństw jest zawierana z pobudek innych niż zawierane być powinny a potem efekt jest jaki jest i akurat na tym forum nie powinno to nikogo dziwić.
              W dodatku dziewczyna wychowała się bez rodziców bo wcześnie ich straciła, skąd więc miała wiedzieć na czym polega miłość? Skąd miała wiedzieć na czym polega małżeństwo i po co je się zawiera?
              Ludzie tak już mają, że popełniają błędy, dokonują złych wyborów, bywa że krzywdzą przy tym innych ludzi. Grunt to umieć się do tego przyznać a Bad przynajmniej jest uczciwa i nie dorabia do swojego postępowania ideologii.
              • sauber1 Re: Jesteś... 12.07.10, 22:27

                No i właśnie o to chodzi, człowiek który po raz kolejny popełnia te same błędy
                nie wiele jest wart ...

                Sztuka
                negocjacji
              • sonia_30 Re: Jesteś... 12.07.10, 22:54
                Oczywiście robienie kogoś w bambuko jest zjawiskiem powszechnym i
                zupełnie naturalnym. Nie ma nic nadzwyczajnego w tym że ludzie się
                nawzajem ranią, oszukują, zdradzają, a przemoc jest na porządku
                dziennym. Bad jest biedną małą dziewczynką, która zbłądziła, ale
                umie się do tego przyznać. To rzeczywiście plus. Szkoda tylko że jak
                już się przyznała, postanowiła dać sobie jeszcze ze 2 lata, by na
                nogi nogi stanąć, a później kopnie pana w tylną część ciała i
                poukłada swoje życie od nowa. Wszak teraz już wie (?) na czym polega
                miłość i po co zawiera się małżeństwo.
                • mola1971 Re: Jesteś... 12.07.10, 22:58
                  Soniu, naprawdę niepotrzebny ten sarkazm. Spróbuj się na chwilę postawić w jej sytyacji. Choć pewnie nie będziesz umiała, ja zresztą też. Bo obie mamy rodziców. Za to znam ludzi, którzy tych rodziców stracili w dzieciństwie lub wczesnej młodości i wszyscy co do joty popełnili podobny błąd jak Bad.
                  • sauber1 Re: Jesteś... 12.07.10, 23:40
                    Czy jak ktoś jest szczery i nie taki jak reszta, to od razu musi być błędem ? wink
                    • mola1971 Re: Jesteś... 12.07.10, 23:43
                      Błędem jest krzywdzenie siebie i innych ludzi po prostu.
                      Inność natomiast absolutnie błędem nie jest smile
                  • jarkoni Re: Jesteś... 13.07.10, 16:28
                    Molu, jestem w stanie zrozumieć balast wyniesiony z dzieciństwa, jestem w stanie
                    zrozumieć wiele innych uwarunkowań.
                    Nie rozumiem tylko obecnej perfidii i wyrachowania autorki wątku - jeszcze ze
                    dwa lata, odkuję się jego kosztem i kopnę go w d...
                    Przecież to porażająca szczerość kobiety bez uczuć i bez sumienia..
                    • mola1971 Re: Jesteś... 13.07.10, 17:21
                      Jarkoni, ja bynajmniej nie twierdzę, że jest święta. Dziwi mnie tylko zmasowany atak na nią akurat na tym forum, na którym codziennością jest kombinowanie jak wydoić exa z kasy. A czym się różni planowanie odejścia "gdy stanę na nogi" od wymyślania przeróżnych sposób na wydobycie kasy z BYŁEGO męża? Jak dla mnie niczym. Jedno i drugie jest tak samo delikatnie mówiąc nieuczciwe.
                      Bad przynajmniej się do własnej podłości przyznaje, nie kryje swoich intencji a innym zdarza się ukrywać prawdziwe intencje. Czy bycie z kimś bo nie ma się na razie za bardzo innego wyjścia, ale planowanie odejścia gdy pojawi się na horyzoncie taka możliwość jest gorsze od zemsty za np. zdradę?
                      • nangaparbat3 Re: Jesteś... 13.07.10, 17:40
                        Mola, jednak sie rózni. To jest czlowiek, z ktorym mieszka pod jednym dachem,
                        je, śpi, rozmawia czy chocby widzi - dla mnie sytuacja niewyobrażalna, żeby
                        knuc. Bo to jest knucie, na chłodno. Sytuacja, w ktorej wszyscy są przegrani.
                        Dla mnie są tu okolicznosci lagodzące - sieroctwo, sytuacja samotnej, finansowo
                        niesamodzielnej kobiety z dzieckiem. Ale postępowanie Autorki wątku jest złe, i
                        co do tego nie moze byc wątpliwości.
                        Jak rownież co do tego, że KAZDA nagonka jest zła.
                        • mola1971 Re: Jesteś... 13.07.10, 17:53
                          Nanga, ale jak na razie nie dostała żadnej KONSTRUKTYWNEJ rady. To co
                          ma zrobić? Iść z dzieckiem pod most? Nawarzyła piwa, to fakt, ale
                          krytykowanie jej niczego nie zmieni.
                      • aneta-skarpeta Re: Jesteś... 13.07.10, 19:59
                        Czy bycie z kimś bo nie ma się na
                        > razie za bardzo innego wyjścia, ale planowanie odejścia gdy pojawi
                        się na hory
                        > zoncie taka możliwość jest gorsze od zemsty za np. zdradę?


                        jest wiekszym złem, bo facet dostaje po dupie tak naprawde za nic.
                        ze pierdolowaty jest- ale nikt jej do lozka nie kazal isc, wychodzic
                        za maż, zachodzic w ciaze tez nie

                        odwet za zdrade tez jest zly i bezsensowny, ale ma jakies
                        podstawy "zlego nastawienia"- czlowiekiem targaja emocje i zranienie

                        a tutaj dziewczyna planuje koscia oskubac, bo w sumie to nawet nie
                        wie dlaczego poszla z nim do lozka
            • nangaparbat3 Re: Jesteś... 13.07.10, 10:20
              Sauber, czy Ty odlatujesz? Moze to te slynne motyle w brzuchu?
              • sauber1 Re:po za trematem 13.07.10, 20:44
                nangaparbat3 napisała:

                > Sauber, czy Ty odlatujesz? Moze to te slynne motyle w brzuchu?


                Nie odlatuje, nic nie biorę i nie motyle, tylko widzę, że jedna z pań tu piszących ma dobry pomysł, świtają jej ładne numery i gdyby zechciała moglibyśmy ładnie w lotto trafić. Fakt, nie ukrywam, bardzo się denerwuję, bo jeszcze nie wiem która to ?wink

                Nie wiem coś się ze mną jednak dzieje, budzą się we mnie marzenia ...

                https://puchajda.pl/spaw2/uploads/images/saona.jpg
                • sauber1 Re: po za tematem 13.07.10, 20:45
                  ... i do tego jeszcze jaka trema ... ? wink
          • enesta Re: Jesteś... 12.07.10, 22:58
            Bed, czy Twój mąż ma rodziców?, rodzinę?, jakie było jego
            dzieciństwo?
            To co opisujesz to moim zdaniem reakcje lękowe, brak poczucia
            bezpieczeństwa, brak wiary w siebie.
            Moim zdaniem Twojemu mężowi potrzebna jest terapia indywidualna,
            (koniecznie!), to Go wzmocni, zobaczy w jakim jest związku i da radę
            odejść od Ciebie. Nie będziesz miała problemu z Jego rozpaczą.
            Przemyśl i namów go, bo tkwi w toksycznym związku, a ma prawo do
            szczęścia.
            • sauber1 Re: Jesteś... 12.07.10, 23:27
              https://vader.joemonster.org/upload/zfm/4120372c0e6f84dziecko.jpg
            • bad_bad_girl Re: Jesteś... 13.07.10, 09:18
              Mąz wychowywal sie z matką, babką i dziadkiem. Jakie bylo jego dziecinstwo? nie
              wiem tak do konca. Babcia bardzo go kochala, rozpieszczala- to wiem naewno. Jest
              jedynakiem.
              Ja proponowalam mu terapię, nie zwiazana co prawda z jego poczuciem wartosci,
              ale byl raptem kilka razy i zrezygnowal. On nie chce sie zmieniac, nie chce nic
              zmieniac, tylko duzo gada. Nie robi zupelnie nic, by bylo lepiej. Pracuje za
              marne grosze, a wiem, ze moglby znalezc lepsza prace, jesli by sie postaral. Od
              kilku miesiecy powtarza, ze moze do wojska by poszedl na ZZ, ale do tej pory nie
              doszedl do WKU by o to chocby zapytac. Tylko siedzi w domu i patrzy w sufit,
              albo gra.
              Mielismy naprawiac nasz zwiazek, przez ok. 2 tygodnie bylo calkiem niezle,
              myslalam, ze moze faktycznie cos sie zmieni, ale chyba juz mu sie znudzilo
              naprawianie, bo wszystko wrocilo do dawnego stanu, czyli kazdy sobie, a dom na
              mojej glowie. W niczym mi nie pomaga, nawet nie skonczyl tego, co zacząl rok
              temu ( remont byl, skonczyl sie przed rokiem, a do tej pory nie pomalowal
              futryn, drzwi, nie poprzykrecal listew podlogowych- sama to wkoncu zrobie) Duzo
              gada, nic nie robi.
              • enesta Re: Jesteś... 13.07.10, 10:14
                Może to brak wzorca ojca, męża. On nie wie co i jak ma robić.
                Słyszałam od psychologa że osoba która rezygnuje z terapii często
                panicznie boi się co drzemie3 w jej podświadomości. Woli nie
                wiedzieć, nie odkryć tego. Na Twoim miejscu spróbowałabym jeszcze
                raz terapii- może ustawienia Hellingera(?) , porozmawiaj z
                psychologiem i powiedz to co tu napisałaś – jak bardzo Ciebie wkurza
                to że On jest…. To pomoże w terapii. Pamiętaj że masz dużo, możecie
                nad tym popracować, ale bez pomocy się nie obejdzie. Jeśli coś
                poprawi się w waszych relacjach, to będzie wasza wygrana. On nie
                jest złym człowiekiem, a takich jest sporo..
                • nangaparbat3 Re: Jesteś... 13.07.10, 14:13
                  O rany, gdybys sie decydowala na ustawienia (w Twoim przypadku ma to jakis
                  sens), to tylko u kogoś, kto jest doświadczonym, naprawdę dobrym
                  psychoterapeutą, a oprócz tego ustawia. pod żadnym pozorem nie decyduj sie na
                  byle kogo - ustawiajacy musi byc dobrze sprawdzony.
              • nangaparbat3 Re: Jesteś... 13.07.10, 10:24
                A czy Ty sama przeszłaś terapię? Bo Tobie sie nalezy jak psu kosc.

                I weź pod uwagę, że skoro Twoj mąż zgodzil sie na terapie, którą Ty mu
                zaproponowalaś, to naprawdę mu na Tobie i Waszym związku zależy. Najczęściej
                propozycja terapii ze strony zony/meza, z którym jesteśmy skloceni, budzi
                wściekly opór.
                • enesta Re: Jesteś... 13.07.10, 10:37
                  nangaparbat3 napisała:

                  > A czy Ty sama przeszłaś terapię? Bo Tobie sie nalezy jak psu kosc

                  masz rację Naga,
                  mnie żal męża autorki, i uważam że On przede wszystkim potrzebuje
                  pomocy, nawet takiej która pomoże Mu odejść..
                  Bed moim zdaniem ma silną, choć poplątaną osobowość i od niej samej
                  zależy co z tym dalej zrobi.
                • bad_bad_girl Re: Jesteś... 13.07.10, 15:16
                  Nie, nie przeszlam. Zaczęlam, ale terapeutka byla nieodpowiednia,
                  nieospowiedzialna i ogolnie nie nadajaca sie do tej pracy (moim zdaniem, bo moze
                  komu innemu pomogla). Ciagle przekladala spotkania, az wkoncu miedzy jednym a
                  drugim byla taka czasowa przepasc, ze nie widzialam dalszego sensu
                  wspolpracowania z tą panią. Chcialabym przepracowac swoje zmory z kims
                  kompetentnym, a ktos taki niestety nie jest tani i zwyczajnie mnie nie stac.
                  Moj maz na terapię sie zgodzil, bo to byl warunek jego powrotu do domu, po tym
                  jak bylam gotowa sie rozstac. Terapię przerwał, bo nie miala sensu, nie byl
                  szczerty z terapeutą.
              • sauber1 Re: Jesteś... 13.07.10, 20:35
                bad_bad_girl napisała:

                > Mąz wychowywal sie z matką, babką i dziadkiem. Jakie bylo jego
                dziecinstwo? nie
                > wiem tak do konca. Babcia bardzo go kochala, rozpieszczala- to wiem naewno. Jes
                > t
                > jedynakiem.
                > Ja proponowalam mu terapię, nie zwiazana co prawda z jego poczuciem wartosci,
                > ale byl raptem kilka razy i zrezygnowal. On nie chce sie zmieniac, nie chce nic
                > zmieniac, tylko duzo gada. Nie robi zupelnie nic, by bylo lepiej. Pracuje za
                > marne grosze, a wiem, ze moglby znalezc lepsza prace, jesli by sie postaral. Od
                > kilku miesiecy powtarza, ze moze do wojska by poszedl na ZZ, ale do tej pory ni
                > e
                > doszedl do WKU by o to chocby zapytac. Tylko siedzi w domu i patrzy w sufit,


                Błędem byłoby człowieka lubiącego chodzić zamszowych butach po terapiach
                ciągać, widać on już taki, ale może przydałoby się go trochę podkręcić, pokazać
                te piękniejsze strony życia jeżeli wart tego i rokuje nadzieje? winkDo wojska tak
                łatwo chyba nie jest dziś się załapać, ale jakby zaliczył ze dwie trzy misje
                wyszedł by na człowieka, jeszcze byś musiała prosić o kolejne rady wink
    • bad_bad_girl Re: Powiecie ze jestem sucz.. 13.07.10, 18:08
      Szczerze mowiac, myslalam, ze wylejecie na mnie ogromne wiadro pomyj, jestem
      zaskoczona, bo nie jest tak zlesmile
      Zaczęlam rozważac to, czy nie przyspieszyc rozstania. Nie dzis, nie jutro, ale
      tez nie za dwa lata. Z tym, ze ja sie boję. Boję sie tego, jak zmieni sie moje
      zycie, w ktorą stronę sie szalka odchyli. Boję sie tez, ze mąz znienawidzi mnie
      (ma powod) albo zrobi cos sobie. Gdybym rozwiodla sie teraz, bylabym 24-ro
      letnią rozwodką..
      Chcialabym , by on ulozyl sobie zycie z kims, kto bedzie go naprawdę kochal, bo
      tak naprawdę to nie jest zly facet, tylko poprostu jest dobry dla mnie. Moze to
      prawda, ze gdybym go kochala, potrafilabym zmienic w nim te cechy, ktore mi nie
      odpowiadają. ale ja go nie kocham i mam wrazenie, ze ja poprostu nie potrafie
      kochac drugiego czlowieka ( wyjątkiem jest syn, ale to inna milosc), nie
      potrafie dzielic z kims zycia, lozka, domu.
      Moje dziecinstwo nie bylo uslane rozami, bylam "dzieckiem z kluczem na szyi",
      ale to nie tlumaczy mojego zachowania. Wiem ze to co robie jest podle,
      wiedzialam to juz wczesniej, ale wy otworzyliscie mi szerzej oczy i doszlam do
      wniosku, ze nie chce stac sie gorszą szmatą we wlasnych oczach, niz juz jestem.
      Dziekuje wam.
      • bad_bad_girl Re: Powiecie ze jestem sucz.. 13.07.10, 18:09
        nie jest dobry*
        • handra Re: Powiecie ze jestem sucz.. 13.07.10, 20:24
          jestes i to wielka.
      • aneta-skarpeta Re: Powiecie ze jestem sucz.. 13.07.10, 20:02
        no i zaczynasz rozsadniej mowicsmile
        • sbelatka Re: Powiecie ze jestem sucz.. 13.07.10, 22:52
          jesteś... nie jesteś....

          jedno jest pewne - jesli ktoś zatrzymuje Cię przy sobie groźbą
          odebrania sobie życia.. tym, ze sobei nie poradzi - to daje Ci
          wytarczający powód żeby od tego kogos odejśc..
          owszem, nie krzywdząc go bardziej niż to jest konieczne.

          za to co zrobi mąz gdy Ty odjedziesz - nie jestes i nie będziesz
          odpowiedzialna. ON zdecyduje.

          rozumiem też, ze sie boisz. Bycie kobieta bez dochodów, bez pracy,
          bez wsparcia - za to z malym dzieckiem - to nie jest komfortowa
          sytuacja.

          ostatecznie chyba wiele/wielu z nas umieralo z niepokoju myślac o
          tym co będzie PO?
          jak sobie damy radę? no jak????

          okazuje sie, ze jakoś sobie dajemy - jedne/i lepiej - inne/i
          gorzej.. Ale jakośsmile

          zmiany warto zacząc od siebie. Ty idź na terapię - moim zdaniem
          baaardzo potzrebujesz pomocy. Twoj mąż - pojwił się w Towim życu - i
          z niego zniknie. Jak nasi ex z życia większości z nas...

          Szukaj w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie - znam ludzi pracujacych
          w takich miejscach - i częśc z nich to naprawde dobrzy fachowcy.
          Jeden teraputa wiosny nie czyni. Zreszta mozę mieszakasz w większym
          mieście - wtedy szukaj organizacji pozarządowych zajmujących sie
          pomocą kobietom. Albo rodzicom.

          Mysle, ze warto żebyś zaczęła chociaz trochę zarabiac - wtedy
          poczujesz, ze możesz.

          a ja wierze, ze jesli komus naprawde na czymś zalezy - to mu sie to
          udaje.


          jesli naprawde nie widzisz dla Was szans - to odejdź. W Twojej
          sytuacji to będzie przynjmniej dośc proste w sferze emocjonalnej.
          ale to tylko poczatek - moim zdaniem - tego co powinnaś smile..

          Bo powinnas popracować nad sobą. Ze względu na dziecko. Ono powinno
          miec matke, ktora umie kochac . I to nie tylko je. Bo wtedy
          najnormalniej w świecie się udusi. W Twojej miłości, ktora nigdzie
          indziej nie znajdzie ujścia....
          i wiesz co? Szkoda zycia na tkwienie w związku, o ktorym WIADOMO,
          ze jest skazany na rozpad.

          Ja umierałam ze starchu przed rozwodem. Więc wiem - mniej więcej -
          co możesz czuć.

          i pamiętaj - JESLI mąz starszy Cie samobójstwem - to spadaj jak
          najszybciej.
          wczesniej możesz mu oczywicie o tym powiedziec - że takie szantaże
          sa wrecz wskazanem do odejścia.
          Powołam sie tutaj także na pzrywoływanego już Hellingera. On w tej
          sprawie nie ma żadnych wąpliwości.

          Trzymam za Ciebie kciuki.
          • mola1971 Re: Powiecie ze jestem sucz.. 13.07.10, 23:06
            No i super Sbelatko, że zajrzałaś i napisałaś to co napisałaś smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka