Dodaj do ulubionych

moja długa historia

05.08.10, 21:37
Witajcie
jestem tutaj po raz pierwszy. Postanowilam opowiedziec o mojej
historii, możecie wesprzecie mnie chociaż dobrym slowemsmile Z moim
mężem znamy się od 7 lat, 3 lata po ślubie, dziecko rok i 8 m-cy.
Generalnie do momentu sprzed dwoch lat było calkiem ok. Wiadomo
wzloty i upadki jednak dwa lata temu cos sie zaczęło dziać...późno
nocne powroty do domu lub nad ranem - tłumacząc się dużą ilościa
pracy, spotkanaimi z kuplami itp. Potem wyrzucenie jego z pracy -
tlumaczenie - nie dogadal się z szefem. Zmiana pracy - popracował 3
m-ce i znowu to samo. Zaczęly się kłótnie o pieniądze - zaczął mi je
podbierać. am juz nie pracowal, znikał na noce. Po jakimś czasie
wyszly na jaw jego szemrane interesy. W pracy okradł swojego
poprzedniego pracodawcę (wyszło to jak zaczęli go ścigać - byli u
nas w domu). Okazalo się, że jest hazardzistą i bierze narkotyki.
Bylam zalamana. Jak to wszystko wyszlo bylam w ciąży. Nie chcial się
leczyć. Stał się agresywny wobec mnie. Dochodziło do takich awantur,
że ktoregoś dnia wezwalam policję i wyrzuciłam go z domu (mieszkanie
kupilam ja jeszcze przed ślubem). Nie mieszkamy razem juz rok czasu.
Jestem w trakcie pisania pozwu rozwodowego. Stanęlam troche na nogi
i chcę zakonczyć ten dramat jak najszybciej. Jego obecna sytuacja:
pracuje na czarno, popija alkohol, bierze od czasu do czasu
narkotyki. Nadal jest wobec mnie agresywny, nęka mnie telefonami.
Chce się częściej widywać z synem (obecnie raz na dwa tygodnie ma
weekend w mojej obecności - boję się z nim zostawić dziecko)- chce
go zabierać na weekendy bez mojej obecności na co ja się nie
zgadzam. Moja sytuacja materialna bardzo się poprawiła w tej chwili
gdyz zmienilam pracę. i moje pytanie o alimenty - czy moge na nie
liczyć z Jego strony skoro on pracuje na czarno? Do tej pory nie
dostalam od niego grosza -twierdzil, że jak będzie mial syna na
codzień to wtedy bedzie go utrzymywal a teraz grosza nie da! Czy
mogę ograniczyć mu prawa rodzicielskie? Utrudnia mi wszelkie
działania - nie zgodzil się na wyrobienie paszportu dziecka
(chcialam z nim wyjechac na wakacje w tym roku). Jakie mam jeszcze
kroki podjąć aby uwolnic się od Niego? Pomóżcie bo jak widzicie moja
historia jest skomplikowana. Jestem już na granicy wytrzymałości. Co
mogę jeszcze zrobić?
Obserwuj wątek
    • ef.endir Re: moja długa historia 05.08.10, 22:34
      Tak. Twoja historia jest spomplikowana i trudna. Szczerze współczuję.

      Ale....
      piszesz, że jest agresywny, narkotyki, boisz się o dziecko itd. -
      wniosek do sądu o ograniczenie kontaktów.
      Dalej ..... Twoja sytuacja materialna się poprawiła - świetnie!
      Stajesz na nogi, dajesz radę, jesteś i będziesz oparciem dla
      dzieciaka
      I....
      Moja sytuacja materialna bardzo się poprawiła w tej chwili
      > gdyz zmienilam pracę. i moje pytanie o alimenty - czy moge na nie
      > liczyć z Jego strony skoro on pracuje na czarno? Do tej pory nie
      > dostalam od niego grosza -twierdzil, że jak będzie mial syna na
      > codzień to wtedy bedzie go utrzymywal a teraz grosza nie da!


      Po co Ci alimenty? Absolutnie nie jestem męskim szowinistą i nie mam
      zamiaru walczyć o to, żeby nie płacił, ale...
      ja bym zrezygnował z walki o alimenty, pozbawił praw rodzicielskich
      albo je przynajmniej ograniczył i już! Nie masz obowiązków - nie
      masz praw. O dziecko się nie boję, kontaktu nie mam - czas na nowe
      życie.
      Powodzenia.
      • z_mazur Re: moja długa historia 05.08.10, 22:52
        Alimentów na dziecko nie można się zrzec.

        Pozbawienie praw rodzicielskich nie zwalnia z obowiązku alimentacji dziecka. Zwolnić z tego obowiązku mogłoby jedynie przysposobienie dziecka przez inną osobę.

        To, że pracuje na czarno, to znaczy, że egzekucja może być trudna, ale zobowiązania alimentacyjne się nie przedwniają, więc może kiedyś.
        • ef.endir Re: moja długa historia 05.08.10, 22:58
          ok, wiem to wszystko.
          Ja nie o tym.....Dziewczyna pisze o swojej sytuacji, narkotykach,
          strachu o dziecko jednocześnie zaznacza, że materialnie jej się
          poprawiło itd. A tu nagle : "Czy mogę liczyc na alimenty bo on
          pracuje na czarno!"

          Czy Ty, będąc w chorym układzie, z agresja i narkotykami, hazardem i
          szemranymi interesami, jednocześnie mając świadomość, że stajesz na
          nogi, jest Ci lepiej niż było itd. pytałbyś o alimanty?????
          Czy może o to jak pozbawić niebezpiecznego faceta praw
          rodzicielskich????

          A może ja dziwny jestem......'?
          • zmeczona100 Re: moja długa historia 05.08.10, 23:12
            Dziwny jesteś, bo alimenty są potrzebne na bieżące utrzymanie dziecka.
            Jeśli matka ma nadmiar pieniędzy, to nic nie szkodzi na przeszkodzie, aby
            robiła oszczędności- jak będzie miała ochotę, to może sfinansowac np.
            zakup kawalerki dla dziecka, gdy po maturze wyfrunie na studia na drugi
            koniec Polski.
            Moja znajoma pluje sobie w brodę, bo nie dochodziła nigdy zasądzonych
            alimentów na swojego syna. Radziła sobie, żyło im się całkiem nieźle. Syn
            wybrał medycynę, którą kończy za 2 lata. Potem wiadomo- staż,
            specjalizacja, czyli jeszcze jakieś 4 lata praktycznie na jej utrzymaniu,
            no a potem życie z kredytem na mieszkanie, kiedy zechce założyć własną
            rodzinę. Wychowuje samotnie syna od 8 roku życia. Komu zrobiła dobrze, nie
            starając się u komornika o ściągnięcie alimentów? A komu tym zaszkodziła?
            Chyba jednak odpowiedzi nie są potrzebne.
            • ef.endir Re: moja długa historia 05.08.10, 23:20
              narażone zdrowie (może życie dziecka - pisze, że boi się o dziecko) -
              pytanie - alimenty.
              Fakt z innej bajki jestem.
              Bo najpierw zadbałbym, o bezpieczeństwo małego - żeby np. tatuś nie
              zabrał go ze szkoły - a potem o tak prostą w tym przypadku sprawę
              jak alimenty.
              • zmeczona100 Re: moja długa historia 05.08.10, 23:35
                ef.endir napisał:
                > Bo najpierw zadbałbym, o bezpieczeństwo małego - żeby np. tatuś nie
                > zabrał go ze szkoły - a potem o tak prostą w tym przypadku sprawę
                > jak alimenty.

                Jednak zmieniłeś radę, bo wcześniej jednak było zupełnie inne podejście:

                > Po co Ci alimenty? Absolutnie nie jestem męskim szowinistą i nie mam
                > zamiaru walczyć o to, żeby nie płacił, ale...
                > ja bym zrezygnował z walki o alimenty, pozbawił praw rodzicielskich
                > albo je przynajmniej ograniczył i już! Nie masz obowiązków - nie
                > masz praw. O dziecko się nie boję, kontaktu nie mam - czas na nowe
                > życie. ]

                "nie masz obowiązków- nie masz praw".
                • ef.endir Re: moja długa historia 05.08.10, 23:46
                  Podejście jest to samo. Zmienił się akcent.
                  A dlaczego, bo chyba tylko mnie "dotknęła" ta historia w ten sposób.
                  Rezygnacja z alimentów - tak - jako pierwszej rzeczy do załatwienia.
                  Przeciez nie można się ich zrzec, więc i tak będą - i tak jak
                  napisał Z_mazur - pewnie trudne do ściągnięcia.

                  A nie wydaje Ci się, że "nie masz obowiązków - nie masz praw" to
                  dobre wyjście? Ja wolałbym w takiej sytuacji nie zostawiać faceta z
                  dzieckiem sam na sam. A tak - ograniczenie władzy - paszport
                  wyrabiam bez problemów; widzenia z dzieckiem - jeśli - to tylko w
                  mojej obecności; info w szkole, że dziecko nie może wyjść z tym
                  panem itd.
                  • zmeczona100 Re: moja długa historia 06.08.10, 18:09

                    > A nie wydaje Ci się, że "nie masz obowiązków - nie masz praw" to
                    > dobre wyjście?

                    W kontekście niepłacenia alimentów wink zrozumiałam, że "Nie masz
                    obowiązków, tj. nie płacisz alimentów- nie masz praw".
                    Co do kolejności- jak najbardziej tak.
                    • ef.endir Re: moja długa historia 06.08.10, 18:21
                      i bardzo mi miło, że się porozumieliśmysmile
                      (w kontekście wątków obokwink
    • ef.endir Re: moja długa historia 05.08.10, 23:25
      Jonka - jeszcze raz.....
      najpierw zadbaj o dziecko. Reszta może poczekać - z resztą -
      zabezpieczenie na poczet przyszłych alimentów dostaniesz na
      pierwszej sprawie - Z_mazur jasno i w żołnierskich słowach to
      wyjaśnił.
      Idź do fachowca - prawnika - pytaj o ograniczenie władzy
      rodzicielskiej lub jej pozbawienie. Zyskasz wolną głowę i więcej
      radości w życiu - tego za kasę nie da się kupić.
    • bosa.nowa Re: moja długa historia 07.08.10, 16:25
      Wspolczuje.Zrob wszystko w sadzie aby chronic dziecko przed
      kontaktami z ojcem. Moze jednak zmadrzeje i dojrzeje z czasem.Jesli
      pracuje na czarno i nie mozesz tego udowodnic to i tak kasy nie
      sciagniesz.Duzo sil zycze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka