niezdecydowanax
09.08.10, 13:14
Witam Was!
Obserwuje to forum od jakiegos czasu, raz z mniejsza, raz z wieksza
czestotliwoscia - w zaleznosci o sytuacji w domu.
Mam 33 lata, od ponad 3 lat mezatka, Mala ma ponad 2 latka.
Jestem na zakrecie. Tak naprawde ten zakret trwa od samego poczatku naszego
malzenstwa , z czasem coraz mocniej, od 4 tygodni jestesmy oficjalnie
rozdzieleni. Dlaczego sie nie ukladalo? Wyzwiska, przemoc nie tylko
psychiczna. W marcu tego roku juz raz byla rozlaka, przyszedl po jakims
czasie, zaproponowal, ze bedzie chodzil na terapie. byl tam moze z 7 razy, nic
nie dalo. PO jakims czasie wrocil do swojego standartowego obchodzenia sie ze
mna. Na poczatku lipca powiedzialam dosc, poszlam do adwokata. On oczywiscie
chuczal, wysmiewal, obrazal, drwil, grozil.... Potem pojechalam na wakacje z
Mala, poltora tygodnia nas nie bylo. Odzylam, naladowalam baterie, bylo mi
dobrze samej z corczka. Wrocilam silna, pelna energi i sily do dzialania. W
miedzyczasie zalatwilam sobiue mieszkanie, do ktorego moge sie od 1go wrzesnia
wprowadzic. Z praca tez najgorzej nie wyglada, powinnam niedlugo rozpoczac.
Ale.... jest mi zle. On prosil, przepraszal, nalegal, ze ja ni emoge rozwalic
rodziny, fakt, Mala jest za nim strasznie. Zgodzilam sie kilka dni po naszym
powrocie. Wrocil do sypialni. Nalega na pocalunki, cos wiecej... Ja nie moge!
Nie potrafie! Nie moge mu nawet przy stole spojrzec porsto w oczy. Chodze
smutna, przygaszona. Najgorsze jest to uczucie ucisku na klatce, jakby
brakowalo mi powietrza. Dzis bylam na spacerze z Mala, po pol godzinie
musialam wrocic do domu, bo poczulam jakis lek, rece mi drzaly! Co to jest???
Chcialabym mu uwierzyc, ze bedzie dobrze, a z drugiej strony mam ten
straszliwy lek przed poczuciem bycia zamknieta w klatce. Ryczec mi sie chce!
Podjelam decyzje, a teraz w nia watpie.
Pomozcie mi prosze, bo ja niedlugo zwariuje!