Dodaj do ulubionych

jak przygotowac dziecko do rozwodu rodziców

24.11.10, 13:04
witam
za 1mc mam sprawe rozwodowa..w sumie dogadalismy sie z mężem, bez orzekania, chcemy nie skakac sobie do gardeł. Poprostu wypaliło sie nasze małżeństwo ale zalezy nam na dobrych stosunkach "po".
Bedziemy mieszkac jakis czas /kilku m-cy razem zanim nie wynajme sobie mieszkania . Wyprowadze sie z dzieckiem. Stosunki w domu OK ze względu na dziecko Nie chcemy odrazu dziecku tłumaczyc co i jak ale sukcesywnie je przygotowac przed wyprowadzką i...własnie.

Jjak przygotowac dziecko (6lat) do tego ze nie bedziemy juz rodzina, ze bedziemy musieli sie wyprowadzic, zamieszkac bez ojca,ze nie bedzie tatusia ot tak 24/24g jak zawsze w domu...etc...
moze ktos ma jakies pomysły, doswiadczenia. Wiem ze moze to byc traumatyczne dla dziecka ze rodzice juz nigdy nie beda mieszkac razem
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • altz Re: jak przygotowac dziecko do rozwodu rodziców 24.11.10, 18:12
      Robicie dziecku ogromną krzywdę i dziecko to odchoruje.
      Trzeba rozmawiać z dzieckiem, 6 lat to już taki wiek, że dziecko potrafi sporo zrozumieć, ale emocjonalnie nie potrafi sobie z tym poradzić.
      • geniosh Re: jak przygotowac dziecko do rozwodu rodziców 25.11.10, 09:25
        no własnie ja w sumie pogubiłam sie nie myslać o własnym dziecku...? Nie wiem co zrobic , jak zacząc to wszystko...
        Trudne to dla mnie a co dopiero dla niego. Wiem zdaje sobie sprawe ale jak powiedziec dziecku.>>?? Wiem ze nie ma szablonów ...
        cięzkie to..
        • mayenna Re: jak przygotowac dziecko do rozwodu rodziców 25.11.10, 12:59
          Jak brak jest wyraźnego powodu do rozwodu - bo w moim odczuciu wypalenie takim powodem nie jest - to należało się zastanowić wcześniej jak dziecko to przyjmie, co to dla niego oznacza. Zapomnieliście chyba oboje że je macie, że ono jest ważne i biorąc rozwód nalezy je także w tym wszystkim uwzględnić i pomyśleć o jego uczuciach. Ono ma prawo do rodziny, do obojga rodziców. W jego pojęciach nie ma czegoś takiego jak wypalenie miłości bo ono was kocha?
          Może zanim się rozejdziecie to spróbujcie jednak zastanowić się czy dla jego dobra jednak nie należało by odnaleźć to co was łączyło.Oczekiwanie że temperatura uczuć zawsze będzie przypominała ukrop jest dziecinne. Macie dziecko i o tym przede wszystkim należy myśleć zanim się rozwiedziecie. Jemu zawali się świat. Pomysl o tym.
          • geniosh Re: jak przygotowac dziecko do rozwodu rodziców 25.11.10, 13:25
            wiem...ale na małżenstwo nie ma szans Poprostu z mężem juz naprawde nic nas nie łaczy. Stosunki mamy bardzo przyjacielskie ale to juz nie jest Małżenstwo... Dla dobra dziecka własnie chcemy byc przyjaciólmi . Podjelismy decyzje o rozwodzie bo...miłość, uczucia wygasły i nie planujemy wspólnego juz zycia. A co do dziecka z kolei jestemy zgodni zawsze myslimy tylko o tym zeby mial i mnie i ojca na wyciagniecie ręki..Wiem ze to sie łatwo mówi...wiem ze popełniamy błąd .Oboje kochamy dziecko i chcemy dac mu wszystko co możemy od miłości po poczucie ze jest najwazniejszy...

            Najgorsze w tym całym ambarasie jest to ze jakkolwiek ludzie sie rozwodza zawsze dziecko jest skrzywdzone..I nie wiem czy nie powinnam ja pójśc do jakiegos psychologa sad
            • altz Re: jak przygotowac dziecko do rozwodu rodziców 25.11.10, 14:37
              W tym jest jakieś drugie dno.
              Zróbcie coś dla siebie i dla dziecka i idźcie do mediatora szczerze porozmawiać.
              Jeśli faktycznie, nie chcecie ze sobą być, to chociaż będziecie wiedzieć, dlaczego tak jest i jaki jest powód. Dla mnie jest to niewytłumaczalne. Kocha się drugiego człowieka za nic, tylko za to, że jest. Uczucia nie są stałe, bywają jak sinusoida.
              • iamhier Re: jak przygotowac dziecko do rozwodu rodziców 05.12.10, 15:43
                do altz-każdy byle nie mediator...wtlaczanie do swoich b.osobistych spraw tych ludzi zle sie konczy w przyszlosci....i jest dolegliwe dla otoczenia.

                • misiek.20 dziecko już wie! 05.12.10, 17:18
                  Czemu ludzie nie potrafią zrozumieć, że dzieci są znacznie lepszymi obserwatorami niż dorośli ludzie. Myślisz, że dziecko nie wie, że coś jest nie tak? Wie!

                  Widzi, że coś jest nie tak ale nie wie i nie rozumie co (może chodzi o nie?). To powoduje niepokój i strach.

                  To tak jak w grupce trzech przyjaciół dwoje z nich zaczyna szeptać i załatwiać jakieś sprawy w ukryciu przed trzecią osobą. Co sobie myśli ta trzecia ?

                  Wiem, co mówię sam jestem z tzw rozbitej rodziny i pamiętam, że czułem iż coś jest nie tak długo przed tym zanim rodzice zdecydowali się mi o tym powiedzieć. Nie rozumiałem o co chodzi i się bałem. Gdy w końcu się dowiedziałem poczułem ulgę(sic!)
            • mayenna Re: jak przygotowac dziecko do rozwodu rodziców 25.11.10, 15:53
              Jesli ludzie rozwodza się z konkretnego powodu to dzieci ROZUMIEJA ich decyzję. Braku miłości dziecko nie jest w stanie zrozumieć. Ja też nie rozumiem tego co piszesz.Moim zdaniem postępujecie egoistycznie i nieodpowiedzialnie. Szkoda że macie dziecko.
              • labadine Re: jak przygotowac dziecko do rozwodu rodziców 25.11.10, 17:21
                Dziecko nie potrzeba przygotowywac do niczego bo dla niego wazniejsi sa koledzy a rodzice po to aby zjesc i spac.
                • altz Re: jak przygotowac dziecko do rozwodu rodziców 25.11.10, 18:20
                  Czyżby jakaś głupia i okrutna prowokacja?
                  A może odzywają się własne problemy z dzieciństwa?
                  • belle.du.jour parę słów od mediatora rozwodowego 05.12.10, 12:53
                    Kobieta się rozwodzi - widocznie ma powody. Brak uczuc i wypalenie się małżeństwa są też powodem do rozwodu. To sprawa jej i jej męża. Jeśli próbowali związek naprawic i nic z tego nie wyszło to nie ma sensu się katowac "dla dobra dziecka".. bo z reguły wyniki są opłakane. Pary po latach dochodzą do takiego wypalenia i depresji, że nie są w stanie stworzyc nowych związków a dzieciom w nieszczęśliwych domach WCALE nie jest lepiej. Dziecko nie musi cierpiec, wszystko zależy od tego jak się teraz oboje zachowają, ona i ojciec dziecka. Przede wszystkim myślec o dziecku: nastawic sie na jego dobro, nie na "wygraną" w rozwodzie. Bo takiej nie ma. Ale widac, że ta pani już o tym myśli bo zastanawia się jak pomóc dziecku. Z mojego doświadczenia jako mediator rozwodowy wynika, że najlepiej dziecku powiedziec w momencie kiedy wszystkie ważne decyzje już zapadły - decyzje, które dotyczą dziecka, czyli: gdzie będzie mieszkac, gdzie do szkoły, kiedy będzie widywał/a tatusia etc. Najlepiej powiedziec dziecku razem i zapewnic o miłości rodziców - dzieci często winią siebie za rozwód- i o tym, ze mama i tata nie mogą mieszkac razem bo są nieszczęśliwi, więc będą mieszkac osobno ale dalej pozostają mamą i tatą tak jak zawsze. W tym wieku to powinno wystarczyc. Najważniejsze to nie obarczac dziecka złymi humorami, nie pokazywac złości na ex-małżonka, nie przeciągac na swoją stronę, nie okazywac złości, że dziecko chce spędzic czas z ex czy też świetnie mu z nim i jego nową panią.. Trzeba przełknąc własną dumę dla dobra dziecka. Jeśli oboje rodzice podejdą do tego z duża dozą dojrzałości, to dziecku naprawdę nic długoterminowo się nie stanie. Pewnie, że lepiej dziecko wychowac w pełnej rodzinie, ale czasem rozwód jest lepszą alternatywą niż długoletni toksyczny związek i poświęcanie się w imię dobra dziecka. Szkoda, że dziecko nie może zostac w dotychczasowym domu.. najlepiej zmiany w jego życiu redukowac do minimum. I bez niespodzianek - dziecko musi wiedziec co sie dzieje.. najgorsza trauma dla dziecka to poczucie opuszczenia przez rodzica w takiej sytuacji (tata sie wyprowadza a dzieciak nie wie co sie stało, nie ma kontaktu z ojcem etc). to tyle w ogromnym skrócie. Też polecam udanie się do mediatora w celu dopracowania szczegółów.
                • ag13ag13 Re: jak przygotowac dziecko do rozwodu rodziców 26.11.10, 19:46
                  co za absurd... ku****de... no nie...
              • jasmin711 Re: jak przygotowac dziecko do rozwodu rodziców 21.01.11, 13:08
                mayenna napisała:
                > Jesli ludzie rozwodza się z konkretnego powodu to dzieci ROZUMIEJA ich decyzję.
                > Braku miłości dziecko nie jest w stanie zrozumieć. Ja też nie rozumiem tego co
                > piszesz.Moim zdaniem postępujecie egoistycznie i nieodpowiedzialnie. Szkoda że
                > macie dziecko.

                Sorry, ale piszesz straszne głupoty. Jak to małżeństwo rozpada się bez powodu...? - brak miłości to jest powód!!! Według Ciebie mają być ze sobą na siłę następne kilkanaście lat i rozejść się na starość, żeby zostać samontymi starcami a życie wspominać jako jedną wielką porażkę...? bo jak nazwać całe życie u boku osoby z którą nie chce się być...? Dzieci za jakiś czas wyfruną z gniazda, będą miały swoje sprawy i w nosie to co się dzieje między rodzicami - dlatego, w tym przypadku trzeba być, niestety egoistą, dbając przy tym żeby wyrządzić jak najmniej krzywdy dzieciom....

            • ag13ag13 Re: jak przygotowac dziecko do rozwodu rodziców 26.11.10, 19:44
              To fantastycznie, ze macie porozumienie. Moje dziewcko bylo w podobnym wieku. Nie wolno dzieci oklamywac. U mnie to zdalo egzamin. Dziecko wiedzialo, ze mamusia i tatus przestali mieszkac razem, ale kochaja swoje dziecko nad zycie . Byly momenty przykre, ale to byly tylko momenty. Uwazam, ze dzieci znosza takie kwestie lepiej niz dorosli. Uwazam, ze najgorsze jest oklamywanie dzieci. Moj syn pytal sie, czy jesli jego Tatus zrobi to czy tamto to bedzie mogl z nami znow mieszkac. To bylo straszne, ale szukal jeszcze (on- syn) rozwiazania na to bysmy razem mieszkali. Syn tak to widzial i tak rozumial. Tlumaczylam mu, ze to jest niemozliwe. Nie zostawialam furtki, nadziei. Tlumaczylam, tlumaczylam, tlumaczylam... jesli pokloci sie z kims z przedszkola, to kazde idzie w swoja strone i nie chce sie razem bawic i ze tak jest u doroslych, ze nie da sie wspolnie bawic , wspolnie mieszkac, zapewniajac jednoczesnie, ze dla niego nic sie nie zmieni. Ze bedzie Tata, ze bedzie Mama i ze jest najwazniejszy na swiecie. To bylo bardziej skomplikowane niz tu opisalam, jak chcesz to napisz na priva, dziecko na poczatku zdawalo sie byc rozdarte, jednak szybko sobie z sytuacja poradzilo i teraz jest naprawde dobrze. Smiejemy sie wspolnie tysiac razy czesciej niz wczesniej... i tak samo robimy wiele czesciej fajne rzeczy... dziecko wie, ze jest kochane, wie ze moze liczyc na jedna strone i na druga...mimo iz rodzice nie mieszkaja razem ( dzieki Bogu)
              Trzymaj sie, mialam podobne dylematy, rozwiazanie przyjdzie samo, zachowuj spokuj i opamietanie przy dziecku, nie pokazuj mu negatywnych emocji w stosunku do ...(wiem- to trudne, staraj sie ze wzgledu na dziecko).
              Trzymam kciuki
              • ag13ag13 Re: jak przygotowac dziecko do rozwodu rodziców 26.11.10, 19:48
                Spokuj = spokoj, grrr
              • mayenna Re: jak przygotowac dziecko do rozwodu rodziców 26.11.10, 23:08
                Zmieni się istotna rzecz: nie będzie rodziny, pełnej i tzw, normalnej. Jakie to ma dla dziecka skutki i konsekwencje to dowiemy się za parę lat jak samo założy rodzinę i jak będzie w niej budować relacje. rozwód ma swoje konsekwencje. Nawet najspokojniejszy i najbardziej polubowny i z myślą o dziecku.
                • ag13ag13 Re: jak przygotowac dziecko do rozwodu rodziców 27.11.10, 08:42
                  Nie chce nawet myslec o skutkach wychowywania sie dziecka w rodzinie pelnej, ale bez milosci, szacunku, porozumienia czesto wielu wielu innych rzeczy. Brrrr
                  • mayenna Re: jak przygotowac dziecko do rozwodu rodziców 27.11.10, 10:49
                    Owszem. Dlatego miedzy innymi podjęłam decyzję o rozwodzie. Jednak należy mieć świadomość że to się na dziecku odbije. To jednak trauma.Wychowywanie się w rodzinie niepełnej nie jest wskazanym doświadczeniem. Można o tym poczytać. Mnie te badania trochę przerażają.
                    Dlatego w tym wypadku, jeśli są w przyjacielskich stosunkach, jeśli można coś z tego małżeństwa wykrzesać to bym starała się jeszcze. Miłość to właśnie taka przyjacielskość na dłuższą metę.
                • belle.du.jour Re: jak przygotowac dziecko do rozwodu rodziców 05.12.10, 13:00
                  mayenna.. jestem 22 lata mężatką, moi rodzice rozwiedli się jak byłam małym dzieckiem. Z ojcem mam świetny kontakt. Jakoś potrafię budowac relacje i nie jestem emocjonalnie ułomna z powodu rozwodu rodziców. A piękny rozwód to nie był. Przestańmy generalizowac i obarczac rodziców odpowiedzialnością za wszystko co potem wydarzy się w życiu ich dzieci. Z wyjątkiem sytuacji naprawdę patologicznych, dziecko potrafi sobie zwykle poradzic z rozwodem rodziców. Mam już naprawdę dosyc tego moralizatorstwa - dziecko z rozwodu ułomne, kobieta po dokonaniu aborcji obowiązkowo depresja/myśli samobójcze. etc.
                  • lutas_z_kasu Re: jak przygotowac dziecko do rozwodu rodziców 05.12.10, 18:18
                    Wow, przeprowadziłaś psychoanalizę samej siebie i wyszło Ci, że jesteś normalna.

                    To tak jak powiedzieć wariatowi, żeby ocenił swój stan psychiczny. Idę o zakład, że zdecydowana większość powie, że jest normalna wink
              • geniosh no własnie....my nie chcemy go okłamywac!!! 30.11.10, 14:34
                no własnie!!!
                my nie chcemy go okłamywac!!!!!! Bo rzesza ludzi tak pisze "ze po co nam dziecko, ze robimy mu krzywde etc..."
                Poprostu tak jak napisała to ag131ag13...poprostyu skonczyło sie cos miedzy mn a a mężem...ale chcemy byc przyjaciólmi, to mamy byc małżeństwem dla dziecka?? przeciez syn zacznie kumac ze nie spimy razem w sypialni, etc....

                Ja poprostu jestem taka wybiegajaca chyba naprzód i boje sie jak zacząć całą tą rozmowe etc.....ale nie zamierzamy go okłamywac.....

                dziękuje za wsparcie
            • najlepszygeorge Re: jak przygotowac dziecko do rozwodu rodziców 05.12.10, 11:44
              Ja pier...le, co za baba? A za 3 lata powiesz, ze juz z dzieckiem cie nic nie laczy, bo uczucie wygaslo i bedziesz szukac rodziny zastepczej?? Bo taka postawe reprezentujesz...Zenada i egoizm...
            • ludwigvanbeethoven Re: jak przygotowac dziecko do rozwodu rodziców 05.12.10, 12:04
              Witam...
              Rozwod czy rozstanie rodzicow jest dla dziecka zawsze przykre bo wszystko jedno co,jak i dlaczego do niego nie dociera bo jest zawsze lojalne wobec obojga.Dzieci rozumuja w bardzo prosty sposob i pewnie my dorosli wiele moglibysmy sie nauczyc bo gzdies tam po drodze w swojej doroslosci zatracamy podstawowe instynkty.Kiedy malzenstwo moich rodzicow sie rozpadlo wiele lat temu mialam 3 lata wiec w zasadzie nie bylo problemow z tlumaczeniem,ze ojciec juz nie bedzie z nami itd. Teraz kiedy sama jestem matka dwojga (18 i 11 lat) i moje malzenstwo przechodzi bardzo powazny kryzys na wlasnej skorze moge przezyc co to oznacza.My z mezem tez zesmy sie "wypalili"...ale dlaczego?Jesli przez 13 lat jako zona i matka sie staram,robie wszystko dla dobra rodziny,dzieki temu iz przez 10 siedzialam w domu to maz mogl robic kariere bo nigdy nie mielismy problemu co zrobic z dziecmi kiedy sa chore czy zaistnieja inne powody.Najgorsze jest to,ze w calej tej trosce o dzieci/rodzine zapominamy sie jako dwoje doroslych ludzi...Dopada nas taka rutyna,ze przestajemy sie rozwijac dla siebie,zapominamy o wspolnych hobby,o tym dlaczego kiedys razem potrafilismy sie smiac,przestajemy dostrzegac,ze drobne gesty w zyciu codziennym moga zdzialac cuda...Czy tak wiele kosztuje napisanie na lustrze pasta do zebow jakis cieplych slow dla meza,czy cos sie stanie mezowi jesli do laptopa zony wlozy karteczke jak bardzo sie cieszy,ze ja znowu wieczorem zobaczy? A dzieci w bardzo szybkim czasie potrafia dostrzec jak pies tropiacy,ze cos jest nie tak jak zawsze...Im mniejsze tym trudniej mu to tylko odpowiednio na jezyk doroslych przelozyc. Po tylu latach powiedzialm STOP i opuscilam dom bo cxzulam,ze tak dalej byc nie moze bo wszystko jedno ile sie staram i co robie to i tak nikt tego nie dostrzega...Czulam,ze musze sama o siebie teraz sie zatroszczyc bo moze sie to zle skonczyc...Moja 11-letnia corka zostala w domu z ojcem bo tak bylo lepiej i tam ma bezpieczniejsza baze ale rezultatem tego jest,ze nie chce ze mna rozmawiac...Z synem jest odrobine lepiej bo ma 18 i inne problemy i sprawy w glowie...Zawsze bylam przeciwnikiem bycia razem ze wzgeldu na dobro dzieci dlatego,ze to wczesniej czy pozniej sie zawali.Jesli dwoje ludzi jest przekonanych o slusznosci zwiazku i jest chocby cien nadziei to przede wszystkim dla siebie nawzajem powinni chciec walczyc - dzieci tylko w taki sposob najlepiej na tym skorzystaja widzac,ze rodzice maja wole i robia co moga....Ale jesli nie mozna i nie ma o co walczyc to lepiej sie rozstac i zostac przyjaciolmi...A 6 latkowi mozna powiedziec,ze musicie sie wyprowadzic bo np mieszkanie w innym miejscu bedzie tansze albo,ze bedzie blizej do przedszkola czy szkoly....Jemu teraz bedzie przede wszystkim potrzebny spokoj i to,ze rozmawiacie ze soba spokojnie....Przykro mi z powodu Pani malzenstwa i zycze powodzenia w nowej sytuacji...
    • samosama Re: jak przygotowac dziecko do rozwodu rodziców 26.11.10, 10:26
      Sama za chwilę, będę stać przed takim dylematem, tyle, że moje dziecko ma 3 latka, zamierzam z nim przeprowadzić rozmowę, wydaje mi się, że super, że macie takie nastawienie przyjacielskie do siebie, to też bardzo pomoże dziecku.. powiedzcie wprost, że nie będziecie razem mieszkać, że się musicie rozstać, bo się nie kochacie ale to nie ma wpływu absolutnie na wasz stosunek do dziecka, że tu się nic nie zmienia, że bardzo je kochacie i tak już zostanie..
    • mediator.org Re: jak przygotowac dziecko do rozwodu rodziców 26.11.10, 10:49
      Jak przygotować dziecko?
      Mówić prosto i odpowiedzieć na wszelkie wątpliwości dziecka.
      Najlepiej jeśli zrobicie to razem (Ty i tata dziecka).
      Raczej unikajcie "specjalnej rozmowy" - zróbcie to przy okazji zwyczajnego bycia razem (jakaś zabawa zainicjowana specjalnie na tę okazję).
      Przedstawić sytuację jako coś, w miarę, zwyczajnego a nie coś, czego dziecko się przestraszy (bo zauważy jak Wy się tego boicie...).
      Znormalizować sprawę - "wiele dzieci jest w podobnej sytuacji" a jak jeszcze macie kogoś takiego w rodzinie znajomych - to świetnie i podać przykład (oczywiście o ile nie dzieją się tam przykre sprawy!).
      Bardzo dokładnie powiedzieć jak będzie wyglądało Wasze życie po wyprowadzeniu się taty. Bo tu kryje się większość lęków dzieci - w zmianach, których dzieci nie potrafią przewidzieć a dorośli ich nie chcą wyjaśnić. dzieci nie lubią takich "niespodzianek".
      Nie bać się pytań i płaczu dziecka, bo ono ma do tego prawo a Wy jako rodzice musicie dać dziecku wsparcie.
      Przewidzieć jakie pytania może zadać dziecko. Np. "to tata już nie będzie mi dawać całusa na dobranoc?" itp. - to co było dotychczas jakimś rytuałem a już NIE BĘDZIE - to najbardziej omówić.
      To, jak przygotujecie dziecko do wyprowadzki taty będzie dla Was ważnym egzaminem - czy rzeczywiście będziecie nadal Wszyscy dla siebie przyjaciółmi...
      • ag13ag13 Re: jak przygotowac dziecko do rozwodu rodziców 03.12.10, 18:07
        Ja osobiscie nie wyobrazam sobie rozmowy w trojke, takiej zdystansowanej, wyciszonej, bez emocji, rozsadnej i wywazonej...bo sadze, ze w koncu moze puscic zylka i z rozmowy mogloby sie to przerodzic w jatke, a o to nie jest trudno w tak kryzysowych chwilach. Nie ryzykowalabym tego , tej rozmowy przy dziecku, z obawy na ew. porazke w kwestii wyciszenia i by dziecko nie bylo rozdarte i oszolomione i wystraszone. Ja przyjelam strategie, ze omowilam sprawe z bylym mezem, by trzymac jeden front, tak samo rozmawiac z dzieckiem ( ja i On ) , dla jego dobra, w spokoju, w sposob zrozumialy dla dziecka przedstawiac argumenty. Tyle. Wspolnej rozmowy sobie nie wyobrazam. Rozmawialam ja, rozmwial On... Sama uwazam sie za osobe kulturalna, ale ciezko by chyba bylo o pohamowanie i trzymanie na wodzy jezyka, gdy w gre wchodza tak silne emocje i gdyby On powiedzial cos, co mogloby mnie wyprowadzic z rownowagi. Mowie za siebie.
        Trzymaj sie i nie rob niczego wbrew sobie i wlasnemu wewnetrznemu przekonaniu. Bedziesz dla siebie najlepszym doradca.
      • iamhier Re: jak przygotowac dziecko do rozwodu rodziców 05.12.10, 15:53
        do mediator-to moze rozprawa pojednawcza w sadzie,co? Zamiast rozwodzenia na wlasna reke przez mediatora.Nadmienie,ze wiekszosc z nich to ludzie po rozwodach,z szemranym wyksztalceniem lub bez umiejetnosci zdania matury,,,,

        poradnia rodzinna,adwokat,radca ...
        • belle.du.jour Re: jak przygotowac dziecko do rozwodu rodziców 05.12.10, 19:29
          "Nadmienie,ze wiekszosc z nich to ludzie po rozwodach,z szemranym wyksztalceniem lub bez umiejetnosci zdania matury,,,".. a skąd masz takie informacje? NIKT bez studiów nie jest dopuszczany do kursu na mediatora. Studia zwykle to albo prawo (ja jestem prawnikiem), albo psychologia albo socjologia czy pokrewne dziedziny. A jeśli mediator jest po rozwodzie to co z tego? Co za prymitywny sposób myślenia. W trakcie mediacji nikt nikogo do rozwodu nie nakłania ani od niego nie odwodzi (jeśli taka decyzja zapadła) -zadaniem mediatora jest doprowadzenie do umowy, która jest wyważona i sprawiedliwa a nade wszystko zapewni dzieciom jak najlepszą opiekę. Dodatkowo rodzice w trakcie mediacji uczą sie jak ze sobą rozmawiac by móc, mimo rozwodu, zgodnie wychowywac dzieci i minimalizowac traumę dla wszystkich. Mediator nie rozwodzi "na własną rękę"... ani nie podejmuje decyzji za małżonków a umowę sąd i tak musi zatwierdzic by nabrała mocy prawnej.
    • nangaparbat3 Re: jak przygotowac dziecko do rozwodu rodziców 29.11.10, 21:08
      Za dużo na raz. Czy naprawdę musicie się wyprowadzić? Nie może mąż?
      I jak daleko się przeprowadzacie? Dziecko byc może zmieni w jednej chwili dom, podwórko, kolegów z podwórka, szkołę/przedszkole - każda z tych zmian to wielki stres, jesli towarzyszy mu rozstanie rodziców - okropnie dużo.
      Może by sie jakoś dało etapami?
      • geniosh Re: no więc.... 30.11.10, 14:47
        bardzo, bardzo wszystkim dziekuje...
        w sumie to odpowiadając na kilka postów...
        1.dotyczących ratowania tego małżenstwa pomimo ze zostaniemy przyjaciólmi: niestety my naprawde wypalilismy się jako małzeństwo..a raczej zauwazyłam ze lepiej dogadujemy sie jak nic nas nie zobowiązuje - co prawda razem mieszkamy ale nie sypiamy juz ze soba i jakos tak naprawde chcemy pójśc w swoja strone... To tak po krótce bo co tu dodawac
        ( dodam ze zadne z nas nie ma nikogo) poporstu te kilkanascie lat...gdzies uleciało... Naprawde duzo rozmawialismy i nie ma sensu ratowac tego ze nie ma miłosci w naszym związku
        2. nie chcemy dziecka okłamywac...to ja raczej bardzo boje sie tej rozmowy z nim i może fakt przesadzam,za bardzo wybiegam..chcemy znaleźc odpowiedni moment, czas i mu wytłumaczyc..Tylko,ze ja tego sie bardzo boje
        3. wyprowadzka jest nieunikniona, mąz ma to mieszkanie na własnośc i je sprzedaje wiec oboje sie za jakis czas wyprowadzimy. Oczywiscie nie chcemy robic nic w pośpiechu zeby dziecko jak najmniej odczuło

        Zapytałam jak przygotowac dziecko do tej rozmowy a przy okazji dowiedzialam sie jak wiele jeszcze przede mna...
        dziekuje wszystkim i mam nadzieje ze jakos podołamy uffff

        Wiem kazdy rozwód nawet ten "przyjacielski" jest przeżyciem dla dziecka..ale naprawde mojego małżenstwa nie ma sensu ratowac. Dziecko jest dla mnie najwazniejsze, dla męza tez...i chcemy hak najlepiej dla niego. dlatego powtsał ten post
        dziekuje
        • ag13ag13 Re: no więc.... 03.12.10, 18:09
          Jesli tak jest jak piszesz, glowa do gory, jestesmy wygrane !!! I ja w to wierze!
          • doma791 Re: no więc.... 03.12.10, 22:44
            Geniosh widzisz:wiele osób tu uważa ze trzeba ratowac małżeństwo ze względu na dziecko,chyba tylko ja i ag13ag13 jestemy innego zdania.męczyć się i być sfrustrowanym obecnym zyciem ale tkwić w tym bo jest dziecko?Dla mnie to bezsensowne myślenie.
            Pewnie ze rozwód nawet ten najbardziej przyjacielski odbije sie wczesniej czy póżniej na dziecku.Sama jestem dzieckiem rozwodników(czasami się śmieję ze to genetyczne bo powielam schemat),swego ojca nigdy nie poznalam,on tego chyba nie chciał,ale i ja tez nie dązyłam do tego.Czy to sie na mnie odbiło?Czy jestem jakaś gorsza,inna ,wybrakowana?Mówi się ze wybiera się męza na podbieństwo ojca,u mnie to niemozliwe bo go nie znałam.Może i owszem mam za bardzo idealistyczne podejscie do męzyczyzn, za wiele od nich wymagam,bo pewnie gdybym miała na codzień obraz nie do końca idealnego tatusia to miałabym inne zdanie o męzczyznach.A moze dzięki temu że całe zycie patrzyłam na moją mamę-kobietę zaradną,niezależną i samodzielną to odnalazłam w sobie tą siłę by sie rozstac z męzem?
            U nas tez patologii(bicie,picie itp) nie było-teraz na chlodno z dystansem patrząc wiem że my po prostu nie powinnimsy sie nigdy pobrać,że mój mąz nie nadaje się ani na odpowiedzialnego męza ani na dojrzałego ojca.....wiem wiem zaraz się odezwą tacy co napiszą "szkoda ze macie dziecko".
            Ale wracając do głownego tematu to opiszę Ci Genisoh jak u mnie jest:mąz nigdy się nie angażował w wychowanie dziecka,czesto wracał z pracy jak ona juz spała,a weekendów iście rodzinnych to mozna na palcach obu rąk policzyć przez te 4 lata kiedy córcia jest na swiecie.Tak więc u nas jest o tyle dobrze ze ona nie jest z nim jakos związana, i to ze go nie ma wielkiej różnicy jej nie robi.Potrafi przez cały tydzień nawet nie wspomnieć słowa o tacie.Narazie jest na etapie że tatuś ma nowy dom,i ona jeżdzi go odwiedzać.Aczkolwiek zdarzają się i przykre chwile kiedy to wracając od niego z weekendu płacze ze chce zeby tata został,zeby nie jechał do siebie.Na szczęscie takie chwile trwają krótko,a ja wtedy tłumaczę jej że niestety i mamusia i tatuś nie mogą mieszkać razem bo by się za mocno kłocili i że tatuś ma mnóstwo pracy,ale i tak baaaardzo ją kochają.Jakos póki co takimi argumentami udaje mi się ją uspokajac.
            Zresztą mam 2 koleżanki również po rozwodzie i staram się sporo czerpać z ich rad dotyczących takich sytuacji.
            • lutas_z_kasu od kiedy rodzicielstwo jest marnowaniem życia? 05.12.10, 17:50
              Do końca życia, a przynajmniej do dorosłości, będzie odbi
              > erało sygnały - albo werbalizowane wprost, albo przekazywane pośrednio - że zma
              > rnowało rodzicom życie, że gdyby nie ono, wszyscy byliby szczęśliwsi.

              Boże, co za patologia. Skąd założenie, że rodzicielstwo to marnowanie życia (jak ktoś tak uważa to w ogóle nie powinien mieć dzieci)? No ludzie, czy świat już zupełnie zwariował? Liczy się tylko JA, MOJA kariera, MOJA samorealizacja, MOJE cele, MÓJ rozwój. Jak ktoś wchodzi w związek małżeński z takimi założeniami to nie dziwota, że po X latach związek się "wypala".

              A później wielkie zdziwienie na starość, że dzieci mają rodziców w dupie. Czym skorupka za młodu nasiąkła...

              Czemu ludzie nie potrafią doceniać tego co mają? Jeżeli się nie kłócą, nie oszukują/zdradzają ew. wykazują jakiejkolwiek patologii, dobrze się za to dogadują i rozumieją to w czym problem? Że seksu nie ma? No litości - nie można mieć wiecznie wigoru dwudziestoparolatka. Miłość ta jedyna na całe życie nie istnieje. Istnieją natomiast sprawy każdego dnia - kto kran naprawi, kto obiad zrobi, kto do urzędu pójdzie, kto PITy wypełni, kto porozmawia po trudnym dniu w pracy, z kim można wyjść do kina itp. itd.

              Życie to w większości cierpienie i serie niepowodzeń ( i w dodatku trwa za krótko - jak by to ujął Woody Allen wink ), więc trzeba docenić to, że ma się kogoś przy sobie kto nie chce wam nic sprzedać, nie chce żebyście na niego głosowali, albo zwyczajnie nie zależy mu tylko na tym, żeby was wyruchać.
              • tangerka biedna jesteś 05.12.10, 19:55
                ... że tak myślisz, naprawdę! może dla ciebie sensem życia jest "poświęcanie się" dla dziecka i trwanie całe życie w związku bez seksu, bez miłości, bez odrobiny ciepłych uczuć bo dziecko musi mieć pełną rodzinę, ale zmartwię cię - w takiej rodzinie dziecko też nie wychowuje się dobrze, bo nie zyskuje sobie wzorca kochających się ludzi tylko wzorzec współlokatorów, którzy może się nie biją i nie kłócą ale ta naprawdę mają się w doopie i im starsze dziecko tym ten układ jest dla niego bardziej czytelny. ja sama wychowałam się w takiej rodzinie, która trwała do momentu aż skończyłam studia, potem ojciec zostawił matkę z dnia na dzień i założył nową rodzinę, ale ja doskonale wiedziałam, że ten rozwód między nimi nastąpił wiele lat wcześniej, ojciec miewał kochanki, matka tak naprawdę dla niego nie istniała, mną interesował się okazjonalnie i tak naprawdę to było mi wszystko jedno: mieszka z nami czy nie. równie dobrze mogliby się rozwieść z 10 lat wcześniej i ułożyć sobie życie zamiast udawać coś, co nie istniało, bo i tak było to fiasko. dziecko jeszcze nie przekreśla prawa do osobistego szczęścia, jeżeli tylko zadbamy o psychiczny komfort dziecka w momencie rozwodu, rodzice pozostaną rodzicami i utrzymają pozytywną relację, to dziecku się nic nie stanie, odnajdzie się w nowej sytuacji, więcej - czasem potrafi wyciągnąć z tego pozytywy - mam koleżankę, która ma dwa domu, gdzie jest kochana, swojej matki i jej drugiego męża i swojego ojca i jego drugiej żony, dzisiaj jak jest dorosła i ma swoje dzieci, to musi misternie planować do kogo pójdzie na wigilię, z kim zostawi dzieci w weekend itp. żeby się obie strony nie poobrażały dlaczego nie u nich - jest kochana prze obie rodziny, jej dzieci też, więc zyskała a nie straciła na rozwodzie rodziców, prawda? więc po co tak generalizować i stosować zasadę wszystko albo nic, albo jest pełna rodzina i szczęście albo jest rozwód i nieszczęście - wyobraź sobie że nie dla wszystkich to takie oczywiste, dla dzieci również!
                • lutas_z_kasu przeczytaj jeszcze raz 05.12.10, 20:27
                  Podajesz swój przykład, a tym czasem napisałem wyraźnie:

                  eżeli się nie kłócą, nie oszu
                  > kują/zdradzają ew. wykazują jakiejkolwiek patologii, dobrze się za to dogadują
                  > i rozumieją to w czym problem?

                  Twoi rodzice tego warunku nie spełniali (ojciec oszukiwał was), więc wszystko co napisałem do nich się nie odnosi.

                  tangerka napisał:

                  > ... że tak myślisz, naprawdę! może dla ciebie sensem życia jest "poświęcanie si
                  > ę"

                  Nigdzie tak nie napisałem.
                  • tangerka Re: przeczytaj jeszcze raz 05.12.10, 21:03
                    "Podajesz swój przykład, a tym czasem napisałem wyraźnie: jeżeli się nie kłócą, nie oszukują/zdradzają ew. wykazują jakiejkolwiek patologii, dobrze się za to dogadują i rozumieją to w czym problem?
                    Twoi rodzice tego warunku nie spełniali (ojciec oszukiwał was), więc wszystko co napisałem do nich się nie odnosi."
                    ależ skądże - nie oszukiwał nas, przynajmniej nie matkę - doskonale wiedziała, potem ja również, że ma drugie życie ale matka uparła się "utrzymać rodzinę dla dobra dziecka", może po cichu myślała, że ojcu z czasem przejdzie? nie przeszło, odszedł tylko później a lata udawanego małżeństwa nie zrobiły dobrze ani mnie ani im. dlatego sądzę, że mój przykład doskonale ilustruje to, do czego co niektórzy usiłują nakłonić autorkę - aby walczyła o małżeństwo, na którym nikomu już nie zależy dla "dobra dziecko"! dobro dziecka jest wtedy gdy ta pełna i szczęśliwa rodzina to autentyk, a nie podróbka, na fałszywkę mało które dziecko się nabierze, bo to po prostu czuć na co dzień, więc taka rada jest z doopy wzięta, zdecydowanie lepiej być dzieckiem samotnej matki czy ojca z zachowanym kontaktem z drugim rodzicem żyjącym osobno, ale żyć w prawdzie, wśród osób usiłujących żyć zgodnie z tym co czują, realizować się a nie poświęcać swego życia na ołtarzu rodzicielstwa, bo inne modele są po prostu nie działają i tyle. więc nie oceniaj powodów rozwodu autorki wątku, bo skoro dwoje ludzi uznało, że są wystarczające, to widocznie tak jest i wiedzą co robią, to czasem obojętność w rodzinie jest gorsza od pijaństwa, wierz mi. jeżeli dla ciebie to za mało, to twoja sprawa, dla innych to AŻ tyle krzywdy, że rozwód jest w pełni uzasadniony - co z tego, że nie pije i nie bije, skoro nie kocha, nie szanuje, nie planuje razem życia, żyje z boku, nie bierze pod uwagę zdania, pragnień, zbywa, odsuwa, izoluje się? nawet dziecko to zauważa i wtedy lepiej wziąć rozwód niż kazać dziecku na to patrzeć.
                    • lutas_z_kasu i jeszcze raz 05.12.10, 21:44
                      > jeżeli się nie kłócą,
                      > nie oszukują/zdradzają ew. wykazują jakiejkolwiek patologii

                      Przeczytaj to i powiedz mi, że Twoi rodzice spełniają te warunki. Pomogę Ci:
                      -jeżeli się nie kłócą (nie ma informacji, że się kłócili więc zakładam że odp. brzmi TAK)
                      -nie oszukują (TAK - matka wiedziała o zdradach)
                      -nie zdradzają (NIE - ojciec zdradzał Twoją mamę
                      -nie wykazują jakiejkolwiek patologii (zakładam, że TAK)

                      Teraz odpowiedz jeszcze raz na pytanie czy Twoi rodzice spełniają wszystkie założenia które podałem? Nie spełniają, więc to co napisałem nie może, nie mogło mieć zastosowania w ich przypadku - WIĘC W CZYM PROBLEM? Przypadek autorki wątku to już inna historia.

                      Gratuluje porównywania rodziny do dresu z adidasa (autentyczny/podróbka). Wytykasz innym, że sprowadzają wszystko do przypadku "to jest czarne, a to jest białe", a robisz dokładnie to samo.

                      > z tego, że nie pije i nie bije, skoro nie kocha, nie szanuje, nie planuje razem
                      > życia, żyje z boku, nie bierze pod uwagę zdania, pragnień, zbywa, odsuwa, izol
                      > uje się

                      Znowu to samo. JA OPISUJĘ ZUPEŁNIE INNY PRZYPADEK Mówię o ludziach którzy się rozumieją i dogadują wspólnie (dokładnie tak napisałem) co pośrednio oznacza, że i również szanują No mam znowu wklejać to co napisałem? Bądźmy poważni....
                      • bifka Re: i jeszcze raz 06.12.10, 02:34
                        wybacz, ale twój hipotetyczny przypadek rodziny, w której ludzie się nie kochają ale jednocześnie nie kłócą, nie zdradzają, nie oszukują i nie wykazują patologi nie istnieje, więc nie wiem o co tak walczysz? jak małżeństwo zaczyna żyć obok siebie jak obcy ludzie to już JEST PATOLOGIA, nawet jak nie skaczą sobie do oczu i nie tłuką zastawy, nie trzeba szukać innych powodów, taki powód do rozwodu znakomicie wystarcza!
                        jeżeli ludzie są wobec siebie uczciwi i żyją zgodnie, to raczej nie przychodzą im do głowy pomysły rozwodowe, nie mówią, że małżeństwo się wypaliło i że nie mają po co żyć razem, więc skoro autorka wątku myśli inaczej, to chyba coś musi być na rzeczy prawda? skąd w ogóle pomysł aby namawiać kogoś do trwania w związku obojętnie dla jakich powodów, skoro wyraźnie pisze, że decyzja już zapadła i nie jest powzięta pochopnie a przy okazji oboje myślą o sytuacji swego dziecka? ty wiesz zapewne lepiej co dla nich dobre i jak się powinni zachować w swoim życiu i udzielasz dupowatych rad o życiu razem po to, aby miał kto kran naprawić i było z kimś do kina pójść - jak tobie to wystarcza - proszę bardzo, ale dlaczego sądzisz że wszystkim powinno?! a rodzicielstwo nie ma nic do rzeczy, zostając rodzicem nie podpisuje się jeszcze cyrografu na dozgonne cierpienie z dawcą nasienia czy komórki jajowej, bo można je realizować również w inny sposób, z innymi partnerami i dziecko wcale nie musi się przy tym wykoleić.
    • maverick9 Re: jak przygotowac dziecko do rozwodu rodziców 05.12.10, 11:26
      Zabić albo przynajmniej poddać lobotomii - najmniej będzie bolało.

      Ludzie, którzy zakładają rodzinę i mają dzieci, a po kilku latach coś się im "wypala" (!) i się rozwodzą, są kompletnie niedorośli psychicznie i emocjonalnie - wokół nóg pętają im się kajdany z ich własnych pieluch.

      Współczuję każdemu takiemu dziecku, tak jak współczuję każdemu psu, którego oddaje się do schroniska, albo co gorsza wyrzuca z samochodu albo przywiązuje w lesie, bo nie potrafi się przyjąć do wiadomości, że opieka nad zwierzęciem i bycie rodzicem (rodzicem! czyli matką I ojcem a nie matką albo ojcem) to jest decyzja na całe życie, trudna, poważna, pełna wyzwań i wielkie odpowiedzialności.

      Domowe zwierzęta i dzieci to nie zabawki, których można używać wedle własnej wygody i upodobań.
      Rany zadane porzuceniem NIGDY się nie goją.

      Argumentacja, że dzieci w przedszkolu albo piaskownicy też się czasem kłócą i idą każde w swoją stronę, jest śmieszna. Żadne dziecko nie kłóci się NA ZAWSZE. W tym przypadku dzieci są doroślejsze od takich durnych pseudo-rodziców.
      • nomina Re: jak przygotowac dziecko do rozwodu rodziców 05.12.10, 12:28
        Maverick
        • trzymyszy3 Re: jak przygotowac dziecko do rozwodu rodziców 05.12.10, 14:22
          Rzecz w tym, że ludzie zakładają rodziny z głowami pełnymi romantycznych bredni o "prawdziwej miłości". Nie potrafią budować i pielęgnować swojego związku. Kiedy po paru latach mija zauroczenie, to według nich związek się "wypala". A to wtedy właśnie powinna zaczynać się miłość dojrzała. Wcześniej byli zwyczajnie "na haju". Kiedy ogłupienie naturalnymi narkotykami mija, zaczyna się budowanie głębokiej więzi. Miłość nie polega na obdarowywaniu się głupimi karteczkami (jak ktoś pisał) i innych idiotycznych zachowaniach. Miłość to bezwarunkowe poświęcenie się drugiej osobie. Jeśli oboje to wiedzą i czują, nie potrzebują niczego więcej, wystarczy, że są dla siebie.

          Problemem dzisiejszych czasów jest to, że żyje się zbyt łatwo. Ludzie nie czują potrzeby tworzenia związków silnych, w których łatwiej byłoby przetrwać ciężkie czasy. Dzisiaj wszystko ma być szybko, łatwo, przyjemnie, bez zobowiązań. Jak nie ma zabawy, to się rozchodzimy. Po co się "męczyć" budując stabilny związek, lepiej pobawić się z kimś innym od początku. Tylko że życie to nie zabawa. Jak jedni się beztrosko bawią, inni już ostrzą na nich zęby. Wskutek nieodpowiedzialności rodziców cierpią nie tylko dzieci, szerzej - cierpi całe społeczeństwo, którego rozkład zaczyna się od rozkładu rodziny. Dlatego zachodnie społeczeństwa umierają, Europa umiera. Niewielki i tak przyrost naturalny generują imigranci z krajów, w których rodzina jest silna. I niedługo to oni będą dyktować reguły gry, a wszyscy ci zabawowi i "wypaleni" zdziwią się gorzko.

          • maverick9 Trzymyszy, właśnie to miałam na myśli! Dzięki... 05.12.10, 20:51
            ... za zrozumienie.
        • maverick9 Ja nie piszę o zostawaniu razem ze względu... 05.12.10, 20:55
          ... na dziecko.
          Ja piszę o tym, że decydując się na dziecko, decydujesz się na bycie z kimś do końca życia - w innym przypadku czy jest uczciwe wobec dziecka powoływanie go na świat, jeśli po kilu latach mu ten świat rozwalasz?
    • lulu_oi Re: jak przygotowac dziecko do rozwodu rodziców 05.12.10, 11:34
      Ja tak z perspektywy dziecka:
      dla sześciolatka przeprowadzka to jest spory stres, choć dorosłym czasem wydaje sie, ze jest inaczej. Przeprowadzka + rozwód to jest naprawdę ciężki kaliber, bo traci stabilizację bytową, rodzinną (rozwód), a jakby było mało - jeszcze tę materialną (ulubiona huśtawka, koledzy z przedszkola itp.).
      Może zacznij od rozmowy o przeprowadzce, o tym, że będziecie musieli się przenieść, bo wasze obecne mieszkanie trzeba sprzedać... Jeśli dasz radę podpisać umowę/umówić się z właścicielem na wynajem z pewnym wyprzedzeniem - jeszcze przed wyprowadzką idź tam z synem na spacer, pokaż mu, gdzie bedziecie mieszkać, najlepiej kilka razy.
      Może wtedy rozstanie rodziców będzie dla niego niejako konsekwencją przenosin, ogólnej zmiany życiowej?
      • roterro Re: jak przygotowac dziecko do rozwodu rodziców 05.12.10, 12:01
        Nie oklamuj dziecka. Nie wymyslaj historyjek o sprzedazy mieszkania.
        Dzieci potrafia zaakceptowac i zrozumiec o wiele wiecej niz wydaje sie niektorym doroslym. A oklamywanie dziecka to stwarzanie pola dla problemow w przyszlosci.

        Bardzo wazne sa wasze emocje w tej sprawie. Jezeli przedstawicie dzecku rozstanie jako dramat, ono tak je odbierze. Jezeli bedzie duzo poczucia winy, dziecko to odbierze. jesli przedstawicie rozstanie jako nowa sytuacje - nie dramatyczna ale przydarzajaca sie wielu ludziom i wielu dzieciom, tak to odbierze dziecko.

        najwazniejsze zeby dziecko uslyszalo ze przy waszym rozstaniu jako pary, na zawsze pozostajecie jego rodzicami, i nic tego nigdy nie zmieni, ze je kochacie i pozostaje dla was najwazniejsze.

        I zebyscie pozwalali mu na wszystkie uczucia, jakie ta sytuacja w nim wzbudzi, zeby moglo wam mowic jak marzy o tym zebyscie byli razem, jak teskni, jak cierpi - jezeli takie rzeczy sie pojawia. Wy macie prawo podjac taka decyzje, a dziecko ma prawo miec i wyrazac to co czuje na ten temat.
    • pisanie81 Re: jak przygotowac dziecko do rozwodu rodziców 05.12.10, 14:15
      Moje dziecko mialo 3 latka i bardzo dobrą metodą okazało się tłumaczenie dziecku, że tata wyjechał do pracy, na b. długo...
    • antiabscessus Re: jak przygotowac dziecko do rozwodu rodziców 05.12.10, 15:25
      1. zanim podjęliście decyzje o rozwodzie czy zrobiliście coś więcej niż zastanowienie się nad relacjami w małżeństwie? Mam na myśli spotkania z psychologiem, a nie z psiapsiułami czy kimkolwiek, kto nie potrafi obiektywnie "pomóc".
      2. czy prawdziwym powodem nie jest ta druga czy ten drugi?
    • shee20 Re: jak przygotowac dziecko do rozwodu rodziców 05.12.10, 16:03
      polecam artykuł z grudniowych charakterów na temat sytuacji małego dziecka podczas rozwodu, jak rozmawiać itdsmile
      • geniosh Re: .............................. 07.12.10, 10:08
        rogorzala dyskusja...
        dziękuje za te dobre i mniej opinie
        ...aby usciślic bo padło gdzies takie pytanko ani ja ani mąz nie mamy nikogo na "boku"

        co do dziecka..my nie chcemy działac pochopnie, mieszkanie które bede wynajmowac najpierw je znajde i nie zamierzam ot tak sie tam wprowadzic, chce naprawde wsystko przeprowadzić w miare spokojnie bez nacisku, tak samo mąz -nic na siłe w zględem dziecka
        Niedługo bedziemy przymierac sie do rozmów na ten temat....az sie boje

        zdaje sobie sprawe ,ze dziecko odchoruje ten rózwód..ale uwierzcie mi naprawde nasze małżeństwo to białe małżenstwo..Nawet syn juz zadaje mi pytania dlaczego spie z nim etc....
        Chcemy dobrze dla dziecka ale co z tego wyjdzie??? Obaw na tą chwile jest mnóstwo!!!!

        Ostatnio odwiedził nas kurator i tez nam powiedzial ze niestety kazdy rozwód nawet ten bardzo kulturalny jest przezyciem dla dziecka...
        Bardzo boje sie o dziecko i jego emocje ..ale odwrotu już naprawde nie ma. poprostu tak dalej nie umiem życ. A poczucie winy? Naprawde mam.
    • maheda Nie da się. n/t 21.01.11, 13:18

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka