zdrada, dzieci, święta

21.12.10, 08:36
O swojej sytuacji pisałam już na forum. W skrócie- woelka miłośc (głównie moja), potem lata z przemocą psychiczną, jego wieczna nieobecnością w domu, w przerwach kolejne dzieci. W końcu miarka sie przelała, zadbałam o siebie, zaczęłam żądac szacunku, nie pozwalać na wredne traktowanie. Najpierw awantury, potem propozycja rozwodu, jego zapewnienia, że zrobi wszystko, wszystko... Terapia - krótko, bo nie miał czasu. Potem okres względnego spokoju ale tez postepującego oddalenia, byle nie było awantur. Oddalenia także w sferze intymnej.On twierzdił, że skoro nie ma awantur to jest świetnie, a brak seksu to moje dziwactwo, a on, biedaczek, cóż musi się pogodzić. Nie zrealizował żadnej z wczesniejszych obietnic (wspólny wyjazd, jakieś wyjścia etc), a moje propozycje odrzucał. W domu bywał... Czasem zajął się dziećmi, bardzo czasem. Więc niby wiedziałam, że takie zycie to jest dno.On cały czas twierdził, że absoluitnire nie chce rozwodu, bo przecież jest dobrze, bo kocha dzieci. Więc może ja chcę? Będę winna rozbicia rodziny, zabiorę dzieciom ojca. Budował moje i tak rozbujane poczucie winy, wiedząc, że dla dzieci mogę wiele poświęcić. Jeśli ich dobrem miałby być nawet ten krótki kontakt, jaki z nim czasem mają. I nagle teraz właśnie, tuz przed świętami, dowiedziałam się, że mnie zdradza. Najprawdopodobniej od miesięcy. Perfidnie kłamie, że idzie do pracy (popołudniowe zlecenia), a po drodze zalicza wizytę u pewnej pani. Jednoczesnie twierdzi, że to ja prawdopodobnie go zdradzam, bo tylko w taki sposób potrafi wytłumaczyc sobie brak seksu w naszym związku. Na ten temat zreszta dośc często czyni niewybredne uwagi. Obecność tej pani w naszym zyciu prawdopodobnie ma ścisły związek z odmowa wspólnych wyjść czy wyjazdów - także rodzinnych. Niby i tak myslałam o rozwodzie. Niby... Ale teraz czuję się oszukana, nawet nie jako kobieta, po prostu jako człowiek. Jak on mógł deklarować, że zrobi wszystko, skoro całą aktywnosć zapewne przeniósł na tamta panią? Jak mógł mi zarzucać, że chcę rozbić rodzinę? W końcu w nieskończonosć dawałam i dawałam szansę, odwlekałam decyzję o rozstaniu, licząc na cud.
Z drugiej strony znowu mam poczucie winy. Bo może gdyby pomimo wszystko, gdyby jednak był seks, to nie poszedłby go szukać do innej? No ale ten nasz seks był po prostu straszny - bez uczuć, bez zaangazowania, taki filmowy obowiązek małzeński. Nietrudno (mi) było ztego zrezygnować. I on nie zrobił nic by to zmienić (no i ja tez nie). Może błędem było, że uczyniłam z seksu karte przetargową naszego związku, bo przegrałam.
Jak przeżyć święta? Mam ochotę wykrzyczeć mu w twarz, że mnie oszukuje, że ja wiem. Ale nie chcę psuć świąt całej rodzinie, zwłaszcza dzieciom. Ale nie mogę na niego patrzeć, robi mi się niedobrze. Mam żal, że w taki sposób rozwiązał swoje problemy. Nasze problemy. A przecież tak go kochałam
    • roz.maryn Re: zdrada, dzieci, święta 21.12.10, 09:01
      Podstawowy błąd tutaj:

      "...W skrócie- woelka miłośc (głównie moja), potem lata z przemocą psychiczną, jego wieczna nieobecnością w domu, w przerwach kolejne dzieci.."

      W przerwach kolejne dzieci-o czym Ty myślałas kobieto? Przepraszam, ale siano w głowie.

      Zakończ teraz to jak najszybciej, utnij, przerwij i zacznij nowe życie!!
      • lastsenses Re: zdrada, dzieci, święta 21.12.10, 10:16
        popełniasz mój błąd - ciągle oglądasz swoje życie przez pryzmat - JEGO - ciągniesz coś, co dawno nie miało sensu - dla dzieci, które tak naprawdę i tak nie są szczęśliwe. kochanka jest SKUTKIEM - życia w fikcji i pustce. zabieraj się stamtąd. znajdź swoje miejsce, swój spokój i swoje szczęście. a potem wszystko sie ułoży.
    • tully.makker Re: zdrada, dzieci, święta 21.12.10, 10:26
      Znaczy ja czegos chyba nie rozumiem. Pomijam juz kwestie strzelania sobie kolejnych dzieci w nierokujacym zwiazku, ale jednaz istotnych cech konstytuujacych malzenstwo jest sex. oczywiscie nie mowie, ze masz sie do niego zmuszac, jesli nie masz ochoty, ale dla mnie w momencie kiedy jeden z malzonkow odmawia pozycia (na stale) malzenstwo jakie takie przestaje istniec.
      oczywiscie, facet nie powinien cie zdradzac, tylko zwyczajnie sie rozwiesc, nie zdejmuje z niego odpowiedzialnosci, ale ty sMA TEZ DOPUSCILAS SIE WOBEC NIEGO RODZAJU ZDRADY.
      • zmeczona100 Re: zdrada, dzieci, święta 21.12.10, 10:46
        Jednym słowem- autorka miała uprawiać prostytucję małżeńską.
        Super pomysł i porada. Naprawdę.
        • tully.makker Widze, ze u ciebie ciezko z czytaniem 21.12.10, 10:58
          napisalem wszak, ze nie rekomenduje, by miala sie zmuszac.
          Ale jak sobie wyobrazala dalsze zycie? Biale malzenstwo to nie malzenstwo. Jesli ktos budzi w nas wstrek fizyczny, to chyba wazny znak, ze czas zakonczyc sprawe, prawda?
          • zmeczona100 Re: Widze, ze u ciebie ciezko z czytaniem 21.12.10, 11:08
            Gdyby panu przeszkadzał brak seksu, to by nad jego przyczyna popracował, a nie szukał panienki. A gdyby wykorzystał wszelkie dostępne metody na poprawę wspólnego życia seksualnego i nie odniosły one rezultatów, to pan powinien zakończyć małżeństwo.

            Pisałam już wielokrotnie na tym forum, że traktuje się kobiety jako te wstrętne baby, które szantażują, karzą swoich partnerów brakiem seksu. Czyli- że seks jest dla kobiet nie przyjemnością, a udręką. Bo któż rezygnowałby z seksu, aby sobie zrobić na złość?


            Zastanawiam się teraz nad tym, co mają zrobić ci panowie, którzy z racji wieku fizjologicznie już nie mogą stanąć na wysokości zadania, viagra jest u nich przeciwwskazana, a żony nie lubią innego seksu, niż ten tradycyjny. Oprócz strzelenia sobie w łeb, oczywiście. No ale to temat nie na ten wątek.
            • estimata Re: Widze, ze u ciebie ciezko z czytaniem 21.12.10, 11:38
              Kochane, to nie tak, że deklarowałam, że do końca zycia się z nim nie przespię. Przeciwnie, mówiłam, że widzę szansę, jak najbardziej. Jednaj z pewnością nie w sytuacji wrogości, poczucia winy (byłam be, bo nie dawałam...) etc. Chciałam, by uczynił także jekis miły gest i to niekoniecznie łapanie za tyłek (a tego próbował). Proponowałam np. wspólny wyjazd, bez dzieci. Niby się zgadzał, ale potem 100 powodów dla których nie. Wyjście na imprezę ... najpierw tak, potem, nie. Kolacja kiedy dzieci były na wakacjach - do 23 podlewał ogród. Kolacja ostygła, ja poszłam spać. Sama. Zorganizowałam nawet wyjazd. Niby się cieszył, że będzie dobrze, odbudujemy więzi. W ostatniej chwili "cos mu wypadło". Żaden z psychologów, do których chodziliśmy na terapię nie twierdził, że należy "przemóc się" w kwestii łóżkowej, zamknąć oczy i udać, że wszystko jest jak było. Bo nie jest. Wszystko się zmieniło od kiedy przestałam pozwalac na siebie wrzeszczeć. Musielibyśmy odnaleźć się w nowym układzie, naprawde tego chciałam, nie tylko w aspekcie codziennego domowego funkcjinowania jako rodziny z dziećmi ale także w aspekcie nas jako pary. Mielibyśmy szanse gdybysmy oboje tego chcieli. Mamy warunki i mozliwości. No ale widać są prostsze rozwiązania...

              A co do, jak to ktoś okreslił" strzelania sobie dzieci. Wybacz, ale trochę to chyba nie tak. Nasze małżeństwo nie trwa 2 lata, tylko wielokrotnie dłużej. W tak długim czasie, wierz mi, są lepsze okresy, które nazwałam przerwami. Po pierwszym dziecku bardzo długo zastanawiałam się nad kolejnym, bo nie było dobrze. Ale potem był dość długi dobry czas, decyzja była przemyślana, kolejne niestety się zdarzyło - ale jeszcze nie było wtedy najgorzej. W każdym razie (haha) był seks... Z pewnością jednak dzieci stanowią o dodatnim bilansie naszego małżeństwa. Chcielismy je mieć,nie "strzelaliśmy" ich sobie bezmyslnie, ja w każdym razie nie.
            • tully.makker Re: Widze, ze u ciebie ciezko z czytaniem 21.12.10, 12:11
              > Zastanawiam się teraz nad tym, co mają zrobić ci panowie, którzy z racji wieku
              > fizjologicznie już nie mogą stanąć na wysokości zadania, viagra jest u nich prz
              > eciwwskazana, a żony nie lubią innego seksu, niż ten tradycyjny.

              O ile wiem, mozna wszzepic protezy czy cos w tym guscie.
              • zmeczona100 Re: Widze, ze u ciebie ciezko z czytaniem 21.12.10, 12:30
                Już widzę te tłumy mężczyzn big_grin

                www.optimed.home.pl/imp_implanty_pracia.php
                • tully.makker Re: Widze, ze u ciebie ciezko z czytaniem 21.12.10, 12:35
                  Tak szczerze - w opisajen przez ciebie sytuacji, gdyby partner nie podejmowal zadnych staran, by to rozwiazac, to chyba bym sie jednak rozstala...
        • braktalentu Re: zdrada, dzieci, święta 21.12.10, 15:21
          Biorąc pod uwagę wątek Tully z forum Brak Seksu w Małżeństwie podejrzewam, że na miejscu autorki jednak by się zmusiła, tak jak zmusza się w swoim związku:

          ""od paru lat zyjemy w nastepujacym schemacie - nastepnego dnia po upojnej nocy chlop robi sie wredny, agresywny, czepia sie drobiazgow i szuka awantury. Po awanturze
          nastepuja wielodniowe fochy, az do czasu, gdy na dzien, gora dwa robi sie mily, uprawiamy sex i caly schemat zaczyna sie od poczatku. Coraz mniej mam ochote na sex, bo wiem, ze primo, po nim znowu bedzie kolejna awantura, a sekundo - bo brzydzi mnie to cale podlizywania sie i udawanie po to tylko, by wyludzic swiadczenia seksualne. Pisze wyludzic, majac na mysli to, ze w moim odczuciu ucieka sie do falszu. A ja najpierw bardzo dlugo dawalam sie nabierac, a teraz tez nie odmawiam, by nie robic mu przykrosci, choc nie mam juz do tego serca ani ochoty."


      • agamagda Re: zdrada, dzieci, święta 21.12.10, 11:45
        Tully, przepraszam, że to piszę, ale czy ty naprawdę się nie czytasz zanim wciszniesz klawisz enter? Nie rozumiem tego tonu wyższości i krytyki akurat w Twoim wykonaniu.
        Pamiętam Twoje posty w których żalisz się na bycie traktowaną podmiotowo - Twój M jest miły tylko jak chce seksu. Postawa autorki wątku jest duzo bardziej uczciwa, jest źle ona nie chce się zmuszać do kontaktu fizycznego. Czy winą autorki jest dopuszczene do takiej sytuacji - nic bardziej dyskusyjnego.

        Poza tym, kwestia strzelania sobie kolejnego dziecka w nierokującym (a w Twoim przypadku wręcz rozkładającym się, a przy okazji Ciebie) związku nie powinna być przez Ciebie krytykowana.
        • tully.makker Re: zdrada, dzieci, święta 21.12.10, 12:16
          Pamiętam Twoje posty w których żalisz się na bycie traktowaną podmiotowo - Twój
          > M jest miły tylko jak chce seksu.

          Widzisz, zle pamietasz. Ja sie zastanawialam, dlaczego jest niemily po sexie, i czy jakies problemy psychologiczne zwiazane z rozdarciem miedzy potrzeba sexu a przekonaniem, ze to brudna i wstretna czynnosc, czy cos w tym rodzaju.

          Postawa autorki wątku jest duzo bardziej ucz
          > ciwa, jest źle ona nie chce się zmuszać do kontaktu fizycznego

          A co jest nieuczciwego w mojej postawie osoby, ktora lubi sex i nawet awantura jej nie przeszkadza w fajnym bzykanku?

          Nieuczciwe jest niegodzenie sie na sex, a dziwienie sie, ze doszlo do zdrady. nieuczciwe jest robienie z sexu argumentu przetargowego, stawianie warunkow, ze jak ty to czy tamto, to bedzie sex, a jak nie to nie bedzie. No chyba ze sie jest prostytutka, ale rozumiem, ze na tym forum sie potepia taka postawe, ja tez jej nie polecam.

          Poza tym, kwestia strzelania sobie kolejnego dziecka w nierokującym (a w Twoim
          > przypadku wręcz rozkładającym się, a przy okazji Ciebie) związku nie powinna by
          > ć przez Ciebie krytykowana.

          A moze przyblizysz mi, co masz na mysli?
          • zmeczona100 Re: zdrada, dzieci, święta 21.12.10, 12:21
            A uczciwe jest nieliczenie się z odczuciami kobiety i oczekiwanie od niej seksu, bo jest przecież żoną?

            -----------
            "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
            • tully.makker Re: zdrada, dzieci, święta 21.12.10, 12:28
              Widzisz, ja na to patrze inaczej, bo doswiadczylam okresu zaniku naszego zycia seksualnego. Chlop nie umial sie mprzyznac do problemow zdrowotnych, bo przerazaly go tak bardzo, ze nie byl w stanie o tym mowic, a ja nie wiedzac o co chodzi przezywalam bardzo bolesne chwile. Konflikty spowodowane ta sytuacja prawie rozbily nasz zwiazek, mimo ze trwalo tylko 6 miesiecy zanim w koncu udalo sie postawic diagnoze i chlop sie wyjail, w czym rzecz - bo okazalo sie to mniej grozne, niz poczatkowo go straszono.

              Brak sexu w zwiazku jest zgodnie z moimi doswiadczeniami pierwszym krokiem do jego calkowitej destrukcji, ba, czesto nie potrzeba juz podejmowac zadnych kolejnych krokow, wystarczy ten jeden.

              I mimo ze potepiam zdrade, to wtedy tez mialam ja w planie, dziwie sie wlasciwie, ze sie powstrzymalam.
              • zmeczona100 Re: zdrada, dzieci, święta 21.12.10, 12:36
                Tully, na niechęć kobiet do seksu z ich partnerami patrzę jako na konsekwencje wspólnego funkcjonowania w związku.
                Dla większości mężczyzn jest tak, że jest seks, to wszystko jest OK. Ale dla większości kobiet jest odwrotnie- jest wszystko OK, to jest seks. Bo seks dla większości kobiet jest dopełnieniem, a nie początkiem.
                • tully.makker Re: zdrada, dzieci, święta 21.12.10, 12:54
                  Czuje, ze powinnam do ciebie tez po imieniu, tak jak ty do mnie, ale jakos mi nie chce przez klawiature przejsc Zmeczona - mam nadzije, ze juz sie tak nie czujesz? Moze cios pozytywniejszego? Tak, czy inaczej - zgadzam sie, ze wiekszosc kobiet ma tak, jak napisalas powyzej. Tylko, ze to niczego nie zmienia. jakiekolwiek nie byklyby powody niecheci do sexu, jakkolwiek sluszne by one nie byly, to jednak taki brak niszczy intymna wiez miedzy ludzmi i powoduje totalna zapasc zwiazku.
                  • estimata Re: zdrada, dzieci, święta 21.12.10, 13:03
                    No dobrze, ale jeśli ten seks był fatalny? A próby zmian powodowały tylko narastanie niechęci? Kiedy w związku zawodzi komunikacja, porozomienie w tej strefie wydaje mi się w ogóle niemożliwe. Nie twierdzę, że związek bez seksu jest normalny, ale seks jako powinność tez normalna nie jest. Ponieważ komunikacja werbalna szwankowała, starałam się aranżować sytuacje, w których te sprawy miałyby szansę się poprawić bez gadania. Nie skorzystał. Czyli nie zrobił nic. Bo doskonale wie, że chwycenie mnie bez zbędnych wstepów za tyłek działa jak płachta na byka.
                    • tully.makker Re: zdrada, dzieci, święta 21.12.10, 14:02
                      > No dobrze, ale jeśli ten seks był fatalny?

                      Przyznam szczerze, ze nie rozumiem za bardzo. jakosc sexu zalezy od obu stron, a zawsze sprawdza sie trzymanie nog razem dopoki nie jestesmy gotowe na nastepny etap.
                      • estimata Re: zdrada, dzieci, święta 23.12.10, 10:12
                        Widzisz, na tym polegała własnie między innymi beznadziejnośc tego seksu, że zbyt długie wstepy nie wchodziły w grę, zasada, jak piszesz, trzymania nóg...itd, odpadała, ponieważ facet nie rozumiał dlaczego. I ani komunikaty werbalne wprost nie trafiały (obrażał się lub nie chciał gadać) ani pozawerbalne także nie. Jednak ewentualnie mogłabym to zaakceptować, rezygnując z atrakcyjności seksu dla mnie, gdyby on wykazał się w innych dziedzinach. Ale się tez nie wykazywał. Także i po słynnych deklaracjach miłości i determinacji co do ratowania związku.
                        • tully.makker Re: zdrada, dzieci, święta 23.12.10, 11:00
                          Nie chce wchodzic w szczegoly, po o nie forum nas to, ale nie kumam. Z moich doswiadczen wynika, ze facet gotowy do akcjim zrobi wszystko, by te akcje podjac, nawet gotow jest popiescic partnerke wink
                  • zmeczona100 Re: zdrada, dzieci, święta 21.12.10, 17:26
                    tully.makker napisała:

                    > Czuje, ze powinnam do ciebie tez po imieniu, tak jak ty do mnie, ale jakos mi n
                    > ie chce przez klawiature przejsc Zmeczona - mam nadzije, ze juz sie tak nie czu
                    > jesz? Moze cios pozytywniejszego?

                    Dlaczego- powinnaś? Przecież nie ma takiej konieczności smile
                    A zmęczona się czuję- taka przeżuta i wypluta. Ale mam nadzieję, że to w końcu się zmieni smile


                    Tylko, ze to niczego nie zmienia. jakieko
                    > lwiek nie byklyby powody niecheci do sexu, jakkolwiek sluszne by one nie byly,
                    > to jednak taki brak niszczy intymna wiez miedzy ludzmi i powoduje totalna zapas
                    > c zwiazku.

                    Dla mnie takie przedstawienie sprawy jednak wiele zmienia- przede wszystkim brak seksu staje się objawem, a nie przyczyną problemów w związku, a więc zastosowane leczenie ma większe szanse powodzenia w myśl zasady, że skuteczniejsze jest leczenie przyczynowe, a nie objawowe. Poza tym pozwala na zajęcie się całym związkiem, a nie tylko kobietą, która "ma problem z seksem" (seks to sfera wspólna).

                    Pominęłam tu całkowicie rozważania na temat braku libido u kobiety z powodu jakichś problemów zdrowotnych, bo tu przyczyna inna, a skutkiem może być rozpad z powodu braku seksu- o czym pisałaś.
                    • tully.makker Re: zdrada, dzieci, święta 21.12.10, 20:26
                      Dla mnie takie przedstawienie sprawy jednak wiele zmienia- przede wszystkim bra
                      > k seksu staje się objawem, a nie przyczyną problemów w związku

                      Ale to tak naprawde bledne, samonapedzajace sie kolo. Ktore ktos musi przerwac, albo bedzie pozamiatane.
              • niutka Re: zdrada, dzieci, święta 21.12.10, 20:30
                Gdybym kochała faceta, z którym jestem w związku, nigdy w życiu nie pomyślałabym o byciu/przespaniu się z innym mężczyzna... Co innego gdybym nie żywiła do niego żadnych uczuć. Mój były małżonek chyba myślał inaczej... zresztą mnie to już "nie interesi".
              • janznepomuka Re: zdrada, dzieci, święta 22.12.10, 12:33
                Tak, seks jest zwierciadłem związku....Tak naprawdę seks jest JEDYNYM elementem więzotwórczym, przynajmniej przez pierwsze wiele lat. To seks-baza pozwala nadbudować więź psychiczną, potrzebę bycia razem (bo jest nagrodą za to bycie razem). I to wspomnienie seksu po nadbudowaniu więzi psychicznej pozwala przetrwać ewentualne kryzysy, ale przede wszystkim nieuniknione obniżki poziomu seksualnych potrzeb
                • sinsi Re: zdrada, dzieci, święta 22.12.10, 13:35
                  > Związek, w którym seks STAJE SIĘ jest kartą przetargową już W TYM MOMENCIE nie
                  > istnieje

                  Trzeba wziąć pod uwagę, że niektorzy (zarowno mężczyźni jak kobiety) inaczej nie umieją. Zostali ukształtowani przez otoczenie tak, że seks jest wystawiany do przetargu cały czas. Nawet przed zaistnieniem związku. Stąd są potem wymuszenia seksu z jednej strony i domaganie się bezwarunkowego spełniania obowiązku małżenskiego (zamiast zbudowania takiej więzi, by partner/ka chciała z własnej woli uczestniczyć w tym) i stąd jest reglamentowanie seksu bo ktoś sobie nie zasłużył, albo manipulowanie seksem dostaniesz d... jeśli wreszcie naprawisz kran. Znam osoby, które w małżeństwie płaciły sobie za seks... Niby w żartach, ale nie do końca żarty... Gdy tylko obietnica seksu stymuluje męża do zaangażowania się w sprawy rodziny lub bycia miłym dla żony...
                  • estimata Re: zdrada, dzieci, święta 23.12.10, 10:17
                    tamto było do jana, teraz do sinsi. Otóz ja nie manipulowałam seksem i od czasu, kiedy nie sypiamy ze soba także takiego zamiaru nie miałam. Chciałam zaakcentować, że własnie brak seksu jest odzwierciedleniem braku innych więzi między nami i proste wypełnianie przez męża domowych obowiązków bez odbudowy tych więzi nie załatwiło tu niczego. A on oczekiwał, że jak np. naprawi kran lub zajmie się WŁASNYMI dziećmi raz w tygodniu to mu wskoczę do łóżka. Powinnam?
                    • tully.makker Re: zdrada, dzieci, święta 23.12.10, 11:28
                      A on oczekiwał, że jak np. naprawi kran lub zajmie si
                      > ę WŁASNYMI dziećmi raz w tygodniu to mu wskoczę do łóżka. Powinnam?

                      Hmmm, to zalezy od twoich uczuc - jedno czego bym nigdy nie proponowala, to uprawiac sex, bo powinnas. Pryznam, ze jak chlop mi zrobi goraca czekolade i przyniesie do lozka wieczorem, to jakos mi ochota na sex wzrasta, ostatnio, jak naprawil prysznic, to tez czulam sie bardzo napalona.

                      I nie chodzi o wykonanie czynnosci, tylko o to, ze ja wiem, ze on moglby miec ten zepsuty prysznic jeszcze 20 lat i nie robiloby mu to roznicy ( znam drania az za dobrze) - zrobil to, by mi bylo przyjemnie. Nie po to, zeby uniknac gledzenia, bo ja z zasady nie gledze wink
                    • sinsi Re: zdrada, dzieci, święta 23.12.10, 21:45
                      Seks jest ważny, ale to nie wszystko i nie rozwiąże on wszystkich problemów. Nawet codzienn,y nie uchroni przed rozpadem małżeństwa,jeśli reszta porozumiewania się kuleje. Obawiam się, że w Twoim przypadku rozmijacie się z mężem w wyobrażeniu waszego związku i ról jakie ta druga osoba ma spełniać.
                  • tully.makker Re: zdrada, dzieci, święta 23.12.10, 10:55
                    Gdy tylko obietnica seksu stymuluje męża do zaangażowania
                    > się w sprawy rodziny lub bycia miłym dla żony...

                    Albo odwrotnie - wszak kobiety tez cierpia z powodu braku sexu, tak jak pisalam, doswiadczylam tego na wlasnej skorze. I te kilka miesiecy spowodowaly bardzo drastyczny wylom w wiezi - z obu stron. Dlatego kobieta, ktora odmawia sexu, coraz mniej go pragnie z tym wlasnie partnerem, bo i jej uczucia ulegaja ochlodzeniu. Sama sobie podstawia noge, innymi slowy.
                    • noname2002 Re: zdrada, dzieci, święta 23.12.10, 13:15
                      A jeśli on jest niemiły, bo mu tego seksu brakuje?bo ma dość bycia kimś, kto na seks musi "zasłużyć"?może to takie błędne koło było?
                • estimata Re: zdrada, dzieci, święta 23.12.10, 10:08
                  Nie do końca rozumiem. Seks to chyba jednak nie jest baza. Owszem, cementuje, powinien przynajmniej. Wtedy kiedy jest co cementować. Jesli jednak na co dzień facet jest dla mnie niemiły, nie ma czasy żeby zamienić choćby trzy zdania bo ZAWSZE ma coś WAŻNIEJSZEGO do roboty a ja mu ZAWSZE przeszkadzam, choćby drobnym zapytaniem o której dziś wróci do domu, to czy w takiej sytuacji seks może jako podstawa wystarczyc? No sorry, ale nie wydaje mi się.
                  • janznepomuka Re: zdrada, dzieci, święta 28.12.10, 15:43
                    I słusznie Ci się nie wydaje. To, że napisałem, że seks jest JEDYNYM czynnikiem wiezotwórczym nie oznacza przecież, że zawsze MUSI nim być. Twój post również nie wskazuje na istnienie jakiegokolwiek innego czynnika....

                    Jan
          • agamagda Re: zdrada, dzieci, święta 21.12.10, 16:59
            > Widzisz, zle pamietasz. Ja sie zastanawialam, dlaczego jest niemily po sexie, i
            > czy jakies problemy psychologiczne zwiazane z rozdarciem miedzy potrzeba sexu
            > a przekonaniem, ze to brudna i wstretna czynnosc, czy cos w tym rodzaju.


            Nie sądzę, nie chodziło o dylematy flozoficzne, typu czynność fizjologiczna, ale o zachowanie - ja bym określiła to jako gnojenie Cię psychiczne - które zmienia się tylko w okresie, gdy chłop chce zanurzyć Lucka. Autorka wątku ma podobny do Twojego problem, z tym, że w niej budzi niechęć ciupcianie się z gościem, któy zachowuje sie tak jak zachowuje się Twój M.
            Twoja dosadna krytyka i wywyższanie się są niestosowne, bo sama się zachowujesz w sposób powiedzmy - dyskusyjny.

            Piszesz, że tobie bzykanko po awanturze odpowiada - ok. To moze tłumaczyć dlaczego od lat masz taki a nie inny układ ze swoim Partnerem i dlaczego ciągle jedziesz na prochach.


            Poza tym, kwestia strzelania sobie kolejnego dziecka w nierokującym (a w Twoim
            >
            > > przypadku wręcz rozkładającym się, a przy okazji Ciebie) związku nie powi
            > nna by
            > > ć przez Ciebie krytykowana.
            >
            > A moze przyblizysz mi, co masz na mysli?
            >


            Podobno sama jesteś w ciaży. W rokującym problemy związku. Czy juz nie?


            Wiem, ze jadę ostro, ale otrząśnij się w końcu, i przestań pouczać inne osoby, kiedy sama nie umiesz uporządkować włąsnego życia. A Twoje wstawki o ciąży
            • zmeczona100 Re: zdrada, dzieci, święta 21.12.10, 17:16
              Wiesz co, agamago? To, co zrobiłaś, jest wstrętne!!!!!!!!!!!!!!!!!
              • braktalentu Re: zdrada, dzieci, święta 21.12.10, 20:04
                Pardon, ale ja nie załapałam. Co takiego wstrętnego zrobiła Agamagda? Faktem jest, że Tully od długiego czasu uskarża się na najróżniejszych forach na stan swojego związku. Faktem jest, że epatuje depresją gdzie tylko się da (moim zdaniem to nie depresja, a narcyzm), a na ton w jakim się wypowiada nie jedna Agamagda zwróciła uwagę. Tully znana jest z protekcjonalnych wypowiedzi równie dobrze co z teatralnych gestów i deklaracji
                ("ach, odchodzę, odchodzę, tam gdzie panuje życzliwość i zrozumienie"), a Jej wiarogodność w związku ze sprzecznymi postami publikowanymi na forach wielokrotnie była była poddawana w wątpliwość w najróżniejszych gronach. Cesarz jest nagi i nawet jeśli ta prawda jest wstrętna to żadna w tym wina tego, kto stwierdził fakt.
              • tully.makker Re: zdrada, dzieci, święta 21.12.10, 20:33
                > Wiesz co, agamago? To, co zrobiłaś, jest wstrętne!!!!!!!!!!!!!!!!!

                Oj tam, nie przejmuj sie tak. Ja tez moglabym wyciagnac pare osobistych rzeczy na temat tej osobniczki, ale po co? Ja nie mam sie czego wstydzic, osiagnelam bardzo wiele, chociazby to, ze udalo mi sie pokonac depresje, ktora dreczyla mnie przez tyle lat, to ze zdolalam pokonac kryzys w swoim zwiazku i stworzyc szczesliwa rodzine. Nic dziwnego, ze to budzi zawisc.
                • braktalentu Re: zdrada, dzieci, święta 21.12.10, 21:01
                  "Ja tez moglabym wyciagnac pare osobistych rzeczy na temat tej osobniczki, ale po co?"

                  No pewnie, po co? Wystarczy, że wywlekłaś te dotyczące mnie. Nie rżnij głupiej Tully. SPROWOKOWAŁAŚ tę sytuację. Winą Agi jest to, że DAŁA SIĘ SPROWOKOWAĆ.
                  Brakowało Ci argumentów?
                  Masz się czego wstydzić Tully. Brak wiarygodności jest powodem do wstydu. Zastanawiające, że Ciebie w ogóle nie krępuje publikowanie sprzecznych informacji. Może to nie depresja, tylko rozdwojenie jaźni.
            • tully.makker a moge sie dowiedziec 21.12.10, 20:06
              Od kogo dowiedzialas sie plotki o mojej ciazy? Nie pisalam o tym na zadnym otwartym forum.
            • tully.makker Re: zdrada, dzieci, święta 21.12.10, 20:16
              Nie sądzę, nie chodziło o dylematy flozoficzne.

              Widzisz, tym sie wlasnie roznimy, ze ja chyba jestem nieco bardziej wyrafinowana intelektualnie, i tak, z wyksztalcenia jestem filozofka, ktora przezywa swoje zycia swiadomie i prowadzi refleksje filozoficzna nad rzeczami zachodzacymi w iotaczajacym swiecie. Nawet jesli dla ciebie sie to sprowadza do poziomu fizjologii. To gratulacje.

              dlaczego ciągle jedz
              > iesz na prochach.
              Dalas kolejny dowod swojej glupoty i prostactwa, ale znize sie do twojego poziomu i wyjazsnie ci przystepnie, na twoim wlasnym poziomie. Od lat nastoletnich , czyli od ponad 20, cierpie na dziedziczna zreszta depresje endogenna. Moja depresja nie ma wiele wspolnego z wydarzeniami w moim zyciu, nie mialam jej podczas rozwodu, a objawy podczas ostatniego nawrotu zaczely sie duzo wczesniej, niz kryzys w moim zwiazku.

              kiedy sama nie umiesz uporządkować włąsnego życia.

              Rozumiem, ze zachodzi mechanizm projekcji, ale uwierz mi, moje zycie jest w doskonalym porzadku. Mam wspaniale dzieci, kochajacego partnera, dajaca satysfakcje intelektualna, emocjonalna i finasowa prace, piekna mieszkanie, wymarzony samochod i last but not least, dwa cudowne psiaki. W zasadzie jedyne, czego moge sie bac teraz, to zazdrosc bogow. A wiesz z czego jestem najbardziej dumna? Ze wszystko to osiagnelam dzieki inteligencji, pracy i sile woli.
              • braktalentu Re: zdrada, dzieci, święta 21.12.10, 20:26
                "Mam wspaniale dzieci, kochajacego partnera, dajaca satysfakcje intelektualna, emocjonalna i finasowa prace, piekna mieszkanie, wymarzony samochod i last but not least, dwa cudowne psiaki. W zasadzie jedyne, czego moge sie bac teraz, to zazdrosc bogow. A wiesz z czego jestem najbardziej dumna? Ze wszystko to osiagnelam dzieki inteligencji, pracy i sile woli."

                Pierdolisz. Albo ktoś się pod Ciebie podszywa. Czy brak anonimowości w sieci to forma zazdrości bogów?
              • braktalentu Re: zdrada, dzieci, święta 21.12.10, 20:46
                "ze ja chyba jestem nieco bardziej wyrafinowana intelektualnie"

                Z "chyba" jest jak z "prawie" - robi dużą różnicę.

                ", i tak, z wyksztalcenia jestem filozofka, ktora przezywa swoje zycia swiadomie i prowadzi refleksje filozoficzna nad rzeczami zachodzacymi w iotaczajacym swiecie."

                Być może w realu, bo tu na forach gazety jesteś Tully Maker - wirtualna postać, która żyje w świecie poradników "jak zatrzymać portki w domu" i której refleksje sprowadzają się do tematów z prasy kobiecej. Przywoływanie jako dowodu porządku we własnym życiu stanu posiadania jest raczej żałosne. Pisanie o wspaniałym partnerze w dobie wyszukiwarki to traktowanie pozostałych uczestników forum jak idiotów. Podlinkować?

                dla mnie jesteś Tully Madziulcem forów "rodzinnych". Postacią ze wszech miar godną współczucia, ale niestety na tyle szkodliwą, że pro publico bono nie można przemilczać nieścisłości w Twoich postach.
          • braktalentu Re: zdrada, dzieci, święta 21.12.10, 17:58
            "Widzisz, zle pamietasz. "

            Najwyraźniej Ty już nie pamiętasz co gdzie piszesz. W wątku, który wspomina Agamagda zastanawiałaś się co sprawia, że partner traktuje Cię źle, a miły jest TYLKO PO TO, żeby wyłudzić świadczenia seksualne. Cytat z samej siebie masz również w tym wątku - możesz sobie odświeżyć pamięć.

            "A moze przyblizysz mi, co masz na mysli?"

            A sama nie wpadłaś na to, co Agamagda może mieć na myśli?
    • brzydula09 Re: zdrada, dzieci, święta 21.12.10, 11:07
      Rozumiem Twoje: na przemian ból,żal i rozgoryczenie.
      Złoty środek musisz znaleźć sama, tu nikt nie powie jak powinnaś postąpić żeby było dobrze - myślę, że sama będziesz wiedzała jakie rozwiązanie tej sytuacji jest najlepsze (i nie jest to złośliwe, ale nikt nie był w Twoim domu i nie wie tak naprawdę co czujesz i jak to wyglądało).
      Wiesz co zrób coś milego na te Święta dla siebie i dla swoich Dzieci - zapomnij choć na chwilę o wszystkim, gdyż smutna i zatroskana Mama jest najgorszym widokiem dla Dzieci i dla samej Mamy (uwierz mi wiem to po sobie, też mam Iskierkę i zawsze to wyczuje i wtedy pyta:Mamo dlaczego jesteś smutna), wiem ,że to trudne - ale dla Dzieci warto. Znajdź pozytyw dosłownie we wszystkim, a jest teraz trochę miłych reczy, które się robi tzn. gotowanie wspólne a to jemioła - wiesz... Zdaję sobie sprawę, że to tylko słowa, ale wierz mi ja w ubiegłym roku też Święta przeżyłam w podobnej atmosferze i łzy mi kapały same jak niosłam drzewko, ale...
      wiem, wiem łatwo mówić.
      Życzę Tobie i Najbliższym pogodnej ,pozytywnej atmosfery - wyciszenia - dużo wiary we wszystko co ma sens.
      Pozdrawiam serdecznie.
    • fikcyjne-konto Re: zdrada, dzieci, święta 21.12.10, 11:31
      Podsumujmy:
      -długie lata przemocy psychicznej (czyjej? sugerujesz, że jego? a co ty przez te lata zrobiłaś z tym fantem?)
      -jego wieczna nieobecność w domu (to kiedy tę przemoc stosował i czy aż tak bardzo byłaś pod jej wpływem?)
      -w przerwach kolejne dzieci (bez twojego w tym udziału? bez twojej świadomości?nie wiesz co to antykoncepcja? a może odpowiadała ci taka rola?)
      - potem"On twierzdił, że skoro nie ma awantur to jest świetnie, a brak seksu to moje dziwactwo, a on, biedaczek, cóż musi się pogodzić." (a co Ty twierdziłaś o tej sytuacji?)
      -"Nie zrealizował żadnej z wczesniejszych obie tnic (wspólny wyjazd, jakieś wyjścia etc), a moje propozycje odrzucał." (i co z tym fantem zrobiłaś? byłaś konsekwentna?nie? to do kogo pretensje?)
      - "Budował moje i tak rozbujane poczucie winy, wiedząc, że dla dzieci mogę wiele poświęcić." (ty w tym miałas udział bo na to pozwalałaś i dzieci były usprawiedliwieniam by g....nie musieć ruszać, świat wartości każdy wybiera sobie sam, jesli uzalezniasz się od tego co oczekują od ciebie inni to ponosisz tego konsekwencje)
      -"I nagle teraz właśnie, tuz przed święt ami, dowiedziałam się, że mnie zdradza. Najprawdopodobniej od miesięcy. Perfidn> ie kłamie" (dlaczego jesteś zdziwiona czymś co jest naturalną konsekwencją wcześniejszej sytuacji i waszych relacji wzajemnych? czy dopiero nowa kobieta uświadomiła ci że facet kłamie i kompletnie się z tobą nie liczy? przeciez cała opowieść o waszym związku to przykład kłamstw, pustych obietnic, nie liczenia się z Tobą przez niego i przez ciebie samą. więc? ... gdzie Twoje myślenie przyczynowo-skutkowe?)


      Podsumowanie 2:
      -można w związku jeść codziennie gówno i latami twierdzić, że smakuje, karmić nim dzieci, siebie, męza, dawać się traktowac jak popychadło i trzymac się usilnie tego stanu pazurami,
      ale wstrząs powoduje dopiero dopiero wyobrażenie penisa męża w innej kobiecie.



      Marsz do psychologa przepracować swoje poczucie winy, uzależnienie od męża, unikanie odpowiedzialności za własne wybory, brak poczucia wartości i Twoje własne tendencje do zakłamywanie rzeczywistości.

      • estimata Re: zdrada, dzieci, święta 21.12.10, 11:47
        Skąd wiesz, że nie korzystałam z pomocy psychologa? Otóz korzystałam, od momentu, kiedy uświadomiłam sobie tę wielotetnią sytuację braku szacunku i mojego strachu przed wrzaskiem. Korzystalismy także z terapii małżeńskiej. Z takim skutkiem, że pan znalazł sobie panią. A co do tego penisa w innej kobiecie... to nie o penisa tu chodzi, tylko w ogóle o jego obecność w jej życiu a brak w moim. Jedna część ciała, choćby i ważna, sama w sobie znaczenia nie ma. Sam penis, bez reszty faceta, człowieka, mnie nie satysfakcjonuje, i własnie dlatego z nim nie sypiałam. Ale jeśli, jak deklaruje, nie chce sie rozwodzić (co zaproponowałam po dłuższym okresie niemożności dogadania się) i kocha MNIE I DZIECI, to z całą konsekwencją tego twierdzenia. Czyli ma penisa także trzymac w domu, choćby miał go nie używać. Lecz najlepiej, by użył reszty swojego jestestwa do tego, by mnie przekonać do korzyści płynących z jego używania. Tak bym to widziała. Pozdrawiam
        • fikcyjne-konto Re: zdrada, dzieci, święta 21.12.10, 12:13
          Ty byś tak to widziała, ok, ale z kim takie relacje chcesz tworzyć?
          Bo jak na razie, to wygląda, że "wzięłaś sobie" kiepskiego faceta z ktorym się nie dogadujesz
          i życzeniowo chcesz by był kimś innym niż jest i zawsze był. Nie da rady. On właśnie jest taki jak na załączonym obrazku a nie inny.

          Moja znajoma przez 15 lat twierdzila że jej mąż zrobi karierę bo tak jej mówił, mimo, że od 15 lat wiecznie mieli dlugi za jego przyczyną to nie zauważała tego. Wyzywał ją, szantażował, wykorzystywał ale mówił że kocha więc uznawała że faktycznie kochał. Itd itp. ..ot,takie jej skrzywienie i automatyczne podporządkowanie jego potrzebom. Skonczylo się źle, jak wszystkie zafałszowane realia.

          Patrz na czyny a nie na słowa. I pamiętaj, że masz prawo mieć własne zdanie i potrzeby, o ile one nie naruszają praw drugiej strony. Jeśli ustaliliście że pracujecie nad związkiem - to pracować winniście oboje. Bo mówienie "on ma być taki i siaki", a jeśli nie jest to..... to i tak nic się nie zmienia - to brniesz w nieszanowanie się. A karanie odmową seksu to szantaż, "jak będziesz miły to cię dopuszczę"?
          Mąż to nie jest Twój niewolnik, ani Ty jego niewolnica do spełniania życzeń. Nie traktujcxie się oboje w ten sposób. W związek weszliście razem, to i razem trzeba kryzysy przepracować. Jeśli ktoraś strona tego unika, to pora jej podziękować.
          A psycholog się przyda nadal.
          • estimata Re: zdrada, dzieci, święta 21.12.10, 12:57
            A na czym ta praca nad związkiem miałaby polegać? Bo moim zdaniem własnie na wypracowywaniu pewnym kompromisów. Ja dla ciebie zrobię to czy tamto a ty zrezygnujesz z tego czy owego. Ja zaakceptuję pewne rzeczy a ty zmnienisz postepowanie w pewnej sprawie itd, itp. Wszystko po to by wszystkim było milej, lepiej, a wtedy i skłonność do cieplejszych uczuć się zwiększa. Nie jestem juz dzieckiem, doskonale wiem, że namiętność wiecznie nie trwa, ale praca nad wzajemnymi relacjami teoretycznie może spowodować, że będą one ciepłe i satysfakcjonujące. A w takiem atmosferze, w sprzyjających okolicznościach, mogą się i chwile uniesien zdarzyć.
        • tully.makker Re: zdrada, dzieci, święta 21.12.10, 12:20
          Ale jeśli, jak deklaruje, nie chce sie rozwodzić (co zaproponowałam
          > po dłuższym okresie niemożności dogadania się) i kocha MNIE I DZIECI,

          Takie deklaracje zazwyczaj mozna miedzy bajki wlozyc, moj ex skladal takie same, jednoczesnie bzykajac wszystko, co sie ruszalo i nie uciekalo na drzewo.
          • zmeczona100 Re: zdrada, dzieci, święta 21.12.10, 12:25

            Przepraszam, a co z daniem drugiej szansy?
            Tu są dzieci, wieloletnie zobowiązania względem nich, więc gratuluję możliwości tak szybkiego ostatecznego załatwienia sprawy. Ja jednak tak nie mogłabym, więc decyzję podjęłam o rozwodzie podjęłam dopiero wtedy, gdy na 100% byłam pewna, że jest to jedyne wyjście w mojej sytuacji.
            • tully.makker Re: zdrada, dzieci, święta 21.12.10, 12:30
              > Przepraszam, a co z daniem drugiej szansy?

              Ale tu chyba mowimy nie o drugiej, tylko o 22?
            • fikcyjne-konto Re: zdrada, dzieci, święta 21.12.10, 12:33
              Czy ktoś każe się rozwodzić? Znajomy mial 8 długookresowych kochanek oraz wiele przygód w trakcie 25 lat małżeństwa. Nawet kilka lat mieszkał z inną, potem wrócił na łono rodziny i znowu mial dochodzące kochanki.
              Jak komuś odpowiada taki związek to przeciez może w nim trwać do końca (często do żądania rozwodu przez drugą stronę, bo już sobie życie z inną przygotował)
              A jak komuś nie odpowiada, że mąż/żona niereformowalnie puszcza gazy przy obiedzie i beka- to też może odejść. Nie musi czekać na zdradę.
              Każdy ma swój własny próg wrażliwości, sztuka tylko go znaleźć i nazwać po imieniu sytuację.

              • zmeczona100 Re: zdrada, dzieci, święta 21.12.10, 17:30
                fikcyjne-konto napisała:

                >
                > Jak komuś odpowiada taki związek to przeciez może w nim trwać do końca (często
                > do żądania rozwodu przez drugą stronę, bo już sobie życie z inną przygotował)
                >

                Pod warunkiem, że obydwoje zgodzili się na takie podejście PRZED sformalizowaniem związku, a nie już w trakcie jego trwania.

                A jak komuś nie odpowiada, że mąż/żona niereformowalnie puszcza gazy przy obied
                > zie i beka- to też może odejść. Nie musi czekać na zdradę.

                Cóż za wyszukany związek przyczynowo- skutkowy, WOW!
      • fikcyjne-konto Re: zdrada, dzieci, święta 21.12.10, 11:51
        Ps. Jesteś kolejną z wielu wielu osób(przodują w tym kobiety), która ustawiła się chętnie w życiowej roli poświęcającej się cierpiętnicy. Znosi w imię wyimaginowanego czyjegoś "dobra" beznadziejne relacje w rodzinie i niewiele wymagając-nic nie dostaje i się tym zadawala, całość decyzyjności a tym samym odpowiedzialności usiłujesz zostawić mężowi(np Tobie jest żle ale to on ma podjąć decyzję o rozwodzie i masz żale, że tego nie robi- a przecież masz chyba swoją wolę i swoje zdanie? albo "robienie dzieci" - robiliście w dwójkę Tobie nikt nie kazał, więc nie musialaś jeśli nie chciałaś, itd itp) , wiedząc od lat, że on nie dziala dla Twojego ani rodziny szczęścia tylko zajmuje się sobą, z Tobą się zupełnie nie liczy(wypracowane przez oboje realcja i Twój brak konsekwencji w momencie gdy on nie spełnia kolejnych obietnic).

        W momencie gdy ustawilaś się w roli "mąż jest beznadziejny ale ja będę ta dobra, która zniesie wszystko i się poświęci dla rodziny skoro on rozwodu nie chce", i oczekiwałaś od męża rekompensaty dla siebie a dostalaś zdradę, to tak jest, boli podwójnie mocno.
        Więc pora otrzeźwieć i przejść do konkretnych konsekwentnych dzialań, a nie oszukiwać siebie samej i udawać przed wszystkimi, że jest w związku dobrze.
        • zmeczona100 Re: zdrada, dzieci, święta 21.12.10, 12:11
          > Ps. Jesteś kolejną z wielu wielu osób(przodują w tym kobiety), która ustawiła s
          > ię chętnie w życiowej roli poświęcającej się cierpiętnicy.

          Gdyby nie było tych cierpiętnic, to jako gatunek wymarlibyśmy w momencie tworzenia pierwszych struktur życia społecznego. Która by Was wtedy chciała.
          • fikcyjne-konto Re: zdrada, dzieci, święta 21.12.10, 12:22
            Nie zostalam jeszcze lesbijką,
            właśnie takie cierpiętnice pokazują swoim synom, że taka jest jedyna dopuszczalna rola kobiety w związku. Wychowują następne pokolenia mężczyzn którzy będą poniewierać kobietami. Faceci dobrze wiedzą, że zawsze znajdzie się kolejna, ktora dla posiadania jakichś portek w domu zniesie wszystko. Gdyby nie było takich cierpiętnic, to mężczyźni musieli by spełniać wyższe standardy- albo zadowolić się kontaktami z własną płcią.
          • tully.makker Re: zdrada, dzieci, święta 21.12.10, 12:23
            > Gdyby nie było tych cierpiętnic, to jako gatunek wymarlibyśmy w momencie tworze
            > nia pierwszych struktur życia społecznego. Która by Was wtedy chciała.


            Ja na przyklad. jak najdalej mi do cierpietnicy, nie mam zwyczaju sie poswiecac, a facetow zwyczajnie lubie. Choc trzeba przyznac, ze sa niektore okazy, ze rece opadaja, ale sa wszak i takie kobiety.
            • zmeczona100 Re: zdrada, dzieci, święta 21.12.10, 12:27

              Tully, Ty chyba dzisiaj nie bardzo kontaktujesz wink
              Super, że nie jesteś cierpiętnicą, ale do tanga trzeba przecież dwojga.
              • tully.makker Re: zdrada, dzieci, święta 21.12.10, 12:33
                do tanga trzeba przecież dwojga.

                Tak sie wlasnei zastanawiam... z jednej strony, sa okazy niereformowalne ( np, moj ex ktory sie rozwodzi ponownie i ma wobec zony identycznie idiotyczne zarzuty, jak mial wobec mnie). Z 2 strony, zmiana w jednym partnerze moze spowodowac powazne i glebokie zmiany w zwiazku, to tez wiem, i doswiadzylam na wlasnej skorze. A moj chlop to nie jakis ideal, wrecz przeciwnie, ma mnostwo wad, za ktore tez go kocham.
                • fikcyjne-konto Re: zdrada, dzieci, święta 21.12.10, 12:40
                  Zmiany warto zacząć od siebie. Sąsiadka w kółko narzeka, że mąż się dziećmi nie zajmuje i nic w domu nie robi, ale cokolwiek mąż próbuje robić- to ona wrzeszczy na niego,dyryguje i krytykuje. To naczynia powiązane. Niektórych cech partnera zmienić się nie da, pytanie, czy ta konkretna "ja" chce z takimi cechami żyć.
                  • tully.makker Re: zdrada, dzieci, święta 21.12.10, 14:00
                    > Zmiany warto zacząć od siebie.

                    To mnawet nie o to chodzi, czy warto (choc tak, warto). Chodzi o to, ze nie mamy kontroli nad niczyim innym zachowaniem oprocz wlasnego. i oto, ze zwiazek jest pewnego rodzaju systemem, zmien jeden jego element, a zmieni sie wszystko ( niekoniecznie na lepsze, hehe). Oczywiscie, mnostwo narzekajacych osob czerpie tak naprawde wieksze korzysci z zachowania status quo, niz ze zmiany, stad uproczywe oczekiwanie, az ta druga strona sie zmieni.

                    Inna sprawa, ze pscyhologiczny mechanizm ktory sprawia, ze kobieta wolic cierpiec, niz podzielic obowiazki, i co za tym idzie, rowniez odpowiedzialnosc, rozumiem az za dobrze.
        • estimata Re: zdrada, dzieci, święta 21.12.10, 12:52
          No nie całkiem tak z ta decyzyjnością. Decyzje o rozwodzie podjęłam ja, podłuższym czasie usiłowania naprawy związku, po psychologu itd. W tym okresie on odmawiał udziału w terapii małżeńskiej. Uznałam więc, że związek nie rokuje. I kiedy z tym wyjechałam, biorąc na siebie całą odpowiedzialność, on płakał, błagał, zapewniał. Więc chyba miałam prawo czegoś oczekiwać? Powiedziałam uczciwie jak jest z mojej strony, proponowałam rozwód bez orzekania, kontakty z dziećmi do woli, uczciwy podział majątku. Płakał, błagał, obiecywał. Po raz pierwszy chyba wtedy zrozumiał, że jestem najzupełniej poważna. Nie od razu zgodziłam sie na kolejna szansę, ale jak juz podjęłam decyzję, poszliśmy w końcu na terapię, to chyba miałam prawo oczekiwać uczciwości? Nawet niekoniecznie przyznania się do winy (a może zanim doszło do jakiejś winy, o ile nie zdradzał mnie wcześniej), ale powiedzenia, słuchaj, jednak nam nie wychodzi, rozstańmy się. Nie, było tylko udawanie, że jest ok, wybuchy agresji od czasu do czasu i wtedy teksty typu "nie pasuje ci to się rozwiedź, pozbawisz dzieci ojca".
          Decyzji o rozwodzie wcale mu nie pozostawiam,bo on jej nie podejmie. Wygodnie mu jest w takim układzie, dość chyba zreszta klasycznym. Żona zarabia, zajmuje sie domem i dziećmi, gotuje, pierze i sprząta. Kochanka kocha. To, że żona może też by chciała poczuc się kobietą to juz niemal perwersja. Odpowiedzialność za decyzje o rozwodzie spada na mnie tak czy inaczej. A nie jest to decyzja łatwa, bo jednak te dzieci. Czy uczę synów, że matka to cierpietnica? Na razie są za mali by to oceniać. Na razie przede wszystkim potrzebuja miłości i spokoju. Jak podrosną, wtedy to bedzie większy problem. na razie nie jest, a decyzja jest trudna. Pomimo wszystko.
          • fikcyjne-konto Re: zdrada, dzieci, święta 21.12.10, 13:29
            > hyba miałam prawo oczekiwać uczciwości? Nawet niekoniecznie przyznania się do w
            > iny (a może zanim doszło do jakiejś winy, o ile nie zdradzał mnie wcześniej), a
            > le powiedzenia, słuchaj, jednak nam nie wychodzi, rozstańmy się. Nie, było tylk
            > o udawanie, że jest ok, wybuchy agresji od czasu do czasu i wtedy teksty typu "
            > nie pasuje ci to się rozwiedź, pozbawisz dzieci ojca".


            Ten typ faceta nie będzie zachowywał się tak jak Tobie się marzy. Niestety. Oczekujesz dojrzałych spokojnych mądrych zachowań od kogoś kto całe lata porozumiewa się szantażami, wrzaskiem, awanturami, klamstwami,manipulacją. Niemożliwość.
            On musiałby się chcieć zmienić, zaproponowac coś od siebie i tego dotrzymać. A nie widzi do tego powodu. Na razie on dawał puste obietnice a Ty dobrą wiarę i zaangazowanie w szukanie terapii. Tylko, że rozmijacie się w wyobrażeniu tego jak związek ma wyglądać. Facet chce takiego związku jak zawsze miał(wolność,brak obowiązków i możliwość wyżycia agresji) a Ty chcesz czegoś innego. Dzialanie faceta ,to zrobić coś jednorazowego co pozwoli utrzymać dotychczasowy status w domu. Ty chcesz przebudowy związku i zupełnie innego zachowania faceta niż do tej pory. Pytanie, czy z takim oto człowiekiem możliwe jest to co sobie wymarzyłaś. Pytanie, czy Ty jesteś w stanie pogodzić się z narastającą świadomością z kim właściwie żyjesz pod jednym dachem.
            Jakąkolwiek decyzję podejmiesz, bądź jej pewna i przeprowadź konsekwentnie stawiając bardzo wyraźne granice mężowi w dalszym postępowaniu.
            Co do zdrady - zgromadź dowody na wszelki wypadek, bo za chwilę wszystkiego się wyprze a winą za zniszczenie małżenstwa będzie chcial obciążyć Ciebie -to masz jak w banku.
            Bądź też gotowa na to, że ten gatunek faceta moze olać dzieci i będzie ci sępił alimenty na nie więc trzeba od początku egzekwować ustalenia, nie ulegać szantażom.
            Spokoj i konsekwencja najważniejsza.
            Przemyśl sobie dobrze co chcesz zrobić i wtedy o tym powiedz i przeprowadź. Wykłócanie się o kochankę nic nie da jeśli nie wiesz co dalej z tym fantem, jeśli nie wiesz czego sama chcesz od dalszego życia.
            • estimata Re: zdrada, dzieci, święta 21.12.10, 13:46
              Wiesz, rozum mi mówi, że masz rację. Ja tak własnie myslę. I kiedy jeszcze nie wiedziałam, że ktoś jest, myślałam o rozwodzie własnie dlatego, że nie udawało się jaednak naprawić naszego związku. Jeszcze tydzień temu myslałam, że jeśli by miał kochankę, przynajmniej miałabym realny powód do rozwodu (nie jakąś tam niezgodność charakterów etc, zresztą on mi kiedyś powiedział, że rozwodu nie da, bo kocha etc, a winy mu nie udowodnię). Nawet nie myslałam, że ta informacja spowoduje we mnie takie poruszenie. A jednak. Myślę, że jak nieco ochłonę, spojrzę na sprawę przytomniej. Zapewne niestety w kierunku rozstania. To jednak nie zmienia faktu, że żal mi tego co mogłoby byc a nie jest. Gdyby...
              • fikcyjne-konto Re: zdrada, dzieci, święta 21.12.10, 14:06
                >To jednak nie
                > zmienia faktu, że żal mi tego co mogłoby byc a nie jest. Gdyby...

                Gdyby co? Jest, i masz do dyspozycji, tylko to na co patrzysz, w czym żyjesz,
                a nie jakieś wyimaginowane "gdyby" ktorego nigdy nie było i nie będzie.
                Gdybym 15 lat temu inaczej wybrała karierę to teraz zarabiałabym miliony. Czy mam resztę życia spędzić na użalaniu się nad tym że milionow nie zarabiam? Czy może lepiej ogarnąć swoją rzeczywistość, ułożyć tak by zarabiać nieźle i cieszyć się tym co się ma?
                Gdyby Kopernik była kobietą...
                Gdyby facet który pije i bije od zawsze, jednak nie pił i nie bil...
                Gdyby żona była brunetką a nie blondynką to na pewno by było lepiej...
                Gdyby kiszony ogórek na talerzu był świeżym ogórkiem....
                Gdyby gdyby....
                To co "gdyby" nie istnieje. Uświadom to sobie. Masz to co masz. To co sobie wzięłaś, pozwoliłaś, dopuściłaś, na co się zgodziłaś. Rozdysponuj tym tak, jak uważasz za stosowne. Nie wymyślając tego czego nie ma, nie licząc na cud, bo cudu nie będzie.
                Jeśli uważasz, że taki facet w domu jak ten Twój -to skarb, milość, dobrobyt i szczęście dla calej rodziny- to trzymaj się go, akceptuj poniżanie jesli tak lubisz i pogoń lub przymykaj oczy na kochanki. To tez będzie Twój wybór i sama z dziećmi poniesiesz tego wszystkie konsekwencje przez długie następna lata. Tak jak poniesiesz, gdybyś dowiadując się o zdradzie spakowała pana i wystawiła walizki za drzwi nie wpuszczając go aż do Nowego roku do chalupy by mial czas na przemyślenia i nie mając sztucznie szczęśliwych świąt. W sytuacji w którą zabrnęliście - każdy ruch Cię zaboli. Więc zbieraj potrzebną Ci energię.

                Chodź nadal do psychologa bo masz głęboko zakorzeniony syndrom ofiary (pewno z domu rodz.) a to się baardzo wolno odkręca...
              • zmeczona100 Re: zdrada, dzieci, święta 21.12.10, 17:38
                estimata napisała:

                I kiedy jeszcze nie
                > wiedziałam, że ktoś jest, myślałam o rozwodzie własnie dlatego, że nie udawało
                > się jaednak naprawić naszego związku.

                Ha! To tak, jak u mnie- najpierw rok hustawki emocjonalnej, obwiniania, szantażowania, a dwa miesiące po podjęciu przeze mnie decyzji, że nie ma już co reanimować, bo trup już zimny, odkryłam pierwsze dowody zdrady, a kolejne kilka miesięcy później- że początek zintensyfikowanych huśtawek dziwnie się pokrył z początkiem aktywności pana na portalach randkowych. Pan przecież chciał odpoczywać po pracy, a ja mu trułam głowę o obowiązkach rodzinnych, o braku zainteresowania moimi sprawami, chorobą i leczeniem syna, no to znalazł sobie wreszcie spokój, gdzie nikt mu pierdołami głowy nie zajmuje, a i z piedestału nikt nie przegania.
    • tully.makker Dlugo dumalam 23.12.10, 11:20
      i cos wymyslilam... ze nie do konaca mam racje w tym, co pisze. Bo owszem, mozna aiwel w zwiazku naprawic, nawet samodzielnie, pod warunkiem, ze jest jakis potencjal, cos, na czym mozna budowac.
      Patrze z perspektywy swoje obecnego zwiazku, ktory przez 5 -6 lat byl zwiazkiem bardzo udanym wrecz idealnym, bez jdnej klotni, jednego zlego slowa. Nie bede tu analizowac, co sie stalo, ze sie popsulo, bo to nie miejsce na to, ale pewne jest, ze oboje jakos sie do tego dolozylismy, nawet jesli nie swiadomie, czy nie z wlasnej woli,chocby przez problemy zdrowotne.

      Zupelnie inaczej nalezy patrzec na zwiazki, ktore nie maja takiej bazy, gdzie od poczatku bylo cos do dupy. Taki byl np zwiazek z moim exem, czego ja nie potrafilam, a pewnie troche nie chcialam dostrzec. Oczywiscie jest pytanie, dlaczego ludzie wchodza w takie zwiazki - w ktorych ponoc od poczatku jest zle. Moge odpowiedziec za siebie - ze z glupoty. sek w tym, ze z czegos takiego bardzo trudno sie wydostac. I tak jak dla estimaty, zdrada okazala sie na krotsza mete tragedia, a w dluzszej perspektywie - wyzwoleniem. I wierze, ze tak bedzie tez w twoim przypadku.

      Pamietam, ze gdy odkrylam zdrade exa ( ktorej sie domyslalm) przeplakalam 3 dni. Czwartego dnia wstalam z kanapy, na ktorej plakalam i wezwalam slusarza. I czulam te ulge, ze nie jestem wariatka, co mi ex wmawial przez dlugi czas. I mysle, mam nadzieje, ze to samo przydarzy sie tobie. Wczesnirej czy pozniej.
    • ca_yenne Re: zdrada, dzieci, święta 23.12.10, 14:11
      no proszę i oto mamy wyjaśnienie dlaczego pan zachowuje się tak a nie inaczej.
      proszę Cię: nie próbuj wpędzać się w jakiekolwiek poczucie winy. postaraj się o jakieś dowody, złóż pozew o rozwód i ewakuuj się jak najszybciej z tego chorego związku.
      nawiasem mówiąc, zazdroszczę, u mnie sytuacja nie jest tak oczywista, a ja dalej tkwię w zawieszeniu.
      • doma791 Re: zdrada, dzieci, święta 23.12.10, 21:56
        moim zdaniem fikcyjne konto dobrze radzi:jeśli tlą się w Tobie jeszcze jakiekolwiek nadzieje na ratowanie teog związku to zrób szanownemu małoznkowi zimny prysznic na swięta i wystaw mu walizki,tak do Nowego rokubig_grin
        Ale uwazam tez ze naprawde długo byłas wyrozumiała,próbowałą ratowac to wszystko,posklejac,a twój maz miał raptem zrywy i przebłyski tego by znów było dobrze.Ale to tylko zrywy-zrowum to ze taki typ sie nie zmieni.Ktos komu narawde zalezy na zonie,dziaciach rodzinie to zrobi wszystko by sie zmienic
Pełna wersja