kasper254
07.01.11, 14:20
Pomagam kilku osobom. Pośród nich jest jeden: mężczyzna 80+,wdowiec, bez żadnych nałogów, emerytura 1000+, małe, niemożliwe wręcz do ogrzania mnieszkanie, z jednym kałlowym piecem. Ma dwie córki, mieszkające w tym samym mieście, zamożne, właścielki dużych domów, z wolnymi pokojami. Nawet w najwiękze mrozy, mimo jego próśb, nie chcą go zabrać do siebie. Na święta wezmą go, co najwyżej, na parę godzin. Takich i podobnych sytuacji wykluczenia jednostki spośród najbliższych obserwuję coraz więcej.
Jak myślicie, skąd bierze się taka postawa opuszczenia rodzica/bliskiego, pozostawienia go na pastwę losu?