Dodaj do ulubionych

Zobowiązania moralne

07.01.11, 14:20
Pomagam kilku osobom. Pośród nich jest jeden: mężczyzna 80+,wdowiec, bez żadnych nałogów, emerytura 1000+, małe, niemożliwe wręcz do ogrzania mnieszkanie, z jednym kałlowym piecem. Ma dwie córki, mieszkające w tym samym mieście, zamożne, właścielki dużych domów, z wolnymi pokojami. Nawet w najwiękze mrozy, mimo jego próśb, nie chcą go zabrać do siebie. Na święta wezmą go, co najwyżej, na parę godzin. Takich i podobnych sytuacji wykluczenia jednostki spośród najbliższych obserwuję coraz więcej.
Jak myślicie, skąd bierze się taka postawa opuszczenia rodzica/bliskiego, pozostawienia go na pastwę losu?
Obserwuj wątek
    • zjm1111 Re: Zobowiązania moralne 07.01.11, 14:24
      Z egoizmu? wygodnictwa? braku odpowiedzialności? dobrobytu, bo sie w głowie przewróciło?
      Przykre....
      • joasia75-1 Re: Zobowiązania moralne 07.01.11, 14:30
        Bo brak szacunku do potrzebujących i biedniejszych wynosi się często z domu...przykre ale prawdziwe.
      • argentusa Re: Zobowiązania moralne 07.01.11, 14:31
        wszystko, co powyżej, plus:
        bo dzieciństwo tych córek nie było dobre, bo tata nie był dobrym tatą? Bo nie wychowywał, tylko "miał" dzieci, bo dzieci to walizka - co włożysz, to wyjmiesz? Bo do tej pory dzieci muszą spłacać "dług życia" wobec rodziców (a przecież to, że istnieją to nie ich decyzja tylko rodzicó?)? nie wiem skąd takie postawy...
        i jeszcze: bo świat się zmienia, tylko my nie nadążamy za tymi zmianami a nasze dzieci - tak,
        bo wciaż czegoś i jako dzieci i jako dorośli oczekujemy od innych?
        trudne to wszystko. Cholera.
        • joasia75-1 Re: Zobowiązania moralne 07.01.11, 14:40
          Bo rodzice nigdy niczego nie potrzebowali(czytaj nie mówili o swoich potrzebach).Całe ich życie kręciło się wokół dziecka,potem dorosłego dziecka,jego rodziny, wnuków.Wychowywali,starali się,dbali,stawali na głowie,łapali się dodatkowych dorywczych prac,bo dziecko rośnie,bo ma kredyt do spłacenia,bo musi mieć większe mieszkanie i wakacje na końcu świata...bo wszystko robili dla dziecka-dorosłego już człowieka a nie myśleli o sobie i nie wymagali nic w zamian...wychowali pasożyta-egoistę.Wystarczy się tylko trochę rozejrzeć i takich sytuacji,ludzkich tragedii jest ogrom.
    • mola1971 Re: Zobowiązania moralne 07.01.11, 14:51
      Kasper, takie zachowanie dorosłych dzieci względem starszych, schorowanych rodziców wynikać może z dwóch, skrajnych zachowań tychże rodziców w przeszłości - albo z nadopiekuńczości, albo z braku zainteresowania dziećmi.
      Dorośli egoiści to dawne dzieci, które albo zostały totalnie zaniedbane przez swoich rodziców i teraz dają to co sami dostali, czyli NIC. Albo rozpieszczone bachory nauczone wyłącznie brać.
      • kasper254 Re: Zobowiązania moralne 07.01.11, 21:56
        Znam takich, Mola, co nie dostali nic i ani grama uczuć, a zostali oddanymi dziećmi. Znam także takich, którym dano wszystkie dobra materialne i duchowe i stali się szumowinami. Behawioryzm się skończył, a z Freuda niewiele zostało. Nie ma skrajności.
        • kiddo5 Re: Zobowiązania moralne 08.01.11, 00:48
          > Znam takich, Mola, co nie dostali nic i ani grama uczuć, a zostali oddanymi dzi
          > ećmi.

          I co? To niby dobrze? To ma byc wzor do nasladowania?
        • mola1971 Re: Zobowiązania moralne 08.01.11, 22:55
          Kasper, zadałeś pytanie, więc Ci na nie odpowiedziałam. A to co napisałam wynika z moich obserwacji a nie z mądrych książek.
          Ja z autopsji tego problemu nie znam. Moi rodzice popełnili masę błędów wychowawczych (kto ich nie popełnia?), ale w wychowanie mnie i mojego brata włożyli masę miłości. I teraz to samo ode mnie dostają i dostawać będą. Są ważniejsi niż najważniejsze problemy w pracy i zawsze ich zawiezienie do lekarza będzie dla mnie ważniejsze od najważniejszego zebrania czy innej bzdury w pracy. Ważniejsze od nich są tylko moje dzieci bo taka jest kolej rzeczy. Od dzieci nikt nigdy ważniejszy nie będzie.

          Niedawno umarła moja Babcia i umierała otoczona najbliższymi ludźmi. Nie była sama, miała cały czas serdeczną opiekę swoich dzieci, wnucząt i prawnucząt. Ale na taką dobrą śmierć pracowała całe życie.
    • tully.makker Re: Zobowiązania moralne 07.01.11, 14:53
      Mowia ze dziadkowie w domach starcow to zemsta dzieci w zlobkach.

      IMHO, argentusa ma racje - co wlozysz, to wyjmiesz. Moja babcie pomagala rodzicom w moim wychowywaniu, potem rodzice jej pomagali w starszym wieku. Z kolei ja mialam wiele pomocy od swojej rodziny i wiem, ze bede zarowno im jak i moim dzieciom pomagac, gdy zajdzie potrzeba. Ot, tak sie robi w mojej rodzinie.
      • mola1971 Re: Zobowiązania moralne 07.01.11, 15:06
        tully.makker napisała:
        > Mowia ze dziadkowie w domach starcow to zemsta dzieci w zlobkach.

        To jest prawda.
        Nie wiem czy pamiętacie o fali śmierci staruszków we Francji podczas upałów kilka lat temu.
        Wtedy wszyscy się dziwili jak to możliwe, że ci ludzie zostawali znalezieni martwi dopiero po kilku lub kilkunastu dniach. Dlaczego nikt się nimi nie zainteresował.
        Odpowiedź jest dość prosta. We Francji niemal każde dziecko idzie do żłobka a w wieku 3 czy 4 lat do szkoły i na tym praktycznie kończy się rola wychowawcza rodziców. W chwili ukończenia 18 lat większość wyprowadza się z domów i zaczyna życie na własny rachunek.
        Francja się tym szczyci, ale ja osobiście uważam, że to żaden powód do dumy biorąc pod uwagę ostateczny efekt, czyli niemal całkowity zanik więzi rodzinnych.
        To ja już wolę ten nasz polski zaścianek.
    • fikcyjne-konto Re: Zobowiązania moralne 07.01.11, 15:11
      Zaburzenia podstawowych wartości w rodzinie, szacunku, odpowiedzialności, od jej założenia. Bo można wyremontować ojcu mieszkanie i załatwić opiekę jeśli nie da się go wziąć do siebie, pytanie jeszcze czy ojciec chce zmiany, czy tylko chce opowiadać innym o złych córkach.

      - może rodzic źle dzieci traktował w dzieciństwie i nie chcą z nim mieć nic wspólnego
      - może córki zostały wychowane na nieodpowiedzialne
      - może już próbowały wziąć go do siebie ale skutkowało to dużym konfliktem z nim
      - może córki "uciekły z domu" w małżeństwo z bogatszym facetem i są dla postronnych bogate a w praktyce zupełnie uzależnione od decyzji męża lub teściowej?
      -może
      może
    • mayenna Re: Zobowiązania moralne 07.01.11, 17:13
      Zastanawiam się nad tym już przeszło pół roku.
      Myślę że za taką postawą kryje się brak miłości i więzi.
    • xciekawax Re: Zobowiązania moralne 07.01.11, 17:14
      Pomysl sobie jakim okropnym ojcem on musial byc aby nie jedna, ale dwie corki wykluczyly go prawie calkowicie ze swojego zycia.

      Jak rodzic nie nawiarze wiezi z dzieckiem w mlodym wieku, to pozniej nie ma co liczyc gdyz bedzie dla nich obcym czlowiekiem.
    • triss_merigold6 Re: Zobowiązania moralne 07.01.11, 17:25
      Najbardziej prawdopodobne jest to, że był bardzo złym ojcem, a obecnie jest bardzo uciążliwym gościem i córki we własnym, dobrze pojętym inteersie, ograniczają kontakty.
      • kasper254 Re: Zobowiązania moralne 07.01.11, 21:53
        Był bardzo dobrym ojcem, pracowitym, odpowiedzialnym, ale prostym. Nie zrobił tylko kariery. Wyobrażam sobie, co stałoby się, gdyby był złym ojcem? Czy wówczas zamiast ograniczeń kontaktów "w dobrze pojętym interesie" byłby biczowany a np, gdyby oddał dzieci do domu dziecka - należałoby go oskalpować, albo co najmniej - trzymać w psiej budzie, zamiast synowskich salonów? No, a gdyby zabił kogoś - to co wtedy? Zesłać "na sybir"? Urzekająca liryka moralności.
        • vero_nique Re: Zobowiązania moralne 07.01.11, 22:13
          O tym jakim był ojcem mogą się wypowiedzieć jego córki. Życie często pokazuje, jak duży bywa rozdźwięk między kreowanym wizerunkiem zewnętrznym (praca, obcy ludzie) a prawdziwym obliczem człowieka.
          • mayenna Re: Zobowiązania moralne 07.01.11, 22:19
            vero_nique napisała:

            > O tym jakim był ojcem mogą się wypowiedzieć jego córki. Życie często pokazuje,
            > jak duży bywa rozdźwięk między kreowanym wizerunkiem zewnętrznym (praca, obcy
            > ludzie) a prawdziwym obliczem człowieka.
            Znam przypadek, gdzie dzieci o ojcu mówią bardzo dobrze, a i tak najchętniej oddałyby go do domu opieki, żeby nie było z nim problemu. Na odwiedziny też nie bardzo mógłby tam liczyć. Moim zdaniem to jest jednak zewnętrznie ukształtowane podejście do takich wartości jak rodzina, obowiązek, poświęcenie. To pokolenie nie ma ochoty się poświęcić ani trudzić
            • vero_nique Re: Zobowiązania moralne 07.01.11, 22:27
              Takie przypadki pewnie tez sa. Sa tez i takie gdzie np. wybitny profesor, swietny lekarz, szanowany sedzia /osoba zaufania publicznego i czesto ksztaltowania postaw/ jest arcygnojem bez zasad, alkoholikiem gnebiacym rodzine ale juz "po godzinach" pracy. Uwierzysz?
              • mayenna Re: Zobowiązania moralne 08.01.11, 10:18
                Wierzę bo też takich panów znam. To nie ten przypadek.
                Zaskakuje mnie że dziecko mieszka z ojcem pod jednym dachem a nie wpadnie nawet zapytać jak on się czuje czy z nim porozmawiać, bo nie chce przeszkadzać. Miesiącami...Ojcem zajmuje się obca mu w sumie osoba, którą przed chorobą znał 6 tygodni.
            • nangaparbat3 Re: Zobowiązania moralne 08.01.11, 01:12
              Moim zdaniem to jest jednak zewnętrznie ukształtowane
              > podejście do takich wartości jak rodzina, obowiązek, poświęcenie. To pokolenie
              > nie ma ochoty się poświęcić ani trudzić.

              Że strawestuję myśl mojej przyjaciółki, wielokrotnie już zresztą powtarzaną: żadne pokolenie nie jest desantem zrzuconym przez Kosmitów.
        • nangaparbat3 Re: Zobowiązania moralne 08.01.11, 01:10
          A co Ty możesz wiedzieć, Kasper?
          Nikt nie potrafi dokopać czy zranić równie boleśnie jak właśni rodzice, na różne sposoby.
          I mogą to być bardzo kochający, bardzo porządni rodzice, którzy zrobili nie byle jaką karierę. Innymi ścieżkami to biega.
          • kasper254 Re: Zobowiązania moralne 08.01.11, 06:17
            Idąc takim rozumowaniem: "jak mi dokopali", to ja się odwdzięczę i oddam z nawiązką". A gdyby to zastosował do relacji: rodzic-dziecko: "jesteś narkomanem, zabójcą czy innym dewiantem, to ja się ciebie wyrzeknę, kundlu". I szlus. Zero kontaktów.
            Jednym z elementów/cech/motywatorów oczywiście ewoluujących, analizowanych relacji, jest na pewno upowszechnienie indywidualizmu: "ja" konkuruje z "my". Innego znaczenia nabiera sens przynależności do rodziny, widzianej przez pryzmat osobistych korzyści, satysfakcji itd. Czy to jednak upoważnia do bycia łajdakiem, opuszczenia najbliższych, porzucenia bezbronnych?Czy ktoś, kto porzucil rodzica, nie będzie zdolny opuścić partnera, popełnić inne niegodziwe czyny?
            Tyle wiem, Nanga, że daleka krewna została oddana do domu dziecka przez matkę i dzisiaj - będąc dorosłą - ma z nią dobre relacje. W mojej młodości rzadkie były przypadki opuszczania bliskich.Czasem myślę, czy jednym z wielu wskażników braku tych zobowiązan moralnych nie jest wykształcenie dzieci, ich obycie w nowym świecie, dostęp do internetu?
            • nangaparbat3 Re: Zobowiązania moralne 08.01.11, 11:27
              Ty się odwołujesz do rozumu, a ja pisze o tym, co rozgrywa się na poziomie emocji i ciała. Myślę o sytuacjach, kiedy dziecko, nawet dorosłe, sztywnieje czując bliskość rodzica, drętwieje spodziewając się jego dotyku, nawet najczulszego, kurczy się słysząc jego/jej głos. Zapewne powinno się leczyć, ale w praktyce, zwłaszcza polskiej, nie jest to możliwe.
              W każdym razie morały na to nie pomagają.
            • vero_nique Re: Zobowiązania moralne 08.01.11, 11:42
              Kasper mysle ze zamiast byc rzecznikiem "znajomego" i dbac o relacje tego pana z jego dziecmi - moze warto rozwazyc zadbanie o Twoje wlasne relacje z ex zona i doroslymi synami?. Jak myslisz?
              • kasper254 Re: Zobowiązania moralne 08.01.11, 20:48
                1. Widzę, vero, że obserwując dym z komina, wnosisz, iż to krematorium.
                2. Słyszałaś kiedyś - także, vero - aby ktoś próbował nawracać na swoją wiarę bandytów, którzy go obrabowali?
                3. A tak w ogóle - myślę.
                • vero_nique Re: Zobowiązania moralne 08.01.11, 22:30
                  wiecej dystansu do siebie Kasper, zachecam wink
            • anbale Re: Zobowiązania moralne 08.01.11, 12:07
              Złe dzieci nie biorą się znikąd. Ja inaczej patrzę na takie przypadki ja ten opisany tutaj. Mam dysfunkcyjną, agresywną, stosującą przemoc psychiczną matkę, oficjalnie bardzo miłą, wykształconą i kulturalną panią; i wiem, jak wiele kosztuje mnie wymuszanie na sobie kontaktu z nią, wymuszanie "poczucia obowiązku". Czuję wyraźnie, jak zmienił się z czasem układ sił między nami, kiedyś- dręczona przez nią jako bezbronne dziecko, i teraz- jak patrzy na mnie z błagalną prośbą w oczach, czy aby podam tą przysłowiową szklankę wody- gdy staje się powoli stara, słaba i schorowana...
              Teraz ustawiłam relacje między nami i uwazam, ze mam do tego prawo. Pojawiam się tylko wtedy, gdy moja pomoc jest naprawdę niezbędna. Nie ma we mnie sentymentów ani żadnych specjalnych uczuć do niej, bo niby skąd nagle miałyby się wziąć? Jest tylko to poczucie przyzwoitości i narzucone kulturowo zobowiązania. Jest dla mnie osobą przypadkowo narzuconą przez loterię genetyczną- w głębi serca bardzo nad tym boleję, jest to dla mnie zadra, ale to juz zupełnie inny temat
              • kasper254 Re: Zobowiązania moralne 08.01.11, 20:58
                To widzę, Anbale, kroczysz odobną drogą, jak Nanga: oddzielając emocje, umysł i ciało. Jeszcze trochę, a będziecie pytać żebraka o jego świadectwa moralności i to w obecności świadków, którzy potwierdzą, że był prawym, a nie lewym.
                Jeśli nie potwierdzą jego wersji świadczenia tylko dobra w życiu - kopniak - albo jasyr - zamiast datku.
                Myślałem, że należy dźwignąc tego, który upadnie lub/i nie umie iść, a tym bardziej - jeśli chodzi o ojca czy matkę. Czyżby dawanie najbliższemu wymagało sumienia?
                Wracając do opisywqanej przez ciebie relacji, Anbale, masz prawo. A jeśli chodzi o te obowiązki, "poczucie przyzwoitości" itepe - to faktycznie wynik/konsekwencja loterii. Pomyśl jednak, że mogło być gorzej - matka moga cię kiedyś zjeść.
                • anbale Re: Zobowiązania moralne 08.01.11, 21:41
                  Twoj rygoryzm moralny staje sie powoli karykaturalny. I wpadasz wciąż w jakies elegijne, egzaltowane tony...
                  Nie da się nagle z pustki emocjonalnej, nienaprawionej krzywdy i braku sumienia wskoczyć płynnie do sielskiej krainy miłości, czułości i opieki. Na wszystko człowiek musi sobie zapracować. Każdy człowiek; i nie ma dróg na skróty w tej kwestii. Jeśli ktoś jako rodzic nie zapracował sobie na miłość - to pozostaje jedynie szantaż powinności, zobowiązań i przyzwoitości. I te okrutne dzieci, to nawet nie są te dzieci, które z natury są złe, albo nie chcą być dobre z premedytacją- tylko ich nikt nie nauczył, nie pokazał jak powinna wyglądać miłość, troska i opieka. One są analfabetami w tej dziedzinie, są bezradne- właśnie dzięki zimnemu chowu, emocjonalnemu odtrąceniu zafundowanemu przez własnych rodziców. Ty myslisz, że to jakaś specyficzna zemsta, kalkulacja na zimno- ale to po prostu są konsekwencje, ciąg dalszy procesu rozpoczętego wiele lat wtecz, może nawet w dalszych pokoleniach. Jeśli ktoś nie potrafi zrozumieć mechanizmu nieuchronnych konsekwencji swych działań- to sorry, jest idiotą.

                  • kasper254 Re: Zobowiązania moralne 09.01.11, 08:56
                    Tak czytając ciebie, anbale, czuję się tak, jakbym był w gabinecie u psychologa. Patrzy na mnie, jak na wijącego sie owada, cyzeluje formę, do której dobera treść, destyluje chłodno pojęcia i zgodnie z przyjętym algorytmem zatwierdza wyrok.
                    Wychodzę z gabinetu, bez uzyskania odpowiedzi na podstawowe pytania, np: dlaczego z kilkorga osób tegoż "zimnego chowu" jedna pozostaje człowiekiem, a druga - szumowiną, która nie umie, nie odczuwa potrzeby zaopiekowania się bliskim? dlaczego do miary człowieczeństwa trzeba cyrkla i miary? co ma mechanizm jakichś - tam konsekwencji do obowiązków/powinności moralnych i jak wymierzyć "przewinienia" rodzica, które skutkują emocjonalnym odtrąceniem kryteria przewinień: klapsy, zapracowanie,bicie, oddanie do domu dziecka)?
                    Gdyby psycholog zapoznał się choćby z zasadą subsydiarności, nie poruszałby się w świecie pustych pojęć. Tego jednak na psychologii nie uczą, pomijając inne kwestie, stąd tak duży idiotyzm - faktycznie.
                    • anbale Re: Zobowiązania moralne 09.01.11, 11:34
                      Zadajesz pytania, nad ktorymi głowią się wielcy pisarze i filozofowie od wieków. Dlaczego jeden jest dobry, a drugi jest zły. Dlaczego jeden się wzruszy, a drugi obruszy. Odpowiedź pozostaje tajemnicą, są tylko poszlaki. Co człowiek, to inna historia, nie ma żadnego wspólnego mianownika, nikt nie znalazł.
                      Huczysz na ludzkość, na jej morale jak starotestamentowy prorok, można i tak. Powinności moralne- owszem, jak najbardziej. Tylko w takim razie powiedz, jak one się mają do rodziców nie kochających, krzywdzących swe dzieci? Nie zapewniających im należytej opieki, wręcz czasem okrutnych? Czy powinności moralne to tylko podróż w jedną stronę? Czy można kogoś krzywdzić i upokorzyć a potem postawić na baczność i wydrzeć mu to, co najlepsze?
                      Może coś wygrzebiesz ze swojej biblioteczki i strzelisz mi w czoło jakimś trudnym słowem, naukowym terminem z którym nie będę się poruszać w świecie pustych pojęć...

                      Ja w poprzednim poście tylko zasugerowałam- z pustego to i Salomon nie naleje. Na dobre dzieci i dobrą starość trzeba sobie zapracować, coś włożyć do tej walizki, żeby potem wyjąć. Samo spłodzenie dziecka jest czynem trywialnym i zaden to czyn chwalebny na wieki; schody zaczynają się później.
                      Owszem, są prawne normy co do opieki nad rodzicem, z ich punktu widzenia żadna krzywda się opisanemu tutaj ojcu nie dzieje. Jemu tylko brakuje serca, zatroskania ze strony córek, dlaczego- wiedzą tylko one. Nie ma na to żadnego paragrafu, nikt tego prawnie nie wymusi- to więź uczuciowa albo została stworzona, albo zaniedbana i jej nie ma. Jak chcesz, to szukaj kryteriów, cyrkla, suwmiarki. Powodzenia

                      • kasper254 Re: Zobowiązania moralne 09.01.11, 13:17
                        A tam, anbale, wkurzasz się na mnie niepotrzebnie. Ja nie rozumiem i dlatego pytam. W książkach naukowych nie ma te pytania odpowiedzi. W psychologii już dano ośmieszono ten psychoterapeutyczny kanał grzebania w świadomośc, dzieciństwie itd, i czynienia z tego panaceum na bolączki życia dorosłego. Nawet były duże odszkodowania z tytułu tego oszustwa.
                        Nie rozumiem tego: co to znaczy zapracować za pomoc? Żebrak ma odstawić piruety? To nawet spłodzenie dziecka, nawet trywialne, a nie romantyczne, nie zobowiązuje do tego, aby pomóc rodzicowi, gdy tego potrzebuje? Potrzebuje przecież on - jeden z najbliższych, a nie obcy, któremu łaskawą ręką dajemy jałmużnę.
                        Mżczyzna, o którym opowiadam, potrzebuje uciec z mrozu - nie ciepła serca. Przecież kiedyś opiekował się córeczkami, bawił z nimi, dbał nie. Czy to nie wystarcza?
                        Dlatego pytam tu, bo jest to miese dla ludz skrzywdzonych, a przez to - jak myślę- bardziej wrażliwych, odpornych na ból innych.
                        • anbale Re: Zobowiązania moralne 09.01.11, 17:23
                          W psychologii, owszem, odchodzi się od trendu obwiniania za wszystko nieudanego dzieciństwa- ale nawet nie trzeba być psychologiem, żeby wiedzieć jak mocno i trwale ulepił nas dom rodzinny, środowisko w którym wzrastaliśmy, wartości, które kodowali nam usilnie rodzice czy dziadkowie. Jednak w pewnym momencie trzeba oderwać się od przeszłości i wziąć odpowiedzialność za swoje życie na siebie. Żeby się oderwać, trzeba wiedzieć od czego się odrywamy, a czego warto jednak się trzymać, żeby się nie roztrzaskać. Dlatego czasem warto pogrzebać w dzieciństwie.
                          Z zapracowaniem na godną starość podarowaną przez dzieci niepotrzebnie kojarzysz jakieś piruety. Choć analogia z żebrakiem może być taka, że z pozytywnym emocjonalnym zaangażowaniem pomożemy żebrakowi, o ktorym wiemy, ze to godzien szacunku człowiek, któremu coś w życiu nie wyszło; a ochłap z litości, żeby już przestał jęczeć, rzucimy komuś, kto jest znaną w okolicy kreaturą, która całym swym życiem zapracowała na swoj podły los. Czujesz różnicę?
                          Często piszą na tym forum kobiety, które mąż porzucił z dnia na dzień; ją i swe kochające go szalenie dzieciaki, żeby pognać za jakąs panną i swoim niezbywalnym szczęściem. Dzieci cierpią, nie rozumieją. Pewnego dnia, po latach, najprawdopodobniej po pierwszym zawale, tatuś przypomni sobie, że przecież ma dzieci, i one powinny, ba, mają obowiązek moralny, go kochać i wspierać. Podejmujesz się oceniać postawe moralną tych juz dorosłych dzieci, w takim momencie? Bo ja nie. A znam takie przypadki i podobne.
                          Nie mam pojęcia co się takiego wydarzylo w rodzinie opisanej tu przez Ciebie. Czy córki to jakieś socjopatki, czy tez ojciec w zaciszu domostwa znęcał się nad rodziną. Nie wiadomo. Jednak dla kazdego prawie dziecka jego rodzic to niemalże Bóg, kochany instyktownie i ślepo, i naprawdę wiele tenże rodzic musi zrobić, żeby tą miłość bezpowrotnie stracić, żeby zostać sam. I to miałam na mysli pisząc "zapracować"
                          • f.l.y Re: Zobowiązania moralne 09.01.11, 23:00
                            takie córeczki trzeba zawstydzić publicznie - póki ta sytuacja dzieje się 'w rodzinie' - one będą miały to w nosie...
                            znam podobną sytuację ze swojego rodzinnego podwórka - opieka nad schorowanym ojcem, to ja i trochę brat, dwie siosty ni ciuta, nawet telefonu do ojca...
                            a na pogrzebie łzy, jakież krokodyle łzy...że tatuś odszedł, że takie sierotki....
                            tfu!

                            wszystko zależy od starszego pana, jak bardzo na kontaktach z córkami mu zależy...
                            jesli się zgodzi, zgłosić w pomocy społecznej lub u pielęgniarek środowiskowych w przychodni zdrowia - skontaktują się z córkami telefonicznie... zapytają o brak opieki... ba, można podać telefon do pracy... zatrzęsą ze wstydu dupami, że się ich miłość do rodzica rozniesie po firmie...
                            wystarczy telefon do działu kadr z zapytaniem czy pracują, w jakich godzinach, systemie pracy, w kontekście, czy istnieje przeszkoda aby zaopiekowały się ojcem... bo być może wniesiony zostanie pozew o świadczenie obowiązku alimentacyjnego wobec rodzica...

                            nawet bez tych szopek można takiej córce o czymś takim wspomnieć, zaznaczając że starszy pan o niczym nie wie, ale może powinien się dowiedzieć itede....

                            nawet jeśli wydrą ryjki, to w domu będą się trzęsły ze złości....i strachu...
                            czasami taka terapia wstrząsowa pomaga, czasami jest już za późno....

                            ja satysfakcję, za opuszczonego przez moje siostry ojca, otrzymałam z nawiązką.. moralną satysfakcję....
                          • kasper254 Re: Zobowiązania moralne 10.01.11, 07:03
                            Chciałabyś, anbale, aby tak było, jak chcesz, jak to widzisz, chociaż może to być tylko subiektywizacja doznań, wrażeń, czy wyobrażeń. Mylisz emocje z powinnosciami. Aby kogoś wspierać, pomagać, wcale nie trzeba kochać. Spełniene podstawowych obowiązków jest powinnością człowieka, który umie odróżniać dobro od zła. Gdy chodzi o najbiższych - ów aksjomat tym bardziej musi realizowany.
                            W społecznościach spatologizowanych, w których kiedyś żyłem - i co wspominam z dumą - nawet gdy ów "tatuś", o którym piszesz - "zielony ptak" - wracał, jak Odyseusz po nieudanych wyprawach - doznawał opieki - od ludzi niewykształconych, prostych, nie umiejących ieknie mówić. I to jest normalne i naturalne.
                            • akacjax Re: Zobowiązania moralne 10.01.11, 10:17
                              awet gdy ów "tatuś", o którym piszesz - "zielony ptak" - wracał, jak O
                              > dyseusz po nieudanych wyprawach - doznawał opieki - od ludzi niewykształconych,
                              > prostych, nie umiejących ieknie mówić. I to jest normalne i naturalne.

                              Niekoniecznie normalne.
                              Jedną z przyczyn opieki jest specyficzne przywiązanie-uzależnienie. Dziecko, które stale walczyło o bycie zauważonym, które było bardziej emocjonalnie uzależnione od rodzica-jest skłonniejsze do pomocy.
                              Wiadomo najlepsza jest pomoc płynąca z miłości. Ale patrząc z boku nie znamy przyczyn, czasem możemy pomylić jedno z drugim.
                              Tylko, co da rozważanie przyczyn, skoro trzeba się nad skutkami pochylić?
                              Kasper-czy podjąłeś konkretne działania? Zgłaszałeś do pomocy społecznej sytuację?
                            • noname2002 Re: Zobowiązania moralne 10.01.11, 10:19
                              "> W społecznościach spatologizowanych, w których kiedyś żyłem - i co wspominam z
                              > dumą - nawet gdy ów "tatuś", o którym piszesz - "zielony ptak" - wracał, jak O
                              > dyseusz po nieudanych wyprawach - doznawał opieki - od ludzi niewykształconych,
                              > prostych, nie umiejących ieknie mówić. I to jest normalne i naturalne."
                              Jeśli "nieudane wyprawy" to ciąg alkoholowy to NIE jest normalne i naturalne opiekowanie się alkoholikiem.
                              Czy powinnością dziecka porzuconego, albo molestowanego w dzieciństwie albo krzywdzonego w dzieciństwie przez sadystycznych alkoholików jest pomagać na starość osobom które je skrzywdziły? Mam wrażenie, że jeśli nałożymy na nie taką powinność to pozwolimy aby krzywda nadal trwała.
                              • ciociacesia bo to nie jest normalne 10.01.11, 10:45
                                i mam nadzieje ze moja corka nigdy nie bedzie miala poczucia obowiazku czy poczucia winy w zwiazku z opieka nad tatusiem starym a schorowanym
                                bo widze jej cierpienie kiedy tata nie przyjezdza choc obiecuje, spoznia sie i nie odbiera telefonów bo wszystko jest wazniejsze niz teskniace dziecko
                • szizumami Re: Zobowiązania moralne 08.01.11, 23:44
                  -a staruszek nic nie napomknął o tych sprawach?
                  rozumiem że nie o to ci chodzi
                  że pomimo...

                  jest taka teoria,że jak nie wybaczymy i pokochamy tak prawdziwie naszych --
                  córka--matke,syn-ojca
                  to nie zaznamy szczęscia
                  [przecież nie można rzec na pewno że te kobiety pomimo zamożności są szczesliwe..
                  naprawa relacji daje powodzenie
                  na odwrót---relacje--ojciec córka
                  matka-syn
                  -wiąża sie z relacjami z płcią przeciwną
                  i nie jest dobrze--dopóki--nie wybaczy sie lub przynajmniej nie pielegnuje "obrazu" dobrych rodziców w sercu
                  ta możliwość pielegnowania"ukochania" obrazu rodziców--ich dobrej kopii
                  wystarcza do uregulowania i odkodowania nawet własnego pecha...

                  dlatego odpłacanie za nawet najwieksze przewinienia nie jest korzystne dla nikogo
                  ani dla czyjejś karmy-jeśli sie w to wierzy--w sensie "co siejesz to zbierzesz"
                  ani w sensie błednego koła,
                  czy uczuć wyższych
                  zreszta miłośc jest ponad karmą
                  mówi sie że miłośc bezwzgledna robi czystke w karmie rodzinnej nawet do wielu pokoleń wstecz

                  robi czystą karte


                  kasper- nie jest to proste..a

                  może ty jestes katalizatorem zmian w tej rodzinie?



    • tully.makker Re: Zobowiązania moralne 10.01.11, 13:18
      Przepraszam kasper, bo nie pamietam i moze myle cie z kims innym, ale czy to ty pisales, ze spotykajac matke swoich dzieci na ulicy udajesz, ze jej nie widzisz?
      • kasper254 Re: Zobowiązania moralne 11.01.11, 11:52
        1. No, no... "matkę swoich dzieci...", to jak krowa od cieląt. Nie tully, to niezupełnie tak. Ja od razu strzelam.
        2. Smutne to wiedzieć, że jedną z podstawowych osnów relacji bliskich jest wsad.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka