Dodaj do ulubionych

Wsparcie rodzinne

13.02.11, 18:43
Dziś zostałam wzięta na tzw. dywanik przed oblicze Szanownej Rodzicielki. Treść rozmowy przytaczam mniej więcej wink
Dlaczego nam wcześniej nie powiedziałaś? Dlaczego nas nie uprzedziłaś? To spadło na nas jak grom z jasnego nieba! Nie mam pojęcia, jak ja poradzę sobie z tym wszystkim, to mnie psychicznie dobiło... Jak sobie dasz radę, przecież zarabiasz grosze! To nie jest rozsądne, przecież Ty wcale nie masz pieniędzy ani sensownej pracy! I na dodatek teraz zamiast kończyć doktorat będziesz biegać po sądach! Oczekuję od Ciebie konsekwencji w działaniu! Doktorat to nie byle g..., które możesz sobie odłożyć na półkę! To gdzie Ty miałaś wcześniej rozum? I co Ty teraz zrobisz, pół życia zmarnowane, masz już 33 lata! Po sprzedaży mieszkania zostaniesz pewnie z marnymi groszami, nie starczy Ci na kupno żadnego mieszkania! To będziesz wynajmować? A za co będziesz wynajmować? Kredyt? Żaden bank nie da Ci kredytu! Od razu zaznaczamy, że absolutnie nie możemy Cię wesprzeć finansowo!
No i co płaczesz? Trzeba było myśleć wcześniej! Już nic nam nie powiesz? No tak, najłatwiej to się obrazić i zachowywać jak gówniarz!
Jak to czytam, to aż mi się gęba śmieje-no bo co mi zostało? big_grin
Obserwuj wątek
    • gyubal_wahazar Re: Wsparcie rodzinne 13.02.11, 19:01
      Mnie też smile A tym bardziej, że to bardzo rzadki tu widok. Będąc panią doktor na dolocie do doktoratu, to finansowo będziesz za chwilę ustawiona tak, że z kredytami będzie do Ciebie kolejka pod drzwiami, o czym wiesz lepiej ode mnie, więc ciekaw jestem jakie gazety od ostatnich paru lat czyta mama.

      Wypisz jej może jakieś sole trzeźwiące i melassę wink
      • zmeczona100 Re: Wsparcie rodzinne 13.02.11, 19:17
        gyubal_wahazar napisał:

        Będąc panią doktor na
        > dolocie do doktoratu, to finansowo będziesz za chwilę ustawiona tak, że z kred
        > ytami będzie do Ciebie kolejka pod drzwiami

        No i oplułam monitor.
      • safranne Re: Wsparcie rodzinne 13.02.11, 19:31
        No wiesz, mama wie wszystko-również o niestabilnej polityce kadrowej na uczelni. Wie również, że doktorat a specjalizacja to niestety nie to samo... W każdym razie to, co dla mnie jawi się jako świetlana droga, dla mojej mamy chwilowo jest krecim tunelem tongue_out
        • gyubal_wahazar Re: Wsparcie rodzinne 13.02.11, 20:44
          W takim razie dla mamy podwójna melissa, fotel bujany i geatest hits Mietka Fogga wink
          • safranne Re: Wsparcie rodzinne 13.02.11, 20:48
            Na Gwiazdkę dostała płytę śpiewaną przed odtwórcę Ferdka Kiepskiego-akurat pasuje klimatem do okoliczności sądząc po tym, co mi w ucho wpadło big_grin
      • niutka Re: Wsparcie rodzinne 13.02.11, 21:20
        gyubal_wahazar napisał:

        > Mnie też smile A tym bardziej, że to bardzo rzadki tu widok. Będąc panią doktor na
        > dolocie do doktoratu, to finansowo będziesz za chwilę ustawiona

        Ha, ha, ha... Jestem doktorem chemii i najpierw (8 lat temu) pracowalam w panstwowej instytucji za... 900 zl brutto. Po 6 miesiacach mi podziekowano (niby redukcja etatu) i przez bardzo dlugi czas nie moglam znalezc pracy...: "niestety ale ma pani za wysokie wyksztalcenie", "z takim wyksztalceniem to i tak pani bedzie lepszej pracy szukac" itp itd. Teraz pracuje w zawodzie, bardzo swoja prace lubie ale tez zarabiam ponizej sredniej krajowej.
        Wiec majac tytul doktora wcale nie oznacza, ze zarabia sie krocie, jak to ty uwazasz...
        • gyubal_wahazar Re: Wsparcie rodzinne 13.02.11, 22:34
          Nie wiem czy zwróciłaś uwagę, że chodziło o praktykującą panią doktor _medycyny_. Taki szczegół
          • niutka Re: Wsparcie rodzinne 13.02.11, 23:59
            Sorki ale opadla mi szczeka... To, ze kobieta robi doktorat to nie znaczy, ze bedzie lekarzem...
            A autorka postu napisala, tylko, ze konczy doktorat.
            LEKARZ A DOKTOR TO NIE JEST TO SAMO!
            • gyubal_wahazar Re: Wsparcie rodzinne 14.02.11, 00:16
              'Sama zapominam, że jestem lekarzem, cenionym wykładowcą, itp'
              forum.gazeta.pl/forum/w,24087,122018896,122018896,Dla_dobra_dziecka_.html
              (1-szy post od góry)

              Ok, najwyraźniej go nie czytałaś, a ja podświadomie to założyłem. Remis ? wink
              • zmeczona100 Re: Wsparcie rodzinne 14.02.11, 10:41
                Dla lekarza liczy się specjalizacja, a nie to, czy ma lub nie doktorat- kontrakty z NFZ dla lekarzy zależą od ich stopnia specjalizacji, a więc zarobki w szpitalu, przychodniach też. Prywatnie praktykując też nic nie zyska po zrobieniu doktoratu.

                Na uczelni liczy się stanowisko, a nie stopień (ok, do pewnego stopnia jest to łączne). Pracując na stanowisku asystenta nawet po zrobieniu doktoratu i tak pozostanie na starej pensji. Gdyby awansowała po doktoracie na etat adiunkta, to podwyżka jest faktycznie zawrotna- u nas np. jakieś 450 netto miesięcznie (rocznie stać ją więc będzie na dwutygodniowy wyjazd urlopowy).

                Te wyobrażenia o poziomie życia po doktoracie wynikają z głębokiej komuny. Tyle tylko, że dzisiaj wykształcenie wyższe magisterskie to nic nadzwyczajnego, a doktorat to tylko konieczny warunek do tego, aby mieć jakieś szanse na pracę w uczelni (i to marną szansę, a nie pewność).

                Zrobienie habilitacji to znowu żaden wpływ na pensję, a po awansie na profesora uczelni można liczyć u nas np. na całe 300 zł netto miesięcznie więcej.

                Dlatego pracownicy naukowi/ naukowo- dydaktyczni szukają możliwości dodatkowej pracy na innych uczelniach, aby w miarę normalnie dało się żyć. A uczelnie ograniczają to jak mogą- bo to praca u konkurencji, a od paru lat mamy skutki niżu demograficznego sprzed kilkunastu lat (walka o studenta).
    • mojajesien Re: Wsparcie rodzinne 13.02.11, 19:05
      To pewnie pierwsza reakcja, niekoniecznie przemyślana i dyktowana emocjami. 2 lata temu rownież usłyszałam od mamy : nie poradzisz sobie sama z dziećmi, dziewczyny muszą mieć ojca, najważniejsze jest dobro dzieci, itd. Przypomniałam wówczas mamie, że to ja jestem jej dzieckiem i moje dobro powinno być dla niej najważniejsze. Czas płynął mama zobaczyła, że mój świat ani trochę się nie zawalił, załatwiłam wszystkie sprawy związane z podziałem majątku, podziałem udziałów w firmie. Moje dzieci chodzą uśmiechnięte. Pojutrze sprawa rozwodowa, traktuję ją jak czystą formalność. Dziś podczas kawy z mamą usłyszałam, że trzyma za mnie kciuki i zaprasza na pyszny obiad po sprawie. Daj swojej mamie trochę czasu, narazie prawdopodobnie przemawia przez nią strach o ciebie. Pozdrawiam
    • mayenna Re: Wsparcie rodzinne 13.02.11, 19:07
      Hahah , pięknesmile

      Wiesz przynajmniej jak nie reagować jak dziecko mówi o swoich problemach.
      Moja mama zareagowała dużo gorzej, jeśli Cię to w jakiś sposób pocieszy. Ale myślę, że wiesz co myśleć o tej wypowiedzi. Trzymaj się i myśl pozytywnie a wszystko powoli ułożyszsmile
      • anka_cyganka35 Re: Wsparcie rodzinne 13.02.11, 19:34
        ta ja też słysze dobre rady od rodzicieli. człowiek sie podnosi, zaciska zeby powtarza mantry bedzie zjaebiscie a tu telefon: nie dasz rady sama, bedzie ci ciezko, chłopak potrzebuje ojca, nawet ze wzgledów finansowych powinnas to zrobic (to tata). jak on mógł to nam zrobic, tak mu ufalismy, nie spimy z ojcem przez niego, a ty myslisz, ze te klopoty ojca ze zdrowiem to od czego (to mama). a ja to pikuś mi to zdrowia i urody dodało. dobrze, ze oprocz rodziców mam przyjaciół smile i Was smile
        • gyubal_wahazar Re: Wsparcie rodzinne 13.02.11, 19:47
          I vis a vis, Aniu smile
          • noname2002 Re: Wsparcie rodzinne 13.02.11, 20:29
            Też nie miałam wsparcia od rodziny, wręcz przeciwnie, właściwie miałam wszystkich przeciwko sobie. Ale później i teraz dużo pomagają więc nie rozpamiętuję tego.
    • niutka Re: Wsparcie rodzinne 14.02.11, 00:13
      Gdy w koncu postanowilam sie rozwiezc, to moi rodzicie... sie ucieszyli. Byly, juz, maz zdradzil mnie wczesniej i oni (szczegolnie moj tata), nie mogli mu tego wybaczyc/zapomniec (chiciaz ja probowalam).
      • errormix Re: Wsparcie rodzinne 14.02.11, 07:54
        Jakieś dwa miesiące przed tym zanim umarło moje małżeństwo, chyba krótko przed 1 w nocy odezwała się przez GG moja mama. Powiedziała, że właśnie się obudziła. Śniło jej się, że się rozwodzimy, na co ja osmarkałem ze śmiechu monitor, bo akurat w łóżku leżałem, a obok mnie smacznie spała miłość mojego życia, czyli żona, która jedną ręką przez sen uwieszała się na mojej szyi, a nogą przygniatała mi miejsce pomiędzy brzuchem a kolanami. Bardziej pomiędzy kolanami, bo na brzuchu laptopa miałem. Widocznie jej ciepło było.

        Dwa miesiące później zadzwoniłem do nich mówiąc, że wszystko się posypało. Bałem się jak dziecko, które zrobiło coś złego i kara je, a przynajmniej solidna awantura, nie minie.

        Ale się zdziwiłem. Bo nie było uwag, nie było wyrzutów. Opowiedzieli mi o swoim życiu, o swoich problemach, o tym jak je pokonywali, jak się dogadywali.

        I zaczęli mi pomagać. Na wszelkie sposoby. Również w taki, że się nie wtrącali, nie prawili kazań, nie dawali dobrych rad. Od czasu do czasu pytali tylko jak sytuacja i czy się poprawiła.

        Niestety, nie poprawiła się, więc dzisiaj jestem tu gdzie jestem. Ale im jestem wdzięczny za to, że byli. I że są.
        • anka_cyganka35 Re: Wsparcie rodzinne 14.02.11, 08:11
          Erromix to już wiadomo po kim taki mądry jesteś smile
          • szizumami Re: Wsparcie rodzinne 14.02.11, 10:14
            -a ja sie dziwie że z takimi rodzicami udało ci sie w życiu dojść do doktoratu..
            pewnie jestes mocniejsza od nich

            rodzice którzy zawsze maja słowa otuchy i asekurują to skarb
            a pewnie jak sie tego nie ma to samemu trzeba sie dopieścic


            • kontrapianista Re: Wsparcie rodzinne 14.02.11, 10:31
              No i wyszła cała obłuda i hipokryzja.Bez urazy ,ale tak jest.Mysli tylko o sobie,Taka jest prawda, nie ma co się oszukiwac.
    • hanyszka Re: Wsparcie rodzinne 14.02.11, 12:43
      safranne napisała:

      > Dziś zostałam wzięta na tzw. dywanik przed oblicze Szanownej Rodzicielki. Treść
      > rozmowy przytaczam mniej więcej wink
      > Dlaczego nam wcześniej nie powiedziałaś? Dlaczego nas nie uprzedziłaś? To spadł
      > o na nas jak grom z jasnego nieba! Nie mam pojęcia, jak ja poradzę sobie z tym
      > wszystkim, to mnie psychicznie dobiło... Jak sobie dasz radę, przecież zarabias
      > z grosze! To nie jest rozsądne, przecież Ty wcale nie masz pieniędzy ani sensow
      > nej pracy! I na dodatek teraz zamiast kończyć doktorat będziesz biegać po sądac
      > h! Oczekuję od Ciebie konsekwencji w działaniu! Doktorat to nie byle g..., któr
      > e możesz sobie odłożyć na półkę! To gdzie Ty miałaś wcześniej rozum? I co Ty te
      > raz zrobisz, pół życia zmarnowane, masz już 33 lata! Po sprzedaży mieszkania zo
      > staniesz pewnie z marnymi groszami, nie starczy Ci na kupno żadnego mieszkania!
      > To będziesz wynajmować? A za co będziesz wynajmować? Kredyt? Żaden bank nie da
      > Ci kredytu! Od razu zaznaczamy, że absolutnie nie możemy Cię wesprzeć finansow
      > o!
      > No i co płaczesz? Trzeba było myśleć wcześniej! Już nic nam nie powiesz? No tak
      > , najłatwiej to się obrazić i zachowywać jak gówniarz!
      > Jak to czytam, to aż mi się gęba śmieje-no bo co mi zostało? big_grin

      Nikt tak w człowieka nie wierzy i go nie wspiera, jak właśni rodzice, prawda wink?

      A tak poważnie, reakcja Twojej mamy to wyraz jej strachu i bezradności. Strategia kobiet z pokolenia, gdzie "nie poradzisz sobie", "dzieci muszą mieć ojca" powtarzano sobie nawzajem jak mantrę.

      Moja mama, osoba skądinąd apodyktyczna i narzucajaca swoje zdanie, w tej akurat sytuacji zachowała się bez zarzutu, tj. oświadczyła, że przyjmie każdą decyzję, jaką podejmę i będzie mnie w niej wspierać. Ojciec z kolei popadł w dół i przygnębienie - bardzo lubił Eksa i chyba mocno osobiście odczuł jego odejście. Pewnie wolałby, byśmy się zeszli.


      Zyczę Ci powodzenia - sposób, w jaki traktuje Cię mąż jest skandaliczny. Gyubal ma sporo racji, masz zawód, jesteś wykształcona, wyjdziesz na prostą szybciej niż się mamie wydaje. Dasz sobie radę smile

      ----------
      Vimes wędrował smętnie po zatłoczonych ulicach, czując się jak jedyna marynowana cebulka w sałatce owocowej.
    • argentusa Re: Wsparcie rodzinne 15.02.11, 10:21
      Oj, wiem o czym piszesz., wiem smile
      Ja się dowiedziałam, że mój rozwód kosztował mojego tatę 10 lat zycia, a mama była tak wspaniałomyślna, ze powiedziała, że z powodu tego rozwodu to ONI (czyli moi rodzice) mają najgorzej. I jeszcze, że zięć pierwszy to ZAWSZE będzie zięciem. A inny zięć - to nigdy (mimo, że wtedy NIKOGO innego w moim zyciu nie było : ). Grunt to wsparcie rodzinne smile)) hihihi
      Mama do dzisiaj nie może uwierzyć, że jestem teraz najszczęśliwszą kobietą na ziemi, z 3 dzieci i własnym życiem. (no dobra, Obecny - poznany już po rozwodzie, tez ma w tym wkład).
      Ar.
      Trzymajmy isę tego, co myślimy, bo zwariujemy z tej "troski" rodzicielskiej smile))))))
    • malgolkab Re: Wsparcie rodzinne 15.02.11, 11:07
      Myślę, że rodzice się martwią, przeżywają takie sytuacje i nie dociera do nich, że takimi tekstami mogą tylko dobić. Moja mama właściwie od razu udzieliła mi poparcia, był to 2 raz kiedy ex się wyprowadził (za 1 zależało mi, żeby wrócił i chyba pomyślał, że będzie tak się wynosił i wracał), dodatkowo zobaczyła ślady rękoczynów i stwierdziła, że jak były raz to pewnie się powtórzą i że jak tak to ma wyglądać to faktycznie lepiej się rozejść. Nie omieszkała za to powiedzieć "a nie mówiłam" i "mam nadzieję, że następny raz posłuchasz moich rad"smile tata odzywał się mało, sam w ogóle tematu nie poruszał, ale jak ja coś zagaiłam to usiłował mnie przekonać, że mam próbować kolejny raz się zejść (bo dziecko zostanie bez ojca, bo sobie nie poradzę, bo on jest już stary i nie wiadomo ile jeszcze będzie miał siły, a chłopak potrzebuje wzoru męskiego itd.). Na początku było mi przykro, potem się wkurzałam, potem dotarło do mnie, że on się po prostu bardzo martwi. Za to jak pojawił się Obecny i ojciec zobaczył, że jest ok, to zaakceptował go od razu, a mama stwierdziła, że to pierwszy mój chłopak od czasu szkoły (sic!), któremu nie może nic zarzucić. A tak się bałam im o nim powiedziećsmile
      • anka_cyganka35 Malgokalb 15.02.11, 11:40
        myślałam, że przez chwilę czytam o sowim życiu smile
        • malgolkab Re: Malgokalb 15.02.11, 11:59
          smile
      • argentusa Re: Wsparcie rodzinne 15.02.11, 13:42
        A tak się bałam im o nim powie
        > dziećsmile
        ????????? a teraz to ja się zdziwiłam. To Ty jeszcze przejmujesz się co rodzice powiedzą n Twojego mężczyznę? Przecież jesteś dorosła.
        Cholera, ja to jednak dziwna jestem. Nawet do głowy mi nie przyszło obawiać się co rodzice powiedza na Obecnego. Nie ich Obecny, nie ich zycie. I nie żebym Go chowała i się kryła, ale...
        No tak, ale ja zawsze raczej komunikowałam niż pytałam o zdanie.
        • mamameg Re: Wsparcie rodzinne 15.02.11, 13:52
          "Ja się dowiedziałam, że mój rozwód kosztował mojego tatę 10 lat zycia, a mama była tak wspaniałomyślna, ze powiedziała, że z powodu tego rozwodu to ONI (czyli moi rodzice) mają najgorzej"
          O, coś jak moja teściowa. Ona też najbardziej ucierpiała, przeżywała i chorowała przez nasz rozwód. Rzucając omdlewające spojrzenia zranionej sarny, na co męska część rodziny oczywiście rzucała się bronić tej jakże wrażliwej istoty.
        • malgolkab Re: Wsparcie rodzinne 15.02.11, 13:58
          argentusa napisała:

          > A tak się bałam im o nim powie
          > > dziećsmile
          > ????????? a teraz to ja się zdziwiłam. To Ty jeszcze przejmujesz się co rodzice
          > powiedzą n Twojego mężczyznę? Przecież jesteś dorosła.
          > Cholera, ja to jednak dziwna jestem. Nawet do głowy mi nie przyszło obawiać się
          > co rodzice powiedza na Obecnego. Nie ich Obecny, nie ich zycie. I nie żebym Go
          > chowała i się kryła, ale...
          > No tak, ale ja zawsze raczej komunikowałam niż pytałam o zdanie.
          hah, nie chciało mi się po prostu znowu gadek słuchaćsmile ale wyszło lepiej niż myślałam i obyło się bez gadekwink
          po prostu czasem myślę, że człowiek co raz starszy, a rodzice dalej tacy samismile moi i tak są super, ale czasem lubią pomarudzić...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka