Dodaj do ulubionych

a'propos ograniczonych kontaktów ojców z synami...

17.02.11, 16:26
www.charaktery.eu/artykuly/Codziennosc/965/Maly-ksiaże-mamusi/1/
Obserwuj wątek
    • z_mazur :) 17.02.11, 18:25
      A jak pisałem o tym w wątku "Straszna mama", to się panie oburzały. smile)))
      • zmeczona100 Re: :) 17.02.11, 20:19
        Zalinkowany artykuł jest z tej samej serii, co Twoje wypowiedzi. Zero konkretów, tylko bajania w amerykańskim stylu. Jesli mam cos brac na powaznie, to albo znany i uznany ekspert, albo przynajmniej odnosniki do literatury. A tam ani jednego, ani drugiego- ot, aby wierszówka była.
        • z_mazur Re: :) 17.02.11, 21:00
          W artykule jest wymienione kilka opracowań.
          Ale przecież nikt nie będzie nam wmawiał, "że białe jest białe". Szczególnie jak nam się biały kolor nie podoba. smile
          • plain.dad Re: :) 17.02.11, 21:08
            ciekawe opracowanie.
            a tu cisza ???
          • zmeczona100 Re: :) 17.02.11, 21:26
            z_mazur napisał:

            > W artykule jest wymienione kilka opracowań.

            Widocznie oślepłam, bo nie widzę żadnego.

            A propos- kiedy odpiszesz w tamtym wątku?
            • z_mazur Re: :) 17.02.11, 21:45
              Jest przywołany Eichelberger i Susan Forward. Sama autorka jest kobietą, więc trudno jej zarzucać jakieś antyfeministyczne nastawienie.

              Co do Twoich pytań, to moja córka ma w tej chwili 19 lat.
              Na swój pierwszy rajd górski pojechała w wieku 8 lat. Pamiętam jak dziś, Rajd Mikołajkowy, dzień przed wyjazdem przyszła fala mrozów i temeperatura spadła dobrze poniżej zera. Mocno się zastanawialiśmy, czy ją puścić, zadzwoniliśmy i porozmawialiśmy z jej drużynowym, uspokoił nas swoim zdroworozsądkowym podejściem i racjonalną postawą (BTW chłopak miał wtedy może z 22 lata). Pojechała, wróciła uśmiechnięta i zadowolona.

              Córka w dzieciństwie miała problemy z nerkami i skoliozę,. Nigdy nie było to pretekstem do ograniczania jej aktywności.

              Na pierwsze kolonie pojechała w wieku 7 lat.

              Jej drużyna harcerska, to wodniacy. Od 2 klasy podstawówki jeździła na obozy żeglarskie. W wieku 17 lat zrobiła patent żeglarski i tego samego roku po raz pierwszy popłynęła w rejs pełnomorski pod żaglami.

              Akurat za górami jakoś specjalnie nigdy nie przepadała i poza paroma rajdami nie ciągnęło jej tam.
              Co do wyprawy w góry wysokie, to sporo zależy od okoliczności (pora roku, trasa, ilość dni w górach).

              IMHO w Twoich wypowiedziach nie chodziło o jakiś konkretne zastrzeżenia, tylko to było szukanie pretekstu. Najpierw buty (co jeszcze można by uznać za sensowny powód), a jak to się nie spotkało z ogólnym przyklaśnięciem (parę osób stwierdziło, że skoro buty są problemem, to można przecież je kupić), to potem zaczęły się wymysły ze stanem zdrowia, kuracją itp. itd. A to już typowe zachowania nadopiekuńczej matki, wypisz wymaluj jak z przywołanego w tym wątku artykułu.
              • zmeczona100 Re: :) 17.02.11, 22:01
                > Jest przywołany Eichelberger

                Jeden, jedyny. A innych nie ma??

                > i Susan Forward

                A tego akurat w artykule nie było, tylko jako zacytowany fragment.

                Pytałam o wiek Twoich dzieci, bo skoro są już poza okresem dojrzewania, to słabo brałeś udział w ich wychowaniu- inaczej wiedziałbyś, że buty w tym okresie są na jeden sezon maksymalnie.

                Nadal brak odpowiedzi na drugie moje pytanie.

                (parę osób stwie
                > rdziło, że skoro buty są problemem, to można przecież je kupić)

                No i tu jest sedno- dlaczego ich nie kupił.

                to potem zaczę
                > ły się wymysły ze stanem zdrowia, kuracją itp. itd. A to już typowe zachowania
                > nadopiekuńczej matki,

                Nie tylko matki- również każdego myślącego ojca dziecka np. po leczeniu nowotworu i przeszczepie.
                • z_mazur Re: :) 18.02.11, 00:51
                  > Pytałam o wiek Twoich dzieci, bo skoro są już poza okresem dojrzewania, to słab
                  > o brałeś udział w ich wychowaniu- inaczej wiedziałbyś, że buty w tym okresie są
                  > na jeden sezon maksymalnie.

                  Pisałem wtedy w tamtym wątku, że kupione latem buty trekkingowe spokojnie mogłyby zimą posłużyć jako dodatkowe obuwie na zmianę. Akurat na pół roku by wystarczyły. Skoro i tak je trzeba byłoby kupić, to dlaczego nie w lipcu? Na złość ojcu? Nie musiały być jakieś super, to nie była wielka wyprawa (podejście na Rysy od Słowackiej strony nie jest jakoś specjalnie wymagające). W Decathlonie, lub Go Sporcie, można takie kupić za 200 zł. To porównywalnie, jak porządne zimowe buty, a skoro płaci alimenty, to one też są na zimowe buty syna. Dlaczego miałby je kupować dodatkowo?

                  > Nie tylko matki- również każdego myślącego ojca dziecka np. po leczeniu nowotwo
                  > ru i przeszczepie.

                  Jakoś wszedł na tą górę i nic mu się nie stało. Parę dni temu był w trójce wywiad z najnowszymi polskimi zdobywcami Aconcagua'y. Zrobili to we dwóch chociaż z pomocą zespołu. Niby nic wielkiego (bagatela 7000 m.n.p.m), tylko że jeden ma usunięte płuco, właśnie po nowotworze, a drugi jest niewidomy.

                  Rozsądny rodzic, będzie w odpowiedni sposób motywował dziecko, żeby uwierzyło w siebie, a nie wmawiał mu, że jest chore i musi na siebie ciągle uważać.
                  • garden_party Re: :) 18.02.11, 09:00
                    A odpowiesz w końcu dlaczego ojciec butów nie kupił?

                    Bo matka nie kupiła to jest zła a ojciec nie kupił to super-tatuś dbający, żeby 'dziecko uwierzyło w siebie'???????
                    • z_mazur Re: :) 18.02.11, 09:04
                      Bo buty powinna kupić matka, z alimentów. Chyba miedzy innymi na to są przeznaczone.

                      Matka wiedziała, że dziecko będzie jechało w góry, więc powinna zadbać o to, ewentualnie dogadać się z ojcem w tej sprawie, jeśli jej tak ciężko było kupić te buty, to mógł to zrobić ojciec, odliczając kwotę tego zakupu z alimentów. Wszystko jest do dogadania jak się chce.
                      • garden_party Re: :) 18.02.11, 10:32
                        z_mazur napisał:
                        > Bo buty powinna kupić matka, z alimentów. Chyba miedzy innymi na to są przeznaczone.

                        Zmęczona w tamtym wątku pisała, że kalkulacja alimentów nie przewidywała tego typu atrakcji. Podziwiam stopień Twojego wybiórczego czytania.

                        I po raz kolejny mamy 'matka powinna'. Dlaczego? Bo 'matka powinna'. Ojciec przecież nie powinien. Nie powinien ani pomyśleć o butach, ani dogadać się z matką czy dziecko ma buty, czy trzeba kupić. No bo to ojciec w końcu smile Matka powinna myśleć za siebie i za ojca smile
                        • z_mazur Re: :) 18.02.11, 11:40
                          Czego kalkulacja alimentów nie przewidywała? Zakupu butów zimowych dla dziecka?

                          Po raz kolejny dochodzę do wniosku, że ta dyskusja nie ma sensu.

                          Matka powinna tak samo jak ojciec kierować się dobrem dziecka, a nie zachowywać się na zasadzie: na złość mężowi zrobię to i to, żeby dziecku stała się krzywda i żebym mogła powiedzieć "a nie mówiłam".

                          Wyjazd w Tatry był planowany wcześniej, to chyba oczywiste, że trzeba było pogadać z ojcem o wyposażeniu dziecka na ten wyjazd. I wcale nie jest powiedziane, że rodzic, który zabiera dziecko na jakiś wyjazd, musi mu skompletować całe wyposażenie i sfinansować jego zakup. Szczególnie jeśli jego użytkowanie nie jest związane jedynie z tym konkretnym wyjazdem (użytkowe buty treekkingowe, to nie sprzęt do nurkowania np.,) Jakby jechał z ojcem nad morze, to nie mógłby się kąpać, no chyba, że ojciec mu kąpielówki kupi?

                          Poza tym, co już podkreślałem chyba kilkanaście razy (co cały czas pomijasz), buty były tylko pretekstem, który gdy inni forumowicze nie zareagowali chóralnym przyklaśnięciem, zaczął być zastępowany innymi, czy to kiepskim zdorowiem, kuracją itp.
                          • garden_party Re: :) 18.02.11, 12:13
                            z_mazur napisał:
                            > Czego kalkulacja alimentów nie przewidywała? Zakupu butów zimowych dla dziecka?

                            Boszzz... sam piszesz, że byłyby to buty 'drugie na zmianę'. A teraz to już 'buty zimowe'? Mistrz manipulacji z Ciebie smile

                            > Wyjazd w Tatry był planowany wcześniej, to chyba oczywiste, że trzeba było poga
                            > dać z ojcem o wyposażeniu dziecka na ten wyjazd.

                            Oczywiste, że ojciec powinien porozmawiać z matką. Wiem, że nigdy ci to przez gardło nie przejcie ale ojciec powinien. Powinien:
                            - pomyśleć, że dziecko potrzebuje odpowiedniego na wędrówki górskie obuwia
                            - zapytać matki, czy dziecko takie buty posiada
                            - uzgodnić kupno butów, jeżeli nie posiada.

                            No ale oczywiście wg. Ciebie wszystko na głowie matki. Ojciec jest zwolniony z wszelkiego myślenie - ma się tylko dobrze bawić z dzieckiem smile
                            • z_mazur Re: :) 18.02.11, 12:24
                              > Boszzz... sam piszesz, że byłyby to buty 'drugie na zmianę'. A teraz to już 'bu
                              > ty zimowe'? Mistrz manipulacji z Ciebie smile

                              Moja córka zawsze miała co najmniej dwie pary butów zimowych. Zaczynam się zastanawiać, czy to nie dziwne. Zdarzało jej się pójść na sanki i wrócić w przemoczonych. I to mi chodzi, takie buty trekkingowe, świetnie by się spisały jako taka druga para butów na zimę. Bardziej łopatologicznie nie chce mi się tego tłumaczyć.

                              Zmęczona nie napisała co zrobiła, żeby rozwiązać problem. Rozumiem opór ojca, gdy matka mu powiedziała, że "ma kupić dziecku buty", skoro dopiero co zapłacił alimenty. Wystarczyłoby zwyczajnie przypomnieć, że dziecko nie ma butów nadających się do wyjścia w góry i zaproponować rozwiązanie (kup mu buty i potrąć z alimentów, albo samej kupić). Ale jak już pisałem tu nie chodziło o znalezienie rozwiązania, tylko o szukanie pretekstu do zastrzeżeń do wyjścia w góry.
                              • zmeczona100 Re: :) 18.02.11, 22:17
                                z_mazur napisał:

                                >
                                >
                                > Moja córka zawsze miała co najmniej dwie pary butów zimowych.

                                Mój syn też- jedna para na wypadek śniegu po pachy i dużego mrozu, a druga - na zimę w wersji light.

                                I to mi chodzi, takie buty trekkingowe, świetnie by się spisały jako tak
                                > a druga para butów na zimę.

                                Te kupione latem? Kolejny raz udowadniasz, że nie tylko, że nie masz pojęcia o potrzebach dorastających dzieci (skoro buty z wiosny jesienią już są za małe...), ale że nie jesteś w stanie wyjść poza własny schemat myślenia.

                                >
                                > Zmęczona nie napisała co zrobiła, żeby rozwiązać problem.

                                Ja?? No tak- że też do tej mojej zakutej pały nie dotarło, że tatuś nie może byc obarczony żadnymi problemami- bo to przecież tatuś.
                                Gdy syna wysyłałam na kolonię czy wyjeżdżałam z nim na urlop, to wszelkie problemy z tym związane rozwiązywałam JA- bo to był mój pomysł, moja inicjatywa i kombinowałam pieniądze, aby domknąć budżet. Możesz mi wyjaśnić, jak krowie na rowie, dlaczegóż to ja miałabym rozwiązywać problemy ojca?? Jak sobie wymyślił, to niech się z tymi wymysłami buja sam- ze mną niczego nie ustalał. Gdyby mu zależało na tym, aby nie mieć żadnych dodatkowych "problemów" oprócz obecności dzieciaka, to mógł się wybrać tam, gdzie wykorzystałby ekwipunek, który zakupiłam synowi na wakacje.

                                Rozumiem opór ojca, g
                                > dy matka mu powiedziała, że "ma kupić dziecku buty", skoro dopiero co zapłacił
                                > alimenty.

                                No to jak zapłacił i go nie stać absolutnie na inne wydatki, to chyba proste, że nie planuje nic, co by mu budżet nadwerężyło. To jest tak oczywiste, że nie wiem, po co to piszę.

                                Wystarczyłoby zwyczajnie przypomnieć, że dziecko nie ma butów nadając
                                > ych się do wyjścia w góry i zaproponować rozwiązanie (kup mu buty i potrąć z al
                                > imentów, albo samej kupić).

                                Czyli zakładasz- znowu błędnie- że alimenty zawierają kwotę na waciki i to z niej mogę kupić buty, zamiast sobie te waciki, tak? Już kompletnie pomijam to, że wtedy nie płacił alimentów, tylko ochłap, trzykrotnie mniejszy, niż ostatecznie sąd postanowił o wysokości zabezpieczenia.

                                Ale jak już pisałem tu nie chodziło o znalezienie r
                                > ozwiązania, tylko o szukanie pretekstu do zastrzeżeń do wyjścia w góry.
                                >


                                Masz głęboko zakodowany pewien OBRAZ rzeczywistości, pewną mapę świata - co oczywiście pozwala Ci odsądzać od czci i wiary tych, którzy myślą inaczej. Ale może to rzeczywistość jest zupełnie inna, a wykreowany obraz fałszywy?
                                • z_mazur Re: :) 19.02.11, 01:12
                                  No to wytłumaczę jak krowie na rowie.

                                  Alimenty są na zaspokojenie potrzeb dziecka, w tym takich jak zakup obuwia. Jeśli zapłacił alimenty, to stan jego finansów nie ma nic do rzeczy i nie musi się w ogóle zastanawiać, czy są, czy nie są nadwyrężone. To tak oczywiste, że nie wiem dlaczego muszę to tłumaczyć.

                                  Wysokość zabezpieczenia, może się mieć nijak do wysokości alimentów. Zabezpieczenie dotyczy potrzeb całej rodziny. Alimenty są jedynie na dziecko.
                                  • zmeczona100 Re: :) 19.02.11, 14:18

                                    > Alimenty są na zaspokojenie potrzeb dziecka, w tym takich jak zakup obuwia.

                                    O ile został ten zakup ujęty w koszty utrzymania dziecka.

                                    > Wysokość zabezpieczenia, może się mieć nijak do wysokości alimentów. Zabezpiecz
                                    > enie dotyczy potrzeb całej rodziny. Alimenty są jedynie na dziecko.

                                    Z Postanowienia:

                                    Sąd (...) postanawia udzielić zabezpieczenia tytułem zaspokojenia potrzeb rodziny w zakresie roszczeń alimentacyjnych na rzecz małoletniego (...) w ten sposób, że do czasu prawomocnego zakończenia sprawy niniejszej zobowiązać pozwanego (...) do łożenia na jego rzecz (...).
                          • zmeczona100 Re: :) 18.02.11, 22:56
                            > Czego kalkulacja alimentów nie przewidywała? Zakupu butów zimowych dla dziecka?
                            >
                            > Po raz kolejny dochodzę do wniosku, że ta dyskusja nie ma sensu.

                            No bo jak można dyskutować z kimś, kto jest przekonany o tym, że rosnącemu dwadzieścia kilka cm rocznie nastolatkowi kupiłby latem buty na całą zimę.

                            > Wyjazd w Tatry był planowany wcześniej, to chyba oczywiste, że trzeba było poga
                            > dać z ojcem o wyposażeniu dziecka na ten wyjazd.

                            Widzisz, ten wyjazd nie był ze mną uzgadniany, tatus jak sie pojawia, to
                            ma zawsze pomysły, jak sie pobawić, zrobić (sobie) przyjemność; dzieciak
                            ma tylko mu to ułatwić, być partnerem do tej zabawy
                            .

                            I nie było mowy o żadnych planach. W tym czasie mieliśmy (ja i syn) zaplanowany wyjazd zupełnie gdzie indziej; ojciec planów nie robił żadnych- dopóty z sądu nie otrzymał postanowienia, a w nim parę słów na temat jego udziału (braku) w wychowaniu dziecka. Stąd nagły pomysł wyjazdu, aby lepiej wyglądać przed sądem.

                            forum.gazeta.pl/forum/w,24087,115225016,115225729,Re_Rysy_od_strony_slowackiej.html


                            > Poza tym, co już podkreślałem chyba kilkanaście razy (co cały czas pomijasz), b
                            > uty były tylko pretekstem,

                            Zamiast własnych projekcji, poczytaj:
                            forum.gazeta.pl/forum/w,24087,115225016,115225016,Rysy_od_strony_slowackiej.html

                            Czy już wiesz, dlaczego ojciec nie brał pod uwagę zakupu butów?

                            Nie sądzę, skoro nie dociera do Ciebie NIC:

                            forum.gazeta.pl/forum/w,24087,115225016,115322872,Re_Rysy_od_strony_slowackiej.html
                            • z_mazur Re: :) 19.02.11, 01:27
                              Nie na całą zimę, ale na część, potem kupiłoby się kolejne które wystarczyłyby na resztę zimy i na wiosnę. Jeśli aż tak szybko rośnie, to w danym momencie pewnie akurat z jakichś butów wyrastał i spokojnie można było w te miejsce kupić, albo lekkie trekkingowe, które miałby na całe wakacje i początek roku szkolnego, albo cięższe, które mobłyby być na zimę.

                              W każdym razie byłyby to buty, które dziecko mogłoby normalnie użytkować i jako takie nie musiały być dodatkowo finansowana poza kwotą alimentów. Absurdem dla mnie jest, że wałkujemy tutaj tak ten temat butów.

                              O wyjeździe zostałaś poinformowana, nie oponowałaś, czyli został uzgodniony.

                              Dla mnie cała ta dyskusja sprowadza się do tego, że nie w smak był Ci ten wyjazd syna. Opcje są dwie, albo wiąże się to ze zwykłą małostkową złośliwością wobec byłego męża, albo z nadopiekuńczością wobec syna. Obstawiłem tą drugą opcję, ale w miarę Twojej argumentacji, coraz bardziej jestem przekonany, że chodzi o pierwszą.
                              • zmeczona100 Re: :) 19.02.11, 14:33

                                z_mazur napisał:

                                > Nie na całą zimę, ale na część, potem kupiłoby się kolejne które wystarczyłyby
                                > na resztę zimy i na wiosnę.

                                big_grin
                                Kalkulacja zakupu obuwia obejmuje 2 pary butów zimowych i dwie sportowych (wiosna. jesień) (plus lato i domowe oraz wyjściowe- w sam raz do tego celu mogą posłużyć trekingi big_grin ).

                                A ty zakupiłbyś latem buty na zimę po to, aby zimą i tak dokupić, bo wyrośnie. Słowem- zamiast moich 2 par próbujesz wcisnąć trzecią parę, bo "alimenty przewidują zakup obuwia" big_grin
                                A wiosną i jesienią musiałby się nieźle prezentować w trekingowych, latając za piłką po boisku big_grin

                                Absurdem dla
                                > mnie jest, że wałkujemy tutaj tak ten temat butów.

                                Cóż zrobić- rozmowa miedzy osobami, z których jedno na co dzień wychowuje swoje dziecko, a drugie nie orientuje się w tym, jak szybko rosną jego własne dzieci, (bo to nie jest potrzebne do przelewania co miesiąc alimentów na ich utrzymanie) to jak gadka ze ślepym o kolorach. Bo ja wiem, a Tobie się wydaje.

                                > O wyjeździe zostałaś poinformowana, nie oponowałaś, czyli został uzgodniony.

                                big_grin

                                Syn łaskawie tydzień przed wyjazdem został poinformowany o tym, aby się spakował na określony dzień, bo wyjeżdżają.
                                No kurzamać, faktycznie- było to ze mną uzgodnione.

                                A teraz napiszę, co zrobię w podobnej sytuacji (uzgodnienia ze mną przez poinformowanie syna, bez liczenia się ze wspólnymi planami moimi i syna)- syn nie pojedzie- takiego wała.
                                Niech tatuś wystąpi do sądu o ustalenie kontaktów z synem. Już widzę, jak sąd przyznaje mu tydzień wakacji w terminie dowolnie wybranym przez tatusia- bez konieczności informowania o swoim wyborze matki dziecka, oczywiście big_grin Bo to tatuś przecież big_grin

                                > Dla mnie cała ta dyskusja sprowadza się do tego, że nie w smak był Ci ten wyjaz
                                > d syna. Opcje są dwie, albo wiąże się to ze zwykłą małostkową złośliwością wobe
                                > c byłego męża, albo z nadopiekuńczością wobec syna. Obstawiłem tą drugą opcję,
                                > ale w miarę Twojej argumentacji, coraz bardziej jestem przekonany, że chodzi o
                                > pierwszą.

                                Masz głęboko zakodowany pewien OBRAZ rzeczywistości, pewną mapę świata. Ale może to rzeczywistość jest zupełnie inna, a wykreowany obraz fałszywy?
                                • sonia_30 Re: :) 19.02.11, 14:42
                                  "Syn łaskawie tydzień przed wyjazdem został poinformowany o tym, aby się spakował na określony dzień, bo wyjeżdżają. No kurzamać, faktycznie- było to ze mną uzgodnione.
                                  A teraz napiszę, co zrobię w podobnej sytuacji (uzgodnienia ze mną przez poinformowanie syna, bez liczenia się ze wspólnymi planami moimi i syna)- syn nie pojedzie- takiego wała".

                                  Trzeba było tak od razu, a nie tłuc 555 postów w kilku wątkach. Nie o buty przecież chodzi...
                                  • zmeczona100 Re: :) 19.02.11, 14:52

                                    Nie o buty prze
                                    > cież chodzi...

                                    jasne, że nie o buty. Tylko o odpowiedzialność.

                                    Nie ma to jak być taką inteligentną osobą, jak Ty big_grin
                                    • sonia_30 Re: :) 19.02.11, 15:11
                                      Ani nie o odpowiedzialność. Co najmniej tak inteligentna, jak ty zaślepiona tongue_out
                                      • zmeczona100 Re: :) 19.02.11, 15:20
                                        Wróc sobie do postu Mazura o rzekomym uzgadnianiu ze mną wyjazdu i mojej odpowiedzi, to ci się rozjasni (o ja naiwna...).
                • garden_party Re: :) 18.02.11, 08:57
                  zmeczona100 napisała:
                  > No i tu jest sedno- dlaczego ich nie kupił.

                  Bo od dbania o dziecko jest matka. Później co prawda jest za to opluwana ale cóż... taki już los matek uncertain
        • tully.makker Re: :) 18.02.11, 09:40
          Charaktery zrobily sie juz taka durna papka, ze zal doooope sciska. Wiec czego od nich oczekiwalas?
    • zmeczona100 Re: a'propos ograniczonych kontaktów ojców z syna 17.02.11, 21:51
      Bardziej pouczająca lektura:

      merlin.pl/Serce-ojca-Jak-byc-dobrym-ojcem_Ken-Canfield/browse/product/1,527762.html
      www.gandalf.com.pl/b/ojciec-a-wychowanie-dziecka/
      www.dobrytato.pl/index.php/czytelnia/ksiki-dla-taty/173-warto-by-ojcem-najwaniejsza-kariera-mczyzny
      I taki cytacik pozwolę sobie wkleić:

      Odmienne są tylko cechy miłości ojcowskiej, które są inne niż cechy miłości macierzyńskiej.
      - Miłość ojcowska nie jest bezwarunkowa, bowiem ojciec nie kocha dziecka tylko dlatego, że jest ono jego dzieckiem, ale dlatego, iż spełnia ono wszystkie ojcowskie oczekiwania i jest na przykład: grzeczne, dobrze się uczy, rokuje nadzieje, iż będzie dobrym specjalistą itp. Wówczas jest darzone przez ojca względami uczuciowymi.
      - Miłość ojca nie jest wszechogarniająca, a zatem nie kocha on w dziecku wszystkich jego cech charakteru. Kocha przede wszystkim te cechy, które są zgodne z jego wymaganiami oraz te, które czynią je zdolnym do pokonywania w przyszłości różnych trudnych sytuacji życiowych.
      - Miłość ojca nie jest wszechobecna, bo ojciec nie kocha dziecka bez względu na okoliczności zawsze i w każdej sytuacji. Ojciec kocha dziecko wtedy, kiedy postępuje ono zgodnie z jego wymaganiami.
      - Ojciec wreszcie nie kocha dziecka bezustannie, bez względu na jego wiek. Miłość ojcowska ma tendencje do zaniku, zwłaszcza w okresie gdy dziecko osiąga dojrzałość .
      Ojciec kocha dziecko, ponieważ spełnia jego oczekiwania, ponieważ wypełnia swój obowiązek , ponieważ jest taki jak on sam .
      Na miłość ojca trzeba sobie zasłużyć. Nie spełniając jego wymagań można ją stracić, ale także swoim postępowaniem można ją wzbudzić.


      J. Pulikowski: "Najważniejsze, co może dać ojciec swoim dzieciom, to po prostu prawdziwie, odpowiedzialnie, mądrze, dojrzale, wiernie, wyłącznie i dozgonnie kochać ich matkę".
      • plain.dad Re: a'propos ograniczonych kontaktów ojców z syna 17.02.11, 22:01
        zmeczona100 napisała:

        >>
        > J. Pulikowski: "Najważniejsze, co może dać ojciec swoim dzieciom, to po pros
        > tu prawdziwie, odpowiedzialnie, mądrze, dojrzale, wiernie, wyłącznie i dozgonni
        > e kochać ich matkę".

        >
        >
        a co ma zrobić ojciec kiedy to matka przestała dojrzale mądrze i wiernie kochać ojca !! To według ciebie już nic nie może daać synowi ??
        • zmeczona100 Re: a'propos ograniczonych kontaktów ojców z syna 17.02.11, 22:02

          Zapytaj Pulikowskiego, to mądry facet jest i na pewno Ci odpowie.
        • eutherpe Re: a'propos ograniczonych kontaktów ojców z syna 18.02.11, 08:38
          A co z mamusiami ktore wychowują mamisynków będąc w związku z ich ojcami i tworząc pełne rodziny?Tłumaczenie,że tylko samotna matka wychowa mamisynka jest bzdurne.To zbyt ogólna kwestia.
          • z_mazur Re: a'propos ograniczonych kontaktów ojców z syna 18.02.11, 08:58
            A kto pisał, że tylko "samotna matka"?

            Problemem jest to, że samotne macierzyństwo jeszcze bardziej zwiększa te ryzyko, które samo w sobie istnieje. Dochodzą dodatkowe czynniki ryzyka zarówno wynikające z samego faktu bycia samodzielną matką, jak i problemów emocjonalnych, które dotykają kobiety po rozpadzie związku.
      • ro35 Re: a'propos ograniczonych kontaktów ojców z syna 17.02.11, 23:45
        o matko z córką, niezłe cytaty big_grin
        ...żal mi tego pana, po prostu żal - epitetów nie będzie, choć cisną się na klawiaturę


        • zmeczona100 Re: a'propos ograniczonych kontaktów ojców z syna 18.02.11, 23:01

          Zamiast przypisywać komuś cytaty, to najpierw wrzuć je w google.

          Cytat Pulikowskiego jest jeden- co zaznaczyłam. Cytat, który jest trafem w 10.
      • sonia_30 Re: a'propos ograniczonych kontaktów ojców z syna 18.02.11, 00:16
        www.jacek-pulikowski.izajasz.pl/
        www.bosko.pl/klopotnik/?art=768&n=2
        To wg Ciebie "znany i uznany ekspert"? To ja przepraszam, ale nie podyskutujemy...
        • zmeczona100 Re: a'propos ograniczonych kontaktów ojców z syna 18.02.11, 23:03
          A to ja przepraszam. faktycznie, co to za ekspert, który publicznie mówi o tym, że jest katolikiem i jeszcze do tego żyje po katolicku. Wszak wiadomo, że katolicy nie znają seksu i innych aspektów życia małżeńskiego- o roli ojca nawet nie wspominając.
      • ef.endir ???? 18.02.11, 15:03
        Ojciec kocha dziecko, ponieważ spełnia jego oczekiwania, ponieważ wypełnia swój obowiązek , ponieważ jest taki jak on sam .
        Na miłość ojca trzeba sobie zasłużyć. Nie spełniając jego wymagań można ją stracić, ale także swoim postępowaniem można ją wzbudzić.



        Zmęczona.....
        czy jesteś pewna, że podpiszesz się pod tym cytatem?
        Jestem ojcem, mieszkam z synem............... dla mnie to bzdura.
        Wiem, ojcowie są różni ale tego typu teorię prowadzą tylko i wyłącznie do wojny. Szczególnie na forum.
        Masz "problem" z ojcem swojego dziecka po rozwodzie? OK.
        JA mam problem z matką mojego dziecka. Zadaj pytanie a "forum" pomoże.
        Ale tego typu bzury......
        • zmeczona100 Re: ???? 18.02.11, 23:05

          > Zmęczona.....
          > czy jesteś pewna, że podpiszesz się pod tym cytatem?
          > Jestem ojcem, mieszkam z synem............... dla mnie to bzdura.

          Skąd to oburzenie?? Nie rozumiem.
          • ro35 Re: ???? 19.02.11, 08:53
            nie rozumiesz ? tak bywa...
            zamień słowo "ojciec" na "matka" i zaakceptuj,
            nie neguję, że są tego typu osoby niezależnie od płci,
            ale chorych na ciele i duszy u nas dostatek suspicious
            • zmeczona100 Re: ???? 19.02.11, 14:05
              ro35 napisał:

              > nie rozumiesz ? tak bywa...
              > zamień słowo "ojciec" na "matka" i zaakceptuj,

              big_grin A niby po co miałabym to zmieniać i zaakceptować? big_grin
        • 44bromba Re: ???? 19.02.11, 15:20
          Eichelberger: Zdradzony przez ojca.
          Autor znany i ceniony. Temat ten sam, inaczej podany. Warto przeczytać.
    • kara_mia Re: a'propos ograniczonych kontaktów ojców z syna 18.02.11, 12:59
      No i 23 posty przeleciały a oprócz kłótni na temat butów i wrzutki kilku bzdur autorstwa "uznanego eksperta" Jacka Pulikowskiego nadal nie ma dyskusji na temat tego jak mamusie hodują sobie "książątka" i jak te biedne książątka pójda później do złych kobiet bo przecież nigdzie lepiej niz u mamusi.
      No to może się popytam :

      czyj syn powyżej 13 roku zycia ma motorower? ( jeżeli finanse na to pozwalają)
      czyj syn powyżej 15 roku zostaje wdomu na ok tydzień i jest odpowiedzialny za dom, wyżywienie itp.
      czyj syn w obojetnie jakim wieku nie jest przesladowany telefonami 3-4 dzienni - gdzie jesteś i dlaczego Cie tu jeszcze nie ma , mamusia się martwi.
      czyj syn jak sie wywróci na rowerze w wieku lat 5 bo za szybko jechał nie dostaje spie...
      czyj syn jak się zgubi w sklepie w wieku lat 4 - to mama martwi sie, że dziecko się boi a nie boi się sama , że dziecku na pewno się coś stało i je porwali?
      czyj syn w wieku lat 7 na wieczór zostaje sam w domu a mama idzie do kina?
      czyj syn w wieku powyżej 10 lat uprawia stale jakis sport "extremalny" narciarstwo, deska surfingowa, nurkowanie, w tym bez nadzoru mamusi?
      czyj syn powyżej 15 roku ż. nie słyszy komentarzy " z jaka to dziewczyną chodzisz"
      czyje dziecko bezwzględnie na wiek ma absolutnie szanowana prywatność swojej korespondencji, kompa itp ?

      itp....

      Patrze też po moich koleżankach i aż mi żal ich synów..
      w sumie to post pisze sztuka dla sztuki, bo i tak nikt nie napisze:
      syn chce a ja się boje i nie pozwalam - bo to jest właśnie nadopiekuńczośc.. projektowanie własnych strachów na dziecko...!
      I nie piszcie prosze: "jak bedzie chciał wyskoczyc przez okno to tez mu pozwolisz?"
      dzieci wychowywanie normalnie maja zupełnie normalne zachcianki... a co innego jest zabronienie czegoś bo sięjest PEWNYM, że beda tragiczne, nieodwracalne konsekwencje, a co innego bo "MI SIE WYDAJE, lub JA SIE OBAWIAM...

      post dedykowany z_mazur..
      i tak reszta mnie zje zaczynając od tego " czy ja pisze po to żeby udowodnić, że jestem lepsza" - nie nie jestem, ale mój syn ma lepiej od swoich kolegów.
      smacznego



      • plain.dad Re: a'propos ograniczonych kontaktów ojców z syna 18.02.11, 14:15
        kara_mia napisała:

        > No i 23 posty przeleciały a oprócz kłótni na temat butów i wrzutki kilku bzdur
        > autorstwa "uznanego eksperta" Jacka Pulikowskiego nadal nie ma dyskusji na tema
        > t tego jak mamusie hodują sobie "książątka" i jak te biedne książątka pójda póź
        > niej do złych kobiet bo przecież nigdzie lepiej niz u mamusi.

        przepraszam ale według niektórych Pań to Eichelberger i Susan Forward. oraz Charaktery piszą bzdury, Teraz to właśnie Jacuś jest ekspertem.. ale chyba nie doczytały... co On pisze o kobietach
        • ef.endir Re: a'propos ograniczonych kontaktów ojców z syna 18.02.11, 14:53
          plain.dad napisał:
          Teraz to właśnie Jacuś jest ekspertem.. ale chyba nie
          > doczytały... co On pisze o kobietach


          smile fajne. Szczególnie jak się zna "twórczość" dr. inż!!
          A jego stosunek do kobiet....hm..... "inny" jeśli można tak powiedzieć.
          • zmeczona100 Re: a'propos ograniczonych kontaktów ojców z syna 18.02.11, 23:37
            f.endir napisał:

            >
            > smile fajne. Szczególnie jak się zna "twórczość" dr. inż!!

            No to sobie strzeliłeś w stopę wink

            On jest pracownikiem naukowym politechniki, inżynierem budownictwa, fachowcem od mechaniki i teorii konstrukcji. To znaczy, że dla niego nie liczą się wierzenia, przekonania, tylko to, co zbadane, dowiedzione albo mające twarde podstawy hipotezy. Wychodząc do domu takiej postawy nie zostawia na uczelni. To tak, jak np. pedagog nie wyłącza swego "myślenia pedagogicznego" po skończonym dniu pracy.

            Poza tym komu jak komu- ale dziwię się Tobie, że zmanipulowałeś informacje (poprzez podanie wybiórcze), aby gościa ośmieszyć. "Zapomniałeś", że jest też wykładowcą na UAM na Wydziale Teologii w Poznaniu, w Studium Rodziny (no ale cóż on może wiedzieć o życiu, skoro to studia skrzywione katolicko), a poza tym pracuje wraz z żoną w poradni rodzinnej (no niestety- katolickiej) i prowadzą wspólnie nauki przedmałżeńskie (to go przekreśla tym bardziej). A prywatnie jest mężem od lat wielu i ma troje dzieci (aż! wiadomo- metody kościółkowe zawiodły, bo nikt przy zdrowych zmysłach nie decyduje się dzisiaj na taki tabun dzieci). Tak- ten gość w żadnym razie nie ma pojęcia o niczym, a udowadniają to kolejne jego książki (całkiem na dole lub po prawej: www.jacek-pulikowski.izajasz.pl/) .

            Niestety, w książkach trudno znaleźć najbardziej potrzebne dzisiaj porady dla małżeństw typu depilacja brazylijska czy zupełny brak, albo o seksie oralnym, bo jego poradnictwo skupia się jedynie wokół pierdów dnia codziennego typu komunikacja w małżeństwie czy różnice między płciami jako przyczynie nieporozumień w małżeństwie. Gościowi się wydaje, że można tworzyć udany, szczęśliwy związek z jedną kobietą przez całe życie i że w dodatku kobieta może czuć się spełniona, będąc kurą domową, bez własnoręcznie zarobionych pieniędzy. Jest tez błędnie przekonany o tym, że małżeństwo to nie ring, gdzie stoją obydwoje w przeciwległych narożnikach i każde z nich stara się przeciągnąć linę do siebie, tylko uważa, że tę line to oni muszą ciągnąc razem. Straszny jest!!!

            > A jego stosunek do kobiet....hm..... "inny" jeśli można tak powiedzieć.

            Tzn. inny od forumowych porad, czy od męskich oczekiwań i twierdzeń?

            No cóż, facet faktycznie pisze (i gada) jak potłuczony- nie wiedzieć czemu, na jego wykładach gromadzą się tysiące osób (pewnie coś rozdawał w promocji i to dlatego). Tu próbka jego beznadziejnej twórczości:

            Weźmy typowy przykład z poradni rodzinnej. Przychodzi pani i
            skarży się na skrajną nieodpowiedzialność męża. Po dłuższej, spokojnej
            rozmowie pytam:
            - A co Pani powierza jego odpowiedzialności?
            - Pan mnie źle zrozumiał. On jest nieodpowiedzialny.
            - A co mu Pani powierza?
            - No nic, bo nie mogę.
            - Niestety, droga Pani, on nigdy nie stanie się odpowiedzialnym, jeżeli Pani nie
            zmieni swojej postawy.
            Kółko się zamyka. Nikt nie rodzi się odpowiedzialnym. Do niej trzeba się
            wychowywać. Pewnie tego mężczyznę niedostatecznie wychowali rodzice, pewnie
            on nie podjął trudu samowychowania, ale również zaniedbała go żona, godząc się
            niejako na jego nieodpowiedzialność, nie powierzając mu zadań, które uczyniłyby
            go bardziej odpowiedzialnym. A jeżeli on był niezdolny do podjęcia jakiejkolwiek
            odpowiedzialności od początku małżeństwa, to dlaczego została jego żoną,
            wybrała go na ojca swoich dzieci?


            (Skopiowane Stąd)

            A tak BTW, w podanym linku, na trzeciej stronie można kliknąć w "Predyspozycje". Jestem ciekawa oceny tego fragmentu przez męską część forum wink
            • sonia_30 Re: a'propos ograniczonych kontaktów ojców z syna 19.02.11, 11:31
              Depilacja brazylijska i sex oralny bywają bardzo pomocne w małżeńskiej komunikacji smile
              • obrazo-burca Re: a'propos ograniczonych kontaktów ojców z syna 19.02.11, 15:42
                sonia_30 napisała:

                > Depilacja brazylijska i sex oralny bywają bardzo pomocne w małżeńskiej komunika
                > cji smile

                Sonia,
                spałem z krzesła smile smile smile smile smile
                • sonia_30 Re: a'propos ograniczonych kontaktów ojców z syna 19.02.11, 15:55
                  Czyżbyś się ze mną nie zgadzał? ;-P
                  • obrazo-burca Re: a'propos ograniczonych kontaktów ojców z syna 20.02.11, 17:39
                    Zgadzam sie zgadzam, i powoli zaczynam sie tego bac wink
            • sonia_30 Re: a'propos ograniczonych kontaktów ojców z syna 19.02.11, 11:47
              A jak sie ma to:
              "Weźmy typowy przykład z poradni rodzinnej. Przychodzi pani i
              skarży się na skrajną nieodpowiedzialność męża. Po dłuższej, spokojnej
              rozmowie pytam:
              - A co Pani powierza jego odpowiedzialności?
              - Pan mnie źle zrozumiał. On jest nieodpowiedzialny.
              - A co mu Pani powierza?
              - No nic, bo nie mogę.
              - Niestety, droga Pani, on nigdy nie stanie się odpowiedzialnym, jeżeli Pani nie
              zmieni swojej postawy.
              Kółko się zamyka. Nikt nie rodzi się odpowiedzialnym. Do niej trzeba się
              wychowywać. Pewnie tego mężczyznę niedostatecznie wychowali rodzice, pewnie
              on nie podjął trudu samowychowania, ale również zaniedbała go żona, godząc się
              niejako na jego nieodpowiedzialność, nie powierzając mu zadań, które uczyniłyby
              go bardziej odpowiedzialnym. A jeżeli on był niezdolny do podjęcia jakiejkolwiek
              odpowiedzialności od początku małżeństwa, to dlaczego została jego żoną,
              wybrała go na ojca swoich dzieci?"

              do tego:
              forum.gazeta.pl/forum/w,24087,121043159,121043159,Prawo_kanoniczne_dojrzalosc_do_malzenstwa.html
              Może trzeba było z pomocą experta ratować malżeństwo, a nie skreslać ... Poglądy w Twoim przypadku są na bakier z postawą?
              -
              Historia Frodo to historia wszystkich żonatych mężczyzn, którzy z narażeniem życia próbują się pozbyć oddziałującego na psychikę pierścienia
              • zmeczona100 Re: a'propos ograniczonych kontaktów ojców z syna 19.02.11, 14:14

                .. Pogląd
                > y w Twoim przypadku są na bakier z postawą?

                Odpowiem jak się ma jedno do drugiego, jeśli opiszesz moje poglądy i postawę.
                • sonia_30 Re: a'propos ograniczonych kontaktów ojców z syna 19.02.11, 14:39
                  Sama je opisałaś, dublować nie będę, bo czasu mi szkoda. A odpowiedzi na niewygodne pytania się nie spodziewałam, bo zawsze kota ogonem wykręcasz... nic nowego smile
                  • zmeczona100 Re: a'propos ograniczonych kontaktów ojców z syna 19.02.11, 14:43

                    Nie mam zamiaru bić piany odnośnie Twoich wyobrażeń o mojej postawie i poglądach. Chocby z tego powodu, że ich nie znam (tych twoich wyobrażeń).

                    Kreujesz się na taką mądrą, a nie potrafisz znaleźć odpowiedzi w tym, co sama skopiowałaś i napisałaś.
                    • sonia_30 Re: a'propos ograniczonych kontaktów ojców z syna 19.02.11, 15:13
                      To Ty masz znaleźć odpowiedź, nie ja.. i w tym sęk zmęczona... Bez odbioru.
                      • zmeczona100 Re: a'propos ograniczonych kontaktów ojców z syna 19.02.11, 15:18
                        sonia_30 napisała:

                        > To Ty masz znaleźć odpowiedź, nie ja..

                        Żeby ci dogodzić? big_grinbig_grinbig_grin

                        > i w tym sęk zmęczona... Bez odbioru.
                        Sęk w tym, że juz sama nie wiesz, o co ci chodzi big_grin

                        Poza tym, co oczywiście powinno byc wg ciebie udowodnione.
                        Ale wiesz co? Mam w d.pie to, co komus się wydaje na mój temat.
            • ef.endir Re: a'propos ograniczonych kontaktów ojców z syna 19.02.11, 15:48
              Hmmmm.......
              przeczytałem swojego posta kilka razy, twojego również i nigdzie nie mogę znaleźć > No to sobie strzeliłeś w stopę wink

              No to może od początku....

              On jest pracownikiem naukowym politechniki, inżynierem budownictwa, fachowce
              > m od mechaniki i teorii konstrukcji
              . To znaczy, że dla niego nie liczą się
              > wierzenia, przekonania, tylko to, co zbadane, dowiedzione albo mające twarde podstawy hipotezy.


              No nie. To że jest pracownikiem naukowym politechniki nie określa jego sposobu dowodzenia a tylko to gdzie jest zatrudniony i czym się zajmuje zawodowo. I tyle.
              Jego sposób dowodzenia określają tezy, którymi się posługuje np:Kobieta potrafi działać niezwykle ofiarnie, ale to nie mogą być działania zawieszone w próżni, abstrakcyjne - muszą komuś służyć. W tym sensie kobiety są bardziej konkretne od mężczyzn. To, co one robią, musi być ukierunkowane na konkretnego człowieka, musi być komuś potrzebne, musi komuś służyć.
              Znasz takie kobiety? Ja znam. A znasz takie, które działają inaczej? Ja znam....

              I tutaj przechodzimy do następnej kwestii - specjalista
              Dla mnie specjalistą jest tylko w dziedzinie budownictwa.
              Tak się składa, że na opisywanym przez ciebie spotkaniu z J.P. zdarzyło mi się być. Mogę to tylko porównać do ..... spotkań z Kaszpirowskim. Dlaczego? Bo posługiwanie się w ważnych kwestiach tylko i wyłącznie swoim przykładem i ogólnymi, nic nie mówiącymi "zaklęciami" jest żałosne. Dlaczego? Bo niczego nikomu nie wyjaśnia, pozwala na manipulację a osobom z realnymi problemami pozwala na dowolne, zależne od potrzeb interpretacje i uogólnienia.
              Dalej......
              jest też wykładowcą na UAM na Wydziale Teologii w Poznaniu, w Studium Rodziny (no ale cóż on może wiedzieć o życiu, skoro to studia skrzywione katolicko), a poza tym pracuje wraz z żoną w poradni rodzinnej (no niestety- katolickiej) i prowadzą wspólnie nauki przedmałżeńskie (to go przekreśla tym bardziej).

              Nigdy nie uważałem ani tym bardziej nie napisałem na forum, że katolickie studia kogokolwiek przekreślają. Bo niby dlaczego miałyby to robić?????? A nauki przedmałżeńskie? Nie rozumiem....

              A prywatnie jest mężem od lat wielu i ma troje dzieci
              (aż! wiadomo- metody kościółkowe zawiodły, bo nikt przy zdrowych zmysłach nie decyduje się dzisiaj na taki tabun dzieci).


              I.......? Dalej nie rozumiem. Jego życie prywatne - jego sprawa; jego poglądy cytowane przez ciebie na forum - to co innego. A że jak już pisałem miałem okazję jego i jego zony posłuchać na żywo plus kilka godzin nauk na CD to do tego i tylko tego się odnoszę. Poza tym sam pochodzę z wielodzietnej rodziny (większej niż jego) i zawsze chciałem taką mieć. Może jeszcze kiedyśsmile

              Tak- ten gość w żadnym razie nie ma pojęcia o niczym, a udowadniają to kolejne jego książki

              Przypuszczam, że ma pojęcia o mechanice i teorii konstrukcji. Jego kolejne książki udowadniają tylko, ze umie pisać i ktoś te książki chce wydawać.

              Gościowi się wydaje, że można tworzyć udany, szczęśliwy związek z
              > jedną kobietą przez całe życie i że w dodatku kobieta może czuć się spełniona,
              > będąc kurą domową, bez własnoręcznie zarobionych pieniędzy.


              Oczywiście, ze może tak być!!! Ale otwórz oczy, poczytaj to forum, zobacz co dzieje się dookoła. Zapytaj koleżanki...... Która zgodzi się nie pracować, wychowywać dzieci, nie mieć własnych pieniędzy.....
              Czyja to wina? Facetów? Kobiet? Nie. Nas wszystkich. Taki świat mamy i nie jesteśmy w stanie tego zmienić. Więc wszelkie uogólnienia typu predyspozycje z zalinkowanej strony... można stosować ale tylko w bardzo ograniczonych przypadkach.

      • plain.dad Re: a'propos ograniczonych kontaktów ojców z syna 18.02.11, 21:23
        forum.gazeta.pl/forum/w,48555,122243365,,No_mamusie_i_tatusiowie.html?v=2
        ten sam temat ale brak agresji i rywalizacji meśko-damskiej
    • melani73 Re: a'propos ograniczonych kontaktów ojców z syna 18.02.11, 22:58
      Matko, co za bzdurysad
      Mój syn mamisynkiem??? zAPEWNIE, NIE NALEŻY DO NICH smile
      Wręcz przeciwnie, Ma swoje życie, swoje postanowienia, swoje "ja" w które nawet ja, matka nie mam prawa "ingerować"
      i szanuje to ....
      A ten artykuł-to następne zwykłe przekłąmanie, i uogólnienie.
      Ostatnio wyczuwam w mediach, jakąś dziwną nagonkę w stosunku do osób które się np. rozwiodły
      A to syn mamisynek
      A to córka nieporadna
      A to małżeństwpo się bardziej opłaca niż konkubinat
      A to rzwód skara życie
      A to to,, a to sramto
      Autorzy tych śmiesznych artykulików chyba powinni przystopować, bo widzę że za wszelką cenę próbują udowodnić jakim to "cudem " jest małżeństwo smilesmile ( niezależnie od tego jak bardzo gnije od środka )
      • zmeczona100 Re: a'propos ograniczonych kontaktów ojców z syna 18.02.11, 23:43

        Melani wink
        To są praktykowane od wielu lat sposoby na reklamodawców czasopism tzw. "poradnianych". Temat ma wywołać zainteresowanie- burzę na portalu, forum, bo od liczby wejść, od aktywności "czytelników" zależą dochody z tytułu reklam. Każdy, kto ma choć trochę rozumu, o tym wie wink
        • noname2002 Re: a'propos ograniczonych kontaktów ojców z syna 21.02.11, 12:59
          "czyj syn powyżej 13 roku zycia ma motorower? ( jeżeli finanse na to pozwalają)
          czyj syn powyżej 15 roku zostaje wdomu na ok tydzień i jest odpowiedzialny za dom, wyżywienie itp.
          czyj syn w obojetnie jakim wieku nie jest przesladowany telefonami 3-4 dzienni - gdzie jesteś i dlaczego Cie tu jeszcze nie ma , mamusia się martwi.
          czyj syn jak sie wywróci na rowerze w wieku lat 5 bo za szybko jechał nie dostaje spie...
          czyj syn jak się zgubi w sklepie w wieku lat 4 - to mama martwi sie, że dziecko się boi a nie boi się sama , że dziecku na pewno się coś stało i je porwali?
          czyj syn w wieku lat 7 na wieczór zostaje sam w domu a mama idzie do kina?
          czyj syn w wieku powyżej 10 lat uprawia stale jakis sport "extremalny" narciarstwo, deska surfingowa, nurkowanie, w tym bez nadzoru mamusi?
          czyj syn powyżej 15 roku ż. nie słyszy komentarzy " z jaka to dziewczyną chodzisz"
          czyje dziecko bezwzględnie na wiek ma absolutnie szanowana prywatność swojej korespondencji, kompa itp ? "
          Wychodzi na to, że jestem ojcem a nie matką.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka