Dodaj do ulubionych

Rozstanie a dziecko - porady proszę (i witam:)

28.02.11, 22:11
Dołączam do grona "po przejściach". Chętnie posłuchałabym od dzieciatych garści dobrych rad co do tego, jak pracować z dzuieckiem, by wyszło z sytuacji rozstania rodziców możliwie jak najbardziej bezboleśnie (czy raczej mniej-boleśnie, bo wiadomo, że ślad na psychice to siłą rzeczy zostawia).
U mnie sytuacja dość "komfortowa": ślubu nie było, więc i traumy rozwodu niet, jesteśmy na razie nastawieni na pełną kooperację i najpewniej jakąś formę opieki naprzemiennej, ale wyjdzie to pewnie w praniu. Mieszkanie wynajęłam niedaleko. Dziecko ma 5 lat, chodzi do p-la, jest uświadomione, że rodzice się rozstają, bardzo dużo o tym rozmawiamy.

Jakieś porady starszych stażem? smile
Obserwuj wątek
    • pandora81 Re: Rozstanie a dziecko - porady proszę (i witam: 28.02.11, 22:55
      Hej, witamy
      Co ja robię z dziećmi? Mówię, że są dobre i kochane i dużo tulę. Na początku próbowałam mówić jaki to tatuś dobry, jak narysowała rysunek, to że musi pokazać tatusiowi itp. Ale dziecię starsze (5,5 roku) szybko się skapnęło, że tatuś przekłada spotkania, bo np: idzie do kina, ma pracę, ma imprezę etc. i nie chce chodzić do taty. Ja bym radziła (może się ze mną nie zgodzicie) nie idealizować ojca, nie demonizować też, to jasne, ale również nie mówić jaki jest wspaniały, bo szybko przejrzą i będzie kłopot uncertain
      Staraj się też nie płakać przy nim (mnie nie do końca wychodziło, gdy po 2-3 miesiącach minęła euforia i zadowolenie ze spokoju w domu- zaczęłam wyć wink )
      To tyle na razie
      • ro35 Re: Rozstanie a dziecko - porady proszę (i witam: 28.02.11, 23:06
        >Ja bym radziła (może się ze mną nie zgodzicie)...

        zdecydowanie się nie zgadzam(y),
        notak, pierwsza "trafiona" rada, pani już wie jaki jest ojciec
      • hwast1 Re: Rozstanie a dziecko - porady proszę (i witam: 01.03.11, 07:24
        >Ale dziecię starsze (5,5 roku) szybko się skapnęło, że tatuś przekłada spotkania, bo np: idzie do >kina, ma pracę, ma imprezę etc. i nie chce chodzić do taty

        Bardzo inteligentne musi być twoje dziecko, że bez pomocy mamy dochodzi do takich konstruktywnych wniosków.Nigdy nie uwierzę, że pięciolatka pojmie takie niuanse bez wyraznej pomocy matki.
        A argument z pracą to już w ogóle dziwny jest. Musi pracować, chociazby po to, żeby za jakiś czas dziecię nie usłyszało " tatuś cie nie kocha, bo nie płaci na ciebie pieniążków"
        • malgolkab Re: Rozstanie a dziecko - porady proszę (i witam: 01.03.11, 09:32
          hwast1 napisał:

          >
          > Bardzo inteligentne musi być twoje dziecko, że bez pomocy mamy dochodzi do taki
          > ch konstruktywnych wniosków.Nigdy nie uwierzę, że pięciolatka pojmie takie niua
          > nse bez wyraznej pomocy matki.
          i tu się myliszwink sama mam 5 latka w domu i dziecko w tym wieku widzi i rozumie bardzo dużo...
          > A argument z pracą to już w ogóle dziwny jest. Musi pracować, chociazby po to,
          > żeby za jakiś czas dziecię nie usłyszało " tatuś cie nie kocha, bo nie płaci na
          > ciebie pieniążków"
          żadne tłumaczenie, mój syn mając 5 lat wie, że większość dorosłych pracuje, a jakoś ma dzieci i po przedszkolu spędza z nimi czas. Czy Twoim zdaniem wszyscy oprócz rozwiedzionych ojców są bezrobotni??

          ja na exa nigdy nie mówię do dziecka negatywnie, ale też go nie tłumaczę - jesli pyta dlaczego tata robi to czy tamto, mówię, żeby zapytał taty. Zdarza mi się również zadzwonić do exa, że syn o takie rzeczy pytał, zeby był przygotowany.
          No i istotne rzeczy (choroba, wakacje itd.) omawiam z ex.
        • pandora81 hwast1 01.03.11, 10:40
          hwast1 napisał:

          > >Ale dziecię starsze (5,5 roku) szybko się skapnęło, że tatuś przekłada spo
          > tkania, bo np: idzie do >kina, ma pracę, ma imprezę etc. i nie chce chodzić
          > do taty
          >
          > Bardzo inteligentne musi być twoje dziecko, że bez pomocy mamy dochodzi do taki
          > ch konstruktywnych wniosków.Nigdy nie uwierzę, że pięciolatka pojmie takie niua
          > nse bez wyraznej pomocy matki.

          Pięciolatek np. usłyszał jak tatuś przez telefon mówił, że nie przyjdzie, bo idzie do kina. Myślisz, że on głupi jest?

          Wżyciu bym dziecku nie powiedziała, że go tatuś nie kocha!!!!! Ani dla tego, że nie płaci, ani z innego powodu. A swoją drogą mój ex płaci. Takiej krzywdy dziecku nigdy bym nie zrobiła!!!

          I np mówi: oddajmy braciszka? Jak tatuś odszedł to i mały może. I wytłumacz mu, że nie odszedł, no ciężko jest. Mówię, że tu nie mieszka, ale że bardzo ich kocha. Zgadzam się na przekładanie spotkań. Co więcej mogę zrobić??
          • malgolkab Re: hwast1 01.03.11, 10:49
            pandora81 napisała:

            >
            > Pięciolatek np. usłyszał jak tatuś przez telefon mówił, że nie przyjdzie, bo id
            > zie do kina. Myślisz, że on głupi jest?
            >
            dokładnie, 5 latki rozumieją wszystko. Moejmu synowi tata powiedział "zadzwoń jak będziesz chciał, jak nie będę mieć akurat nic do roboty to się spotkam", a na pytania małego czemu go nie wziął na ferie, pokazał zdjęcia hotelu i basenu uncertain Mały potem przeżywa takie rzeczy, ja porozmawiałam ostatnio z ex, jak podejrzewałam - nie chciał sprawić synowi przykrości, po prostu czasem chyba zapomina, że syn to nie kolegawink dlatego można po prostu powiedzieć tej drugiej stronie, że dziecko potem przeżywa, jest mu przykro. Niektórzy są pod tym względem nie dojrzali i tylewink I nawet, o dziwo, ex sie nie oburzył, tylko powiedział, że nei zdawał sobie sprawy z tego...
            • altz Re: hwast1 01.03.11, 11:16
              Taki pięciolatek jest nierówny, dużo rzeczy rozumie, jak dorosły, a wiele rzeczy widzi zupełnie inaczej, niż dorośli i nie zawsze wiadomo, jak zareaguje i jak do niego dojdą pewne problemy.

              Mam duży żal do żony, bo w ramach przygotowań, opowiadała dzieciom, że tata będzie mieszkał niedaleko i będzie się często spotykał. Potem jej działania uniemożliwiły taką sytuację. Zresztą, po co opowiadać głupoty w moim imieniu? Tym bardziej, że tego nie obiecywałem. Trzymam się zasady, że nie obiecuję, jeśli nie mogę dotrzymać, a jak obiecuję dziecku, to dotrzymuję.

              Ostatnio ustawiłem moją siostrę, która zrobiła "pa pa" rocznemu dziecku, wychodząc do sklepu. Zupełnie niepotrzebnie się żegnała, bo w domu był komplet, mogła wyjść chyłkiem i zaraz wrócić. Siostra zdziwiła się, że dziecko cierpi, rozumie i boi się, że mama sobie pójdzie.
          • altz Re: hwast1 01.03.11, 10:50
            > I np mówi: oddajmy braciszka? Jak tatuś odszedł to i mały może. I wytłumacz mu,
            > że nie odszedł, no ciężko jest. Mówię, że tu nie mieszka, ale że bardzo ich ko
            > cha. Zgadzam się na przekładanie spotkań. Co więcej mogę zrobić??
            Dziecku się świat zawalił i trzeba to uszanować.
            Teraz wszystko jest możliwe, skoro nawet tata z mamą nie mieszkają razem.
            Mama tatę pogoniła, to i mnie może kiedyś pogoni?
            Może lepiej oddać małego, to mnie mama zostawi?
            Skoro tata nie odszedł, to czemu taty nie ma?

            Trzeba mieć naprawdę mocną psychikę, żeby zrozumieć, co czuje dziecko i jak cierpi.
            A są tutaj mądre porady, żeby trzymać dziecko krótko, bo wejdzie nam na głowę.
      • noboru_terao Re: Rozstanie a dziecko - porady proszę (i witam: 01.03.11, 16:52
        A ja autorce pytania radze: Nigdy, niezaleznie co jest na rzeczy nie graj dziecmi. I nie sluchaj glupich rad.
    • ro35 Re: Rozstanie a dziecko - porady proszę (i witam: 28.02.11, 22:58
      trochę tu nie pasujesz suspicious
      ...bo to gniazdo żmij i wiedźmaków big_grin
      polecam tam zajrzeć:
      nocotytato.org.pl/...
      ale zawsze się przyda głos rozsądnej kobiety
      • pandora81 Re: Rozstanie a dziecko - porady proszę (i witam: 28.02.11, 23:37
        wiedźmaków spalę na stosie, jak będą mi powiększać doły tongue_out
        A piszę NIE IDEALIZOWAĆ a nie - nie mówić prawdy. Dziecko przejrzy kłamstwa i w jedną i w drugą stronę panie wiedźmaku i nowa istoto, która trafiła do tego sabatu.

        • kamakszi Re: Rozstanie a dziecko - porady proszę (i witam: 02.03.11, 06:41
          Istotnie, chyba trochę wpadłam między wódkę a zakąskę, ale skoro już mam takie wejście, to niech się dzieje wola nieba wink.

          Z idealizowaniem raczej nie będę mieć kłopotu, ale też całej prawdy sprzedać jeszcze nie chcę, bo to chyba pachniałoby praniem naszych brudów na oczach dziecka - a ona ma 5 lat, na poznawanie smutnych faktów jeszcze ma kupę życia wink. Mówię więc ogólnie o tym, że rodzice mieli problemy i nie mogli się dogadać, pokazuję przykłady osób, których rodzice też się rozeszli (sama jestem z rozbitej rodziny, więc przykład dziadków jest niezły) itd. Nie wiem natomiast, czy warto mówić dziecku (na tyle małemu, bo choć mam naprawdę mądre dziecko, to jednak to jedynie 5 lat życia na świecie), że rodzice przestali się kochać... Trochę się boję, że jednak ją to przerazi i da poczucie, że jak my się przestaliśmy kochać, to możemy przestać kochać i ją.
    • altz Re: Rozstanie a dziecko - porady proszę (i witam: 01.03.11, 08:02
      My z żoną tłumaczymy zupełnie inaczej.
      Ona tłumaczy, że jest tak jak przed rozwodem, niewiele się zmienia, co jest nieprawdą.
      Ja zawsze mówię dzieciom prawdę i tłumaczę, że dzieci tracą ojca i tak jest w większości przypadków, że się rzadko spotykają z ojcem, ale oboje rodzice nadal kochają swoje dzieci.
      Tłumaczyłem, że przy rozwodzie dzieci nie są najważniejsze, tylko liczy się szczęście dorosłych, a dzieci to muszą znieść i być dzielne, bo nie mają innego wyjścia.
      Nie nastawiamy dzieci przeciwko sobie, one i tak mają trudne życie, ale ja nie rozmawiam z dzieckiem na temat matki, czy teściów, nie podtrzymuję tematu i w miarę możliwości zmieniam temat na życie osobiste dziecka.
      Nie wchodzę do domu żony, tym samym nie wiem, jak mieszka dziecko. Nie zamierzam też wpuszczać żony do siebie. Może i trochę za ostro, ale musimy żyć swoim własnym życiem.

      A jakie rady? Jeśli mieszkacie niedaleko, to często się zmieniać i iść sobie na rękę, bo czasami coś wypada, a przecież trzeba zarobić na droższe utrzymanie i to jest najważniejsze.
      Wydaje mi się, że jednak nastawiasz dziecko przeciw ojcu. Może nawet sama tego nie jesteś świadoma? Wystarczy inny ton, jakieś gesty, a dziecko to wychwytuje.
      • nicol.lublin Re: Rozstanie a dziecko - porady proszę (i witam: 01.03.11, 08:39
        ło matko! altz! nie wiem w jakim wieku masz dzieci, ale to co im mówisz jest okrutne!
        moje dziecko było małe jak się rozstałam z mężem, więc nie będę ci mówiła co było wtedy, ale teraz ma 5 lat jak twoje, więc trochę podpowiem.
        ja zawsze mówię prawdę i mówię od razu. prawda oczywiście nie może być zabarwiona ani negatywnie ani pozytywnie. jeśli coś mówię, to znaczy, że mam pewność, że tak właśnie jest. jeśli czegoś pewna nie jestem, mówię, że nie wiem. i wielokrotnie powtarzam dziecku, że nigdy nie kłamię i jak chciałoby o coś zapytac to zawsze odpowiem i wytłumaczę.
        wielokrotnie zapewniam o miłości, daję poczucie bezpieczeństwa. mam dość dobry kontakt z exem, bez problemu zgadzam się na jego propozycje spotkań - są dość częste, w dowolnym miejscu. u mnie, u niego, u dziadków. rozmawiam z dzieckiem o sobie i o ojcu. nigdy nie mówię o nim źle, dobrze często, ale może to wynika z tego, że ex jest dobrym ojcem. jedyna sprawa w którą się wtrąciłam to urodziny dziecka - zmanipulowałam trochę, żeby przyszedł na przyjęcie, bo mała strasznie przezywała, że on nigdy (wg niej) nie był u niej na urodzinach. było warto! ale poza tym staram się nie wtrącać co robią.
        dla mojej córki ważne było żeby czasem tata odbierał ją z przedszkola (lub zaprowadzał) bo wtedy czuła się jak inne dzieci, że raz mama raz tata a czasem dziadek. rozmawiałam z pania przedszkolanką uwrażliwiając na temat.

        no i jeszcze jedno. moje dziecko miało fazę "dlaczego mój tata ze mną nie mieszka?" bardzo potrzebowała wielokrotnej rozmowy na ten temat, próbowała nas godzić i namawiać na wspólne zamieszkanie. bardzo potrzebowała chyba pewności, że tak już będzie zawsze i nie ma szans na zmianę. nigdy nie zmieniałam tematu, zawsze rozmawiałam szczerze tyle ile potrzebowała, choć czasem miałam łzy w oczach. na szczęście to mija. mała jest wesołym, fajnym dzieckiem. podobno chciałaby żebym wyszła ponownie za mąż, ale przynajmniej na razie nie biorę tego pod uwagę.
        • altz Re: Rozstanie a dziecko - porady proszę (i witam: 01.03.11, 09:05
          > ło matko! altz! nie wiem w jakim wieku masz dzieci, ale to co im mówisz jest ok
          > rutne!

          Życie jest okrutne. Po to się ludzie rozchodzą, żeby im było lepiej.
          Sama popatrz, jak mówią dorośli?
          "Już go mam dosyć"
          "Dłużej już z nim nie wytrzymam"
          "Należy mi się lepsze życie"
          "On mnie nie wspiera"
          "Zostaw go!"
          Gdzie jest tutaj dziecko? Nigdzie!

          Dorośli się rozchodzą, żeby im było lepiej. Jak się mnie córka zapytała, dlaczego, to jej wytłumaczyłem i przeprosiłem za zepsute dzieciństwo. Nic więcej nie mogę zrobić.
      • noname2002 Altz 01.03.11, 09:11
        A nie wstyd Ci, że walczysz z żoną używając do tego dzieci? Takie rzeczy to jej mógłbyś powiedzieć a nie dzieciom. Zwyczajną krzywdę im robisz. A to czy stracą ojca to zależy przecież głównie od Ciebie.
        • altz Re: Altz 01.03.11, 09:21
          Ja nie walczę z dziećmi, córka poważnie pyta, a ja ją poważnie traktuję i tak odpowiadam.
          Nie zamierzam mieć tematów, o których się nie rozmawia, tylko dlatego, że nie jest ładny.
          Krzywdę dzieciom zrobiliśmy oboje już większej nie będzie.
          Dzieci dobrze podchodzą do prawdy, gorzej jest to zaakceptować dorosłym, a powiedzieć wprost to już niektórych przerasta.
          Straciły ojca i to jest fakt, co to za ojciec, który się spotyka tylko kilka razy w roku, bo inaczej nie może? Ale, jest to konsekwencja rozwodu i późniejszych wyborów. Czy uważasz, że mam obowiązek mieszkać niedaleko i być samotny?

          Ogarnij się trochę i popatrz na to realnie i bez emocji.
          • noname2002 Re: Altz 01.03.11, 10:54
            Dla mnie to wyglądało jakbyś dzieciom mówił, że z powodu egoizmu Waszej mamy nie macie teraz kontaktu z tatą. Ale skoro mówisz też o swoich wyborach i swojej winie to jest inaczej.
            A dlaczego mieszkając niedaleko miałbyś być samotny? Dlaczego zdecydowałeś się przeprowadzić?
            • altz Re: Altz 01.03.11, 11:05
              > A dlaczego mieszkając niedaleko miałbyś być samotny? Dlaczego zdecydowałeś się
              > przeprowadzić?
              Nie chcę być pod kontrolą i obserwacją żony.
              Już mi zaplanowała przyszłe życie. smile Serio.
              Wyjechałem dalej odpocząć i się urwać z uwięzi.
              Ciężko jest znaleźć sobie kogoś na miejscu, gdy jest małe środowisko.
              Przy takich zmianach zawsze jest ciężko.
              Teraz mam poważny cel w życiu: przeżyć! wink
    • i.rys Re: Rozstanie a dziecko - porady proszę (i witam: 01.03.11, 09:11

      U nas bańka mydlana zwana "kooperacją" trwała dość długo bo ok 2 lat... tyle, że ograniczała się do obietnic i nie miała odbicia w realnej pomocy. Długo nazywałam w rozmowach z dzieckiem "tatusiem" kogoś kto nim nie był i długo czułam ból widząc tęsknotę i rozczarowanie dziecka. Myślę, że pomocna może być świadomość, że każde z Was pracuje oddzielnie na więź i miłość pomiędzy rodzicem a dzieckiem i nieda się tego wypracować za ojca. Nie chcę być złą wróżką ale warto poukładać sobie życie tak aby nie liczyć na pomoc rodzica, który na codzień z dzieckiem nie przebywa. Mniej wówczas rozczarowań i wzajemnych pretensji. Ustal także Wasz system wartości i zastanów się na ile chcesz chronić dziecko przed "smutną prawdą" a na ile chcesz by miało możliwość poznać Twoją ocenę sytuacji (gdy np. tata nie będzie tak się angażował jak dziecko pragnie). Ja już wiem, że dziecko ma prawo do prawdy i jeśli zachowanie moje czy kogoś innego jest nieakceptowalne to mówię o tym. Chcę by dziecko wiedziało, że rodzice popełniają błędy za które powinni przepraszać.
      • kamakszi Re: Rozstanie a dziecko - porady proszę (i witam: 02.03.11, 07:01
        Chcę by dziecko wiedziało, że rodzice popełniają błędy
        > za które powinni przepraszać.

        O to ja też, jak najbardziej.

        Co do bańki mydlanej - cóż, jestem dopiero na początku tego wszystkiego, co prawda już rysy na idei kooperacji się kładą, ale może to na razie jeszcze kwestia silnych emocji ze strony eksa. Zobaczymy, na razie nie mam podstaw mu nie wierzyć, a w takich sytuacjach daję jednak kredyt zaufania (bo jestem durną idealistką i wierzę, że ludzie z natury są dobrzy - proszę się nie śmiaćwink). Niemniej jestem w pełni samodzielna i pamiętam, że shit happens; będę walczyć o dobry kontakt dziecka z ojcem i tamtymi dziadkami, bo to dla dobra dziecka - ale jeśli ojciec okaże się nie na siłach, by sprostać temu wyzwaniu, to trudno, nie pierwszy raz się okaże, że to ja mam jaja wink.
        • altz Re: Rozstanie a dziecko - porady proszę (i witam: 02.03.11, 07:24
          Mów prawdę, nie obiecuj złotych gór, nie szukaj dobrych punktów, ale też nie strasz dziecka i rozmawiaj, a będzie dobrze.
          Dziecko też musi mieć czas na swoją żałobę.
    • lejla81 Re: Rozstanie a dziecko - porady proszę (i witam: 01.03.11, 10:27
      Jeszcze jedna porada, która się tu nie pojawiła - nie litować się przesadnie nad dzieckiem, nie starać mu się wynagrodzić rozstania przesadną uległością i ustępowaniem, bo wlezie na głowę Tobie i wszystkim dookoła.
      • kamakszi Re: Rozstanie a dziecko - porady proszę (i witam: 02.03.11, 06:56
        A nie nie, ja twarda laska jestem, żadnego tam litowania wink.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka