Dodaj do ulubionych

Czy mam szanse na rozwód???

05.04.11, 12:51
Kochani poradzcie mi co mogę zrobić w swojej obecnej sytuacji.
Zdecydowałam się na rozwód, mąż nie chce nawet o tym słyszeć, nie zgadza sięsadNie mam nikogo w sensie kochanka itp. poprostu dłużej nie dam rady tak żyć jak żyłam razem a jednak osobno itp. ja go nie kocham, on mnie tak. Obecnie jestem w trakcie leczenia depresji do czego doprowadził mnie ten związek i korzystam z terapi u psychologa.
Czy w takiej sytuacji kiedy z mężem nie mogę dojść do porozumienia w żadnej kwesti, ani rozwodu, ani alimentów ani podziału majątku, a jestem w trakcie leczenia i bez pracy jest szansa że dostanę rozwód gdybym teraz złożyła pozew????
Obserwuj wątek
    • mps61132 Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 12:54
      Dodam jeszcze,że mamy dwoje dzieci, ja nie pracuję i obecnie szukam pracy,mąż daje na utrzymanie domu.
      • mozambique Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 12:59
        wyprowadz sie sama z domu na pół roku

        potem bezproblemowo otzrymasz rozwód i pozbedziesz sie meża i dzieci ( oczywiscie on otzryma opieke , ty bedzie placic alimenty)
        • mps61132 Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 13:09
          mozambique też o tym myślałam i wiem że byłby to sposób ale nie mogę tak zrobić bo mieszkanie chodź wspólne to cała jego wartość jest za pieniądze mojej rodziny, jego dopisałam głupia jako współwłaściciela i sama "ukręciłam sobie bata na siebie" a jak się wyprowadze to on może zmienić zamki i strace jeszcze i mieszkanie. Na wynajem puki co też mnie nie stać bo nie mam stałej pracy tylko dorabiam dorywczo.
          • mozambique Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 13:31
            no wiec czego bys chciala - zeby maż na twoj gwizdniecie wyprowadizl sie z mieszkanai którego jest współwlascielem i kótre samodzilenei utzrymuje

            i zeby po tej wyprowadzce oczywiscie utzrymywał chałupe, ciebei i dzieci ?
    • errormix Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 13:11
      Mówiłem, że masz się zastanowić nad separacją. W twojej sytuacji jest to najrozsądniejsze wyjście z sytuacji. Przecież ty sama się teraz zastanawiasz czy masz szanse. A więc sama wątpisz.

      Cokolwiek ci tutaj napiszemy to decyzję i tak podejmie sąd. A jaka ona będzie nie wiadomo.

      Może być i taka, że dostaniesz rozwód, ale jako osoba nie mająca pracy, pieniędzy, domu, nie zapewnisz odpowiednich warunków dzieciom i nie wystarczą ci do tego ewentualne alimenty. Więc dzieci zostaną z mężem.

      Oczywiście pod warunkiem, że on będzie je chciał.

      Ja bym chciał.
      • mps61132 Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 13:18
        error co mi z separacji jak ja już jestem jak w separacji od 6 lat. Facet mnie wykańcza psychicznie i nerwowo, a pracy nie mogę znaleś nawet na umowę zlecenie od września a to by mi bardzo ułatwiło życie pod każdym względem.
        • zmeczona100 Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 13:22
          Ty chyba nie chcesz przyjąć jednego do wiadomości- że to od Twoich decyzji (przeszłych, teraźniejszych i przyszłych) zależy Twoje życie. Od Twoich, a nie od decyzji męża.
          • mozambique Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 13:34
            ja go nie kocham, on mnie tak. Obecnie jestem w trakcie leczenia depresji do czego doprowadził mnie ten związek i korzystam z terapi u psychologa.


            dlaczeo go nie kochasz ?
            a dlaczego on cie kocha ?
            • mps61132 Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 13:39
              Gdyby był honorowy to wyprowadziłby się z mieszkania, a ja jakoś bym sobie poradziła. On dawałby mi tylko alimenty na dzieci.On dobrze wie że mieszkanie jest moje, a czy mieszka ze mną czy u matki czy na wynajętym wszęrdzie trzeba płacić rachunki.
              • zmeczona100 Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 13:45
                > a ja jakoś bym sobie poradziła

                W jaki sposób??
                Alimenty na dzieci- o ile on utrzymywałby z nimi regularny kontakt i brał udział w ich życiu- nie bedą pokrywac 100% kosztów ich utrzymania. Skąd więc weźmiesz pozostałe pieniądze? A siebie jak utrzymasz?

                A jeśli jesteś pewna na 100%, że już teraz chcesz rozwodu, to dlaczego Ty nie składasz pozwu?
          • mps61132 Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 13:35
            Co z tego że zdecydowałam się odejść jak on nie przyjmuje tego do wiadomości.
            Chciałam pójść z nim na ugodę co do rozwodu chociaż powinnam złożyć pozew z wyłącznej jego winy ale nie mam już siły i ochoty szarpać się, walczyć, chce się rozstać jak najszybciej bo już dość przeszłam upokorzeń ale jak na razie wszystko jest przeciwko mnie bo nie mam sałej pracy.
            On sobie nic z tego nie robi, a ja się psychicznie wykańczam. Dzieci też mają dość bo same to mówią.
            • zmeczona100 Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 13:47

              > Co z tego że zdecydowałam się odejść jak on nie przyjmuje tego do wiadomości.

              A musi przyjąc?

              > Chciałam pójść z nim na ugodę co do rozwodu chociaż powinnam złożyć pozew z wył
              > ącznej jego winy

              Tiaaaa...... Wyłączna wina, jesli Ty też przyczyniłas się do rozkładu pożycia...

              > On sobie nic z tego nie robi, a ja się psychicznie wykańczam.

              A co ma sobie robić?? Czy to jemu, czy Tobie jest źle?
              • mps61132 Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 14:07
                Mnie jest źle bardzo i on to widzi, chodzi za mną i pie...pszy że on chce to ratować, więc skoro chce to niech ratuje najpierw siebie idąc na leczenie z uzależnienia a on jakoś się nie garnie.
                Zmeczona słowa to za mało bo za słowami powinny być czyny i Ty to chyba znasz, też masz chyba alkoholoka męża.
                nie rozumie więc skąd ten atak na mnie????
                • zmeczona100 Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 14:13
                  Ludzie, jesli Tobie jest xle, to dlaczego on ma niby coś z tym robić??

                  Nie, nie mam męża alkoholika- i nikt, kto nadużywa alkoholu albo jest trzeźwym alkoholikiem nie miał i ma u mnie najmniejszych szans.
                  • mps61132 Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 14:18
                    Skoro on chce to ratować to on powinien się zacząć leczyć, korzystać z terapi zaproponować poradnię małżeńską, a nie robi nic więc czy tak wygląda ratowanie związku.Wczoraj miał wolne to potrafił przesiedzieć przed TV 5h bz przerwy, nawet nie proponując rozmowy, A TAK MÓWI ŻE MU ZALEŻY.
                    • zmeczona100 Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 18:17
                      Kuźwa mać! Znowu on to, on tamto powinien zrobić. Do jasnej choolery, a może Ty wreszcie coś powinnas zrobić?? Piszesz o jakimś ratowaniu małżeństwa przez niego, a jaki tytuł ma ten wątek- załozony przez Ciebie, no jaki?!
                      Kuźwa, co ma mu zależeć, skoro i tak nie ma mowy o dalszym małżeństwie, bo Ty chcesz rozwodu? Widzisz sprzeczność? Masz tysiąc pięćset różnych wersji, żadnej spójności w tym, co piszesz. I przypuszczam, że nie tylko na forum.
                • mozambique Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 14:16
                  pewnie nie ma

                  ale jakos nic nie przeszkadzalo brac se alkoholika za męza i radośnie rodzić mu dwoje dzieci
                  • mps61132 Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 14:19
                    Gdybym wiedziała że spadne z krzesła to bym na niego nie siadała.
                    • mozambique Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 14:21
                      mozna dokladnie obejrzec krzeslo a glownie jego nogi przed siadnieciem tylkiem
    • qbel2 Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 13:52
      taaa, czy tylko ja mam wrażenie, że pani mps61132 jest histeryczna i niedojrzała?
      • zmeczona100 Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 13:56
        Nie wink
        • qbel2 Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 13:58
          Bosze, zmeczona znowu się zgadzamy, to się staje niebezpieczne. Musze się nad sobą głęnboko zastanowić smile
          • zmeczona100 Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 14:04
            Ja też tongue_out
      • mps61132 Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 14:02
        gbel nie jestem histeryczką, jestem 13 rok gnębiona przez mojego męza we własnym domu psichicznie i fizycznie, jestem poprostu wykończona i czuję się jak w labiryncie z którego nie mam wyjscia bo nie wiem jak to rozwiązać kiedy jestem w takiej sytuacji jak pisałam wyżej.
        Jeszcze niedawno mi groził,że jak złoże pozew to mnie wypi...rdoli przez balkon i tak w koło, a ja nawet nie mam dokąd pójść bo rodzice nie żyją.
        • errormix Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 14:10
          mps61132 napisała:
          > Jeszcze niedawno mi groził,że jak złoże pozew to mnie wypi...rdoli przez balkon

          Wysoko mieszkacie?
          • zmeczona100 Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 14:13
            Oż, Ty!
            big_grin
    • altz Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 14:03
      Weź się w garść i zostaw dzieci z mężem. W końcu nic się nie stanie, że dzieci nie będą się tułały po świecie, nawet w mieszkaniu od rodziny. Poszukaj gdzieś indziej pracy, choćby za granicą.
      Mąż utrzymuje Was wszystkich, da sobie radę sam, z dziećmi będziesz się z nimi spotykała, facet nie będzie utrudniał. Będziesz miała jakieś swoje pieniądze i staniesz na nogi.
      Teraz się leczysz, pracy nie szukasz, tylko siedzisz na forum.
      Sąd nie da Wam rozwodu, a tak może mąż sobie jeszcze ułożyć życie z kimś innym i być szczęśliwym. Szczerze myślę, że małżeństwo Ci nie służy, opieka nad dziećmi również nie.
      • mps61132 Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 14:15
        altz co Ty za bzdury wypisujesz, to że siedzę na forum to nie znaczy że nie szukam pracy, mam jej szukać będąc poza domem 12h.ze złożeniem podań i podjechanie za jakiś czas i przypomnieniem się nie schodzi pół dnia.
        Poza tym na jakiej Ty podstawie twirdzisz że ja nie opieka nad dziećmi mi nie służy, znasz mnie dobrze, moje życie całe, dzieci??????
        To ja oddałam się wychowaniu dzieci, musiałam zrezygnować z pracy dobrze płatnej żeby je mieć, to ja wstawałam w nocy do nich bo mąż nie zrobił tego ani raz, to ja ciągle sama je karmiłam, przewijałam i biegałam do lekarza bo mąż albo był zajęty przed tv albo zwyczajnie pił, albo był w pracy. Ja biegam na każde spotkanie, wywiadówki, po buty bo małe, po książki bo się zaczyna rok szkolny itp. Jeszcze nasz jakieś rady dla mnie?????????
        • mozambique Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 14:19
          skoro tak co to daje w kosc to patzr na mj piwerszy wpis

          znikasz na pól roku
          rozwód bez problemu
          dzieci zostaja przy ojcu
          a ty masz wolna glowe, spokój w chacie , astawe w komplecie i balkon do wlasnej dyspozycji , cos zarabiasz -z tego odpalasz 600zl alimentów i za reszte ustawiasz sobei zycie z nowym mezczyzna

          w czym problem ?
          • mps61132 Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 14:24
            Mam alkoholokowi zostawić dzieci, co Ty wygadujesz!!!!!! Żaden sąd nie przydzieli dzieci przemocowcowi i alkoholikowi to raz a poza tym facet nie jest mi teraz potrzebny ani obecny ani nowy.Beeeeeeee
            • mozambique Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 15:16
              a jakie masz dowody na jego alkoholizm ? policja, niebeiska karta , jakies zgloszneia, swiadkowie?

              czy nic ?
              bo jak nic to z jakeigo poopdu masz dostac dzieci ? - ty - bezrobotna , niestabilna emocjonlanie matka . na lekach, pod opieka psychologa

              w dodatku on cie kocha - co zaswaidczy w sądzie
              w ty jego nie - co tez zaswaidczysz w sadzie

              zamist sie ludzic mrzonkami moze po prostu tzreźwo pomyśl- na jakiej podsatwie chcesz orzeczenia jego winy ?
              • mps61132 Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 15:39
                Na podstawie interwencji Policji, jego niebieskiej karty i świadków.
                • mozambique Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 15:43
                  no wiec skoro to wszystko masz to czemu nie składasz pozwu tylko mędzisz ?
                  • mps61132 Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 16:03
                    mozambique napisała:

                    > no wiec skoro to wszystko masz to czemu nie składasz pozwu tylko mędzisz ?
                    Nie składam bo właśnie Was pytam o radę czy w takiej sytuacji kiedy nie mam pracy a jestem w trakcie leczenia mam szansę dostać rozwód????
                    Stąd mój wątek na tym forum bo jest Was tutaj wiele i może ktoś przeszedł przez coś podobnego lub słyszał i chciałam jakiś rad itp. To wszystko.
            • negentropia Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 15:40
              Może zamiast się miotać odpowiedz sobie szczerze na pytanie: "Co rozwód zmieni w moim życiu", i postaraj się w odpowiedzi zawrzeć jak najwięcej konkretów, a nie "Potem żyli długo i szczęśliwie... po rozwodzie".
              • mps61132 Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 16:01
                Nie ma szans na coś takiego "jak po rozwodzie z nim" bo za dużo mnie już teraz to kosztuje.
            • altz Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 17:10
              Rozwodzisz się już któryś rok z rzędu.
              Ja nie wierzę w te całe historie o alkoholikach i przemocowcach, nie miałabyś czasu na forum.
              Zresztą, czytałem już o mężu, który jest przemocowcem, ale trudno znaleźć ten moment, bo się przyczaił, jak rosyjski szpieg i nie stosuje przemocy. wink
              Myślę, że coś konfabulujesz, bo gdyby było inaczej i miałabyś faktycznie mocne karty w ręku, już dawno byłoby po rozwodzie, bo nie byłoby na co czekać.
              A tej pracy dobrze płatnej nigdy nie miałaś, tak myślę.
              • mps61132 Re: altz 05.04.11, 18:08
                To są Twoje słowa altz, łatwo komuś radzić z boku jak ktoś nie przeszedł podobnej sytuacji w swoim małżeństwie.Przecież nie można kogoś oceniać na podstawie kilku wypowiedzi, nie wiesz jak wyglądało całe moje życie a oceniasz mnie!!!!! A TY co,jesteś szczęśliwy po uszy, upajasz się tym szczęściem i nie masz w życiu problemów??????????
                Tylko Ci pozazdrościć.
                Każda sytuacja jest inna i ile ludzi tyle problemów.
                Jesteś tępy jak burak skoro pewnych rzeczy nie przeszłeś a udajesz najmądrzejszego i rzucasz opiniami mojej osoby.
                • altz Re: altz 05.04.11, 18:31
                  Ja mam duże doświadczenia z takich sytuacji (alkohol i przemoc w domu) i dla mnie jesteś niewiarygodna. I tyle.

                  > Jesteś tępy jak burak skoro pewnych rzeczy nie przeszłeś a udajesz najmądrzejsz
                  > ego i rzucasz opiniami mojej osoby.
                  Akurat taka opinia z Twojej strony mnie rozśmiesza. smile (proszę moderatora o niekasowanie!)
                  Idź na szczaw i przestań wszystkich męczyć, albo weź coś w końcu zrób i przestań stękać.
                  To była ta praca? Czy tylko zmyślona? wink
                • malgolkab Re: altz 06.04.11, 11:15
                  mps61132 napisała:

                  > To są Twoje słowa altz, łatwo komuś radzić z boku jak ktoś nie przeszedł podobn
                  > ej sytuacji w swoim małżeństwie.Przecież nie można kogoś oceniać na podstawie k
                  > ilku wypowiedzi, nie wiesz jak wyglądało całe moje życie a oceniasz mnie!!!!!

                  Ty wiesz jak ono wyglądało, więc po co pytasz obcych ludzi o zdanie w kwetii rozwodu? Jeśli masz tak silne argumenty w ręcę (alkohol, przemoc) to składaj pozew i tyle.
                  > Każda sytuacja jest inna i ile ludzi tyle problemów.
                  No właśnie i każdy pisze przez pryzmat własnych doświadczeń- skoro pytasz na forum to chyba nie oczekujesz głaskania po głowie tylko opini różnych ludzi z różnymi doświadczeniami.

                  > Jesteś tępy jak burak skoro pewnych rzeczy nie przeszłeś a udajesz najmądrzejsz
                  > ego i rzucasz opiniami mojej osoby.


                  A tu już pokazałaś klasę - wyzywając kogoś kto ma inne zdanie... Co to była za dobrze płatna praca, w której nie trzeba umieć mówić poprawnie?? PPZESZEDŁEŚ!! - zanim zwyzywasz innych od tępaków, przewertuj słownik
            • zmeczona100 Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 18:19
              > Mam alkoholokowi zostawić dzieci, co Ty wygadujesz!!!!!! Żaden sąd nie przydzie
              > li dzieci przemocowcowi i alkoholikowi

              Czy alkoholizm męża jest jedynym powodem, że dzieci nie zostawisz ojcu?
            • malgolkab Re: Czy mam szanse na rozwód??? 06.04.11, 10:44
              mps61132 napisała:

              > a poza tym facet nie jest mi teraz potrzebny ani obecny ani nowy.Beeeeeeee

              a kto Cię utrzymuje??
      • lemonna Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 18:37
        Altz bardzo fajna rada, ale zeby ja wprowadzic w zycie MPS musialaby chciec cos naprawde zmienic i dorosnąć do tego, że życie zależy od niej, jej decyzji. Ale to co napisałeś to dobre wyjście na obecna chwile, chociaz tymczasowe.

        altz napisał:

        > Weź się w garść i zostaw dzieci z mężem. W końcu nic się nie stanie, że dzieci
        > nie będą się tułały po świecie, nawet w mieszkaniu od rodziny. Poszukaj gdzieś
        > indziej pracy, choćby za granicą.
        > Mąż utrzymuje Was wszystkich, da sobie radę sam, z dziećmi będziesz się z nimi
        > spotykała, facet nie będzie utrudniał. Będziesz miała jakieś swoje pieniądze i
        > staniesz na nogi.
        > Teraz się leczysz, pracy nie szukasz, tylko siedzisz na forum.
        > Sąd nie da Wam rozwodu, a tak może mąż sobie jeszcze ułożyć życie z kimś innym
        > i być szczęśliwym. Szczerze myślę, że małżeństwo Ci nie służy, opieka nad dzieć
        > mi również nie.
        >
        • mps61132 Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 20:15
          Zastawów się jedno z drugim co piszesz albo sami wyprubójcie to w swoich małzeństwach a potem radzcie komuś na tym forum.Łatwo komuś dawać "cudowne" rady piszą z boku.
          • zmeczona100 Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 20:20
            Kobieto, to po kiego grzyba piszesz na tym forum, oczekując rady?
            • mps61132 Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 21:43
              Właśnie dobrze to ujęłaś OCZEKIWAŁAM RADY a nie osądu i wmawiania np. że piszę tutaj jedno i to samo od lat, jak ja na tym forum jestem dopiero od 6 m-cy.
          • altz Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 20:41
            > Łatwo komuś dawać "cudowne" rady piszą z boku.
            Przyganiał kocioł garnkowi. smile
            Sama zobacz swoje rady udzielone innym, to jest dopiero radykalizm. smile
            • szablaaa Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 21:37
              Droga mps61132 .
              Bardzo mi przykro z powodu Twoich problemów. Choć każdy jest odpowiedzialny za swoje życie to uważam, że nie wszystko da się przewidzieć i czasami człowiek wpada jak śliwka w kompot - jak to zapewne było w Twoim przypadku.

              Przechodząc do odpowiedzi to: masz szanse na rozwód.

              Udzielenie rozwodu zależy (zgodnie z przepisami) od tego czy nastąpił ZUPEŁNY i TRWAŁY ROZKŁAD POŻYCIA MAŁŻEŃSKIEGO. Nastepuje to wtedy gdy między malżonkami wygasły więzi : gospodarcza (wspólne robienie zakupów, dzielenie sie dochodami, posiadanie jednego konta w banku, przekazywanie sobie pieniędzy, wspólne kredyty itd), fizyczna (seks) oraz emocjonalna (dzielenie sie przeżyciami, bliskość psychiczna, porozumienie, kontakt psychiczny).
              Jeżeli u Ciebie więzi te wygasły (choc mieszkanie razem) to masz szanse na rozwód, nawet jeżeli Twój maż sie nie zgadza. Wiele osób mieszka razem i sie rozwodzi, wynika to z trudnej sytuacji mieszkaniowej i finansowej w Polsce.
              Natomiast to, że mąż sie nie zgadza na rozwód mogłoby mieć znaczenie wtedy gdyby on byl małżonkiem który nie ma żadnej winy w rozkładzie pożycia. Z tego co piszesz to on jest winny, więc odpada ta negatywna przesłanka do udzielenia rozwodu.
              Jeżeli jednak on sie nie zgadza złośliwie - żeby zrobić Ci na przekór to nie powinno to mieć większego znaczenia na ostateczne rozstrzygnięcie lecz może spowodować przedłużenie postępowania bo mąż złośliwie może na każdej rozprawie wymyślać kolejnych świadków i Sąd będzie musiał ich przesłuchiwać.

              Musisz również zastanowić się czy jesteś w stanie udowodnić powyższe okoliczności. Najlepsi są świadkowie z bliskiej rodziny albo przyjaciele, którzy wiedzą co sie dzieje w małżeństwie. Np. siostra, matka, kuzynka.
              Napiszę coś brutalnego ale prawdziwego:
              W Sądzie nie jest istotne jaka była prawda, ważne jest co wynika z materiału dowodowego. Sąd nie ma obowiązku z urzędu dążyć do wyjaśnienia jaka była prawda, tylko Sąd ocenia materiał dowodowy przedstawiony przez strony - to od Ciebie zależy czy wykażesz przed Sądem winę męża i rozkład pożycia. To Ty masz powołać odpowiednich świadków, podać na jaką okoliczność każdy z nich ma zeznawać. Sąd nie będzie nic robił za Ciebie. Nie musisz brać adwokata, ale sie dobrze przygotuj do sprawy.

              Oczywiście celowe są też dokumenty; musisz napisać do Sądu, aby on sie zwrócił do POlicji (podaj jaki komisariat i adres) aby ona nadeslala wykaz interwencji policji i dokumenty dot. niebieskiej karty.

              Najwazniejsze jest jednak dla Sądu to czy ustały pomiędzy Wami więzi: jeżeli naprawdę masz dość męża i chcesz rozwodu to powinnaś zerwać z nim wszelkie więzi: nie pierz mu, nie gotuj, niech każde w miarę możliwości samodzielnie gospodaruje swoimi pieniędzmi (ale pieniądze na dzieci niech Ci daje), nie uprawiaj z nim seksu, postaraj sie aby jak najmniej więzów finansowych istnialo pomiedzy Wami, nie zaciągaj z nim nowych kredytów.
              • mps61132 Re: sablaaa 05.04.11, 22:07
                już niżej Ci dziękowałam i uczynię to poraz drugi.
                Ostatni wspólny kredyt wzieliśmy 1,5 roku temu, nie spimy razem od 6 m-cy, seksu brak od 2,5 m-ca, nie rozmawiamy ze sobą wogóle tylko jesli już musimy. Piorę mu nadal, nie prasuję, gotuję ale nakłada sobie sam, konta mamy wspólne, ja z zarobionych dorywczo pieniążków utrzymuję siebie i płacę czynsz a on resztę. Kasę na życie mi daje ale on konto ma też odddzielne i tylko swoje.
                Po przeczytaniu Twojego postu rozumie że jedynym rozwiązaniem jest rozwód z orzeczeniem winy????
                Też o tym myślałam, ale to trwa i trwa a ja chciałabym zakończyć ten związek w miarę szybko, już zbyt dużo przeszłam, czy taki wchodzi w grę???
                Świadków mam, ciocia przyjaciółka, rodzice nie żyją, niebieską kartę ma, zaświadczenie z Mopsu o interwencji też mam. Czy to wystarczy?
                • errormix Re: sablaaa 06.04.11, 04:01
                  mps61132 napisała:

                  > nie spimy razem od 6 m-cy, seksu brak od 2,5 m-ca

                  Hehehe. Zrobiłaś wyjątek na Walentynki?
                  • mps61132 Re: 06.04.11, 09:49
                    POLICZ DOBRZE A POTEM PISZ.
                    • errormix Re: 06.04.11, 10:13
                      mps61132 napisała:

                      > POLICZ DOBRZE A POTEM PISZ.

                      Trzech Króli?
                      • mps61132 Re: 06.04.11, 10:16
                        A to chyba już nie twoja sprawa.
                        sorry error ale najpierw wyzej na mnie naskakujesz a teraz nie wiem o co ci chodzi.
                        • malgolkab Re: 06.04.11, 12:02
                          mps61132 napisała:

                          > A to chyba już nie twoja sprawa.
                          > sorry error ale najpierw wyzej na mnie naskakujesz a teraz nie wiem o co ci cho
                          > dzi.
                          może o to, że jak się chce rozwodzić to się z tą osobą sexu nie uprawiawink
                        • mozambique Re: 06.04.11, 13:24
                          owszem - to bedzie nawet sparwa sądu

                          sad okresli czas braku pozycia malzenskiego - min. pól roku powinien byc

                          jesli w sadzie radosnie stwierdzisz ze meza nie kochasz nie cierpisz i przez niego masz depresje a tak wogóle to sie włąsnei bzykneliscie dzis rano to sąd cie wyśmieje

                          i bedzie mial racje
              • malgolkab Re: Czy mam szanse na rozwód??? 06.04.11, 12:00
                szablaaa napisała:

                >
                > Przechodząc do odpowiedzi to: masz szanse na rozwód.
                >
                > Udzielenie rozwodu zależy (zgodnie z przepisami) od tego czy nastąpił ZUPEŁNY i
                > TRWAŁY ROZKŁAD POŻYCIA MAŁŻEŃSKIEGO. Nastepuje to wtedy gdy między malżonkami
                > wygasły więzi : gospodarcza (wspólne robienie zakupów, dzielenie sie dochodami,
                > posiadanie jednego konta w banku, przekazywanie sobie pieniędzy, wspólne kredy
                > ty itd),
                więź gospodarcza raczej nie ustała, skoro on utrzymuje ją i całe gospodarstwo
            • mps61132 Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 21:46
              Ja nikogo nie obrzucam błotem tak jak mnie obrzuciliście Wy. Nie potraficie poradzić to nie wypowiadajcie się, a na tym forum tak możesz pisać Ty jak i ja i guzik Ci do moich wypowiedzi. Gdyby moż życie było takie proste jak Wam się wydaje i rozwiązanie łatwe to sama bym sobie poradziła i nie pisała na tym forum prosząc o rady.
              • malgolkab Re: Czy mam szanse na rozwód??? 06.04.11, 12:03
                mps61132 napisała:

                > Ja nikogo nie obrzucam błotem tak jak mnie obrzuciliście Wy. Nie potraficie por
                > adzić to nie wypowiadajcie się, a na tym forum tak możesz pisać Ty jak i ja i g
                > uzik Ci do moich wypowiedzi.

                rozumiem, że tępy jak burak należy uznać za komplement smile
          • noname2002 Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 21:21
            Trochę bez sensu dawać Ci rady, skoro z nich nie korzystasz. Ale ostatni raz:
            1 zastanów się czy naprawdę chcesz rozwodu czy tylko popisać na forum
            2 jeśli chcesz się rozwieść, to usiądź i pomyśl jak zorganizujesz życie po rozwodzie-co z mieszkaniem(czy np. możesz udowodnić że Twoja rodzina wyłożyła pieniądze), co z pracą, co ze żłobkiem/przedszkolem dzieci,z dojazdami jak sobie to wszystko zorganizujesz-jeśli mąż jest alkoholikiem to raczej nie licz, że Ci pomoże. I zacznij działać, szukaj pracy, poradź się prawnika co z mieszkaniem i rozwodem w sytuacji gdy mąż tego rozwodu nie chce, zapytaj o przedszkola/żłobki, bo to wszystko potrwa.
            3 PO znalezieniu pracy złóż pozew
            • szablaaa Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 21:46
              I jeszcze jedno chciałam dodać:
              to że nie masz pracy i że sie leczysz na depresje nie ma większego znaczenia w sprawie rozwodowej. To nie są okoliczności, które decydują o rozwodzie, które mają wplyw na to czy Sąd da Ci rozwód czy nie, ważne jest czy nastapił zupełny i trwały rozklad pożycia.

              Jeżeli Sąd uzna, że w małzeństwie jest co prawda źle ale nie ustały więzi pomiedzy małżonkami to nie da Ci rozwodu (!!!). Oczywiście jakiś tam jeden czy dwa wspólne kredyty nie przesądza o oddaleniu powództwa.

              Nie polecam zupełnie separacji Sądowej, czyli orzekanej przez Sąd. Moim zdaniem jest to tylko marnowanie pieniędzy (za sprawę sądową trzeba zaplacić) i nerwów (sprawy sądowe stresują). Do niczego to chyba nie prowadzi w większości wypadków. Jak ludzie chcą to robią sobie separację faktyczna, czyli sie na jakiś czas rozstają. A separacja oznacza że małżeńtwo nadal trwa - potem trzeba sie i tak albo rozwieść albo znieść separację, bo w sepracji nie można trwać do końca życia.
              • mps61132 Re: do szablaaa 05.04.11, 21:58
                Bardzo Ci dziękuję za miłe i cenne słowa, właśnie tego potrzebowałam.
                Tego się właśnie obawiam jak zareaguje Sąd na to że się leczę z depresji i nie mam pracy, czy nie zdecyduje żeby dzieci zostały z ojcem????
                Wiem doskonale że brak pracy wszystko komplikuje ale bardzo ciężko jest w moim małym mieście ją znaleść. Na razie mam tylko dorywcze prace. Nie ma tygodnia żebym nie składała CV, chodziła pytała i szukała również na internecie.
                Właśnie to że nie mam pracy i jestem w trakcie leczenia hamuje mnie przed złożeniem pozwu.
            • mps61132 Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 21:51
              noname o to wszystko już pytałam, byłam w MOPSie, u Radcy Prawnego i Adwokata, ale to nie jest takie proste jak Wy sobie wyobrażacie. Nawet adwokat tak napradę nie wie jak rozwiązać mój problem. Gdyby to było takie proste już dawno złożyłabym pozew, ale nie jest ale chyba nie ma sensu tutaj tego pisać skoro i tak mnie oceniliście po swojemu.
              • yoma Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 21:55
                Może będę złośliwa, ale... skoro nawet adwokat pozbył się ciebie przy pierwszej okazji, twierdząc, że nie wie, jak rozwiązać prosty problem, to niezłą scenę musiałaś tam urządzić...
              • mayenna Re: Czy mam szanse na rozwód??? 06.04.11, 08:39
                Posłuchaj, nic nie jest proste, ale z czasem jednak sprawy się okładają i prostują. Powoli sama dasz sobie radę. Adwokat powie Ci milion rzeczy, które mogą zaistnieć a potem okazuje się, że jednak nie zaszły. Myślę, ze dlatego odniosłaś wrażenie, że on Ci nie umie pomóc.

                Masz depresję, ale to nie jest powód do nie powierzenia Ci opieki nad dziećmi.

                Przed rozwodem ogrom problemów troche przeraża ale da się to ogarnąć.
                Panie z MOPS-u mogą Ci pomóc finansowo.

                Darowiznę i współwłasność można znieść.
                Jak mąz jednak uświadomi sobie , że to koniec to zapragnie nowego zycia, a trudno spotykać się z innymi kobietami gdy mieszka sie pod jednym dachem z byłą zona.
                Mps, po prostu zastanów się czego chcesz i zacznij działać.Nie myśl czego nie możesz, ale co możesz zrobić w danej sytuacji.
                • mps61132 Re: mayenne 06.04.11, 10:01
                  mayenne działam, jak pisałam o swoim problenie tutaj w tym roku bodajże w lutym wiele z Was poradziło mi iść na terapię i chodzę już 2 m-ce z tym że między czasie dostałam leki na depresję i terapia jest przerwana od 3 tyg. ale po niedzieli jakę od nowa.
                  Większość osób na tym forum, nie piszę o Tobie, zarzuca mi że radzą mi a ja z tych rad nie korzystam. Otóż korzystam właśnie przez terapię do której przekonaliście mnie Wy i Wy równiż zauważyliście że mam depresję i lecze się ale dokupi mieszkam razem z jeszcze mężem to tasz szybko z depresji nie wyjdę.
                  Adwokatka wszystko co powiedziała było bardzo cenne, ale problem był właśnie z mieszkaniem, gdzie sama miała problem co można zrobić jak mieszkanie w całości jest za pieniądze mojej rodziny, męża 2 lata po ślubie zapisałam z dobrego serca jako współwłaścieciela, więc wyrzucić go nie mogę, wyprowadzić się również bo czemu mam niby jemu "robić prezent w postaci zostawienia tego mieszkania" a on nie przyjmuje wiadomości o rozwodzie chociaż wie i ciągle powtarza jak mnie skrzywdził.
                  A ja cały czas powstrzymuję się od rozwodu po pierwsze bo nie mam pracy, po drugie leczę się a po trzecie że problemem jest mieszkanie.

                  mayenne a co miałaś na myśli pisząc że darowiznę itp. można zniesć czy anulować??????????
                  Bardzo mnie to interesuje.
                  • mayenna Re: mayenne 06.04.11, 11:08
                    Moja sytuacja była bardzo podobna, i wyszłam z niej.
                    Do trzech lat po takim dopisaniu, można wystąpić o zniesienie darowizny. Potem trzeba udowodnić ze osoba obdarowana jest szczególnie niewdzięczna. Niebieska karta bardzo Ci to ułatwi.
                    Moim zdaniem zacznij od rozwodu, alimentów a potem zrób podział majątku. Rozwód zmienia myślenie. twój maż na razie uważa, że to burza w szklance wody. Jak już zobaczy ze nie ma zupy w garnku, ciuchy sam musi prać a Ty nie jesteś zona to pomyśli o własnym życiu.
                    2,5 msc. bez seksu to jednak za mało. Rozkład pożycia ma być trwały, więc odstawiasz go trwale od łoża i stołu. Do alimentów nie jest Ci potrzebny rozwód. Możesz o nie wystąpić już. U mnie w sadzie takie sprawy rozpatrują w miesiąc.
                    Pokaż mu, ze jesteś zdecydowana na rozwód. Zobaczysz co zrobi. poza tym rozmawiaj i mów, ze to on musi się wyprowadzić bo Ty nie masz gdzie pójść z dziećmi. Myślę, że Twoje problemy się porozwiązują. Gwarantuję Ci, ze jak zmienisz postępowanie to jemu odechce się wspólnego mieszkania wcześniej lub później.

                    Pisałaś, że on chce naprawy a nic nie robi. Myślę, ze on uważa, że skoro był seks to znaczy że naprawia związek. On ma od Ciebie niejednoznaczne sygnały. Jak się sypie małżeństwo to zwykle pierwsze ustaje pożycie. U Was było, więc on ma prawo myśleć, ze już wszystko wraca do normy.

                    Nie ma przepisu, ze należy słuchać forumowych rad, ale uwierz, my przez to przeszliśmy. Doradzamy działanie bo nam się problemy udało porozwiązywać podczas działania. Nie umiałem zaplanować jak to będzie po kolei ale dostosowuję się do tego co mi wychodzi i szukam sposobów by osiągnąć cel. Mój eks wkrótce swoją cześć udziału w domu przepisze synowi.
                    • mps61132 Re: mayenne 06.04.11, 11:44
                      mayenne przepisałam współwłasność 10 lat temu. Nia mam dowodów w postaci obdukcji bo zawsze się wstydziłam chodzić do lekarzy i ciągle wierzyłam że to "ten ostatni raz". Interwencja była, niebieską kartę ma, z MOPSu też przychodzili więc czy to wystarczy do anulowania współwłasności????
                      A jeśli mogę zapytać to wzięłaś rozwód z orzeczeniem o winie męża czy "zwykły"???
                      • mayenna Re: mayenne 06.04.11, 12:21
                        Wzięłam rozwód bez orzekania o winie.
                        Nie ma znaczenia jak to zrobisz. Zaczniesz chodzić za swoimi sprawami, to podpowiedzą ci inni ludzie jak je załatwiać.
                        Poza tym zmieni się podejście Twojego męża do mieszkania razem. Namawiam Cię na zrobienie jakiegoś kroku w kierunku rozwiązywania swoich spraw. Nie martw sie na zapas czy udowodnisz mu, czy nie tylko działaj. Na dowody przyjdzie czas potem. Może on sie wyprowadzi do innej i nie będzie problemu?smile
                        Zawsze jest podział majątku. Nie zapewnię Cię, ze dostaniesz dom w całości ale na pewno to pomoże jakoś rozwiązać problem. Coś dostaniesz, najwyżej 1/2 ale wolna od męża. Możesz wtedy swoją część sprzedać jemu czy komukolwiek. Możliwości jest wiele, ale musisz wiedzieć czego chcesz. Jesli zakończenia małżeństwa to po prostu zacznij działać.

                        Wydaje mi się, że Ty chcesz wszystko z góry wiedzieć i przewidzieć a tak sie nie da. Dlatego prawnik pewnie tak mętnie sie wypowiadał.Ale ja z doświadczenia wiem, że różne opcje rozwiązań pojawiają się po drodze. Pomyśl co chcesz osiągnąć i działaj w tym kierunku.

                        Masz wiele możliwości uregulowanie swoich spraw tylko nic się nie zrobi samo i bez komplikacji. Przez nie jednak da się przejść.
                        • errormix Re: mayenne 06.04.11, 12:51
                          Mayenna ma rację. I broń Boże, żebyś się z nim przespała w Boże Ciało! smile
                          • mps61132 Re: 06.04.11, 13:57
                            error nie spie z nim chyba już od końca stycznia nawet i nie zamierzam ani w sensie wspólnego łóżka ani sexu. Chce tego rozwodu, chce żeby dał mi spokój, ale zwyczajnie nie mam siły, poprostu nie mam a wiem że samo się nie zrobi. Nie wiem czy te leki na depresję tak mnie osłabiają cho..lera czy to że ciągne te sprawe tak długo?????
                            • errormix Re: 06.04.11, 14:15
                              Jesteś tu nie od dzisiaj. Praktycznie w każdym wątku wszyscy piszą, jak cholernie trudno jest przejść przez tak traumatyczne doświadczenie jak rozwód. Nie jesteś też wyjątkiem. Być może brakuje ci tylko przysłowiowej "charyzmy i zacięcia". Stąd to wahanie.

                              Ale z tego co piszesz, to już podjęłaś decyzję. Więc musisz być konsekwentna. Albo rozwód, albo bzykanie. Opcja w postaci marudzenia nie wchodzi w grę.

                              Czytam twoje posty zawsze z uwagą, bo jak dla mnie, to wyłania się z nich osoba niesłychanie roztrzepana, rozkojarzona, skacząca z jednego wątku na drugi, w jednym miejscu pisząca, że "nikomu tutaj nie osobistych przytyków nie robi", a z drugiej nawet jej ręka nie drgnie, by kogoś burakiem nazwać. Tym "burakiem" to poleciałaś po bandzie na całego, ale mimo tego czuję do ciebie jakąś sympatię.

                              Pamiętam też twój pierwszy wpis, kiedy to pisząc o rozwodzie roztaczałaś wizję wspólnych spotkań przy kawce z przyjaciółkami. Wtedy pomyślałem sobie od razu: Blondynka, niekoniecznie naturalna, ale na pewno mentalna.

                              I tak jest nadal. Piszesz, piszesz, piszesz. Wspierasz tutaj innych, pocieszasz, zagrzewasz do działania, a sama w Walentynki...., a nie, to w Trzech Króli było, wskakujesz do łóżka.

                              Rozwód boli. Wszystkich. Nie tylko ciebie. Co więcej, ty jesteś dopiero na początku tej drogi, ciebie dopiero zaczyna boleć, a już nie wiesz co robić.

                              Zrób sobie tę kawę, siądź by stole, weź kartkę długopis i zacznij notować: "Za rozwodem" - "Przeciw rozwodowi". Jeśli po stronie "za" będziesz miała więcej punktów, to weź drugą kartkę i tam napisz co zamierzasz robić. Łącznie z datami. Bo tylko tak możesz przestać się miotać, szarpać i histeryzować.

                              I pamiętaj. Zero seksu. Nawet w Boże Ciało. Bo jak to się wyda przed sądem, to nawet twoje solenne zapewnienia o tym, że "ten orgazm, to tylko udawałam wysoki sądzie" i tak ten sąd zabiją. Śmiechem.

                              Trzymaj się.
                              • mps61132 Re: 06.04.11, 14:33
                                error za buraka Cię przepraszam.
                                Jeśli chodzi o rozwód też jestem pewna.
                                Do łóżka mu nie wskoczyłam ot tak, poprostu spaliśmy osobno ale seks był.
                                Ciągle natomiast wierzyłam że on się zmieni, że przestanie pić a tym samym mnie ranić, ale dopiero wyzyty u psychologa mi uświadomiły że to nie realne.
                                Radzę komuś bo w ten sposób mnie jest lżej, wzmacniam się, czytając historie innych, a jeżeli potrafię to i radzę. Doskonale sobie zdaję sprawę,że łatwiej komuś radzić a gorzej zabrać się za swoje sprawy.
                                No cóż życie nie należy do przyjemnych, może w końcu i ja zrobię ten pierwszy krok bo najgorzej zacząć.
                                • errormix Re: 06.04.11, 14:53
                                  mps61132 napisała:

                                  > Doskonale sobie zdaję sprawę,że łatwiej komuś radzić a gorzej zabrać się za swoje sprawy.

                                  Dokładnie. Wszystko ci się odmieni jeśli przestawisz kolejność. Weź się za swoje sprawy. Gdy zobaczysz, że dajesz sobie radę, że nie wszystko jest takie straszne jak się wydaje, gdy zaczniesz widzieć pierwsze efekty, to właśnie one dadzą ci "kopa" do dalszego działania.

                                  A nie nasze posty.

                                  P.S. Mnie za buraka nie przepraszaj, tylko Altza. No chyba, że coś mi umknęło smile
                                • altz Re: 06.04.11, 16:28
                                  Widzisz, depresja depresją, ale jakoś trzeba wiedzieć, co się chce.
                                  Można wytrzymać miesiąc, miauczenia, ale 6 miesięcy, to stanowczo za dużo.
                                  Dlatego trudno mieć do Ciebie szacunek, i nie powinno Cię to dziwić.
                                  Po prostu wszyscy już mają dość. Nie pomaga Ci psycholog? To idź do innego, może będzie umiał wzbudzić u Ciebie taki gniew. Jak to się mówi, że czasami nawet zając jak się wkurzy, to rozerwie wilka na strzępy.
                                  Według mnie ubarwiasz niepotrzebnie swoją sytuację i siebie. Tak było z tą dobrze płatną pracą. Po co wymyślać takie rzeczy?
                                  Chcesz coś robić sensownego? To zapytaj się w urzędzie pracy o jakieś zajęcia. Zacznij chodzić na jakiś kurs (angielski, kosmetyczny, masażu, czy choćby na kurs spawacza) i pomyśl, że się do tego nadajesz. Od samego miauczenia nastrój i samoocena się nie poprawia, od dawania innym rad też nie. A poprawia się, gdy coś się dobrze zrobi.
                                  Kiedy się zajmujesz dziećmi? Co z nimi robisz? Pomyśl, może warto by było zająć się czyimś dzieckiem i mniej przebywać w domu? Mniej użalać się nad sobą?
                                  A na forum wchodzić tylko w ustalonych godzinach, żeby się podzielić sukcesami i pomyśleć, co dalej?
                                  Może masz możliwość posiedzenia w ogródku, choćby z dziećmi? Pójść na spacer? Wszystko jest lepsze, niż użalanie się i czekanie na cud, że się samo coś zrobi.
                                  Powodzenia i pozdrowienia! (od Buraka smile)
                                  • mps61132 Re: 06.04.11, 17:05
                                    altz napisał:
                                    > Według mnie ubarwiasz niepotrzebnie swoją sytuację i siebie. Tak było z tą dobr
                                    > ze płatną pracą. Po co wymyślać takie rzeczy?
                                    > Chcesz coś robić sensownego? To zapytaj się w urzędzie pracy o jakieś zajęcia.
                                    > Zacznij chodzić na jakiś kurs (angielski, kosmetyczny, masażu, czy choćby na ku
                                    > rs spawacza) i pomyśl, że się do tego nadajesz. Od samego miauczenia nastrój i
                                    > samoocena się nie poprawia, od dawania innym rad też nie. A poprawia się, gdy c
                                    > oś się dobrze zrobi.
                                    > Kiedy się zajmujesz dziećmi? Co z nimi robisz? Pomyśl, może warto by było zająć
                                    > się czyimś dzieckiem i mniej przebywać w domu? Mniej użalać się nad sobą?
                                    > A na forum wchodzić tylko w ustalonych godzinach, żeby się podzielić sukcesami
                                    > i pomyśleć, co dalej?
                                    > Może masz możliwość posiedzenia w ogródku, choćby z dziećmi? Pójść na spacer? W
                                    > szystko jest lepsze, niż użalanie się i czekanie na cud, że się samo coś zrobi.
                                    > Powodzenia i pozdrowienia! (od Buraka smile)
                                    >

                                    altz prace dobrze płatną miałam 7 lat temu, bardzo dobrą ale strasznie stresującą, a potem zaszłam w ciąże i już tam nie wróciłam. Potem była własna działalność przez rok.
                                    O kursy pytałam w PUP ale nie organizują teraz bezpłatnych bo nie mają (nie dostali) funduszy a na płatne mnie nie stać, a dziecko koleżance pilnuję dorywczo nie codziennie i nie całymi dniami. Brakuje mi tylko świętego spokoju od męża.
                                    Za "buraka" przepraszam
                                    P.S nie oceniaj mnie pochopnie co robię a czego nie robię bo to że często tutaj wpadam o niczym nie świadczy.
                                    • mayenna Re: 06.04.11, 21:40
                                      Dziewczyno, z tego co piszesz to ja jasno widzę, że dasz radę.


                                      Rozumiem, że nie umiesz tak od razu dzialać. Też mialam depresję. Podzieliłam sobie wszystko na maleńkie kroki i codziennie robiłam jeden z nich. Nic na się, ale jednak staraj się działać.
            • yoma Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 21:51
              Zaczynam współczuć temu chłopu. Wrócił z roboty, z dziećmi lekcje odrobił, żonie herbatę podał, gary ze zmywarki wyjął, siadł sobie wreszcie w kąciku pogapić się w telewizor, wysączyć piwo i zajmować się cichutko własnymi sprawami, aż tu nagle wpada wściekła furia i szarpiąc za kłaki wyzywa, że ma się wynosić...
              • mps61132 Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 22:09
                Otrząśnij się yoma i nie pisz jak nie wiesz.
                U adwokata nie zrobiłam furi tylko przedstawiłam fakty, które są dość zawiłe ale TY wyciagasz swoje teorie.
                • yoma Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 22:10
                  A ile wersji? smile
                  • mps61132 Re: Czy mam szanse na rozwód??? 05.04.11, 22:21
                    100 hihiwink
          • malgolkab Re: Czy mam szanse na rozwód??? 06.04.11, 11:36
            mps61132 napisała:

            > Zastawów się jedno z drugim co piszesz albo sami wyprubójcie to w swoich małzeń
            > stwach a potem radzcie komuś na tym forum.Łatwo komuś dawać "cudowne" rady pisz
            > ą z boku.

            sama pytasz o te rady
            • mps61132 Re: Czy mam szanse na rozwód??? 06.04.11, 11:47
              Zgadza się malgolkab że pytam o te rady i przyjmuje wszystkie i te pozytywne i negatywne, ale nie rozumiem czemu od razu mnie oceniacie i akatujecie skoro ja chce rad,żeby się wzmocnić a nie naskakiwania na mnie.
              • yoma Re: Czy mam szanse na rozwód??? 06.04.11, 14:59
                Chcesz rady? Proszę. I to jest rada, a nie złośliwość.

                Jeśli naprawdę szukasz pracy, zainwestuj najpierw w słownik. Bo jak będziesz pisać potencjalnym pracodawcom "órodziłam się w Kobylnicy Gurnej i szókam pracy, ale puki co nie mogę jej znaleść", to twoje szanse na zatrudnienie będą minimalne.
                • zmeczona100 Re: Czy mam szanse na rozwód??? 06.04.11, 15:11
                  Błąd zrobiłaś: niemoge się pisze wink
                  • fikcyjne-konto Re: Czy mam szanse na rozwód??? 06.04.11, 15:17
                    nie należy pisać "się pisze" tylko "należy napisać" lub "poprawna pisownia to"
                    to w ogóle nie po polskiemu smilesmilesmile smile
                    • zmeczona100 Re: Czy mam szanse na rozwód??? 06.04.11, 15:21
                      Eee, bo ja błąd zrobiłam: sie pisze miało być wink
                      • fikcyjne-konto Re: Czy mam szanse na rozwód??? 06.04.11, 15:25
                        no.. ja siem na to piszem. Po paru latach pobytu na forach wyraźnie odmłodniałam.. to znaczy poziom poprawności używania języka pisanego wrócił mi do tego momentu gdy miałam 7 lat smiletongue_out
                  • yoma Re: Czy mam szanse na rozwód??? 06.04.11, 16:00
                    Przepraszam. NiemogIe smile
                • altz Re: Czy mam szanse na rozwód??? 06.04.11, 16:36
                  Zawracanie głowy.
                  W tym wieku nie da się nauczyć pisać poprawnie. Ale można nauczyć się fryzjerstwa, usług kosmetycznych, sprzedaży okien, płytek, sprzątać itd. Warto zainwestować w coś, co przyniesie w miarę bliskiej przyszłości zadowalający efekt.
                  Jak ktoś ma problemy z pisaniem, to powinien udać się osobiście do firmy i zapytać o pracę. Ja tak robię, zakładam żółty żarówiasty krawat i staram się zrobić dobre wrażenie. wink
                  W małych miejscowościach to jest skuteczniejsze, niż kilogramy dokumentów.
                  • yoma Re: Czy mam szanse na rozwód??? 06.04.11, 16:38
                    Prawda, niemniej autorka pisała, że rozsyła CV. Uczyć się pisać nie musi, wystarczy, że będzie sprawdzać.

                    W tym wieku... big_grin
                    • mps61132 Re: Czy mam szanse na rozwód??? 06.04.11, 17:11
                      I bęc. Chcecie za wszelką cenę mi dokopać, ale każdy ma prawo tutaj wchodzić i pisaćwink
                      cOŚ źLE NApISAłAM MoZE PoloNistkI?????????
                      • yoma Re: Czy mam szanse na rozwód??? 06.04.11, 17:39
                        MPS, tak sobie myślę, że gdybyś przyjęła założenie, że nie każdy z definicji jest twoim wrogiem, życie od razu stałoby się łatwiejsze. Chciałaś rady, to ją dostałaś. Ja bym kogoś, kto sadzi takie byki, nie zatrudniła, ale twoja wola i twój cyrk.
                • mps61132 Re: Czy mam szanse na rozwód??? 06.04.11, 17:06
                  To że się raz pomyliłam jeszcze o niczym nie świadczy!!!
                  • malgolkab Re: Czy mam szanse na rozwód??? 07.04.11, 09:15
                    mps61132 napisała:

                    > To że się raz pomyliłam jeszcze o niczym nie świadczy!!!

                    raz? z liczeniem też masz problemy?
                  • elzbietaxyz Re: Czy mam szanse na rozwód??? 13.05.11, 21:45
                    mps61132, Nie wszystkie odpowiedzi czytałam, bo nazbierało się ich co nieco, więc być może będę się powtarzała. Otóż skoro jak jesteś zdecydowana na rozwód z powodu alkoholizmu męża, znęcania się nad tobą psychicznie i fizycznie, nie musisz tkwić w tym chorym związku. Nikt nie ma prawa znęcać się nad tobą !!! Ze swojej strony radziłabym ci rozwód z winy męża, tym bardziej, że do tej pory zajmowałaś się tylko i wyłącznie prowadzeniem domu i nie masz własnego źródła utrzymania. Jeżeli sąd wydała wyrok rozpadu małżeństwa z winy męża masz prawo domagać się alimentów również i na siebie. Jeżeli natomiast oboje zostaniecie uznani za winnych alimenty możesz otrzymywać do 5- lat. Może nie będą to duże pieniądze, ale zawsze coś…

                    art. 60 Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego
                    § 1. Małżonek rozwiedziony, który nie został uznany za wyłącznie winnego rozkładu pożycia i który znajduje się w niedostatku, może żądać od drugiego małżonka rozwiedzionego dostarczania środków utrzymania w zakresie odpowiadającym usprawiedliwionym potrzebom uprawnionego oraz możliwościom zarobkowym i majątkowym zobowiązanego.

                    § 2. Jeżeli jeden z małżonków został uznany za wyłącznie winnego rozkładu pożycia, a rozwód pociąga za sobą istotne pogorszenie sytuacji materialnej małżonka niewinnego, sąd na żądanie małżonka niewinnego może orzec, że małżonek wyłącznie winny obowiązany jest przyczyniać się w odpowiednim zakresie do zaspokajania usprawiedliwionych potrzeb małżonka niewinnego, chociażby ten nie znajdował się w niedostatku.

                    § 3. Obowiązek dostarczania środków utrzymania małżonkowi rozwiedzionemu wygasa w razie zawarcia przez tego małżonka nowego małżeństwa. Jednakże gdy zobowiązanym jest małżonek rozwiedziony, który nie został uznany za winnego rozkładu pożycia, obowiązek ten wygasa także z upływem pięciu lat od orzeczenia rozwodu, chyba że ze względu na wyjątkowe okoliczności sąd, na żądanie uprawnionego, przedłuży wymieniony termin pięcioletni.

                    Pozdrawiam smile
    • niunia.35 Re: Czy mam szanse na rozwód??? 14.05.11, 13:52
      Myślę, że szansa zawsze jest. Trzeba tylko teraz to dobrze zaargumentować. Jeżeli ani jedna ze stron nie była niewierna to twoje powody, co do depresji są dobrym argumentem.
    • kara_mia do mps61132 14.05.11, 14:21
      proponuje zacząć od zadania pytań :
      w jaki sposób mogę wykazać czarno na białym, że mieszkanie jest odrębnie moje
      w jaki sposób siebie utrzymam po rozwodzie
      w jaki sposób pokryję przynajmniej 30% utrzymania dzieci po rozwodzie
      w jaki sposób zabezpieczę opiekę dzieciom po rozwodzie
      w jaki sposób zorganizuje życie rodziny po rozwodzie

      kiedy wezmę odpowiedzialność za swoje życie ?

      póki co z twoich postów wynikają odpowiedzi jak poniżej :

      w jaki sposób mogę wykazać czarno na białym, że mieszkanie jest odrębnie moje - żaden, mąż ma mi to dać
      w jaki sposób siebie utrzymam po rozwodzie -nie utrzymam, maż ma mi to dać
      w jaki sposób pokryję przynajmniej 30% utrzymania dzieci po rozwodzie-nie utrzymam, maż ma mi to dać
      w jaki sposób zabezpieczę opiekę dzieciom po rozwodzie - nie mam pojęcia
      w jaki sposób zorganizuje życie rodziny po rozwodzie - nie mam pojęcia

      kiedy wezmę odpowiedzialność za swoje życie ? - nie mam zamiaru

      Twoja zdolność przerzucania odpowiedzialności na twojego męża za wszystko co dotyczy ciebie jest wybitna.
      Twój maż jest uzależniony od alkoholu ( tak piszesz) a ty jesteś uzależniona od męża..
      jak miedzy wami różnica?
      Żadne nie rozpocznie "nowego życia" jeżeli się nie pozbędzie uzależnienia.
      zacznij od swojego uzależnienia a nie męża.




Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka