Dodaj do ulubionych

Kontakty ojca z dziećmi

16.06.11, 21:19
Jak już pisałam gdzie indziej, nie mieszkam z mężem od jakiegoś czasu. On zwykle przychodzi rano jak odprowadzam dziecko do szkoły, pilnuje mniejsze. I od jakiegoś czasu robi się nieciekawie. Z racji że powodem naszego rozstania była min. zdrada do której on się nie przyznaje, ja powiedziałam mu zeby rano nie przychodził a on na to że nie ma ograniczonej władzy i ja nie bee mu zabraniać. Zdradza mnie na prawo i lewo i przychodzi do dzieci jak nigdy kochający tatuś. I powiedział że jak chcę mieć cyrk, że nie może zobaczyć dzieci to przyjdzie z policją. Dodam że nigdy nie zabraniałam mu kontaktów jak chce brać dzieci to je bierze. I moje pytanie co mam zrobić. Wiem że nie ma ograniczonych kontaktów, ale to chyba nie znaczy że może robić co chce. Nawet kiedyś powiedział że przyjdzie szybciej do przedszkola po dziecko bym ja go nie wzięła. Co oczywiście nie nastąpiło. Co mam robić w takiej sytuacji. I jak wygląda sprawa o powierzenie władzy jednemu z rodziców?
Obserwuj wątek
    • altz Re: Kontakty ojca z dziećmi 16.06.11, 22:18
      Ale napisz, jaki jest problem? Czemu chcesz dziecku zabrać ojca?
      • jakaja01 Re: Kontakty ojca z dziećmi 16.06.11, 22:37
        W zasadzie nie ma problemu, ale chodzi o organizację. Nieraz było tak że on nic nie mówił, nie kontaktował się a na drugi dzień rano był u mnie. Jakby nigdy nic. Przecież ja nie będę żyła tak jak on chce z jego zegarkiem w ręku.
        Poza tym ma panienkę z nią spędza wolny czas, więc niech nie udaje teraz kogo innego. Ostatnio miał cały weekend wolny i nie brał dzieci... Zapewne wtedy robił co innego...
        • mile.wska Re: Kontakty ojca z dziećmi 16.06.11, 22:44
          Rozumiem Cię,bo mam dwoje maluchów,4 latka i 1,5 roku,trzecie urodzi się wktórce,tatuś przyjeżdża jak mu pasuje,na dwie godzinki dwa razy w tygodniu najlepiej na plac zabaw a resztę ma w d..od wychowywania dzieci i całego trudu z tym związanego,czyli wg.niego "zasranej roboty" jestem ja.

          Najlepiej ustalić czas z dzieć mi przez sąd,miejsce zamieszkania dzieci zawsze z matką.

          Ja też nie bronię kontaktów z tatą i na odwrót ale nie pozwalam sobie na straszenie że my dzieci wywiezie do swojej matki itd.
          • jakaja01 Do mile.wska 16.06.11, 22:58
            Napisz do mnie na pocztę. Chyba mamy podobną sytuację Pogadamy
            • mile.wska Re: Do mile.wska 17.06.11, 09:41
              Napiszę,mam czas głównie wieczorem,kiedy dzieci śpią.
              Do miłego smile
          • altz Re: Kontakty ojca z dziećmi 17.06.11, 06:51
            > Najlepiej ustalić czas z dzieć mi przez sąd,miejsce zamieszkania dzieci zawsze
            > z matką.

            A według mnie, sąd to jest najgorsze rozwiązanie. Ogarnijcie się ludzie, w końcu nie jesteście dziećmi i jakoś się dogadujcie. :-\
            Nie można mieć pretensji do ojca, że chce mieć kontakt z dziećmi, choćby matce się zdawało, że przedtem nic nie robił przy nich (zazwyczaj aż tak nie jest).
            Myślę, że w tym przypadku, ojciec ma swoją kobietę i nie zależy mu na ciągnięciu poprzedniego związku, a faktycznie na kontaktach z dziećmi. Myślę, że jest gotów na dogadanie się, tylko trzeba odrobiny woli rozmowy.
            Co do sobót i niedziel, to trzeba w pierwszej kolejności to ustalić, bo przecież każdy ma prawo mieć wolne czy coś zaplanować, ale w razie wątpliwości rozmawiać wcześniej i jakoś się dopasować z opieką, gdy komuś coś wypadnie.

            Jeszcze raz napiszę. Jeśli nie ma żadnych patologii (kochanki do tego nie zaliczam!), to rodzice powinni w pierwszej kolejności się dogadywać, a dopiero za długi czas pójść do sądu, jeśli mogą sobie spojrzeć w lustro i powiedzieć, że naprawdę wiele razy próbowali i się nie udało. Z biegiem czasu będzie łatwiej o porozumienie, o ile obie strony będą się starać od początku.
            • mile.wska Re: Kontakty ojca z dziećmi 17.06.11, 09:41
              Czasem się nie da pogadać.

              Ja też wolałabym załatwić wszystko polubownie,może nawet "po przyjacielsku",ale się nie da.
              Nie pozwolę zrobić z siebie wariatki,w niczym nie przyczyniłam się do rozpadu naszego małżeństwa.Wręcz poświęciłam bardzo wiele dla rodziny.
    • polifonia1983 Re: Kontakty ojca z dziećmi 16.06.11, 22:49
      może jest kiepskim mężem, ale z tego, co piszesz - dobrym ojcem. Rozgranicz to.
      • jakaja01 Re: Kontakty ojca z dziećmi 16.06.11, 22:55
        Dla mnie BYŁ kipeskim mężem, I też Kiepskim ojcem. Tylko teraz jak już czegoś mu brakuje (czyt. dzieci) to myśli że nadrobi to co stracił. W zasadzie nie ma co nadrabiać bo w naszym małżeństwie żadko kiedy zajmował się dziećmi, nie chodził z nimi na plac zabaw (nigdy) od tego miał swoją mamusię. A teraz myśli że będzie mnie nachodził, dezorganizował mój czas i plany. Chyba nie o to chodzi. I dlatego chcę wystąpić do sądu.
        • argentusa Re: Kontakty ojca z dziećmi 17.06.11, 08:32
          Jakaja,
          jeśli mu brakuje dzieci, to tylko dobrze dla dzieciaków. Trzeba umożliwić - nie utrudniać . I tyle.
          Ja, w przeciwieństwie do Altza uważam, że sądowne okreslenie kontaktów jest najlepsze. Papier to papier, a i emocji obojgu to oszczędzi. U nas świetnie się to sprawdza. I sprawdzało od poczatku (podpisaliśmy jeszcze przed rozwodem - Plan rodzicielski). NO i nie będzie Ci dezorganizowało to zycia.
          Taki okreslenie kontaktów można ustalić sądownie w czesniej - np przy okazji alimentów.
          Powodzenia smile
          • altz Re: Kontakty ojca z dziećmi 17.06.11, 10:06
            > Ja, w przeciwieństwie do Altza uważam, że sądowne okreslenie kontaktów jest naj
            > lepsze. Papier to papier, a i emocji obojgu to oszczędzi.
            Wbrew pozorom, masz takie same zdanie, jak ja.
            Dogadaliście się przed spotkaniem w sądzie, mieliście plan wychowawczy, więc sąd to było tylko formalne przyklepanie tego, co już było między wami ustalone. Może i sąd trochę pomógł, ale tylko trochę, większość, to wasza zasługa.
            Ja nie przekreślam załatwienia sprawy przed sądem, ale jeśli ludzie się nie potrafią dogadać przed pójściem do sądu, to po rozprawie też nie będzie różowo. Wystarczy poczytać posty o przeciąganiach i wymuszeniach czy ograniczeniach kontaktów.
            • niutka Re: Kontakty ojca z dziećmi 17.06.11, 20:52
              Ja chcialam dogadac sie z, teraz juz bylym, mezem... Nie dalo sie. Wszystkie ustalenia szly przez nasze panie adwokat.

              "Żyj!" - powiedziała Nadzieja. "Bez Ciebie nie umie" - odpowiedziało cicho Życie...
              • altz Re: Kontakty ojca z dziećmi 17.06.11, 22:55
                Gdyby nie było adwokatów, może życie byłoby łatwiejsze.
                Adwokat jako jeszcze jedna bariera, czasami pewnie dlatego, że się ktoś boi kontaktu, odpowiedzialności za słowa i decyzje. Łatwiej załatwić świństwa obcymi rękami i słuchać głupich podszeptów, gdy się tego chce.
                Znam osoby, które gdy na jednym forum nie znajdują wsparcia i akceptacji dla swoich decyzji, to zmieniają forum na inne, zawsze w końcu klakierzy się gdzieś znajdą.
                Nie ma takiej głupoty na świecie, która by nie znalazła swoich wyznawców.
        • polifonia1983 Re: Kontakty ojca z dziećmi 17.06.11, 09:17
          Odgrywasz się. Gdyby ktoś oceniał, jaką byłaś matką, byłabyś wściekła, nie masz patentu na to, jak mają wyglądać kontakty dzieci z ojcem po waszym rozwodzie i bez względu na to, jak wściekła jesteś, nie Ty decydujesz o tym, jakim jest ojcem i dlaczego takim. Nie wiem, jak jest naprawdę,ale sprawiasz wrażenie, jakbyś była wściekła, że tęskni za dziećmi, gdyby nie tęsknił, mogłabyś powiedzieć, że jest skończonym s... i tym usprawiedliwiać rozwód, a tak nie możesz.
    • obrazo-burca Re: Kontakty ojca z dziećmi 17.06.11, 00:10
      A mnie ubawiło, że nie mieszkasz z nim, ale on Cię w/g Ciebie zdradza. Coś mi się zdaje, że Twoje uczucia są żywe.
      • argentusa Re: Kontakty ojca z dziećmi 17.06.11, 08:37
        Fakt, jesli nie ma związku - nie mioeszka się razem to o zdradach nie ma mowy. Albo się zamyka oczy i udaje, że związek się nie rozpadł, albo widzi jaka jest rzeczywistość.
        • jakaja01 Re: Kontakty ojca z dziećmi 17.06.11, 09:25
          Bardzo sobie upraszczacie. Nadal jesteśmy małżeństwem więc chyba zdrada jest...
          W końcu nie doszło do niej teraz tylko jeszcze jak mieszkaliśmy razem. Poza tym mój mąż wypiera się wszystkiego sugerując że wszystko sobie wymyśliłam.
          Chyba będę musiała zacząć od sprawy alimentów, bo na dzieci daje mi po 200zł. Już to powinno dać wam do myślenia jakim jest ojcem.
          • obrazo-burca Re: Kontakty ojca z dziećmi 17.06.11, 09:50
            Piszesz o zdradach obecnych - "ciągle mnie zdradza". Razem nie mieszkacie, więc to czy jest papier czy nie, ma znaczenie wtórne. Jakbyś napisała ma inne panienki czy coś w tym stylu, wymowa byłaby inna niż, że Cię zdradza. Po tym wnoszę, że uczucia Twoje żywe są wciąż.
          • argentusa Re: Kontakty ojca z dziećmi 17.06.11, 09:57
            Dało do myslenia, że źle wybrałysmy facetów na mężów. A teraz, odcinamy się od eksów i robimy swoje. Nie oglądając się życiowo na eksów/OMCeksów/partnerów itp..
            Zabezpieczamy pieniądze na dzieci, nie utrudniamy kontaktów dzieci z tatą, nie pozwalamy by eks utrudniał nam życie. Robimy SWOJE. Uznajemy, że eks nie jest częścią naszego życia.
            I troszczymy się o siebie nie włączając w to eksa. W zaden sposób. Trudne? Poczatkowo może tak być. Ale wykonalne.
            Do dzieła zatem i powodzenia smile
            Ar.
            • real.gejsza a co w tym dziwnego? 17.06.11, 15:34
              ze kobieta chce powierzenia władzy rodzicielskiej nad dzieckiem, z pozostawieniem ojcu prawa do wspóldecydowania w istotnych sprawach? Uwazam ze skoro dziecko/dzici mieszkają z matką i to ona podejmuje codzienne decyzje i ona głownie zajmuje się dzieckiem to jest to okreslenie jak najbardziej okreslajace stan rzeczywisty. Jest to raczej standardowy zapis, z którego tak naprawdę niewiele wynika. Ludzie się rozwodzą więc naturalne jest ze powinni ustalic kontakty. Ojciec chce miec kontakty z dzieckiem, to bardzo dobrze, ale powinny byc one jakos ustalone by nie dezorganizowac zycia zadnej ze stron.
              • altz Re: a co w tym dziwnego? 17.06.11, 16:17
                Kobieta przecież ma powierzoną władzę rodzicielską.
                Ojciec też ma, dlaczego miałby mieć zabraną? Ojciec nie sprzeciwia się matce, nie wynika w każdym razem to z tekstu, jest uciążliwy, bo istnieje, przychodzi, a przecież zdradził, więc powinien zapaść się pod ziemię i nigdy stamtąd nie wychodzić. wink

                > Ludzie się rozwodzą więc naturalne jest ze powinni ustalic kontakty.
                Moja propozycja brzmi: matka ma prawo widywać dzieci przez 3 godziny dwa razy w tygodniu. pasowałoby to? smile
                A jak brzmi Twoja propozycja? Czy będzie symetryczna i wtedy będzie wszystko pasować? big_grin

                Szczerze mówiąc i bez złości, ja bym matkę wysłał na przymusowe leczenie, żeby jakoś sobie rozdzieliła zadrę do faceta od miłości rodziców do dzieci, a wtedy dopiero sąd podjąłby decyzję co do opieki, po mediacjach. Przez ten czas ojciec by się zajmował dziećmi i też sobie przemyślał czy chciałby tak stale. Dzieci by to spokojnie przeżyły, oboje rodzice dostaliby solidnie w kość i może by przemyśleli i się później uczciwie dogadali.
                • real.gejsza Re: a co w tym dziwnego? 17.06.11, 17:00
                  Ja bym tu nie robiła podziału- matka czy ojciec. Osoba z która mieszkaja dzieci faktycznie wykonuje władze rodzicielską, podejmuje codzienne decyzje więc zapis o którym była mowa jest tylko stwierdzeniem stanu faktycznego.
                  Nie wiem czy w tym konkretnym wypadku facet utrudnia życie. Jezeli nie, oboje potrafią normalnie się porozumiec to jezeli tak ustala moga nic nie zmieniac w kwestiach formalnych. Najczęsciej jednak sa na tym polu tarcia, niestety.
                  Jestem za tym by dwoje dorosłych ludzi się dogadało co do kontaktów, ale jakoś nieczęsto się to zdarza.
                • jakaja01 Re: a co w tym dziwnego? 17.06.11, 19:06
                  Facet wybrał sobie inne życie bo tak mu pasowało. Zostawił dla innej mnie i dzieci, jesteśmy razem i dla mnie nie ma rozgraniczenia. Równie dobrze mógł wziąć dzieci i odejść do niej a jednak tak nie zrobił. Bo nie chciał? Bo łaskawie mi je zostawił? I ciekawe dlaczego według twojej teorii sądy nie przyznają ojcom dzieci, tylko matkom, tak z założenia czy po prostu kobietom bardziej zależy i potrafią więcej dzieciom poświęcić?
                  • argentusa Re: a co w tym dziwnego? 17.06.11, 20:09
                    Zostawił dla innej mnie i dzi
                    > eci, jesteśmy razem i dla mnie nie ma rozgraniczenia.
                    A dla mnie jest. Ja i dzieci to nie jedno. Ale ja nie identyfikuję się przez macierzyństwo, chociaż to oczywiscie jedna z ról jaką dla siebie wybrałam.
                    czy po prostu kobietom bardziej zależy i
                    > potrafią więcej dzieciom poświęcić?
                    uuu a tu mi pachnie niefajnie. Jak się poświęcam to oczekuję docenienia tego. A jak ktoś się dzieciom poświęca to im robi kuku. Wybrałąm bycie matką a nie bezdzietność to na klatę konsekwencje.
                    Jaka, prosze spróbuj się odeczepić od swojego wyobrażenia jako czyjejś kobietym, żony , matki. Skup się na sobie. Popatrz czego chcesz, a najlepiej żeby to chcenie bylo realne.
                    I pozwól dziecku mieć ojca, bo naprawdę ogranicznanie kontaktów, albo wieczne granie skrzywdzonej i NIERADZENIE sobie z tą frustracją zrobi wielkie kuku Twojemu dziecku. BO to Ty jesteś dla niego wzorem codzienności.
                    Powtórzę jeszcze raz: ustalenie kontaktów sądowne -jak najbardziej ok. Alimenty sądownie - ok!, odpępnienie się od wizji bycia czyjąś żoną (niefajnego faceta w końcu) - bezcenne.
                    Powodzenia! Wierzę ,że potrafisz smile)))))
                    Ar.
                  • altz Re: a co w tym dziwnego? 17.06.11, 23:08
                    Motasz się i zmieniasz temat. Nie tędy droga. Ty musisz się w końcu odłączyć wasz związek od kontaktów faceta z dziećmi, bo to są dwie różne sprawy i dla wszystkich tak będzie lepiej.
                    Widzę, że będzie wam trudno się dogadać, ale nie ze względu na ojca, tylko ze względu na Ciebie.
                    Ale jak sąd wam ustali opiekę nad dziećmi, to jak by nie było, oboje będziecie nieszczęśliwi.
                    Obawiam się, że będziesz się czuła pokrzywdzona, bo wszystko spadło na Twoją głowę, a on się bawi ze swoją lalą, ojciec dzieci będzie się czuł okradzony z chwil z dziećmi, bo za dużo tych chwil nie dostanie. Jest zdeterminowany i nie odpuści, myślę, że go nie znasz z tej strony, zdziwisz się, jak będzie walczył. Tylko po co walczyć z sobą?
                    Nie trzeba się poświęcać, nawet nie wolno, trzeba tylko dzieci szanować i siebie również. Dzieci mają swoje plany, rodzice swoje i jakoś trzeba się dogadać, żeby każdy czuł się spełniony.
                    Nauczysz dzieci, że powinny się poświęcać, a przecież nie o to chodzi.
                    • argentusa Re: a co w tym dziwnego? 18.06.11, 09:45
                      > Widzę, że będzie wam trudno się dogadać, ale nie ze względu na ojca, tylko ze w
                      > zględu na Ciebie.
                      jasnowidz smile kolejny egzmeplarz na forum (żeby nie było żeńskie egzemplarze też są!)
                      > Ale jak sąd wam ustali opiekę nad dziećmi, to jak by nie było, oboje będziecie
                      > nieszczęśliwi.
                      znowu jasnowidzi. A moja kumpela rozwódka mówi, że jest ok. Chociaż to Sąd ustalił. Co prawda buntowała się na początku , ale po 3 latach mówi że przynajmniej ma argument: dzieci do taty - Sąd tak kazał wink i nie dyskutuje z oczywistościami ponad jej sprawczość.
                      • altz Re: a co w tym dziwnego? 18.06.11, 10:50
                        > znowu jasnowidzi. A moja kumpela rozwódka mówi, że jest ok. Chociaż to Sąd usta
                        > lił. Co prawda buntowała się na początku , ale po 3 latach mówi że przynajmniej
                        > ma argument: dzieci do taty - Sąd tak kazał wink i nie dyskutuje z oczywistościa
                        > mi ponad jej sprawczość.
                        Zobacz, że nie mówiłem o Twojej kumpeli, ale o tej konkretnej, być może zupełnie innej, sytuacji.
                        Rozumiem, że kumpela musi mieć bacik nad sobą, żeby ojcu i dzieciom nie przeszkadzać w spotkaniach? wink Czy jak mam to rozumieć? Szczerze pytam, co z nią nie tak?
                        • argentusa Re: a co w tym dziwnego? 18.06.11, 13:16
                          Mówi, że kiedyś tak była zafiksowana na "rodzina to świętość", a kobieta musi być "czyjaś", że "się zrosła" z potomstwem mentalnie. No i jak ona była niezadowolona, że Eksio się wylogował z małżeństwa to utożsamiała to z niezadowoleniem dzieci.
                          A teraz to już prześmiewczo tak mówi, a trochę i dlatego, że różne ciocie, babcie i mamusie gderaja, że za "mientka" jest - eksiowi wybaczyła i jeszcze dzieci MU ODDAJE za często (ubaw mamy obie jak to obgadujemy, głupoty stereotypów jednak czasem się nie da wyleczyć)
    • ada828 Re: Kontakty ojca z dziećmi 17.06.11, 22:22
      Wyluzuj. Na pewno nienawidzisz swojego męża, bo Ciebie zdradził. Teraz pomyśl o sobie, a nie o walce z nim. Niech będzie z dziećmi, kiedy przyjdzie mu na to ochota. Ty będziesz miała czas dla siebie, a dzieci będą łagodniej przechodzić rozstanie. Spokój Twoich dzieci, jest Twoim spokojem.
      • laura_fairlie Re: Kontakty ojca z dziećmi 18.06.11, 11:22
        Niech będzie z dziećmi, kiedy przyjdzie mu na to
        > ochota.
        a to akurat jest do d..py. Bo mama nie może sobie nic zaplanować, nic zorganizować, tylko musi być na gwizdek. chce gdzieś pojechać w sobotę? Kurcze, nie może, bo o 9.15 przyszedł tata, żeby zająć się dziećmi. Bez przesady - dorosły jest, może sobie z jakimś wyprzedzeniem zaplanować zajęcia.
        • altz Re: Kontakty ojca z dziećmi 18.06.11, 12:11
          > chce gdzieś pojechać w sobotę? Kurcze, nie może,
          > bo o 9.15 przyszedł tata, żeby zająć się dziećmi.
          Dla mnie to jest bicie piany.
          Ojciec nie zapowiedział się i nie dogadał, to się wyjeżdża, zadzwoni, to się dowie, że rodzina na wycieczce.
          Jeśli przyjdzie przed wyjazdem, to trzeba zapytać dziecko, co chce robić. Czy robić coś z matką, czy z iść ojcem. A jeśli faktycznie dzieci poszły z ojcem, bo tak chciały, to się mówi, że mama ma zaplanowany wyjazd i wraca jutro wieczorem, więc jeśli bierze dzieci, to musi się nimi do jutra zająć.
          Przychodzi przed zakupami? To dobrze, można spokojnie pochodzić po sklepach.
          Dziecko ma coś zaplanowane, to niestety, bierze dziecko i idzie z nim, albo nie bierze wcale, ewentualnie przekonuje dziecko do swoich planów.
          Dobrze jest się odczepić trochę od dzieci, one też mają prawo do swojego życia.
          Dajcie żyć dzieciom, im i tak jest dość trudno.
          • argentusa Re: Kontakty ojca z dziećmi 18.06.11, 13:19
            o cholera, a teraz sie zgadzam z Alzem. Świat się kończy.
          • laura_fairlie Re: Kontakty ojca z dziećmi 19.06.11, 03:04
            Altz, ale czy nie rozumiesz, że takie wpadanie bez uprzedzenia jest z lekka wk...jące? To jest jak wchodzenie do czyjegoś życia z butami. Tak, jakby koniecznie musiał zobaczyć, co ja rankiem porabiam.
            Dla mnie było to denerwujące i pan nauczył się uzgadniać takie sprawy wcześniej dopiero po zrobieniu mu awantury. Dzikiej. Bo grzeczne rozmowy nie skutkowały. Nie mówiąc o tym, że nastoletnie dzieci też robiły afery o nieuwzględnianie ich planów.
            żeby nie było: sprawa kontaktów nie była w sądzie i nawet eks twierdzi, że mu nie utrudniam. Dogadaliśmy się - ale dopiero wtedy, jak postawiłam sprawę na ostrzu noża.
            • altz Re: Kontakty ojca z dziećmi 19.06.11, 07:45
              > Altz, ale czy nie rozumiesz, że takie wpadanie bez uprzedzenia jest z lekka wk.
              > ..jące? To jest jak wchodzenie do czyjegoś życia z butami.
              Ja to rozumiem, człowiek chciałby choćby się w sobotę przespać rano.
              Ale o wchodzeniu z butami teraz..., była zgoda na ślubie i to jest tylko konsekwencja, można przecież zamieszkać bez dzieci i będzie prościej.
              Dzieci też mogą coś powiedzieć ojcu, żeby nie przychodził przed dziewiątą, że mają jakieś swoje zajęcia, czy nawet żeby zupełnie nie przychodził, bo mama się denerwuje i na nie krzyczy. wink Albo niech powiedzą, że mają ojca w d... i niech tylko płaci, a nie przychodzi.
              Wiesz, po czym można rozpoznać przyjaciół od znajomych? Przyjaciele mówią, że są, żeby im herbatę zrobić, bo zaraz wpadną, a znajomi się zapowiadają. W związku z tym myślę, że Twoje dzieci i ich ojciec są tylko znajomymi, co jest bardzo smutne.

              A co do kontaktów, to jakie masz ustalone Twoje kontakty z dziećmi?
              • laura_fairlie Re: Kontakty ojca z dziećmi 19.06.11, 13:13
                Altz. to nie chodzi o relacje tata - dzieci, to chodzi o relacje była żona - były mąż.Naprawdę nie mam ochoty, żeby mi gość wpadał ni z gruszki ni z pietruszki, bo akurat przejeżdżał. Potem zaś przysrywał coś na temat, że ty to nigdy czegoś nie robisz (żeby nie było: z reguły nie były to czynności, którymi się kalał wink ). W rezultacie wkurzał mnie samą swoją fizjonomią i nasze kontakty były wówczas pełne napięcia. Teraz jest o wiele, wiele lepiej.

                a dzieci też wolały być uprzedzane - bo to nie to, że nie chciały się spotkać z ojcem, tylko chciały tak sobie zaplanować inne zajęcia (typu przygotowanie do klasówki i odrabianie lekcji), po to właśnie, żeby móc się z ojcem spotkać.

                Albo niech powiedzą, że mają ojca w d... i niech
                > tylko płaci, a nie przychodzi.
                a to akurat nie ten przypadek - pan nie płaci, aczkolwiek się angażuje w wychowanie dzieci. W sumie więcej się angażuje po rozwodzie niż przed. Ja zaś go z premedytacją wykorzystuję i wysyłam na szkolne wywiadówki wink.

                y nawet żeby zupełnie nie przychodził, bo mama się
                > denerwuje i na nie krzyczy.
                nigdy na nie nie krzyczałam z tego powodu.
            • jakaja01 Re: Kontakty ojca z dziećmi 19.06.11, 11:14
              To może daj mi jakieś rady jak postawić sprawę na ostrzu noża?
    • bombalska Re: Kontakty ojca z dziećmi 18.06.11, 00:42
      A wiesz gdzie on teraz mieszka? Nie mozesz mu kilka razy znienacka podrzucic dzieci i sie ulotnic?
      Ty nie badz taka zaborcza o te dzieci. Jeszcze masz swoje zycie.
      • triss_merigold6 Czy to tak trudno zrozumieć? 18.06.11, 12:06
        Czy naprawdę tak trudno zrozumieć, że kobieta sobie nie życzy, żeby eks pojawiał się bez poinformowania z wyprzedzeniem i naruszał jej prywatną przestrzeń? Ten pan już tam nie mieszka, co oznacza, że nie powinien pojawiać się znienacka i wtedy kiedy uzna, że mu pasuje, tylko uzgadniać.
        • altz Re: Czy to tak trudno zrozumieć? 18.06.11, 12:16
          Trudno to zrozumieć, bo nie mieszka sama!
          Jeśli chce mieć spokój, to niech odda dzieci i się wyprowadzi.
          Rozumiem, że nie chce, żeby jej były ukochany siedział u niej (i jej dzieci!) w domu, ale jeśli zabiera dzieci, to powinna się tylko cieszyć, a jeśli i to jest dla niej takie ciężkie, to jakoś to leczyć.
          Dla mnie takie połączenie "ja i dziecko to jedno" to patologia rodziny.
          • triss_merigold6 Re: Czy to tak trudno zrozumieć? 18.06.11, 12:26
            Wykonanie telefonu czy wysłanie sms-a dzień wcześniej boli?
            Po to właśnie sąd powinien zatwierdzić ustalenia rodziców - żeby nie było nieporozumień, zbędnych nerwów i niespodzianek.
            • argentusa Re: Czy to tak trudno zrozumieć? 18.06.11, 13:21
              Bingo, ustalenie sądowe- nie ma nieporozumiem, nie spodziewanek, każdy wie, co go czeka.
              Oczywiście to w przypadku relatywnie małych dzieci. Bo jednak późny nastolatek to ma prawo SAMODZIELNIE kształtować relacjez tatą. I mamusi guzik z pen/ę?telką do tego. O ile tata niepatologiczny i nastolatek dłuższą nieobecność jakoś zasygnalizuje, żeby mama na zawał nie zeszła.
          • jakaja01 Re: Czy to tak trudno zrozumieć? 18.06.11, 14:54
            altz napisał:

            > Trudno to zrozumieć, bo nie mieszka sama!
            > Jeśli chce mieć spokój, to niech odda dzieci i się wyprowadzi.
            > Rozumiem, że nie chce, żeby jej były ukochany siedział u niej (i jej dzieci!) w
            > domu, ale jeśli zabiera dzieci, to powinna się tylko cieszyć, a jeśli i to jes
            > t dla niej takie ciężkie, to jakoś to leczyć.
            > Dla mnie takie połączenie "ja i dziecko to jedno" to patologia rodziny.

            A dla mnie to chyba ty Altz jesteś patologiczny. Czytaj dokładnie, nie napisałam nigdzie że ja i dzieci to jedno, tylko ze jesteśmy razem (w sensie mieszkania). Poza tym mam pytać dziecka trzyletniego wychodząc z nim na dwór gdy nagle zjawia się tatuś żeby sobie wybrał z kim idzie? Paranoja. Cos chyba powinno być zorganizowane, a nie tak że on przychodzi zawsze rano czasem bez zapowiedzi bo "przecież to normalne że przyszedł" (jego słowa). Bo nie zabronię mu widywać dzieci. W tej chwili to raczej on powinien dostosować się do mnie czy też nas - BO Z NAMI NIE MIESZKA, a nie ja będę dzwonić do niego i pytać kiedy chce widzieć dzieci i planować swój dzień w zależności od jego wizyt lub ich braku.
            • altz Re: Czy to tak trudno zrozumieć? 19.06.11, 08:05
              > A dla mnie to chyba ty Altz jesteś patologiczny. Czytaj dokładnie, nie napisał
              > am nigdzie że ja i dzieci to jedno, tylko ze jesteśmy razem (w sensie mieszkani
              > a).
              Jasne, że jestem patologiczny, inaczej bym się nie zgodził na rozwód, bo nie było podstaw.

              > Poza tym mam pytać dziecka trzyletniego wychodząc z nim na dwór gdy nagle z
              > jawia się tatuś żeby sobie wybrał z kim idzie? Paranoja.
              Nie myślę tak. Z trzylatkiem można już spokojnie rozmawiać. Nie można mu powiedzieć, że potrafi latać, bo uwierzy i wyjdzie przez okno, ale wybrać może, co chce robić. Uwierz trochę w dziecko.

              > "przecież to normalne że przyszedł" (jego słowa).
              Fajnie, że tak myśli, pozdrów go ode mnie! Trzeba szybko dziecko spakować i niech idzie, ja bym jeszcze dał śniadanie obu na drogę wink Dlaczego? Bo nie miałbym żalu w takiej sytuacji.
              Jasne, że się powinien dogadać przy czymś większym, ale tutaj wystarczyłaby wiadomość wczoraj, że "przyjdzie jutro o 9 po dziecko". Wtedy mogłabyś napisać o swoich planach i jakoś byście się dogadali.

              > on przychodzi zawsze rano czasem bez zapowiedzi
              Czyli jednak zazwyczaj się zapowiada?

              > W tej chwili to raczej on powinien dostosować się do mnie czy też nas - B
              > O Z NAMI NIE MIESZKA
              To oddaj ojcu dziecko i będziesz miała luz!
              Napisałaś, że będzie nowy związek i chciałabyś, żeby ojciec do dziecka tak często nie przychodził. Jeśli nowemu panu to przeszkadza, to machnij na niego ręką, nie jest gotowy na związek z osobą z dzieckiem, nie warto się w to pakować. Jeśli Tobie tylko przeszkadza, to znaczy że nie dorosłaś jeszcze do sytuacji. Może warto zmienić forum, gdzie znajdziesz potakiwaczki i koleżanki będą gdakały po myśli? wink
              • jakaja01 Re: Czy to tak trudno zrozumieć? 19.06.11, 11:11
                altz napisał:

                > Jasne, że jestem patologiczny, inaczej bym się nie zgodził na rozwód, bo nie by
                > ło podstaw.

                A jednak jest po rozwodzie więc podstawy musiały być...

                > Nie myślę tak. Z trzylatkiem można już spokojnie rozmawiać. Nie można mu powied
                > zieć, że potrafi latać, bo uwierzy i wyjdzie przez okno, ale wybrać może, co ch
                > ce robić. Uwierz trochę w dziecko.
                Ja wierzę w moje dziecko ale to trochę za wcześnie by decydowało o takich sprawach, o których nie ma pojęcia, (że rodzice nie są razem, może go już uświadomić? - przecież im wcześniej tym lepiej)


                > Jasne, że się powinien dogadać przy czymś większym, ale tutaj wystarczyłaby wia
                > domość wczoraj, że "przyjdzie jutro o 9 po dziecko". Wtedy mogłabyś napisać o s
                > woich planach i jakoś byście się dogadali.

                Ja nie mam nic do jego przychodzenia ale wtedy jak wcześniej o tym wiem, ale skoro on mi wcześniej nie mówi to ja mam do niego wydzwaniać i pytać czy przyjdzie? Chłopy to takie drewniane mózgi...


                >
                > > on przychodzi zawsze rano czasem bez zapowiedzi
                > Czyli jednak zazwyczaj się zapowiada?

                Tak 6 na 10 razy. Chodzi o wizyty nie zapowiadane. O tym piszę od początku... NIE CZYTASZ DOKŁADNIE tylko to co chcesz.


                > > W tej chwili to raczej on powinien dostosować się do mnie czy też nas - B
                > > O Z NAMI NIE MIESZKA
                > To oddaj ojcu dziecko i będziesz miała luz!
                Ja mam luz bo on z nami nie mieszka...

                > Napisałaś, że będzie nowy związek i chciałabyś, żeby ojciec do dziecka tak częs
                > to nie przychodził. Jeśli nowemu panu to przeszkadza, to machnij na niego ręką,
                > nie jest gotowy na związek z osobą z dzieckiem, nie warto się w to pakować. Je
                > śli Tobie tylko przeszkadza, to znaczy że nie dorosłaś jeszcze do sytuacji. Moż
                > e warto zmienić forum, gdzie znajdziesz potakiwaczki i koleżanki będą gdakały p
                > o myśli? wink

                O jakim ty piszesz nowym panu??? To on będzie miał nowy związek a nie ja. Powtórzę CZYTAJ TO co się napisze. A nie dopisujesz jakieś brednie.
                • altz Re: Czy to tak trudno zrozumieć? 19.06.11, 22:13
                  > A jednak jest po rozwodzie więc podstawy musiały być...
                  Były, tylko jeszcze nie wiesz, po której stronie. wink
                  Ja sobie ułożę życie i to szybko, moja była raczej nie, pomyśl, dlaczego? smile
                  Żal mi tylko naszych dzieci, bo nic niewinne, że mają głupich rodziców, a nie potrafią się po tym pozbierać.

                  > Ja wierzę w moje dziecko ale to trochę za wcześnie by decydowało o takich spraw
                  > ach, o których nie ma pojęcia, (że rodzice nie są razem, może go już uświadomić
                  > ? - przecież im wcześniej tym lepiej)
                  Wystarczy, że się zapytasz czy woli z tatą jechać do babci Marianny czy z mamą do cioci Kleosi.
                  Nie kombinuj za dużo, pomyśl o dziecku, mniej o sobie.

                  > Chłopy to takie drewniane mózgi...
                  A baby nie wszystkie myślą. wink
                  Ma pisać podanie? Czy wystarczy, że zadzwoni dwa dni wcześniej?
                  Ja rozumiem, że nie powinien zaskakiwać dzwonkiem do drzwi, ale pomyśl logicznie.
                  Jeśli przyjdzie do niego kiedyś kolega, to nie wpuścić za próg, bo nie napisał wcześniej podania?
                  Wpuścisz, a ojca nie chcesz wpuszczać. Czyli ojciec będzie gorszy od kolegi?
                  A jak przyjdą Twoi rodzice, to nie pozwolisz dziecku pójść z nimi na spacer, bo nie zadzwonili wcześniej?
                  Przemyśl to, nie musisz odpowiadać, odpowiedź nie jest najważniejsza.

                  > Tak 6 na 10 razy. Chodzi o wizyty nie zapowiadane. O tym piszę od początku... N
                  > IE CZYTASZ DOKŁADNIE tylko to co chcesz.
                  Rozumiem, znam już skalę "problemu".
                  Niektórym by się przydała choroba, chociaż z dwa miesiące leżenia pod kroplówką, po takich doświadczeniach inaczej się patrzy na życie. :-\

                  > O jakim ty piszesz nowym panu??? To on będzie miał nowy związek a nie ja. Powtó
                  > rzę CZYTAJ TO co się napisze. A nie dopisujesz jakieś brednie.
                  Fakt, sprawdziłem, wątki mi się pomyliły, to nie Ty, ale problem był podobny. Przepraszam za niesłuszne sugestie.
    • partyzant74 Walka z uczuciem opuszczenia w związku. 19.06.11, 18:54
      Wiesz wydaje mi się, że masz dwa problemy jeden to trudna opieka nad dziećmi. Bo to odpowiedzialność, dyspozycyjność, troska, stres. Temu zadaniu wierze ci trudno samej podołać. Ale drugi problem to rozpad związku, żal do partnera stracone nadzieje i zawiedzone uczucia. I ten problem niszczy twoje zdolności rozsądnego postrzegania spraw codziennych. Jeśli nie podźwigniesz problemu zdrady, to nienawiść do męża zniszczy ciebie i zatruje wasze życie. Czasem pomaga zajecie się sobą i dziećmi. Postaraj się zdystansować jeden problem od drugiego, bo inaczej będzie tylko walka i konflikt. Powodzenia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka