Dodaj do ulubionych

meskie EGO po rozwodzie..

12.07.11, 13:28

napisalam juz gdzies ale ponawiam pytanie, nie gniewajcie sie meczy mnie to strasznie....

pytanie prowokacyjne, ale mam depresje wiec zbierzmy rozne opinie

jesli JA KOBIETA bym sie rozwodzila, a dzieci nie bylo, i rozdzielnosc majatkow
a istniala (z reszta nie byloby co dzielic) to chcialabym po rozwodzie ZYC W ZGODZIE Z MOIM
SUMIENIEM !!!
1. Tzn. nie lubie i nie chce miec wrogow
2. nie chce odwracac glowy na ulic tylko powiedziec czesc co slychac.
3. chce sie kiedys po latach spotkac u kogos na imprezie i wypic razem piwo ot
tak
4. zadnych negatywnych emocji i zalow, wypominania sobie krzywd, zakladajac ocz
ywiscie ze rozwod nastepuje po wielu probach pogodzenia sie i po obopolnej zgod
zie bez rozrywania szat
5. tak zeby nastepny partner czul sie dobrze w nowej roli, zeby fronty byly jas
ne itd.

To dlaczego do jasnej cholery "moj niedoszly" nagle po (a nie przed!) rozwodem
(choc przed mial mnostwo czasu i okazji) wypisuje ze TESKNI ZA NIA i zaprasza j
a na koncert u na "jej ulubione suszi" ???
Podkreslam ze to z JEJ inicjatywy wyszedl rozwod, on sie zgodzil bo nie widzial
wyjscia, ale gdyby odwrocic sytuacje to dlugo by sie tak jeszcze babrali we wl
asnym sosie....
WIEC ONA sklada pozew z powodu niezgodnosci charakterow....on sie zgadza...unik
a jej przez rok jak moze, choc stara sie byc mily i dyplomatyczny....
dlaczego TERAZ ?!?!
przeciez odwrotu nie ma?!.....
przeciez wie jak SIE MECZYL, JAKI BYL NIE SZCZESLIWY, JAK ZACZAL PIC......
nie rozumiem.....
jestem z wyksztalcenia pedagogiem ale naprawde nie jarze.....ja ucieklabym po l
atach od kogos jak by sie nade man znecal psychicznie albo fozycznie, albo jakb y sie zupelnie nie ukladalo ....albo z jakichs innych powodow....
za czym on teskni?
Obserwuj wątek
    • altz Re: meskie EGO po rozwodzie.. 12.07.11, 14:11
      Będzie artykuł czy ankieta? wink
    • eloach Re: meskie EGO po rozwodzie.. 12.07.11, 14:29
      Zastanawiasz się dlaczego Twój niedoszły facet po rozwodzie tęskni za swoją żoną?

      Dlatego, że widocznie ją kochał, tylko różne zawirowania życiowe zwiodły go na manowce.
      Przemyślał swoje i jej błędy, a teraz rozegrałby swoje życie inaczej.
    • sonia_30 Re: meskie EGO po rozwodzie.. 12.07.11, 14:35
      Może lubi się męczyć? Czy 500 nowych pomysłów na interpetację zachowań Twojego niedoszłego poprawi Ci nastrój?
      • mam_pokrecony_mozg Re: meskie EGO po rozwodzie.. 12.07.11, 14:47
        nie, nie poprawi mi nastroju, ale pomoze mi zrozumiec. Bo nie przeze mnie sie rozwiodl ale jako pedagog sama chce dla siebie zrozumiec jak to jest. Szczegolnie gdy wokol mnie tyle par sie rozchodzi, Ja przez opowiedzenie sie po jakies stronie, mniej czy bardziej swiadomie, trace przyjaciol......BOLI mnie to i wiele rzeczy chce zrozumiec...
        Jak chociazby fakt, ze bylo u NIEGO w ostatnich 3 latach 3 rozlaki po 3-4 miesiace, terapia malzenska, zaczal pic, interes mu siadl a zona siedzac przy lozku w szpitalu smiala sie mowiac ze i tak interesu nie dostanie.....
        I fakt, ze mogls sie o NIA starac przez rok separacji, a tego nie robil, wrecz przeciwnie.....
        JAKI ma to sens PO ROZWODZIE?
        pokazanie bylej ile stracila? zagranie na JEJ uczuciach?, zeby nie zapomniala i zaczela zalowac?
        • tiresias Re: meskie EGO po rozwodzie.. 12.07.11, 15:46
          ale jako pedagog sama chce dla siebie zrozumiec jak to jest.
          ===
          już przestań z tym pedagogiemwink))
          spróbuj jako człowiek
          • mam_pokrecony_mozg tak po ludzku? 12.07.11, 15:56
            ok.....
            pozwalam temu komus odejsc w pokoju, chce by odnalazl nowe szczescie u boku kogos kto mu dato czego JA nie moglam...
            nie grzebie w przeszlosci, zamykam sie na jakis czas SAMA z nia i analizuje bez zapraszania na obiadki i koncerty.
            rozstaje sie z klasa, dla siebie i dla tej osoby, abysmy mogli sobie spojrzec w oczy po latach....
            i wiem ze to boli, ale to moj bol i sama sobie musze z nim poradzic.
            napewno nie probuje czegos naprawic PO rozwodzie czego nie chcialam przed...
            ok, ale to moje zdanie.....
    • errormix Re: meskie EGO po rozwodzie.. 12.07.11, 14:45
      Bo to jest tak:

      Dla facetów rozwód jest jak śmierć. I tak jak to przed śmiercią bywa, mają nieodpartą ochotę pogodzenia się ze światem, z bliskimi, z rodziną. Nawet tą byłą.

      Tymczasem dla kobiet....

      Dla kobiet rozwód jest jak śmierć. I tak jak przed śmiercią bywa, nawet przez myśl im nie przejdzie pogodzenie się ze światem, z bliskimi, z rodziną. Nawet tą byłą.

      Bo facet wie, że gdy umrze to zjedzą go robale. A kobieta wie, że gdy umrze to i tak będzie wszystkich straszyć.
      • ekscytujacemaleliterki Re: meskie EGO po rozwodzie.. 12.07.11, 14:48
        Error,
        ukradnę Twój tekst i zrobię sobie z niego sygnaturkę big_grin
      • mam_pokrecony_mozg Re: meskie EGO po rozwodzie.. 12.07.11, 14:49
        hmm, troche w tym Twoim errer wywodzie jest prawdy, podczytuje Twoje wypowiedzi od dawna, ciekawie piszesz.....
        • jarkoni Re: meskie EGO po rozwodzie.. 12.07.11, 16:12
          Ja mam chyba bardziej_pokręcony_mózg.. Mało załapałem.
          Ty jesteś byłą żoną czy tą trzecią?
          • jagienka_2 Re: meskie EGO po rozwodzie.. 12.07.11, 16:14
            Ona jest przede "wszystkiem" pedagogiem wink)
            • mam_pokrecony_mozg Re: meskie EGO po rozwodzie.. 12.07.11, 16:29
              to jest nie istotne, nie przeze mnie jest ten rozwod. lubie ich oboje. to juz trzecia para ktora sie rozwodzi.z mojego kregu przyjaciol. i to mnie rusza.
      • zabelina Re: meskie EGO po rozwodzie.. 12.07.11, 16:30
        Dziwnym trafem mam zupełnie odwrotne spostrzeżenia.
        • mam_pokrecony_mozg to znaczy jakie? 12.07.11, 16:33
          rozwin prosze mysl.dzieki
          • nangaparbat3 Re: to znaczy jakie? 13.07.11, 15:48
            Ja się wtrącę - wszelkie ogólne stwierdzenia: mężczyźni to, kobiety tamto, są bez sensu. Ale już sam punkt wyjscia - rozwód to śmierć - budzi we mnie protest. Dalszy ciąg - jest zgrabny, ale nawet nie zabawny. Zwyczajnie seksistowski.
        • nangaparbat3 Re: meskie EGO po rozwodzie.. 13.07.11, 15:42
          Powiem prościej: stek bzdur.
          • zabelina Re: meskie EGO po rozwodzie.. 13.07.11, 18:09
            Dzięki Nangabig_grin
      • rybak Error - to też, ale nie do końca:) 12.07.11, 17:02
        Bo dla mężczyzny (zależnie od tego, jaki to jest mężczyzna i czy to jest w ogóle mężczyzna) rozwód to albo (już po fakcie!) - nic osobistego, albo (również po fakcie) dowód klęski życiowej, za którą wini najpierw siebie.
        Ale skoro odchodzi (niezależnie od tego, jaki to jest mężczyzna), a sam siebie wcześniej z tego powodu nie zabił, to albo:
        a) uważa ten etap za zamknięty. A że nie nauczono go wcześniej należytych relacji interpersonalnych (bo gdyby nauczono, by się nie rozwodził raczejwink ), no to realizuje jak umie... to minimalizowanie dysonansu... Czyli głupio.
        albo:
        b) po prostu włącza mu się instynkt terytorialny. Samce tak mają, niezależnie od poziomu intelektualnego. Na zasadzie: może i ja już wyszedłem z tego terytorium, ale co jakiś czas, na wszelki wypadek... hmmm... obsiusiam jego granice... Żeby jakby co (Co? a diabli wiedzą, co!) inne samce wiedziały.
        Diabli wiedzą, co wiedziały, ale powtarzam - tak samce mająwink

        A dla kobiet... No cóż... Ja tam się na kobietach nie znam. Mój adwokat powiedział mi kiedyś świetny przykład: rozwodził się jakiś jego znajomy. Taki co to duuużo może. I pytał innego swojego znajomego: a może ja tej swojej ex jaką dobrą pracę załatwię? A może ja jej dom zostawię? I samochód? I tłustą sumę na koncie? Na łez otarcie?
        A na to ten jego znajomy: A rób co chcesz. Ale pamiętaj - co byś nie zrobił, choćbyś ją nawet złotem na koniec obsypał... I tak będziesz dla niej ch...!
        I miał racjęsmile.
        • mam_pokrecony_mozg brawo! bardzo ciekawa teoria RYBAK 12.07.11, 17:19
          tp o SAMCU mnie wymiotlo!!! jakie prozaiczne a jakie prawdziwe!!
          i podpisuje sie pod tym obiema rekami....
          jako kobieta odchodzilam 2 razy, i choc w pokoju i z pelnym szacunkiem ( i do dzis telefonujemy i sie widzimy na kawie, rzadko bo rzadko ale jednaksmile to zaklulo mnie nie raz w lewym boku jak sie dowiadywalam po czasie juz o szczesciu EXA z jakas nowa, i nie dlatego ze mu zle zyczylam, Bron Boze! tylko ze mi sie na sekunde zal robilo ze to nam jednak NIE WYSZLO.
          to trwalo jednak tylko chwile, gdyz z reguly dwa razy do tej samej rzeki nie wchodze...
          • jarkoni Re: brawo! bardzo ciekawa teoria RYBAK 12.07.11, 18:26
            A ja wręcz marzę o tym, żeby moja ex kogoś rozsądnego poznała.
            Dziwny jestem?
            • rybak Re: brawo! bardzo ciekawa teoria RYBAK 12.07.11, 19:11
              No to Ci Jaro, opowiem historię zabawną. Dawno dawno temu, kiedym lat miał, niech policzę - 24? 25?, zamieszkałem byłem świeżo z ex (wówczas - nextwink. W jejże kawalerce, wyzbywając się własnego lokum.
              No i kiedyś dzwonek do drzwi, a tam przed drzwiami facet z gitarą o wyglądzie nabrzmiałym. - Ki diabeł - myślę? A ten z miejsca - czy jest (...dajmy na to... - przyp. mójwink) Ziuta?
              - Ziuta zajęta - mówię mu, blokując sobą samym wchod.
              A ten bezczelnie - A czym?
              - Moją gitarę na ścianie wiesza - odparłem zgodnie z prawdą.
              - A długo będzie wieszała? - ten nie rezygnuje i jakby się przymierzał (nogą) do wejścia.
              - Długo, bo to prawdziwa gitara jest - warknąłem (jako ten prymitywny samiec) wink po czym spuściłem go ze schodów na zbity instrument.
              Okazało się, jak już wstał, rany oblizał i sobie poszedł, że onże delikwent to był były boyfriend mojej ex, co z nią zerwał czas jakiś wcześniej, ale porzucony teren tak czy siak starał się obsikiwać - rzadko ale dość regularnie.

              Hi,hi... i tak oto, przez ową demonstrację prymitywnej samczości (moja gitara większa!) , największe głupstwo w życiu zrobiłem - jak czas pokazał... poniewczasiewink
            • zabelina Re: brawo! bardzo ciekawa teoria RYBAK 12.07.11, 19:11
              A może ona wcale nie chce?
            • nangaparbat3 Jarkoni 13.07.11, 15:58
              Parę dni temu przyśniło mi się, że wychodze za mąż. Już miałam powiedzieć "tak", kiedy uświadomlam sobie, że robiąc to rezygnuję z całego mojego dotychczasowego życia - swobody, spokoju, możliwości poświęcenia się sprawom delikatnie mówiąc "niszowym", decydowania o wszystkim. I w tym śnie wpadłam w panikę, i uciekłam. I obudziłam jakaś taka spokojna i szczęśliwa, bo czasem podejrzewałam, że samotność wcale nie jest moim wyborem, tylko racjonalizacją - i podejrzenia rozprysły się jak bańka mydlana, bo sny co do emocji nie kłamią.
              Nie martw się o swoją Ex.
              Wiele rozwiedzionych kobiet nie chce już powtórki z rozrywki.
              • argentusa Re: Jarkoni 13.07.11, 19:23
                co prawda, to prawda.
                Moj znajoma mawia: wyszłam juz za mąż, potem wróciłam. Nie muszę dowiedzać tego miejsca ponownie. wink
                Ma kobieta sporo racji w tym co mówi...
                • jarkoni Re: Jarkoni 13.07.11, 19:39
                  Niby trochę racji w tym jest. Ja nie byłem w stanie zdzierżyć samotności, no ale w końcu to Ex jest na co dzień z naszymi córkami. Wtedy samotność nie doskwiera..
                  • argentusa Re: Jarkoni 13.07.11, 19:56
                    Jarkoni,... strzeż mnie PAnie od mężczyzny, któy samotnosć zabija zwiazkiem małżeńskim!
                    Amen.
                    p.s. I będę się trochę upierać, że najlepszym towarzyszem życia jest dla mnie ktoś, kto lubi być ze sobą i który ma potrzebę pobycia samemu. I który mnie nie potrzebuje do zadowolenia z życia, a który po prostu chce być ze mną, bo fajna jestem smile))).
                    • mam_pokrecony_mozg Re: Jarkoni 13.07.11, 19:59
                      noooo podoba mi sie wypowiedzsmile
                      podpisuje siesmile
                  • nangaparbat3 Re: Jarkoni 13.07.11, 20:26
                    jarkoni napisał:

                    > Niby trochę racji w tym jest. Ja nie byłem w stanie zdzierżyć samotności, no al
                    > e w końcu to Ex jest na co dzień z naszymi córkami. Wtedy samotność nie doskwie
                    > ra..

                    Mnie się zdaje, że mężczyźni na ogół gorzej sobie radzą z samotnością. Moj tato z trudem znosił kilka dni bez mamy. Mama, która bardzo go kochała i pielęgnowała z oddaniem do śmierci, od kiedy jest sama prowadzi bardzo aktywne życie - podróżuje, bardzo dużo czyta, zainstalowała internet i zrobiła kurs komputerowy (i jak na czymś naprawdę jej zalezy, to znajdzie). Ma 81.
              • zmeczona100 Re: Jarkoni 13.07.11, 19:40
                Z jednej strony niezależność, całkowity wpływ na swoje życie i poczucie panowania nad nim, no ale z drugiej- brak kogos, z kim mozna się cieszyć z własnych osiągnięć czy płakać, jak coś nie wyjdzie. Chodzi mi o ten inny, wyższy czy bardziej satysfakcjonujący poziom kontaktu i relacji, niż rodzina czy znajomi, a nawet przyjaciele.
                • nangaparbat3 Re: Jarkoni 13.07.11, 20:30
                  No wiesz - komunia dusz i ciał - jasne. Ale ilu jest ona naprawdę dana?
                  • zmeczona100 Re: Jarkoni 13.07.11, 21:19
                    Dochodzę do wniosku, że byłaby na to szansa większa, gdyby nie tkwić w kiepskich związkach w nadziei, czy raczej naiwności, że będzie lepiej, tylko z nich wychodzić szybko- wtedy "podaż" byłaby większa, a nie tylko popyt.
                    Ludzie, ze mną zaczyna byc kiepsko, skoro wzięło mnie na takie rozważania wink
                    • nangaparbat3 Re: Jarkoni 13.07.11, 22:00
                      Mnie się zdaje, że teraz mnóstwo ludzi wychodzi szybciutko z kolejnych związków, które nawet nie zaczynają byc związkami.
        • nangaparbat3 do jasnej ch....! 13.07.11, 15:52
          Mój adwokat powiedz
          > iał mi kiedyś świetny przykład: rozwodził się jakiś jego znajomy. Taki co to du
          > uużo może. I pytał innego swojego znajomego: a może ja tej swojej ex jaką dobrą
          > pracę załatwię? A może ja jej dom zostawię? I samochód? I tłustą sumę na konci
          > e? Na łez otarcie?
          > A na to ten jego znajomy: A rób co chcesz. Ale pamiętaj - co byś nie zrobił, ch
          > oćbyś ją nawet złotem na koniec obsypał... I tak będziesz dla niej ch...!
          > I miał racjęsmile.

          Jaką rację? No jaką rację?
          Z pewnością są kobiety, które w ten sposób się zachowują.
          Podobnie jak są mężczyźni, którzy czują się zobowiązani zatroszczyć o los kobiety, z którą żyli.
          Ilu jest takich mężczyzn? Być może dokładnie tylu, ile kobiet, dla których ex zawsze będzie ch.
          Czy to powód, by wygłaszać patetyczne brednie, że "wszyscy mężczyźni" i "każda kobieta"?
          • argentusa Re: do jasnej ch....! 13.07.11, 19:26
            Oj Nanga, bo rybak po prostu takiego adwokata miał. No nieszczęsliwie chłopina ukierunkował się zawodowo.
            Tym, które nie mają eks za ch... to najpewniej przedstawiciel tego zawodu do rozwodu niekoniecznie jest potrzebny.
            Też nie lubię uogólniania. Aż mnie mdli na myśł, że mój Obecny mógłby tak o kobietach myśleć. Jak się dowiem, to się stanie Eksem od ręki.
            • nangaparbat3 Re: do jasnej ch....! 13.07.11, 20:36
              argentusa napisała:

              > Tym, które nie mają eks za ch... to najpewniej przedstawiciel tego zawodu do ro
              > zwodu niekoniecznie jest potrzebny.
              O to to.
              A ja wczoraj opowiadałam mamie o nowej Next, i że się cieszę, że taka pani jest i akceptuje styl życia Exa (on jest "ex" od excentryczny), że się cieszę, że on jest szczęśliwy - i zadbany wink
              Mam koleżankę w pracy, którą mąż zostawił ostatecznie kiedy urodziła trzecie dziecko (dwoje starszych właśnie zaczęło wówczas studia) - i ona złego słowa o nim nie powie, a jak trzeba, to mu pomoże.
              A potem czytam takie teksty o kobietach, co po śmierci straszą - brrrrrrrrrrrr.
              • rybak Re: do jasnej ch....! 14.07.11, 15:42
                Się nie denerwuj, nangasmile Co ja poradzę, że prawnik taką mi historię opowiedział? A rację znajomy jego znajomego miał, bo rzeczony gość załatwił pracę ex, dom zostawił i inne takie, a i tak gadała o nim potem ... no właśnie dokładnie tak, jak znajomy znajomemu prorokował. I nie tylko gadała.
                wink



                • nangaparbat3 Re: do jasnej ch....! 14.07.11, 23:15
                  Ależ wierzę, że zdarza się i tak. Tyle że nie jest to żadną regułą.
      • niutka Re: meskie EGO po rozwodzie.. 12.07.11, 20:04
        Dobre! Tyle, ze nieprawdziwe, a bynajmniej nie we wszystkich "przypadkach".
      • mam_pokrecony_mozg do ERRORA... 13.07.11, 15:15
        powiedz szczerze Error, nie traca Tobie to "pogodzenie sie" czysa hipokryzja? Czy zawsze musi byc "kochajmy sie wszyscy sialalalala...?!"
        jasne, jak poszlo bezkrwawo i bezbolesnie....
        ale jak latami sie obrzucalo blotem, nie trawilo rodziny i przyjaciol, to teraz takie "kochajmy sie wszyscy" wywoluje we mnie wymioty....
        to LECHCENIE wlasnego EGO,
        nie ma z szacunkiem nic wspolnego,
        Facet SOBIE robi dobrze, tylko zeby wiedzial jak sie z NIEGO za plecami smieja...
        ZE CIOTA, bo nie umie sie z klasa rozejsc, bo lazi za byla i szuka guza w celu oh i ach ze bylo tak milo ze siamto sramto, a bylej sie rzygac chce,
        rozstala sie bez wyrzygiwania sobie nawzajem, ale chce swiety spokoj,zasluzyla, a nawet JESLI ma NOWEGO na oku to ma do tego prawo....
        i takie zaznaczanie terytorium jest ponizajace dla faceta....
        naprawde SMIEJA SIE Z NIEGO znajomi, ze teraz mu cytuje "pisiorek zwiednal"
        i maja racje....bo na latania za zona, naprawianie bledow, i ukazywanie zlych rzeczy w dobrym swietle to facet mial MULTIUM czasu przed rozwodem......
        teraz wystawia sie na posmiewisko
        ZAL MI GO
        • nangaparbat3 Re: do ERRORA... 13.07.11, 16:02
          Czekaj czekaj - a Ty piszesz o Twoim facecie?
          To on masochista jakiś, wiąże sie z kobietami, które go nie szanują.
          Też mi go żal.
          • mam_pokrecony_mozg Re: do ERRORA... 13.07.11, 16:10
            jest niedoszlym, to znaczy nigdy nie byl i nigdy nie bedzie.....choc takowe checi byly po obu stronach, przypisuje je raczej ludzkiej slabosci niz racjonalnemu spojrzeniu na istniejace fakty...
            wiec nic sie nie dzieje.....
            stojac z boku nie wiem czasem jak sie zachowac....
            wyplakuje mi sie juz w rekam od ponad roku...
            nie wiem czy go zaczac na prawde OPIERDALAC czy dalej Go zalowac.....
            za glupote sie placi......
            • anbale Re: do ERRORA... 13.07.11, 18:05
              Daj mu spokój, po prostu... Jest wolnym człowiekiem, może odchodzić i wracać ile chce i nikomu się nie musi tlumaczyć.
              W sumie nie wiem o co chodzi, chyba tylko o ulanie z siebie żalu i rozczarowania.
    • xciekawax Re: meskie EGO po rozwodzie.. 12.07.11, 20:51
      a ja mam dla ciebie pytanie. Dlaczego jestes z mezczyzna ktory ewidentnie nie uwaza Ciebie za gwiazdke z nieba? przeciez facet zakochany nawet nie rozmysla za duzo o exach, a juz napewno gdzies ma kontaktowanie sie z nimi i pisanie im ze za nimi teskni.

      Gdzie jest Twoje poczucie wlasnej godnosci? moze gdybys miala wieksze poczucie wlasnej wartosci - on tez by Ciebie tak widzial?

      zazwyczaj tak sie dzieje gdy czlowiek nie wyleczyl emocjonalnie sie z przeszlego zwiazku. A ty jestes z takim czlowiekiem. to smutne, bo jego serce nie siedzi 100% w waszym zwiazku.
      • mam_pokrecony_mozg Re: meskie EGO po rozwodzie.. 13.07.11, 07:23
        masz racja, ale to ON ma niskie poczucie wlasnej wartosci, i jak Rybak pisal, bedzie sie "zegnal" ze wszystkimi, czy ich lubi czy nie, bo interpersonalne zdolnosci komunikacyjne u niego sa na zerze. To jest facet z kompleksami i teraz sie to uwidacznia. MIal rok do rozwodu zeby cokolwiek naprawic. Ewidetnie jej unikal, nigdzie nie pokazywal sie gdzie ONA byla bo chcial to zakonczyc. A teraz jak sie dowiaduje ze ONA sie za kims juz rozglada to szaleje. Przykre to bo to taki tani chwyt " ja nie mam to i ktos nie bedzie mial".....nie chodzi tu o mnie bo ja bylam platonicznym epizodem.
        Ja mam dobra prace, cudownych znajomych ktorzy maja rodziny, w miare poukladana rodzine itd....on nie za atrakcyjny, nie najmlodszy, interes splajtowal a matka ciagnie tylko kase...
        wiec to nie ja mam tu niskie poczucie wlasnej wartosci...jestem bardzo ugodowa tolerancyjna i nadwyraz hojna osoba. Jesli kogos lubie to obdarzam go wieloma dobrami. Mam 33 lata i wiedze ze to zla cecha, od lat staram sie byc bardziej egoistyczna, widze ze tylko to skutkuje....
        ONA tez nie jest bez racji, miala GO, bylo dobrze jak byly pieniadze mogla robic co chciala, byly ciagle imprezy, dzieci nie chciala .....potem trzeba bylo chlopu pomoc to nie umiala albo nie chciala, nie wiem....
        rozstali sie. ALe to szczyt hipokryzji ze "godzi" sie z teoria Rybaka ze swiatem zony, ktorego nie trawil, ktory byl jednym powodow ciaglych klotni u nich.....nie umialabym i nie chcialabym siedziec przy jedym stole z ludzmi ktorych nie trawie, nie zalezy mi, a jemu tak...
        o czym to swiadczy?
        o JEGO braku charakteru
        • tiresias a tymczasem w Kaliforni 13.07.11, 22:04
          policyjni.gazeta.pl/Policyjni/1,91152,9938676,Odciela_mezowi_penisa___Zasluzyl_sobie_na_to_.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka