d_dora
21.11.11, 21:51
troche się naczytalam tu i na innych forach i troche zaczynam sie przerażać.
rozstałam sie z facetem(nie męzem) niecały miesiąc temu.chce jak najszybciej wnieść sprawe o alimenty żeby ewentualnie z funduszu jakies grosze dostać.
ja i córka mieszkam z mamą(gdzie do niedawna on tez mieszkał).od 3 miesięcy jestem bez pracy i choc ją szukam w moim mieście z tym kiepsko.on do tej pory pracował w Holandii.teraz jest jeszcze na umowie ale tak jakby na urlopie bezpłatnym wiec generalnie dochodów nie ma też.mi właśnie kończą sie oszczędnośći ale juz i tak opłaty i jedzenie sa na głowie mamy.
generalnie nie wiem co mi daje sprawa o alimenty skoro on nie ma dochodów ale chcę jednak na piśmie to dostać na przyszłość.
mam rachunki wszelkich opłat za przedszkole i zajęcia dodatkowe oraz za mieszkanie ale co z opłatami za jedzenie i rozrywki?muszę mieć za to rachunki?mam brać każdy rachunek za to co kupuję w markicie czy piekarni czy wystarczy że określę te koszty sama?chyba sędzia mnie nie wyśmieje jak przyjdę bez tego?cos mi chyba zawsze przyzna prawda?bo nie chce kokosów.chciałabym móc tylko zapłacic za przedszkole.
tatus jest obecnie na etapie złości i obwiniania więc nie idzie sie z nim dogadać-był gotowy zabrac mi połowe rzeczy z domu bo za nie zapłacił połowe przecież...nie przejawia chęci dania czegokolwiek od siebie po dobroci.nie szuka pracy bo jest na utrzymaniu swojej mamy i to mu pasuje a na potrzeby dziecka(chociaz na to przedszkole)nie myśli dawać.
nie wiem czy przetrzymam sprawę w sądzie bo wiem że jeśli on się pojawi to nie skończy sie to po dobroci.nie mam sobie nic do zarzucenia ale on lubi rzucac oskarżeniami.nie wiem czy mam siłe sie z nim ścierać przed obcymi ludźmi(sądem).
a co jeśli sąd wyznaczy alimenty a on nie ma dochodów w tej chwili-co mogę zrobić żeby dostac jakiekolwiek pieniądze?