a ja chciałam sie z Wami podzielić tym, że nigdy wcześniej nie byłam tak szczęśliwa i spełniona jak dopiero po rozwodzie

wreszcie wiem co to brak długów, jak to jest być docenianą szanowaną kochaną, znalazłam pracę, faceta i jak narazie jest sielanka...tak wiem powiecie, że tak jest zawsze na początku znajomości...być może ale wiem, że dla tych chwil warto było stanać na nogi, uwierzyć w siebie i nie błagać o powrót męża, który co najśmieszniejsze chce teraz znów być z nami, nie wiem czy to ten u góry tak nade mna czuwa ale wiem jedno, że potrzebowałam tego rozwodu, żeby rozwinąć skrzydła, zacząć wierzyć w siebie, być szczęśliwą...tak wiem powiecie a co z dzieckiem czy ono też odczuwa takie szczęście i niestety to jest właśnie jedyny i zapewne największy ból całego tego rozwodu, są dni że jest wesoły szczęśliwy ale bywa też wiele takich dni, w których płacze za tatą, mimo że mają dosc częsty kontakt...wierzę, że z czasem wszystko ułoży się także i w jego małej główce...życzę Wam aby Wasze życie także nabrało barw i żebyście po prostu były szczęśliwe!