Dodaj do ulubionych

Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dziecko

22.01.12, 12:47
Cesarz Tyberiusz powiedział mądrze:
Boni pastoris est tondere pecus, non deglubere.
czyli w tłumaczeniu:
Dobry pasterz powinien strzyc owce, a nie obdzierać ze skóry.

Mądrość tą warto zastosować do rodzinnych historii porozwodowych.
"Podatki" powinny być takie, żeby obłożony nimi muł roboczy nie stracił motywacji do pracy i miał za co żyć. Jeśli nie w trosce o dobro drugiego rodzica, to choćby w trosce o przyszłość wspólnego dziecka.
Jeśli wykończymy finansowo drugiego rodzica, doprowadzimy go do upadłości, to się okaże, że dziecko będzie finansować starość tego rodzica. Taki rodzic dostanie alimenty, a po przyjęciu do Domu Opieki, dziecko będzie finansować cały pobyt rodzica aż do jego śmierci. Koszt to spory, obecnie około 2400 zł miesięcznie.
Tak więc bądźmy mądrzy, nie róbmy na złość, pomagajmy sobie, zadbajmy w ten sposób o dobro dziecka, nie tylko teraz, ale również w przyszłości!
Obserwuj wątek
    • kobieta306 Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 22.01.12, 12:49
      można zadbać inaczej o dobro dziecka niż pomagać pasożytowi exowi.
    • mola1971 Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 22.01.12, 14:22
      Altz, błędnie założyłeś, że każdy alimentujący rodzic to owca. Bywają niestety też czarne barany.
      • zmeczona100 Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 22.01.12, 14:33
        big_grin big_grin big_grin
    • triss_merigold6 Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 22.01.12, 15:36
      Och, istnieje zapis o zgodności z normami współżycia społecznego i jeśli rodzic dał ciała opiekuńczo i wychowawczo, to można się na ów zapis powoływać.
    • lampka_witoszowska Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 22.01.12, 15:42
      to ja się bardzo cieszę, że zacząłeś być zwolennikiem idei dbania o dobre samopoczucie byłej małżonki, by zrelaksowana i uśmiechnięts mogła zajmować się potomstwem, co jest wkładem bezcennym w porównaniu do konkretnej kwoty alimentacyjnej wink
    • zolza42 Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 22.01.12, 17:04
      No, już widzę, jak była żona cieszy się szczęściem swojego byłego męża z nową, śliczną, doskonale zarabiającą żoną big_grin
      • mola1971 Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 22.01.12, 17:20
        Byłą żonę nowa, śliczna, doskonale zarabiająca żona exa, najczęściej ani ziębi, ani grzeje. Cieszyć się nie ma czym, martwić też, bo to niej małpy i nie jej cyrk smile
        • szizumami Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 22.01.12, 17:59
          --i tez dlatego,że pomimo braku normalnej rodziny
          • zolza42 Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 22.01.12, 18:42
            AMEN.
      • argentusa Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 23.01.12, 12:14
        To jest nas dwie. Bo ja to widzę. Co więcej - jestem tą ciesząca się z nowej żony eksia. A nawet dziecia nowego. Bo Nexia lubi nasze dzieciaki i w ogóle fajna jest.
        Tylko eksio jakoś nie lubi Obecnego. No... i ciagle coś mi dogaduje na temat nowego samca w życiu.
        Niesprawiedliwie, nie?
        Ar.

        ps. - wiem prześmiewczo to pisałaś. Ale ja naprawdę się cieszę, że jest Next. Eksio się odpiórkował ode mnie. I to jest bezcenne.
    • nowel1 Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 23.01.12, 10:43
      Altz, TROSKĄ otaczać byłego nie będę, bo to nie moja rola.
      Jestem wobec niego neutralna, i tyle.
      A Twoje ciągłe nawoływania do nieoczekiwania sensownych alimentów są już naprawdę męczące. W Twoich postach wszyscy tatusiowie są biedakami, których udział w utrzymywaniu własnego dziecka zrujnuje.
      A to jest tak, że pewnych rzeczy nie przeskoczysz. Owszem, możesz dziecku obciąć wszelkie płatne zajęcia nadobowiązkowe i będzie to oszczędność, ale jeść ono musi i to jedzenie dla 14-latka naprawdę kosztuje co najmniej 500 zł miesięcznie; ubranie i buty kupić mu trzeba, myć się powinno, książki i materiały piśmienne do szkoły kosztują niemało, czasem potrzebne są korepetycje (tak wiem, to już fanaberia), i to w żaden sposób nie da się załatwić bez istotnego współudziału drugiego rodzica.
      • lampka_witoszowska Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 23.01.12, 10:55
        a nawet jeśli da się to załatwić bez udziału drugiego rodzica, to demoralizujące jest, by drugi rodzic pojawiał się tylko na spotkania, jeśli mu ochota, i tyle udziału w wychowaniu
        a, jeszcze żeby matka pytała ojca o każde zagadnienie, w jakim musi podjąć decyzję

        jak to moja ciotka mawia - każdy samiec by tak chciał, zero odpowiedzialności, pełna wolność, a do tego samica na jego łasce

        ps. i ciągle żyjemy w kraju, gdzie Strasburg widzi problem niesprawiedliwego traktowania kobiety-pracownika w kwestii płac
        • nowel1 Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 23.01.12, 12:11
          lampka_witoszowska napisała:

          > a nawet jeśli da się to załatwić bez udziału drugiego rodzica, to demoralizując
          > e jest, by drugi rodzic pojawiał się tylko na spotkania, jeśli mu ochota, i tyl
          > e udziału w wychowaniu

          To prawda. I argument który zaraz padnie "to niech ojciec przejmie opiekę" jest chory; bo jeśli ojciec tę opiekę przejmie, to co, dziecko zacznie mniej jeść i pieniędzy starczy? Poniżej pewnego minimum zejść się nie da; i to minimum kosztów utrzymania dziecka to NIE JEST 500 zł miesięcznie, za taką kwotę nakarmić, ubrać i zaopatrzyć w niezbędne rzeczy dziecka się nie da.
        • altz Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 23.01.12, 12:29
          lampka_witoszowska napisała:

          > a nawet jeśli da się to załatwić bez udziału drugiego rodzica, to demoralizując
          > e jest, by drugi rodzic pojawiał się tylko na spotkania, jeśli mu ochota, i tyl
          > e udziału w wychowaniu
          Jasne, że trzeba płacić. Zrobiło się głupotę, to trzeba ponosić konsekwencje.
          Ja nie ma nic przeciwko alimentom w wysokości 3000 zł, jeśli rodzic ma 7000 zł, ale już uważam za głupie alimenty w wysokości 1000 zł, gdy ktoś ma faktyczne zarobki w wysokości 1300 zł.

          > a, jeszcze żeby matka pytała ojca o każde zagadnienie, w jakim musi podjąć decy
          > zję

          Ja tak nie pisałem. Pisałem o poważnych sprawach, jak wybór szkoły, wyjazd na dłuższy obóz, finansowanie prawa jazdy itd. Chciałoby się mieć wszystko? big_grin
          • sonia_30 Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 23.01.12, 14:36
            A jakie są "mądre" alimenty przy zarobkach 1,3 tys zł netto? I gdybyś tak koszt utrzymania dziecka koniecznie "mądry" zechciał oszacować...
            • altz Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 23.01.12, 15:06
              Zależy, gdzie ktoś mieszka. Gdybym dostał po 500 zł na łebka, to bym z biedą przeżył z dziećmi. Jeśli nie w dużym mieście, to bym się przeprowadził gdzieś na wieś. A co miałbym innego robić? Siedzieć i płakać, że źle wybrałem partnerkę? wink Na pewno nie zabrałbym jej wszystkich pieniędzy i "martw się babo"!
              Ja nie odpowiadam za to, że nie wszyscy są piękni i bogaci! big_grin

              A koszt utrzymania gdzie mam oszacować? W Warszawie, w Zakopanem, na Marsie czy Ząbkach Wielkich? wink
              • sonia_30 Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 23.01.12, 15:13
                Jak to gdzie masz oszacować? Tam gdzie większość wokół po 1.300 na rękę zarabia. Żadnej filozofii nie wymagam.
          • lampka_witoszowska Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 23.01.12, 15:19
            nie znam matki, która urodziła, po czym to nazwała głupotą - nawet jeśli związek był durnowaty i beznadziejny
            trochę żyję i trochę widziałam, ale tego jeszcze nie - to tak odnośnie do tego "zrobienia głupoty", za którą trzeba płacić

            druga rzecz - jak mam 1300, to albo staję na głowie, żeby zarobić więcej, albo odmawiam sobie maksymalnie

            trzecia rzecz - chciałoby się mieć wszystko
            a jakie "wszystko"?
            znaczy, samotne macierzyństwo jest tym wszystkim, bez mądrego mężczyzny u boku?
            no cóż, innym bywa gorzej, ale żeby tak nazwać to wszystkim... polemizowałabym i na wszelki wypadek nie życzę, bo moze są lepsze pomysły na życie smile

            w najbliższym czasie zamierzam zafundować sobie i Młodej sanatorium - rozumiem, że powinnam o pozwolenie zapytać niemojego? hehehe
            sądzę, że tu rozsądnym byłoby raczej podziękowanie z jego strony smile

            jak będę chciała zafundować Młodej, o ile będzie na to już dość odpowiedzialna, kurs prawa jazdy, to też niemojego pytać o zgodę?
            i o co jeszcze? big_grin

            ja rozumiem, że ojciec, mając fajny kontakt z dziekciem, mówi matce - słuchaj, ona/on chce iść na kurs gry na wiolonczeli/perkusji, może zróbmy coś z tym (albo: wyczuj sytuację, czy to chwilowe, czy niech idzie)
            ale jak ojciec uważa się za równie zorientowanym w chęciach dziecka jak matka, tóra z nim mieszka... sorry... to tylko podkreśla, jak bardzo chce być ważny - a nie dobrą wolę w kwestii wychowania dziecka
            • altz Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 23.01.12, 15:39
              lampka_witoszowska napisała:

              > nie znam matki, która urodziła, po czym to nazwała głupotą - nawet jeśli związe
              > k był durnowaty i beznadziejny
              > trochę żyję i trochę widziałam, ale tego jeszcze nie - to tak odnośnie do tego
              > "zrobienia głupoty", za którą trzeba płacić
              Głupotą jest związać się z osobą, z którą nie da się żyć i spłodzić sobie z nią dziecko i tylko o to mi chodziło. Ja też popełniłem taką głupotę, nie mogę sobie tego podarować.

              > druga rzecz - jak mam 1300, to albo staję na głowie, żeby zarobić więcej, albo
              > odmawiam sobie maksymalnie
              Znam panów, którzy tak robią, chorują, nie mogą podjąć dodatkowej pracy, zostaje im na jedzenie 200 zł. Po co żyją? Nie wiem.

              > trzecia rzecz - chciałoby się mieć wszystko
              > a jakie "wszystko"?
              > znaczy, samotne macierzyństwo jest tym wszystkim, bez mądrego mężczyzny u boku?
              Wszystko, to znaczy mieć dziecko, alimenty i samemu podejmować wszystkie decyzje bez pytania ojca dziecka o zdanie.

              > w najbliższym czasie zamierzam zafundować sobie i Młodej sanatorium - rozumiem,
              > że powinnam o pozwolenie zapytać niemojego? hehehe
              > sądzę, że tu rozsądnym byłoby raczej podziękowanie z jego strony smile
              Mam wątpliwości czy dobrze robisz. Piszę to bez złośliwości. Zapytaj się ojca Młodej czy nie chciałby dołożyć? Jeśli trzeba, to się jedzie. Niech da kieszonkowe, też byłoby dobrze.
              Choroba nie wybiera, jak trzeba jechać, to trzeba. Współczuję!

              > jak będę chciała zafundować Młodej, o ile będzie na to już dość odpowiedzialna,
              > kurs prawa jazdy, to też niemojego pytać o zgodę?
              > i o co jeszcze? big_grin
              Jeśli razem płacicie, to dobrze byłoby powiedzieć o tym. Nie można też zakładać, że ma mieć prawo jazdy i żądać pieniądze na ten cel bez wcześniejszego pytania. Z własnych pieniędzy nieletniemu dziecku możesz nawet zafundować lot w kosmos, tylko zapytaj ojca czy się zgadza na to. Pełnoletnia dziewczyna sama decyduje, co chce robić i nic wam do tego, obojgu.

              > ja rozumiem, że ojciec, mając fajny kontakt z dziekciem, mówi matce - słuchaj,
              > ona/on chce iść na kurs gry na wiolonczeli/perkusji, może zróbmy coś z tym
              To rozumiem i popieram, ale w obie strony

              > ale jak ojciec uważa się za równie zorientowanym w chęciach dziecka jak matka,
              > tóra z nim mieszka... sorry... to tylko podkreśla, jak bardzo chce być ważny -
              > a nie dobrą wolę w kwestii wychowania dziecka
              Tego nie zrozumiałem.
              • lampka_witoszowska Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 23.01.12, 16:26
                altz napisał:


                > Głupotą jest związać się z osobą, z którą nie da się żyć i spłodzić sobie z nią
                > dziecko i tylko o to mi chodziło. Ja też popełniłem taką głupotę, nie mogę sob
                > ie tego podarować.

                Teraz rozumiem. Ja z kolei znając losy tego związku i tak bym się z niemoim związała, bo urodziła się nasza córka smile a wiesz, żeby ludzie tylko takie popełniali... nie gryź się. Błądzić jest rzeczą ludzką.


                > Znam panów, którzy tak robią, chorują, nie mogą podjąć dodatkowej pracy, zostaj
                > e im na jedzenie 200 zł. Po co żyją? Nie wiem.

                Ilu takich znasz? ja nei znam ani jednego.

                >

                > Wszystko, to znaczy mieć dziecko, alimenty i samemu podejmować wszystkie decyzj
                > e bez pytania ojca dziecka o zdanie.

                Znaczy, jakaś kara się nalezy za to, że się dba o dziecko i na to dziecko wpływają alimenty? Ja rozumiem, że informuję. Też bym chciała być informowana. Ale skoro nei umiem utrzymać rodzinyw kupie i nie mieszkam razem - staje się na tyle obcym człowiekiem, że mało mam do gadania. Dlatego nowy partner matki staje się (w zdrowym układzie) bliższy dziecku niż ten ojciec dochodzący - a dla dochodzącego ojca bardziej znane sa dzieci partnerki,z którymi mieszka. Taka kolej rzeczy.

                >
                > > w najbliższym czasie zamierzam zafundować sobie i Młodej sanatorium - roz
                > umiem,
                > > że powinnam o pozwolenie zapytać niemojego? hehehe
                > > sądzę, że tu rozsądnym byłoby raczej podziękowanie z jego strony smile
                > Mam wątpliwości czy dobrze robisz. Piszę to bez złośliwości. Zapytaj się ojca M
                > łodej czy nie chciałby dołożyć? Jeśli trzeba, to się jedzie. Niech da kieszonko
                > we, też byłoby dobrze.
                > Choroba nie wybiera, jak trzeba jechać, to trzeba. Współczuję!

                Dziękuję, nie jest źle. Poprawimy sobie dla luksusu, mam nadzieję.
                Nie chcę jego pieniędzy, za bardzo o nie walczył i zbyt wielką wartość w nich widział. Niech sobie ma smile


                > Jeśli razem płacicie, to dobrze byłoby powiedzieć o tym. Nie można też zakładać
                > , że ma mieć prawo jazdy i żądać pieniądze na ten cel bez wcześniejszego pytani
                > a. Z własnych pieniędzy nieletniemu dziecku możesz nawet zafundować lot w kosmo
                > s, tylko zapytaj ojca czy się zgadza na to. Pełnoletnia dziewczyna sama decyduj
                > e, co chce robić i nic wam do tego, obojgu.


                A jeśli płacę sama za kurs? smile
                informuję i kropka, prawda?
                druga sprawa - wyjazdy. Informuję, kiedy i gdzie.
                trzecia sprawa - pełnoletność. Oj.... a jak osiemnastoletnia córka przyprowadzi konkubenta, który wyszedł własnie z więzienia? wink przenocujesz? bo chyba nie podważysz jej dorosłej decyzji?
                wypadałoby przenocować, stojąc najwyżej na straży pod drzwiami jak by co? big_grin

                18,19, 20 lat to jeszcze nie jest pełna dorosłość. Dorosłość jest wtedy, gdy w miarę świadomie możesz odpowiadać za swoje decyzje. I jako tako zdajesz sobie z nich sprawę. Jak wychowasz chojraka, który popelnia głupoty dla zasady, bo skończył 18 lat - to słabe to. Lepiej wychować człowieka pewnego siebie, który jednak z bliskimi umie ustalać swoje decyzje,które ich dotyczą. Albo dlatego, że wie, że się o niego/o nią martwisz, albo woli się upewnić, że bliscy podobnie oceniają sytuację.

                >
                > > ale jak ojciec uważa się za równie zorientowanym w chęciach dziecka jak m
                > atka,
                > > tóra z nim mieszka... sorry... to tylko podkreśla, jak bardzo chce być wa
                > żny -
                > > a nie dobrą wolę w kwestii wychowania dziecka
                > Tego nie zrozumiałem.

                Ojciec, który z dzieckiem nie mieszka, rzadko je zna naprawdę dobrze. Nie trafia, po prostu. Muszą mieć ekstra podprogowe porozumienie, żeby się wyczuwali niemal na odległość - przy czym dziecko ma takie wyczuwanie doskonałe, a dorośli już niekoniecznie.
                • altz Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 23.01.12, 16:47
                  lampka_witoszowska napisała:

                  > > zostaje im na jedzenie 200 zł. Po co żyją? Nie wiem.
                  > Ilu takich znasz? ja nei znam ani jednego.
                  Siedmiu.

                  > > Choroba nie wybiera, jak trzeba jechać, to trzeba. Współczuję!
                  > Dziękuję, nie jest źle. Poprawimy sobie dla luksusu, mam nadzieję.
                  Jeśli dla przyjemności, to faktycznie, nie ma musu dokładać. wink Chociaż, odrobinę przyjemności każdemu się należy.

                  > Nie chcę jego pieniędzy, za bardzo o nie walczył i zbyt wielką wartość w nich w
                  > idział. Niech sobie ma smile
                  Szkoda trochę, bo fajnie jest się podzielić, jeśli się ma.

                  > A jeśli płacę sama za kurs? smile
                  To Twoja wola i nikomu nic do tego.

                  > trzecia sprawa - pełnoletność. Oj.... a jak osiemnastoletnia córka przyprowadzi
                  > konkubenta, który wyszedł własnie z więzienia? wink przenocujesz? bo chyba nie p
                  > odważysz jej dorosłej decyzji?
                  Przenocowałbym i nie pytał o nic.

                  > Jak wychowasz chojraka, który popelnia głupoty dla zasady, bo sko
                  > ńczył 18 lat - to słabe to.
                  Osoba, która jest świadoma swojej władzy i poważnego traktowania nie robi głupot z przekory, tak uważam. Ale do tego prowadzi długa droga od dziecka, już wtedy powinny być decyzje, które dziecko ma prawo podjąć. Na przykład ma prawo się ubrać po swojemu czy wybrać sposób spędzania wolnego czasu. Jasne, że pod małą kontrolą, bo nie wypuszczę dziecka w kostiumie plażowym na śnieg, ani nie zgodzę się na 24 godziny telewizji.
                  Tak sobie tylko gadam, bo te decyzje już poza mną. wink Teraz to mogę tylko opiekować się dziećmi znajomych.
                  • lampka_witoszowska Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 24.01.12, 14:59
                    altz napisał:

                    > lampka_witoszowska napisała:
                    >
                    > > > zostaje im na jedzenie 200 zł. Po co żyją? Nie wiem.
                    > > Ilu takich znasz? ja nei znam ani jednego.
                    > Siedmiu.

                    rzadko bywa tak, o ile wiem, żeby sobie człowiek nei był w stanie poprawić sytuacji... ale sytuacji nei znam, to się nei będę wygłupiać


                    > Tak sobie tylko gadam, bo te decyzje już poza mną. wink Teraz to mogę tylko opie
                    > kować się dziećmi znajomych.

                    no, pacz wink a ja będę niedługo musiała nowej niani poszukać smile
                  • triss_merigold6 Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 24.01.12, 15:26
                    Twoje dzieci na pewno mają wakacje - zorganizuj im przynajmniej miesiąc wypoczynku, wtedy możesz wykazać się opieką.

                    Nie znam nikogo komu zostawałoby 200 zł miesięcznie na jedzenie. Nikogo.
                    Jeśli ów wykończony alimentami ojciec zarabia jedynie 1300 zł to ponawiam propozycję "idź dorabiać". Niedawno znajomemu z pracy urodziło się dziecko, zdecydowali, że żona nie wróci na razie do pracy, a zdolność kredytowa im potrzebna większa - znajomy pracujący normalnie na pełnym etacie wziął jeszcze 3/4 na nocki na osiedlowej stacji benzynowe, pada na twarz ale zaciska zęby i do przodu. Szacun dla gościa. Pracuje, rozumiesz, ciężko pracuje zamiast narzekać i wzruszać się nad sobą.

                    Opcja przenocowania nieznanego mi typa, bez względu na wiek jego i córki, jest opcją "po moim trupie". Nie prowadzę motelu.
        • maciekqbn Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 24.01.12, 20:49
          > jak to moja ciotka mawia - każdy samiec by tak chciał, zero odpowiedzialności,
          > pełna wolność, a do tego samica na jego łasce
          >

          Durna ta Twoja ciotka była.
          • lampka_witoszowska Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 24.01.12, 22:10
            dlaczego tak sądzisz?
            wszystkich tak galopkiem oceniasz po jednym zdaniu, które Ci nei w smak?
            a może ta ciotka to lekarz, który Ci jutro życie uratuje? a może to znana pisarka?
            i tak sobie rzucasz - durna...
            jak byle gówniarz
            jak dla mnie to bez sensu, no, zaprawdę powiadam: bez sensu

            ps. ciotka żyje, ma się dobrze, żadne "była" smile
            • maciekqbn Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 24.01.12, 22:14
              Oceniłem ja dokładnie na tej samej zasadzie jak ona oceniła "wszystkich samców".
              Tylko tyle.
              • lampka_witoszowska Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 24.01.12, 22:21
                o nie, misiu, ona oceniła na podstawie obserwacji i rozmów z samcami na przestrzeni swojego niekrótkiego życia
                a Ty na podstawie jednego zdania
                • altz Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 24.01.12, 22:36
                  Do jakich mądrości doszła Ciotka na temat samic? wink
                  • lampka_witoszowska Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 24.01.12, 23:10
                    nie przekażę, bo nie będę mogła zacytować dosłownie
                    ciotce zdarza się wypowiadać wbrew netykiecie big_grin
                    (i podejrzewam ją, że ma to w głębokim poważaniu)
                • maciekqbn Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 25.01.12, 01:47
                  lampka_witoszowska napisała:

                  > o nie, misiu, ona oceniła na podstawie obserwacji i rozmów z samcami na przestr
                  > zeni swojego niekrótkiego życia

                  Nie było mi dane obserwować, czy nawet zostać poinformowanym o jej procesie dochodzenia do tych "mądrości".

                  Nie ma sensu bić piany.
      • altz Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 23.01.12, 12:23
        nowel1 napisała:

        > A Twoje ciągłe nawoływania do nieoczekiwania sensownych alimentów są już napraw
        > dę męczące.
        Pomyśl o tym inaczej. Czasami są takie sytuacje, gdzie rodzic nie może skutecznie pracować, bo jest ciągany po sądach, sprawy się ślimaczą, a koszty rosną. Czasami są spóźnienia kilka dni, nie rozumiem, jak nie można tego uwzględniać, o ile się ufa rodzicowi?

        > W Twoich postach wszyscy tatusiowie są biedakami, których udział w
        > utrzymywaniu własnego dziecka zrujnuje.
        Większość osób ma zarobki w granicach 1300-1500 zł netto. Jak za to przeżyć, jeśli się chce "sensownych" alimentów, powiedzmy w wysokości 1000 zł i dodatki okolicznościowe?
        Jeśli ktoś tego nie rozumie, powoduje degradację rodzica i przyszłe kłopoty finansowe dziecka. Dziecko i tak za to zapłaci, mam nadzieję, że kiedyś zrozumie ten mechanizm i wyklnie mamuśkę! Wydaje się tyle, ile się ma.
        Niektóre panie wychodzą za mąż za żabę, a później naiwnie liczą, że on jest księciem.
        • nowel1 Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 23.01.12, 13:07
          Sprawdziłam
          Wygląda to tak:
          PRZECIĘTNE WYNAGRODZENIE W GRUDNIU 2011 PRZEKROCZYŁO 4 000 PLN
          Jak podał GUS, w sektorze przedsiębiorstw wyniosło 4 012,39 PLN bez wypłat nagród z zysku. W czwartym kwartale 2011 było to 3 769,83 PLN, w odniesieniu całorocznym – 3 597,87 PLN.
          • altz Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 23.01.12, 13:21
            nowel1 napisała:

            > Sprawdziłam
            > Wygląda to tak:
            > PRZECIĘTNE WYNAGRODZENIE W GRUDNIU 2011 PRZEKROCZYŁO 4 000 PLN
            > Jak podał GUS, w sektorze przedsiębiorstw wyniosło 4 012,39 PLN bez wypłat nagr
            > ód z zysku. W czwartym kwartale 2011 było to 3 769,83 PLN, w odniesieniu całoro
            > cznym – 3 597,87 PLN.

            Źle sprawdziłaś w takim razie. To nie jest przeciętne, ale średnie.
            Liczą się zarobki najczęściej występujące, a nie średnia.

            10% pracowników ma płacę minimalną czyli coś około 1000 zł netto
            tylko 40% pracowników przekracza 2000 zł na rękę.
            duża grupa jest na bezrobociu albo zupełnie poza spisami, po prostu nie istnieją. wink
            Część pracowników ma sporą część zarobków "pod stołem", ale na to jest brak danych.
            Około 35% gospodarki to szara strefa.
            Tak więc widać że jest to mocno skomplikowane, ale Twoje szacunki są za bardzo pozytywne.
            Ja widzę zbyt wiele osób wokoło, które mają do 1500 zł netto, żeby to nie była prawda.
            • dydaki Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 23.01.12, 13:23
              To jest przeciętne wynagrodzenie, sięgnij do źródeł i nie bzdurz.
              • dydaki Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 23.01.12, 13:27
                I jeszcze biorąc pod uwagę wielkośc szarej strefy w Polsce, realne przeciętne wynagrodzenie jest wyższe, bo w 90% osoby zatrudnione oficjalnie na wynagrodzenie minimalne drugie tyle a często i więcej dostają pod stołem, jedynie jest to nieozusowane.
                • altz Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 23.01.12, 14:05
                  dydaki napisała:

                  > I jeszcze biorąc pod uwagę wielkośc szarej strefy w Polsce, realne przeciętne w
                  > ynagrodzenie jest wyższe, bo w 90% osoby zatrudnione oficjalnie na wynagrodzeni
                  > e minimalne drugie tyle a często i więcej dostają pod stołem, jedynie jest to n
                  > ieozusowane.

                  Proszę o dowód na te 90%! big_grin
                  Wydaje mi się, że nie wiesz, co to jest przeciętne wynagrodzenie.
                  To jest ustalany wskaźnik, bliski średniej.
                  Nie ma to nic wspólnego z najczęstszą płacą.
                  • szizumami Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 23.01.12, 14:55
                    dane sttystyczne i srednia
                    mam pytanie --na 10 osób --3 zarabiaja po 10 tys a pozostałe--7---zarabia po 1 tys na osobe--jaka bedzie średnia?
                    i o czym to swiadczy?
                    bo na pewno nie o tym ŻE 70 %BADANYCH ZARABIA TYLE ILE WYNOSI SREDNIA!
                    • altz Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 23.01.12, 14:59
                      Jeśli jeden zarabia 20 tysięcy, a czworo nie zarabia, to może świadczyć o tym, że czworo zmarło z głodu, chociaż statystycznie miało 4 tysiące pensji!
                      Średnia arytmetyczna jest najgłupszym wskaźnikiem w statystyce.
                      • nowel1 Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 23.01.12, 15:13
                        altz napisał:

                        > Jeśli jeden zarabia 20 tysięcy, a czworo nie zarabia, to może świadczyć o tym,
                        > że czworo zmarło z głodu, chociaż statystycznie miało 4 tysiące pensji!
                        > Średnia arytmetyczna jest najgłupszym wskaźnikiem w statystyce.

                        A co powiesz na medianę?
                        Ok.2700. Nadal trochę odbiega od twoich "1000-1300 na rękę".
                        • zabelina Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 23.01.12, 15:19
                          Odbiega, to fakt - 1947 zł nettosmile
                          • lampka_witoszowska Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 23.01.12, 15:26
                            jak ktos tyle zarabia, to się nei puszcza trzęsąc tyłkiem przy okazji, żeby żona nie odkryła, bo mniej więcej wie, że alimenty go zeżrą
                            podobnie kobieta wtedy często nei myśli o rozwodzie, tylko jak związać koniec z końcem

                            rozwody najczęściej zdarzają się, gdy płynność finansowa daje jako taki poziom bezpieczeństwa
                            • altz Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 23.01.12, 15:50
                              lampka_witoszowska napisała:

                              > jak ktos tyle zarabia, to się nei puszcza trzęsąc tyłkiem przy okazji, żeby żon
                              > a nie odkryła, bo mniej więcej wie, że alimenty go zeżrą
                              > podobnie kobieta wtedy często nei myśli o rozwodzie, tylko jak związać koniec
                              > z końcem
                              Nie wiem, podobno zdrada to powód tylko 24% rozwodów.

                              > rozwody najczęściej zdarzają się, gdy płynność finansowa daje jako taki poziom
                              > bezpieczeństwa
                              Nie jestem do tego przekonany.
                              • lampka_witoszowska Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 23.01.12, 16:33
                                Nie wiem, trzeba jakieś statystyki znaleźć.
                                ale widząc różne środowiska - te uboższe jakoś bardziej tkwią w "nie wypada", a bogatsi nie szczypią się zbytnio i jak wszystko prowadzi do rozwodu to ten rozwód zwykle biorą

                                w większości, nie wszyscy

                                a co do zdrad - czy wliczono w te 24% powody prowadzące do zdrady? - i poczucie pewności czy bezpieczeństwa, że się nie zostanie na lodzie, że jest zastępstwo byłego/byłej?

                                ubogie kobiety z reguły godzą się na pijącego/bijącego, bo albo nei mają gdzie iść, albo nei mają pieniędzy, a on jakies czasem przynosi

                                ale to moje odczucia i rozmowy z zaprzyjaźnionymi policjantami (tymi dobrymi, co dzieciaka by nei odwieźli pod monopolowy smile) - a nei liczby
                                • altz Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 23.01.12, 16:52
                                  lampka_witoszowska napisała:

                                  > ubogie kobiety z reguły godzą się na pijącego/bijącego, bo albo nei mają gdzie
                                  > iść, albo nei mają pieniędzy, a on jakies czasem przynosi

                                  Ja znam takie związki, liczba mnoga jest odpowiednia.
                                  Ekstremalny przykład, pani została z pijakiem, teraz ma synów pijących i bezrobotnych, męża pijącego i już nie chce wszystkich zostawić, bo sobie nie poradzą bez jej pieniędzy, poza tym, chłopaki już nie to zdrowie mają.
                                  • lampka_witoszowska Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 24.01.12, 14:53
                                    i dlatego wolność to niezależnosc
                                    i dlatego rozwody są dobre
                                    i dlatego też dobrze, że żyjemy w czasach, kiedy "tak łatwo, panie, się rozwieść" - bo dojdziemy do równowagi, gdy ludzie o związek - oboje - dadzą radę zawalczyć, a chore związki czy związki z ludźmi "chorymi" będą się rozpadały bez patrzenia na pieniądze, opinię społeczną czy oddanie kościołowi
                                    zresztą mądrzy księża już teraz więcej czasem potrafią pomóc niż niektórzy przyjaciele
                        • altz Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 23.01.12, 15:46
                          nowel1 napisała:

                          > A co powiesz na medianę?
                          > Ok.2700.

                          zabelina napisała:
                          > Odbiega, to fakt - 1947 zł nettosmile

                          Dodam, że ja pisałem o typowych zarobkach w przedziale 1300-1500. Nie 1000-1300.
                          Poza tym mediana jako wartość środkowa niezbyt mnie interesuje, wolę grupę najbardziej licznych przedziałów, one opisują dobrze sytuację przy zmianie pracy i mieszkania, a takie sytuacje są częste przy rozwodach.
                          • zabelina Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 23.01.12, 16:42
                            altz napisał:

                            > nowel1 napisała:
                            >
                            > > A co powiesz na medianę?
                            > > Ok.2700.
                            >
                            > zabelina napisała:
                            > > Odbiega, to fakt - 1947 zł nettosmile
                            >
                            > Dodam, że ja pisałem o typowych zarobkach w przedziale 1300-1500. Nie 1000-1300
                            > .
                            > Poza tym mediana jako wartość środkowa niezbyt mnie interesuje, wolę grupę najb
                            > ardziej licznych przedziałów, one opisują dobrze sytuację przy zmianie pracy i
                            > mieszkania, a takie sytuacje są częste przy rozwodach.

                            Teraz to chyba ja Ciebie nie rozumiem - mediana jest definiowana jako wartość, powyżej i poniżej której jest jednakowa liczba obserwacji...czyli dzieli społeczeństwo na dwie równe grupy.
                            • altz Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 23.01.12, 16:58
                              zabelina napisała:

                              > Teraz to chyba ja Ciebie nie rozumiem - mediana jest definiowana jako wartość,
                              > powyżej i poniżej której jest jednakowa liczba obserwacji...czyli dzieli społec
                              > zeństwo na dwie równe grupy.

                              Gdyby zarobki miały rozkład w postaci krzywej dzwonowej, to byłoby mi wszystko jedno. Obawiam się, że tak nie jest, krzywa jest mocno niesymetryczna, z przewagą lewej strony i wolałbym zgrupować sąsiadujące przedziały przy medianie w taki sposób, żeby uzyskać jeden przedział, w którym leży powiedzmy 60% wyników. Nie wiem czy mediana nie jest wartością za wysoką.
                              • zmeczona100 Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 24.01.12, 23:29
                                Mediana? A nie moda?
                      • szizumami Re: mamy okulary 23.01.12, 21:02
                        a reszta nie czy co?!
                        przecież to takie proste

                        dodam jeszcze --że byc moze cześc opinii jest na podstawie ankiet
                        piszecie prawde w ankietach?!
                        pamietam taka ankiete opasłe tomisko---odbieram od ludzi a tam niewypełnione lwia cześc..
                        niech sie domyśla--co człek musiał zrobić-żeby w terminie oddac
                        poza tym
                        statystyki tez służa manipulacji
                        • triss_merigold6 Re: mamy okulary 23.01.12, 21:08
                          Wspominałam już, że Twój bełkot jest kompletnie nieczytelny? Pijesz coś zanim siadasz do kompa? Zioło? Źle dobrane leki? Swobodny strumień świadomości?

                          Są instrumenty do pozyskiwania i weryfikacji danych w sposób wiarygodny.
                          • szizumami Re: mamy okulary 24.01.12, 18:36
                            ludzie mniej zadufani w sobie jednak rozumieja co pisze
                            zioła tak--ale dziurawiec i przywrotnik --lecznicze
                            jesli idzie o alkohol--to przy mojej sredniej-nie stac mnie
                            zadowolona?!nie musisz mnie czytac!
                            gwoli scisłości
                            • szizumami Re: mamy okulary 24.01.12, 18:48
                              i nie próbuj wyzłośliwić sie dalej --po co i na co
                              i że pewnie na głowe i na swiadomośc
                              bo swiadomośc zielarska-watpie żeby ci była znana-;jak i równiez to--co ci
                              naprawde "środki i instrumenty" masowe wciskaja
                              • maciekqbn Re: mamy okulary 24.01.12, 21:02
                                szizumami napisała:

                                > i nie próbuj wyzłośliwić sie dalej --po co i na co
                                > i że pewnie na głowe i na swiadomośc
                                > bo swiadomośc zielarska-watpie żeby ci była znana-;jak i równiez to--co ci
                                > naprawde "środki i instrumenty" masowe wciskaja

                                Podoba mi się to, co piszesz, ale nie to JAK piszesz.
                                Sądzę, że powinnaś popracować trochę nad forma wypowiedzi, bo w przeciwnym razie złośliwcy zamiast ustosunkować się do treści prezentowanych przez ciebie opinii będa się czepiać wyglądu Twoich wpisów. A powiem Ci szczerze, że ciężko się to czyta, choć niejednokrotnie masz rację.

                                Zacznij stosować wielkie litery na początku znania, kropki na końcu, znaki interpunkcyjne po środku. Stosuj odstępy miedzy wyrazami, używaj mniej myślników i wielokropków. Wpisy będą znacznie bardziej czytelne i złośliwi się od Ciebie odczepią.
                                • szizumami Re: mamy okulary 25.01.12, 13:07
                                  Domyslam sie o co chodzi
                                  i twoja uwaga jest motywujaca,nie zaś obrazajaca j.w
                                  takie pisanie wynika z pospiechu,który wymusiło na mnie życie;czatujacych nede mna chetnych do kompa również
                                  i z nieprzywiazywania uwagi do takich drobiazgów,
                                  kiedy trzeba to pisze w normie/tu nie mam wprawy-
                                  ale postaram sie na przyszłośc
              • zabelina Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 23.01.12, 15:15
                dydaki napisała:

                > To jest przeciętne wynagrodzenie, sięgnij do źródeł i nie bzdurz.

                Wbrew pozorom Altz nie pisze bzdur, ktokolwiek miał okazję zetknąć się z analizą statystyczną, to wie, że średnia wynagrodzenia, którą podaje GUS to średnia arytmetyczna. Gdyby chce się pokazać wynagrodzenie najcześciej wystepujące, to korzysta się z mediany, na którą nie mają tak dużego wpływy wartośći krańcowe, czyli najniższe i najwyższe otrzymywane w Polsce wynagrodzenia. I to akurat prawda, że większość ludzi w Polsce zarabia poniżej średniej podawanej przez GUS.
                • dydaki Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 23.01.12, 15:33
                  sformułowanie "przeciętne wynagrodzenie" ma od lat swój unormowany status prawny, posługuje się nim gus, zus, itd i wiadomo z czego jest liczone.
                  a, ze altz akurat nie uznaje tego słowa bo z czym innym mu się kojarzy to jego problem.
                  • zabelina Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 23.01.12, 15:45
                    dydaki napisała:
                    > sformułowanie "przeciętne wynagrodzenie" ma od lat swój unormowany status prawn
                    > y, posługuje się nim gus, zus, itd i wiadomo z czego jest liczone.
                    > a, ze altz akurat nie uznaje tego słowa bo z czym innym mu się kojarzy to jego
                    > problem.

                    Oczywiście, że "przeciętne" wynagrodzenie ma swoją ustaloną definicję: www.stat.gov.pl/gus/5840_2880_PLK_HTML.htm
                    Co nadal nie zmienia faktu, że to nie mediana tylko średnia arytmetyczna, więc w tym akurat Altz ma rację, że wiekszość społeczeństwa zarabia poniżej średniej.
                  • zabelina Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 23.01.12, 15:46
                    dydaki napisała:
                    > sformułowanie "przeciętne wynagrodzenie" ma od lat swój unormowany status prawn
                    > y, posługuje się nim gus, zus, itd i wiadomo z czego jest liczone.
                    > a, ze altz akurat nie uznaje tego słowa bo z czym innym mu się kojarzy to jego
                    > problem.

                    Oczywiście, że "przeciętne" wynagrodzenie ma swoją ustaloną definicję: www.stat.gov.pl/gus/5840_2880_PLK_HTML.htm
                    Co nadal nie zmienia faktu, że to nie mediana tylko średnia arytmetyczna, więc w tym akurat Altz ma rację, że wiekszość społeczeństwa zarabia poniżej średniej.
            • nowel1 Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 23.01.12, 15:11
              > Tak więc widać że jest to mocno skomplikowane, ale Twoje szacunki są za bardzo
              > pozytywne.

              To nie są "moje szacunki"
              To są dane GUS.
          • maciekqbn Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 24.01.12, 20:52
            nowel1 napisała:

            > Sprawdziłam
            > Wygląda to tak:
            > PRZECIĘTNE WYNAGRODZENIE W GRUDNIU 2011 PRZEKROCZYŁO 4 000 PLN
            > Jak podał GUS, w sektorze przedsiębiorstw wyniosło 4 012,39 PLN bez wypłat nagr
            > ód z zysku. W czwartym kwartale 2011 było to 3 769,83 PLN, w odniesieniu całoro
            > cznym – 3 597,87 PLN.

            Średnia to coś takiego, że jak ja mam dwie nogi, mój pies cztery, to średnio mamy po 3 nogi.
            Weź sobie zobacz jaka jest mediana zarobków w Polsce. To Ci coś powie jak kształtują się dochody ludności w naszym kochanym kraju.
            • triss_merigold6 Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 24.01.12, 21:06
              Mediana też - niestety dla Altza i jemu podobnych - jest wyższa niż 1300 netto.
              • altz Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 24.01.12, 21:26
                triss_merigold6 napisała:

                > Mediana też - niestety dla Altza i jemu podobnych - jest wyższa niż 1300 netto.
                Skąd to "niestety"? wink Było już, że to 1970 zł netto. Ciekawe, chciałbym zobaczyć rozkład zarobków.
                Co mi tam, ja już kiedyś byłem milionerem, przed denominacją. wink
                • triss_merigold6 Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 24.01.12, 22:04
                  Wiesz, naprawdę są sposoby na podwyższenie swoich dochodów w celu utrzymywania dzieci na godziwym poziomie i to bez niedojadania. Można np. dorabiać wieczorami, w weekendy lub dni wolne, co było wielokrotnie podnoszone. Można zmienić pracę, zdobyć kwalifikacje potrzebne do wykonywania lepszej pracy i potem zmienić etc. I nie wciskajcie kitu, że prace fizyczne są warte najniższą krajową, mój partner parę lat temu pracował przez parę miesięcy jako zbrojarz i była to naprawdę dobrze płatna robota.
                  • altz Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 24.01.12, 22:34
                    Masz rację, praca jest na budowie, od marca do sierpnia, czyli zazwyczaj pół roku, a potem zęby w ścianę.
                    Żeby kogoś przyjąć na zbrojarza, trzeba mieć niezłe chody, bo ktoś inny musi do tego przyuczyć. Nie jest to jakaś wielka filozofia, średnio inteligentny człowiek, przez tydzień się przeszkoli na dobrego pomocnika, na majstra z rok intensywnej pracy, ale nikt tego nie chce robić, nie wiedzieć czemu.
                    Myślę, że żyjesz w innym świecie, ja nie znam żadnym prac wieczornych czy w dni wolne, takich prac nie widziałem od kilku dobrych lat. Może i o tym się mówi, ale jakoś nikt nie podaje przykładów.
                    Znam tylko prace sezonowe, typu nasadzenia w lesie, ale to już na wiosnę i też trzeba mieć kontakty. Kiedyś można się było zatrudnić u rolnika, teraz już nie ma takiej możliwości, bo też szukają osoby z umiejętnościami i doświadczeniem, a prac w polu nie ma. Co zostaje? Odśnieżanie staruszkom przed domem za 5 złotych, ale śniegu nie ma. wink
                    Założę się, że jestem w stanie zastąpić w pracy 90% osób z forum po miesiącu stażu, ale co z tego? big_grin Zmieniam pracę i mam kłopot z uzyskaniem doświadczenia, jak wszyscy.
                    Zamiast wydawać mnóstwo pieniędzy na wątpliwe umiejętności autokreacji, pewności siebie, pisania CV i inne duperele, dołożono by pracodawcom do solidnych i intensywnych dwu/trzymiesięcznych praktyk na linii produkcyjnej w konkretnych zawodach typu: spawacz, operatora jakiś sensownych maszyn, obrabiarek CNC, spec od płyt g-k, monter solarów, systemów alarmowych itd., a tak to jest dupa, za przeproszeniem.
                    • kobieta306 Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 25.01.12, 11:30
                      Altz, zdradź nam prosze co Ty umiesz, jakie masz wykształcenie, jesli to nie tajemnica oczywiście. To może Ci doradzimy gdzie tej roboty szukać. Póki co jawisz mi się jako ściemniacz. Przesiadujesz na forum dzień i noc chyba, to kiedy Ty masz czas na pracę? Przy komputerze tez nie pracujesz, bo "biurowy" raczej nie jesteś. Zatem chłopie, tak jak pisze Triss - trzeba troche się natrudzić, żeby coś mieć. A Ty byś chciał nic nie robić i żyć na poziomie. Tak się nie da.
                      • triss_merigold6 Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 25.01.12, 13:31
                        Pisałam w innym miejscu: mój "biurowy" znajomy, po narodzinach dziecka wziął dodatkowo 3/4 etatu na nocki na pobliskiej stacji benzynowej, żeby żona mogła zostać na wychowawczym i żeby mieli większą zdolność kredytową. Pada na twarz ale zasuwa i jest z tego dumny.
                        Inny znajomy po latach pracy jako handlowiec, kiedy urodziło mu się drugie dziecko, przyuczył się u własnego teścia na ślusarza i razem prowadzą warsztat. Cienia przygotowania zawodowego do tego nie miał wcześniej.
                        • kobieta306 Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 25.01.12, 13:38
                          szkoda tłumaczyć. Jak się leniem człowiek rodzi, to pracusiem nie umrze. To są cechy charakteru, których się nie zmieni. Dla niektórych Twój biurowy kolega nie bedzie wzorem , tylko frajerem.
                          • altz Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 25.01.12, 13:52
                            kobieta306 napisała:

                            > szkoda tłumaczyć. Jak się leniem człowiek rodzi, to pracusiem nie umrze. To są
                            > cechy charakteru, których się nie zmieni. Dla niektórych Twój biurowy kolega ni
                            > e bedzie wzorem , tylko frajerem.

                            Zauważ, że Ty sama jako pierwsza nazwałaś go frajerem.
                            Ja tylko myślę, ile ten facet tak pociągnie?
                            Znałem takich, czasami ich odwiedzę, lampkę na grobie zapalę.
                    • szizumami Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 25.01.12, 13:23
                      Altz nie znudziło ci sie?
                      nie traćmy nadziei na lepsze i nie ogladajmy sie na pseudo-wszystkowiedzacych
                      nie upadanie na duchu jest najcenniejsza rzecza

                      z mojego życia ----widze,że powolutku kazdy dostaje za swój brak zrozumienia wobec innych
                      niektórych nie uswiadomisz co to dół.Oni musza sami w niego wpasc.;odczuc na własnej skórze
                      nikomu nie życze,ale wystarczy kilka sekund ,aby zawaliło sie całe życie
                      albo i i decyzja i spotkanie--żeby odbudowało!
                      powodzonka!
                      • szizumami Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 25.01.12, 13:32
                        ps.-dla zainteresowanych i nie zaznajomionych
                        a szczególnie tych,którzy mysla,że jest jej w brud wszedzie

                        oferta pracy----pracownik MPO---zwany również "smieciarz"
                        o ofert pracy!--zajecie to jest jednym z lepiej opłacanych,stawki nie moge ujawnic
                        jak sie dowiem u zródła,dokładnie-
                      • altz Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 25.01.12, 13:49
                        szizumami napisała:

                        > Altz nie znudziło ci sie?
                        > nie traćmy nadziei na lepsze i nie ogladajmy sie na pseudo-wszystkowiedzacych
                        > nie upadanie na duchu jest najcenniejsza rzecza

                        Widzisz, że już nie piszę. wink
                        Ja rozumiem tę wiarę we wszystko, "mi się powiodło, więc innym też może się udać". Bez złośliwości, myślę, że to jest szczere.

                        Była tutaj propozycja pracy na stacji benzynowej, u mnie również, 1100 zł za etat z nadgodzinami. Gdyby mógł wziąć 4 etaty, to dałbym radę. wink
                        Ja coś robię, nie tylko siedzę, załatwiam. Miałem trzy bardzo poważne propozycje pracy w styczniu, już już miałem pracować, ale jednak pojawił się jakiś znajomy, albo inne okoliczności i pracy jednak nie ma.
                        Fajne jest takie pytanie z sondowaniem wink "Pracy jest dość, ale najpierw powiedz, co potrafisz, to powiemy, co mógłbyś robić." smile czyli tej pracy jednak nie ma. Gdyby była, to by jakaś propozycja była od razu.
                        Czytam na stronach oferty pracodawców i widzę złożonych ofert 125 sztuk, to już mi się nie chce pisać jako 126. osoba. To jest niepoważne po prostu.
            • nowel1 Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 25.01.12, 13:19
              maciekqbn napisał:


              > Weź sobie zobacz jaka jest mediana zarobków w Polsce. To Ci coś powie jak kszta
              > łtują się dochody ludności w naszym kochanym kraju.


              Wzięłam sobie i zobaczyłam, kilkadziesiąt postów temu. Dobry zwyczaj:przeczytać cały wątek, zanim się skomentuje.
    • dydaki Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 23.01.12, 10:58
      > Tak więc bądźmy mądrzy, nie róbmy na złość, pomagajmy sobie, zadbajmy w ten spo
      > sób o dobro dziecka, nie tylko teraz, ale również w przyszłości!


      Pomoc dla osoby np uzaleznionej to np niedotowanie go, ale pozwolenie by spadł na dno od którego może się odbić.
      Pomoc dla ojca który notorycznie bimba sobie z płacenia alimentów to odesłanie jego sprawy do komornika.
      Pomoc dla ojca który pracuje na czarno i kłamie żeby zaniżyć alimenty na dzieci, to zgłoszenie tego odpowiednim organom skarbowym.
      Niektórzy dorośli działają na zasadzie, że wykonują wysiłek zarabiania tylko wtedy, jesli mają "nóż na gardle" i nie znajdą nikogo innego kto by ich zechciał sponsorować. Dla nich także zasądzenie odpowiednio wysokich alimentów lub danie sprawy do komornika to jedyna presja by zechcieli iśc do pracy.
      Równocześnie te działania to wyraz troski o dzieci, o ich moralne wychowania oraz podstawową egzystencję.

      W pełni więc popieram to stanowisko.
    • kobieta306 Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 23.01.12, 12:34
      Pierdoły i stek bzdur.
      Troska o drugiego rodzica to może być w małzeństwie.
      Po rozowdzie to jest obcy człowiek.
      Czytam,że niektóre panie to obiady nawet byłemu mężowi gotują, w imię dobrych relacji o alimenty nie wnoszą albo mają głodowe. Dla mnie to chore jest. Niedojrzali do małzeństwa, a później niedojrzali do rozwodu. Ludzie nie potrafią podejmowac konsekwencji swoich decyzji takich jak własnie rozwód.
      • altz Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 23.01.12, 12:58
        kobieta306 napisała:

        > Pierdoły i stek bzdur.
        Wyjątkowo się z Tobą zgadzam, piszesz pierdoły i stek bzdur.

        > Po rozowdzie to jest obcy człowiek.
        Bzdura. Od obcego człowieka nie domagamy się alimentów i nie jesteśmy przez lata od niego zależni.

        > Czytam,że niektóre panie to obiady nawet byłemu mężowi gotują, w imię dobrych r
        > elacji o alimenty nie wnoszą albo mają głodowe. Dla mnie to chore jest. Niedojr
        > zali do małzeństwa, a później niedojrzali do rozwodu. Ludzie nie potrafią podej
        > mowac konsekwencji swoich decyzji takich jak własnie rozwód.
        Jeśli gotują, bo tak chcą, to ich sprawa i nikomu nic do tego.
        Alimenty głodowe są bez sensu, znowu się z Tobą zgadzam. Trzeba się starać, żeby były wyższe. Jedni rodzice się dogadują sami, współpracują pomagają przy dzieciach, inni muszą mieć sąd do pomocy bo nie potrafią, albo sobie takich bęcwałów wybrali za żonę czy męża. Widzę że oboje do tej ostatniej grupy należymy, znowu się zgadzamy.
        Postawa: "to jest moje dziecko i się nie wtrącaj" pociąga za sobą postawę: "to są twoje obowiązki finansowe, radź sobie sama". Mało kto chce współpracować z głupkiem, chociaż takie osoby się zdarzają u obu płci.

        Chodzi mi tylko o to, że gdy ojciec zapowiada, że przesunie się termin opłaty o kilka dni, a w konkretnym terminie się to wyrówna i zrewanżuje się i jest w porządku, to nie warto iść od razu do komornika.
        Blokada konta niejednego już doprowadziła do bankructwa. Dzieci za złośliwość matek zapłacą, suma w przyrodzie musi się zgadzać. Będą utrzymywały w przyszłości swoich ojców.
        Jak do tej pory, mężczyźni wypracowują większą część dochodu narodowego w Polsce, być może to się zmieni, ale na forum zdaje się, że kobiety już wyrabiają większą normę. wink
        • argentusa Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 23.01.12, 13:24
          Dzieci za złośliwość m
          > atek zapłacą, suma w przyrodzie musi się zgadzać. Będą utrzymywały w przyszłośc
          > i swoich ojców.
          Bo tak napisał Altz.
          Niesamowite. Gdybym tylko była skłonna uwierzyć. Albo co gorsza przestraszyć się.
          Altz, nudny jesteś z tą swoją krucjatą w obronie niepłacących na czas. Nudny i smieszny miejscami. Twoje apele wcale nie wzbudzaja we mnie chęci uznania kłopotów tych rodziców. Raczej litośc i ubolewanie nad niedojdami życiowymi.
          Ar.
    • zafia Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 23.01.12, 14:01
      Mój mąż zarabia wielokrotność średniej krajowej. Nie płaci dobrowolnie na dziecko - twierdzi, że może w taki sposób zmusi mnie do rozwodu, zgodnego z jego oczekiwaniami - bez orzekania o winie. I nie rozumie, że jest różnica pomiędzy problemami i rodziców, a łożeniem na dziecko.
      I gdzie tu troska o dziecko? Bo o rodzica to bardziej troszczyłam się ja. Do tej pory wysyłałam zdjęcia informowałam o postępach i problemach w szkole. Ale to do czasu. Przyjdzie moment, że masz dość proszenia - przede wszystkim o spotkanie z dzieckiem. I przychodzi czas, że wiesz że musisz dbać o dobro dziecka. O to, żeby dziecko mogło normalnie żyć.
      Wiele osób z forum pisało słowa wsparcia gdy pierwszy raz odezwałam się, że dam radę. I mieli rację. Już nie rozpaczam, idę dalej pomimo że nie wiem z czego spłacę nasze wspólne kredyty. I nie troszczę się o dobre samopoczucie jeszcze męża.
      • kobieta306 Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 23.01.12, 14:13
        zafia napisała:

        > Mój mąż zarabia wielokrotność średniej krajowej. Nie płaci dobrowolnie na dziec
        > ko - twierdzi, że może w taki sposób zmusi mnie do rozwodu, zgodnego z jego ocz
        > ekiwaniami - bez orzekania o winie. I nie rozumie, że jest różnica pomiędzy pro
        > blemami i rodziców, a łożeniem na dziecko.
        > I gdzie tu troska o dziecko? Bo o rodzica to bardziej troszczyłam się ja. Do t
        > ej pory wysyłałam zdjęcia informowałam o postępach i problemach w szkole. Ale t
        > o do czasu. Przyjdzie moment, że masz dość proszenia - przede wszystkim o spotk
        > anie z dzieckiem. I przychodzi czas, że wiesz że musisz dbać o dobro dziecka. O
        > to, żeby dziecko mogło normalnie żyć.
        > Wiele osób z forum pisało słowa wsparcia gdy pierwszy raz odezwałam się, że dam
        > radę. I mieli rację. Już nie rozpaczam, idę dalej pomimo że nie wiem z czego s
        > płacę nasze wspólne kredyty. I nie troszczę się o dobre samopoczucie jeszcze mę
        > ża.



        to stanowisko jest mi bardzo bliskie. Podobnie jak Ty, prosiłam, wysyłałam zdjęcia, żeby się spotkał,żeby zabrał gdzieś dzieci i efekt był żaden.
        Zatem teraz ja tez nie mam juz żadnych skrupułów. Jedyne co moge zrobić, to wywalczyć jak najwyższe alimenty dla dzieci i godnie je na nie spozytkować. Do czego zachęcam wszystkie matki, które sa w podobnej sytuacji. Okres ochronny na jelenie się skończył.
      • altz Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 23.01.12, 14:20
        zafia napisała:

        > Już nie rozpaczam, idę dalej pomimo że nie wiem z czego s
        > płacę nasze wspólne kredyty. I nie troszczę się o dobre samopoczucie jeszcze męża.

        Facet jest świnia i tyle. Tu nie o takich mi chodziło.
        Macie rozłączność? Jeśli nie, to trzeba zrobić to wstecznie sądownie, może wtedy się uda odzyskać pieniądze?
        I nie chodziło mi o samopoczucie, mało mnie obchodzi samopoczucie dorosłych.
        Chodziło mi tylko o pewną uczciwość i troskę o dziecko.
        • kobieta306 Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 23.01.12, 14:25
          altz napisał:
          > I nie chodziło mi o samopoczucie, mało mnie obchodzi samopoczucie dorosłych.
          > Chodziło mi tylko o pewną uczciwość i troskę o dziecko.


          Altz, wyjaśnij mi co to dla Ciebie jest troska o dziecko oraz uczciwość??????? Weź trzy głębsze oddechy, skup sie i napisz wreszcie coś z sensem.
        • zafia Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 23.01.12, 14:34
          Altz zrozumiałam, że chodzi o troskę o dziecko. Mam nadzieję, że nie miałeś takich jak mój mąż na myśli smile. Rozdzielność mamy.
          Troska niektórych małżonków (zarówno tatusiów jak i zaborczych mam) o dziecko przejawa się z niszczeniu finansowo i psychicznie drugiego (o ile sobie na to pozwoli - a ja przez jakiś czas pozwalałam sobie na to).
          • altz Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 23.01.12, 14:56
            Mi chodzi tylko o to, że ludzie mają różnie, życie nie jest takie słodkie, jak się niektórym ludziom spod klosza wydaje. Dzisiaj jest świetna praca, a jutro jej nie ma.
            Mamy z partnerką takie życiowe nastawienie do byłych i do rodziny, jeśli możemy im coś popsuć tylko dla samego popsucia, to nie robimy tego, a mała pomoc niewiele nas kosztuje i nie ma z tym problemu.
            Tu też jest troska o przyszłość dzieci. Jeśli rodzic nie będzie miał swoich pieniędzy w przyszłości, niską emeryturę, straci mieszkanie itd., to w pierwszej kolejności pójdzie do dzieci i taką pomoc sądownie dostanie. Takie sprawy już są liczne i wynik jest tylko jeden, alimenty.
            Tak więc, domagaj się ostro tego, co Ci i dzieciom się należy, ale nie niszcz byłego partnera, choćbyś miała na to ochotę.
            • kobieta306 Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 23.01.12, 21:09
              altz napisał:
              > Tak więc, domagaj się ostro tego, co Ci i dzieciom się należy, ale nie niszcz byłego partnera, choćbyś miała na to ochotę.

              no akurat ja go nie niszczę i ochoty na to nie mam. Domagam się TYLKO tego co się należy naszym dzieciom. Małżonek były ma dzieci w nosie i czasu im ani grama nie poświęca. Zatem o co Tobie w sumie chodzi? Czy Ty już się dla zasady kłócisz, czy mój nick działa na Ciebie jak płachta na byka, bo każda kobieta to oszustka i krętaczka Twoim zdaniem????
              • altz Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 23.01.12, 21:34
                kobieta306 napisała:

                > no akurat ja go nie niszczę i ochoty na to nie mam.
                I dobrze!

                > czy mój nick działa na Ciebie jak płachta na byka,
                Mój Alzheimer mi na to nie pozwala, szczerze mówiąc, nie pamiętam dokładnie kto i co napisał. wink

                > bo każda kobieta to oszustka i krętaczka Twoim zdaniem????
                Tak nie napisałem nigdy.
            • zmeczona100 Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 24.01.12, 23:40
              > Tu też jest troska o przyszłość dzieci. Jeśli rodzic nie będzie miał swoich pie
              > niędzy w przyszłości, niską emeryturę, straci mieszkanie itd., to w pierwszej k
              > olejności pójdzie do dzieci i taką pomoc sądownie dostanie.

              Owszem, dostanie. O ile nie będzie to sprzeczne z zasadami współżycia społecznego (np. niepłacenie alimentów na dzieci).
              • altz Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 25.01.12, 00:36
                zmeczona100 napisała:

                > Owszem, dostanie. O ile nie będzie to sprzeczne z zasadami współżycia społeczne
                > go (np. niepłacenie alimentów na dzieci).

                Czarowanie się dla poprawienia nastroju. Nikt za dzieci płacił nie będzie i nie będzie patrzenia na zasady współżycia społecznego. Tak było kiedyś, teraz już tak nie ma. Pójdzie ojciec czy matka do Domu Opieki i na to zostaną ściągnięte pieniądze bez problemu.
                • zmeczona100 Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 25.01.12, 00:50
                  big_grin

                  Bo to ty powiedziałeś big_grin
                  Ekspert z bożej łaski się znalazł.
                  • altz Re: Troska rodzica o drugiego rodzica troską o dz 25.01.12, 01:02
                    zmeczona100 napisała:

                    > big_grin
                    >
                    > Bo to ty powiedziałeś big_grin
                    > Ekspert z bożej łaski się znalazł.

                    Gadaj zdrów, ale najpierw zobacz jak zapadają decyzje.
                    Chyba, że zmęczona będzie za wszystkie nieszczęśliwe dzieci płacić z własnych pieniędzy. big_grin
                    Chwali się, może medal dostaniesz i zbawienie za życia! wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka