kobieta-000
28.02.12, 16:16
Może któraś z Was ma podobny problem: jestem dla starszego syna ( 16 lat ) wrogiem numer 1!. Dzięki tatusiowi, który zdradzając mnie, mając dziecko na boku ( trzymał to w tajemnicy - nawet przed własnym ojcem - przez 3 lata ), łożąc na tamtego ( dodam niechcianego - jak sam mówi i nieplanowanego dzieciaka z tzw wpadki na wyjeździe służbowym ) "wytłumaczył" w sprytny sposób naszemu starszemu synowi że musiał mnie zdradzać> Co gorsza: w/g jego gróźb zamierza rzekomo udowodnić to przed Sądem. Uwierzycie? MUSIAŁ MNIE ZDRADZAĆ !!!
Problem jest taki, że w obrzydliwy sposób manipuluje starszym synem. Nawet pani kurator na wywiadzie u nas to zauważyła i opisała w swoim sprawozdaniu do Sądu. Młodszy syn ( 14 lat ) nie daje sobie wpierać bzdur zasiewanych przez tatusia. On w przeciwieństwie do starszego jest za mną, chce rozmawiać na "te" tematy, umie wysłuchać dwóch stron. Starszy ma klapki na oczach i zaślepiony jest.
Nie wspomnę jakimi wyzwiskami mnie raczy, w jaki obrzydliwie chamski sposób się do mnie zwraca. Grzecznościowe zwroty nie istnieją w jego słowniku. O całe zło ( wyprowadzka tatusia z domu czyli porzucenie rodziny, zabranie kieszonkowego, brak wakacji z tatusiem - ze mną dzieci były, łożenie na trzeciego swojego dzieciaka ) obwinia właśnie mnie.
Tak się zastanawiam: bo nigdy nie sprawiał kłopotów wychowawczych ( ani w domu ani w szkole ) że sam nie wpadłby na to by w tak okrutny sposób się zachowywać i mnie i swojego młodszego brata traktować. Teraz zauważam, że wzoruje się na swoim ojcu. Słyszał i widział jak mężulek mnie wyzywał, nie okazywał szacunku, gnoił bo wszystko było nie po jego myśli.
Doszło nawet do tego że mężulek odciął arcy kieszonkowe ( po 10 zł dawał naszym synom ) tłumacząc że musi mieć na adwokata by bronić się przed mamusią.
Podsumowując: jako mamie nastolatka jest mi zwyczajnie przykro, boli mnie serce, że własny syn może się tak odwrócić ode mnie. A najgorsze jest to , że nie chce słuchać nikogo innego niż tatusia mimo, że tatuś ma go delikatnie mówiąc GDZIEŚ! Przykład? Proszę bardzo: na wizycie p. kurator się pyta z kim z rodziców dzieci chciałyby mieszkać po rozwodzie? Młodszy ze mną. A starszy z ojcem. Kurator pyta z jakiego powodu. a on na to, że ze względu na zainteresowania motocyklowe i na brak jakichkolwiek obowiązków u taty. Na co tatuś odpowiada, że się nie zgadza, że nie zamierza mieć dodatkowych obowiązków, że nie ma kasy na paliwo ani czasu. A jeszcze trzeba by wozić do szkoły i ze szkoły. A gdzie czas dla niego? Widziałybyście jego, znaczy mężulka oburzenie w oczach! Jakby nasz syn nie był jego synem!
A starszy syn mimo że był przy tym dalej ma klapki na oczach, dalej zapatrzony w tatusia i dalej uważa że to moja wina. Faktem jest że starszy syn był zawsze silniej w wieku nastoletnim związany z mężem. Jak to chłopak i ojciec.
Ale ja już nie daję rady. Psychicznie. W domu przeszukuje mi rzeczy, niszczy moje i brata rzeczy, zdarzyło się że popchnął mnie na drzwi, żąda pieniędzy, trzaska szafkami, obrazą mnie, gnoi nawet przy swoich znajomych itd. Wszystko robi na złość i na przekór.
Nie daję już rady!! Nie wiem co robić.
Czuję się upokarzana jako człowiek, kobieta, MATKA.