heksa_2
08.06.12, 09:24
Tak przy okazji wątku "nielojalność", który założyła nihoa. Kilka dni temu odbyłam rozmowę z moim przyszłym ex,który zapewniał mnie, że zawsze był wobec mnie lojalny. Zapytałam, jak rozumie słowo lojalność, skoro zawsze miał kochanki. Odpowiedział, że był lojalny, za wyjątkiem kochanek. Na pytanie o lojalność finansową, kupowanie kochankom zegarków i viagry z wspólnego budżetu odpowiedział coś w stylu swojego sakramentalnego, że jest tylko facetem.
Ja zaliczyłam lekki opad szczeny na, bo dla mnie lojalność to przede wszystkim wierność, prawdomówność, uczciwość, wszystko to, co mój mąż miał w głębokiej pogardzie. Fakt, że opowiadał w różnych miejscach głodne kawałki, jak to ceni swoją żonę, więc ludzie postrzegali go, jako doskonałego, kochającego męża. Takżem w sytuacji opisanej przez nihoa, na pewno stanąłby murem za mną. W takim sensie zawsze był lojalny. Nigdy nie okazał mi złości ani pogardy wobec innych ludzi. Dla mnie to jednak raczej jest konformizm, a nie lojalność.
Czym dla Was jest lojalność w związku?