Dodaj do ulubionych

kupowanie drogich prezentów

15.06.12, 11:34
Syn (6 lat) chciał zestaw lego za 800 zł. Odmówiłam, bo nie sądzę by mu to było do szczęścia potrzebnesmile Poprosił tatę, tata kupił+dołożył drugi za 500 zł. Teraz syn codziennie pyta kiedy pójdzie do taty, bo chce się bawić tym zestawem. I od razu tata jest super. Fajnie, że chce chodzic do taty (był okres, kiedy był do niego negatywnie nastawiony), ale nie podoba mi sie powód. I nie chodzi o to, że ex ma więcej pieniędzy, a ja mu zazdroszczę, bo bez problemu mogłabym kupić to samo, tylko po pierwsze po co, po drugie wolę takie pieniądze przeznaczyć np. na jakiś wyjazd. Wczoraj zapłaciłam 800 zł u stomatologa za leczenie dziecka, 2 razy w roku jeździmy na wczasy (+ kilka wyjazdów weekendowych), ale przeciez dziecko tego tak nie widzi. Najbardziej się martwię, że syn po prostu stanie się materialistą (jak jego ojciec), będzie oceniał ludzi na tej podstawie i będzie szastał pieniędzmi. Ex w ogóle nie myśli np. o oszczędzaniu jakimkolwiek, nie zabiera dziecka na wyjazdy, nie organizuje czasu, po prostu co jakis czas kupuje drogą zabawkę. Rozmowy nie przynoszą żadnego efektu (z resztą nie spodziewałam się niczego innego). Staram się wpajać dziecku jakies wartości, a potem idzie do taty, który ma te wartości gdzieś.
Obserwuj wątek
    • malgolkab Re: kupowanie drogich prezentów 15.06.12, 11:36
      na moje pytanie czy myśli w jakiś sposób o zabezpieczeniu dziecka, ex odpowiedział "a po co, skoro Ty i Twoi rodzice to robicie?"
      • kategemi Re: kupowanie drogich prezentów 15.06.12, 12:08
        Ty głównie wychowujesz dziecko, więc wiele zależy do Ciebie, jak przedstawisz synkowi sprawy finansowe. 9-latka można uczyć już gospodarowania pieniędzmi. Prowadź z nim rachunkowość domową. U moich dzieci to bardzo pomogło. Nie chcą już gwiazdki z nieba wink. Razem decydujemy na co wydać ( w sensie frykasy ) czy , gdzie i za ile pojechać ?
        • kategemi Re: kupowanie drogich prezentów 15.06.12, 12:09
          Oczywiście 6-latka miałam na myśli.

          • malgolkab Re: kupowanie drogich prezentów 15.06.12, 12:17
            Kategemi, też staram się tak robić i do tej pory nie było problemu. Nie mam jednak wpływu na to co w tej kwestii robi ex mąż. Jemu ewidentnie nie przeszkadza, że syn chce iść do niego tylko po to, by dostać drogi prezent. I syn już zauważył, że jak ja nie chcę czegoś kupić to mówi tacie i ten kupuje (oczywiście tych rzeczy syn nie może zabrac do domu, nawet jak są to prezenty urodzinowe). Na Gwiazdkę, Mikołaja dostaje tam drobnostki, bo tacie zależy, żeby syn wiedział, że drogie prezenty daje tata, a nie Aniołek czy Mikołaj. Z resztą podejście do pieniędzy było jednym z głównych problemów w naszym małżeństwie.
            • sebalda Re: kupowanie drogich prezentów 15.06.12, 12:31
              Mały jest teraz za mały, żeby to wszystko rozumieć, na efekty swojego wychowania musisz jeszcze poczekać, ale dzieci głupie nie są, jak dorastają, potrafią z reguły oddzielić ziarno od plew. Nie zrażaj się obecnymi problemami i podejściem syna, ono jest jak najbardziej naturalne na tym etapie rozwoju, ale jeśli będziesz go wychowywać przez swój dobry przykład, na pewno nie wyrośnie na materialistę, jak by tego może chciał ojciec.
              • malgolkab Re: kupowanie drogich prezentów 15.06.12, 12:46
                Mam nadzieję, że tak będzie.
                Na razie syn to widzi tak, że np. ja zmuszałam go do ćwiczeń logopedycznych, tata stwierdził, że po co go męczyć, ja zabieram go na badanie krwi czy do dentysty - tata do kina, ja ograniczam tv i komputer, u taty można w każdej ilości itd. Ale potem tata chętnie chwali się przed znajomymi synem, który w wieku 5 lat potrafił czytać, pisać i recytować kilkustronicowe wierszyki, a ani razu dziecku wiersza nie przeczytał...
                Poza tym ja np. przywiązuję dużą wagę do nauki, sportu itd. i nie chodzi o to, by syn był najlepszy, ale by po prostu się przykładał i żeby coś robił. U taty w rodzinie wszystko można załatwić kopertą, więc po co się wysilać.
                • sebalda Re: kupowanie drogich prezentów 15.06.12, 12:56
                  Mały ma mądrą matkę, która na czas się wymiksowała ze związku z takim typkiem, więc jest szansa, że sam jest bystrym dzieckiem i obserwatorem. Dziś będzie się buntował przeciwko Twoim wymaganiom, za parę lat Ci podziękuje.
                  Staraj się z nim dużo rozmawiać, nie krytykować wprost ojca, ale rozmawiać o wartościach, podawać pozytywne przykłady. Nie obrażaj się, broń Boże, na dziecko, gdy będzie się buntowało i wykrzyczy Ci, że tata jest lepszy, jesteś na to za mądra, by nie wiedzieć, że to tylko słowa i że są w tym wieku jeszcze naturalne. Jeśli sama będziesz konsekwentna, spójna, będziesz dobrym przykładem, za kilka lat syn wszystko zrozumie i doceni. Teraz musisz się uzbroić w cierpliwość.
                • wolny_czytelnik Re: kupowanie drogich prezentów 15.06.12, 12:59

                  W kwestii zabawek przypominam sobie taką oto sytuację: parę lat temu moja ex zaproponowała zakup dużego domku dla lalek, taki piętrowy i ze wszystkimi bajerami. Bynajmniej nie należę do oszczędzanych, a tym bardziej na własnym dziecku, ale kwotę tym razem uznałem za nieco wygórowaną. Koniec końców, kupiliśmy ten domek. Córa zachwycona…to był prezent gwiazdkowy, gdzieś tak do Nowego Roku fascynacja, a później małe mebelki pokryły się warstwą kurzą.

                  Pewnego dnia moja siostra, która spędzała wtedy z córką dużo czasu, a jej dzieciństwo przypadło na siermiężne lata osiemdziesiąte, postanowiła zrobić własnoręczne domek dla lalek, angażując córkę na wszystkich etapach. Wzięły jakieś duże pudełko po butach, do tego pudełka po zapałkach, z których zrobiły łóżka i inne meble. Klej, farbki plakatowe, tektura i skrawki materiału, do tego dużo wspólnie spędzonego czasu i po tygodniu córka miała drugi domek. Domki stały obok siebie, i chociaż ten zrobiony przez siostrę z córą wyglądał przy tym drugim, jak mieszkanie dla niepłacących czynszu, to do dzisiaj stoi na honorowym miejscu, podczas gdy ten drugi powędrował dawno do piwnicy i słuch po nim zaginął.
                  Córka do dzisiaj wspomina tamtą „budowę”, zaangażowanie i wspólnie spędzony czas.

                  Dzisiaj już wyrasta z zabawek, chociaż jeszcze jakaś lalka i misiek się zdarzy. Chociaż przyznaję, że kiedyś starałem się zrekompensować córce brak czasu drogimi prezentami. Póki dziecko jest małe, taka forma może być dla niego atrakcyjna. Drogi prezent szybko się nudzi, a dorastające dziecko nie da się już tak łatwo przekupić. Tak wynika przynajmniej z moich obserwacji.
              • kategemi Re: kupowanie drogich prezentów 15.06.12, 13:17
                Tak Zgadzam się z sebaldą. Własny przykład uczy najlepiej. Moje dziewczyny, gdy pogorszyła nam się sytuacja materialna często pytały dlaczego nie mogą mieć tego czy tamtego. Nie burczałam na ojca ( no w każdym razie na początku starałam się wink nie burczeć ).Dzisiaj razem wyszukujemy ciuchy na wyprzedaży, wymieniamy się z przyjaciółkami ( ze starszych dzieciaków ciuchy na młodsze ) zabawki ?- temat teraz dość rzadki, chociaż małej kupujemy , ostatnio nawet wymarzoną lalkęsmile, ale głównie spędzamy wspólnie czas, jak tylko się da. Codziennie rower smile i chociaż czasem mam tego dość, bo jestem zmęczona po pracy, to jedziemy na pół godzinki smile do parku. I to jest dla o wiele ciekawsze od lalki po 3 dniach rzuconej obok szafy . I leży tak już z tydzień wink
                • malgolkab Re: kupowanie drogich prezentów 15.06.12, 13:24
                  W domu też synkowi nudzą się szybko zabawki (choć ma kilka ulubionych od dłuższego czasu), zdecydowanie woli takie wspólne, rodzinne działania. U ojca po prostu bywa w sumie 4-6 dni w miesiącu, więc fascynacja trwa dłużej. W sumie i tak to lepsze od tego co robił u taty przez ostatnie kilka miesięcy za kązdym razem (cały dzień grania na kompie/konsoli przeplatany oglądanie bajek na boomerangu)
                  • katja75live Re: kupowanie drogich prezentów 15.06.12, 13:31
                    Lego to jest bardzo dobry prezent. Bardzo kreatywny, i jezeli to jest juz male lego chyba od 6 lat, to nie ma bolu, tata musi mu pomoc skladac, a wtedy moga fajnie spedzic razem czas.
                    • malgolkab Re: kupowanie drogich prezentów 15.06.12, 13:38
                      Wiem, że lego to fajna rzecz, bo syn ma tych zestawów kilkanaście i składa sam te od 5 i od 6 lat bez problemu (nie tylko te małe, wśrednie i większe też). Ale po prostu zestaw za 800 zł to moim zdaniem przesada i tyle. Tata akurat złożył sam, bo 6 - latek nie ma szans, o kreatywności nie ma mowy, bo stoi złożony wg instrukcjismile
                      • mola1971 Re: kupowanie drogich prezentów 15.06.12, 14:58
                        Małgola, a to nie jest tak, że exio te klocki to sobie, a nie małemu, kupił? suspicious
                        Jak to jakieś Lego Technic od 15 lat to na bank sobie.
            • braktalentu Re: kupowanie drogich prezentów 15.06.12, 15:15
              "Nie mam jednak wpływu na to co w tej kwestii robi ex mąż. "

              Nie masz również wpływu na rówieśników przedszkolno-szkolno-podwórkowych, zachowania podpatrzone przez syna w TV pudle, itp. Ludzie są różni, a z katalogu strategii życiowych w perspektywie kilkunastu lat Twój syn wybierze tę najkorzystniejszą dla Niego i miejmy nadzieję, że nie będzie w swoich wyborach zbyt ortodoksyjny. Być może w chwilach pełnej kasy będzie nieodpowiedzialnym rozrzutnikiem; wyjątkowo gospodarnym w czasach niedoboru. A może będzie zupełnie inaczej.
              Twój Ex nie uczy dziecka rozrzutności. Ani Ty nie uczysz gospodarowania pieniędzmi. Oboje uczycie syna, że jak się chce pobawić drogą zabawką to nie ma co gadać z mamą, tylko trzeba iść do taty. To nie wybór podejścia do pieniędzy, to wytrenowana przez Was strategia.

              Wolisz, żeby Twój syn gospodarował pieniędzmi tak jak Ty, czy żeby gospodarował Nimi w sposób najlepszy dla Niego?
              W tym drugim wypadku nauka może nastąpić tylko poprzez doświadczenie własne i konsekwencje własnych wyborów, a Ty możesz ją wspierać np. poprzez dofinansowywanie celów uważanych za Ciebie za istotne.
              Masz tu sześcioletni synu piątaka co poniedziałek. Wydasz na syfne żarcie w szkolnym sklepiku to będziesz mia co najwyżej kłopoty gastryczne i próchnicęł. Uzbierasz do końca miesiąca dwadzieścia złotych to Ci dołożę drugie tyle i kupisz sobie wypasionego resoraka. Wybór należy do Ciebie.

              • malgolkab Re: kupowanie drogich prezentów 15.06.12, 17:55
                staram się uczyć syna doceniania ludzi za to jacy są i co robią i jaki mają do niego stosunek, a nie za to co mu kupują. Syn np. chce iść na weekend do dziadków, bo "ich kocha i się stęsknił' lub "bo robią razem fajne rzeczy", a do taty, bo "kupi mu nowe lego" albo "pobawi się dużym zestawem".

                syn chodzi do przedszkola, tam ma wszystkie posiłki, nie ma "sklepiku", więc nie ma na co wydawać pieniędzy - z resztą ich nie dostaje, za wyjątkiem drobniaków do skarbonki, którą chce otworzyć jak będzie pełna.
                • braktalentu Re: kupowanie drogich prezentów 15.06.12, 22:03
                  No to osiągnęłaś wspaniały efekt wychowawczy. Syn docenia ludzi za to jacy są i jaki mają do niego stosunek. Dziadków kocha , a ojca traktuje jak bankomat. Co Cię niepokoi?
                  • malgolkab Re: kupowanie drogich prezentów 15.06.12, 22:38
                    myślę, że napisałam już wyraźnie co mnie niepokoi, więc nie mam zamiaru się powtarzać. i w przeciwieństwie do niektórych, nie ma satysfakcji z tego, że syn zaczyna traktować ojca jak bankomat, uważam, że to przykre.
                    • zmeczona100 Re: kupowanie drogich prezentów 15.06.12, 22:47
                      Hm...
                      Tzn., że niesłusznie syn tak go traktuje? Niesprawiedliwie, bo ojciec na to sobie nie zasłużył?
                      • malgolkab Re: kupowanie drogich prezentów 16.06.12, 11:48
                        zmeczona100 napisała:

                        > Hm...
                        > Tzn., że niesłusznie syn tak go traktuje? Niesprawiedliwie, bo ojciec na to sob
                        > ie nie zasłużył?
                        Wiesz, bardziej chodzi mi o to, że ja nigdy przez całe życie nie traktowałam kogoś w ten sposób i jakoś tak mi z tym nie po drodze... choć może masz rację, że jak ktoś sobie na takie traktowanie "pracuje" to nie ma się co przejmować
    • zmeczona100 Re: kupowanie drogich prezentów 15.06.12, 16:37
      Myślę, że to raczej przejściowe- ex znajdzie sobie bardziej opłacalne wydatki (na nową panią i jej dzieci np.).
      Mogę Ci tylko napisać, jak to było w przypadku mojego syna, i jak jest dzisiaj.

      Kiedyś (za starych małżeńskich czasów) ojciec kupował sobie miłość i zainteresowanie syna- z tym pierwszym mu się jednak nie udawało, a z tym drugim było ono tylko chwilowe. Po rozpadzie małżeństwa ojciec zintensyfikował swe działania- kupował mu rzeczy drogie, co tylko syn chciał, a nawet to, o czym syn nawet nie marzył. Tak było do zasądzenia wysokości zabezpieczenia- potem zaprzestał kupowania czegokolwiek tłumacząc, że go nie stać. Później znowu się obudził- kiedy niespodziewanie dla niego złożyłam wniosek o podwyższenie zabezpieczenia (mniej więcej rok temu). No i po podwyżce znowu nie kupuje nic, ale tym razem totalnie nic, tłumacząc synowi, że płaci alimenty i nic więcej nie zamierza na niego wydawać.

      Syn od początku (po rozpadzie) zaczął traktować ojca jako źródło zaspokajania swych różnorakich, lecz nie podstawowych czy usprawiedliwionych potrzeb. Przy każdym planowanym spotkaniu mówił mi wprost, na co "naciągnie" tym razem ojca- dodatkowa para markowych butów czy dres, gra na kompa etc.

      Od roku syn ma taką sytuację, że ojciec jeśli coś mu kupi, to jest to tylko z jakiejś okazji- Mikołaj, Gwiazdka czy urodziny, a kupuje mu w ramach prezentów... rzeczy użytkowe (skarpety, koszulki, spodnie), które w dodatku nie są synowi niezbędne (bo je już ma). Syn jest mocno rozczarowany, bo zawsze prezent był dla niego miłą niespodzianką, czymś, co sprawiało mu radość, co wynikało tylko z miłej okazji (a nie potrzeby).

      Nie mam wpływu na to, ile i na co wydaje jego ojciec poza alimentami- i szczerze mówiąc mam to w odwłoku. To ten typ człowieka, który uważa, że ma tracić jedynie to, co mu zasądził sąd (także w kwestii straty czasu na spotkania z dzieckiem- tu traci o wiele mniej, niż sąd mu zaklepał, pomijając zupełnie fakt, że postanowienie dotyczyło tylko minimum, bo mógł korzystać więcej). Za to mam wpływ na wydatki z mojej strony i kształtowanie w jakims stopniu odpowiedzialności własnego dziecka za sposób wydatkowania przez niego w przyszłości własnych pieniędzy. Od początku dużo rozmawiałam z synem, razem robiliśmy zakupy, omawialiśmy to, co i kiedy kupimy (tak jest zresztą do teraz). Syn więc rozumie i przyjął jako oczywistość, że kupuję mu na pewno rzeczy dla niego niezbędne plus jakieś niewielkie przyjemności, no i oczywiście prezenty na specjalne okazje (często zgodnie z życzeniem syna, ale czasami totalna niespodzianka).

      Czasami łudzi się, że np. poprosi ojca o bluzę i ten mu ją kupi, a bluza jest rzeczywiście potrzebna- wie, że jeśli tego ojciec nie zrobi, to ja mu ją kupię, ale w związku z tym np. będziemy musieli zrezygnować z jakiejś przyjemności jeśli budżet może się nie domknąć. Oprócz tego pozwalamy sobie, jeśli mogę, na szaleństwa typu weekendowy wypad do Warszawy czy Krakowa albo całodzienną wycieczkę po naszym grodzie wraz z "wyżerką", tj. porządny obiad z deserem i kolacją w dobrym lokalu wink Nie jest to zbyt częste, bo wolimy zbierać przez cały rok na kilkudniowy wypad wiosenny np. do Londynu, Dublina czy Pragi smile

      Podsumowując- jestem świadoma, że nie tylko ja czy ojciec kształtujemy osobowość dzieciaka, jego stosunek do pieniądza, więc przy wcześniejszym podejściu ojca do kupowania drogich rzeczy nie zmieniałam swojego i nie rozdzierałam szat z tego powodu.
      Czyli - niech Twój syna korzysta, póki ma okazję wink
      • waciaka86 niech Twój syna korzysta, póki ma okazję 15.06.12, 21:25
        niech Twój syna korzysta, póki ma okazję
        • mola1971 Re: niech Twój syna korzysta, póki ma okazję 15.06.12, 21:33
          A jaki to niby zysk dla dziecka? Klocki złożył tatuś, dziecko może sobie na gotową konstrukcję popatrzeć. Gdyby mu kupił klocki adekwatne do jego wieku, lub do Legolandu zabrał, to byłaby inna bajka. A tak to sobie tatuś dobrze zrobił, nie dziecku.
          • malgolkab Re: niech Twój syna korzysta, póki ma okazję 15.06.12, 22:44
            mola1971 napisała:

            > A jaki to niby zysk dla dziecka? Klocki złożył tatuś, dziecko może sobie na got
            > ową konstrukcję popatrzeć. Gdyby mu kupił klocki adekwatne do jego wieku, lub d
            > o Legolandu zabrał, to byłaby inna bajka. A tak to sobie tatuś dobrze zrobił, n
            > ie dziecku.
            dokładnie tak uważam, Molusmile do legolandu syna zabrała mama (której, z resztą, lego nie jarawink)
            • mola1971 Re: niech Twój syna korzysta, póki ma okazję 15.06.12, 22:48
              Małgola, Twój exio widać sam duże dziecko jest. Młody z czasem to zrozumie, a już na pewno z tego powodu nie zarazi się od niego durnym sposobem zarządzania(?!) pieniędzmi.
            • zmeczona100 Re: niech Twój syna korzysta, póki ma okazję 15.06.12, 22:52
              Eh, kobity wink
              Zysk jest taki, że dzieciak po pierwsze- pomagał składać te klocki, a po drugie- bawi się nimi (że pewnie z ojcem? To akurat plus).

              Przecież sama pisałaś, że:

              > Teraz syn codziennie pyta kiedy pójdzie do taty, bo chce się bawić tym zestawem.

              Jeśli w wysokość alimentów nie wliczyłas dentysty, to nie ma powodu, aby mieć pretensje do ex, że nie partycypuje w tych wydatkach.
              • zmeczona100 Re: niech Twój syna korzysta, póki ma okazję 15.06.12, 22:55
                PS I jeszcze pewna nieścisłość wink
                Boisz się o to, aby nie wyrósł na materialistę, ale... sama go uczysz, że fajne są wyjazdy wypoczynkowe kilka razy do roku wink A to przecież nie są podstawowe potrzeby dziecka i kiedyś może mieć to taki skutek, że te wyjazdy staną się dla niego czymś normalnym, naturalnym - jak pieniądze dla jego ojca wink
                • malgolkab Re: niech Twój syna korzysta, póki ma okazję 16.06.12, 11:38
                  Nie sądzę, by wyjazdy na wczasy czyniły z kogoś materialistę, tym bardziej, że syn jest tak samo zadowolony z wyjazdu do ciepłych krajów, jak i do Szczyrku - ważne, że robimy coś ciekawegosmile Generalnie myślę, że większy pożytek dziecko ma z wyjazdu (tym bardziej, że mieszkamy na Śląsku, więc powietrze jest delikatnie mówiąc średniej jakościwink niż z 10 kolejnych zabawek. Gdybym pieniędzy miała mniej to tych wyjazdów też byłoby mniej i w tańsze miejsca, ale można robić chociażby jednodniowe wypady i też pokazać dziecku coś ciekawego...
                  • zmeczona100 Re: niech Twój syna korzysta, póki ma okazję 17.06.12, 14:11
                    > Nie sądzę, by wyjazdy na wczasy czyniły z kogoś materialistę

                    Napisałam z przymrużeniem oka wink Chodzi o to, że i zabawki, i wyjazdy są fajne, ale w zależności od wieku dziecka- takie jest moje zdanie. Za jakiś czas syn bardziej będzie zorientowany w cenach i będzie potrafił skalkulować, że trzy, cztery takie drogie zabawki rocznie to dwutygodniowy pobyt w ciepłym kraju nad morzem i z aquaparkiem i że to bardziej mu się podoba, niż kolejne zabawki wink

                    Twój syn po prostu z czasem i tak Was "podzieli", czyli od każdego z rodziców będzie uzyskiwać to, co jest mu potrzebne i dostępne, a w życiu dorosłym i tak zrobi po swojemu wink
                    • malgolkab Re: niech Twój syna korzysta, póki ma okazję 17.06.12, 19:00
                      zmeczona100 napisała:


                      > Twój syn po prostu z czasem i tak Was "podzieli", czyli od każdego z rodziców b
                      > ędzie uzyskiwać to, co jest mu potrzebne i dostępne, a w życiu dorosłym i tak z
                      > robi po swojemu wink
                      masz rację, chyba tak to trzeba przyjąć i nie denerwować się, choć to nie takie proste w praktycesmile
                • malgolkab Re: niech Twój syna korzysta, póki ma okazję 16.06.12, 11:55
                  Co do podstawowych potrzeb - najpierw zabezpieczam takowe, potem odkładam na "sytuacje nagłe", na końcu planuje wydatki "extra" czyli np. wczasy. Na razie ten system funkcjonuje dobrze, łącznie z tym, że parę miesięcy byłabym w stanie żyć na podobnym poziomie, gdybym nagle straciła pracę. I takiego podejścia chciałabym nauczyć syna. Ex mąż zawsze najpierw kupował ekstrasy, a potem się martwił z czego zapłacić rachunki (zazwyczaj jak mu przychodziło któreś wezwanie) - cała jego rodzina tak funkcjonuje i dla niego jest to ok. No i przede wszystkim jak stwierdził, że coś musi mieć to nic innego nie było ważne.
              • mola1971 Re: niech Twój syna korzysta, póki ma okazję 15.06.12, 22:58
                zmeczona100 napisała:
                bo chce się bawić tym
                > zestawem
                .

                Jeśli ojciec pozwoli mu się tym zestawem bawić, to masz rację. Jednak obawiam się, że tatuś to Piotruś Pan i dziecko ino popatrzeć, na złożoną już konstrukcję, se będzie mogło uncertain
              • malgolkab Re: niech Twój syna korzysta, póki ma okazję 16.06.12, 11:41
                zmeczona100 napisała:


                > Jeśli w wysokość alimentów nie wliczyłas dentysty, to nie ma powodu, aby mieć p
                > retensje do ex, że nie partycypuje w tych wydatkach.

                Alimenty akurat dogadaliśmy wspólnie i uważam ich kwotę za wystarczającą. Choć jednorazowy wydatek w wysokości 800 zł na dentystę do tej pory się nie zdarzał i była to sytuacja "nagła". Bardziej chodzi mi o to, że gdybym wszystkie nadprogramowe pieniądze wydawała na codzienne przyjemności, to na tego dentystę po prostu by nie było.
    • unema Re: kupowanie drogich prezentów 15.06.12, 20:59
      Dzieci uczą się życia kopiując zachowania ważnych dla nich dorosłych, to prawda. Ale druga prawda, że mają swój rozum. I szanse na to że syn zostanie materialistą tylko dlatego że dostaje drogie prezenty od ojca są niewielkie ( moim zdaniem).
      W kwestii absurdalnie drogich prezentów oczywiście jestem przeciwna, ale... czasami...zdarza mi się złamać własne zasadysmile, niestety, pewno jakieś braki z szarego dzieciństwa nadrabiam
      A najczęściej łamałam te zasady właśnie przez klocki LEGO, i przyznaje że kupowałam je nie tylko dzieciom ale sobie też
      I wiesz? Może dzisiaj syn, jako 6 latek jeszcze nie do końca rozumie wartość pieniędzy, ale za jakieś 2,3 lata będzie sobie już świetnie zdawał sprawę że za 2 duże zestawy klocków można mieć świetny wyjazd, i będzie umiał wybrać
    • maciekqbn Re: kupowanie drogich prezentów 18.06.12, 23:03
      malgolkab napisała:

      > Staram się wpajać dziecku jakies wartości, a potem idzie do taty, który ma te wartości gdzieś.

      U mnie jest to samo, tyle, że w druga stronę, że tak powiem. Co więcej, ponieważ ex raczej nie stać na drogie prezenty, to podpuszcza dziecko, że tata powinien kupić to czy tamto (i nie są to rzeczy potrzebne czy rozwijające dziecko ale idiotyzmy typu własny telewizor do pokoju, nowa gra komputerowa itp.), bo jak nie to ... i tu cała litania jaki tata i jego rodzina są źli bo (rzekomo) oszczędzają na dziecku.

      Osobiście uważam, że kupowanie dziecku drogich prezentów - za wyjątkiem tych, które nie tyle służą samej przyjemności dziecka ale przede wszystkim wspomagają jego rozwój - to nic innego jak psucie dziecka poprzez utrwalanie w nim konsumpcjonizmu i przyzwyczajanie do tego, że wszystko w życiu przychodzi łatwo i przyjemnie. Niestety ten model wychowania obecnie wydaje się dominować w wielu (także tzw. pełnych) rodzinach.

      Jeśli są ku temu możliwości finansowe, należy inwestować w przyszłość dziecka zapewniając mu jak najszersze możliwości edukacyjne czy pobudzając jego zainteresowania (zamiast nowej Play Station zafundować np. wycieczkę nad Adriatyk), zamiast nowego komputera i spędzania całych dni na graniu zainteresować dziecko np. krótkofalarstwem. Niestety do tego potrzeba obojga świadomych rodziców, wystarczy, jeden durny rodzic by wszystko zepsuć - dziecko ma tendencje do wybierania łatwiejszych, doraźnie bardziej przyjemnych rozrywek.
      • malgolkab Re: kupowanie drogich prezentów 19.06.12, 10:29
        Maćku, masz całkowitą rację. Pierwszego męża poznałam na I roku studiów i nie zwracałam uwagi wtedy na jego podejście do takich rzeczy, nie widziałam tego, a może "nie chciałam widzieć".
      • zmeczona100 Re: kupowanie drogich prezentów 19.06.12, 18:17
        Maciek, Ty to wiesz, Malgolka, ja i pewnie jeszcze sporo innych osób, ale nie ci, niestety, którzy powinni to wiedzieć uncertain Stąd problemy, a w zasadzie nasze dylematy...
        • malgolkab Re: kupowanie drogich prezentów 19.06.12, 18:34
          Niestetyuncertain
        • maciekqbn Re: kupowanie drogich prezentów 19.06.12, 20:56
          No właśnie. Ogromne dylematy, bo z jednej strony chciałby się dziecku nieba przychylić, z drugiej wiadomo, że tak nie można - i człowiek chcąc jak najlepiej dla dziecka wychodzi na tego najgorszego, bo nie dał na nową grę. A kretynka (ew. kretyn) ex się cieszy, że ładnie dzieckiem może pogrywać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka