Dodaj do ulubionych

to ja chcę odejść

18.07.12, 18:28
Ponad tydzień temu powiedziałam mężowi, że chcę od niego odejść. Mamy dwójkę dzieci 3i6 lat. Myślałam o tym od jakiegoś czasu i jedyne co powodowało, iż zwlekałam była obawa, że nie utrzymam się z mojej pensji.
Przez lata znosiłam trudny charakter męża, jego cynizm i sarkazm. Ostatnio przestał mi ufać i to jak się zachowywał spowodowało, iż podjęłam decyzję, że tak żyć nie chcę.
Przez niego się zmieniłam - niestety na gorsze. Przestałam być sobą. Byłam energiczna i wesoła bez niego, a przy nim wyciszona.
Mąż zaczął sprawdzać moje billingi telefoniczne a potem musiałam się tłumaczyć z kim pisałam lub rozmawiałam.
Jest rewelacyjnym ojcem i kochankiem, ale nie potrafi być dla mnie partnerem. Traktuje mnie jak swoją własność lub córkę, której chce dyktować jak ma żyć.
Przez lata myslałam, że jego pieniądze zrekompensują mi tę pustkę, którą czuję jako kobieta.
Mąż nie dbał o mnie, nigdy nie mówił, że ładnie wyglądam i w ogóle, że mnie kocha.
Przy nim staciłam poczucie, że jestem atrakcyjna. Dlatego zaczęłam szukać potwierdzenia swojej atrakcyjności u innych. Jednak chciałam być wobec niego fair i odejść zanim zwiąże się z kimś innym. On nie zrozumiał, nie spodziewał się - choć mówiłam wielkrotnie, że nie chcę tak żyć.
Mąż podzielił mnie z rodziną, gdyż mamy kredyt we frankach i gdy on chciał go przewalutować ja -jego zdaniem-będąc pod wpływem opinii rodziny nie zgodziłam się. Prawda jest taka, że mój mąż nie potrafi rozmawiać - on mówi. Ma być tak jak on uważa, a pyta jedynie hipotetycznie, ale o tym musiałam się przekonać sama.
Męczył mnie psychicznie, że bank zabierze nam dom, że nie będziemy mieć niczego przez ten kredyt i przeze mnie bo go nie przewalutowałam etc.
Mąż porozpowiadał na około, że chcę go oskubać, że marnuję życie dzieciom, że mi odbiło, że jestem w sekcie etc. a ja nigdy wczesniej nie byłam tak pewna tego że dobrze robię. jednak rodzina - nawet moja- nie wspiera mnie. Myślą, że mi przejdzie, biorą na przeczekanie. a ja czuję, że jestem sama. krzyczę na dzieci bo mąż swoim zachowaniem powoduje, że mam huśtawki nastrojów, brak pomocy rodziny też na mnie źle działa. Moge liczyć na przyjaciółki i kolegę prawnika...i myślę, że na Was.
Jest mi smutno, że muszę przechodzić przez te trudne chwile bez wsparcia rodziny.
Obserwuj wątek
    • tricolour A technicznie jak ma wyglądać Twoje odejście? 18.07.12, 18:38
      Wyprowadzasz się i zostawiasz dzieci? Mąz się wyprowadza? Kto kogo spłaca i czy może sam zostać z kredytem? Kto płaci alimenty?

      Decyzja o rozstaniu to sam początek drogi...
      • buba2002 Re: A technicznie jak ma wyglądać Twoje odejście? 18.07.12, 18:53
        Wydaje się, że Twój mąż jest sporo starszy, majętny i dlatego się z nim związałaś. Myślałaś, że pieniądze zrekompensują wszelkie niedostatki waszego stadła, ale pomyliłaś się i teraz konsekwencje poniosą dzieci... Przecież ojcem jest świetnym. Nie jestem zwolenniczką poświęcania się, utrzymywania związku mimo wszystko, ale decyzja wymaga przemyślenia. Ile masz lat? Jak zorganizujesz sobie życie sama z dziećmi? Gdzie będziesz mieszkać? Z czego się utrzymasz? I jeszcze jedno - mąż nie myślał, że będziesz chciała odejść... A czy on w ogóle wie, co Cię boli? Czy powiedziałaś mu o tym tak, jak tu na forum? Albo napisałaś? Największym problemem jest komunikacja, ale to da się naprawić.
        • kate.bu Re: A technicznie jak ma wyglądać Twoje odejście? 18.07.12, 19:10

          Mój mąż jest starszy ode mnie o 3 lata. Zaczynaliśmy razem od zera. Od stażu po studiach. Decyzję o małżeństwie podjęlismy po 8 latach znajomości (znamy się w sumie 18 lat).
          Kryzys i kredyt we frankach spowodował, że od 5 lat próbuję ratować nasz związek. Wpływałam na teściową, aby mi pomogła wytłumaczyć mojemu męzowi, że zawsze jest wyjście z sytuacji. Chciałam sprzedać dom i przenieść się do bloku - żyć bez kredytu, ale uparł się, że dom jest najważniejszy. mówiłam, że dom to ludzie a nie ściany - nie rozumiał. Gdy codziennie sprawdzał kurs franka i od tego zależał jego humor prosiłam, aby poszedł do lekarza, bo męczy siebie mnie i syna.
          Jakakoliwek wzmianka o zmianach w jego pracy powodowała katastrofę czyli zwolnienia, a co za tym idzie spłata kredytu. Mamy taka zdolność kredytową, że mozemy wybudować jeszcze jeden taki dom, ale on martwi się tylko tym, że wtedy kiedy on chciał ja nie pozowliłam mu przewalutować tego kredytu. To we mnie siedzi i wypala mnie od środka. Chce się od niego uwolnić, bo zatracam siebie.
          Teraz gdy wiem, że chcę od niego odejść odżywam, choć czuję brak wsparcia rodziny. W pracy ludzie mówią, że kwitnę i nie wiedzą dlaczego - o tym że się rozwodzę jeszcze nie wiedzą.
          Rozmawiałam z mężem, ale do niego nie docierały żadne argumenty. W końcu się poddałam.

          • buba2002 Re: A technicznie jak ma wyglądać Twoje odejście? 18.07.12, 19:17
            Nie chce rozmawiać... nic nie dociera...
            Wypisz swoje tezy jak Luter i przybij do drzwi pokoju. Serio! Niech się ustosunkuje. A jak nie, to będzie wiedział, że odchodzisz na poważnie, nie straszysz.
            • kate.bu Re: A technicznie jak ma wyglądać Twoje odejście? 18.07.12, 19:34

              Mój mąż boi się, że zostanie sam. Boi się, że jezeli zostawi mi jakis "majatek" to poznam kogos i ten ktoś "przyjdzie na gotowe".
              A to ja muszę się bać przyszłości, bo z mojej pensji nie jestem w stanie dzieciom zapewnić dostatniego życia. Walczę o wysokie alimenty i o godne warunki do zycia z dziećmi, ale z jego perspektywy to wyglada tak, iż chcę go oskubać;-(
              • buba2002 Re: A technicznie jak ma wyglądać Twoje odejście? 18.07.12, 20:57
                Rozumiem, że moja propozycja wyeksplikowania swoich bolączek na drzwiach od pokoju i otwarcie się na ewentualną rozmowę jest nie do przyjęcia?... Musisz jasno określić, czego chcesz. Może mąż nie wie i traktuje to jak fanaberie. Godzenie się przez lata na daleko posuniętą inwigilację - pewnie dla spokoju - przyzwyczaiło go do tego, że tylko jego zdanie się liczy. Wypowiedz swoje - jak nie słucha to zapisz...
                • kate.bu Re: A technicznie jak ma wyglądać Twoje odejście? 19.07.12, 08:10

                  Ja mówię mu swoje zdanie, ale on musi mieć ostatnie słowo. Moje prośby, groźby, błagania są jak grochem o ścianę. Mąż już nawet nie ma poczucia wstydu. Zrobił się zimny, oschły. Choć teraz próbuje być inny, to na mnie już to nie działa.
                  Słowa, które kieruje do mnie nic dla mnie nie znaczą.
                  Mąż nie ma znajomych, przyjaciól poniewaz nie potrafi zjednać sobie ludzi. W rozmowach się z nich wyśmiewa, bo uważa, że komuś innemu zaimponuje.
                  Przez lata udawałm, że tego nie widzę, choc bolało mnie starsznie, że za takiego buraka wyszłam. Teraz wiem, że nie ma ludzi idealnych, ale wiem, że to co jest najważniejsze w życiu to drugi człowiek - przyjaciel, który bedzie ze mną mimo wszystko.
                  Choć boje się bardzo, że skrzywdzę dzieci tymi przepychankami z mężem to liczę też, że jednak uda nam sie być dobrymi rodzicami dla naszych dzieci.
                  • buba2002 Re: A technicznie jak ma wyglądać Twoje odejście? 19.07.12, 09:17
                    Choć teraz próbuje być inny, to na mnie już to nie działa.

                    Co to znaczy "próbuje?"

                    Przez lata udawałam, że tego nie widzę, choć bolało mnie strasznie, że za takiego buraka wyszłam.

                    No i tak się nauczył, teraz trzeba go oduczyć... Ponawiam pytanie - dlaczego pomysł z tezami na drzwiach jest chybiony? Napiszesz, nie będzie wątpliwości, że nie zrozumiał, że nie wiedział... Ja nie mówię, że nie masz racji, ale będziesz miała spokój, że zrobiłaś wszystko...

                    Choć boje się bardzo, że skrzywdzę dzieci tymi przepychankami z mężem to liczę też, że jednak uda nam się być dobrymi rodzicami dla naszych dzieci.

                    I dlatego - dla dzieci.
              • tricolour Ja się Twojemu mężowi nie dziwię... 18.07.12, 21:00
                ... skoro masz małe wynagrodzenie i jednocześnie oczekujesz wysokich alimentów. Osoba, która ma małe wynagrodzenie stara się o wysokie wynagrodzenie, a nie używa manipulacji do osiągnięcia korzyści finansowej.

                Bo skoro masz małe wynagrodznie to oznacza, że ciężar finansowego utrzymania rodziny spoczął na mężu. To on więcej zarabia. Ty zaś chcesz odejść, by uwolnić się od kredytu, ale jednocześnie zażądasz połowy domu, na który nominalnie zarobił mąż. Do tego wysokich alimentów. Reasumująć: dla Ciebie rozwód oznacza czysty zarobek. Oraz wolność i nowe perspektywy matrymonialne. Nie dziwię się, że mąż odczuwa, że chcesz go oskubać.

                Z drugiej strony: skoro masz mały zarobek i nie jesteś w stanie utrzymać dzieci, to może wyprowadź się sama, a dzieci zostaw mężowi. I płać wysokie alimenty. Co Ty na to?
                • kate.bu Re: Ja się Twojemu mężowi nie dziwię... 19.07.12, 07:56

                  Masz rację. Tak to może wyglądać. Jednak nie mogę zyć z człowiekiem do którego juz nic nie czuję, tylko dlatego, że zapewni godziwy byt naszym dzieciom. Mąż zarabia dużo, bo dużo pracuje i nie jest w stanie na codzień zająć się dziećmi. Pracuje w systemie 3 zmianowym, tak więc opieka nad dziećmi spada jedynie na mnie.
                  By mój M. osiagnął to co teraz ma musieliśmy razem na to pracować. Ja przez cały ten czas dawałam mu wsparcie, motywowałam, zgadzałam się ustępstwa.
                  Wnioskując o wysokie alimenty chcę, aby dzieci nie odczuły radykalnej zmiany jakości ich życia.
                  Mąż twierdzi, że dzieci są dla niego najważniejsze- więc jeżeli tak jest to niech zapewni im godziwy byt.
                • mayenna Re: Ja się Twojemu mężowi nie dziwię... 19.07.12, 09:08
                  Tri, nie tylko wkład finansowy w małżeństwo się liczy.On może pracować na 3 zmiany bo ona zajmuje się dziećmi.
                • dreemcatcher Re: Ja się Twojemu mężowi nie dziwię... 19.07.12, 11:17
                  zaraz cię zjedzą żywcem , pieniądze dla nich nie są ważne dlatego potrzebują ich jak najwięcej
      • kate.bu Re: A technicznie jak ma wyglądać Twoje odejście? 18.07.12, 18:59

        Chcę odjść z dziećmi
        Dom z kredytem mąż chce sprzedać i dalej nie wiem bo nie potrafimy w tej kwestii się dogadać;-(
        Mąż ciągle zmienia zdanie, myślę, że liczy, że jednak nie odejdę.
        Mąż pracuje na 3 zmiany więc póki co dla dobra dzieci zostaliśmy razem w domu. Nie mam gdzie się wyprowadzić, a bardzo chętnie bym to zrobiła, aby wszystkim udowodnić, że na prawdę chcę rozwodu.


    • mayenna Re: to ja chcę odejść 19.07.12, 09:16
      Przeczytałam twoje posty. Może szansą byłaby dla was terapia małżeńska? Tylko tak mi jakoś przebija, że ty już o kimś innym myślisz, nie o mężu...

      Mąz jest dobrym ojcem, kochankiem, zapewnia wam dobry byt - jest podstawa do pracy nad związkiem.
      • buba2002 Re: to ja chcę odejść 19.07.12, 09:20
        Też odniosłam takie wrażenie. Nie chcesz nic naprawiać, ale zepsuć do końca i budować na nowym gruncie. A jeśli rodzina się z Tobą nie zgadza, to masz żal, że Cię nie wspierają. Rodzina jest w temacie, znajomi i przyjaciele - mniej, więc wspierają, a forum...
    • smutnyaniol Re: to ja chcę odejść 19.07.12, 09:47
      Może powiedz o co chodzi tak naprawdę, bo ta historia jest mało spójna. Zdecydowałaś się na odejście i co dalej zrobiłaś? Masz gotowy pozew, szukasz mieszkania czy na razie czekasz na to co da ci mąż?
      • sebalda Re: to ja chcę odejść 19.07.12, 10:30
        A teraz tak bardzo szczerze: jest ktoś, w kim masz wsparcie? Przyjaciela? Kogoś, kto widzi Twoje zalety i to, jak się męczysz z mężem, pociesza, wysłucha? Kolega z pracy?
        Oczywiście najpierw chcesz uczciwie rozstać się z mężem, ale potem się zobaczy? Może przyjaźń przerodzi się w coś poważniejszego?
        • pomichal Re: to ja chcę odejść 19.07.12, 11:09
          Kate, uważaj, napuszczają cię samą na siebie smile Przecież widać, że już strażniczki moralności najpierw - nie wiadomo na jakiej podstawie - ustaliły , że jesteś młodą laską, która dla kasy poleciała na starszego gościa, a tera z się z nim nudzi (Buba: "Wydaje się, że Twój mąż jest sporo starszy, majętny i dlatego się z nim związałaś. Myślałaś, że pieniądze zrekompensują wszelkie niedostatki waszego stadła, ale pomyliłaś się "). Ale gdy to zdementowałaś, to powoli przechodzą do koncepcji - wszystkiemu jesteś winna, pewnie masz kochanka, więc próbujesz się wykręcić z małżeństwa, ale jednocześnie trochę kasy z tego uszczknąć. One tu z kilku zdań potrafią całe twoje życie sobie wyobrazić, wiedzą o tobie wszystko, nawet więcej niż tysmile
          Jeszcze dziś, najpóźniej jutro, dowiesz się całej prawdy o swojej podłości smile
        • kate.bu Re: to ja chcę odejść 19.07.12, 11:29

          Są mężczyźni wokoło, ale nie ma nikogo z deklaracjami - faktycznie wtedy byłoby mi łatwiej odejść. Nie bałabym sie tak przyszłości.
          Myślałam, że jak powiem mężowi, że odchodzę to będę fair przed nim, że go nie zdradziłam, choć szukałam u mężczyzn potwierdzenia swojej atrakcyjności.
      • kate.bu Re: to ja chcę odejść 19.07.12, 10:56

        Rozmawiałam z prawnikiem, nie wyprowadziłam sie bo nie mam gdzie. Próbuje dogadać sie z mężem, aby nie dzielić majatku i ustalić alimenty.
    • argentusa Re: to ja chcę odejść 19.07.12, 11:14
      "Myślą, że mi przejdzie, biorą na przeczekanie. a ja czuję, że jestem sama. krzyczę na dzieci bo mąż swoim zachowaniem powoduje, że mam huśtawki nastrojów, brak pomocy rodziny też na mnie źle działa."

      Mam inne zdanie na ten temat. To nie mąż, tylko TY isę tak zachowujesz. I to Twój wybó,że tak robisz.
      Zdecyduj, albo jesteś dorosła i po dorosłemu SAMODZIELNIE podejmujesz decyzję i działania, albo małą dziewczynka z Ciebie i potrzebujesz "pleców".
      Ar.
    • dreemcatcher Re: to ja chcę odejść 19.07.12, 11:27
      piszesz że facet dużo pracuje by zarobić na kredyt itd, brałaś pod uwagę że ten wzrost raty tak an niego działa , że spala sie facet w ten sposób , pracuje na 3 etatach jest wykończony psychicznie czy tam fizycznie( nei wiem co robi) ale zdaje sobie sprawę długo tak nie pociągnie, że może się odmienić i zostanie jeden etat. Ty zarabiasz jakieś grosiwa i jednocześnie chcesz budować swoje szczęście i szczęście waszych dzieci jego pieniędzmi.
      Zostaw mu dzieci i ty płać alimenty bo dotychczas to on utrzymywał was niech facet odetchnie psychicznie.
      • kate.bu Re: to ja chcę odejść 19.07.12, 11:34

        Mąż pracuje na 3 zmianach a nie etatach.
        Pracuje bo czuje sie odpowiedzialny, ale nie daje mi i dzieciom poczucia bezpieczeństwa widząc wszędzie tylko sytuacje bez wyjścia.
        • smutnyaniol Re: to ja chcę odejść 19.07.12, 11:49
          A ty czym sie od niego róznisz? Zamiast zawalczyć o rodzinę chcesz po prostu odejść i zabrać co się da bo inczej nie masz szansy sobie poradzić.
          Może już czas dorosnąć i ponosić konsekwencje, powiedziałaś a to teraz tak zrób. Wyprowadz się, złóż pozew i zobacz jakie będziesz miała cudowne życie.
          A co to znaczy, że szukałaś potwierdzenia swojej atrakcyjności u innych mężczyzn?
          • dreemcatcher Re: to ja chcę odejść 19.07.12, 12:15
            zrozumiała że chce czegoś więcej , mąż nie daje poczucia bezpieczeństwa .... a w zamian dostaje deklarację rozwodu zabranie dzieci i cięzko zarobionych pieniędzy...
            co do potwierdzenia to jest jasne kalkulowała komu moze dać żeby jej poczucie bezpieczeństwa sie zwiększyło, facet z kredytem ma rogi ze się w drzwi nie mieści .
            • kate.bu Re: to ja chcę odejść 19.07.12, 12:19

              no właśnie rogów nie ma, chciałam być wobec niego w porządku, dlatego nie kryję, że chce sobie ułozyć zycie inaczej
              • mayenna Re: to ja chcę odejść 19.07.12, 12:30
                Nie ma rogów, ale ty już jesteś poza małżeństwem.
                Macie małe dzieci, jemu jest rzeczywiście nielekko z tymi obciążeniami finansowymi, a ty eis ewakuujesz bo chcesz się poczuć kobietą? Dobrze rozumiem sytuację?

                Z innym panem może się też nie ułożyć. Może wcale nie być lepiej.Może nie spotkasz nikogo kto zechce z tobą być na stałe, albo ty nie zechcesz być ze spotkanymi panami? Masz dzieci. Co z nimi?
                Dlaczego rodzina cię nie wspiera?

                Zastanów się dobrze zanim rozwalisz małżeństwo.Macie parę dobrych punktów do jego naprawy. Może warto powalczyć? Poszukać rozwiązań problemów? żeby się nie okazało ze inny pan, ale problemy wciąż podobne.
                • kate.bu Re: to ja chcę odejść 19.07.12, 13:00

                  Tak, czuję się jak poza małżeństwem.
                  Nie myślę, o tym aby szukać męża, ojca dla dzieci, sponsora. Chcę pożyć swoim życiem. Brać odpowiedzialność za swoje decyzję, bez ciągłego krytykowania.
                  Chcę mieć oparcie w partnerze, ale nie potrzebuję bluszcza, który rozlicza mnie z kazdego nieodebranego połaczenia, z każdej spóźnionej minuty.
                  Wiem czepiam się, mam trudny charakter, ale zaczęłam być obojętna na działania męża. Kiedy krzyczałam, płakałam, zrzędziłam - wtedy jeszcze miałam nadzieję - teraz już nie.
                  Ludzie w pracy pytaja mnie, co się ze mną dzieje? Pytam w jakim sensie: pozytywnym czy negatywnym? Odpowiadają w pozytywnym - kwitniesz. Nie odpowiadam, ale czuję, że mogę być wolna i szczęśliwa sama ze sobą. Jeżeli ktoś miałby byc koło mnie, to tylko dlatego, że chce byc ze mną - a nie musi dla dobra dzieci.
                  • smutnyaniol Re: to ja chcę odejść 19.07.12, 13:04
                    To na co czekasz?
                  • mayenna Re: to ja chcę odejść 19.07.12, 13:07
                    Spróbuj to zrealizować w małżeństwie.Jak się nie uda to zawsze możesz odejść.

                    Myslalaś o tym jak na rozwód zareagują dzieci?
                    • kate.bu Re: to ja chcę odejść 19.07.12, 13:14

                      W pewien sposób dzieciom nie byłoby trudno zaakceptować tego, że taty nie ma ponieważ pracując na 3 zmiany są dni gdy ich nie widzi w ogóle-mijamy się.
                      Do lekarza i na wszelkie zwolnienia i tak chodzę ja.
                      Myslę, że jeżeli mąż mi aktywnie pomoże w wychowaniu to dzieci nie odczują, iż mieszkamy osobno.
                      • mayenna Re: to ja chcę odejść 19.07.12, 14:05
                        Nie miej złudzeń; odczują. Jeśli twój mąż jest dobrym ojcem to dzieci bardzo przeżyją rozwód. Moze nie chcieć byc aktywnym ojcem. Jak nadal będzie tyle pracował to zwyczajnie może nie mieć siły na kontakty z dziećmi zbyt często.Co będzie jak to on założy nową rodzinę? Moim zdaniem ma na to ogromne szanse po rozwodzie.

                        A ja rozwiążesz sprawę mieszkania rodziców?
                        • kate.bu Re: to ja chcę odejść 19.07.12, 14:19

                          Próbuję przekonać męża, aby mieszkanie przepisał na dzieci.
                          • mayenna Re: to ja chcę odejść 19.07.12, 15:04
                            Co będzie jeśli tego nie zrobi? Gdzie pójdą twoi rodzice?
                            • kate.bu Re: to ja chcę odejść 19.07.12, 15:10

                              Część pieniedzy z mieszkania dostałam jako darowiznę i to jestem w stanie udowodnić. Teraz wartość tego mieszkania jest duzo mniejsza czyli zbliżona do kwoty darowizny. Jeżeli trzeba będzie w sądzie udowodnię, skąd pochodzą pieniądze. Tę kwestię uzgadniałam juz z prawnikiem.
                          • mala2012 Re: to ja chcę odejść 19.07.12, 22:59
                            czy jesteś pewna że można dziecku/dzieciom zapisać w darowiźnie mieszkanie/dom z obciążoną hipoteką i to jeszcze we franku? Upewnij się bo wg mnie nie można.
                            • kate.bu Re: to ja chcę odejść 20.07.12, 07:45

                              dom z kredytem we franku sprzdajemy
                              natomiast mieszkanie, w którym mieszka mama chcemy przepisać na dzieci
                  • kyrob Re: to ja chcę odejść 24.07.12, 12:23
                    Wyprowadź się na miesiąc, dwa. Zobaczysz jak jest żyć w nowej rzeczywistości. Z tego co piszesz chcesz pozbyć się męża ale broń boże nie jego pieniędzy. Najlepiej gdyby było tak jak teraz ale gdybyś juz nie musiała patrzeć na jego znienawidzona gębę?
                    Pomyśl jak dorosła i jak dorosła weź odpowiedzialność za siebie i niestety za swoje dzieci też sad
                • kate.bu Re: to ja chcę odejść 19.07.12, 13:09

                  Rodzina mnie nie wspiera, bo dla nich byliśmy idealnym małżeństwem, choć myślę, że chodziło im o to, że bylismy idealnymi rodzicami.
                  Ponadto oni zapomnieli jak dużo złego mój mąż zrobił - we mnie to siedzi i nie potrafie mu wybaczyć ograniczania kontaktów z moją rodziną.
                  Poza tym matka wystraszyła się, że nie będzie miała gdzie mieszkać, bo mój mąż straszył, że wyrzuci ja z naszego mieszkania (rodzice mieszkali na 3 piętrze i gdy ojciec zachorował mój mąż zdecydował, że im "pomożemy" i kupimy mieszkanie na parterze; w konsekwencji rodzice mieszkanie sprzedali a my kupilismy im mieszkanie, które było nasze, a oni tylko tam mieszkali - nie spodziewałam się, że będzie do tego zdolny, ale używał przeciwko mnie też tego argumentu).
              • smutnyaniol Re: to ja chcę odejść 19.07.12, 12:31
                kate.bu napisała:

                >
                > no właśnie rogów nie ma, chciałam być wobec niego w porządku, dlatego nie kryję
                > , że chce sobie ułozyć zycie inaczej

                To zacznij, a nie ciągle czekaj na jego kasę. zacznij sama od zera i zobacz jak to łatwo i pieknie.
                • malinkama Re: to ja chcę odejść 19.07.12, 12:37
                  smutnyaniol napisał(a):
                  > To zacznij, a nie ciągle czekaj na jego kasę. zacznij sama od zera i zobacz jak
                  > to łatwo i pieknie.

                  Ja bym radziła nie działać pochopnie, ale jeśli już zacznie sama, to czemu ma zaczynać od zera?
    • anaiss Re: to ja chcę odejść 19.07.12, 12:01
      kate.bu napisała:

      > Przez lata myslałam, że jego pieniądze zrekompensują mi tę pustkę, którą czuję
      > jako kobieta.

      Kate, ale Ty wyszłaś za mąż za człowieka czy za jego pieniądze?
      • kate.bu Re: to ja chcę odejść 19.07.12, 12:15

        za człowieka, którego jak widać nie znałamsad

        on nie miał wtedy kasy, gdy ją zdobył, chciał więcej i więcej. Myślał, że pieniądze zrekompensują mi jego sarkazm, cynizm, brak ciepła, uczucia etc.

        chciałabym pokazać dzieciom, że w życiu trzeba uczyć się na błędach i wyciągać z nich wnioski, chcę aby były optymistami - by czerpały radośc z życia - a nie widziały ciągle zamartwiajacego się o przyszłośc ojca.
        • mayenna Re: to ja chcę odejść 19.07.12, 12:38
          Okazywania uczuć, otwartości, normalnej komunikacji można się nauczyć. Tylko ten facet po prostu nie ma czasu dla siebie i dla was. Haruje na 3 zmiany, na kredyt, którym się zadręcza, a na dokładkę żona mu chce odchodzić bo nie czuje się kobietą. Postaw się w jego sytuacji. Jak on ma to ciepło z siebie wykrzesać? Kiedy?

          Moim zdaniem poszukajcie rozwiązania kwestii kredytu. Niech on trochę odsapnie. Może ty znajdziesz dodatkową pracę? I spokojnie zastanówcie się co dalej. Z naciskiem na szukanie sposobów naprawy małżeństwa. Przypomnij sobie dlaczego go pokochałaś
          Odejść zawsze zdążysz, a dla dzieci warto ratować rodzinę.
          • kate.bu Re: to ja chcę odejść 19.07.12, 14:15

            A swoją drogą czy jego agresja w ataku furii jest do wybaczenia?
            Czy złość jaka by nie była pozwala na takie zachowanie: mąż na moich oczach chciał rozalić sobie głowę o słup, aby powiedzieć, że to ja mu zrobiłam?
            Dusząc mnie, potknął się i rzucił mnie na ziemie - na szczęście dla mnie - bo mogłam się uwolnić.
            Czy mogę to tłumaczyć?
            Mnie jest nawet wstyd sobie o tym przypominać. Krepuja mnie same myśli o tym.
            • smutnyaniol Re: to ja chcę odejść 19.07.12, 14:37
              Widzę, że historia się rowija coraz ciekawiej. Kobieto zastanów się w końcu czego chcesz?
              Chcesz odejść to odejdz, złóz pozew o rowód i podział majątku i ponieś konsekwencje swoich decyzji.
              Jak widzę całe życie byłaś niesamodzielna i teraz to pokutuje. Zasłanianie sie dziecmi, mieszkaniem czy pieniędzmy to tylko wymówki. Po rozwodzie ze wszystkim będziesz musiała sobie sama radzić, więc zacznij już teraz. A skoro rodzina cię nie wspiera to znaczy, że ma ku temu jakieś powodu i może należy się im przyjżeć zanim swoją decyzja zrujnujesz życie wielu członkom swojej rodziny. To nie podkreśli twojej atrakcyjności.
            • mayenna Re: to ja chcę odejść 19.07.12, 15:02
              Zareagowałaś?
              Wezwałaś policję, zgłosiłaś to gdzieś? Do ataku furii wezwałabym pogotowie.
              Czyli teraz mamy trochę inne powody rozstania - przemoc i agresja domowa.
              Po awanturze z duszeniem odeszłabym natychmiast bo bałabym się o siebie i dzieci.
              • kate.bu Re: to ja chcę odejść 19.07.12, 15:20

                Zareagowałam. Gdy zobaczyłam, że się uspokoił pojechałam na pogotowie i noc spedziłam poza domem.
                • tricolour Rozumiem też, że jesteś kaleką... 19.07.12, 16:35
                  ... w trakcie jednej z furii mąż obciął Ci rękę, a potem nogę.

                  Tylko jakoś nie napisałas tego na początku, a dopiero na końcu ponieważ forum nie pali się do porad jak odejść od męża wynosząc jak najwiecej pieniędzy.
                  • kate.bu Re: Rozumiem też, że jesteś kaleką... 20.07.12, 07:55

                    Specjalnie nie napisałam tego na początku, abyście nie oceniali całej sytuacji przez pryzmat jego przemocy i agresji.
                    Twój tekst jest podobny do tekstu lekarza na pogotowiu, który stwierdził, że chcę mieć podkładkę, że to wina męża gdybym w wyniku uderzenia na drugi dzień zmarła. Na szczęscie zaczynam sie uodparniać na takie teksty.
                    • tricolour Czego Ty chcesz od forum? 20.07.12, 09:47
                      Żeby pogłaskało po główce za to, że wolisz rozwalić rodzinę zamiast próbowac ją naprawić?

                      Dzieci masz w dupie. Nawet nie potrafisz sama ich utrzymać korzystając z zawartości głowy i pracy własnych rąk. Jedyną szansę upatrujesz w pieniądzach męża, które on zarabia kosztem rodziny pracując na trzy zmiany. Tej jego pracy jednak nie dostrzegasz, ale wyciągasz ręce po jej owoce. Chcesz się uwolnić od męża, ale do koryta dalej chcesz być przyspawana wysokimi alimentami i podziałem majątku. Czego w takiej sytuacji oczekujesz skoro nawet własna rodzina wyraża dezaprobatę?

                      "Specjalnie nie napisałam tego na początku, abyście nie oceniali całej sytuacji przez pryzmat jego przemocy i agresji" - agresja i przemoc na kardynalne znaczenie w związku. Związek ocenia sie przez pryzmat miłości, szacunku, przemocy, agresji, a nie forumowego pocieszania i rad jak oskubac męża.
                      • kate.bu Re: Czego Ty chcesz od forum? 20.07.12, 11:43

                        Od forum? Obiektywnej oceny sytuacji. Chciałam pogłaskania po głowie, a dostałam kubeł zimnej wody - i dobrze. Nigdy nie szłam z prądem, a decyzje podejmowałam samodzielnie.
                        Miałam problemy z mężęm bo nie chciał ze mną rozmawiać, dlatego szukałam wsparcia w Was. Potrzebowałam rozmowy z osobami spoza otoczenia i dziękuję. Nie chciałam rady, a waszych opinii.
                        • fotm Re: Czego Ty chcesz od forum? 23.07.12, 14:13
                          Kate nie przejmuj się Tri, ja już nawet omijam jego posty, bo mam odruch w...
                          Jeżeli czujesz, że chcesz odejść i to jest odpowiedni moment, to musi być to tylko Twoja decyzja. Ja też tak dziwnie i chaotycznie pisałam i mówiłam przed moim rozstaniem. Nikt nie wiedział o co mi chodzi, milion myśli w głowie. Dopiero na samym końcu zebrałam siłę, żeby opowiedzieć o tym co było prawdziwą przyczyną mojego odejścia. I tak mi nie uwierzyli na początku, bo niby dlaczego mówię o takim czymś na samym końcu. Nie wspierała mnie najbliższa rodzina mówiąc, że rozbijam rodzinę dziecku. Bałam się jak cholera, ale byłam zdecydowana. Rozgrzeszenia na forum nie dostaniesz i pamiętaj, że takie miejsca są pełne sfrustrowanych ludzi, którzy lubią leczyć własne kompleksy na innych.
                          P.S. Nie powiem Ci ile razy słyszałam, że mnie już więcej nie uderzy, bo mnie tak bardzo kocha uncertain
                      • roma113 Re: Czego Ty chcesz od forum? 20.07.12, 14:54
                        tricolour napisał:
                        Nawet nie potrafisz sama ich utrzymać korzystając z zawartości głowy i pracy własnych rąk.

                        ?
                        Myślisz, że Kate jest drugim w historii przypadkiem niepokalanego poczęcia? Czemu miałaby sama dzieci utrzymywać, skoro dzieci mają też ojca?
                      • roma113 Re: Czego Ty chcesz od forum? 20.07.12, 15:03
                        tricolour napisał:

                        > Jedyną szansę upatrujesz w pieniądzach męża, które on zarabia kosztem rodziny pracując na trzy zmiany. Tej jego pracy jednak
                        > nie dostrzegasz, ale wyciągasz ręce po jej owoce. Chcesz się uwolnić od męża, a
                        > le do koryta dalej chcesz być przyspawana wysokimi alimentami i podziałem mająt
                        > ku.

                        smile
                        Kapitalne smile

                        ręce wyciągnięte po owoce, koryto, przyspawaniesmile
                        Też uważam, że skandaliczne jest mniemanie, że po rozwodzie płaci się alimenty na dziecko i dzieli wspólny majątek
            • kyrob Re: to ja chcę odejść 24.07.12, 12:30
              Nie znamy faktów zanim to nastąpiło. Może w pewnym momencie nie zniósł tego co z nim robisz? Może Twoje wszystkie argumenty są jedynie Twoim wymysłem, pomyśl! Rodzina Cię nie wspiera bo widzi co wyprawiasz, znajomi są bardziej za tobą bo są pod wpływem tego co im przekazujesz. I nie poważam tego co zrobił bo to było niedopuszczalne
          • mala2012 Re: to ja chcę odejść 19.07.12, 23:03
            ale co to znaczy, że haruje na 3 zmiany? pracuje zapewne 8h na dobę czyli jak większość Polaków, tych pracujących. Nie róbmy bohatera z pana, który normalnie pracuje. Praca na 2 etaty byłaby już harówką, to prawda.
            • mayenna Re: to ja chcę odejść 20.07.12, 09:28
              Pracowałaś na 3 zmiany? To nie jest jednak tak łatwe jak praca 8h od 7.00 do 15.00. Mało czasu na wypoczynek i bycie z rodziną.Przy takim rytmie trudno jest np. wychowywać normalnie dzieci.
              • sandrad2 Re: to ja chcę odejść 20.07.12, 12:19
                mayenna napisała:

                > Pracowałaś na 3 zmiany? To nie jest jednak tak łatwe jak praca 8h od 7.00 do 15
                > .00. Mało czasu na wypoczynek i bycie z rodziną.Przy takim rytmie trudno jest
                > np. wychowywać normalnie dzieci.


                Wcale taka pewna nie jestem. Znajome osoby pracują na 2 zmiany i mają zdecydowanie więcej czasu na bycie z rodziną i wychowywanie dzieci niż ja pracująca na 1 zmianę. Bo godziny dzienne, nocne, rozkład pracy - kumulują im się dni pracy oraz kumulują się dni wolne od pracy. Nieraz było tak, że były w pracy 2 dni prawie non stop a potem miały 3 dni pełnego wolnego 24h/dobę. A ja przez 5 dni o 8 wychodzę z domu i wracam o 18tej. Więc kto ma szansę dłużej pobyć z dzieckiem? Bo godziny przeznaczone na spanie w nocy to średnie "wychowywanie"..
                • mayenna Re: to ja chcę odejść 20.07.12, 13:07
                  Nie w każdej firmie masz prawo do wolnego za noce czy nadgodziny.W realiach moich znajomych jest praca przez 5 dni na 3 zmiany w sezonie, co oznacza, ze po nocy odsypiasz w dzień, a jak masz drugą zmianę to dzieci wyprawiasz do szkoły i widzisz dopiero po 22. Do tego dochodzi praca w soboty.
                  • sandrad2 Re: to ja chcę odejść 20.07.12, 13:27
                    Normy czasu pracy są jasno określone w przepisach. I wynoszą tyle samo dla wszystkich pracowników. Jak pracuje w sobotę to ma inny dzień wolny w zamian. Za godziny nocne ma wypłatę 20% wyższą od pracy w dzień. Itd itp. Za pracę w święta i niedziele ma dzień wolny. Jeśli nie ma szansy odebrać dnia wolnego to dostaje dwukrotną pensję za tę pracę.
                    Nie demonizuj.
                    • mayenna Re: to ja chcę odejść 20.07.12, 13:56
                      Sandra, zapraszam do mnie. Przyjedź to pokażę ci jak pracuje się na Mazurachsmile.pokażę ci umowę o pracę mojego syna i jego pasek zarobków.
                      Przyjaciółka, jak próbowała dochodzić swoich praw bo ma dzieci, to po sezonie dostała wypowiedzenie - zwolnienia grupowe -i już do firmy nie mogła wrócić.

                      Nie demonizuję. Praca na 3 zmiany, nawet w taki sposób jak mówisz, nie jest łatwa.
                      Ale ja tu bardziej staję po stronie faceta bo jest dość przyzwoity, a główny problem to chyba oczekiwania żony - ona chce od niego czegoś innego niż on jej daje.
                      • sandrad2 Re: to ja chcę odejść 20.07.12, 15:50
                        Ale co w związku z tym, że w Polsce nie przestrzega się przepisów prawa w prywatnych firmach? Myślisz że tylko "zmianowi" tego doświadczają? Ci co nie mają zmian to sielanka i 300% płatna każda nadgodzina ponad etatowe 8? Demonizujesz, użalając się nad facetem który taką pracę ma jaką chciało mu się znaleźć. Jak moja znajoma płacząca nad swoim żonatym kochankiem jaki to on biedny bo musi zjeżdżać pod ziemię w kopalni bo niedobra żona go ciśnie na zarabianie - pan jest sobie dobrze wynagradzanym kierownikiem i jak raz w miesiącu zjedzie na dół to góra.
                        Skąd wiesz jak u nich jest? Może facetowi odpowiada właśnie taki tryb pracy bo zawsze może powiedzieć upierdliwej marudzącej żonie "odczep się i nic ode mnie w domu nie wymagaj bo ja jestem zmęczony/niewyspany/blabla".
                        Co nie zmienia faktu, że kobieta oprócz patrzenia na kasę zarobioną przez męża powinna zacząć od tego by samej przyzwoicie zarabiac a jak do dzieci trzeba wziąć opiekunkę to się z mężem na koszta złożyć.
        • smutnyaniol Re: to ja chcę odejść 19.07.12, 14:39
          kate.bu napisała:

          "a nie widziały ciągle zamartwiajacego się o przyszłośc ojca."
          A kto się ma zamarwiać, bo ty raczej nie stanowisz wsparcia dla męża w tej materii. Skoro jest wam cięzko to weź sie do dodatkowej pracy i go odciąż.

          • kate.bu Re: to ja chcę odejść 19.07.12, 14:57

            Finansowo nie jest nam ciężko. To z męża punktu widzenia jest ciężko bo wszystko widzi w czarnych barwach. Chce mieć plan na całe życie, a gdy pojawia się jakaś przeszkoda załamuje się .
            • blackglass Re: to ja chcę odejść 19.07.12, 15:51
              dreemcatcher napisał:
              > Zostaw mu dzieci i ty płać alimenty bo dotychczas to on utrzymywał was niech fa
              > cet odetchnie psychicznie.

              Aż oplułam monitor.

              Tak zostaw mu dzieci- a kto się nimi zajmie jak Ona mu je zostawi?
              Niańka/opiekunka? Przecież chłop pracuje w trybie 3 zmianowym...
              • teuta1 Re: to ja chcę odejść 19.07.12, 19:57
                Kurczę, a ja widzę coś innego niż pozostali. Widzę faceta rozliczającego z minut nieobecności, czepialskiego, pragmatycznego aż do bólu, gdy mu to odpowiada. Takiego, który zrzuca na drugą osobę odpowiedzialność za decyzję podjętą wspólnie (ostatecznie nie przewalutowali kredytu). Nazbyt czułego wobec dzieci i oschłego wobec matki. I jeszcze - gdy żona proponuje rozwiązanie w postaci sprzedaży domu i kupna mieszkania, okazuje się, że jej pomysły są beznadziejne, choć oficjalnie powodem do dąsów jest kredyt. A może wcale nie....
                • kate.bu Re: to ja chcę odejść 20.07.12, 07:48

                  Dokładnie mąż obarcza mnie odpowiedzialnością za każdą złą decyzję.
                  • smutnyaniol Re: to ja chcę odejść 20.07.12, 10:44
                    Przykro mi kate ale Twoja historia mnie nie przekonuje. Jest w niej dużo niejasności, dodawanych faktów i zmian. Ofiary przemocy funkcją zupełnie inaczej.
                    Tobie chodzi jedynie o pieniądze. Czy wy czasem nie mcie rozdzielności majątkowej z mężem?
                    • kate.bu Re: to ja chcę odejść 20.07.12, 11:37

                      ale ja nie napisałam, że jestem ofiarą przemocy. Napisałam, że w zachował się tak w ataku furii. Nie jestem bez winy, bo moje słowa tak na niego mogły zadziałać.
                      Decyzji o odejściu nie podjęłąm na podstawie tego jego zachowania, bo ono wydarzyło się kilka dni po tym jak powiedziałam, że chcę rozwodu. Wcześniej zdarzało się, że wybuchał, ale nigdy tak jak ostatnio.
                      Nieraz oddziaływał na moją psychikę mówiąć, że zrobi sobie krzywdę i to będzie moja wina. Jednak znając go wiedziałam, że więcej gada niż robi.
                      To też mu wypomniałam, że słowa ranią. On zawsze ich nadużywał. Szkoda tylko, że przy okazywaniu uczuć był takim niemową.
                      Cięzko nie dodawać faktów skoro pewne rzeczy człowiek woli wyprzeć z pamięci, a poza tym uzbierało się tego trochę przez 10 lat małżeństwa.
                      Nie mamy rodzielności majątkowej.
                      • giselle1976 Re: to ja chcę odejść 20.07.12, 21:57
                        Ponad tydzień temu powiedziałam mężowi, że chcę od niego odejść. Mamy dwójkę dzieci 3i6 lat. Myślałam o tym od jakiegoś czasu i jedyne co powodowało, iż zwlekałam była obawa, że nie utrzymam się z mojej pensji.
                        Przez lata znosiłam trudny charakter męża, jego cynizm i sarkazm. Ostatnio przestał mi ufać i to jak się zachowywał spowodowało, iż podjęłam decyzję, że tak żyć nie chcę.
                        Przez niego się zmieniłam - niestety na gorsze. Przestałam być sobą. Byłam energiczna i wesoła bez niego, a przy nim wyciszona.
                        Mąż zaczął sprawdzać moje billingi telefoniczne a potem musiałam się tłumaczyć z kim pisałam lub rozmawiałam.
                        Jest rewelacyjnym ojcem i kochankiem, ale nie potrafi być dla mnie partnerem. Traktuje mnie jak swoją własność lub córkę, której chce dyktować jak ma żyć.
                        Przez lata myslałam, że jego pieniądze zrekompensują mi tę pustkę, którą czuję jako kobieta.
                        Mąż nie dbał o mnie, nigdy nie mówił, że ładnie wyglądam i w ogóle, że mnie kocha.
                        Przy nim staciłam poczucie, że jestem atrakcyjna. Dlatego zaczęłam szukać potwierdzenia swojej atrakcyjności u innych. Jednak chciałam być wobec niego fair i odejść zanim zwiąże się z kimś innym. On nie zrozumiał, nie spodziewał się - choć mówiłam wielkrotnie, że nie chcę tak żyć.
                        Mąż podzielił mnie z rodziną, gdyż mamy kredyt we frankach i gdy on chciał go przewalutować ja -jego zdaniem-będąc pod wpływem opinii rodziny nie zgodziłam się. Prawda jest taka, że mój mąż nie potrafi rozmawiać - on mówi. Ma być tak jak on uważa, a pyta jedynie hipotetycznie, ale o tym musiałam się przekonać sama.
                        Męczył mnie psychicznie, że bank zabierze nam dom, że nie będziemy mieć niczego przez ten kredyt i przeze mnie bo go nie przewalutowałam etc.
                        Mąż porozpowiadał na około, że chcę go oskubać, że marnuję życie dzieciom, że mi odbiło, że jestem w sekcie etc. a ja nigdy wczesniej nie byłam tak pewna tego że dobrze robię. jednak rodzina - nawet moja- nie wspiera mnie. Myślą, że mi przejdzie, biorą na przeczekanie. a ja czuję, że jestem sama. krzyczę na dzieci bo mąż swoim zachowaniem powoduje, że mam huśtawki nastrojów, brak pomocy rodziny też na mnie źle działa. Moge liczyć na przyjaciółki i kolegę prawnika...i myślę, że na Was.
                        Jest mi smutno, że muszę przechodzić przez te trudne chwile bez wsparcia rodziny.


                        Jakbym czytała o sobie.
    • marek_bu Re: to ja chcę odejść 20.07.12, 22:43
      Witam!!
      To ja jestem tym złym mężem. Bardzo mi przykro po tylu latach starania się widze oberwało mi się też aczkolwiek swiety nie jestem. Mam 36lat a żona 2 lata mniej. Trafiłem tu przez przypadek ale szukam na różnych forach jak mam żyć dalej - ty Kasiu pewnie w to nie uwierzysz.

      Może sie troche wytlumacze dzieci i zona sa dla mnie wszystkim nie jest tak ze jestem caly czas w pracy. Opiekuje sie dziecmi kiedy tylko moge zawsze to ja je odbieram z przedszkola i żłobka i czekamy razem na mame czyli Ciebie Kasiu. Jak mam 1 i 3 zmiane o 14:00 są już ze mną i robimy różne rzeczy (bawimy się, robimy zakupy, jadą ze mną na budowę).

      Chodzimy razem do klubu fitness - jak ja ide ty jesteś z dziecmi a jak ty idziesz to ja jestem z nimi. Jak były malutkie to tylko ja chodziłem z wózkiem na spacery - pamietasz??

      Zapytacie na jaką budowę? A więc aby się pozbyć kredytu w chf i polepszyć wygode życia kupiliśmy segment w szeregówce w stanie surowym zamknietym. Mieliśmy sprzedać ten dom pod miastem i splacić kredyt. Zacząc nowe zycie dzieci miały mieć blisko do szkoły i babci.
      Załamałem się troche kursem franka ale tylko na początku kryzysu potem nawet nie interesowało mnie to. Jak można kupować drzwi do nowego domu w czwartek a w poniedziałek już chcieć rozwodu.

      Nigdy nie ograniczałem ci kontaktu z rodziną mimo pewnych żali spotykałaś się z nimi kiedy chciałaś - masz swój samochód prawo jazdy i jezdziłaś do nich sama - ja wtedy byłem w pracy (weekendy też pracuje). Przeprosiłem tych których zraniłem z twojej rodziny.

      Jesteś piękną kobietą - ja jestem tylko facetem któremu trzeba mówić wprost wszystkie rzeczy a nie dawać sygnały. Dlaczego nie chcesz spróbować tego naprawić. Prosze abyśmy poszli do poradni rodzinnej - ale ty nie chcesz sad. Zeczywiście nie mówiłem ci że ładnie wyglądasz choć tak było jak mówie teraz to mówisz ze brzmi to oblesnie.

      Mamy wspaniałe dzieci nie psujmy im dzieciństwa nie niszczmy im ich poukładanego świata.

      Przepraszam jeszcze raz za to co się stało tej feralnej nocy nie panowałem nad swoimi emocjami. Nigdy nie podniosłem na ciebię ręki do tego momentu. I nigdy tego więcej nie zrobie.

      Wziełaś sobie prawnika który jest(był) naszym wspólnym znajomym.

      Bilingi sprawdziłem 2 razy w życiu - wiem niepowinienem -ale nie powiesz mi że nie miałem powodu do zaniepokojenia - jak ja jestem na nocce a ty całą noc piszesz sms z kolegą z pracy z którym jesteś tydzień wcześniej na całonocnej imprezie sama.
      Nienapisze o drugim przypadku bo to swieża sprawa.

      Chodzisz na imprezy kiedy chcesz zawsze możesz liczyć na moją rodzine w kwestji opieki nad dziećmi jak chcesz gdzieś wyjść a ja jestem w pracy.

      Nie chce walczyć mieszkaniem które kupilismy dla twojej mamy ale szukam każdego argumentu abyś się otrzasneła.

      Jestem załamany zawalił się dla mnie cały swiat - nie jem nie spie. Sam siebie nie poznaje

      DAJ NAM SZANSE ZAWALCZMY O TO MAŁŻEŃSTWO - idźmy do poradni.


      PROSZE
      KOCHAM CIE!!!



      • hanka2501 Re: to ja chcę odejść 20.07.12, 22:49
        Nie wierzę
        • marek_bu Re: to ja chcę odejść 21.07.12, 09:57
          hanka2501 napisała:

          > Nie wierzę

          ale w co nie wierzysz??
          • lesnik5 Re: to ja chcę odejść 21.07.12, 10:00
            Weź chłopie jeszcze ją błagaj o przebaczenie, na pewno zrozumie i pokocha, ha ha ha.

            Baba jest pusta, ma ego wielkie jak słoń i nastawiona na maksymalizację zysków. Taka prawda.
      • mayenna Re: to ja chcę odejść 21.07.12, 08:54
        Ratować rodzinę można tylko z kimś kto autentycznie tego chce.

        Może Kasia się opamięta, ale z jej strony proces decyzyjny poszedł już bardzo daleko, skoro nawet ma adwokata.Doradzam wstanie z kolan i nieżebranie o miłość. Zaoszczędzisz sobie torchę upokorzeń.
        Próbowałam tutaj Kasi powiedzieć, że ma naprawdę dobry związek,. dobrego męża i po rozwodzie może nie być wcale lepiej. Ona nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji rozbicia rodziny, ktore warto ponieść tylko gdy naprawdę już nie da się dalej żyć razem. Wy jeszcze możecie poukładać wspólne życie.
        Trzymam za Was kciuki. Dajcie znać co dalej.
      • tricolour Jeżeli rzeczywiście jesteś mężem... 21.07.12, 10:14
        ... to jedną rzeczą, która wstrząśnie Twoją zoną, to pieniądze.

        Bo ona już oczami wyobraźni widzi swoją wolność, absztyfikantów klęczących oraz Twoje kasę jako podstawę materialnego bytu. Nie swoją pracę na własne utrzymanie, ale Twoją pracę trutnia na królową. Jeśli chcesz mieć w zonie partnera do rozmowy, to sprawy materialne są dobrą płaszczyzną porozumienia.
        • kowalka33 Re: Jeżeli rzeczywiście jesteś mężem... 21.07.12, 14:01
          No Tri ma racje moim zdaniem patrzcie a mnie sie wydawało ze męższczyzni to świnie.....a tak serio kolejna osoba niedojrzała , patrzaca tylko na czubek własnego nosa. kasiu nie oskubiesz faceta tak do końca, w końcu zwiąże się z kimś i next ostro wypunktuje twoje wydatki i rodzicielstwo , gwarantuje...Do tego dojdze utrzymanie siebie, dzieci a facetów znajdzie chetnych ale na sex tak ale nie do powaznego związku. Do terapii nadajesz się złotko ty, dorosła kobieta która ma potzrebą by ktoś ciągle ją głaskał po główce.
        • lampka_witoszowska Re: Jeżeli rzeczywiście jesteś mężem... 22.07.12, 21:49
          trutnie nie pracują, są żywione przez pszczoły robotnice - w zamian za nasienie
          potem są wyrzucane z gniazda
          to robotnice odwalają całą robotę

          Kasia chce czuć się królową, ale spadnie do roli robotnicy, poziom frustracji wzrośnie i przybędzie kolejna rozgoryczona kobieta
          cała złość spadnie na Marka, bo nie był taki, jak powinien - i Kasia na głowie stanie, żeby nie musieć myśleć, co sama schrzaniła

          u sąsiada zawsze trawa dla niektórych jest bardziej zielona

          ale życie uparcie uczy - szczególnie ludzi, którzy w końcu muszą przemyśleć swoje decyzje, pojęcie honoru i odpowiedzialność za innych
          • to.ja.kas Re: Jeżeli rzeczywiście jesteś mężem... 23.07.12, 11:59
            Niezłe. Panna Kasia (piszę panna, bo ona już się czuje wolna) znalazła sobie świetny sposób na życie.
            • bez_przekazu wyszla z tego jakas telenowela 23.07.12, 14:27
              a gdzie glowni bohaterowie? moze juz sie pozabijali?
              normalne w realu nie ogldam seriali,a tu czlowiek musi, no po prostu MUS!
              • to.ja.kas Re: wyszla z tego jakas telenowela 23.07.12, 14:57
                Nie telenowela, a życie. Pani łatwo wszystko przyszło...mąż jak łoś (albo inny rogacz) zarobi kiedy pani będzie smsowac po nocy (ja osobiście mysle, że ta znajomosc dawno poza smsy wyszła) z obcymi. A jak już zabuli kasę co to ją tak ciężko na rodzinę zarabia to pani dopiero będzie mogła bezkarnie zaszaleć.

                Oj Kasiu, Kasiu....a tak Twoja story była wzruszająca. Łzy wyciskała. Człek się litował nad Twoim nieszczęśliwym życiem. Mąż niedobry, od rodziny odseparował, nie kocha i generalnie bydlę zamiast się zachwycac jak piękna jesteś i smsy po nocy wysłać to pracuje i waszą codziennością i bytem się przejmuje !!! Normalnie łzy roniłam....a tu taki zonk.

                A tak poważnie, to jesteś niedojrzałą, rozpaskudzoną, pasożytniczo żyjącą kobietą. Ale za to ładną tongue_out
                • argentusa Re: wyszla z tego jakas telenowela 23.07.12, 16:04
                  , rozpaskudzoną, pasożytniczo żyjącą kobie
                  > tą. Ale za to ładną tongue_out
                  >
                  - tylko do czasu.

                  dodam złośliwie smile)))))))) hihiih
                  Kas, idolko ma wink
                • anbale Re: wyszla z tego jakas telenowela 23.07.12, 16:15
                  Właściwie nie rozumiem dlaczego kate.bu została potraktowana aż tak surowo...A może prawda leży gdzieś pośrodku? A jeśli to był prawdziwy "bu.mąż"- to pewnie trafił tutaj grzebiąc w historii przeglądanych stron, bo w przypadkowe wejście jakoś nie wierzę- no najlepiej to o nim jednak nie świadczy...coś tam może być na rzeczy
                  • to.ja.kas Re: wyszla z tego jakas telenowela 23.07.12, 18:50
                    Oczywiście, że najlepiej to o nim nie świadczy. No skąd !!! jak on śmie tu pisac !!!!! Tylko, że to nie on nie pyta jak oskubać żonę bo on mało zarabia, za to on prosi o szansę i wyznaje miłość. Za to pani od pierwszego wpisu pyta jak gościa oskubać, jak załatwić sobie wolność za jego kasę, bo ona niestety nie umie i nie chce więcej zarabiać, a do tego brakuje jej męskiego uznania (co jest dziwne zważywszy na to, że pani smsuje cała noc i flirtuje na całego, do czego własciwie sama sie przyznała ). Naprawdę, jakże to dziwne, że ją potraktowałysmy tak samo jak każdą inną osobę reprezentującą taką stanowisko jak panna Kasia - zwłaszcza facetów. tongue_out
                    • anbale Re: wyszla z tego jakas telenowela 23.07.12, 19:17
                      Nie napisałam nic w stylu "jak on śmie tu wchodzić", tylko wyraziłam opinię, że wszedł tu w nieczysty sposób szpiegując żonę, więc może niekoniecznie życie z nim jest takie bajkowe, a Kasia to ta niedobra. Poza tym ja nie wiem, gdzie ona tak jasno i jednoznacznie oznajmia, że chce oskubać męża i zbudować nowe życie za jego kasę, że nikt nie ma wątpliwości. Raczej chce się od niego po prostu uwolnić. Nie widzę powodu, żeby ślepo wierzyć w wersje męża czy nie męża, nie wiadomo w sumie...
                      • dalejwdroge Re: wyszla z tego jakas telenowela 23.07.12, 20:34
                        A ja rozumiem Kasie. Przeciez ona tutaj jasno powiedziala, dlaczego chce odejsc i z tego co mowi, ma powody. Ona nie oskarza, ona mowi o uczuciach, o tym jak sie czuje i jak sie czula w malzenstwie. I tu nie ma jednej, obiektywnej prawdy, tu sa dwie subiektywne wizje, dwie"prawdy". Obie prawdziwe.
                        Jezeli uczuciowo i mentalnie juz czuje sie poza malzenswem, bo z pewnych powodow nie czula sie dobrze w malzenstwie, to jest na dobrej drodze. Kwitnie, bo podswiadomie sie uwalnia od czegos, co ja przytlaczalo. I to znak, ze to dobra decyzja.
                        Moze jej maz nie jest "zlym" facetem, ale jest NIEODPOWIEDNIM. Dla Niej. I to wystarczy.
                        Powiecie pewnie "to wczesniej tego nie wiedziala?" Tego sie wlasnie wczesniej nie wie. Niestety, mozna sie pomylic, sa osobowosci, ktore przytlaczaja powoli, niejawnie, manipuluja tak, zeby na zewnatrz wszystko wygladalo na wspolne decyzje, wspolne zycie, zwiazek partnerski. A w rzeczywistosci realizuja wlasne cele i tylko to sie liczy. I pozory.
                        To wystapienie tutaj meza, jezeli to on, to tez w rzeczywistosci przeslanie:
                        "popatrzcie, TO JA MAM RACJE, nawet jesli nie bylem zupelnie w porzadku (sprawdzilem bilingi", ale to TY DALAS MI KU TEMU POWODY", musialem cie jakos sprowadzic do porzadku. A teraz WY, forumowicze, przyznajcie mi racje, powiedzcie jej, gdzie jej miejsce, bo ja sam juz nie wiem, jak przemowic jej do rozsadku"
                        Tak mozna traktowac corke, dziecko, ale to nie jest podejscie partnerskie.
                        Kasiu, nie daj sobie przemowic do rozsadku. Nie daj sie juz manipulowac.

                        • tricolour Czyli reasumując... 23.07.12, 21:11
                          ... żeby było po równo dla każdej płci: gdy facet też dojdzie do wniosku, że żona jest dla niego nieodpowiednia i go przytłacza, poflirtuje z innymi kobietami sprawdzając swą atrakcyjność, uwalnia się od żony, planuje wynieść ze związku jak najwięcej pieniędzy by mieć za co budować kolejne życie, to jest to "znak, że to dobre decyzje" oraz rozwalając rodzinę "jest na dobrej drodze".

                          Może warto umieścić Twoją myśl w sentencji forum, by kobiety też nie martwiły się zbytnio jakimś rozwodem, rozstaniem, bólem, łzami tylko spadały czym prędzej z życiorysu.

                          Może tak być?
                          • anbale Re: Czyli reasumując... 23.07.12, 21:24
                            Proszę, powiedz na którym fragmencie opierasz swą opinię, że kobieta, cytuję:

                            "planuje wynieść ze związku
                            pieniądze by mieć za co budować kolejne życie"

                            bo ja za nic nie mogę tego znaleźć...
                            • to.ja.kas Re: Czyli reasumując... 23.07.12, 22:28
                              Kasia sama pisze, że nie zarabia zbyt wiele, w związku z czym planuje taki podział majątku i takie alimenty zasadzić męzowi by mogła sie utrzymac na niezmienionym poziomie.

                              W sumie, to tri masz rację.
                              jak zona nieodpowiednia, to znajduje sie kochanke, zabiera dziecie, podaje babę o alimenty i podział taki by zostało wszystko i rodzicom własnym i dziecku i facetowi, bo baba se może zarobić skoro do tej pory to głównie ona zarabiała i niech spada....a nie zapomnijcie panie, że nawet jak chłop smsuje z jakąś lalą po nocach, czy nie wraca, czy siedzi cały czas na skypie czy fb z jakimiś fajniejszymi dziewczynami to NIE NALEŻY sprawdzac mu bilingów. To nie fair jest. Absolutnie.
                              Zapamiętam sobie ta lekcję...i za cholerę nie pokażę jej ślubnemu wink
                            • tricolour Kate napisała tak, cytuję... 24.07.12, 00:33
                              ... "bo z mojej pensji nie jestem w stanie dzieciom zapewnić dostatniego życia. Walczę o wysokie alimenty i o godne warunki do zycia z dziećmi".

                              Dla mnie sens jest jednoznaczny: kobieta zarabia mało, ale chce wysokich alimentów na dzieci, a dla siebie chce poziomu adekwatnego do alimentów. Nie ma cienia refleksji, że gdy Kate zarabia mało, to warto ruszyć makówką i zarabiać więcej z pracy własnych rąk. Jedynym napisanym sposobem jest skorzystanie z pracy faceta, którego się zostawia.
                              • anbale Re: Kate napisała tak, cytuję... 24.07.12, 00:51
                                Hmm, wystąpienie w sądzie o wysokie alimenty nie jest równoznaczne z oskubaniem kogoś do ostatnich skarpetek...Poza tym nie wiemy dlaczego Kate zarabia mało- może przesiedziała z dziećmi kilka lat w domu i nie miała okazji zrobić zawrotnej kariery? Czy prowadząc dom i wychowując dzieci nie ma się żadnego wkładu w małżeński dobrobyt? Nie wiemy również tak do końca jaka jest rola męża w rozpadzie tego małżeństwa, na ile on sam je zniszczył- więc nie rozumiem skąd ta niezwykła łatwość wydawania kategorycznych sądów.
                                • mayenna Re: Kate napisała tak, cytuję... 24.07.12, 08:16
                                  Mam Kate za złe, że pomimo dobrych stron męża, pomimo jego miłości i wsparcia, chce rozwalić rodzinę. Nie rozważa nawet naprawy, terapii.Jaką rolę odgrywa w tym pan od nocnych sms - ów, tego sie nie podejmę ocenić, ale nieuczciwie postępuje wobec dzieci. Jeśli jest szansa na ratowanie rodziny to powinna ja wykorzystać bo jest odpowiedzialna nie tylko za siebie, ale przede wszystkim za dzieci. I może warto przypomnieć sobie co się przysięgało w kwestii trwałości i szczęścia tej rodziny.
                                  Kassia dla swojego szczęscia i poczucia się ponownie kobietą unieszczęśliwi trzy osoby, a ma alternatywę w postaci szukania tej kobiecości i szczęścia z dotychczasowym mężem.
                                • lampka_witoszowska Re: Kate napisała tak, cytuję... 24.07.12, 11:19
                                  Anbale, zwróć uwagę na jedną sprawę - zarzucasz Tri łatwość osądów po iluś wpisach Kasi, choć on jej nie ocenia, jedynie wyciągnął wnioski co do źródła utrzymania, zresztą zgodne z podejściem Kasi, a Ty po jednym wpisie Marka już podważasz jego zdanie, już oceniłaś go jako męża i nawet podważyłaś to, czy on w ogóle jest mężem

                                  ja rozumiem, można mieć uprzedzenie do mężczyzn przez jakiś czas lub na zawsze, ale mierzenie wszystkich jedną miarą jest niezbyt sensowne - podobnie jak brak konsekwencji
                                  • anbale Re: Kate napisała tak, cytuję... 24.07.12, 11:33
                                    A gdzie ja go oceniam jako męża?? W którym miejscu??
                                    Nikt nie potwierdził ani nie zaprzeczył, że to faktycznie mąż, więc do końca nie wiadomo kto to jest.
                                    Jeśli to prawdziwy mąż, to dostał się tu poprzez inwigilowanie żony, co nie do końca jest zagraniem fair i niejako potwierdza słowa Kate o mężowskiej kontroli.
                                    Nie widzę powodu aby bezkrytycznie wierzyć w jego wersje, jak również twierdzić, że skoro Kate napisała w jednym miejscu o wysokich alimentach to bez wątpienia jest cyniczną i wyrachowaną pijawką, która wyssie z niego ostatnią krew
                                    Właściwie nie wyciągam żadnych wniosków, pojawiło się dwoje ludzi którzy przedstawiają swoje wersje- a prawda pewnie jak zwykle leży pośrodku.
                                    • tricolour Prawda nie leży pośrodku... 24.07.12, 16:53
                                      ... prawda leży tam gdzie leży: po obu stronach leżą dwie różne prawdy. Kochające małżeństwo ma dwie prawdy różne, ale zbieżne, małżeństwo na wykończeniu ma dwie prawdy różne i wzajemnie się zwalczające.
                                    • kate.bu Jestem... 24.07.12, 17:03
                                      Jestem, choc nie jest mi łatwo, po tym jak mnie zażenowała ta sytuacja - niby przypadkowe wejście na forum. W zyciu mojego męża jest zbyt dużo przypadków.
                                      To faktycznie mój mąż wypowiedział się. Zrobił mi przykrość ponieważ rodzinie rozpowiedział co piszę w kosekwencji stwierdzili, że to że piszę "takie bzdury" nie jest normalne. Ok niby nikt mnie z nich nie ocenia, a jednak. Od swoej rodziny spodziewałabym się niekoniecznie zrozumienia, ale lojalności i pewności, że będą ze mną bez względu na to jaka decyzję podejmę. Zostawiając mnie samą daja mi do zrozumienia, że nie akceptują tego co chcę zrobić...

                                      Chciałabym uściślić...
                                      Zarabiam zdecydowanie mniej od męża ponieważ 1. pracuję w budżetówce, nie mogę wykonywać każdej pracy jaka bym chciała (jestenm urzędnikiem), 2. nie mam możliwości dorobienie do pensji ponieważ charakter pracy mojego M. czyli system 3 zmianowy nie pozwala mi na pogodzenie opieki nad dziećmi (gdy jest na 2 zmianach) z dodatkowym zajęciem. 3. mąż nie chce abym dorabiała, ponieważ teoretycznie nie muszę, a praktycznie opiekę nad dziećmi musiałby przejąć on.
    • achaja_ja Ja tez chce odejść 24.07.12, 17:31
      Też chcę odejść. Czuję dokładnie to co Ty - jakbym była córką a nie żoną. Do tego dochodzą u nas takie historie jak jego konta na portalach randkowych, podrywy przez gg (ponoć tylko pisanina) a teraz rozmowy z 10 lat młodszą ode mnie laską z pracy. Rozmówki typu "zawsze wyglądasz szałowo i pięknie" albo "nie mogłem się skupić na rozmowach z klientami bo tak pobudziłaś moją wyobraźnię" Wszystko oczywiście zawsze "nie ma znaczenia" i "to tylko żarty"
      Kocham ale mam już serdecznie dość. Serdecznie. Zrozumiałam że prędziej czy później ten facet mnie po prostu zostawi dla młodszej. Póki co jestem młoda i chyba wolę odejść sama. Dzieci mamy i BĘDĘ walczyć o wysokie alimenty. Ja sama mogę żyć za grosze, am rodzinę która mi pomoże i własne utrzymanie. ALE - dzieci mają prawo do życia TAKIEGO SAMEGO jak przedtem a mój mąż zarabia kupę kasy. Czy ja mam się dać upokarzać do końca życia żeby dzieci miały dobrobyt? Mogą mieć dobrobyt i bez tego. Jasne że ja sama stanę na głowie żeby zwiększyć pensję moją ale jeśli chodzi o dzieci nie mam skrupułów. Inna sprawa że myślę że mój mąż zadba o dzieciaki bo że jest dobrym ojcem nie mam wątpliwości. Ja zaś zrobię wszystko żeby dzieci miały jak najlepszy i najczęstszy kontakt z tatą i złego słowa o nim do nich nie powiem i już!
      • tricolour Zostaw dzieci ojcu... 24.07.12, 18:55
        ... to będą miały dobrobyt u ojca. Dołożysz po kilka tysięcy ze swojej pensji (by dzieci miały TAK SAMO) i droga wolna.

        To chyba sensowne rozwiązanie, prawda?
    • z-la Re: to ja chcę odejść 25.07.12, 09:59
      Powiedz mi jak to robisz, jestem dokładnie w takiej samej sytuacji. Podjęłaś już decyzję, coś zaczęłaś działać, czy jesteś na etapie myślenia?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka