kate.bu
18.07.12, 18:28
Ponad tydzień temu powiedziałam mężowi, że chcę od niego odejść. Mamy dwójkę dzieci 3i6 lat. Myślałam o tym od jakiegoś czasu i jedyne co powodowało, iż zwlekałam była obawa, że nie utrzymam się z mojej pensji.
Przez lata znosiłam trudny charakter męża, jego cynizm i sarkazm. Ostatnio przestał mi ufać i to jak się zachowywał spowodowało, iż podjęłam decyzję, że tak żyć nie chcę.
Przez niego się zmieniłam - niestety na gorsze. Przestałam być sobą. Byłam energiczna i wesoła bez niego, a przy nim wyciszona.
Mąż zaczął sprawdzać moje billingi telefoniczne a potem musiałam się tłumaczyć z kim pisałam lub rozmawiałam.
Jest rewelacyjnym ojcem i kochankiem, ale nie potrafi być dla mnie partnerem. Traktuje mnie jak swoją własność lub córkę, której chce dyktować jak ma żyć.
Przez lata myslałam, że jego pieniądze zrekompensują mi tę pustkę, którą czuję jako kobieta.
Mąż nie dbał o mnie, nigdy nie mówił, że ładnie wyglądam i w ogóle, że mnie kocha.
Przy nim staciłam poczucie, że jestem atrakcyjna. Dlatego zaczęłam szukać potwierdzenia swojej atrakcyjności u innych. Jednak chciałam być wobec niego fair i odejść zanim zwiąże się z kimś innym. On nie zrozumiał, nie spodziewał się - choć mówiłam wielkrotnie, że nie chcę tak żyć.
Mąż podzielił mnie z rodziną, gdyż mamy kredyt we frankach i gdy on chciał go przewalutować ja -jego zdaniem-będąc pod wpływem opinii rodziny nie zgodziłam się. Prawda jest taka, że mój mąż nie potrafi rozmawiać - on mówi. Ma być tak jak on uważa, a pyta jedynie hipotetycznie, ale o tym musiałam się przekonać sama.
Męczył mnie psychicznie, że bank zabierze nam dom, że nie będziemy mieć niczego przez ten kredyt i przeze mnie bo go nie przewalutowałam etc.
Mąż porozpowiadał na około, że chcę go oskubać, że marnuję życie dzieciom, że mi odbiło, że jestem w sekcie etc. a ja nigdy wczesniej nie byłam tak pewna tego że dobrze robię. jednak rodzina - nawet moja- nie wspiera mnie. Myślą, że mi przejdzie, biorą na przeczekanie. a ja czuję, że jestem sama. krzyczę na dzieci bo mąż swoim zachowaniem powoduje, że mam huśtawki nastrojów, brak pomocy rodziny też na mnie źle działa. Moge liczyć na przyjaciółki i kolegę prawnika...i myślę, że na Was.
Jest mi smutno, że muszę przechodzić przez te trudne chwile bez wsparcia rodziny.