Przez kilka lat po rozstaniu ex mnie nękał. Głuchymi telefonami, smsami z miłosnymi wyznaniami, erotycznymi mailami z różnych kont.. śledził mnie na forach internetowych a ilekroć założyłam profil na portalu randkowym to po jakimś czasie mnie znajdywał i zaczynał rozmowy oczywiście w profilu zakładając fałszywe dane, udając kogoś innego potem wyśmiewając się ze mnie.
Trwało to długo i kosztowało mnie wiele nerwów i utraty spokoju psychicznego. W końcu on się znudził a ja wzmocniłam na tyle, że przestałam się bać że mi z lodówki zaraz wyskoczy i zaczęłam żyć normalnie, uwazając jednak komu udostępniam telefon.
Niedawno nawiązałam kontakt na randkach z jakimś panem, spotkaliśmy się, nie powalił mnie z nóg ale fajnie się rozmawiało, choć taki trochę dziwak. Więc ewentualnie by można kontynuować znajomość żeby rozeznać kto on zacz. Dałam mu numer telefonu dopiero po spotkaniu, gdy już wiedziałam że to człowiek z krwi i kości.
Wyjechałam na weekend do znajomych, telefon leżał gdzieś w torebce i nie słyszałam sygnału. Wieczorem sprawdzam a tam 4 połączenia telefoniczne, dwa smsy oraz wiadomośc głosowa. Wszystko od tegoż pana który.... chce się ze mną umówić na kawę i usłyszeć mój głos.
Oki, ale czy nie wystarczy zadzwonić raz i gdy nie odbieram to napisać 1 smsa? Przeciez wiadomo, że na komórce się wyświetli kto dzwonił i jak odbiorca będzie miał czas to odpisze. Po co dzwonic kilkakrotnie?? Nie sprawdzałam jeszcze poczty mailowej ale założę się, że tam też czeka wiadomośc. Dla mnie to taki brak szacunku dla odbiorcy i próba narzucenia mu się swoją osobą "bo ja chcę teraz natychmiast!więc odbierz wreszcie" . Rozumiem jeszcze żeby coś się pilnego działo, ale potrzeba umówienia się na kawę bo się panu spodobałam nie wydaje mi się sprawą życia i śmierci że muszę wszystko inne rzucać i biec... Tym bardziej że wspominałam wcześniej że wyjeżdżam. Właściwie się z tym panem nie znamy bliżej, tylko 1 spotkanie, więc to nie jest etap, że się o siebie zamartwiamy bo jesteśmy sobie bliscy, wydaje mi się że zamatrwianie się czy żyję na tym etapie znajomości jest dziwne.
Wieczorem zdziwiona ilością połączeń od niego, zastanawiałam się co odpisać i w końcu nic nie odpisałam bo zasnęłam ze zmęczenia. Rano gdy byłam w łazience -kolejne dwa telefony.
Kurcze... czy ja przesadzam że to za dużo i ktoś normalny by się tak nie naprzykrzał tylko poczekał na odpowiedź na pierwszy sms??
Bo boję się, że znowu jakiś pokręcony emocjonalnie nękacz się do mnie przykleił...