25.08.12, 18:57
Tak mnie natchnęła dyskusja nad postawą Steppenwolf, że ślub po grób, wszystko dla ocalenia rodziny.

Właściwie też mam takie skostniałe poglądy. Jak wychodziłam za mąż po wielu latach mieszkania razem, to wiedziałam, że to ten jedyny. Wchodziłam w związek do końca życia. Przysięga małżeńska nie była dla mnie czymś w rodzaju "od jutra nie piję" ale to była PRZYSIĘGA. Komuś, nie przed bogiem, urzędnikiem, księdzem czy nawet nad Niagarą. Przysięgałam komuś. Były w moim życiu lata ciężkie, gdzie ciężko było wytrwać nie tyle w wierności (choć to też) co w miłości. Bo pielęgnować miłość w latach rozłąki jest najtrudniej. Bez dotyku, intymności. Wytrwałam. Bo przysięgałam temu człowiekowi miłość. Po powrocie ten człowiek zapomniał co przysięgał (choć rozmawialiśmy wielokrotnie o znaczeniu ślubu), znudził się szarym codziennym życiem. Jedną kobietą. Złamał przysięgę daną mnie. Dla zabawy, przyjemności, nie wiem jeszcze dlaczego.

Pomijając sytuacje patologiczne, rozwód jest okropnym nieszczęściem. Bo zwykle jedna z osób zapomina o tej najważniejszej, której przysięgała. Że te słowa które powinno się wypowiadać z wiarą i miłością, wypowiadane są za lekko. "I obiecuję ci miłość wierność i uczciwość małżeńską, AŻ MI SIĘ ZNUDZI" - taka formuła powinna być teraz obowiązująca.

Jestem człowiekiem z zasadami. Nie kłamię, nie kradnę, nie oszukuję - nawet dla własnych korzyści. Jak miałam kilkanaście lat, obiecałam sobie nigdy niczego nie żałować, ani nikogo nie nienawidzić. Zrobiłam w swoim życiu kilka głupich rzeczy (jak każdy smile ), ale nie żałuję. Wszystko w moim życiu działo się, bo tego chciałam. Rozwodu, który mnie czeka też w końcu zachcę - bo były i nowa doprowadzą mnie do tego stanu. Ale jak mówiłam - nie żałuję i nie będę żałować. Nie będę jej nienawidzić, bo tak postanowiłam. Nie muszę jej lubić ani kochać. Ona jest, ale nie w moim życiu. Nie będzie decydować o moim życiu, bo ja o nim decyduję.

... chyba wpadam w grafomanię...

Kwiatek
Obserwuj wątek
    • kobieta306 Re: wartości 25.08.12, 19:06
      o życiu to w dużym stopniu decyduje przypadek.
      • kwiaty_zla Re: wartości 25.08.12, 19:10
        kobieta306 napisała:

        > o życiu to w dużym stopniu decyduje przypadek.

        Ja mam wybór czy skorzystać z przypadku. Wybór - decyzja.

        K.
        • izak28 Re: wartości 25.08.12, 19:21
          Taaa dobry pomysł na przysięgę big_grin Mój były na pewno by skorzystał.
        • kobieta306 Re: wartości 25.08.12, 19:27
          jeśli pomaga to Tobie przetrwać, to dobrze. Każdy żyje jakimiś złudzeniami i one trzymają nas przy życiu. Grunt to nie tracić nadziei.
          • kwiaty_zla Re: wartości 25.08.12, 19:45
            kobieta306 napisała:

            > jeśli pomaga to Tobie przetrwać, to dobrze. Każdy żyje jakimiś złudzeniami i on
            > e trzymają nas przy życiu. Grunt to nie tracić nadziei.

            Nie wiem na czym opierasz teorię, że żyję złudzeniami. Jedyną rzeczą, o której nie zdecydowałam samodzielnie to rozwód. Można to nazwać przypadkiem. A i tak wezmę ten rozwód w chwili kiedy JA zdecyduję. I nie mówię o wyzłośliwaniu się na byłym i nowej. JA muszę podjąć decyzję. Nie chodzi o pogodzenie się z losem, fatum tylko o decyzji.

            K.
            • kobieta306 Re: wartości 25.08.12, 19:55
              rozwód to jest/będzie tylko oczywisty skutek wydarzeń, na które nie miałaś żadnego wpływu, żyjąc w błogiej nieświadomości. Wiele decyzji podejmuje za nas los, przypadek, zbieg wydarzeń.
              • kwiaty_zla Re: wartości 25.08.12, 21:28
                kobieta306 napisała:

                > rozwód to jest/będzie tylko oczywisty skutek wydarzeń, na które nie miałaś żadn
                > ego wpływu, żyjąc w błogiej nieświadomości. Wiele decyzji podejmuje za nas los,
                > przypadek, zbieg wydarzeń.

                Masz rację stało się to poza mną. Ale ja mówię o podjęciu decyzji w głowie. JA SIĘ Z NIM ROZWODZĘ. Decyzja, której nie żałuję. Nie czekam na deux ex machina, która naprawi cudownie związek. Nie czekam. Rozwodzę się, koniec. Pewnie nie raz jeszcze piknie serce, nie raz były się przyśni. Ale w głowie definitywny koniec.
                • kobieta306 Re: wartości 25.08.12, 22:42
                  poczucie, że ma się wpływ na bieg wydarzeń jest ważne. Nawet jeśli złudne. Pomaga.
    • knokkelmann1 Re: wartości 26.08.12, 14:08
      ciekawe, jakie padałyby argumenty z twojej strony, gdyby to tobie się znudziło. smiem twierdzić, że nieco mniej smętne, ba pewnie dziarskie i starające się wszsytkim wokół wytłumaczyć co i jak i dlaczego oczywiście. niestety, takie jest życie, a raczej niespodzianki jakie niesie ze sobą
      • anbale Re: wartości 26.08.12, 14:24
        Nie wiem, czy to dobre określenie, że komuś się "znudziło". Być może są takie przypadki, ale często jest tak, że jeden partner realizuje usilnie swoją wizję małżeństwa, nie interesując się zupełnie tym, czego pragnie i potrzebuje ten drugi; a potem ma się wrażenie, że temu drugiemu się "znudziło"...
        Właśnie o mnie by można powiedzieć, że mi się znudziło i dlatego odeszłam, ale ja bym powiedziała, że raczej cholernie mnie zmęczyło życie z mężem, kompletnie się nie spodziewałam, że tak właśnie będzie to wyglądać i nie potrafiłam sobie ani z tym poradzić sama, ani z nim dogadać. Na pewno nie była to nuda, choć pewnie otoczenie tak to ocenia...
        • kara_mia Re: wartości 26.08.12, 14:53
          Mój pierwszy mąż realizował swoją wizję małżeństwa.
          Był głuchy na moje obiekcje co do tej wizji.
          Po czterech latach zgłaszania obiekcji powiedziałam "bye" i zdziwko. "Przecież mogłam jeszcze czekać.." "może on potrzebował więcej czasu... "
          Może i mogłam , ale mi się nie chciało.
          I nie widzę najmniejszego powodu, żeby trzymać się przysięgi i "kochać go" do grobowej deski.
          Przysięga przed ołtarzem została wymyślona przez ludzi, ważniejsze od tego jest przykazanie boskie :
          kochaj bliźniego swego jak siebie samego, nie: więcej.
          Nie zamierzam nadal poświęcać swojego długofalowo rozumianego szczęścia dla szczęścia jakiegokolwiek męża byłego czy obecnego.
          Chętnie się dołożę do budowania jego szczęścia - ale NIE MOIM KOSZTEM!
          Można ponieść pewne koszty dyskomfortu, jeżeli to jest coś na co mamy nadzieje, że jest chwilowe i służy większej sprawie : naszemu wspólnemu szczęściu,
          ale związek w układzie:
          jest po mojemu , a ty się dostosuj -, nawet kosztem swojego szczęścia, "bo przysięgałaś" - to pomyłka i żart. Nie zamierzałam i nie zamierzam brać w takiej farsie udziału . I wyrzutów sumienia spowodowanych " rozbiciem rodziny" nie posiadam.
          • kwiaty_zla Re: wartości 26.08.12, 18:25
            kara_mia napisała:

            > Mój pierwszy mąż realizował swoją wizję małżeństwa.
            > Był głuchy na moje obiekcje co do tej wizji.

            Tak, rozmowa, próba zmiany.

            > Można ponieść pewne koszty dyskomfortu, jeżeli to jest coś na co mamy nadzieje,
            > że jest chwilowe i służy większej sprawie : naszemu wspólnemu szczęściu,
            > ale związek w układzie:
            > jest po mojemu , a ty się dostosuj -, nawet kosztem swojego szczęścia, "bo przy
            > sięgałaś" - to pomyłka i żart. Nie zamierzałam i nie zamierzam brać w takiej fa
            > rsie udziału . I wyrzutów sumienia spowodowanych " rozbiciem rodziny" nie posia
            > dam.

            Popieram ten punkt widzenia. Ale Ty też wyrażałaś swoje zdanie. Nie udało się.

            Były właśnie mi to zarzuca teraz - że wszystko było kosztem jego szczęścia. Ale dopiero TERAZ.

            K.
        • kwiaty_zla Re: wartości 26.08.12, 18:21
          anbale napisała:

          > nie potrafiłam sobie
          > ani z tym poradzić sama, ani z nim dogadać. Na pewno nie była to nuda, choć pe
          > wnie otoczenie tak to ocenia...

          Ale próbowałaś się dogadać. Ja zostałam poinformowana. Przez telefon.

          K.
      • kwiaty_zla Re: wartości 26.08.12, 18:20
        knokkelmann1 napisał:

        > ciekawe, jakie padałyby argumenty z twojej strony, gdyby to tobie się znudziło.

        Ależ mi się znudziło. Nie raz. Nie było nikogo trzeciego, po prostu znudził mi się związek jako taki. Że lepiej mi będzie samej z dzieckiem, skoro i tak jest taki stan faktyczny. Ale jak mówię - mam zasady.

        > smiem twierdzić, że nieco mniej smętne, ba pewnie dziarskie i starające się ws
        > zsytkim wokół wytłumaczyć co i jak i dlaczego oczywiście. niestety, takie jest
        > życie, a raczej niespodzianki jakie niesie ze sobą

        Mam skostniałe poglądy. Powinnam się chyba urodzić sto lat temu.

        K.
    • potwor_z_piccadilly Re: wartości 26.08.12, 14:41
      Twarda jesteś, taka zasadami, a jeśli tak, to nie przyszła kiedyś ci do głowy podstawowa zasada "Karty przy orderach, a kobieta/mężczyzna przy nodze" ?
      Puściłaś chłopa w świat i teraz ponosisz tego konsekwencje.
      Tyle.
      Pozdrawiam.
      • kwiaty_zla Re: wartości 26.08.12, 18:29
        potwor_z_piccadilly napisał:

        > Twarda jesteś, taka zasadami, a jeśli tak, to nie przyszła kiedyś ci do głowy p
        > odstawowa zasada "Karty przy orderach, a kobieta/mężczyzna przy nodze" ?
        > Puściłaś chłopa w świat i teraz ponosisz tego konsekwencje.
        > Tyle.
        > Pozdrawiam.

        Czyli twierdzisz że "uczciwość małżeńska" nie zawiera w sobie zaufania do drugiego człowieka? Że właśnie "jak puszcze w świat" i zaufam, to sama jestem w sobie winna? Bo powinnam przy nodze trzymać?

        I wcale nie jestem twarda, po prostu mam zasady. Każdy ma jakieś (podejrzewam).

        K.
    • rzut_beretem zgadzam się z karą 26.08.12, 15:41
      dodam jeszcze tylko że te wartości które wymieniłaś są TWOIMI wartościami i niekoniecznie musiały one współgrać z wartościami twojego męża. Ja rozumiem, że masz poglądy takie a nie inne ale jakoś mało tu widzę pola swobody dla drugiej strony jednak.

      Tak, ludzie łamą przysięgi. Małżeńskie, kapłańskie jakie tam jeszcze. I to trzeba zaakceptować.

      Piszesz, że rozwód jest okropnym nieszczęściem. Dla Ciebie tak. Dla kogoś innego może być wybawieniem.

      Fajna z Ciebie kobita ale staraj się teraz raczej koncentrować na sobie i swoim życiu. Na dywagacje o przeszłości przyjdzie czas jak ochłoniesz.
      • kwiaty_zla Re: zgadzam się z karą 26.08.12, 18:32
        rzut_beretem napisała:

        > dodam jeszcze tylko że te wartości które wymieniłaś są TWOIMI wartościami i nie
        > koniecznie musiały one współgrać z wartościami twojego męża. Ja rozumiem, że ma
        > sz poglądy takie a nie inne ale jakoś mało tu widzę pola swobody dla drugiej st
        > rony jednak.

        Zanim wzięliśmy ślub i również po tym fakcie, wielokrotnie rozmawialiśmy o tym z byłym. Ale widocznie już wtedy kłamał.
        >
        > Tak, ludzie łamą przysięgi. Małżeńskie, kapłańskie jakie tam jeszcze. I to trze
        > ba zaakceptować.

        Tak. Trzeba.

        >
        > Piszesz, że rozwód jest okropnym nieszczęściem. Dla Ciebie tak. Dla kogoś inneg
        > o może być wybawieniem.

        Nawet dopuszczam taką myśl big_grin

        > Fajna z Ciebie kobita ale staraj się teraz raczej koncentrować na sobie i swoim
        > życiu. Na dywagacje o przeszłości przyjdzie czas jak ochłoniesz.

        Oby jak najprędzej.

        K.
        • surykatka3 Re: zgadzam się z karą 26.08.12, 20:30
          A mi tak przyszło do głowy, że przysięga małżeńska jest generalnie z gruntu źle sformułowana. Bo jak można komuś przysięgać miłość? Można przysięgać szacunek, wierność, lojalność, ale miłość? to tak jakbym jakiejś swojej koleżance przysięgała dozgonną przyjaźń...jak dla mnie bez sensu i z góry skazane na porażkę.

          Nie można nikogo zmusić do miłości, nawet przysięgą, albo zwłaszcza przysięgą. Kocha się z własnej i nieprzymuszonej woli, takie jest moje zdanie.

          Kwiatku, wiem, że boli, że szukasz odpowiedzi, jak my wszyscy tutaj, albo przynajmniej większość z nas. Życzę Ci szybkiego rozwodu. Byś jak najszybciej zamknęła ten rozdział w swoim życiu i rozpoczęła pisanie nowego, miejmy nadzieję lepszego.

          S.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka