Dodaj do ulubionych

Bezwarunkowa milosc do ojca

10.04.13, 12:02
Nie wiem jak sobie z nia radzic. Generalnie uwazam ze to dobrze ze corka uwielbia swojego tate. Jest jednak kilka ale. Po pierwsze tata nie chce jej zabierac do siebie co weekend tylko co dwa. Dla malej to jest nie do przyjecia, chcialaby go widywac rowniez w tygodniu-co nie wchodzi w gre, nie wiem jak mam jej wytlumaczyc ze od niedawna tata postanowil ze co drugi weekend zabierze ja do siebie na noc a co drugi oferuje kilka godzin. Te kilka godzin sprawiaja wiecej klopotu niz pozytku bo mala wraca rozzalona, ze tylko chwile sie z tata widziala itp. Po drugie-nie bede wieszala psow na tacie w zw z tym jak lubi spedzac czas z corka-ale powiem ze prawdziwe wsparcie i wartosciowy czas daje jej moj partner. Zawsze ma dla niej czas i opiekuje sie nia chetnie, gotuje dla niej, bawi sie z nia, zabiera na rower itp. Po prostu kocha ja jak wlasne dziecko. Czego corka oczywiscie nie odwzajemnia- i nie mam o to najmniejszych pretensji-ale domyslam sie ze moze byc to chwilami trudne dla mojego partnera. Czy ktos ma podobna sytuacje?Tata malej od niedawna przeprowadzil sie znow blisko nas- by byc blizej corki. Od tamtego czasu mala chodzi bardziej smutna, osowiala, wcale jego powrot w niczym nie pomogl. Co ciekawe, kiedy ojca w poblizu nie bylo- byla zupelnie innym dizeckiem, wesolym, usmiechnietym itp-tak zdarzalo sie ze smutno jej bylo bo nie mogla ojca widziec- ale nie byla tak smutna jak jest teraz. Jej tata ma tendencje do obwiniania calego swiata o swoje niepowodzenia i nie jest na tyle dorosly zeby wiedziec ze nie rozmawia sie z nia o problemach finansowych, mieszkaniowych itp-wiec boje sie ze ona podswiadomie po prostu martwi sie ciagle o niego.
Obserwuj wątek
    • mayenna Re: Bezwarunkowa milosc do ojca 10.04.13, 12:44
      Jak moje dziecko narzeka, że za krótko widziało tatę to mówię jej ze świetnie, że mogli się spotkać chociaż na chwilę, ze to super, że chociaż mogli się ucałować i przytulić. Innymi słowy nastawiam dziecko pozytywnie do tej sytuacji, a nie negatywnie.Odwracam uwagę dziecka od tego gorszego aspektu a kieruję na lepszy.
    • mayenna Re: Bezwarunkowa milosc do ojca 10.04.13, 12:46
      Jeszcze jedno: z dzieckiem rozmawia się o wszystkim.
    • paris-texas-warsaw Re: Bezwarunkowa milosc do ojca 10.04.13, 12:46
      Może przekonać tatę córki, żeby jednak widywał się z nią choć raz w tygodniu w "dni pracujące"? Skoro przeprowadził się, żeby być blisko córki, to właśnie ma okazje być więcej z nią. Może tata nie wie, jak dziecku na tym zależy? Może jak mu opowiesz, jak córka to przeżywa, to weźmie to pod uwagę.
    • nangaparbat3 Re: Bezwarunkowa milosc do ojca 10.04.13, 12:51
      Do tego co pisze Mayena mogę tylko dodać, że najwazniejsza jest regularność i przewidywalność spotkań.
      Poza tym dzieci przywiazuja sie do tych osob, z ktorymi mają codzienny kontakt, wiec corka przywiąże sie i do Twego partnera, daj jej czas, nie wtrącaj się za bardzo, więcej szkody z tego może byc niż pozytku.
      • paraben Re: Bezwarunkowa milosc do ojca 10.04.13, 13:26
        Dzieki za odpowiedzi dziewczyny. Probuje ja przekonac ze lepsze pare godzin niz nic-ale nie przekonuje jej to. Co do partnera- mieszkamy razem we trojke od 2 lat- jest do niego przywiazana ale nie odwzajemnia jego uczuc-o co nie mam do niej pretensji-tylko czasem jego mi szkoda. Mayenna- Co do rozmawiania z dzieckiem o wszystkim- ja uwazam ze z dzieckiem rozmawia sie o tym co jest wlasciwe dla jego wieku, nie widze potrzeby zawracania jej glowy problemami ktore naleza do swiata doroslych i od doroslych zalezy ich rozwiazanie.
        • mia17 Re: Bezwarunkowa milosc do ojca 10.04.13, 13:31
          też uważam, że jednak nie o wszystkim rozmawia się z dzieckiem.
          no i jest to też kwestia wieku - z 4, czy 5-latkiem nie pogadasz o tym, o czym możesz pogadać np. z 15-latkiem.
          a już totalnym nieporozumieniem dla mnie jest np. zwierzanie się dziecku ze swoich problemów finansowych, czy mieszkaniowych... uncertain lub nie daj Boże sercowych (znam taki przypadek).
          • malgolkab Re: Bezwarunkowa milosc do ojca 10.04.13, 13:38
            mia17 napisała:

            > też uważam, że jednak nie o wszystkim rozmawia się z dzieckiem.
            > no i jest to też kwestia wieku - z 4, czy 5-latkiem nie pogadasz o tym, o czym
            > możesz pogadać np. z 15-latkiem.
            a ja myślę, że rozmawia się o tym samym, tylko w inny sposób, innym językiem... sama od zawsze rozmawiam z synem o wszystkim, tylko wraz z wiekiem zmienia się sposób rozmowy, wchodzenie w detale itd.
            > a już totalnym nieporozumieniem dla mnie jest np. zwierzanie się dziecku ze swo
            > ich problemów finansowych, czy mieszkaniowych... uncertain lub nie daj Boże sercowych
            > (znam taki przypadek).
            A to akurat niezależnie czy dziecko ma lat 5, 15 czy 20.
            • mia17 Re: Bezwarunkowa milosc do ojca 10.04.13, 13:46
              dokładnie.
              i owszem - zgodzę się z Tobą, że można w rozmowie przekazać delikatnie sens zdania.
              nie trzeba walić otwartym tekstem do małego dziecka, aby mu powiedzieć, że np. nie ma się pieniędzy.
              do wszystkiego trzeba wyczucia.
              • malgolkab Re: Bezwarunkowa milosc do ojca 10.04.13, 13:55
                Moim zdaniem najgorsze co może być to obarczanie dziecka swoimi problemami, mieszanie w stosunki rodziców lub wręcz wymaganie opowiedzenia się przy którejś ze stron - to jest bardzo trudne nawet dla dorosłych dzieci.
              • mayenna Re: Bezwarunkowa milosc do ojca 10.04.13, 13:57
                Dlaczego dziecko ma nie wiedzieć jakie są finanse w domu?
                • mia17 Re: Bezwarunkowa milosc do ojca 10.04.13, 14:03
                  napisałam, że trzeba umieć to umiejętnie przekazać w rozmowie z dzieckiem.
                  żeby np. nie zaczęło się bać i martwić problemem braku pieniędzy.
                  może sobie w swojej głowie ułożyć tak, że skoro mama/tata nie ma pieniędzy na lalkę to w ogóle nie ma pieniędzy. i na jedzenie i na ubrania i na wszystko.
                  uważam po prostu, że obarczanie dziecka problemami dorosłych (w formie dla dorosłych) jest złe. owszem - można i nawet trzeba powiedzieć, dlaczego tej przykładowej lalki nie dostanie - ale wyrazić to słowami odpowiednimi do wieku dziecka.
                  • mayenna Re: Bezwarunkowa milosc do ojca 10.04.13, 14:21
                    Ale to oznacza, że z dziecmi rozmawiamy o wszystkim ale stosownie do wieku i potrzeb.
                    Tak sobie mysle, że jaby mi się dzieci martwiły o tatę to tez bysmy wsspólnie o tym rozmawiali i starali się wymylić sposoby jak tacie pomóc. Ja się nie boję takich sytuacji bo one są wpisane w życie.
                    Tak sobiie myslę, że nie wazne jest jakie informacje dziecko dostaje, ważne co się z tym pózniej robi, jak drugi rodzic na to reaguje i jak się to przezywa wspólnie.
                    • noname2002 Re: Bezwarunkowa milosc do ojca 10.04.13, 17:34
                      Ale to oznacza, że z dziecmi rozmawiamy o wszystkim ale stosownie do wieku i po
                      > trzeb
                      .

                      Sa ludzie, ktorzy zamieniaja role i wylewaja swoje klopoty na dziecko, dla dziecka to zbyt trudne.
                      • mayenna Re: Bezwarunkowa milosc do ojca 10.04.13, 18:03
                        noname2002 napisała:


                        >
                        > Sa ludzie, ktorzy zamieniaja role i wylewaja swoje klopoty na dziecko, dla dzie
                        > cka to zbyt trudne.
                        Ale jest wtedy drugi rodzic i on może zareagować i naprawić szkody. Nie ochroni się dziecka przed wszystkim. Nie przesadzałabym z troską o dziecko w takiej sprawie.Rośnie to z wiekiem oceni samo.
                    • nangaparbat3 Re: Bezwarunkowa milosc do ojca 11.04.13, 12:23
                      Moze się zdarzyc, że tata opowiada, ze nie ma na mieszkanie, bo te cholerne alimenty... Tez myślę, ze z dziećmi nalezy rozmawiać o wszystkim, problem tylko jak.
    • malgolkab Re: Bezwarunkowa milosc do ojca 10.04.13, 13:51
      Powiedz córce, żeby zapytała o to tatę. Przecież Ty nie odpowiadasz za to czy tata ma czas i ochotę zabierać ją częściej. Nie powinnaś stawiać jego lub jego decyzji w negatywnym świetle, ale też nie masz obowiązku tłumaczyć się dziecku za niego. Możesz też sama wspomnieć eksowi że córka to przeżywa.
      U mnie eks pełni rolę "dobrego wujka", a tak naprawdę rolę ojca pełni mój mąż (o czym eks wie i bardzo mu to odpowiada) - eks jest tylko od przyjemności - nie chodzi z dzieckiem do lekarza, dentysty, na badania, nie bierze wolnego gdy syn jest chory, nie interesują go postępy w nauce, sporcie etc. (chyba, że syn osiągnie jakiś sukces to jest się czym chwalić smile)Syn jak w przedszkolu ma narysować siebie i rodziców to rysuje i tatę i mojego męża, na dzień ojca robi 2 laurki etc., choć do mojego męża mówi po imieniu. Podstawą jest, żeby to była inicjatywa dziecka, nie można go nakłaniać do traktowania partnera rodzica jak rodzica czy robić mu wyrzuty, że tak nie jest. Ważny jest tez wiek dziecka, mój syn np. nie pamięta jak to było gdy mieszkaliśmy z jego tatą (choć o tym wie, bo nikt tego nigdy nie ukrywał), ma "przebłyski" z czasu kiedy mieszkaliśmy tylko w 2, ale generalnie większość wspomnień ma już w układzie, który jest obecnie.
      • mia17 Re: Bezwarunkowa milosc do ojca 10.04.13, 14:04
        ja jeszcze bym pogadała z eksem.
        napisałaś, że "Jej tata ma tendencje do obwiniania calego swiata o swoje niepowodzenia i nie jest na tyle dorosly zeby wiedziec ze nie rozmawia sie z nia o problemach finansowych, mieszkaniowych itp-wiec boje sie ze ona podswiadomie po prostu martwi sie ciagle o niego.:
        może powinnaś się go zapytać, czy faktycznie opowiada małej o jakiś swoich problemach finansowych i w jaki sposób to opowiada.
        • triss_merigold6 Re: Bezwarunkowa milosc do ojca 10.04.13, 14:34
          O jeso. To nie problem autorki wątku tylko tatusia. Dziecku wyjaśnić, że nie tatuś nie powinien jej opowiadać o swoich zmartwieniach finansowych i użalać nad sobą tylko wziąć się do pracy, ponieważ ma taki obowiązek. Nie widzę powodu dla którego należałoby dziecku oszczędzać takiej wiedzy.
          • paris-texas-warsaw Re: Bezwarunkowa milosc do ojca 10.04.13, 14:53
            Jeśli dziecko jest tak przywiązane do ojca, to ja bym namawiała go, żeby jednak wziął to pod uwagę i więcej czasu wykroił - nawet na krótko, ale np. odebtrał z przedszkola czy cos w tym stylu. Dziecku wg mnie nie da się "wytłumaczyć", że lepiej, że w ogóle się spotyka niż w ogóle. Te spotkania są widocznie bardzo dziecku potrzebne. Pamietam, jak mój mąż wyjechał kiedyś na dwa tygodnie, dziecko jeszcze było małe, ale nawet przy jego wspomnieniu, zaraz był płacz. W dniu przyjazdu nieopatrznie powiedziałam, że tata dziś przyjedzie. Musiałam wyjść przed dom i czekać bardzo długo aż nadjedzie samochodem. Przez cały czas był płacz i ile ja sie wtedy nazabawiałam i naodciągałam uwagi, bo była już taka rozpacz, że to trwa tak długo... Dzieci maja inne postrzeganie czasu, chyba inną siłę tęsknotywink Ja bym gadała, gadała, gadała z ojcem dziecka, bo żal mi by było córeczki...
            • mayenna Re: Bezwarunkowa milosc do ojca 10.04.13, 16:14
              Zamiast stać pod domem, upiekłabym z dzieckiem ciasteczka dla taty, albo zajęła czymś dla niego atrakcyjnym.

              Moim zdaniem namawianie eksa na spotkania może być różniecodebrane. Nie odpowiadamy za zachowania drugiej strony.
              Paris, nie jesteś po rozwodzie, nie masz takiego doświadczenia to patrzysz na problem z innej perspektywy. Etap namawiania i odpowiedzialności przerobiłam. Nie daje efektów a dziecku jest co raz trudniej.
              • noname2002 Re: Bezwarunkowa milosc do ojca 10.04.13, 17:51
                U mnie namawianie wrecz szkodzilo, eks myslal, ze sie z kims umawiam i w ostatniej chwili odwolywal spotkania z synem.
    • tricolour Paraben, dwie sprawy... 10.04.13, 19:54
      ...

      1. Odnoszę wrazenie, że masz za złe, że ojciec niewiele robi, a jest kochany, zaś Twój partner się stara, a córka nie odwzajemnia tego. No cóż - córka nie jest niewolnicą ani Twoich oczekiwań, ani nie musi zaspokajać potrzeb partnera. Córka nawiązuje takie relacje jakie JEJ są potrzebne, a nie takie by innym było dobrze.

      2. "ja uwazam ze z dzieckiem rozmawia sie o tym co jest wlasciwe dla jego wieku" - to dla mnie kuriozalne, że Ty jako matka ograniczasz dziecko. Bo to nie Ty, ale córka ustala zakres jej potrzeb i jesli o czymś chce rozmawiać, to właśnie jest to dla niej odpowiedni wiek. Do dorosłego natomiast należy określenie języka takiej rozmowy.
      • blackglass Re: Paraben, dwie sprawy... 11.04.13, 10:31
        tricolour napisał:
        > 2. "ja uwazam ze z dzieckiem rozmawia sie o tym co jest wlasciwe dla jego wieku
        > " - to dla mnie kuriozalne, że Ty jako matka ograniczasz dziecko. Bo to nie Ty,
        > ale córka ustala zakres jej potrzeb i jesli o czymś chce rozmawiać, to właśnie
        > jest to dla niej odpowiedni wiek. Do dorosłego natomiast należy określenie jęz
        > yka takiej rozmowy.

        A z czystej ciekawości jak będziesz rozmawiał na temat zdrady z 9 łatką?

        Bo teoretyzować to sobie można, a w praktyce jakiego języka "użyjesz"
        • mayenna Re: Paraben, dwie sprawy... 11.04.13, 11:25
          Pytanie nie do mnie, ale mam takie tematy za sobą z dzieckiem młodszym, Mniej więcej tak to wygląda: tata zakochał się w kimś innym, czasem się tak w życiu zdarza, ale nadal ja kocha, oboje ja kochamy i mimo, ze nie będziemy mieszkać razem to jest naszą kochaną córeczką, a tata jest tatą. A potem odpowiada się na pytania dziecka bez obarczania winą kogokolwiek....
          Poszukaj fachowej literetury na ten temat. Jest tego trochę na rynku.
          • blackglass Re: Paraben, dwie sprawy... 11.04.13, 12:24
            mayenna napisała:
            > Poszukaj fachowej literetury na ten temat. Jest tego trochę na rynku.

            mayenna pytałam z czystej ciekawości smile
            Ja fachowej literatury na studiach się "nałykałam" już mam przesyt wink
            • mayenna Re: Paraben, dwie sprawy... 11.04.13, 13:49
              smile
        • chalsia Re: Paraben, dwie sprawy... 11.04.13, 12:07

          > A z czystej ciekawości jak będziesz rozmawiał na temat zdrady z 9 łatką?
          >
          > Bo teoretyzować to sobie można, a w praktyce jakiego języka "użyjesz"

          bardzo prosto -
          dziecko moje, zdrada to jest wtedy, gdy ktoś coś obiecał i świadomie/celowo złamał te obietnicę, nie dotrzymał słowa, i w ten sposób zawiódł zaufanie jakie się miało do niego/niej. I jest to bardzo bolesne uczucie bycia zdradzonym
          KONIEC
          dziecko w tym wieku nie powinno wiedzieć nawet, że któryś z rodziców zdradził drugie, bo to nie dziecka sprawy
          • blackglass Re: Paraben, dwie sprawy... 11.04.13, 12:22
            chalsia napisała:

            > bardzo prosto -
            > dziecko moje, zdrada to jest wtedy, gdy ktoś coś obiecał i świadomie/celowo zła
            > mał te obietnicę, nie dotrzymał słowa, i w ten sposób zawiódł zaufanie jakie si
            > ę miało do niego/niej. I jest to bardzo bolesne uczucie bycia zdradzonym
            > KONIEC

            No dobra, a na drugi dzień dziecko może powiedzieć, mamo zdradziłaś mnie. Obiecałaś cukierka i nie dotrzymałaś słowa tongue_out, ależ córciu wypadło mi z głowy, miałam sporo spraw do załatwienia i poprostu wypadło...nie mamo ja myślę, ze to specjalnie tongue_out
            • mayenna Re: Paraben, dwie sprawy... 11.04.13, 13:48
              blackglass napisała:


              > No dobra, a na drugi dzień dziecko może powiedzieć, mamo zdradziłaś mnie. Obiec
              > ałaś cukierka i nie dotrzymałaś słowa tongue_out,

              Dlatego trzeba to powiązać z miłością i wyłącznością jej pomiędzy dwojgiem ludzi. Opowiedzieć, że tata i mama sobie te wyłączność przyrzekli, ale okazało się, że tata zakochał się... i dalej wieszsmile

    • oczy123 i jest problem 11.04.13, 10:17
      bo dziecko kocha niewlasciwego pana .....przeciez mama wie lepiej ktorego powinno kochac

      • sonia_30 Re: i jest problem 11.04.13, 10:42
        Też jakoś nie mogę pozbyć się wrażenia, że Paraben chciałaby wymazać gumką myszką przeszłość z exem i rozpocząć wszystko od nowa z czystą kartą... tylko dziecko jakoś się w ten plan nie wpisuje. Sam tytuł posta interesujący: "bezwarunowa miłość do ojca".. czyli dziecko powinno kochac ojca za coś... a ono kocha mimo...
        • blackglass Re: i jest problem 11.04.13, 10:56
          sonia_30 napisała:
          Sam tytuł posta interesujący: "bezwarunowa
          > miłość do ojca".. czyli dziecko powinno kochac ojca za coś... a ono kocha mimo

          E nie przesadzajmy, kwestia nazewnictwa.
          Dzieci czasem kochają bezwarunkowo, tak jak dorośli...ale nie zawsze.

          • sebalda Re: i jest problem 11.04.13, 12:03
            Śmieszne. Matka pisze, że jest jej źle z powodu przykrości, jakich doznaje dziecko z uwagi na zbyt rzadkie spotkania z ojcem, a niektórzy piszą, że matka chce wymazać ojca gumką.
            Matka martwi się o uczucia dziecka, dlatego chce, żeby ojciec miał dla niej (córki) więcej czasu i uwagi, ponadto nie chce, by dziecko było obarczane problemami kogokolwiek, co uważam za słuszne. Z dzieckiem można rozmawiać o wszystkim, ale tu raczej nie o rozmowę chodzi, tylko o żalenie się ojca przed dzieckiem. Dziecko wszystko bierze dosłownie i się zamartwia, jaki to tatuś biedny. To się właśnie nazywa obarczaniem dziecka i ja tak rozumiem niepokój autorki.
            I rzeczywiście bardzo dziwna jest postawa autorki, która chciałaby, żeby stosunki nowego partnera z jej dzieckiem były dobre. Powinna robić wszystko, żeby je pogorszyćtongue_out
            • sonia_30 Re: i jest problem 11.04.13, 12:52
              Nie niektórzy, tylko ja... Celowy zabieg, czy masz fatalną manierę zwracania się do konkretnej osoby poprzez "niektórzy"?
              Każdy ma prawo wyciągnąć własne wnioski z czyjegoś pisania... dla Ciebie matka się zamartwia i chciałaby aby stosunki dziecka z nowym partnerem układały się różowo, co jest chceniem oczywistym i w pełni zrozumiałym, ja odniosłam dodatkowo wrażenie które opisałam powyżej. Mogę? Mogę. A wpłynęły na to następujące stwierdzenia:
              "Bezwarunkowa miłość do ojca .. Nie wiem jak sobie z nia radzic"
              "Te kilka godzin sprawiaja wiecej klopotu niz pozytku bo mala wraca rozzalona, ze tylko chwile sie z tata widziala itp. Po drugie (...) prawdziwe wsparcie i wartosciowy czas daje jej moj partner. Zawsze ma dla niej czas i opiekuje sie nia chetnie, gotuje dla niej, bawi sie z nia, zabiera na rower itp. Po prostu kocha ja jak wlasne dziecko. Czego corka oczywiscie nie odwzajemnia"
            • ingryd Re: i jest problem 11.04.13, 14:00
              jesli nie rozumiesz, to sprobujmy w ten sposob :

              twoj ex ulozyl sobie zycie z next, stworzyli fajna rodzine, maja fajny domek, moze nawet nowego dzidziusia,
              ty po rozwodzie nie mozesz sie pozbierac, nie mozesz zapomniec o sojej "utraconej rodzinie", jest ci zle i ciezko (finansowo rowniez). twoje dziecko to widzi, jest jej smutno, niepokoi sie.
              i tu dochdza do ciebie poglosy, ze ex jest zaniepokojony, stanem dziecka, ktore ma lzy w oczach jak mowi sie o mamusi, i ze kocha ja BEZWARUNKOWO, a przeciez jego nowa partnerka jest LEPSZA I PRAWDZIWA mama dla malej.
              bo chodza razem do kina, na basen, gotuje jej ulubione potrawy, kupuje ciuchy, zabawki ect, ect. (a ty nie masz na to kasy), a mimo wszystko ona woli swoja mame.
              a w dodatku ex podejzewa ze ty opowiadasz o swoich problemach finansowych zalac sie dziecku.

              zrozumialas juz?
              • paraben Re: i jest problem 11.04.13, 14:20
                Nie ingryd to ty nie zrozumialas. Sorry - nie przekonuja mnie placze i zale 4 lata po "utraceniu rodziny" bo do tego utracenia sie niejako przyczynilam tak? I przelewanie tego na dziecko jest zalosne. Co do rozmowy z dzieckiem o wszystkim- nie rozmawiam z dizeckiem o wszystkim w sposob stosowny do jego wieku, tylko rozmawiam z nia o tym co JEST stosowne do jej wieku. Problemami finansowymmi jej nie obarcze- bo i tak nie pomoze a martwic sie bedzie-chocby nie wiadomo jak delikatnie jej to wytlumaczyc. I nie chodzi mi o problemy typu - nie mam co jesc- tylko -nie wiem w jakiej czesci miasta wynajac mieszkanie bo to tansze jest brzydsze a to ladniejsze troche za drogie- wobec czego jestem biedny bezdomny i mieszkam po katach. A mloda siedzi i martwi sie ze znowu nie wie gdzie tatus bedzie w przyszlym tygodniu mieszkal, b tu gdzie jest moze zostac tylko do srody na przyklad.Poza tym- to moj partner jest ta osoba ktora bierze wolne kiedy mala jest chora, podaje jej leki, wozi do lekarza i chodzi na spotkania z nauczycielem razem ze mna. Tata malej od poczatku uwazal ze to obowiazek matki i to ja siedzialam z corka tygodniami na zwolnieniu gdy chorowala kiedy bylismy malzenstwem. On nie poczuwal sie do takich rzeczy jak gotowanie dla malej czy przewijanie jej zbyt czesto- bo od tego bylam ja(wyniosl to z domu-jego ojciec sam sobie zupy nie odgrzeje tylko czeka na mame wracajaca z pracy z 5 siatkami zakupow). Moj partner kocha mala jak wlasne dziecko i wiem ze ma do mnie czasem zal kiedy usprawiedliwiam eksa. Ale nie przechodzi mi przez gardlo powiedziec "Tata nie wezmie cie na weekend bo ma dwie imprezy pod rzad- i nie moze-poza tym chce miec czas dla siebie wiem mozesz go widywac co dwa tygodnie" Wiem ze bedzie jej bardzo bardzo przykro. A ojciec kocha ja mocno tylko takie ma skrzywione podejscie do sprawy. Wiec zamiast tlumaczyc ze nie pojdzie do taty bo tata tak zdecydowal ze nie chce jej widziec- mowie ze to ja chce spedzic z nia wiecej czasu i ze tata w tym czasie np pracuje. Gdy dorosnie to sama sie zorientuje co sie dzieje- nie chce dokladac do jej rozdarcia..
                • mayenna Re: i jest problem 11.04.13, 15:20
                  Paraben, czemu to ty tłumaczysz dziecku czemu tata jej nie weźmie na weekend? To pytnnie do taty i dziecko może je mu zadać telefonicznie lub jak się spotkają.
                  Nie ma nic złego w tym co eks mówi o swoim mieszkaniu. Z dzieckiem o tym możesz sama porozmawiać. Powiedzieć, że tata się martwi o swoje mieszkanie, ale jest zaradny, dorosły i daje sobie radę, że ma rodziców, rodzinę, przyjaciół i nie będzie spał pod mostem - i tak dalej.Czterolatce też można wytłumaczyć, że niepotrzebnie się boi bo dorośli umieją o siebie zadbać.
                  Moim zdaniem dziecko słyszy różne rzeczy, na ulicy, w przedszkolu, w telewizji.Nie wyeliminuje się treści złych czy niepotrzebnych. Otwartość i rozmowa z rodzicem pomaga je uporządkować i zrozumieć. Jasne, że dziecko się martwi o tatę i to dal niej trudne. Ale z drugiej trony fajnie, że dziecko jest empatyczne, a mama może informacje od taty ustawić właściwie poprzez rozmowę.

                  Paraben, twoja córka ma świetnego ojczyma, ale daj jej tez mieć ojca. Nawet jak on jest nieidealny. Mnie się tez wydaje że to twoje żale do tego kim eks dla ciebie nie był, czego ci nie dał, jakoś w tej sytuacji dają o sobie znać.
                  • paraben Re: i jest problem 11.04.13, 15:34
                    Dobrze, moze i masz racje. Pogadam z nia o tym na spokojnie. Wiesz to tak ogolnie chodzi o to ze jej tata obwinia caly swiat o swoje niepowodzenia-i wpaja jej obraz biednego niezaradnego tatusia(bo np marudzi ze nie ma pieniedzy na samochod-mloda mnie ostatnio poprosila zebym go tacie kupila- na co odpowiedzialam ze jej tata zarabia duzo pieniazkow tylko musi troszke uzbierac i auto bedzie- co moim zdaniem niewiele pomoglo skoro nastepnego dnia mala poszla do taty a ten znowu jeczal ze na zakupy tramwajem musza jechac bo nie ma kasy na auto.) Ja nie mam zalu do eksa o to czego mi nie dal, tylko serce mi sie lamie na widok corki ktora chce przy nim czesciej byc a on latwa reka z tego wspolnego czasu rezygnuje.
                    • mayenna Re: i jest problem 11.04.13, 16:03
                      Paraben, w takiej sytuacji wzięłabym dziecko na przejażdżkę tramwajemsmile Rozmawiaj z nią. Nawet czterolatka zrozumie ze jeżdżenie po zakupy tramwajem to nie tragedia, że wiele osób jeździ bo nie ma samochodów.
                      Mozę pomóżcie razem komuś naprawdę potrzebującemu? Mała będzie miała okazję zobaczyć, że tata nie jest chory, nie jest naprawdę biedny i nie potrzebuje pomocy.
                      Ciekawego masz eksasmile Nie martw się tym wszystkim taksmile Masz fajne dziecko i ona sama powoli zrozumie, że te nieszczęścia taty nie są straszne.
                      • blackglass Re: i jest problem 12.04.13, 10:37
                        mayenna napisała:
                        > Paraben, w takiej sytuacji wzięłabym dziecko na przejażdżkę tramwajemsmile Rozmawi
                        > aj z nią. Nawet czterolatka zrozumie ze jeżdżenie po zakupy tramwajem to nie tr
                        > agedia, że wiele osób jeździ bo nie ma samochodów.
                        > Mozę pomóżcie razem komuś naprawdę potrzebującemu? Mała będzie miała okazję zob
                        > aczyć, że tata nie jest chory, nie jest naprawdę biedny i nie potrzebuje pomocy

                        Paraben zapraszam na wspólne zakupy wink

                        Moje dziecię w druga stronę, zawsze piechotą lub tramwajem. Ostatnio nawet stwierdziła, ze jestem super facet, bo nie wie jak dałam rade zadźwigać taaakie zakupy, tylko siniaki na ramionach zostały wink

                    • mayenna Re: i jest problem 11.04.13, 16:10
                      paraben napisała:

                      Ja n
                      > ie mam zalu do eksa o to czego mi nie dal, tylko serce mi sie lamie na widok co
                      > rki ktora chce przy nim czesciej byc a on latwa reka z tego wspolnego czasu rez
                      > ygnuje.

                      Jego strata, twój zysksmile
                      Mam podobnie. Mój wprost mówi do córki że nie weźmie jej na weekend bo nie ma pieniędzy. Zawsze jest niepewność czy zechce się z nią spotkać. Pisałam tutaj, ze dziecko mi się rozpłakało na widok tortu urodzinowego bo wróciło od taty i tam nikt nie pamiętał.
                      Ale widzę, że jeśli ja tego nie przeżywam za mocno, jeśli wyluzowuję, obracam w śmiech i nie podsycam poczucia krzywdy to jej to pomaga.
                      • paraben Re: i jest problem 11.04.13, 16:34
                        Dzieki Mayenna- wiem-jego strata-do tej pory nie dotarlo do niego czemu nam nie wyszlo(to znaczy jaka byla jego czesc winy) i juz tego nie zrozumie chyba z takim podejsciem. Trudno musze sie bardziej postarac zeby mlodej zycie ulatwic. Ona lubi nasza nowa rodzine ale najchetniej chcialaby zeby tata z nami wszystkimi zamieszkal.. A z pozytywow to ostatnio eks w normalny sposob jest w stanie odpowiedziec czesc mojemu partnerowi. Do tej pory mu to przez usta nie przechodzilo..A z jeszcze wiekszych pozytywow to mamy ziarenko w drodze i juz sie nie moge doczekac az mlodej o tym powiem bo to na pewno ugruntuje jej pozycje w naszej nowej rodzinie-czekam tylko az pierwsze pare tygodni minie zeby sie upewnic ze wszystko oksmile
                        • mayenna Re: i jest problem 11.04.13, 16:43
                          Gratulacje!smile
                          Młoda będzie miała na kim wyżyć się opiekuńczosmile
                          • paraben Re: i jest problem 11.04.13, 16:52
                            Dzieki. Mysle ze bedzie zachwycona-oby tylko wszystko poszlo ok.
                        • yoma Re: i jest problem 12.04.13, 10:59
                          Gratulacje smile

                          A także tego, że jak się zdaje zaczynasz sobie układać smile
                    • altz Re: i jest problem 11.04.13, 16:43
                      paraben napisała:
                      > mala poszla do taty a ten znowu jeczal ze na zakupy tramwajem musza jechac
                      > bo nie ma kasy na auto.)
                      Dziwne, musi córka bardzo się przejmować ojcem, bo dzieci zazwyczaj wolą jechać tramwajem, zawsze to jakaś ciekawostka i z tramwaju więcej widać.
                      • blackglass Re: i jest problem 12.04.13, 10:31
                        altz napisał:
                        > Dziwne, musi córka bardzo się przejmować ojcem, bo dzieci zazwyczaj wolą jechać
                        > tramwajem, zawsze to jakaś ciekawostka i z tramwaju więcej widać.

                        Dziwne rzeczy altz opowiadasz.
                        Zdecydowanie wolą samochodem, szybko, ciepło i bezpośrednio do celu smile
                        • altz Re: i jest problem 12.04.13, 10:40
                          blackglass napisała:
                          > Dziwne rzeczy altz opowiadasz.
                          > Zdecydowanie wolą samochodem, szybko, ciepło i bezpośrednio do celu smile
                          Tak, ale tak już mają znudzone życiem małe dzieci i nastolatki. Małe zazwyczaj są jeszcze zainteresowanie wszystkim.
                          Ja nie mam wyrobionej potrzeby jeżdżenia samochodem po mieście, więc mogę mieć już nieaktualne obserwacje. wink
                    • eicron Re: i jest problem 11.04.13, 22:00
                      paraben napisała:

                      > Dobrze, moze i masz racje. Pogadam z nia o tym na spokojnie. Wiesz to tak ogoln
                      > ie chodzi o to ze jej tata obwinia caly swiat o swoje niepowodzenia-i wpaja jej
                      > obraz biednego niezaradnego tatusia(bo np marudzi ze nie ma pieniedzy na samoc
                      > hod-mloda mnie ostatnio poprosila zebym go tacie kupila- na co odpowiedzialam z
                      > e jej tata zarabia duzo pieniazkow tylko musi troszke uzbierac i auto bedzie- c
                      > o moim zdaniem niewiele pomoglo skoro nastepnego dnia mala poszla do taty a ten
                      > znowu jeczal ze na zakupy tramwajem musza jechac bo nie ma kasy na auto.) Ja n
                      > ie mam zalu do eksa o to czego mi nie dal, tylko serce mi sie lamie na widok co
                      > rki ktora chce przy nim czesciej byc a on latwa reka z tego wspolnego czasu rez
                      > ygnuje.

                      Każdego rodzica serce boli, gdy jego dziecko cierpi. Niestety takie są konsekwencje rozpadu rodziny i nic na to nie poradzisz. Ojciec Twojego dziecka ma prawo do kontaktów z córką i to jak te kontakty wyglądają jest sprawą między nimi. O ile oczywiście kontakty te odbywają się zgodnie z ustaleniami i nie szkodzą dziecku. W tym co piszesz trudno mi się dopatrzyć działania na szkodę dziecka.
                  • chalsia Re: i jest problem 12.04.13, 10:42
                    > Paraben, twoja córka ma świetnego ojczyma, ale daj jej tez mieć ojca. Nawet jak
                    > on jest nieidealny. Mnie się tez wydaje że to twoje żale do tego kim eks dla c
                    > iebie nie był, czego ci nie dał, jakoś w tej sytuacji dają o sobie znać.

                    dokładnie to przebija z Paraben postów

                    i ni e tłumaczyć ojca
                    nauczyć się bardzow ważnej odpowiedzi "nie wiem"
                • tricolour Paraben, okłamujesz dziecko... 11.04.13, 16:29
                  ... i jednocześnie twierdzisz: "rozmawiam z nia o tym co JEST stosowne do jej wieku". Wynika, że okłamujesz córkę tylko dlatego, że jeszcze jest mała i da się okłamywać. No, ciekawe metody wychowawcze, ciekawe.

                  Gdy ojciec ma dwie imprezy pod rząd i przez to nie ma czasu dla córki, to można powiedzieć, że ojciec ma zajęty weekend i tym razem się nie spotkają. Bo ma umówione dwie imprezy, a nie dlatego, że "tata tak zdecydowal ze nie chce jej widziec" . Brak czasu na wszystko jest stanem normalnym i warto świadomości tego stanu uczyć młodego człowieka. Ale Ty wolisz okłamywać i manipulować... bo to jest stosowne do jej wieku...
                  • paraben Re: Paraben, okłamujesz dziecko... 11.04.13, 16:40
                    Jasne-a ona bedzie sie super czula wiedzac ze tata woli isc zabawic sie z kolegami niz sie nia zajac. Moze Twoje dziecko akceptuje odpowiedz - tata ma zajety weekend. Moje chce wiedziec dokladnie dlaczego i jaki jest powod ze tatus nie moze jej zobaczyc. Nie wystarczaja jej ogolnikowe tlumaczenia. Jakby mu tak bardzo na corce zalezalo jak twierdzi to moglby zrezygnowac z jednej z imprez i wziac mala do siebie na noc (zwlaszcza ze pomiedzy sierpniem 2012 a lutym 2013 nie widzial jej ani razu).
                    • sonia_30 Re: Paraben, okłamujesz dziecko... 11.04.13, 20:19
                      To jest 7-latka (?), przestań występować jako pośrednik, niech ojciec tłumaczy jej sam kiedy się spotka i dlaczego nie w ten weekend. A już na pewno nie ściemniaj, że tata w tym czasie np pracuje, bo gdy dorośnie zrozumie też, że matka karmiła ją złudzeniami. Bardzo niefajna sprawa.
                    • eicron Re: Paraben, okłamujesz dziecko... 11.04.13, 21:52
                      paraben napisała:

                      > Jasne-a ona bedzie sie super czula wiedzac ze tata woli isc zabawic sie z koleg
                      > ami niz sie nia zajac. Moze Twoje dziecko akceptuje odpowiedz - tata ma zajety

                      A nie uważasz, że to co Twój eks robi w swoim wolnym czasie, to jego prywatna sprawa i Tobie nic do tego?

                      > weekend. Moje chce wiedziec dokladnie dlaczego i jaki jest powod ze tatus nie m
                      > oze jej zobaczyc. Nie wystarczaja jej ogolnikowe tlumaczenia. Jakby mu tak bard

                      Dlaczego Twoje dziecko oczekuje od Ciebie tłumaczenia zachowania obcej osoby? Twój eks nie może jej tego wyjaśnić? W końcu to dotyczy jego kontaktów z dzieckiem nie Twoich.

                      > zo na corce zalezalo jak twierdzi to moglby zrezygnowac z jednej z imprez i wzi
                      > ac mala do siebie na noc (zwlaszcza ze pomiedzy sierpniem 2012 a lutym 2013 nie
                      > widzial jej ani razu).

                      A w jaki sposób ustaliliście kontakty ojca z dzieckiem? Macie to uregulowane sądownie?
                    • chalsia Re: Paraben, okłamujesz dziecko... 12.04.13, 10:51
                      > ami niz sie nia zajac. Moze Twoje dziecko akceptuje odpowiedz - tata ma zajety
                      > weekend. Moje chce wiedziec dokladnie dlaczego i jaki jest powod ze tatus nie m
                      > oze jej zobaczyc. Nie wystarczaja jej ogolnikowe tlumaczenia.

                      prosta odpowiedź NIE WIEM, SPYTAJ TATY

                      naucz się kobieto NIE brać na siebie odpowiedzialności za działania/zaniechania eksa - nie Ty masz go tłumaczyć, tylko on siebie

                      > Jasne-a ona bedzie sie super czula wiedzac ze tata woli isc zabawic sie z koleg
                      > ami niz sie nia zajac

                      wiem, to boli
                      i dziecko
                      i matkę też

                      ale zakłamujesz córce rzeczywistość
                      z którą i tak będzie się musiała kiedyś pogodzić
                      a może takie zetknięcie z rzeczywistością spowoduje, że córka zacznie mieć bardziej realistyczne podejście do ojca (mniej "bałwochwalcze") ?

                      a na koniec - dziecko musi także się nauczyć, ze oprócz niego samego jest cały swiat i dorośli też mają swoje "zachcianki"
                      • paraben Re: Paraben, okłamujesz dziecko... 12.04.13, 12:42
                        Tak, macie racje-przemysle jak zejsc z drogi oklamywania corki i porozmawiac z nia w sposob ktory jej nie zrani.
                    • tricolour Piszesz dziwne rzeczy... 12.04.13, 11:55
                      ... wręcz zastanawiające.

                      "Jakby mu tak bardzo na corce zalezalo jak twierdzi to moglby zrezygnowac z jednej z imprez i wziac mala do siebie na noc" - a dlaczego właśnie na noc? Dlaczego ta noc ma szczególne znaczenie i co on ma robić z córką przez noc? A dlaczego nie w dzień?

                      Tym razem odnoszę wrażenie, że to Ty potrzebujesz nocy z wyłącznością dla partnera, a córkę chcesz dać ojcu nie dla jej dobra tylko dla Twojego świętego spokoju czy wręcz upojną noc. Nie ma nic złego w upojnej nocy. Złe jest manipulowanie

                      Poza tym jeśli ojciec ma zajęty weekend, bo zamierza go spędzić na dwóch imprezach pod rząd, to wcale nie wynika, że nie chce córki zobaczyć. Są sprawy ważniejsze (córka) i są sprawy pilniejsze (choćby imprezy) i trzeba czasem wybierać.

                      Masz skłonność do manipulowania dzieckiem. Łatwiej Ci okłamać córkę, manipulować, kombinować niż powiedzieć prostą prawdę. Wychowasz osobę nieporadną, która będzie uciekała od rzeczywistości...
                      • blackglass Re: Piszesz dziwne rzeczy... 12.04.13, 12:43
                        tricolour napisał:

                        > Tym razem odnoszę wrażenie, że to Ty potrzebujesz nocy z wyłącznością dla partn
                        > era, a córkę chcesz dać ojcu nie dla jej dobra tylko dla Twojego świętego spoko
                        > ju czy wręcz upojną noc. Nie ma nic złego w upojnej nocy. Złe jest manipulowani
                        > e
                        tricolour ty chyba mało znasz dzieci w tym wieku... nocowanie u koleżanki jest frajdą a co dopiero u taty za którym się tęskni...

                        > Poza tym jeśli ojciec ma zajęty weekend, bo zamierza go spędzić na dwóch imprez
                        > ach pod rząd, to wcale nie wynika, że nie chce córki zobaczyć. Są sprawy ważnie
                        > jsze (córka) i są sprawy pilniejsze (choćby imprezy) i trzeba czasem wybierać.

                        Hmm pilniejsze jest pójście na imprezę niż potrzeba dziecka spędzania czasu z ojcem...no tak każdy ma inne priorytety w życiu..

                      • paraben Re: Piszesz dziwne rzeczy... 12.04.13, 13:06
                        To odnosisz zle wrazenie. Dla corki jest wazne zeby chociaz raz w tygodniu to tata pocalowal ja na dobranoc i przeczytal jej historyjke- i zeby to z tata zjesc sniadanie.Nie ma wytlumaczenia na to ze impreza jest pilniejsza niz dziecko- on ma wobec niej obowiazki o ktorych pamieta kiedy jest mu wygodnie.
                        • wielo.rybia i tu sie mylisz 12.04.13, 15:08
                          obowiazki to masz ty
                          jedyne prawo to prawo do opiekowania sie dzieckiem bo dziecko jest z toba
                          on ma to prawo zabrane ale tez nie ma zadnych obowiazkow

                          dopoki sie z tym nie pogodzisz bedziesz sie z tym szarpac
                          musisz zrozumiec ze ani go nie zmusisz ani nie musi sie zgodzic na to co mowisz i o co prosisz, ani nie musi wychodzic z inicjatywa spotkania sie z corka
                          on generalnie nic nie musi i NIC Z TYM NIE ZROBISZ

                          a dziecko czy male czy duze swoj rozum ma i predzej czy pozniej jakos sobie to wszystko pouklada, chronienie tu nic nie da
                        • tricolour No to przeczytaj jeszcze raz wyrok rozwodowy... 12.04.13, 16:00
                          ... bo tam jest napisane kto spełnia opiekę i w jakim wymiarze, a to oznacza, kto kładzie spać i kto całuje o poranku.

                          Widzę na forum prawidłowość: najpierw matki chcą wyłącznej opieki (i ją dostają) a potem - po dłuższym czasie - nagle chcą ojca dla dziecka. Tego ojca, którego wcześniej nie chciały wcale lub prawie wcale.
                          • ewela1_1 Re: No to przeczytaj jeszcze raz wyrok rozwodowy. 12.04.13, 21:30
                            Wyrok rozwodowy nie zwalnia ojca z rodzicielstwa. Ale to jest takie wygodne dla "tatusiów", którzy zawsze mogą wesprzeć się wyrokiem sądowym. "Chcialas opieki to ją masz i męcz się sama"....itp.

                            -------------
                            "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

                            "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
                            • altz Re: No to przeczytaj jeszcze raz wyrok rozwodowy. 13.04.13, 21:34
                              ewela1_1 napisała:
                              > Wyrok rozwodowy nie zwalnia ojca z rodzicielstwa. Ale to jest takie wygodne dla
                              > "tatusiów"
                              Tak uważasz, to zamień się. Wcale to nie jest takie wygodne, ale matki czynią cuda, nawet z najfajniejszego ojca potrafią zrobić obcą osobę.

                              > którzy zawsze mogą wesprzeć się wyrokiem sądowym. "Chcialas opieki
                              > to ją masz i męcz się sama"....itp.
                              To jest jakaś niekonsekwencja, chciało by się być wolną, a jednocześnie mieć chłopa pod ręka stale do pomocy i mieć kogo poustawiać. Tak się nie da, trzeba się było nie rozwodzić.
                              • ewela1_1 Re: No to przeczytaj jeszcze raz wyrok rozwodowy. 15.04.13, 10:53
                                Jak matka utrudnia kontakty jest źle, jak chce by były one częstsze pomimo wyroku rozwodowego też źle. Tutaj nie chodzi o to co chce matka, czy ojciec, a o potrzeby dziecka.

                                Miałam na myśli tylko i wyłącznie to. Ja wiem, ze ja bym może za wiele chciała.... smile
                                -------------
                                "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

                                "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
                          • altz Re: No to przeczytaj jeszcze raz wyrok rozwodowy. 13.04.13, 21:29
                            tricolour napisał:
                            > Widzę na forum prawidłowość: najpierw matki chcą wyłącznej opieki (i ją dostają
                            > ) a potem - po dłuższym czasie - nagle chcą ojca dla dziecka. Tego ojca, któreg
                            > o wcześniej nie chciały wcale lub prawie wcale.

                            Ja też to zauważam, niestety. Była (kiedyś moja) też jakaś nie pogodzona, chociaż już powinna dawno być, wcześniej była stale na "nie" i jakoś jej się to nie kłóci.
                            • paris-texas-warsaw Re: No to przeczytaj jeszcze raz wyrok rozwodowy. 13.04.13, 23:39
                              A ja nie wiem, skąd podejście ludzi, żeby nie tłumaczyć zachowań ojca. generalnie to jest właśnie robienie tematów tabu. Jeśli dziecko o cos pyta, to możemy sie zastanawiac wspólnie, czemu tata nie chce się spotkać, a nie tylko odsyłaty. Z jednej strony rada: nie okłamuj dziecka, że tata pracuje. A z drugiej strony rada: powiedz, że nie wiesz, czemu tata nie chce sie spotkać. Ale skoro wiadomo, że tata nie chce się spotkać, bo ma dwie imprezy w weekend, to okłamywaniem będzie mówienie, że się nie wie, czemu tata nie chce się spotkać.
                              Ja nadal bym była za uświadamianiem ojcu, że kontakty z nim są aż tak ważne dla córki. On może tego nie być do końca świadomym. Skoro przeprowadził się w miejsce by być bliżej dziecka, to chyba nie tylko po to, by raz na dwa tygodnie mieć trochę mniej przystanków tramwajowych do pokonania... Te dwie imprezy w weekend przy małym dziecku to wg mnie ok, jeśli to nie co tydzień. Jednak takie małe dziecko jest dość czasochłonne, i wg mnie nie ma nic do tego, że opiekę na co dzień sprawuje po rozwodzie tylko jeden rodzic.
                              • mayenna Re: No to przeczytaj jeszcze raz wyrok rozwodowy. 14.04.13, 08:28
                                paris-texas-warsaw napisała:

                                > A ja nie wiem, skąd podejście ludzi, żeby nie tłumaczyć zachowań ojca. generaln
                                > ie to jest właśnie robienie tematów tabu. Jeśli dziecko o cos pyta, to możemy s
                                > ie zastanawiac wspólnie, czemu tata nie chce się spotkać, a nie tylko odsyłaty.

                                Paris, nie wiesz bo nie jesteś po rozwodzie.
                                W tym chodzi o oddzielenie swojego życia od życia eksa. Nas ma ono nie obchodzić, a jego nasze. Jak eks ma dwie imprezy to komunikuje to dziecku i sam się tłumaczy bo to jego sprawa, jego kontakty z własnym dzieckiem.
                                To nie jest temat tabu, tylko Paraben nie ma wszystkich danych i tak naprawdę nie wie co jest przyczyną braku czasu u eksa. Nie zna motywacji, które nim kierują, ze wybiera imprezy, a nie spotkanie z dzieckiem. Dlatego uczciwiej jest gdy swoje sprawy wobec dziecka każdy rodzic załatwia sam.
    • divorce-for-dummies Re: Bezwarunkowa milosc do ojca 14.04.13, 07:04
      Przede wszystkim widoczne jest u Ciebie duże parcie na "naszą nową rodzinę", a dziecko chyba jeszcze średnio się w tej sytuacji odnajduje. Nocuje u ojca w co drugi weekend, a w ten w który nie nocuje wraca rozżalona, że musiała wrócić wcześniej. Wychodzi więc na to, że ona jednak tę "nową rodzinę" lubi nie do końca tak mocno jak deklarujesz (albo może jak chciałabyś to widzieć). Tydzień jakoś zleci, jest szkoła, ale jak przychodzi weekend to wychodzi na to, że ona za każdym razem wolałaby go spędzać z ojcem / wolałaby go nie spędzać w domu ?
      Z moją córką nie widujemy się w każy weekend i z jednej strony cieszy się jak mnie widzi, ale z drugiej strony też nie jest rozżalona ani nie marudzi kiedy wraca do domu i do osób, z którymi przebywa na co dzień.
      Coś tu więc chyba nie do końca gra, pomimo że jak wiemy to Twój partner daje prawdziwe wsparcie (w przeciwieństwie do ojca małej), jest wartościowy, opiekuńczy itd...

      Po drugie od pierwszego zdania masz wyraźny problem z bezwarunkową miłością dziecka do ojca, a to jest chyba stan naturalny, prawda ? I obawiam się, że nie jest to ani kwestia czasu, ani "zrozumienia".
      Czyżbyś oczekiwała, że mała będzie bezwarunkowo kochać Twojego partnera ?
    • wawrzanka Re: Bezwarunkowa milosc do ojca 14.04.13, 11:29
      Ja bym zwróciła uwagę na jeden konkret:
      Ojciec zamieszkał blisko, a mimo to reglamentuje czas, w którym jest dostępny dla córki. To nosi znamiona manipulacji, choć może świadomą manipulacją nie jest. Ale efekt wywołuje taki sam: dziecko jest "skołowane". I to wszystko. Nie musi to oznaczać, że córka cierpi, kocha ojca ślepo, a od Twojego partnera się odwraca, nie. Ona jest po prostu sfrustrowana. Dąży do rozwiązania konfliktu w swojej głowie, chciałaby spotykać się z tatą bez reglamentacji, naturalnie, nie chciałaby być odrzucona. Chyba najgorsze jest właśnie odrzucenie. Bo tak prawdę mówiąc... ja bym nie demonizowała całej reszty, to znaczy tego odium - "nowa rodzina, stara rodzina, szok dla dziecka" itp.

      Życie pokazuje, że w wielu rodzinach zdarzają się sytuacje patologiczne, trudne, nie do zniesienia - a dzieci wychowywane w takich warunkach wyrastają na przyzwoitych dorosłych umiejących radzić sobie w życiu. Dzieje się tak z jednej prostej przyczyny: bez względu na okoliczności dziecko musi mieć jakiś autorytet, za którym samo pójdzie. Tak więc - ja bym na Twoim miejscu zostawiła sprawę własnemu biegowi. To wszystko się zmienia, mija, przechodzi. Zmieniają się zasady gry - zmienia się podejście do sprawy, ale jedno powinno zostać bez zmian: autorytety. Może Twoja córka nie odczuwa obecności żadnej silnej dorosłej osobowości wokół siebie? Stąd chodzi zasępiona i rozczarowana, bo w zmienionej sytuacji nie wie jak sobie radzić z uczuciami. Wykorzystaj ten trudny czas w życiu Twojej córki na to, żeby zbliżyć się do niej. Ty nie możesz dolewać oliwy do ognia sama się frustrując. Nie dopytuj, nie drąż, nie próbuj czegoś sama ulepszać. Tylko bądź bliżej córki, daj jej odczuć swoją dorosłość, to ją podbuduje.

      • divorce-for-dummies Re: Bezwarunkowa milosc do ojca 15.04.13, 06:31
        wawrzanka napisała:

        > Ja bym zwróciła uwagę na jeden konkret:
        > Ojciec zamieszkał blisko, a mimo to reglamentuje czas, w którym jest dostępny
        >dla córki. To nosi znamiona manipulacji, choć może świadomą manipulacją nie jest.


        Dawno nie czytałem równie nielogicznego wniosku. Przecież w naszym kraju panuje zwyczaj reglamentowania dzieciom kontaktów z ojcami właśnie najczęściej do dwóch weekendów w miesiącu, przy czym nie ma większego znaczenia czy ojciec mieszka daleko czy blisko. Czyżby psychologowie w RODKach i kuratorzy z sądów rodzinnych formułujący opinie, a później sędziowie posiłkujący się tymi opiniami i wydający wyroki, dopuszczali się celowej bądź nieświadomej manipulacji ustalając taki, a nie większy wymiar kontaktów ?
        Ponadto w tym przypadku dziewczynka jednak widuje się z ojcem co weekend, a chciałaby najchętniej z tego weekendu nie wracać. Przy czym rodzice rozstali się 4 lata temu, więc dla kilkuletniego dziecka naturalne jest, że rodzice nie mieszkają razem. Nasuwają się więc hipotezy, że
        1. dziewczynka nie lubi swojego domu, albo
        2. wolałaby mieszkać z ojcem na co dzień,
        albo 3. obawia się że znowu straci ojca i dlatego pragnie go tak łapczywie.
        • nowel1 Re: Bezwarunkowa milosc do ojca 15.04.13, 08:55
          Nawet jeśli którys z tych wniosków jest słuszny, to co z niego wynika, skoro ojciec nie jest zainteresowany spędzaniem większej ilości czasu z córką?
          Co z tego że są dy orzekają jak to opisałeś, skoro w tym konkretnym przypadku jest jak jest z powodu nastawienia ojca?
          Chodzi tu o konkretną, jednostkową sytuację, a nie znów o "krzywdzenie" mężczyzn przez sądy.
          Jak widać na załączonym obrazku, niekoniecznie brak reglamentacji kontaktów powoduje entuzjazm i większe zaangażowanie ojca.
          • wawrzanka Re: Bezwarunkowa milosc do ojca 15.04.13, 10:22
            No więc właśnie.
            Dodatkowo nasuwa mi się przypuszczenie, że gdyby ojciec oznajmił: "córeczko, przeniosłem się blisko ciebie, bo chcę, żeby mój dom był twoim domem i żebyś przychodziła tu zawsze, gdy tylko masz ochotę" nie byłoby tego wątku. I wcale niewykluczone, że córka spędzałaby u ojca z własnej woli więcej czasu, niż teraz. Bardzo możliwe za to, że byłaby spokojna i pogodna. Bo nie ma nic ważniejszego dla dziecka, niż poczucie, że zawsze jest mile widziane. Tak powinno być.
          • divorce-for-dummies Re: Bezwarunkowa milosc do ojca 16.04.13, 09:39
            nowel1 napisała:

            > Nawet jeśli którys z tych wniosków jest słuszny, to co z niego wynika, skoro oj
            > ciec nie jest zainteresowany spędzaniem większej ilości czasu z córką?

            Sądzę, że z punktu widzenia dziecka jednak dość istotne byłoby ustalenie co jest słuszne, a co nie.
            Ale zdaje się, że winowajca został tu już jednoznacznie zidentyfikowany - winny jest ojciec i jego rzekomy brak zaangażowania.


            > Co z tego że są dy orzekają jak to opisałeś, skoro w tym konkretnym przypadku
            > jest jak jest z powodu nastawienia ojca?


            Nic. Zastanawiałem się po prostu co zdaniem Wawrzanki jest manipulacją a co nie jest. I czy jeśli sąd z matką ograniczają kontakty z dzieckiem to jest to manipulacja, czy manipulacja jest tylko wtedy jeśli to ojcu braknie czasu.


            > Jak widać na załączonym obrazku, niekoniecznie brak reglamentacji kontaktów
            > powoduje entuzjazm i większe zaangażowanie ojca.

            Na załączonym obrazku to widać głównie ogólną niechęć matki do byłego męża i trudno na tej podstawie wyrokować o jego postawie.
            Zwróć uwagę na przykład na to, że "jego powrót w niczym nie pomógł", a kontakty w tygodniu "nie wchodzą w grę". Tak do końca to nie wiemy dlaczego nie wchodzą. Gdyby wynikało to z definitywnej niechęci ojca i zamykania drzwi przed nosem dziecka, to Paraben zapewne nie omieszkałaby o tym napomknąć. Być może facet po przeczytaniu tego wątku mocno by się zdziwił i okazałoby się że jego proste komunikaty "Od środy się przeprowadzam"czy "Pojedziemy na zakupy tramwajem, bo nie mam samochodu" urosły tu do rangi obarczania dziecka niebotycznymi problamami mieszkaniowymi finansowymi.
            • paraben Re: Bezwarunkowa milosc do ojca 16.04.13, 10:00
              Po pierwsze nie mieszkamy w Polsce i nie podlegamy pod polskie sadownictwo a z wyroku sadu wydanego w Dublinie eks nie uznaje i nie jest on rowniez juz w ogole adekwatny bo zostal wydany ponad rok temu w zupelnie innej sytuacji(kiedy eks bywal w naszym miescie raz w miesiacu przez tydzien- i widzenia ustalone sa w takim grafiku). Po drugie nie mam zadnego parcia na nowa rodzine- chyba naturalne jest ze dziecko po bardzo dlugim okresie niewidzenia ojca jest rozczarowane kiedy moze spedzac z nim tylko kilka godzin dziennie (raz w tygodniu).Kontatky w tygodniu nie wchodza w gre bo pan eks pracuje do poznego popoludnia i zabranie malej chociazby na godzine czy dwi "nie ma sensu" Po trzecie nie ma co dalej roztrzasac problemu-pogadam z corka nastepnym razem kiedy przyjdzie do mnie z pretensjami w innym tonie i nie bede tlumaczyc eksa ale prawdy prosto z mostu tez nie zamierzam jej mowic.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka