matylda_z
27.07.04, 16:50
Ktos juz tu poruszal ten temat. Ale ja chce to zrobic w troche inny sposob.
Religia, Bog, przykazania, w ktorych wychowujemy nasze dzieci. przynajmniej
my tak wychowywalismy. I okazuje sie , ze jednak cos nie wyszlo. Nie bedziemy
razem. Dziecko zostaje ze mna. Tatus ma "nowa pania". Nie chce teraz uczyc
dziecka czegos innego. Dziecka juz duzego. !5letniego. Dziecka ktore mnie
zapytalo: mamusiu ale ty nowego meza nie bedziesz miala? Nie ja nie bede
miala. Ale nie chce tez aby moje dziecko widzialo nowa zone u boku swojego
ojca. Tym bardziej jak syn powiedzial: jesli tata z kims bedzie nie chce go
znac.
Moge byc samotna matka. Chocby ze wzgledu na moje przekonania. Nie bedzie to
dla mnie czyms co sprawi ze zycie stanie sie pasmem nieszczesc. Owszem milo
miec u boku kogos bliskiego ale nie sadze aby mozna znalezc mezczyzn chetnych
na "bialy zwiazek".
Chodzi mi o to :jak nie zrujnowac przekonan w ktorych dzieci byly wychowywane
latami?