Jestem mężatką od 18lat. Mąż od kilkunastu lat nadużywa alkoholu... Od ok 5 l codziennie wypija 4-5 piw,po czym staje się agresywny, wyzywa mnie czasem niszczył sprzęt. Z decyzją nt rozwodu bujam sie ok 3 lat... Zawsze było mi go żal... Mam 17l córkę,któa jest znerwicowana, właściwie codziennie kłóciłam się z nim...Czasem rano,kiedy był trzeźwy:prosiłam, błagałam o zmianę-zawsze wyznaczał sobie dalekie teriny zmiany na lepsze... Nigdy to nie nastapiło. Od pół roku jestem na tabletkach uspokajających, przeszłam terapię u psychologa,jestem na tyle silna,że podjęłam decyzję o rozwodzie... Od kilku lat nie wyjeżałam z nim na wakacje tylko z córką,ponieważ na wczasach upijał sie do nieprzytomności
Powiedziałam mu o rozwodzie, napisałam pozew bez orzekania o winie. Nie chcę niekończących sie rozpraw, świadków, szczególowych pytań... Coż mąż zaczął błagać o kolejną szansę-nie zgodziłam się. Zaczęły się kłótnie, zastraszanie, że zniszczy mnie, stracę pracę,a nawet znajdę się w więzieniu... Kolejnego dnia powiedział że z chwilą otrzymania pozwu zabije się... Po czym nastąpił etap płaczu,odmawiania posiłków. Nie pił 4 dni,nie jadł i płakał po przyjściu z pracy i oczywiście rano. Nie złamałąm sięale widok był żenujący płączący mężczyzna i proszący o szansę-powiedziałam zgłoś się na terapię-jesteś alkoholikiem-usłyszałam,że nie musi pić-nie jest alkoholikiem,a co za tym idzie nie pójdzie na żadną terapię

znów nastąpił płacz chwycił nóż i zamknął się w łazience,po szarpaninie pociął sobie ręcę,następnie wziął kluczyki od samochodu wybiegł z krzykiem z domu,że zabije się-ruszył z piskiem opon... Po kilku godzinach wrócił pijany i znów mi groził... Rano płacz.. Nie jestem w stanie mu pomóc,a ja męczę sie i zaczynam bać... Dzisiaj rozmawiałam-przejawił chęć,bo do tej pory zatykał uszy i twierdził, że nie chce słuchać o rozwodzie, chce żyć ze mną i co najważniejsze postawił warunek-sex! On stawia warunki. Powiedziałam ok, chcesz być-idż na terapię,ale w jakim celu jak nie jest alkoholikiem???Rozmowa bez sensu. Powiedziałąm ok, składam pozew bez orzekania o winie-zmienisz się przez pół roku to po rozwodzie zostaniesz z nami,ale jak wypije piwo wyprowadza się z domu-przystał na taki układ. Nie jestem zadowolona z finału rozmowy,ponieważ nie chce z nim być, wycierpiałam się już i chciałąbym być szczęśliwa. Na pewno złoże pozew o rozwód,a mąż...myślę, że zacznie pić... Sama nie wiem czy dam sobie z nim radę,jest obrzydliwym szantażystą,który zapewne nigdy nie pozwoli mi odejść

((