Dodaj do ulubionych

Czy mieliście adwokata na rozprawie?

21.09.13, 23:26
Witam,
Rozwod bedzie bez orzekania o winie. Mimo iż, ewidentna wina meza - mam dowody.
Chce zeby bylo szybko, bo bezpolesne to nie bedzie.
Najlepiej bym nie brala adwokata, w sumie jestesmy dogadani co do opieki, ale mimo, to boje sie ze maz przyjdzie z adwokatem badz tak sie sprawa potoczy, ze sama pod wplywem emocji nic nie bede mogla powiedziec.
Z drugiej strony adwokat jest kosztowny i nie wiem czy jest sens ale nie chce potem zalowac.
Jak bylo u Was? wogole jak zniesliscie rozwod? braliscie jakies srodki uspokajajace, bo umnie to bedzie niezbedne.
Z gory dziekuje za odpowiedzi. Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • stasi1 U mnie nie było. 22.09.13, 09:00
      Z żoną nie mieszkaliśmy od 2 lat. Rozeszliśmy się ze względu na nie dogadanie(ja osobiście mówię -raczej do siebie- wyrzuciła mnienajpierw z pokoju, później z kuchni a później z mieszkania. Wróciłem tylko po swoje rzeczy kiedy wiedziałem że jej nie będzie napewno).
      Spotkaliśmy się przed salą ona czekała z książką. Ja się do siadłem do niej. W pewnej odległości siadł adwokat. Mówi że co przyszedłem z adwokatem? Na to ja że ja go nie znam. Oczywiście to był przypadek. Rozprawa bez problemów, bez adwokatów. W czasie jednej sesji. Byliśmy bez dzieci, w zasadzie bez wspólnego majątku(wszystko co się współnie dorobiliśmy zostawiłem żonie)
    • buba2002 Re: Szkoda mi było pieniędzy... 22.09.13, 12:30
      a sprawa prosta i dogadana. Dorosłe dziecko i żadnego wspólnego dorobku do podziału. Wszystko trwało pół godziny... Co prawda zaskoczył mnie, bo nagle oświadczył, że mnie kocha i nie zgadza się na rozwód, ale spokojnie odpowiedziałam, że nic nie zyska, a stracimy czas, energię i pieniądze. Ustąpił. Co do adwokata - szkoda pieniędzy, na które można znaleźć wiele lepszych zastosowań. Rozwód zniosłam dobrze, bo po prostu wszystko, co było do przetrawienia odbyło się przed. I nie było lekko...

      > Najlepiej bym nie brala adwokata, w sumie jestesmy dogadani co do opieki, ale m
      > imo, to boje sie ze maz przyjdzie z adwokatem - a zamierza? może po prostu zapytaj, czy masz się przygotować na jakieś niespodzianki.

      badz tak sie sprawa potoczy, ze s
      > ama pod wplywem emocji nic nie bede mogla powiedziec. - wyluzuj! Jeśli z tego powodu chcesz płacić za adwokata... może lepiej zafundować sobie idzieciom jakąś przyjemność? Wybacz, ale płacić za przyjemność użalania się nad sobą...

      > braliscie jakies srodki uspokaja
      > jace, bo umnie to bedzie niezbedne. - już z góry to wiesz? Jak weźmiesz, to się otumanisz i rzeczywiście nic nie powiesz... Wyluzuj, głęboki oddech, a jak emocje biorą górę, to zmniejsz tempo mówienia, poproś o powtórzenie pytania... Zabierz ze sobą kogoś bliskiego - matkę, siostrę, przyjaciółkę...

      Głowa do góry! Dasz radę! Tylko błagam - nie użalaj się nad sobą.
      > Z gory dziekuje za odpowiedzi. Pozdrawiam
    • mayenna Re: Czy mieliście adwokata na rozprawie? 22.09.13, 12:31
      Możesz napisać czego konkretnie się boisz?
      • blue_ania37 Re: Czy mieliście adwokata na rozprawie? 22.09.13, 12:43
        Łykałam magnez i zainwestowałam w dobrą mascarę abym ewentualnie przy płaczu się nie stresowała że wyglądam jak czarownicasmile
        Jeżeli jesteście dogadani, to nawet jak mąż przyjdzie z adwokatem nic to nie zmieni.
        Sąd wysłucha powoda, potem pozwanego, ewentualnie świadek na okoliczność dziecka.
        Potem przerwa, gdzie będziecie stali na korytarzu, potem was zawołają i będziesz miała swój wyrok w imieniu.
        A
        • lilyofthevalley31 Re: Czy mieliście adwokata na rozprawie? 22.09.13, 13:24
          >Możesz napisać czego konkretnie się boisz?
          Boję się, że wejde na sale i się po prostu poryczę i że nie będę w stanie nic z siebie wydusić.
          Boję, bo jakos nie moge przewidzieć jak ja się zachowam.
          Boję, że ex zacznie mówić jakieś rzeczy wyssane z palca i bedę musiała coś mądrego powiedzieć i nie będę potrafiła bądź coś mi wmówić, a jednak adwokat w takiej chwili byłby jakimś wsparciem.
          Ale kasy żal, wolałabym za to na jakąś wycieczkę się wybrać smile.
          • mayenna Re: Czy mieliście adwokata na rozprawie? 22.09.13, 13:36
            Spisz sobie na kartce co koniecznie chcesz powiedzieć, w punktach.
            Na bzdury eksa mów: to bzdura, kłamstwo, mam inne zdanie na ten temat. Do wyboru.
            Sędzia zada ci pytania, konkretne. Nie dopuści do wygadywania bzdur czy atakowania.
            Masz prawo się poryczeć, tylko czemu? Uwalniasz się ze złej sytuacji. Jak sąd zobaczy, że masz problem z wysłowieniem się i opanowaniem to zrobi przerwę.
            Adwokat nie wie co chcesz powiedzieć. To twoje małżeństwo. Mów tak jak uważasz, nie musi być mądrze.
            Dasz radę. Zobaczyszsmile Też się bałam ale nie było czegosmile
            • blue_ania37 Re: Czy mieliście adwokata na rozprawie? 22.09.13, 13:38
              Pozatym w sądzie widzieli juz płaczące osoby.
              Ja się poryczałam dwa razy, pierwszy raz jak musiałam odpowiadać na pytania kosztów potrzeb dziecka a drugi raz jak słuchałam wyroku.
              Nikt mnei nie zabił za tosmile
              www.youtube.com/watch?v=zFwaRmpzvjo
        • lilyofthevalley31 Re: Czy mieliście adwokata na rozprawie? 22.09.13, 13:25
          Obawiam się, ze mąż przyjdzie z adwokatem i że mimo, iż chce rozwód za porozumieniem stron, to tak obróci fakty, że jeszcze bedzie orzeczenie o winie na mnie, bo takie historie też słyszałam.
          • mayenna Re: Czy mieliście adwokata na rozprawie? 22.09.13, 13:40
            Jak cos takiego wymysli to wnioskuj o odroczenie rozprawy bo musisz się przygotować na nowy obrót sytuacji. Powiesz po prostu, ze byliście umówieni na rozwód bez orzekania i nie spodziewałaś się pełnomocnika i tez chcesz sobie należeć adwokata. Sąd też człowiek i nie lubi być zaskakiwany nowymi zmianami skoro odpowiedź była, ze się zgadza na bez orzekania o winie. Spokojniesmile
            • maria1110 Re: Czy mieliście adwokata na rozprawie? 22.09.13, 15:04
              Wnioskowałam o pełnomocnika z urzędu.jeszcze nie mam odpowiedzi. Na razie zwolniono mnie z kosztow do 300 zł. Zastanawiam się czy ten adwokat jest mi niezbędny? Pozew napisałam sama i spr. go prawnik z Mops. Stwierdził że swietnie napisałam. Sąd jednak wezwał mnie do uzupełnienia i okazało się że było kilka błędnych sformułowan. Dziwne że ten prawnik z Mops tego nie zauważył. Czy warto miec darmowego prawnika ? Bez niego może sama bardziej się zmobilizuję. Obawy mam podobne do autorki wątku
    • monika3411 Re: Czy mieliście adwokata na rozprawie? 22.09.13, 18:48
      Miałam pełnomocnika (radcę prawnego). Cieszę się, że nie byłam sama. Z moją pełnomocnik czułam się pewnie, bezpiecznie i spokojnie. Pewnie, że pieniądze da się wydać przyjemniej, ale nie żałuję ani jednej złotówki. Powodzenia, będzie dobrze.
    • asiorex_krk Re: Czy mieliście adwokata na rozprawie? 22.09.13, 21:06
      my bylismy dogadani i ustalislismy ze ja wezmę adwokata zeby nic nas na rozprawie nie zaskoczylo.. i to był strzał w 10tkę.. bo swiadek tak sie zestresowala ze o maly wlos a rozwodu by nam nie dali bo zaczela bredzic i adwokatka w odpowiedniej chwili odpowiednie pytania zadala.
      • maria1110 Re: Czy mieliście adwokata na rozprawie? 22.09.13, 22:07
        hmm... Czyli jednak warto miec adwokata. W zaden sposob nie może zaszkodzic? Mam nadzieję że mi przydzielą jakiegos kompetentnego
        • asiorex_krk Re: Czy mieliście adwokata na rozprawie? 23.09.13, 11:48
          ja miałam prywatnego.. bo miał być sajgon ale na szczęście z eksem się dogadaliśmy.. Mnie nie zaszkodził, wiem że gdyby nie adwokat to by się to ciągnęło... raz że pewne sprawy nie były tak oczywiste jak nam się wydawało np opieka nad dzieckiem, podział majątku.. Dzięki adwokat spisaliśmy tak żeby sąd się nie przyczepił. No i dwa na rozprawie wiedziała co robić jak świadek się zestresowała.. Ja nie żałuję tej kasy, bo przynajmniej w 20 minut rozwiodła nas mimo że spodziewaliśmy się że ze względu na dziecko będzie kilka jeszcze rozpraw.
    • nataszka_k Re: Czy mieliście adwokata na rozprawie? 23.09.13, 11:54
      Tak i polecam!
      Naprawdę bardzo mi pomógł.
    • amsterdamska_mgla Re: Czy mieliście adwokata na rozprawie? 23.09.13, 18:31
      Tak i to byłą dobra decyzja, mimo wydatku.
      Sprawa była delikatna, bo wnioskowałam o rozwód z orzeczeniem winy męża i licząc na to, że mąż ją uzna bez walki. I tak się stało. Adwokat napisał sensowny pozew, wiedział co i jak, czułam się bezpiecznie. Potem mąż zaczął odstawiać szopki, grozić mi, zastraszać, wtedy też przydały się spokojne rozmowy z adwokatem.
      A na sali sądowej po prostu przydało się jego doświadczenie, znajomość procedur. Byłam spokojna, bo wiedziałam, że nic mnie nie zaskoczy, bo gdyby było coś zaskakującego, on zareaguje, stanie na wysokości zadania, pomoże.
      Warto było, bo adwokat też zrobił naprawdę fajną atmosferę przed salą rozpraw, w sumie gawędziliśmy sobie we 4 - adwokat, mąż, moja świadek i ja wink
      • lilyofthevalley31 Re: Czy mieliście adwokata na rozprawie 23.09.13, 22:38
        a ile miałaś rozpraw?
        • amsterdamska_mgla Re: Czy mieliście adwokata na rozprawie 23.09.13, 23:22
          Jedną. Trzy dni temu. Trwała ze wszystkim 34 minuty. Uff smile
    • mia17 Re: Czy mieliście adwokata na rozprawie? 23.09.13, 19:10
      nie miałam adwokata. poszłam do sądu sama.
      wcześniej tylko udałam się po poradę do radcy prawnego, żeby wiedzieć, czego się spodziewać, jakie pytania mogą paść, itp. ale to mnie kosztowało jedynie 50 zł, a więc cena niewielka za w miarę jako-taki spokój.
      jakoś dałam radę. też bardzo się bałam, że będę ryczeć - ale nie ryczałam. byłam opanowana i odpowiadałam na pytania sędziego krótko i spokojnie. w środku wszystko się trzęsło - ale na zewnątrz chyba nie było tak źle.
      u mnie było orzeczenie winy męża - którą on zaakceptował - i mimo to rozwód dostaliśmy na pierwszej rozprawie, po 20 minutach.
      wyszłam na miękkich nogach, zdziwiona, że to "już"... i z refleksją, że 10-letni związek zakończył się w ciągu 20 minut uncertain
      • lilyofthevalley31 Re: Czy mieliście adwokata na rozprawie? 23.09.13, 22:36
        Mia, czy to znaczy, że u Ciebie było orzeczenie o winie i jeszcze bez adwokata?
        Kurka, o takim czyms nie slyszałam, ale to dla ciebie dobrze ze mąz sie przyznał.
        Ja powiem tak, mąż mnie zdradził, ale tak sobie pomyślałam, ze nie chce prac brudów, oby było szybko.
        Ale coraz więcej bliskich mi osób, podpowiada mi, że nie powinnam tak łatwo odpuścić i złożyć orzeczenie o winie. Przeraża mnie, ze taki rozwód może się ciągnać latami i czy bedzie warto. Ale z drugiej strony, nie wiadomo co exowi odwali po rozwodzie np. wniosek o obnizenie alimentów, moze przestanie sie obiekaowac dzieckim, nie chce potem swojej decyzji żałować i tak sie zastanawiam.
        • amsterdamska_mgla Re: Czy mieliście adwokata na rozprawie? 23.09.13, 23:27
          No widzisz, ja dlatego wzięłam adwokata. Od niego dowiedziałam się, że jeśli mąż nawet na sali sądowej wywinie numer i się wycofa z uznania winy, to adwokat tak to poprowadzi, żeby sąd orzekł na moja prośbę bez orzekania winy, że zrezygnujemy z tego stanowiska w imię nie wleczenia rozpraw latami i nie prania brudów. Ja ani nie wiedziałam, że tak się da, ani nie wiedziałabym, jak to zrobić.
          Ja mam uraz, moja przyjaciółka, która chciała rozwieść się na jednej rozprawie bez orzekania o winie, rozwodzi się dwa i pół roku (były utrudnia, jak może, chyba dla sportu).

          Mia, to zupełnie jak u mnie...13 lat związku, 10 lat małżeństwa....na sali sądowej nie dowierzałam, że to dzieje się naprawdę....
        • mia17 Lily, 24.09.13, 08:58
          dokładnie tak było. miałam rozwód bez adwokata, z orzeczeniem winy męża.
          mnie mąż też zdradzał, ale ostatecznie okazał się na tyle "przyzwoitym" (hahaha! niezły paradoks, nie...?) facetem, że nie wyparł się tego i przyznał przed sądem.
          każdy robi, jak czuje. wiele osób tutaj pisze, że orzeczenie winy nie jest do niczego potrzebne - o ile nie chce się dostać alimentów na siebie.
          ja nie chciałam alimentów dla siebie - ja po prostu chciałam, aby miał odwagę przyznać się przede mną i sądem do tego, że rozpieprzył nasze małżeństwo. tylko tyle i aż tyle.

          • kruku33 Re: Lily, 24.09.13, 09:19
            Powiem szczerze, ze tez chcialbym, zeby do mojej w koncu dotarło, że razem zniszczylismy malzenstwo. nie spodziewam sie tego jednak. rozprawa jutro.
          • monika3411 Re: Lily, 24.09.13, 09:41
            Chcesz coś mu udowodnić, ukarać go. Chcesz go zmusić. Nie potępiam tak do końca, choć dziwię się. Może dlatego, że średnio rozumiem motywację. Nie wystarczy Ci, że TY wiesz i on wie? Nie, nie chodzi mi o spokój Twojego męża i jego satysfakcję czy dobre samopoczucie. Myślę o Twoim spokoju, o tym, że pewnie usłyszysz, że owszem zdradzał, BO TY zimna, nieczuła, nierozumiejąca bla bla bla.... Powiem Ci, że też dla własnego i tylko własnego spokoju zrezygnowałam z orzekania o winie, choć miałam bardzo twarde dowody (nie zdrady, u nas były inne powody). Korciło mnie, żeby zobaczyć jak moja prawniczka ściera pogardliwe uśmiechy z twarzy podstawionych, kłamiących świadków. Tylko po co? Dla chwilowej ulgi? Moim zdaniem nie warto - chroń SIEBIE i dbaj o SIEBIE.
            • lilyofthevalley31 Re: Lily, 24.09.13, 19:12
              Ja mam mieszane uczucia. Jestem raczej miętka i chciałabym, aby było szybko. Znów bliskie mi otoczenie, mówi, ze mam nie dawać za wygraną, nie isć na latwizne. Latwo tak innym mówić, jak nie są na moim miejscu. Ale życie bywa rózne, tu niby ok, dogadujemy się co do opieki, ale porozwodzie róznie może być. Moze skladać apelacje o obniżenie alimentów itd. itp., a ja potem będę żałować ze byłam taka łaskawa.
              • blue_ania37 Re: Lily, 24.09.13, 21:09
                Za wygraną czego?
                Jakie pójście na łatwiznę?
                Wina nie ma nic wspólnego z dogadywaniem sie lub nie po rozwodzie.
                Raczej wynika z dojrzałości rodziców.
                Może skladać o obniżke ty mozesz skladać o podwyższenie.
                Gdzie tu ważna wina?
                W niczym?
                Rozumiem emocje, ale po jaki?
                Łaskawa byłam, on tez traci traci dziecko, na zawsze, to duza strata.
                A
                www.youtube.com/watch?v=KMdJL-zpxUo
                • amsterdamska_mgla Re: Lily, 25.09.13, 23:46
                  Ależ oczywiście, że wina może mieć znaczenie. Przy dalszych bojach alimentacyjnych, przy sprawach rodzicielskich, w kwestiach spornych. Także w opcji możliwości uzyskania alimentów na siebie.
                  Ja poszłam po rozum do głowy. 13 lat temu się zakochiwałam, 10 lat temu pełna nadziei i marzeń a przede wszystkim zaufania stawałam przed ołtarzem. Miało być pięknie i "dopóki śmierć nas nie rozłączy". A właśnie jestem świeżo po rozwodzie. Więc wyciągnęłam wnioski. To, że dziś mamy zgodnie podpisany plan wychowawczy, ustalone alimenty itp. już nie znaczy dla mnie tak wiele. To tylko rodzaj zabezpieczenia. Do pełnoletności dzieci zostało naście lat. Nie wiem, co się wydarzy, co mnie spotka, czym jeszcze zostanę ze strony byłego męża pognębiona. Już nie ufam. Zabezpieczam się, pod różnymi względami. A orzeczenie o jego winie wzmacnia moją pozycję. Obym już nigdy nie musiała się z nim spotykać w sądzie, ale...nigdy nic nie wiadomo.
    • kruku33 Re: Czy mieliście adwokata na rozprawie? 25.09.13, 10:56
      Miałem radcę prawnego, komfort psychiczny o niebo lepszy, szczegolnie w przypadku gdy druga strona jest nieprzewidywalna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka