Dodaj do ulubionych

Nowi partnerzy

26.11.13, 10:50
Hej,

Chyba jednym z wielu pytań,które przychodzą po rozwodzie to to,czy pozna się kogoś nowego.
Jak z Waszego doświadczenia to wygląda? Czy coś Was wstrzymywało? Kiedy powiedzieliście nowemu partnerowi (być może już teraz żonie/mężowi), że jest się rozwodnikiem?
Wychodzi to naturalnie, czy raczej było to skrywane? Jaka była reakcja drugiej strony?

Czy czuliście się, poznając partnera, że jesteście jednak nadal związani i w jakiś sposób "wierni" dawnemu?

Zastanawia mnie jakie są Wasze doświadczenia w tym temacie.

Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • lampka_witoszowska Re: Nowi partnerzy 26.11.13, 11:07
      kilka lat czułam się związana i ciągle miałam wrażenie, że kocham niemojego -w ięc nie mogłam z nikim się wiązać. A teraz czuję się - wolna. I się nie mam zamiaru wiązać, cenię sobie ład i pojedynczość. Nikt mi tego nie będzie zmieniał.
      Co ciekawe, flirt sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem, żę nic więcej nei będzie i sobie mogę co mi się podoba smile

      więc nei pomogę. Ale znaleźć partnera/partnerkę jest proste. O ile nie ma się wymagań co do dopasowania, przyjaźni i prawdziwej bliskości - i desperacji w oczach big_grin
    • kami_hope Re: Nowi partnerzy 26.11.13, 11:23

      Nie mialam podobnych dylematow. Wrecz, nie zamierzalam wiazac sie z kimkolwiek. Poznawalam ludzi "ot tak", tak jak przynioslo zycie. Niektore znajomosci szybko sie konczyly, inne zweryfikowal czas, ze nam nie po drodze. I dobrze. Z obecnym partnerem, wszystko rozwijalo sie naturalnie i powiedzialabym - dlugo. Nie mialam zadnych oczekiwan na starcie. A ze bylo fajnie, to stopniowo otwieralam sie na to co mialo nastapic dalej. Nie ukrywalam, ze jestem rozwiedziona. Zreszta chyba ludzie i tak cos tam mowia o mnie, to wiedza zanim mnie poznaja. Czasem sie zasmieje jak przychodzi mi zweryfikowac ich "wiadomosci" - ale to juz inna bajka.
      Czy czulam sie zwiazana z exem? Oczywiscie ze tak. Nawet jesli nie swiadomie to podswiadomosc wciaz uznawala exa jako "najblizsza cialu koszule" wink. Pamietam jedna z pierwszych nocy z moim aktualnym partnerem, wypowiedzialam pieszczotliwie imie mojego ex meza i "przytul mnie". To bylo we snie, ale przebudzilam sie momentalnie i sprawdzilam czy partner spi. Nie wiem czy to slyszal, w kazdym razie nigdy mi nic nie powiedzial. Podobne sytuacje zdarzaly sie jeszcze kilka razy. A na jakies przypadkowe spotkania z ex zawsze podnosilo mi sie cisnienie. Teraz juz sprawy sie unormowaly, ale tez i minelo kilka lat. Ex nie jest mi calkowicie obojetny, pewnie nigdy nie bedzie. Spedzilam z nim wiele lat mojego zycia. Nie nurzam sie we wspomnieniach, bo i po co? Ale byly tez dobre chwile... Tak czy owak zycze mu wszystkiego najlepszego! Podobnie jak sobie smile
      • logicman Re: Nowi partnerzy 26.11.13, 16:28
        Kami, a czy przy takim podejściu do Twojej przeszłości jest jednak miejsce dla Twojego nowego partnera? Czy potrafisz go kochać i być mu oddana pomimo emocjom i uczuciom, które w Tobie tkwią a są związane z przeszłością, z ex? A może jest tak, że kobiety tak prawdziwie, z pełnym oddaniem, potrafią kochać tylko raz a to co później to tylko jakaś namiastka uczucia - coś dla zapełnienia próżni po tej minionej miłości?
        • xciekawax Re: Nowi partnerzy 26.11.13, 16:39
          A może jes
          > t tak, że kobiety tak prawdziwie, z pełnym oddaniem, potrafią kochać tylko raz
          > a to co później to tylko jakaś namiastka uczucia - coś dla zapełnienia próżni p
          > o tej minionej miłości?

          Mysle ze podobnie jest z jazda samochodem poki nie ma sie wypadku powaznego. Jezdzisz i nie mozesz sobie wyobrazic ze cos Tobie sie przydarzy - slyszymy o wypadkach, widzimy sami, ale jakos nie dociera jakie to uczucie uczestniczyc w czyms takim.

          Gdy my doswiadczymy powaznego wypadku samochodowego - ktory nami wstrzasnie - nie wsiadamy juz do samochodu w ten sam sposob jak kiedys. Cos sie zmienia w naszej psychice, i moze z czasem te uczucie nieprzewidywalnosci mija, ale mysle ze nigdy do konca.

          Mysle ze z miloscia jest podobnie. Tyle ze to nie jest nic zlego. Nasze pierwsze milosci moga byc nieograniczone (bo nie znamy konsekwencji) - a milosc dajemy palantom, ktorzy na to nawet nie zasluguja. Dopiero zlamane serce uczy nas konsekwencjie zlego wyboru. Potem wybieramy juz ostrozniej, tak aby nie dac nasze serce byle komu. Zazwyczaj zajmuje nam dluzej aby sie zakochac, ale jest to (moim zdaniem) milosc bardziej szczera, prawdziwa i glebsza. I doceniamy ta osobe za dobre cechy.
          • logicman Re: Nowi partnerzy 27.11.13, 10:59
            Ładnie to ujęłaś, tak optymistycznie bym powiedział smile
        • tricolour Kami ma bardzo sensowne podejście do przeszłości.. 26.11.13, 16:46
          ... sam też mam takie.

          "Czy potrafisz go kochać i być mu oddana pomimo emocjom i uczuciom, które w Tobie tkwią a są związane z przeszłością, z ex?" - we mnie są uczucia do całej mojej historii. Nie widzę powodu, by była żona miała zostać usunięta ze świata uczuć skoro jest tam sympatia nawet do każdej wypitej butelki piwa czy dmuchniętej panienki. A co dopiero była żona!
          • kami_hope Re: Kami ma bardzo sensowne podejście do przeszło 26.11.13, 19:53
            Dziekuje.
            "we mnie są uczucia do całej moj
            > ej historii. Nie widzę powodu, by była żona miała zostać usunięta ze świata ucz
            > uć skoro jest tam sympatia nawet do każdej wypitej butelki piwa czy dmuchniętej
            > panienki. A co dopiero była żona!"
            Dokladnie tak.
        • kami_hope Re: Nowi partnerzy 26.11.13, 19:50
          To miejsce powstawalo naturalnie. Ot, im wiecej nowych doswiadczen, tym bardziej przeszlosc pokrywa sie kurzem. Uczucia jakie gdzies tam we mnie sa, odnosza sie do przeszlosci. Jakis sentyment do minionych czasow. Zreszta, mloda i piekna bylam - jak tu nie miec sentymentu smile. Byly to czasy kiedy dojrzewalam, poznawalam swiat i... siebie. Tamten zwiazek byl inny niz ten dzisiejszy. Moj umysl teraz, jest nie do porownania do tego sprzed lat. Podejrzewam, ze podobnie sprawy sie maja z moim ex mezem. Z nowym partnerem tworze zupelnie inny zwiazek. Jest milosc, ale jest to inna milosc. Raz, ze ja jestem dojrzalsza, a dwa, ze partner rozni sie od ex. Nie da sie stworzyc podobnego zwiazku z inna osoba. A zreszta, niby po co? Chodzi o to, zeby nasze zycie zmienialo sie na lepsze.
          Nie ma prozni po minionej milosci. Rodzimy sie ze zdolnoscia do milosci. Ta zdolnosc przynalezy do nas, a nie do innych osob. Milosc ofiarowujemy z siebie, a nie przypasowujemy do siebie jak przedmioty nalezace do nas.
        • karolivia Re: Nowi partnerzy 26.11.13, 22:34
          "A może jest tak, że kobiety tak prawdziwie, z pełnym oddaniem, potrafią kochać tylko raz
          > a to co później to tylko jakaś namiastka uczucia - coś dla zapełnienia próżni p
          > o tej minionej miłości?"

          a może NIE ma reguł? i jak w piosence KAŻDA miłość jest pierwsza, najgorętsza , najszczersza...smile
          To że się do kogoś czuje sentyment to nie to samo co miłość. Nawet jak człowiek przez ten sentyment chce żeby ta druga osoba (ex) była szczęśliwa i jej dobrze życzy. Ja bym powiedziała, że to raczej świadczy o gotowości do następnego kochania, skoro można powiedzieć o byłym partnerze że już zawsze będzie kawałkiem naszego życia. I że to życie z nim często bywało okropne, ale czasami było też cudnesmile
          • lampka_witoszowska Re: Nowi partnerzy 27.11.13, 10:34
            aha smile
            a czasem świadczy o tym, że sami sobie wybieramy, bo jesteśmy już cąłkiem wolni od przeszłości - czy życzymy sobie miłości i się zgadzamy, bo się pojawiła, czy sobie jej nei życzymy i żyjemy tak, jak chcemy
            • lampka_witoszowska Re: Nowi partnerzy 27.11.13, 10:35
              w sumie najgorsza, najbardziej prymitywna i najbardziej typowa sytuacja to taka, gdy rozstanie zamienia się w wieczną walkę, rywalizację i psioczenie na byłego partnera
          • logicman Re: Nowi partnerzy 27.11.13, 10:55
            > To że się do kogoś czuje sentyment to nie to samo co miłość.

            Ok, ale czy nie jest to jakaś forma trójkąta emocjonalnego?
            • karolivia Re: Nowi partnerzy 27.11.13, 12:33
              Może nawet 6-kątawink, bo na przykład możesz być już w 6 związku od czasu skończenia liceum.
              Oczywiście to żart.
              Odnoszę wrażenie ( może mylne ), że pytasz o jakąś konkretną sytuację z własnego życia, a ja Ci mogę tylko odpowiedzieć jak JA to widzę i czuję.
              A czuję do mojego eks męża rodzaj sentymentu, który nie przeszkadza mi być w związku z kimś innym. Ten sentyment wynika z tego że przeżyliśmy razem sporo czasu, mamy dzieci i w sumie to nie były takie najgorsze lata. Jak mnie poprosi o pomoc to mu w miarę możliwości pomogę, on mi też, ale nie jesteśmy przyjaciółmi, nie spotykam się z nim na kawie, nie gadamy o tym co się u nas dzieje i jak nam w nowym życiu. Ja tu żadnego trójkąta nie widzę, a szczególnie emocjonalnego, bo tu już nie ma EMOCJI, jest jakaś ludzka życzliwość.
              Teraz jak to piszę to sobie uświadomiłam, że najzwyczajniej w świecie mu wybaczyłam pewne rzeczy i dlatego stać mnie na ten "sentyment". A czy on czuje podobnie? NIE MAM pojęcia, i mnie to nie interesujesmile.
    • sok.z.truskawek Re: Nowi partnerzy 26.11.13, 11:24
      Tez o tym myślała, ja chyba nie będę ukrywać, kiedy zauwaze, ze ktos sie mna "naprawde" interesuje. Wyskakiwanie czesc jestem ewa jestem rozwodka ,to chyba głupie, ale tez ukrywanie tego bez sensu- nie zbrodnia przeciez.
      Tylko czy komus sie zaufa, jak to jest chodzic na randki i caly ten "tanie" nie ogarniam jeszcze tego.... ale ja czekam na pierwsza sprawe dopiero (mam nadzieje ostatnia bo dzieci nie mamy), wiec wiele jeszcze przede mną.
    • monika3411 Re: Nowi partnerzy 26.11.13, 11:48
      Nie mam nowego partnera, ale jeśli się taki pojawi, to stan cywilny oraz "manie" dzieci będą pierwszą informacją, jaką ta osoba otrzyma.
    • przebudzenie1976 Re: Nowi partnerzy 26.11.13, 12:04
      Przepraszam, przecież to nie wstyd - to życie i nie ma potrzeby zatajać takiech informacji jak stan cywilny i posiadanie dzieci.
      Zgadzam się z przedmówczynią w 100%.
    • xciekawax Re: Nowi partnerzy 26.11.13, 16:29
      Kazdy ma inna sytuacjie i nastawienie psychiczne, -dla mnie rozwod byl pewna trauma i nie wyobrazalam sobie ze bede z kimkolwiek innym. Za to zachlysnelam sie wolnoscia i praktycznie nie bylo mnie w domu (nie mam dzieci). Moze po prostu balam sie samotnosci, nie wiem, ale ciagle gdzies wychodzilam balowac. Ale nie randkowalam - same flirty mi wystarczaly.

      Po pewnym czasie zdecydowalam ze jestem gotowa na randkowanie, i poznalam kogos. Nie mialam zadnych oczekiwan, szczerze mowiac myslalam ze powinnam nabrac doswiadczenia z facetami, wiec nie myslalam zeby budowac jakis zwiazek. Ale tak sie stalo ze chlopak zaczol mi coraz bardziej imponowac, wiec zostalismy para, potem poczulam mocna milosc, potem sie zareczylismy i pobralismy sie. Jest super.

      Acha, o moim rozwodzie powiedzialam mu na drugiej randce absolutnie nie robiac z tego nic wielkiego. po prostu mimochodem wspomnialam (tonem jakbym mowila o kromce chleba z maslem) "Hej, nie wiem czy cie takie rzeczy w ogole obchodza, ale dla klaryfikacji jestem rozwodka". Powiedzial ze nie, i tylko zapytal sie czy zyczywiscie wszystko jest zakonczone miedzy moim ex a mna - na co odpowiedzialam ze tak, i bylo po sprawie. Mysle ze jezeli TY nie robisz z tego nie wiadomo czego - to innym tez Twoj status nie przeszkadza. Po prostu trzeba dobrze do tego podejsc.
      Nie mowie ze bycie rozwodka nie jest jakims tam bagazem. jest. Np wiem ze mojego partnera rodzice wspaniale zareagowali na objawienie ze jestem rozwodka. Powiedizeli tylko: " no i co z tego" smile ale nie wiem czy kazdy ma takie odczucia. Nowy partner po prostu musi zaakceptowac ze byl tam sobie jakis maz i na papierze zawsze zostanie. Trudno.

      Co do exa - to wiadomo - od razu emocjie nie odchodza, ale przerobilam mnustwo godzin z moim psychologiem rozmawiajac o nim, i po pewnym czasie po prostu emocjie gdzies wyparowaly. Nawet dzisiaj od czasu do czasu najda mnie jakies wyrzuty jak dalam sie wykorzystac, jaka bylam naiwna, glupia itd... Ale zadnych uczuc do exa juz daaaawnoooo nie mam. Co najwyzej zal do siebie ze wczesniej nie zakonczylam zwiazku. Jedyne pocieszenie to takie ze gdybym nie przezyla tego co przezylam - to bym nie byla takim czlowiekiem jakim jestem smile A to duzo. tylko szkoda ze tak pozno.
    • mayenna Re: Nowi partnerzy 26.11.13, 16:40
      Miłość się po prostu zdarza lub nie.
      Wielu z nas zostanie samotnych, wielu ponownie wejdzie w lepsze lub gorsze związki.
      Z osób poznanych na forum kilka jest zakochanych i to mnie bardzo podnosi na duchu, że można jeszcze raz przezywać tak mocne i piękne uczucie.
      • kaja.120 do mayenny 27.11.13, 19:06
        mayenna napisała:

        > Miłość się po prostu zdarza lub nie.
        > Wielu z nas zostanie samotnych, wielu ponownie wejdzie w lepsze lub gorsze zwią
        > zki.
        > Z osób poznanych na forum kilka jest zakochanych i to mnie bardzo podnosi na d
        > uchu, że można jeszcze raz przezywać tak mocne i piękne uczucie.

        chodzi o to forum ,czy inne forum. ? Jesli tak, to bardzo pokrzepiające. Mnie w sumie dość szybko po rozstaniu ciagnęło do spotkań, randek, chyba taki temperament.
        • mayenna Re: do mayenny 28.11.13, 22:22
          Kaja, o to forum, ale i na tamtym tez są takie pary po przejściachsmile
    • dominika8 Re: Nowi partnerzy 27.11.13, 12:37
      tak jak większośc chyba nas, nie wyobrażałam sobie nowego związku, bo dla mnie rozwód był traumą. Jeżeli już, to myslałam, że będą jakies flirty, kiedyś tam, w dalekiej przyszłości. Aż pewnego dnia, pojawił się Pan Właściwy, i w krótkim czasie stał mi się bliski na każdej płaszczyźnie. Po pół roku zamieszkaliśmy razem, bo w naszym wieku takie randkowania nas męczyły. Poza tym uważam, że mieszkając razem, dzień w dzień, dopiero się mozna poznać tak naprawdę. Kocham go oczywiście, ale jest to zupełnie inna miłość, dojrzała, spokojna, bez zrywów, kłótni i całej tej sinusoidy. Jest mi dobrze, i teraz nie wyobrażam sobie innego życiasmile
    • kruku33 Re: Nowi partnerzy 27.11.13, 18:26
      A kwestie czasowe? Po jakim czasie byliście skłonni/e zaangażować się w nowy związek?
      Nowy partner/ka pojawiali się przez przypadek, czy raczej szukaliście kogoś?
      • anderikka Re: Nowi partnerzy 01.12.13, 19:24
        kruku33 napisał(a):
        > A kwestie czasowe? Po jakim czasie byliście skłonni/e zaangażować się w nowy zw
        > iązek?
        > Nowy partner/ka pojawiali się przez przypadek, czy raczej szukaliście kogoś?

        Kruku, wiem, że tutaj bezpośrednio o to nie pytasz - ale mam przeczucie, że akurat Ty spotkasz kogoś odpowiedniego o wiele szybciej, niż by Ci to mogło przyjść do głowy. I wtedy nagle zauważysz, że wszystkich tych wątpliwości po prostu już nie ma smile
        • kruku33 Re: Nowi partnerzy 02.12.13, 08:55
          Cześć Anderikko,

          Rzeczywiście, nie bez powodu zadałem te pytania. Powoli zaczynam dotykać tematu, ile innym ludziom zajęło odbudowanie życia na nowo, zarówno w sensie "materialnym" jak i "uczuciowym". I czy jest jakaś tendencja.

          Naprawdę dobrze i miło jest poczytać z wypowiedzi osób w tym wątku, że życie się jednak układa. Może inaczej, nie tak jak wszyscy to przewidzieli, ale ostatecznie raczej niewielu zostaje samymi.

          Dziękuję za miłe słowa, chciałbym mieć Twoją pewność siebie. To coś co zostało mi odebrane, zresztą razem z poczuciem własnej wartości. Myślę, że najpierw muszę w jakiś sposób to odbudować, a dopiero potem myśleć o kimś. Z drugiej strony nie wiem, czy kiedykolwiek zaufam którejś na tyle, żeby z nią być. Miłość życia już przerobiłem i podziękuję za "takie" uniesienia.

          W każdym razię dziękuję Anderikko i życzę wszystkiego dobrego, ułoży się Wam smile
          • anderikka Re: Nowi partnerzy 02.12.13, 14:16
            Hej,
            Kruku, pomyśl sobie, że to właściwie coś bardzo, bardzo pozytywnego, że takie pytania w ogóle przychodzą Ci do głowy smile

            Co do miłości - myślę, że można spokojnie przyjąć, że na pewnych etapach życia każdy z nas będzie ją inaczej definiować. Ty (myślę, że dobrze rozumiem Twoje stwierdzenie) nie chcesz / nie potrzebujesz już uniesień, namiętności itp., bo się nie sprawdziły. U mnie odbywa się chyba coś podobnego, chociaż przyszło jakby z innej strony, tzn. dochodzę do tego (z pomocą psychologa), że nie powinnam identyfikować namiętności=uniesień z miłością, i że wypacza mi to postrzeganie rzeczywistości i ocenianie różnych rzeczy.
            Ty nie chcesz namiętności, bo się "sparzyłeś", ja doszłam / dochodzę do tego, bo zrozumiałam, że narobiłam przez to mnóstwo błędów.
            Być może łatwiej jest wszystkim tym, którzy zawsze mieli prostsze definicje miłości (troska, oddanie, uczciwość). Być może to jest i zawsze było dla niektórych coś oczywistego, ja w każdym razie potrzebowałam czasu, żeby to zrozumieć.

            Zdaje się, że jesteś niedługo po rozwodzie. Gdy zaczniesz być z kimś, to zaufanie na pewno zacznie wracać. A jeśli nie całkiem, to co za problem? Może zmieni się Twoja definicja związku i jakiś deficyt zaufania będzie normą?
            Jak widzisz, i mnie, i prawdopodobnie Tobie przestawiają się priorytety smile
            Również dziękuję za Twój optymizm, jeśli chodzi o moją sytuację smile
            • kruku33 Re: Nowi partnerzy 02.12.13, 16:16
              Hej Anderikko,

              Dziękuję za odpowiedź. Tylko krótkie sprostowanie do poprzedniego posta/u - ja jak najbardziej pragnę uniesienia i miłości. Ciężko mi tylko będzie ją zaakceptować, gdyż coś takiego jak zaufanie do kogoś u mnie już nie istnieje. Z tego też powodu próbuję przekreślić źródło, żeby potem nie borykać się z problemem. Taki ze mnie jasnowidz big_grin

              A na poważnie - tak, masz 100% racji. Nie chcę pomylić jakiegokolwiek uniesienia z miłością. Nie stać mnie już na żaden kolejny błąd i jeśli przyjdzie mi z kimś być, nie chcę mieć ŻADNYCH wątpliwości.

              Bardzo podoba mi się to co piszesz o zaufaniu. Na to liczę; teraz demonizuję i opisuję swój stan (jak kazdy na tym forum), ale gdzies w srodku tli sie nadzieja, ze to nie koniec, a moze wrecz przeciwnie - dopiero poczatek.

              Pozdrawiam Cię serdecznie smile
              • anderikka Re: Nowi partnerzy 03.12.13, 06:50
                Hej,
                Kruku, zatem nie pomyliłam się aż tak bardzo: Ty wiesz, że nowa miłość będzie inna, pewnie dojrzalsza, no a ja muszę zrozumieć, dlaczego mam (do miłości) niedojrzałe podejście. W ogóle, szczerze mówiąc, czuję się chwilami sama ze sobą okropnie, jak ktoś kompletnie bezwartościowy… Ale trzyma mnie myśl, że mimo tego w taki czy inny sposób, jestem potrzebna 3 mężczyznom smile no i to mi pomaga.
                Myślę, że spokojnie możesz sobie troszkę „podemonizować” na forum, raczej nikomu to nie przeszkadza, a Tobie w jakiś sposób pomoże.
                Ja po niektórych Twoich uwagach (plus całokształt wrażeń) odbieram Cię nie tylko jako inteligentnego, ale też bardzo miłego faceta, który poza tym ma potencjał, tj. dużo życiowej energii; moim zdaniem szybko staniesz na nogi, stąd moja wcześniejsza uwaga smile
                Również i ja pozdrawiam Cię serdecznie smile
                • kruku33 Re: Nowi partnerzy 05.12.13, 10:20
                  Dziękuję Anderikko,
                  Niestety nie byłem na tyle dobry, żeby utrzymać własne małżeństwo.
                  Cóż, może kiedyś.

                  PS. Nie myśl, że Twoje podejście do miłości jest niedojrzałe. Ono po prostu się zmienia, nawet jeśli osoba, do której żywisz takie uczucie, pozostaje ta sama. Z pewnością nie jesteś osobą bezwartościową. Rozumiesz problem, chcesz walczyć (ale w taki dobry i przyjazny sposób, powiedziałbym - jesteś przeciwieństwem sposobu "walki" o związek jaki prezentowałą moja ex), nie poddajesz się, a przy tym... czuć bijący od Ciebie optymizm.

                  Mam dziwne i dobre uczucie, że będziecie się w stanie porozumieć i wzajemnie zmienić tak, żeby każde z Was czuło, że było warto smile
                  • anderikka Re: Nowi partnerzy 06.12.13, 16:38
                    Kruku,
                    przecież pisałeś, że próbowałeś je utrzymać, więc nie możesz sobie robić wyrzutów.
                    Co do mnie - powiem tylko, że wydaje mi się czasem, że wyrzuty sumienia są sto razy gorsze, niż poczucie, że doznało się krzywdy. Dlatego chwilami czuję się okropnie, mimo że "eks", ojciec mojego dziecka, nie miał czystego konta - chodzi mi o to, że gdy doznałeś krzywdy, zostaje Ci przynajmniej szacunek do samego siebie, a tak... Lepiej nie mówić.
                    W każdym razie bardzo dziękuję Ci za wszystkie Twoje miłe słowa oraz za Twoją wiarę w to, że się uda smile
    • malgolkab Re: Nowi partnerzy 28.11.13, 22:06
      kruku33 napisał(a):

      > Jak z Waszego doświadczenia to wygląda? Czy coś Was wstrzymywało? Kiedy powiedz
      > ieliście nowemu partnerowi (być może już teraz żonie/mężowi), że jest się rozwo
      > dnikiem?
      W pierwszy dzień znajomości, tyle, że nie byłam jeszcze rozwiedziona, ale nie żyłam już z mężem i nie mieszkaliśmy razem. Obecny mąż nie był kandydatem na męża, sam też w tamtym okresie nie chciał się wiązać, bo był po zakończeniu długiego związku.
      > Wychodzi to naturalnie, czy raczej było to skrywane? Jaka była reakcja drugiej
      > strony?
      Naturalnie, rozmawia się o różnych rzeczach i samo wychodzi.
      > Czy czuliście się, poznając partnera, że jesteście jednak nadal związani i w ja
      > kiś sposób "wierni" dawnemu?
      Nie, może wynika to z tego, że z eksem nie mieszkałam już od paru miesięcy, a wcześniej przez ok 2 lata w 1 domu, ale na osobnych piętrach i jedynym tematem wspólnym był syn.
    • der1974 Re: Nowi partnerzy 28.11.13, 22:56
      Nie miałem pytania czy poznam kogoś nowego. Nie zadawałem sobie takich pytań. Raczej cieszyłem się sobą samym.

      Hi hi ja nie musiałem nic mówic, duzo wiedzialem o partnerce. Nic chyba nie ukrywalismy przed soba i dobrze.

      Nigdy nie czulem sie w obowiazku byc wiernym pierwszej zonie. Mnie sie od dawna śni obecna i ukochana żona, mimo wielu już lat razem. Z ex żoną jestem w relacjach bardzo koleżeńskich i dobrych. I ofc nie ma mowy żebym wykreślił pamięc o chwilach, ktore z nią przeżyłem. Byłbym chyba wariatem. Ale dzisiaj ona niewiele znaczy w moim systemie wartości.
      • jarkoni Re: Nowi partnerzy 10.12.13, 18:51
        Dochodzimy być może do normalności.
        Ze swoją byłą żoną byłem 15 lat, z obecną partnerką już 10. I o ślubie nie myślę, ale kto wie..
        Być może nawet i z der i jego monique się przeproszę (taki wtręt).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka