Dodaj do ulubionych

Proszę o radę

17.03.16, 23:49
Witam Państwa! Jesteście Państwo doświadczeni w bojach związanych z rozwodami i związanymi z tym sprawami. Ja co prawda nie rozwodzę się, bo nie mam ślubu, ale po 9 latach rozchodzę się z moim chłopakiem. I tutaj jest problem, bo mamy dwójkę dzieci. Właściwie to jedno, bo drugie jest w drodze.
Nasz związek był od początku bardzo burzliwy, niestety ja w swojej wielkiej miłości do mojego partnera wierzyłam, że wszystko się ułoży. Poza tym podjęłam raz próbę zerwania naszego chorego związku i związałam się na krótko z innym chłopakiem, ale moja miłość nie dawała mi odejść. Niestety po ponownym naszym zejściu było jeszcze gorzej. Wyzwiska, szarpania były na porządku dziennym. Dwa lata temu wyjechaliśmy za granicę szukać szczęścia. Moja matka dostała propozycję pracy, ale nie chciała z niej skorzystać i spytała się, czy ja chcę wskoczyć na jej miejsce. Oczywiście chciałam. Mój chłopak również chciał. Początkowo było super. Jak nigdy przedtem. Napotkaliśmy co prawda bardzo dużo problemów, otarliśmy się nawet o bezdomność, praca bowiem nie wypaliła. Po kilku miesiącach moja mam pytała, czy chcemy wracać. nie chcieliśmy. Pomogła nam więc załatwić mieszkanie i nową pracę. Wszystko się układało. Mama nam dodatkowo pomagała wysyłając paczki i pieniądze. Mój chłopak chętnie ze wszystkiego korzystał. W tym czasie oboje pracowaliśmy. W listopadzie zeszłego roku straciłam pracę, ale okazało się, ze jestem w ciąży. Od tamtej pory wszystko się skończyło. Źle znosiłam ciążę, całe dnie wymiotowałam, traciłam siły. Mój chłopak zaczął mnie wyzywać tak, jak robił to jeszcze w Polsce. Z każdym miesiącem było coraz gorzej. Dostaliśmy mieszkanie. I znów mama nam pomogła. Dostaliśmy od niej pożyczkę 1000 funtów na sprzęt domowy. Pytała się, czy będziemy mogli jej oddać, bo ona nie jest w stanie udźwignąć już takiego ciężaru. Obiecaliśmy, ze oddamy. Po urodzeniu dziecka niestety zamiast poprawy między mną a moim chłopakiem, sytuacja bardzo się pogorszyła. Synek urodził się maleńki. Nie chciał jeść, prawie nam umarł. Ja nie miałam żadnej pomocy ze strony mojego partnera. Byłam słaba i wystraszona. A on coraz brutalniej mnie wyzywał i zarzucał, ze w domu jest bałagan, że obiad nie jest zawsze na czas i obrażał, obrażał, obrażał. na miesiąc przyjechała moja mama pomóc nam. Wreszcie miałam czas odpocząć i wrócić do siebie. Przez ten miesiąc jakość się polepszyło, ale któregoś dnia mam spytała się, dlaczego mój chłopak nie zaniósł pewnego dokumentu do pracy, bo przez to nie dostaniemy becikowego. Mój chłopak wpadł w szał. Wyzwał ją od patologii, szmat, debilek. Stały zestaw zarezerwowany dla mnie. Musiała być z nami jeszcze dwa tygodnie, przez ten czas ona starła się go udobruchać, żeby nie mścił się na mnie po jej wyjeździe. Jak wyjechała po jakimś czasie na tydzień przyjechała do nas jego matka. Nic jej się nie podobało w naszym domu, a najbardziej ja. Źle karmiłam dziecko, za mało kąpałam, za mało gotowałam. Dowiedziałam się, ze jej syn nie jest od pomagania bo on pracuje. Ale najgorsze przyszło któregoś dnia. Zostałam przez oboje zezwana od szmat. Jestem za brzydka dla jej syna, ona nigdy mnie nie tolerowała. Jak wrócę do Polski to ona odbierze mi dziecko i będę na kolanach do nich szła, żebym mogła się z nim zobaczyć. Wyzwisk nie było końca. A na moje pytanie, czy on ma prawo mnie wyzywać usłyszałam, ze tak, jeżeli mi się należy. Że ona pół wsi przyprowadzi, zeby przed sądem udowodnić jaka jestem zdzira. Po jej wyjeździe nic juz nie wróciło do normy. W międzyczasie okazało się, ze jestem w drugiej ciąży. Do seksu również mnie bowiem przymuszał. Nie zważając na to w grudniu zaczął się ze mną szarpać, przewrócił mnie. Nie wytrzymałam i wezwałam policję. Zamknęli go na kilka godzin, zabronili kontaktów ze mną i synem. Niestety, nie zabezpieczyli mnie finansowo i jak wyszedł, to jednak wrócił, bo inaczej zostałabym bez pieniędzy na dziecko. Przez pewien czas musieliśmy ukrywać ten fakt, bo opieka odebrałaby nam dziecko. Wróciłam do Polski. Nie chcę już z nim być. Mam dość poniżania i strachu. Nie chciałam jednak kłótni, ale spokojnego rozstania. Przez dwa tygodnie byłam u jego matki w odwiedzinach trzy razy. To inna miejscowość, niż ta w której mieszkam. Jest to dla mnie wysiłek, bo druga ciąża znów mija męcząco. Mam anemię, źle się czuję. Poza tym nasz syn choruje i od przyjazdu ciągle albo z nim, albo z sobą jestem u lekarza. Nie mam kiedy odpocząć. Ale dla spokoju pojechałam w te odwiedziny. Jego matka zachowuje się, jakby nigdy mnie nie wyzywała i nie było sprawy. Cały czas jednak sugeruje, że ona dzieckiem się zajmie. Mój chłopak dzwoni tylko z pretensjami. Dziecko źle ubrane, brudne (na skypie zobaczył!!!). A przede wszystkim mam jeździć do jego matki. Ciągle. W tym czasie nagle zaczęłam się dowiadywać, ze gdyby nie moja matka, to wszystko byłoby ok. Że ona się we wszystko wtrąca. Tak, jakby on mnie nie bił, nie wyzywał, a jego mama mnie nie straszyła odebraniem dziecka. On zresztą powtarza to ciągle. Mama próbowała nawet z nim rozmawiać, ale tylko się darł. Jak spytała kiedy się wtrącała oprócz pomagania, to powiedział, ze teraz nie pamięta kiedy, ale zawsze (???). Pieniędzy też jej nie zwróci, bo nie widzi powodów. Mam wrażenie, ze oni coś knują i próbują odwrócić kota ogonem. Zapomniałam dodać, że przez te 9 lat ciągle od niego i jego matki słyszałam, a po urodzeniu dziecka notorycznie, ze on nigdy nie weźmie ze mną ślubu, bo nie jestem godna. Teraz juz nie chcę z nim być. Mam dość. ale bardzo się boję. Chciałabym przed sądem uregulować kontakty z dzieckiem, bo on ciągle mnie straszy. Jeszcze go w Polsce nie ma, wróci za kilka miesięcy. Nie chcę mu bronić kontaktów z dziećmi, nawet jej tez nie chcę, ale nie chce ciągle u nich być, bo oni tak chcą. Nie chcę co tydzień, albo dwa razy w tygodniu u niej się meldować. Czy mam taki obowiązek? Jak widzicie moją sprawę? Czy oni mają możliwość odebrania mi dziecka? Czy ja muszę do niej ciągle jeździć? Już teraz widzę, jak potrafią manipulować. Cała winę chcą zrzucić na moją mamę. Zrobić z niej kozła ofiarnego. Są wyszczekani i pewni siebie. Mój chłopak zarzuca jej wszystko. A sienie i matkę stawia w takim świetle, jakby nic się nie stało. Bardzo się boję. Nie wiem, jak mam się zachowywać. Poradźcie, jeżeli ktoś był tak miły i dobrnął do końca.
Obserwuj wątek
    • heniek.8 Re: Proszę o radę 18.03.16, 06:36
      sorki starałem się i nie dałem rady sad
      czy możesz wypunktować pytania?
      • yoma Re: Proszę o radę 18.03.16, 10:04
        Ma dziecko i jest w ciąży z kolesiem, który pije i bije, i agresywną teściową i pyta, czy musi dwa razy w tygodniu jeździć do teściowej w ramach kontaktów z dziećmi. Nie musi.

        Tarika - biegiem do sądu, zanim oni to zrobią. Piszesz pozew o ustalenie kontaktów z dziećmi oraz o ograniczenie władzy rodzicielskiej ojca. Najpierw punktujesz, co chcesz, np. kontakty raz w tygodniu przez dwie godziny w obecności matki, ograniczenie władzy np. do współdecydowania o wyborze szkoły dzieci. Potem uzasadnienie. Piszesz mniej więcej to co tu, tylko podziel to na bogów na jakieś akapity, sąd też chce to przeczytać.

        I o alimenty! rozumiem, że ojciec nie raczy się udzielać finansowo?

        I nie bój się. Nie ma siły, która odebrałaby małe dziecko ciężarnej matce sprawującej 100% opiekę, przy nieobecnym ojcu, jeśli matka sobie tego nie życzy smile

        Teściowej pokaż palec, a jeśli przyjedzie i będzue się awanturować pod drzwiami, wzywaj policję.
    • tarika Re: Proszę o radę 18.03.16, 10:45
      O kurczę, przepraszam. Pisałam zdenerwowana i do tego w WORDzie, potem wkleiłam i nie zwróciłam uwagi, że nie robiłam akapitów.
      Ja się boje przede wszystkim z tego powodu, że oni są tacy przewrotni. Niczego się nie boją. Nie odstrasza ich nawet to, że musiała interweniować policja. I tak zakłamują fakty, ze sama bym uwierzyła w to, ze wina jest wszystkich oprócz nich. Napisałam do ambasady, może przez nich uda się ściągnąć dokumenty. Na razie nie mam odpowiedzi. Pozwólcie, ze w trakcie całej tej historii będę się do Was zwracała. I dziękuję za odpowiedź, bo ja sama mam mętlik w głowie. A jak to jest, jeżeli nie mam świadków? Bo przecież z Anglii nikt nie przyjedzie.
      • yoma Re: Proszę o radę 18.03.16, 11:00
        Masz swoją mamę, nie masz jakiejś psiapsióły, której się zwierzałaś? Kwit z policji z tej interwencji w grudniu?

        Nie bój żaby, inteligentna kobita jesteś, dasz radę smile Wzorów pism sądowych, jak to formalnie powinno wyglądać, masz pełno w necie. A teściowa... co ci może zrobić, no co?

        I czego nie wiesz, to pytaj, po to jest forum smile
    • tarika Re: Proszę o radę 18.03.16, 11:39
      Z mojej mamy zrobili kozła ofiarnego. Korzystali ile wlezie, a teraz mój chłopak twierdzi, ze wszystkie problemy są z jej powodu, ponieważ ona się do wszystkiego wtrącała. Tzn. załatwiała mieszkanie, pracę, paczki. Jej pomoc przekształcił we wtrącanie. Ona jest na mnie zła, bo po interwencji policji powiedziała, żebym trzymała się od niego z daleka, a ja zachowywałam się, jakby nic się nie stało. I teraz to jest jego argument, że wszystko było dobrze, gdyby nie ona. Wyzwiska jego matki nie są dla niego problemem.
      Wczoraj zrobił mi wielką awanturę przez skypa, bo kupiłam używany wózek dla dziecka. Ten, który miałam wcześniej był od jego mamy. Wielki i bardzo ciężki. Ja mieszkam na 2 piętrze i ciężko z takim klocem wchodzić, do samochodu tez nie wejdzie. Chciałam więc go sprzedać,a w zamian kupić mniejszy i z aluminiowym stelażem. Kupiłam spacerówkę dla małego, a chce jeszcze głęboki dla córeczki. No i mi się dostało, ze prezentów się nie sprzedaje, że nie mam do tego prawa, że on jako ojciec też ma prawo o tym decydować. Próbowałyśmy go uspokoić, ze to kwestia wygody, że ten nowy jedną ręką mogę podnieść. Piana na ustach! Do tego człowieka nie docierają żadne argumenty. Wszystko jest problemem, a ja już nie wiem, kto ma rację.
      Ja byłam w Anglii ponad dwa lata. Stare sprawy nie mają racji bytu, bo większość moich znajomych powyjeżdżała. Z Anglii nikt nie przyjedzie. Poza tym oni są naprawdę cwani. Poniżali mnie najczęściej w taki sposób, żeby nikt tego nie widział i nie słyszał. Wspomniałam, ze wysłałam wiadomość do ambasady czy dostarczyliby mi takie zaświadczenie z policji, ale nie dostałam jeszcze odpowiedzi. Jak byłam w Anglii chciałam dostać takie pismo, ale musiałam po ie jechać około 40 km do centrali. A nie miałam możliwości.
      • yoma Re: Proszę o radę 18.03.16, 12:10
        Co do awantur - wyguglaj sobie "na misia koalę", było chyba też i na tym forum, i stosuj smile

        Co do wózka - rację ma ten, kto nosi ciężką kolubrynę będąc w zaawansowanej ciąży i ten, kto musi sprzedać wózek, żeby było na mleko dla dziecka, bo ojciec nie łoży. Co się spokojnie oznajmia ojcu w ramach misia koali, a jak zacznie wrzeszczeć, wyłącza się skypa. Nie musisz wysłuchiwać wrzasków, jeśli sobie nie życzysz.

        Co do kwitu z policji - jeśli dasz radę językowo, to napisz wprost na policję, żeby ci kwit przysłali, jesteś w ciąży i nie możesz jechać do Anglii. Możesz też w swoim pozwie poprosić sąd o ściągnięcie kwitu w ramach tzw. pomocy prawnej: "Postępowanie pozwanego doprowadziło do interwencji policji w dniu 19 grudnia 2015 r. i wydania czasowego zakazu zbliżania się do powódki i dziecka. Dowód w postaci notatki z interwencji znajduje się w aktach policji w Bournemouth (czy tam gdzie). Ponieważ powódka nie ma w tej chwili możliwości wyjazdu do Anglii, wnoszę o ewentualne zwrócenie się w tej sprawie przez Sąd do policji w Bournemouth w ramach pomocy prawnej". Albo jakoś tak.

        Tarika, ty teraz jesteś w świetnej sytuacji, bo to ty rządzisz. Teściowa się awanturuje? Palec i policja. Facet się awanturuje? Wyłączasz skypa. Kontakty? Regulujesz sądownie. Ty rządzisz.
    • tarika Re: Proszę o radę 18.03.16, 12:34
      Jesteś nieoceniona z takim konkretnym podejściem i chęcią odpisywania. Jeszcze przed wyjazdem byłam na policji, ale poinformowali mnie, ze akta przesłane są do jakiejś centrali, stąd był problem je odzyskać na miejscu.
      Teściowa cwana. Teraz stara się robić za świętą, udaje że nic się do tej pory nie wydarzyło. On się na mnie drze, jak dzwoni. Próbowałam tak robić, jak sugerujesz i wyłączać się, jak krzyczy, ale on wtedy mówi, ze ja mu ograniczam kontakty z dzieckiem. Ogólnie on jest jakiś chory. Nienawidzi mnie, poniża, ale odejść nie pozwala. Od strony prawnej teoretycznie wiem, co należy robić, chociaż nie wszystko. Byłam u prawnika w Miejskim Ośrodku Interwencji Kryzysowej, dzisiaj mam drugie spotkanie, ale przeraża mnie to, ze oni wszystko przeinaczają. Mój chłopak nie potrafi w ogóle angielskiego, w pracy dostaje komendę i to cały jego angielski, który przyswoił. Na mojej głowie było załatwianie wszystkich spraw, a teraz on się zachowuje, jakbym ja nic nie robiła tylko on.
      Ogólnie to jest jeszcze jeden problem. On jest całkowicie podporządkowany matce. Żadnej decyzji nie podejmie bez niej. Nigdy nie stanął w mojej obronie. Ogólnie to zachowuje się, jakby był jej mężem, nie synem. Rozmawiałam już o tym z psychologiem. Teraz też dla niego najważniejsze jest, żeby jego matka miała nad nami kontrolę. Już po przyjeździe do Polski usłyszałam od niej, ze jak pójdę rodzić, to ona weźmie do siebie mojego synka i przez kilka miesięcy się nim zajmie, dopóki ja nie wydobrzeję. Przeraziło mnie to. Poza tym, jak mały się urodził i byłam zupełnie sama, bo mój chłopak ani raz nie wstał w nocy i nic przy małym nie robił, to stwierdziła, że ona tez była sama i nikt jej pomagać nie musiał. Nie docierało do niej, ze ona co prawda sama mieszkała, ale przychodziły do niej siostry i matka, a ja naprawdę byłam zupełnie sama, w obcym państwie, bez pomocy partnera.
      Poza tym ona ma jakąś obsesję sprzątania. W ciągu godziny potrafi trzy razy umyć podłogę. Co ciekawe, zanim urodziłam synka, mojemu chłopakowi nie przeszkadzało, ze ja tak nie robię. Dopiero, jak pokazał się mały, a ja straciłam siły, to zaczęłam być dla niego brudną świnią, jak mnie pięknie nazywa. jego mama ma 50 lat i 12 letniego syna. Ni pracuje, bo jak twierdzi, mały jest za mały, żeby ona mogła chodzić do pracy. Nie rozumie jednak, dlaczego ja nie chodzę.
      • yoma Re: Proszę o radę 18.03.16, 12:55
        Ty za bardzo żyjesz tym, co oni. Co nie dziwi po dziewięcioletnim praniu mózgu. Ale jesteś ty, tu i teraz, twoje dziecko i drugie w brzuchu i to cię obchodzi, a nie banda roszczeniowych obcych.

        Utrudnianie kontaktów przez skypa z rocznym dzieckiem czy ile ono tam ma? Proszę bardzo, utrudniaj ile wlezie smile niech ten twój powie to w sądzie, to zobaczy, jak to jest być zabitym śmiechem.

        Bardzo dobrze, że idziesz do prawnika. Powiedz, że ciotka Yoma z forum radzi ci złożyć pozew i spytaj, co on na to. I jak już będziesz w tym mopsie, to spytaj, czy nie mieliby dla ciebie psychologa. Jestem ostatnią osobą na świecie, która doradzałaby latanie do psychologa z traumą z powodu złamanego paznokietka smile ale tobie trzeba odbudować pewność siebie, i to szybko, fachowiec mógłby pomóc.
        • triss_merigold6 Re: Proszę o radę 02.04.16, 23:58
          Ja bym panu złośliwie doradziła wystąpienie w sądzie o skierowania na badania do RODK w celu ustalenia jaką ma więź z rocznym dzieckiem, którego nie widział od kilku miesięcy i patrzyła jak sąd zabija pana śmiechem.
    • tarika Re: Proszę o radę 18.03.16, 12:41
      I jeszcze pytanie: czy bez adwokata mam szansę to wszystko wygrać? Nie mam pieniędzy, a oni mają, co będzie, jeżeli oni przyprowadzą swojego adwokata?
      • yoma Re: Proszę o radę 18.03.16, 12:58
        Masz. Aha, jak się da, to nagrywaj te kulturalne rozmowy z teściową i chłopem.
      • yoma Re: Proszę o radę 18.03.16, 13:08
        PS Jak on pije, bije, wrzeszczy i nie dokłada się do utrzymania, a miałabyś na to twarde dowody, to masz nawet niezłą szansę na zakaz kontaktów i pozbawienie władzy rodzicielskiej. Ale to już przedyskutuj z prawnikiem.
    • koronka2012 Re: Proszę o radę 19.03.16, 16:11
      Przede wszystkim oddziel emocje od tego, co jest do załatwienia. Wszystkie te żale są zasadne, ale sprawa jest jedna - alimenty i kontakty z dzieckiem.

      Nie macie ślubu - to upraszcza wiele spraw, nie musisz z nim w ogóle rozmawiać, i naucz się - zaczyna podnosić głos - odkładasz słuchawkę. Po co w ogóle mówisz mu o takich faktach jak kupno wózka? skoro nie chcesz z nim być - to jest OBCY facet, nie musisz mu się tłumaczyć ani pytać o zdanie.

      U teściowej noga moja by nie postała, nie musisz w ogóle się u niej pojawiać - i w ogóle pojęcia nie mam po co tam w ogóle jeździsz? To, co oni knują nie ma większego znaczenia, złóż wniosek do sądu - i to im szybciej, tym lepiej, bo sam fakt że on mieszka w innym kraju jest wystarczającą przesłanką do ograniczenia praw, nie może ich sprawować skoro go nie ma na miejscu, a ktoś musi załatwiać sprawy dziecka. Napisz przy tym wyraźnie, że chcesz aby nie miał prawa do współdecydowania o sprawach dotyczących leczenia, wyboru przedszkola i szkoły - bo ułatwi ci to życie czysto organizacyjnie.

      Papiery z interwencji policyjnej mogą być istotne w kontekście ograniczenia praw, choć przemoc wobec ciebie nie wyklucza możliwości opieki nad dzieckiem. Nie skupiałabym się na tym, żeby je załatwić, ale na pewno zasygnalizowałabym w piśmie i złożyła stosowny wniosek. Wystąp też o adwokata z urzędu, jak rozumiem nie masz teraz dochodów, więc uzasadnienie jest. Zaznacz też, ze wnosisz o rozpatrzenie sprawy również pod jego nieobecność.
    • tarika Re: Proszę o radę 02.04.16, 21:28
      Koronka2012 bardzo dziękuję za odpowiedź. Bardzo mądre słowa. Nie pisałam tak długo, bo jestem kompletnie wykończona. Byłam u prawnika i mam mętlik w głowie. Z jednej strony, na mój rozum, sprawa powinna być prosta. Nie jesteśmy małżeństwem, dzieci są maleńkie (jedno w końcu dopiero w drodze), ale... Oni mnie cały czas straszą. Wiem, że preparują dowody jaka to jestem niedobra. Jak rozmawiam z moim chłopakiem to cały czas wścieka się, ze nie jeżdżę do jego matki. Lekarz mi powiedział, ze mam skrajną anemię, źle się czuję, tłumaczę im to, ale niczym to nie skutkuje. Jego matka napisała mi dzisiaj, ze ona w 7 miesiącu gnój wywalała a poza tym inne kobiety w ciąży pracują, a ja nie. Ona też nie pracuje, ale to jest dla niej nieistotne.
      Najlepiej, co mnie cieszy, bo widać jak manipuluje, to przysalała mi smsa, że nie wolno mi sprzedawać tego wózka, bo ona ma na niego papiery i w razie czego zgłosi, ze jej go ukradłam!!! To akurat mnie rozśmieszyło i jest dowodem, jak ta kobieta postępuje.
      Ale martwi mnie inna sprawa. Prawnik, u którego byłam powiedział (albo raczej powiedziała), ze ja muszę pozwolić na kontakty z babcią, i że powinnam tam jeździć. W ogóle straszy mnie zamiast coś poradzić, czy pocieszyć. Dopiero po rozmowie z prawnikiem tak naprawdę zaczęłam się bać. Mam wrażenie, ze nie mam żadnych praw, że mogą zrobić ze mną co im się podoba. Jestem zastraszona. Mam już pesel synka i w przyszłym tygodniu chcę składać papiery do sądu. Boję się. Boję się tego nie robić i boję się co będzie, jak to zrobię.
      Bardzo proszę, jeżeli ktoś miał podobną sprawę, jak to wygląda, czego mogę się spodziewać?
      • triss_merigold6 Re: Proszę o radę 02.04.16, 22:38
        Nie musisz. Babcia może wystąpić do sądu o ustalenie kontaktów z wnukami, ale dopóki tego nie zrobiła i nie ma prawomocnego wyroku sądu, to Ty nic nie musisz.
        Zmień prawnika, a najlepiej udaj się do jakiejś organizacji, która świadczy bezpłatną pomoc prawną i psychologiczną ofiarom przemocy.
      • yoma Re: Proszę o radę 02.04.16, 23:24
        >To akurat mnie rozśmieszyło i jest dowodem, jak ta kobieta postępuje.

        Bardzo dobrze, jest dla ciebie światełko w tunelu smile Zawsze możesz powiedzieć, że zajęłaś wózek na poczet zaległych alimentów smile

        >Lekarz mi powiedział, ze mam skrajną anemię, źle się czuję, tłumaczę im to, 

        Nie tłumacz. Nie przyjeżdżasz, bo tak i łubudu słuchawką. To samo w kwestii pracy. Możesz zmienić numer telefonu.

        Nie musisz jeździć do żadnej babci! Zapytaj następnym razem prawnika o podstawę prawną jeżdżenia do babci. I zapytaj, jak sobie wyobraża nakazanie ci jeżdżenia do babci bez prawomocnego wyroku sądu (nie bój się, żaden sąd na świecie nie wyda takiego wyroku, bo nigdzie na świecie nie ma przepisu nakazującego jazdy do babci. Nawet w Arabii Saudyjskiej).

        Triss ma rację, leć do jakiejś organizacji od ochrony praw kobiet. Tam są prawnicy bardziej wyspecjalizowani i bardziej uczuleni na ten rodzaj problemów.

        I napisz sobie szminką na lustrze: ONI NIC MI NIE MOGĄ ZROBIĆ. Bo nie mogą.
    • tarika Re: Proszę o radę 02.04.16, 23:25
      No właśnie prawnik jest z organizacji zajmującej się przemocą w rodzinie. W przyszłym tygodniu ma być ktoś inny, więc się umówiłam. Dzwoniłam na Niebieską Linię. Tam prawnik mówił coś innego. Tak więc już nie wiem co mam myśleć. Nie wiem , czy dostanę adwokata z urzędu, a czuję się coraz gorzej.

      W tej organizacji znalazłam tez pomoc psychologiczną i naprawdę mi pomagają. Rozumieją, że ciężko było odejść z toksycznego związku. Ale skoro każdy mówi coś innego, to już sama nie wiem. Lekarz mnie straszy, ze jak się nie poprawi, to dziecko przestanie się rozwijać, a oni nic. Nie mogę logicznie myśleć. Czuję się zaszczuta. Nawet teraz ojciec moich dzieci pisze mi, ze nie chce ze mną być, ale dzieci mi zabierze. A jego matka śmieje się, ze nikt mnie nie będzie chciał z dwójką dzieci.

      Akurat o to się nie martwię, bo nawet o tym nie myślę. Chcę spokoju i odrobiny godności. Ale ci ludzie są drapieżni i napastliwi. Nigdy nie byłam w sądzie, nie wiem, czego się spodziewać. Teraz panuje nade mną ogromny strach.
      • triss_merigold6 Re: Proszę o radę 02.04.16, 23:42
        Ojciec dzieci może Ci centralnie skoczyć. Nawet nie zastanawiaj się nad taką możliwością i nie stresuj.
        Pozew o ustalenie stałego miejsca zamieszkania dzieci przy matce, kontakty ojca dziećmi w domu matki w obecności osoby trzeciej (najlepiej kuratora) i bez mozliwości zabierania dzieci do miejsca zamieszkania ojca. Przynajmniej dopóki są małe.

        Z matuś chłopaka nie musisz rozmawiać wcale. Nie jest stroną w sprawie, nie musisz odbierać od niej telefonów. Matuś twierdzi, że ma świadków? Spoko. Ty też miej. Zbieraj dokumentację, że szukałaś pomocy, że korzystasz z poradni. Uwaga - żadnej dokumentacji od psychiatry, żeby nie próbowali zrobić z Ciebie wariatki.
        Spisz sobie cały arsenał: nękanie, zastraszanie, groźby, doprowadzanie do rozstroju nerwowego, przemoc psychiczna, fizyczna i ekonomiczna etc.
    • tarika Re: Proszę o radę 02.04.16, 23:31
      Yoma, przeczytała ten tekst o "misiu koala". jest rewelacyjny. Ale w praktyce nerwy mi siadają. Ta pani prawnik na szczęście była tylko w zastępstwie. Niewiele mi powiedziała. Mam nadzieję, że we wtorek usłyszę coś więcej i chcę w środę złożyć pozwy. Ale boję się tak bardzo. Głównie przez to, ze oni tak naginają fakty. Dzisiaj jego mama mi powiedziała, ze ma świadków, ze paliłam trawę, podobno ciągle mnie widać, jak gdzieś się "szlajam". A ja jestem wożona jedynie do lekarza ze mną albo synkiem i do prawnika albo psychologa. I odbierana. Nigdzie nie chodzę, nie mam siły.
      • triss_merigold6 Re: Proszę o radę 02.04.16, 23:52
        Doczytałam. Kobieto, czym Ty się stresujesz? Gościa nie ma w Polsce od ładnych paru miesięcy, więzi z synem praktycznie nie ma. Jakim cudem możesz w ogóle zastanawiać się nad tym, czy mógłby odebrać Ci dzieci?
        Z jego matką nie rozmawiaj, nie masz obowiązku. Jeśli już bardzo chcesz, to mozesz jej spokojnie i stanowczo wyjaśnić, że albo będzie miła i pomocna, albo może składać pozew o ustalenie kontaktów z wnukiem, a Ty się postarasz, żeby miała z tym problemy.
      • yoma Re: Proszę o radę 03.04.16, 10:03
        >podobno ciągle mnie widać, jak gdzieś się "szlajam".

        No i? To wolny kraj póki co, nie ma zakazu szlajania się. Ty sobie zablokuj w telefonie numer baby, w ciąży jesteś, musisz mieć spokój.
    • tarika Re: Proszę o radę 03.04.16, 00:14
      Jej, triss, to forum stawia na nogi. Piję z niego jak kania. Nie wiem, za co mnie to spotkało. Wstawałam rano o piątej szykować ubrania i jedzenie kochanemu do pracy, załatwiłam wszystko, rodzice słali kasę, żeby nam pomóc, siostry pomagały, szwagier załatwił mu pracę, a jego rodzina jedynie narzekała. A teraz on z mamusią wszystko odwracają, bo nie pozwoliłam się już więcej bić. Głupia byłam, ale czasu nie wrócę. Pragnę odrobiny spokoju.
    • tarika Re: Proszę o radę 03.04.16, 08:13
      Jeszcze chciałam Wam napisać, że oboje trzymają się wersji, że jak w Anglii wzięli mojego chłopaka na policję, to policjanci wraz z tłumaczem ze mnie się śmiali. Taka jest jego wersja. Nawet nie potrafię sobie tego wyobrazić. Siedzi gromadka osób, a tłumacz mu tłumaczy: "teraz panowie śmieją się z całej sytuacji"? Po tym jak go wypuścili, miał zakaz mieszkania ze mną i z dzieckiem. Wpuściłam go, bo nie miałam pieniędzy na życie. Ale cały czas przychodził mężczyzna z opieki i pilnował, czy go w domu nie ma. A teraz on opowiada, ze policja mnie wyśmiała. Natomiast policjanci, którzy byli ze mną, jakoś się nie śmiali i pytali, czy wnoszę sprawę. Nie chciałam, bo wiedziałam, że niedługo wracam do Polski, a nie stać mnie na latanie do Anglii.

      Ale sądzicie, ze mogła zaistnieć sytuacja, w której oni śmiali się ze mnie?
      • szpil1 Re: Proszę o radę 03.04.16, 09:19
        tarika napisała:


        > Ale sądzicie, ze mogła zaistnieć sytuacja, w której oni śmiali się ze mnie?

        Napiszę brutalnie: nprawdę masz zryty mózg, albo jesteś mało bystra. W Anglii takie sprawy traktuje sie bardzo poważnie, to raz. Czego zresztą sama doswiadczyłaś. Dwa, oni ci takie pier...y opowiadają, a ty dalej łykasz to jak pelikan ryby. Słuchaj dziewczyn z forum, a nie tych bzdur.
        • tarika Re: Proszę o radę 03.04.16, 10:07
          Niby wszystko wiem, ale jak oni tak opowiadają to zaczynam we wszystko wątpić. A są przekonujący. Niemniej właśnie takie odpowiedzi, jak Twoja stawiają do pionu. Mam zryty mózg. Po tym wszystkim nie mam już w sobie odrobiny pewności. Teraz chodzę na terapię dla osób doświadczających przemocy, ale jak oni dzwonią, czy piszą, to wszystko mi się wali. Zdaję sobie sprawę, ze większość to bzdury. Wczoraj usłyszałam, ze gotowałam niedobre obiady. Wiem, ze to śmieszne, żałosne, ale boję się.
      • yoma Re: Proszę o radę 03.04.16, 10:00
        A jak się mogli śmiać z ciebie, skoro cię tam nie było? smile

        Gdzie ty mieszkasz, jeśli wolno spytać? O rejon mi chodzi.
        • tarika Re: Proszę o radę 03.04.16, 10:08
          Jestem z wielkopolski, z dużego miasta.
          • yoma Re: Proszę o radę 03.04.16, 11:33
            Łoj, to się nie przydam, nikogo nie znam w tamtych rejonach.
      • heniek.8 Re: Proszę o radę 03.04.16, 10:26
        tarika napisała:

        > Ale sądzicie, ze mogła zaistnieć sytuacja, w której oni śmiali się ze mnie?

        ale ty masz pytania
        naprawdę zastanawiasz się czy się śmiali??
        może miałaś niemodną fryzurę to i się śmiali
        albo trolujesz albo jesteś tak nieporadna że nie mogę z tobą wytrzymać smile
        • tarika Re: Proszę o radę 03.04.16, 10:54
          Ja z nim nie byłam na policji. Każde z nas było osobno. Ja z policjantką i sztabem rożnych pracowników, jego zgarnęli kiedy wrócił z pracy, bo jak dzwoniłam na interwencję, to on wyszedł z domu, a mnie z dzieckiem zabrali. Dlatego nie wiem, jak wyglądało jego przesłuchanie. Wiem tyle, ile mi powiedział. Jak tak piszę, to samej mi się to wszystko wydaje bzdurą, ale jak mi nawet prawnik powiedział, gdy go o to spytałam, że nigdy nie wiadomo co za policjant tam siedział, to co ja mam myśleć?
          • yoma Re: Proszę o radę 03.04.16, 11:32
            Tak, i sobie opowiadali z zatrzymanym dowcipy. Zwłaszcza z takim, co języka ani be, ani me. A nawet jakby, to co cię obchodzi, niech się śmieją, śmiech to zdrowie.

            Pisz więcej takich kwiatków, zaraz cię ustawimy do pionu smile
            • tarika Re: Proszę o radę 03.04.16, 11:42
              Dzięki. O ten pion mi chodzi, bo rozwalona jestem w drobny mak. Myślę tak, jak Ty, ale jak ktoś z zewnątrz to powie, czy napisze, to jestem spokojniejsza.
              • yoma Re: Proszę o radę 04.04.16, 19:07
                No i jak tam?
                • tarika Re: Proszę o radę 04.04.16, 20:50
                  Wczoraj przyjechała siostra mojego chłopaka i zabrała wózek. Oczywiście sama go z drugiego piętra nie znosiła, tylko zrobił to jej chłopak. Po godzinie dostałam smsa od matki mojego chłopaka, że wózek ciężki nie jest, i że go nie chcę, bo jest od nich. Dla niej nie ma różnicy, ze jej wózek waży 30 kg, a nowy 10, oraz to, że ja go muszę wnosić na drugie piętro, a oni mieszkają w domku.
                  Chłopak napisał mi, ze po powrocie wniesie sprawę, ze zabraniam mu kontaktów z dzieckiem. Jestem w Polsce miesiąc. Przez ten czas byłam u jego matki trzy razy, jego ojciec odwiedził mnie dwa razy, a siostra chłopaka też dwa razy. Tylko matka nie przyjeżdża, bo to chyba dla niej dyshonor. Jak dzwoni mój chłopak to zawsze odbieram skypa, i to raczej on się rozłącza. Nie wiem więc, gdzie to ograniczanie kontaktów. Raczej chodzi o to, że już nie chcę jeździć do niej. Oczywiście zostałam przez nią wyśmiana przez telefon, ze nikt mnie z dziećmi nie zechce (chociaż to jest ostatnia rzecz, o której teraz myślę). Ja ich w ogóle nie rozumiem. Ona nie przyjmuje do wiadomości, ze odchodzę od niego, bo się go boję i jej też. On jasno mówi, ze ma mnie dość, ale chyba nadal myśli, ze to tylko takie moje gadanie. Zresztą, mojej mamie wykrzyczał, że jak bylismy w Anglii to ciągle mówiłam, ze odchodzę, a zostawałam. Skoro więc teraz jestem taka uparta, to nie znaczy, ze mam dość, ale że mama mnie buntuje.
                  Psychicznie jestem w całkowitym dołku. We wrotek idę jeszcze raz do prawnika, ale naprawdę nie jestem usatysfakcjonowana jego zachowaniem. Na płatnego mnie nie stać, a ten zamiast podnieść mnie na duchu to raczej jeszcze bardziej pogrąża. Do tego ja mam strasznie słabą psychikę, psycholog mówi, ze będzie ciężko wyrwać mnie z tego uzależnienia. Jedyne co we mnie teraz siedzi, to strach, ze odbiorą mi dzieci.
                  • yoma Re: Proszę o radę 04.04.16, 22:51
                    NIE MA ŻADNEJ SIŁY, KTÓRA ODEBRAŁABY CI DZIECI.Napisz szminką na lustrze, przyklej do lodówki, whatever.

                    Tu masz jeszcze takie, cdn.

                    www.rada-adwokacka.poznan.pl/-211.html
                    • yoma Re: Proszę o radę 04.04.16, 22:54
                      cd. i takie

                      www.rada-adwokacka.poznan.pl/-186.html

                      To pierwsze to jest pomoc prawna z mocy ustawy, ona jest tam jakoś obwarowana warunkami, ale założę się, że jak przyjdziesz i zapłaczesz, to ci jej nie odmówią. To drugie to z dobrej woli i bez warunków.

                      cdn.
                      • yoma Re: Proszę o radę 04.04.16, 23:05
                        cd.

                        I tak sobie jeszcze myślę, czyś ty nie powinna gdzieś zwiać do rozwiązania. Ty się nie uwolnisz. Co to znaczy: zabrali ci wózek? To się łapie telefon i dzwoni na policję, że masz w domu rabusiów, którzy właśnie kradną ci wózek, na bogów!

                        To poniżej to jest namiar na ośrodek interwencji kryzysowej w Pyrach pod Warszawą. Ponoć można się tam zatrzymać na parę miesięcy w hostelu. Darmowa pomoc prawna i psychologiczna na miejscu. Zadzwoń, zapytaj, co ci zależy.

                        www.interwencjakryzysowa.pl/osrodki-interwencji-kryzysowej/0462
                        • aktosia Re: Proszę o radę 04.04.16, 23:25
                          yoma jesteś świetna

                          tariko- te wszystkie głupoty które ci wygadują są nieprawdą, ale tylko do tego czasu do którego im nie uwierzysz
                          • yoma Re: Proszę o radę 04.04.16, 23:28
                            Eee... dziękuję wink
                        • tarika Re: Proszę o radę 04.04.16, 23:38
                          Poradę prawną to ja niby mam. U nas jest ośrodek interwencji kryzysowej. Tam tez mam psychologa. Babka jest cudowna i taka z jajami. Natomiast prawnik niby udziela mi pomocy, w sensie informuje co mogę gdzie złożyć, ale jednosieczne strasznie mnie dołuje. Cały czas gada, że to moja wersja, a oni będą mieć swoją. Ja to rozumiem, ale mam wrażenie, ze on traktuje mnie jak naciągaczkę. To mnie jeszcze bardziej dołuje, zawłaszcza, że nie powiedział mi jasno, ze dzieci mi nikt nie odbierze. Była nawet taka sytuacja, ze w trakcie mojej z nim rozmowy weszła pani psycholog i on się zapytał, czy u mnie rzeczywiście jest taka sytuacja. To całkowicie podkopuje moją wiarę.
                          Do Poznania nie pojadę, to za daleko. Poza tym nic nowego mi nie powiedzą. Uciekać też w sumie nie muszę, bo mieszkam teraz u rodziców i u nich nic złego mnie nie spotka. Męczą mnie telefonami i na skypie, przed tym nie ucieknę. A odbieram, bo boję się posądzenia o utrudnianie kontaktów. Jak rozmawiałam z prawnikiem na Niebieskiej Linii to jakoś bardziej mnie wspierał. Jak mu powiedziałam o sytuacji z policją, ze niby mój chłopak twierdził, ze mnie wyśmiali, to facet powiedział, ze to standard w takich sytuacjach i oprawcy tak właśnie się bronią. A ten mój prawnik do którego chodzę stwierdził, ze tak mogło być, bo ludzie są różni.
                          Ogólnie raczej mnie straszy niż daje nadzieję. Najbardziej boję się matki mojego chłopaka. To bardzo mściwa osoba. Już zapowiedziała, ze dowiem się o sobie rożnych rzeczy.
                          Zdaję sobie sprawę, że sama wpakowałam się w to wszystko, bo to trwało latami, ale ja ciągle miałam nadzieję na zmianę. Jak urodziłam syna tylko się pogorszyło. Heniek.8 napisał, ze jestem albo trollem, albo bezmózgiem i ma rację. Nie jestem błyskotliwa ani wygadana. Jestem nieśmiała i zakompleksiona. Boję się, ze oni w sądzie będą pięknie mówić, a ja się zblokuję i nie powiem nic. Nawet moja mama, całkiem elokwentna i bystra osoba wysiada przy ich wrzaskach i oskarżeniach. To jest horror.
                          • aktosia Re: Proszę o radę 04.04.16, 23:51
                            heniek się wygłupił, bo może wstał np. lewa nogą albo głowa go bolała.
                            Gdyby ktoś powiedział, ze jesteś żyrafą to też byś uwierzyła.

                            Ludzie mówią innym głupoty z różnych przyczyn, bo po prostu mówią i nie ma co się tym przejmować.
                            Tak samo dziś nie przejmuj się co będzie kiedyś np.w Sądzie, być może będzie zupełnie inaczej.
                            Jeśli będziesz myślała, że przegrasz to przegrasz na pewno, jeśli będziesz myślala, że wygrasz to wygrasz.
                            Puść sobie jakąś medytację z neta i wyśpij się
                            Powodzenia
                            • tarika Re: Proszę o radę 05.04.16, 00:01
                              Dzięki za dobre słowo, ale ja wcale się na niego nie gniewam i uważam, że ma rację. Jak sobie myślę o tym wszystkim na spokojnie, to też myślę, ze nie powinno być problemów. Ale emocje biorą górę. Zdaję sobie sprawę, ze nie jestem wygadaną harpią a on i jego matka jak najbardziej. Poza tym ja jestem z miasta i tutaj ludzie nie zaglądają w życie innym. Oni są z małej wsi, gdzie właściwie wszyscy to rodzina i już mi zapowiedzieli, że pól wsi przyprowadzą. Walczyć można na argumenty, a jak się bronic przed fałszywymi oskarżeniami? Ja nie wiem co oni planują.
                              W każdym bądź razie Wasze porady i nawet kop w tyłek jak od Henia, koi moją duszę. Dziękuję
                              • yoma Re: Proszę o radę 05.04.16, 00:08
                                A pół wsi doskonale wie, coś ty robiła w Anglii, normalnie wisieli nad tobą non stop smile Daj spokój, sąd też ma swój rozum i nie będzie słuchał świadków, którzy nic nie wnoszą do sprawy.
                            • yoma Re: Proszę o radę 05.04.16, 00:02
                              Szczerze mówiąc, nie kojarzę w wątku "bezmózga" - było, że Tarika ma sprany mózg, bo ma. Trzeba jej odeprać wink
                              • tarika Re: Proszę o radę 05.04.16, 00:06
                                Może nie do końca był bezmózg, ale i tak się tak czuję.
                                • yoma Re: Proszę o radę 05.04.16, 00:17
                                  Bezmózg to byłaś, jak tkwiłaś z tym twoim pożal się boże, ale człowiek się uczy na błędach smile
                          • yoma Re: Proszę o radę 04.04.16, 23:59
                            Po kolei. Ta pomoc prawna z pierwszego linka jest nie tylko w Poznaniu, chyba gminami leci. Szczegóły w linku.

                            Zresztą nieważne. Po prostu prosto od tego swojego prawnika leć do psycholog, żeby cię wyprostowała po odzywkach prawnika smile a prawnika słuchaj w kwestiach formalnych.

                            A teraz czytaj uważnie, bo dwa razy nie będę powtarzać : nie wiem, w jakim wieku jest twój syn, ale przypuszczam, że akurat w takim, w którym tworzy się więź z rodzicem. I żeby ją stworzyć, trzeba być. Podcierać tyłek, gotować zupki, przyklejać plaster na rozbite kolano i ocierać łzy, kiedy budowla z klocków rozleci się po raz piętnasty. To nie ty utrudniasz kontakty. To ojciec, którego wkład w opiekę, wychowanie, leczenie i utrzymanie jest zerowy, sam sobie utrudnił kontakty i tego już nie odrobi. I twoje zbójeckie prawo zmienić numer telefonu, żeby nie szkodzić sobie, swoim dzieciom - to małe w brzuchu przecież też już kuma - i innym bliskim.
                            • yoma Re: Proszę o radę 05.04.16, 00:04
                              Aha, i wiesz co? Ten twój pożal się boże chłopak w życiu nie założy ci sprawy o utrudnianie kontaktów, bo się ciebie boi. Bo doskonale wie, że jak powiesz w sądzie o piciu i biciu, to może opuścić salę sądową w kajdankach. Ot co.
                            • tarika Re: Proszę o radę 05.04.16, 00:05
                              Mój synek ma siedem miesięcy. Jestem w piątym miesiącu ciąży. Zmuszał mnie do seksu. Nie gwałcił, ale jak nie chciałam to wyzywał. Sypiałam z nim więc dla świętego spokoju. Myślałam, że oszaleję, jak dowiedziałam się o drugiej ciąży. Ale teraz juz nic nie poradzę. Dzięki yoma
                              • yoma Re: Proszę o radę 05.04.16, 00:10
                                Masz ty jakiegoś czynnego maila?
                                • tarika Re: Proszę o radę 05.04.16, 00:11
                                  Może być gazetkowy
                              • yoma Re: Proszę o radę 05.04.16, 00:13
                                I ty myślisz, że jakikolwiek sąd uwierzy połowie wsi, że kobita z półrocznym dzieckiem i w połowie ciąży zwiewa od chłopa, bo jej się od dobrobytu w głowie poprzewracało? Tarika!
                                • tarika Re: Proszę o radę 05.04.16, 00:25
                                  No niby trudno to sobie wyobrazić. Dziękuję Ci yoma, że chce się się zajmować moją sprawą.
                                  • yoma Re: Proszę o radę 05.04.16, 01:09
                                    Nie ma za co. W sądzie też możesz powiedzieć, że byłaś zmuszana do seksu w połogu, dowód widać naocznie. Sąd już będzie wiedział, co o tym myśleć. Maila ci puściłam.
                          • martishia7 Re: Proszę o radę 05.04.16, 12:04
                            Boję się, ze oni w sądzie będą pięknie mówić, a ja się zblokuję i nie powiem nic. Nawet moja mama, całkiem elokwentna i bystra osoba wysiada przy ich wrzaskach i oskarżeniach. To jest horror.

                            Jeżeli ktokolwiek będzie w sądzie wrzeszczał, to zostanie spionizowany nim dobrze zdąży dojść do znaku wykrzyknika. Notatka dla Ciebie: jeżeli sąd w takich okolicznościach stron nie upomina, to znaczy że pozwala sobie pohasać, licząc na to, że ktoś w emocjach coś chlapnie. Tym bardziej więc doradzam nie wdawać się w pyskówkę. Ewentualnie wysłuchać, nawet jeśli wszystko się w Tobie burzy, a potem poprosić sąd, czy możesz się odnieść. Pewna chamska siła przebicia i tupet w sądzie niekoniecznie popłaca. Spokój, pewność swoich racji i nie wdawanie się w spory, które są nieistotne dla sprawy.
                            • tarika Re: Proszę o radę 05.04.16, 15:07
                              Właśnie wróciłam ze szpitala. Od rana nie czułam skurczy i zaczęłam krwawić. Pojechaliśmy do szpitala i okazało się, ze z dzieckiem wszystko dobrze, ale ja jestem w coraz gorszej kondycji, do tego jeszcze jakieś zapalenie się wdało. Zadzwonił mój chłopak i mu powiedziałam. Od razu poinformował matkę a ta zaczęła wydzwaniać do mojej. Moja mama nie odbierała więc tamta zaczęła do niej wypisywać, ze ma prawo wiedzieć itd. No to mama jej odpisała, ze z dzieckiem wszystko dobrze, ale ze mną źle, ale wracam do domu. No i zaczęło się. Że to dziwne, ze źle, a nie zostawili mnie w szpitalu, ze ona ma kontakty i się odpowiednio wypyta...Ręce opadają. Strach im cokolwiek powiedzieć. Moja mama odpisała jej "proszę bardzo" i na tym na razie koniec. Z godzinę jadę do prawnika. Też mi to teraz potrzebne, jak tak źle ze mną.
                              • yoma Re: Proszę o radę 05.04.16, 15:42
                                Nie jedź do prawnika albo niech mama pojedzie. Leż! Z nogami do góry.
                                • tarika Re: Proszę o radę 05.04.16, 17:32
                                  Już wróciłam. Teraz poleżę. Boli mnie jak diabli, ale nie to jest najgorsze. Prawnik mnie nie pocieszył. On rozumie i on wierzy, ale jak sproszą pól wsi, to może być różnie. Mam nawet nie wspominać, że chodzę do psychologa, bo sąd może to wykorzystać, że jestem niezrównoważona. Wysiadam totalnie.
                                  • haneke_29 Re: Proszę o radę 16.04.16, 10:13
                                    Tarika, czy Ty jesteś z Kalisza? Jeśli tak to napisz do mnie ama84@wp.pl.
    • tarika Re: Proszę o radę 26.06.16, 01:05
      Nie ma małżeństwa więc nie ma rozwodu. Jest tylko chory związek. Poza tym do mediacji potrzebne są dwie osoby, chętne do współpracy. U nas to odpada, bo partner obwinia mnie za wszystko, a jego ego mówi mu, ze jest najcudowniejszym człowiekiem na świecie. Ale za radę dziękuję.
      • basiastel Re: Proszę o radę 26.06.16, 10:13
        Tarika, nie daj się zastraszyć, bo coś takiego funduje Ci facet i nibyteściowa. Wystąp o alimenty, także na siebie i o uregulowanie kontaktów z dziećmi i tyle. Jeśli są podstawy, to możesz wnosić o ograniczenie władzy rodzicielskiej, bo tu w przyszłości mogą być kłopoty. To trudne i szarpiące nerwy sprawy, ale do przeskoczenia.
        • tarika Re: Proszę o radę 27.06.16, 23:19
          Na razie alimenty. Żałuję, bo nie wiedziałam wcześniej, ze od razu mogę wnosić o zabezpieczenie dziecka zanim się jeszcze urodzi. Tego dowiedziałam się przypadkiem. Szkoda, ze prawnik mi tego nie powiedział, ale widać, jak się nie zapłaci, to się za darmo dostanie minimum. Teraz będę musiała przechodzić przez to wszystko dwa razy.
          O ustalenie kontaktów teraz nie mam sił wnosić. Mam nadzieję, że nie zacznę rodzić na sprawie.
          Pomimo wszystko i tak jestem teraz silniejsza. Jednak jak ma się za plecami rodzinę, to jest inaczej. On też już nie może pozwolić sobie na tyle, co wtedy, gdy mieszkaliśmy sami i to tak daleko, że nie było dokąd uciec.
      • yoma Re: Proszę o radę 26.06.16, 10:23
        O, Tarika! Nie podbijaj spamerom smile Jak jest?
        • tarika Re: Proszę o radę 27.06.16, 23:13
          Wrócił. Przyleciał w sobotę, ale syna przyjechał zobaczyć dopiero w niedziele wieczorem. Mnie na razie ignoruje (na szczęście). W środę mam sprawę o alimenty. Na razie na tyle się odważyłam. Jak nie będzie mnie wyzywał, nie będzie kombinował, to na razie nie chcę wnosić o ustalenie kontaktów. Jestem na ostatnich nogach i bardzo boję się dodatkowego stresu. Mała jest naprawdę mała. Ma dopiero 2 kg, a powinna mieć już koło 3 kg. Nie chcę urodzić miesiąc przed terminem.
          Na razie boję się środy. Nie wiem, jak będzie się zachowywał po sprawie.
          Moja mama dzwoniła na policję, był u nas dzielnicowy. przedstawiła mu sprawę, bo jeszcze przed przylotem się awanturował. Przyszedł dzielnicowy, właściwie to dwóch. Poradzili co i jak, i muszę przyznać, że trochę mi ulżyło. Wiem, ze mam poparcie policji, gdyby znów zaczął. Co prawda trochę i mi się oberwało, zresztą słusznie, że trzeba było prędzej zwiewać. No ale mleko się już rozlało.
          Boję się. Ale jest jakieś światełko. Tylko psychika pada.
          Dziękuję za pamięć.
          To też pomaga smile
          • yoma Re: Proszę o radę 27.06.16, 23:56
            Tarika, mało kto o tym wie, ale na sprawę możesz przyjść z dwiema osobami zaufania (art. 154 kpc). Po prostu przychodzą i kiedy sędzia spyta, kto zacz, mówisz, że to są twoje osoby zaufania. Nie mogą to być świadkowie i muszą być pełnoletni, innych ograniczeń nie ma. Więc jeśli się niepewnie czujesz...

            Osoba zaufania ma siedzieć i dodawać otuchy, a poza tym być cicha i bezwonna. Wolno jej, a nawet powinna, robić notatki.
            • tarika Re: Proszę o radę 28.06.16, 20:32
              Bardzo cenna podpowiedź. Dziękuję. Czekam do jutra, a jutro może moje życie się odmieni.
              • yoma Re: Proszę o radę 28.06.16, 21:06
                Proszę. Zapamiętaj, który art. kpc, na wszelki wypadek smile

                Trzymaj się, a ja trzymam kciuki. I daj potem znać, jak ci się będzie chciało.
              • yoma Re: Proszę o radę 28.06.16, 21:08
                Aha, osoba zaufania ma mieć dokument tożsamości, bo będzie odnotowana w protokole.
                • tarika Re: Proszę o radę 29.06.16, 22:49
                  Już po sprawie. Był spokojny jak nie on. Dostałam 450 zł. Po sprawie mnie odwiózł i nawet obyło się bez wyzwisk. Myślę, że ten spokój wynikał bardziej ze strachu, niż przemyślenia sobie czegokolwiek, bo wieczorem przed sprawą jeszcze pisał mi chamskie smsy. Ja jestem zadowolona, szkoda mi tylko, ze będę musiała przechodzić przez to raz jeszcze, jak urodzi się drugie dziecko. Nie wiedziałam, że mogę starać się o alimenty na małą jeszcze zanim się urodzi. Byłoby łatwiej, no ale trudno. Teraz się relaksuję i odpoczywam. Raz jeszcze dziękuję za wsparcie i pamięć smile
                  • yoma Re: Proszę o radę 29.06.16, 23:03
                    Gratulacje smile Kamień z serca, co?

                    No to masz przy okazji cenną informację, że ten nietwój boi się sądu smile O alimenty na małą możesz go jeszcze pozwać regresowo, tzn. o kwotę, którą powinien był płacić jeszcze przed złożeniem przez ciebie pozwu o alimenty właściwe. Od tego jest wpis sądowy, ale w twojej sytuacji możesz się spokojnie ubiegać o zwolnienie od wpisu.

                    No cieszę się. To teraz sobie spokojnie leż i się odstresowuj smile
                    • heniek.8 Re: Proszę o radę 29.06.16, 23:09
                      dobre rady
                      skoro tak gratulujesz to może wiesz załatwić alimenty 450 per capita?
                      • yoma Re: Proszę o radę 29.06.16, 23:11
                        W sądzie Heniu, w sądzie smile
                        • heniek.8 Re: Proszę o radę 29.06.16, 23:17
                          czy w ramach rozprawy o podwyżkę, jako pozwany, to jest stosowny moment?
                          czy trzeba wytaczać oddzielną sprawę?
                          • yoma Re: Proszę o radę 29.06.16, 23:26
                            Rozumiem, że chcesz obniżki? Jest stosowny moment, tylko (jak mi się zdaje), skoro zgłaszasz zupełnie inny wniosek niż wniosek pozwu, będziesz musiał uiścić wpis.

                            Możesz też wytoczyć oddzielną i poprosić o połączenie, na jedno wyjdzie.
                            • heniek.8 Re: Proszę o radę 29.06.16, 23:34
                              tnx jeszcze pogadam z kurator o tym jak podejśc do tego
    • macmir5 Re: Proszę o radę 02.07.16, 13:13
      Czesc , jakbyś chciała znam taka Panią Prawnik, mnie pomogła w trudnym i skomplikowanym rozwodzie z alimentami policja ...mam synka i pozwoliła mi spojrzec na to wszystko z punktu widzenia dobra dziecka może i Tobie pomorze zadzwoń jak uznasz ze potrzebujesz. 693636927
      • yoma Re: Proszę o radę 02.07.16, 14:37
        Słuchaj spamer, tutaj ludzie mają zbyt poważne problemy, żeby się jeszcze bujać z naciągaczami. Spierdalaj.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka