też o rozwodzie

11.11.04, 19:58
po 13 latach związku padło tylko hasło: "chcę rozwodu, musimy sprzedać dom,
podzielimy się zgodnie (bo przecież ktoś tu trzyma klasę)i już." Nie pisze
tego żeby się żalic, nie szukam pocieszenia. Mam tylko taka sytuacje, że
dzisiaj przyjechał po swoje kolejne rzeczy - wczesniej stosownie ogołociwszy
dom ze sprzetów niezbędnych w nowym zyciu - nie zająknął się nawet na sekundę
w sprawie wyjasniania dalszych kwestii... rozwodu, podziału majątku etc.
Jestem dzisiaj poza tym. Ja zaczynam mieć to w d..., bo nie mam innego
wyjścia. Ale , niezaleznie od tego jak było jest mi dzisiaj okropnie.
    • scriptus Re: też o rozwodzie 11.11.04, 20:39
      Współczuję...
    • wena10 Re: też o rozwodzie 12.11.04, 23:13
      Anna, nie daj się. Nikt nie może zabierać Twoich rzeczy. Sąd jeszcze nie
      podzielił majątku.A pan chociaż podpisał listę reczy, które zabrał? To niestety
      wojna i nie możesz stracić kontroli.
      • angii Re: też o rozwodzie 13.11.04, 15:39
        Weno, to co piszesz to tylko słowa, słowa, słowa.... Nie moze zabrac, ma
        podpisac.... gadanie. A co Anna ma zrobić? Bić się z mężem o rzeczy? Siedzieć w
        domu i ich pilnować?
        Ja osobiście znalazłam się w podobnej sytuacji. Niby mu nie wolno, bo to
        wspólny majątek, bo podziału nie było itd. I co mam zrobić? Włamać się do
        mieszkania jego mamy, gonić go po mieście, prosić o zwrot do czasu podziału,
        podsunąć listę rzeczy zabranych do podpisania - która propozycja lepsza? Dodam,
        że byłam na policji i niestety nie przyjęli ode mnie zgłoszenia, bo niby mają
        go oskarżyć o kradzież własnych rzeczy??


        • annamaria3 Re: też o rozwodzie 13.11.04, 19:14
          Dziękuję Ci Angii.
          Tez uzyłam argumentu pod tytułem policja, tez mi nie wyszło. On dzisiaj zabrał
          z domu wszystko to, co jest mu potrzebne do urzadzenia sie w swoim nowym zyciu,
          z nowa pania, w nowym domu. I nikt, zanim nie bedzie werdyktu sądu nie bedzie
          sie tym intersował. Bo nigdzie nie jest napisane co jest czyje. I mnie nawet
          nie chodzi o rzeczy (choc zrobiłam spis, ale oczywisście mi tego nie podpisał),
          ale o sam fakt, że sie cos takiego robi. Bezceremonialnie, chłodno. Biore to co
          jest mi potrzebne i wychodzę do innego zycia. Poprosiłam - zabierz swoje rzeczy
          osobiste, reszta bedziemy sie dzielic po rozwodzie. Miałam wykonac "Rejtana"
          pod drzwiami? To dopiero byłoby żałosne.
        • wena10 Re: też o rozwodzie 13.11.04, 19:31
          Hm...Policja zachowała się dość dziwnie. Wszak to są także Twoje rzeczy i nie
          mogą opuszczać wspólnego mieszkania przed podziałem majątku. Nie twierdzę, że
          nie można podzielić majątku po uprzednim umówieniu się, ale kwestie sporne
          rozstrzyga sąd. Nikt nie ma prawa nikomu ogałacać ścian: ani porzucony, ani
          porzucający. Można sądownie domagać się uwzględnienia zabranych rzeczy przy
          podziale majątku.
          • annamaria3 Re: też o rozwodzie 13.11.04, 19:50
            Nikt nie ma prawa robic wielu rzeczy. Jak sie w przededniu całej akcji
            dowiadujesz, że "jutro o 9.00 rano panowie przyjadą po moje rzeczy, bo sie
            wyprowadzam", to opadaja nie tylko ręce. Zwlaszcza, że wszystko dzieje sie na
            poziomie ogromnych emocji z jednej strony i kompletnego braku empatii z
            drugiej. Jedyne co moje - kazałam mu zostawic klucze i (oczywiscie ze stosownym
            zdziwieniem) zrobił to. Wiesz Wena, mnie tak na prawdę nie idzie o te rzeczy,
            bo sobie jakos dam radę, tylko o formę i kompletny brak porozumienia. Robi sie
            w człowieku mur berliński, którego nie rozumiesz... No i co, strzelac? Przecież
            pójdzie sie siedzieć jak za człowieka. Nie warto.
    • jarkoni Re: też o rozwodzie 13.11.04, 03:14
      annamaria może są faceci i "faceci"...Ja zabrałem dwie torby z ciuchami i
      zostawiłem wszystko żonie i dzieciom..Poradzę sobie, jestem FACETEM...Może z
      uczuciami sobie nie radzę, Ale z całą resztą tak...
      • konczyna Re: też o rozwodzie 13.11.04, 10:42
        Jarkoni podczytuje twoje posty od pewnego czasu i wiesz co?....podziwiam cie
        Pozdrawiam i trzymam kciuki zeby zycie "przytuliło cie" wreszcie do siebie....
        dasz rade!!smile)
        • annamaria3 Re: też o rozwodzie 13.11.04, 11:32
          konczyna, ja tu jestem jak sie zorientowalas nowa, wiec nie do konca rozumiem
          dlaczego mnie podziwiasz... ale dziekuje za dobre slowo. Byc moze sa "faceci" i
          faceci, ale mnie sie pewnie udało trafic na takiego w cudzysłowiu. Czekam, żeby
          mnie życie przytuliło, bo mam powyrywane teraz wszystkie końcówki człowieka.
          Szukam jakiegos punktu zaczepienia i kawalka sily, bo jeszcze dluga i jestem
          pewna, ze po tym jak sie zachował, wyboista droga.
        • plathess Re: też o rozwodzie 22.04.05, 02:31
          konczyna napisała:

          > Jarkoni podczytuje twoje posty od pewnego czasu i wiesz co?....podziwiam cie
          > Pozdrawiam i trzymam kciuki zeby zycie "przytuliło cie" wreszcie do siebie....
          > dasz rade!!smile)






          Takie wyznanie, że oddał jej wszystko, na pewno inną "...." jest w stanie
          podnieść na duchu. Na szczeście takich aż tak wielu nie ma I NIE ZGINIEMU dzięki
          temu w zgniliźnie sączącego się jadu "pięknej" płci.
      • plathess Re: też o rozwodzie 22.04.05, 02:28
        jarkoni napisał:

        > annamaria może są faceci i "faceci"...Ja zabrałem dwie torby z ciuchami i
        > zostawiłem wszystko żonie i dzieciom..Poradzę sobie, jestem FACETEM...Może z
        > uczuciami sobie nie radzę, Ale z całą resztą tak...






        A durniem przpadkiem nie jesteś?
        Skoro oddawanie wszystkiego JEJ usadawiasz w pojęciu 'facet' to jesteś, a
        kolokwialnie mówiąc: du...a.
        A z postów szanownych pań się zorientowałeś, że one nie popusczają, choćby
        całe życie przesiedziały w domu a do podziału była firma, domy dwa, samochody
        trzy - i oczywiście tym siedzeniem przyczyniły się do powstania tego majątku!
        Jakieś proporcje!!!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja