Dodaj do ulubionych

Mam pytanie

27.02.05, 17:31
A ja mam pytanie: powiedzcie mi, jakie jest Wasze zdanie na temat spotykania
sie z płcią przeciwną w trakcie trwania separacji. Od prawie roku mąż i ja
nie mieszkamy ze sobą, powód niezgodność charakterów, złożony pozew
rozwodowy. Jak do tej pory przez cały ten czas (małżeństwo i separacja)z
nikim sie nie spotykałam, choć otrzymywałam takie propozycje w trakcie
separacji. Wydawało mi się, że skoro nie mam rozwodu, to nie powinnam sie z
nikim spotykać. Ostatnio jednak coraz częściej brakuje mi męskiego
towarzystwa np. w kinie itd. NIe mam na myśli spotkań o podłożu fizycznym,
ale o to by z kimś iść na kawę, iśc potańczyć czy po prostu pogadać. Czy
uznalibyście to za złe postępowanie z mojej strony. Proszę jeśli chcecie mnie
skrytykowac to kulturalnie, bo ton niektórych wątków na tym forum pozostawiał
wiele do życzenia
Pozdrowienia dla wszystkich
Obserwuj wątek
    • bezecnymen Re: Mam pytanie 27.02.05, 17:50
      kwestia wstepna?? czy separacja to stan przejściowy, czyli czy widzisz szansę
      na odbudowanie małżeństwa? jesli tak to zdecydowanie odradzam jakies takie
      spotkania choćby najbardziej niewinne...i tak ci ludzie nie uwierzątongue_out a to by
      mogło załawic ostatecznie twoje małżeństwosadto zresztą możesz wykorzystac jako
      argument dodatkowy świadczący o rozkladzie małżeństwa, gdyby sama separacja
      budziła wątpliwości
      jeśli natomiast nie obawiasz sie, że rozwód może byc orzeczony z twojej winy to
      nie masz na co czekać..pozew złożony , do orzeczenia rozwodu jeszcze sporo
      czasu?skoro otrząsnęlaś sie juz jako tako z rozpadu małżeństwa, czas wyjśc do
      ludzismile
      P.S. i nie zarzekaj sie tak, że nie chodzi o intymne spotkanie??chyba nie
      nabawiłas sie sexowstrętu, a pamiętasz jakie to wspaniałe doznania......
      • anula36 Re: Mam pytanie 27.02.05, 18:46
        w jedenj kwestii popieram bezecnegowink
        Zastanow sie czy to naprawde koniec tego malzenstwa.
        Jesli tak - oczywiscie ze powinnas sie spotykac z facetami,rozwod sie jeszcze
        przeciagnie i zostaniesz w koncu bez meza i bez zadnych innych kontaktow
        towarzyskich.
        Zreszta nei tylko z facetami, postaraj sie odwnowic dawne znajomosci jeszcze
        przedmalzenskie-fajna kumpela tez jest w ceniesmile
        Jako kobieta ( bynajmniej bez seksowstretu) jestem w stanie zrozumiec ze chodzi
        tu ,przynajmneij na poczatku o cos zupelnie innego niz seks.

        • hela74 Re: Mam pytanie 27.02.05, 19:02
          Dzięki anula za zrozumienie. Małżeństwa na pewno koniec. Odświeżyłam także
          swoje stare znajomości z kumpelami. Powoli wychodzę do ludzi. Wiem, że jeszcze
          będzie ciężko (rozwód), ale chcę się zacząć cieszyć życiem i nabrać nowych sił.
      • hela74 Re: Mam pytanie 27.02.05, 18:55
        Separacja nie jest stanem przejściowym i nie widzę szns na odbudowanie
        małżeństwa. Czy uważasz, że z powodu takich właśnie spotkań mogłabym zostać
        uznana przez Sąd bądź małżonkaza winną rozpadu małżeństwa. DLa mnie to
        niedorzeczność, bo kiedy byliśmy razem i prawie rok po rozstaniu, przecież z
        nikim sie nie spotykałam.
        I bezecnymenie, możesz mi wierzyć bądź nie, na prawdę nie chodzi tu o intymne
        spotkania, bo takich mi się naprawdę odechciało. Pomimo tego, że nie nabawiłam
        sie sexowstrętu, to jednak nie spieszy mi sie do niego
        • anula36 Re: Mam pytanie 27.02.05, 19:02
          wszytko zalezy od tego jakie masz uklady z mezem-czy nei bedzie probowal
          wykorzystac faktu spotykania sie z kims zeby ciebei obciazyc oficjalnei wina za
          rozwod.
          Jesli nie- do dzielawink
          • hela74 Re: Mam pytanie 27.02.05, 19:08
            Anulu, powiem szczerze,że nie wiem, bo mój mąż jest zdolny do wszystkiego.
            Faktem pozostaje, że jeszcze kiedy był ze mną, próbował umawiać się się z
            innymi kobietami (do czego sam mi się przyznał)tylko coś mu nie wyszło, czy one
            nie chciały, nie wiem, nie wnikam, nie interesuje mnie to. Teraz nie wiem, czy
            sie z kimś spotyka czy nie, bo widuję go tylko w trakcie odwiedzin u dziecka.
            Ile może potrwać rozwód i kiedy dostanę zawiadomienie, jeżeli pozerw złozyłam 2
            tygodnie temu?
            • jarkoni Re: Mam pytanie 27.02.05, 20:57

              • hela74 Re: Mam pytanie 28.02.05, 11:43
                Jarkoni, ale jak to możliwe, że tak długo nie masz zawiadomienia z Sądu,
                papiery zginęły czy coś?
        • bezecnymen Re: Mam pytanie 27.02.05, 19:13
          wcale nie sugeruje, że jestes na tzw. głodzie...mowie tylko, że nie powinnaś
          ich wykluczać. pewnie że na początku sie odechciewa...u mnie trwało prawie dwa
          lata, a i teraz jestem sam (to nie jest ofertatongue_out)
          co do tych dowodów winy.. może nie zdajesz sobie sprawy, jakie karkołomne
          czasem ciągi argumentów potrafia stworzyc adwokaci w interesie klienta,
          przyklad dla twojej sytuacji
          exio powoluje świadka, który widział ciebie w towarzystwie obcego mena, ty nie
          zaprzeczasz bo to prawda, zastrzegasz ze spotkanie mialo charakter czysto
          towarzyski i odbyło sie w trakcie separacji a nawet po roku od jej
          orzeczenia..w tym momencie leżysz bo powoluje sie nastepnego świadka który
          przysięgnie na wszystkie świętości że widział cie z jakims facetem w motelu czy
          innym tego typu miejscu przed!!!! separacją
          ofkoz wszystko zależy od tego w jaki sposób się będziecie rozwodzić, ale gdy
          głównym powodem jest niezgodnośc charakterów..... i komu bardziej zależy na
          rozwodzie?
          • hela74 Re: Mam pytanie 27.02.05, 19:22
            Na rozwodzie bardziej zależy mi, szczerze mówiąc nie chcę w Sądzie robic cyrku,
            no ale to nie zależy tylko ode mniesad
            • bezecnymen Re: Mam pytanie 27.02.05, 19:25
              ano własnie..niezgodność charakterów i pewnie bez orzeczenia winy?
              chciałoby sie kulturalnie i spokojnie...a dzieci??
              • hela74 Re: Mam pytanie 27.02.05, 19:32
                tak, niezgodność charakterów i bez orzeczenia o winie, chcę kulturalnie i
                spokojnie, dziecko jedno w przedszkolu, zaakceptowało sytuację, powiedziało
                nawet, ze się czuje teraz lepiej, bo "wreszcie mamo mamy spokój". Zreszta w
                oczach dziecka to my juz jesteśmy rozwiedzeni, bo jak mama i tata nie mieszkaja
                ze soba od prawie roku, to musza byc przecież rozwiedzeni, dzieci nie orientują
                sie w formalnosciach. Ile sie czeka na rozprawę od złożenia pozwu i ile
                przecietnie trwa rozwód?
                • bezecnymen Re: Mam pytanie 27.02.05, 19:40
                  2 tygodnie temu złozony pozew..powinna byc odpowiedx w ciącu najbliżych 2 na
                  tomiast termin, zlaezy od ilości podobnych spraw w sądzie, ja 1 rozprawe mialem
                  ponad 2 miesiące, druga była ponad pól roku potem i na tym sie skończyło,bo
                  obyło sie bez walki w kwestiach szczegółowych...na szczęściesmile
                  • hela74 Re: Mam pytanie 27.02.05, 19:45
                    a ile byliście w separacji, jeśli wolno zapytać
                    • bezecnymen Re: Mam pytanie 27.02.05, 20:21
                      formalnej separacji nie było
                      wczesniej zona zażądała notarialnego rozdziału majątkowego, coby kupic juz
                      tylko swoje mieszkanie, potem sie wyprowadziła a potem złożyła pozew... ile to
                      trwało?? a bedzie ponad rok
                      • hela74 Re: Mam pytanie 27.02.05, 20:41
                        My też juz mamy rozdzielność z podziałem majatku, ale czy 9 miesięcy separacji
                        wystarczy do rozwodu?
                        • bezecnymen Re: Mam pytanie 27.02.05, 20:45
                          oczywiściesmile to nie ma większego znaczenia czy 11 miesięcy czy 10 lat...ważne
                          jest że jest separacja i oboje potwierdzacie niechęc do próby odbudowania
                          związku..najlepiej jest okreslić to tak: nie widze szansy powodzenia takiej
                          próby
                          • hela74 Re: Mam pytanie 27.02.05, 20:49
                            Aha, tzn. dla uścislenia, u nas też nie ma formalnej separacji, faktem jest
                            tylko, że nie mieszkamy ze sobą już od 9 miesięcy, mamy rodzielność z podziałem
                            majatku no i oczywiście przez cały czas osobnego mieszkania nie ma między nami
                            więzi fizycznej.
                            • bezecnymen Re: Mam pytanie 27.02.05, 20:55
                              no więc sprawa jest gładka jak pupcia niemowlęciatongue_out pozostaje tylko miec
                              nadzieję że exio nie wywinie jakiegos numeru, wtedy zacznie sie koszmar.....
          • jarkoni Re: Mam pytanie 27.02.05, 21:05
            bezecny ja już się boję bezwzględnych adwokatów i ich sztuczek...
            • bezecnymen Re: Mam pytanie 27.02.05, 21:12
              ty sie nie bój tylko sie przygotujsmile
              a strach ma tylko wielkie oczytongue_out
    • tricolour Ja też mam pytanie... 27.02.05, 21:22
      Otóz bardzo interesuje mnie kwestia "niezgodności charakterów".

      Bo widzę to tak, że najpierw była zgodność charakterów, która zaowocowała
      ślubem i dziećmi.
      A potem pojawiła się niezgodność. Slub nieważny. Dzieci też nieważne jak się
      wychowają, bo wiadomo, że potrzebują obojga rodziców, a ich razem nie ma...

      Jasne, że sie czepiam, ale może ktoś mi wyjaśni, ci sie kryje za, powalającym w
      swej prostocie, pojęciem "niezgodnośc charakterów".
      To dla mnie pojęcie-wytrych, które zwalnia od wszelkiej odpowiedzialności za
      swoje decyzje...
      • poxywka Re: Ja też mam pytanie... 27.02.05, 21:45
        skoro Cie interesuje to Ci moge wyjasnic jako domorosly psycholog smile
        moj ex jest bardzo dominujaca osoba, ktora i ciezko przegadac i ciezko
        przekonac a juz zmusic do szacunku dla zdania z ktorym sie nie zgadza wrecz
        niemozliwe; czy on jest zlym czlwiekiem ? nie,uwazam, ze nie i ma duzo
        pozytywnych cech; ale ja jestem bardzo ulegla, powiedzmy za bardzo ulegla w
        zwiazku z takim a nie innym przebiegiem zycia,dziecinstwem itp; najpierw
        wyklocalam sie z ex ale nie wiadomo kiedy zlozylam bron; zamknelam sie w sobie,
        przestalam sie odzywac, skupilam na dziecku; wlasnie dziecko - przelomowy
        moment; on sie do dziecka prawie nie dotykal to byl jedyny obszar ktory mi
        zostal wiec sie wtopilam w dziecko; on nie potrafi zyc z kims, kto nie walczy,
        kto sie go boi; ja nie potrafie zyc z kims, z kim musze walczyc o wszystko;
        ciagla walka powoduje we mnie jakas psychoze; dopoki nie ma dziecka zycie jest
        latwiejsze i sie udaje; jak sie zycie odrobine przewroci do gory nogami bywa ze
        nie; wiadomo, byly bledy ktore, wytknalby nam pierwszy psycholog; ale
        musielibysmy sie zmienic a ja nie wiem na ile bysmy potrafili; wiec istnieje
        cos takiego; chociaz to nie jest jedyny powod;
        poza tym w ludziach jest cos takiego,ze nie potrafia kogos zostawic; wmawiaja
        sobie ze to to; a potem nie wytrzymuja
        pozdrawiam
        poxywka
        ---
        "tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono"
        • tricolour Re: Ja też mam pytanie... 27.02.05, 22:07
          Rozumiem, że mąż wie o Twoich rozterkach, walce, porażkach, niechęci...
          Wie i lekceważy, tak?

          A Ty najzwyklejszą przemoc nazywasz "niezgodnością charakterów"?

          Dalej nic nie wiem...
          • hela74 Re: Ja też mam pytanie... 27.02.05, 22:19
            Ja męża prosiłam kilka lat, by przestał, w pewnym momencie sie coś we mnie
            wypaliło i wierz mi, nawet gdyby mój mąż stał się teraz aniłem, to ja już go
            nie chcę i nie umiałabym sobie wyobrazić życia z nim...
            • tricolour Re: Ja też mam pytanie... 27.02.05, 22:23
              To napisz, że TERAZ go nie chcesz, a nie "niezgodność charakterów". Słowo
              wytrych, jak poragnę zdrowia.
              • hela74 Re: Ja też mam pytanie... 27.02.05, 22:32
                I co podac jako powód, ten powód zasugerował mi prawnik
                • tricolour Powód. 27.02.05, 22:35
                  Ja bym jako powód podał prawdziwą wersję wydarzeń... Ty zrobisz, jak chcesz...
            • plathess Re: Ja też mam pytanie... 21.06.05, 01:03
              hela74 napisała:

              > Ja męża prosiłam kilka lat, by przestał, w pewnym momencie sie coś we mnie
              > wypaliło i wierz mi, nawet gdyby mój mąż stał się teraz aniłem, to ja już go
              > nie chcę i nie umiałabym sobie wyobrazić życia z nim...





              Jakbym słyszał własną żonę: coś się wypaliło, próbowałam, nie chcę z tobą żyć.
              Porażająco przerażające.
              Pytam: dlaczego?
              Mam wrażenie, że nie przyżyję tego.
              • hela74 Re: Ja też mam pytanie... 21.06.05, 01:34
                ważne są powody plathess, ja ich drugi raz opisywać nie będę, bo kilka miesięcy
                wychodziłam z dołka i nie chcę ich pamiętać...
                wiem jedno, że dawanie komuś KILKA LAT szansy, proszenie o zmianę, o
                przestanie 'sprowadzania mnie do parteru" w jego mniemaniu (uderzenie w twarz
                w towarzystwie, pokazywanie mi fack you już na naszym weselu, wyzwiska bez
                uzywania tzw. łaciny, dręczenie psychiczne oraz wiele innych rzeczy, z których
                mój mąż się teraz co prawda leczy).
                Co ważne mój mąż wiedział, że jego zachowanie sprawia mi ból, bo mu o tym
                mówiłam i naprawdę kilka lat go prosiłam ostrzegałam bezskutecznie, aż się ucho
                przerwało i KONIEC.
                On nie pyta dlaczego, bo dobrze wie i wiedział dlaczego (osobiście mu
                powiedziałam) i wie czego nie zapomnę...- inie ma to nic wspólnego z tak
                często poruszanym przez Ciebie aspektem finansowym.
                Co do twojej sytuacji sie nie wypowiadam, bo jej na tyle nie znam, nie wiem,
                czy żona ma powody uzasadnione czy nie..
          • poxywka Re: Ja też mam pytanie... 28.02.05, 08:38
            ex wie; powiedzielismy sobie wszystko przy rozstaniu, gdy rozwazalismy czy byc
            ze soba; on mial swiadomosc, ze musilaby sie zmienic i ja ja mialam;
            spedzilismy ze soba kiedys kilka godzin; to bylo nie do przejscia; nie
            potrafilam powiedziec zdania zeby na mnie nie nawrzeszczal; przypuszczam, ze
            jego agresja byla tym wieksza im bardziej ja sie cofalam; denerwowalo go,ze nie
            potrafie sie postawic; on mnie nie maltretowal smile bez przesady; po prostu ma
            bardzo silny charakter i potrzebuje kogos (a kogos takiego wlasnie wtedy
            znalazl), kto go przytemperuje i zrobi karczemna awanture; z nim sie da zyc (co
            wiecej jest w sumie wrazliwym czlowiekiem) ale ja tego nie potrafie; dopoki sie
            nie mieszka razem, nie ma szans ocenic jak bardzo to wplynie na zycie
            codzienne; moja tesciowa zawsze powtarzala, ze czlowiek nie jest na probe i ze
            nie powinno sie mieszkac przed slubem razem, aby sprawdzic czy sie da rade;
            moze nie powinno sie mieszkac x lat ale troche nie zaszkodzi; mysle, ze ex by
            mnie zostawil wczesniej, gdybysmy nie byli malzenstwem;
            pozdrawiam
            poxywka
      • bezecnymen Re: Ja też mam pytanie... 27.02.05, 21:48
        tri..... dla sądu to nie jest wytrych tylko okreslenie niemozliwości
        porozumienia sie dwojga ludzi,oznacza równiez inne skale wartości życiowych,
        cele itp..taki prawniczy skrót
        jest to równiez dowodem, że zawierając związek małżeński partnerzy nie byli
        świadomi tych różnic które w codziennym prozaicznym życiu okazały się nie do
        przezwyciężenia. nie osądzam ludzi którzy podaja taki powód w sądzie jako
        niedojrzałych, głupich, nieodpowiedzialnych, chocby dlatego że ludzie sie
        zmieniają, zmiana funcji życiowych np z kochanka na męża i ojca przyznasz, może
        w czlowieku wiele zmienić, u jednych na + u innych na minus
        • tricolour Re: Ja też mam pytanie... 27.02.05, 22:04
          Troszkę to teoretyczne. Nie wiem, czy takie miałkie (przepraszam za
          uproszczenie) powody rzeczywiście rozwalają związek.
      • hela74 Re: Ja też mam pytanie... 27.02.05, 21:53
        Tricolourze,
        pewnie masz swoje powody,że się "czepiasz", bo pojęcie niezgodności charakterów
        faktycznie zawiera w sobie dużo, ale równoczesnie nie mówi nic konkretnego.
        Podałam w pozwie to pojęcie, bo tylko ono- o ile mi wiadomo- uprawnia do
        podania o rozwód bez orzekania o winie, a dla mnie jest istotne, żeby jak
        najszybciej i najłagodniej otrzymać rozwód. Co w moim przypadku kryje się pod
        tym pojęciem: grożenie mi przez męża, że mi "tak w.........(cytat), że mnie
        nawet ojciec z matką nie poznają", wymuszenia na tle seksualnym, wyzwiska,
        obelgi i szantaż emocjonalny (jak mnie zostawisz to skończę ze sobą na oczach
        dziecka, żeby pamiętało, ze to była Twoja wina!- rozmowa przy dziecku!!!)
        Wystarczy czy mam mówić dalej?
        • tricolour "Niezgodność" 27.02.05, 21:59
          To w takim razie jeszcze mniej rozumiem.
          Sprawki Twojego męża nadają się do prokuratora, a nie do łagodnego nazewnictwa.
          Zupełnie nie rozumiem, dlaczego nie orzekać winy... Że niby będzie łatwiejszy
          rozwód? Tego nie wiadomo, skoro masz do czynienia z tyranem.
          A na pewno ucierpi szacunek do samej siebie...
          • hela74 Re: "Niezgodność" 27.02.05, 22:14
            No oto co mówi prawo na ten temat:
            W każdym przypadku sąd powinien wnikliwie zbadać sprawę i indywidualnie
            rozpatrzyć kwestię winy małżonków. Polskie prawo, jak już mówiłam, nie zawiera
            katalogu zachowań, które przesądzają o winie jednej strony. Można natomiast
            wymienić kilka przykładowych zachowań, które w zasadzie powinny przesądzać o
            winie małżonka. Należą do nich:

            nadużywanie alkoholu; (mój mąż nie nadużywał alkoholu)
            agresywne zachowanie i używanie przemocy w stosunku do członków rodziny;
            zdrada małżeńska; (nigdy mnie nie uderzył, tylko straszył, jedynym świadkiem
            dziecko, na naduzycia seksualne nie ma świadków!!!)
            opuszczenie współmałżonka bez ważnych powodów; (nie dotyczy!)
            zawinione nieprzyczynianie się do zaspokajania podstawowych potrzeb rodziny.
            (nie dotyczy)
            Jeżeki mój mąż czemus zaprzeczy to jak bym miała mu to udowodnić?!
            • tricolour Jezu! 27.02.05, 22:21
              Naprawdę jestem zdziwiony.
              "Tylko straszył" - a co ma zrobić, żeby wypełnić definicje agresji? Wybić zęby?
              A może wydłubać oko, bo zęby można wprawić sobie...

              A czyje świadectwo będzie wymagane, kiedy JA dopuszczę się nadużyć seksualnych
              na Tobie? Wystarczy Twoje słowo!!! Taka sama aytuacja jest z Twoim mężem.

              A w ogóle napisałaś bardzo ciekawy post. Prawie samo "nie dotyczy". Przy
              zdaniu "agresywne zachowanie i używanie przemocy w stosunku do członków
              rodziny" - brak komentarza - czyżby nie dotyczyło?
              Po co Ty się rozwodzisz?
              • hela74 Re: Jezu! 27.02.05, 22:27
                Tricolourze ja Ci napisałam, jak widzi to prawnik i jego słowa: Jeżeli nie ma
                Pani dowodów to jest Pani słowo przeciw słowo męża. Przy
                > zdaniu "agresywne zachowanie i używanie przemocy w stosunku do członków
                > rodziny" - miał byc komentarz, ten który omyłkowo napisałam przy zdradzie,
                przepraszam?
                • tricolour Dowody. 27.02.05, 22:32
                  Czyli jak nie ma niezbitych dowodów, to nie było sprawy?
                  Otóż była! Tylko nie ma na nią dowodów.

                  Dla mnie takie postawienie problemu ma wielkie znaczenie. Bo oznacza, że wiem,
                  czego chcę i znam swoje miejsce...
                  • hela74 Re: Dowody. 27.02.05, 22:40
                    Ty wiesz jaka ja juz jestem tym wszystkim zmęczona, a tu jeszcze rozprawy nie
                    było
    • ciotkadee Re: Mam pytanie 21.06.05, 18:10
      Hela, no co ty, dlaczego miałabym Cie krytykowac!! Baw sie dobrze1 A tak po
      cichu to ci zazdroszcze, mnie jakoś nikt nie uwodzi...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka