Dodaj do ulubionych

Vertigo5 trzymam kciuki

24.03.05, 07:40
Obserwuj wątek
    • perla01 Re: Vertigo5 trzymam kciuki 24.03.05, 08:40
      Vertigo5 ja też trzymam kciuki.
      • india8 Re: Vertigo5 trzymam kciuki 24.03.05, 13:23
        big_grin
        • vertigo5 Re: Vertigo5 trzymam kciuki 24.03.05, 13:52
          ... to jakoś... . Ale uczucie i wrażenia okropne... . Najbardziej zabolało
          krótkie i przerażająco beznamiętne wyznanie żony: "nie widze mozliwości
          uratowania małżeństwa gdyż męża nie kocham i pozostaję w innym związku".
          Powiedziane tonem jakim w sklepie prosi się o chleb i kawałek żółtego sera...

          Po posiedzeniu dwie godziny posiedziałem z przyjacielem przy kawie i
          jakoś "rozpuściłem" trochę targające mną emocje.

          Dziękuję Wam za wszystkie słowa, wpisy i wsparcie. Myślałem tam o Was.
          • bezecnymen Re: Vertigo5 trzymam kciuki 24.03.05, 14:04
            no i pierwsze koty za płotysmile
            obawiałem się, czy aby nie pójdziesz topić rozterek w alkoholu, ale skoro jako
            tako jesteś trzeźwytongue_out to masz szanse przeżyc kolejna rozprawę
            pozdrawiamsmile
            • vertigo5 Re: Vertigo5 trzymam kciuki 24.03.05, 20:43
              przeżyję, muszę !
              wczoraj jedynie wieczorkiem butelka (jedna!) piwa tatra mocne i do łóżeczka. I
              o dziwo spałem smile
          • latoja Re: Vertigo5 trzymam kciuki 24.03.05, 15:06
            Trzymaj się Vertigo pozdrawiam Cię ciepło.
          • perla01 Re: Vertigo5 trzymam kciuki 24.03.05, 15:27
            vertigo5 napisał:

            > ... to jakoś... . Ale uczucie i wrażenia okropne... . Najbardziej zabolało
            > krótkie i przerażająco beznamiętne wyznanie żony: "nie widze mozliwości
            > uratowania małżeństwa gdyż męża nie kocham i pozostaję w innym związku".
            > Powiedziane tonem jakim w sklepie prosi się o chleb i kawałek żółtego sera...

            No niestety to jest faktycznie bardzo przykre, miałam podobne odczucia. Ale
            jeszcze bardziej przykre było na drugiej rozprawie, jak zeznawał śwaidek w
            sprawie dziecka. Nic złego nie powiedział, ale w trakcie tego przepytywania
            nawet nie potrafię wyrazić co czułam.
            Nadal chyba obowiązuje świadek w sprawie dzieci na drugiej rozprawie?
            Jedyne pocieszenie, że z czasem to wszystko przyblakło.
            Wiem, że to banał: czasleczy rany, ale czasami tylko tego mogłam się trzymać.

            Pozdrawiam ciepło.

            Trzymaj się
          • jarkoni Re: Vertigo5 trzymam kciuki 24.03.05, 19:44
            vertigo no dzielny jesteś..Ja już czuję szybsze bicie serca kiedy pomyslę o
            swoim 4 kwietnia...Trzymaj się i pozdrawiam....Aaaaa a jak spędzisz Święta?
            • vertigo5 Re: Vertigo5 trzymam kciuki 24.03.05, 20:54
              okazuje się, że wszystko jesteśmy w stanie znieść...
              jak to się już zaczęło, jak wiem jak wyglada sala sądowa,
              jak wyglada sędzina to trochę to miejsce spowszedniało
              na swój sposób. Po prostu miejsce kolejnej zyciowej batalii,
              choć cholernie nieprzyjemnej. Nie mam żadnych, absolutnie
              żadnych złudzeń co do możliwości ratowania małżeństwa i to jest
              czynnik który nieco jednak ułatwia całą tę walkę.
              Jest walka (choć chciałem rozmów i uniknięcia jej) choć miała być
              miłość na zawsz. Cóż - sic transit gloria mundi...

              A na święta jadę do rodziców (jak dobrze, że ich jeszcze mam...),
              przyjedzie siostra ze szwagrem i dziećmi i myslę, że będzie dobrze.
              A po wczesnym obiedzie w poniedziałem wracam do siebie aby popołudnie
              spędzić z córeczką.

              Pozdrawiam przedświątecznie. A Ty przez święta nie myśl o 4 kwietnia, będziesz
              miał na to czas jeszcze
    • akacjax Re: Vertigo5 trzymam kciuki 24.03.05, 15:27
      Boli? A Ty co powiedziałeś? Czy Ty chcesz rozwodu? Nie walczysz?
      • scrivo Re: Vertigo5 trzymam kciuki 24.03.05, 16:49
        czy też powiedziałeś że nie widzisz szansy? jesli takie słowa nie padły to sąd może wstrzymać sprawę na pewnien czas, np. pół roku. a jeśli żona wyraźnie stwierdziła że pozostaje w innym związku to czy nie lepiej wnioskowac o orzeczenie rozwodu z jej winy? wiem ze to czas i nerwy, ale ewidentne przyznanie się przed sądem daje ci takie prawo.
        chyba że chcesz jeszcze ratować wasz zwiazek.
        • bezecnymen Re: Vertigo5 trzymam kciuki 24.03.05, 17:29
          a co tu ratować, gdy ona mówi że jest z innym i nie chce być z prawie ex??
          a może powinien zapakować sie w folię jak ser edamski(w plasterkach) by
          wzbudzic jakiekolwiek uczucie u niej??
          • perla01 Re: Vertigo5 trzymam kciuki 25.03.05, 09:55

            > a co tu ratować, gdy ona mówi że jest z innym i nie chce być z prawie ex??

            Właśnie!
        • vertigo5 Scrivo... 24.03.05, 20:41
          ... walczyłem o moje małżeństwo przez ostatnie półtora roku. W różny sposób,
          różnymi metodami; każde działanie przynosiło jednakże efekt odwrotny od
          zamierzonego. Najpierw nie wiedziałem, że za chłodem, obojętnościa i coraz
          częściej pojawiającą się wrogością kryje się zdrada. Wstyd się przyznać, ale
          kiedy mówiła, że żadnej zdrady nie ma ja jej wierzyłem... . Ale i mnie w końcu
          spadły łuski z oczu. Ale nawet wtedy nie przestałem się starać. Nie chcę tego
          publicznie przybliżać (może kiedyś będzie okazja się z Wami spotkać ...) ale
          naprawdę mam przeczucie, że zrobiłem wszystko. Dzięki temu, nie targają mną
          wątpliwości co powinienem zrobić. Powiedziałem, że wnioskuję o rozwód z
          orzeczeniem o jej winie. Po tym co przeżyłem, po tej kilkunastomiesięcznej
          traumie jestem na to już gotów. Może gdyby ona zechciała chociaz wczesniej
          porozmawiać, dogadać się co do kwestii dziecka i majątku nie decydowałbym się
          na to. Ale nie chciała zadnych rozmów, a pozew który dostałem był żenujący.
          Elaborat na 7 stron z wyjasnieniem, że ja wszystkiemu złemu byłem winien, po
          czym "łaskawy" postulat o rozwód bez orzekania o winie.

          Pozdrawiam najcieplej
          • tricolour Wiesz... 24.03.05, 21:04
            ... jestem przeciwnikiem rozwodów, bo to osobista klęska. Tak to rozumiem.

            Życzę Ci jednak jak najlepiej w trakcie trudnej rozprawy, szczególnie że chcesz
            udowodnić winę. W takich razach staję po stronie prawdy nawet za cenę ciężkich
            przeżyć.

            Mądry Klaudiusz przed dwoma tysiącami lat pisał, że jak ktoś nie umie zwięźle i
            jasno wyłuszczyć o co mu chodzi, to najczęściej kręci. 7 stron elaboratu to
            taki sposób na minięcie się z prawdą.

            Pozdrawiam.
            • jarkoni Re: Wiesz... 24.03.05, 21:22
              Masz rację Tri, taki elaborat to lekkie kręcenie...Ciekawe co tam
              było...Psychologiczny wywód o tym jak nie wynosił śmieci i nie opuszczał klapy
              od sedesu? Ironizuję niepotrzebnie, ale cóż mogło być aż na 7 stronach??
              • tricolour Nie wiemy! 24.03.05, 21:27
                Może nawet lepiej...
                Pamiętam, kiedy miałem ochotę odpisać równie długi elaborat na pozew mojej ex.
                Chciałem się odnieść do każdego jej zdania, ale w końcu nie napisałem nic, bo
                uznałem to za kretynizm (wobec siebie mogę chyba użyć epitetu).
                Dobrze zrobiłem, bo gdybym to dał sądowi, to byłby może gotowy wsadzić mnie do
                wariatkowa smile)))
                Jak o tym dzisiaj pomyslę, to mną wstrzącha...
                • jarkoni Re: Nie wiemy! 24.03.05, 21:43
                  Do śmiechu to mi jakoś mało ogólnie w mojej sytuacji, ale usmiechnąłem się na
                  widok tekstu "wobec siebie chyba mogę uzyć epitetu"...Tri musiał wbić
                  szpileczkę, spodziewałem się tego wcześniej czy później smile)))Żaden ze mnie
                  dyktator czy satrapa heh, niczego ani nikogo nie kasuję ani nie wywalam, chyba
                  że na prośbę..Zadnych regulaminów itp, jesteśmy dla siebie..Ja tylko chcę, zeby
                  ludzie chcieli tu zaglądać bo tu jest miło,przyjacielsko i wspierająco..Sorry
                  jeśli źle mnie odebrałeś wczoraj i dziś..
                • vertigo5 Re: Nie wiemy! 24.03.05, 21:44
                  Pierwsza moja reakcja była podobna - odnieść się niczym zgryźliwy polemista do
                  każdego zdania, bo każde prawie jest do obalenia czy nawet ośmieszenia.
                  Panowie, tam nie ma faktów tylko opinie typu " nie zawsze jego metody
                  wychowawcze były do zaakceptowania przez powódkę". Oczywiście bez konkretów,
                  tylko ogólniki. Dodam, że pomimo tego całego zamieszania moje kontakty z córką
                  są po prostu fenomenalne ! I z tego jestem dumny !
                  Pozdrawiam
                  • india8 Pytanie do Vertigo:) 24.03.05, 22:08
                    Jak udało Ci się ułożyć przyzwoite kontakty z córką? Jak w tym znalazła sie
                    Twoja ex? Pytam, bo sama nie do końca wiem, jak reagować.
                    • vertigo5 Re: Pytanie do Vertigo:) 24.03.05, 22:27
                      moje relacje z córką (teraz ma 6 lat) zawsze były dobre; jak sie posypało
                      małżeństwo bardzo dbałem aby one nie ucierpiały i aby między nami było
                      porozumienie i miłość. Moja prawie ex z rzadka się wtrąca i krytykuje niektóre
                      rzeczy ale na szczęście rzadko. W pozwie jednak napisała, iz "niektóre moje
                      metody wychowawcze są nie do zaakceptowania", ale - dalibóg - nie wiem o co
                      chodzi... .
                      Byłem kilka tygodni temu na tygodniowych feraich z nią u rodziców. Ostatni
                      dzień przepłakała błagając mnie abysmy nie wracali i pobyli jeszcze tydzień...
                      W tygodniu widuję się z córką 4 razy, średnio po 4 godziny za każdym razem,
                      poza tym codziennie dzwonię dwa, trzy razy... .


                      • india8 Re: Pytanie do Vertigo:) 24.03.05, 22:35
                        serdeczne dzięki za odpowiedź
                        martwię się tym coraz bardziej, bo zachowania mojego generalnie przyzwoitego
                        męża każą mi obawiać się także o tę kwestię

                        muszę się chociaż teoretycznie przygotować

                        w razie czego - udzielisz korków?big_grin
                        • vertigo5 Re: Pytanie do Vertigo:) 24.03.05, 22:40
                          zawsze do usług smile
          • marta.sama Re: Scrivo... 24.03.05, 22:26
            Ciesze sie (nie dlatego ze to Ciebie spotyka), ale ze widze, ze to co przezywam
            to nie syndrom zdradzonej zony. Przeszlam to samo tylko role odwrocone.
            Wlasciwie nie przeszlam, ale ciagle przechodze. Z ta roznica, ze to ja zostalam
            z trojka dzieci i to ja wnioslam sprawe o separacje i alimenty. Dzis dostalam z
            sadu kopie odpowiedzi na moj wniosek. Awizo czekalo od wczoraj - bezsenna noc,
            w pracy zero skupienia - a teraz sie smieje. Tak przez lzy. Kochalam kogos 15
            lat, i gdzie on teraz jest? Zniknal? A moze klamal zawsze? Czy to jest mozliwe
            udawac czulosc i bliskosc latami? Zwlaszcza w trakcie trwania romansu...
            Dzis dowiedzialam sie, ze "stosunki ochlodzily sie, wbrew temu co twierdzi zona
            juz kilka lat temu, (...) zle wyrazala sie o mojej mamie (...) okresowo nie
            dbala o czystosc w naszym mieszkaniu i wlasciwe odzywianie sie calej rodziny..."
            Moja wina: praca, troje dzieci (w tym jedno w wieku zlobkowym), sprzatanie,
            pranie, prasowanie - raz w tygodniu nie bylo obiadu tylko "dzis zjecie
            grzanki". Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina. A moja tesciowa jest u
            mnie kilka razy w tygodniu, a synka od 5 miesiecy nie miala okazji odwiedzic.
            Kurcze, ulzylam sobie... Czas na moje odpowiedzi przyjdzie 7 kwietnia.
            • tricolour Jak mogłaś... 24.03.05, 22:31
              ... źle odżywiać rodzinę!
              Jak słyszę takie wyrażenie, to mi ręce opadają... Napisz, proooooooszę, jak się
              odżywia rodzinę. Jak wygląda taka czynność - odżywianie smile)))
              • marta.sama Re: Jak mogłaś... 25.03.05, 12:30
                Nie masowałam brzuszków po obiadku...
            • vertigo5 Marta... 24.03.05, 22:55
              ... zadajesz sobie te same pytania co ja, i chyba na nie nie ma sensownej,
              logicznej odpowiedzi. Takie bzdury jak "złe odżywianie rodziny", "złe wyrażanie
              się o mamie" to jest za przeproszeniem publicystyka a nie opis rzeczywistości.
              Wiesz, nie wiem czy masz podobnie, ale pierwsza lektura pozwu była dla mnie
              szokiem. Reakcja: jak można tak manipulować i szermować wyłącznie opiniami bez
              przytaczania faktów ? Potem, na spokojnie przeczytałem ponownie i pomyślałem,
              że taka konstrukcja pozwu (opinie zamiast faktów) właściwie nieźle o mnie
              swiadczy. Spójrz na to w ten sposób.
              Bądź dzielna ! Pozdrawiam najcieplej !
              • india8 pytanie techniczne 24.03.05, 22:59
                czy opis sytuacji ma określoną ?zwyczajowo? jakąś długość minimalną?

                ja wolałabym podać w dwóch zdaniach to, co mam do powiedzenia, ale nie wiem,
                czy mogę sobie na to pozwolić
                • vertigo5 Re: pytanie techniczne 24.03.05, 23:05
                  pierwszy raz zetknąłem się z tematem i nie wiem jaka długość jest standardem.
                  Wydaje mi się jednak, że tasiemcowe opisy są niewskazane, podobno sędziom nie
                  chce się i tak tego czytać...
                  • india8 Re: pytanie techniczne 24.03.05, 23:10
                    powinni dawać test wyboru

                    np. czy uważasz, że twój mąż to:... i tu różne takie słowa adekwatne
                    albo
                    czy to, że twój partner cie zdradził, dotknęło cię: ... lekko, średno, mocno ...

                    mieliby mniej roboty i każdy by sobie coś w głowie poukładał...
                    • vertigo5 Re: pytanie techniczne 24.03.05, 23:14
                      India ! Przecież prawie wszystkie testy wyglądałyby identycznie jeśli chodzi o
                      wyniki wink
                      • india8 Re: pytanie techniczne 24.03.05, 23:20
                        nie, skąd


                        ja na przykład z zestawu ulubionych inwektyw, którymi teraz obrzucam w myślach
                        wszystkich facetów wybrałabym, powiedzmy, ......... bezecni
                        big_grinDDDDDDDDDDDDD

                        ktoś inny wybrałby może jakieś bardziej przewidywalne - coś ze zwierząt albo
                        części ciała

                        a Ty co byś wybrał, Vertigo?
                        • bezecnymen Re: pytanie techniczne 24.03.05, 23:22
                          oj zbierasz punkty indio..oj zbierasztongue_out
                        • vertigo5 Re: pytanie techniczne 24.03.05, 23:24
                          hmmmm, u mnie to zależałoby od momentu w którym miałbym coś pookreślać smile
                          dzisiaj to nie byłyby ładne słowa smile
                          • india8 Re: pytanie techniczne 24.03.05, 23:26
                            Ty dzisiaj możesz sobie zaszaleć!
                            A co!
                            • vertigo5 Re: pytanie techniczne 24.03.05, 23:29
                              dobra, dobra, ja zaszaleleję a jarkoni wyrzuci mnie z forum za nieobyczajność !
                              wolę nie ryzykowac big_grinDD
                              • india8 Re: pytanie techniczne 24.03.05, 23:32
                                będziemy Cię bronić jako te lwy - Ty jesteś dzisiaj pod ochroną...
                                • vertigo5 Re: pytanie techniczne 24.03.05, 23:36
                                  ale "dzisiaj" kończy się za już pół godziny, zatem marna ta ochronabig_grin
                                  po północy dostałbym pewnie eksmisję wink
                                  zatem milczę !
                                  • bezecnymen Re: pytanie techniczne 24.03.05, 23:37
                                    załatwie dyspensętongue_out
                                    • vertigo5 Re: pytanie techniczne 24.03.05, 23:39
                                      a potem dostarczysz mi fakturę VAT, nie mam złudzeń, teraz wszystko kosztuje,
                                      dyspensa zapewne też big_grinDDDD
                                      • bezecnymen Re: pytanie techniczne 24.03.05, 23:49
                                        wstydź się...gentlemani o pieniądzach nie mówiąuncertain
                                • bezecnymen Re: pytanie techniczne 24.03.05, 23:36
                                  własnie! załóż topik pt rezerwat i hulaj duszasmile
                • tricolour Re: pytanie techniczne 24.03.05, 23:10
                  Moja ex napisała dwie strony A4. Pamiętam, jak oceniłem, że 60% tego pozwu, to
                  bzdury i zwyczajne nieprawdy podpierające jakieś tezy.

                  Myslę jednak, że dwie strony, to długość akceptowalna dla czytelnika i dająca
                  wystarczającą swobodę piszącemu.
                  • bezecnymen Re: pytanie techniczne 24.03.05, 23:14
                    objętośc objętością i tak liczy sie treść w niej zawarta, czyli fakty!

                    indio ten pomysł z testem wyboru jest dobrysmile zrób go sobie sama na wlasne
                    potrzeby..może okazac się calkiem korzystny, a gdy okaże sie że na takiej bazie
                    skonstruowałas wzorcowy pozew to może jeszcze na tym zarobisztongue_out
                    • india8 Re: pytanie techniczne 24.03.05, 23:16
                      ja wiem, będziesz chciał mieć w tym swoje udziały


                      pomyślimy, pomyślimy...

                      to zabieraj się za układanie pytańwink
                      • bezecnymen Re: pytanie techniczne 24.03.05, 23:19
                        noooooooo zapowiada się calkiem interesujący topiksmile
                    • jarkoni Re: pytanie techniczne 24.03.05, 23:21
                      Zaczynam się bać co ja przeczytam i jakim byłem potworem...I mówię zupełnie
                      serio...A o odżywianie to już w ogóle nie dbałem...
                      • india8 Re: pytanie techniczne 24.03.05, 23:25
                        jakoś żywię sympatię do Twojej ex (bez urazy) i myślę, że nie masz się o co
                        martwić
                        smile
      • vertigo5 Re: Vertigo5 trzymam kciuki 24.03.05, 21:01
        Akacjo ! ja odpowiedziałem, mniej więcej tak: "przez ostatnie półtora roku
        robiłem wszystko, aby ratować nasze małżeństwo. Efekty były jednakże dokładnie
        odwrotne od zamierzonych. Teraz już nie widzę takich możliwości".

        Akacjo, przeszedłem gehennę,naprawdę. Moja historia (a raczej historia i
        okoliczności zdrady ze strony mojej żony) idealnie pasowałaby do jakiegoś
        serialu, chociaz podejrzewam, że uznana zostałaby przez niektórych za
        naciąganą. Powiem tylko, że facet jest od niej o 24 lata starszy, chociaz to
        akurat najmniej zaskakujący element tej historii...

        Pozdrawiam przedświątecznie
    • czekolada72 Re: Vertigo5 trzymam kciuki 24.03.05, 20:05
      Vertigo, kiedy nastepny raz?

      Co z tym swiadkiem na drugiej rozprawie dot. dziecka?? Powiedzcie!
      • vertigo5 Re: Vertigo5 trzymam kciuki 24.03.05, 20:56
        Następny raz pod koniec kwietnia (jeszcze brak dokładnej daty)
        Pozdrawiam !
      • perla01 Śwaidek w sprawie dziecka 25.03.05, 13:41
        czekolada72 napisała:

        > Co z tym swiadkiem na drugiej rozprawie dot. dziecka?? Powiedzcie!

        Czekolada, na drugiej rozprawie - nawet jak rozwód bez orzekania o winie -
        potrzebny jest śwaidek zeznający w sprawie dziecka.
        Z tego co pamiętam, to świadek jest po to, żeby powiedział jak ocenia
        zachowanie dziecka na tą całą sytuację.
        U mnie między innymi zadał śwaidkowi pytanie czy dziecko w wyniku rozwodu się
        nie załamie się psychcznie.
        Były jeszcze inne pytania, mi.in najpierw o to czy śwaidek w ogóle zna dziecko.
        Moim zdaniem, niezależnie jak zna - coś mi w tych pytaniach nie pasuje.
        U mojej koleżanki np. sędzia pytał się śwaidka czy uważa, że dziecko z matką
        może mieszkać. U mnie akurat takich nie było.

        Może ktoś kto jest świeżo po więcej Ci napisze, no bo już niewiele pamiętam.

        I jeszcze wygląda to tak, że śwaidek zeznaje w obecności małżonków, po zeznaniu
        wychodzi - no bo sprawa rozwodowa jak pewnie wiesz jest sprawą zamkniętą.
        • kruszynka301 Re: Śwaidek w sprawie dziecka 25.03.05, 18:13
          u mnie nie było świadka, tylko kurator przyszła kiedyś do mnie porozmawiać z dzieckiem (dziecko wtedy miało 4 miesiące i akurat spało, no ale taki przepiswink. Kurator nie była na rozprawie, wysłała jedynie pismo.
          • czekolada72 Re: Śwaidek w sprawie dziecka 29.03.05, 18:05
            No cudownie! Ciekawe kto i skad ma wytrzasnac w miare ovbiektywnego swiadka?
            Sąd? Ex? Ja? Przeciez rodzina exa (2 osoby) nie utrzymuje zadnych praktycznie
            kontaktow z Małą, o znajomych jego to juz w ogole nie ma co mowic. A moja
            rodzina i znajomi Małej i moi nie beda dla niego wiarygodni. A kurator? Moze
            jednak uprzedzi, zebym psa zamkla. Zwariuje...
            • bezecnymen Re: Śwaidek w sprawie dziecka 29.03.05, 18:25
              to już nie twoje zmartwienie tylko sądu..a fakt, że jego rodzina i znajomi nie
              mają nic do piwiedzenia w sprawie dziecka świadczy tylko na twoją korzyśćsmile
    • vertigo5 Jeszcze raz wszystkim Wam dziękuję stokrotnie !!! 24.03.05, 21:03
      Jak dobrze, że tu trafiłem !
    • figur_ka Los jest niesprawiedliwy 24.03.05, 21:09
      Ja ofiarowałam mojemu mężowi dwie bardzo wazne rzeczy....bezcenne..., ktorych
      nie da się kupić za żadne pieniądze......WIERNOŚĆ i LOJALNOŚĆ....
      • perla01 Re: Los jest niesprawiedliwy 25.03.05, 13:43
        figur_ka napisała:

        > Ja ofiarowałam mojemu mężowi dwie bardzo wazne rzeczy....bezcenne..., ktorych
        > nie da się kupić za żadne pieniądze......WIERNOŚĆ i LOJALNOŚĆ....

        Figur_ka, to tak jak ja, tylko okazało się, że to w ogóle znaczenia nie ma.
        • bezecnymen Re: Los jest niesprawiedliwy 25.03.05, 18:43
          cóż..była podaż a popytu akurat na te wartości niestety nie.........

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka