vertigo5 Re: Vertigo5 trzymam kciuki 24.03.05, 13:52 ... to jakoś... . Ale uczucie i wrażenia okropne... . Najbardziej zabolało krótkie i przerażająco beznamiętne wyznanie żony: "nie widze mozliwości uratowania małżeństwa gdyż męża nie kocham i pozostaję w innym związku". Powiedziane tonem jakim w sklepie prosi się o chleb i kawałek żółtego sera... Po posiedzeniu dwie godziny posiedziałem z przyjacielem przy kawie i jakoś "rozpuściłem" trochę targające mną emocje. Dziękuję Wam za wszystkie słowa, wpisy i wsparcie. Myślałem tam o Was. Odpowiedz Link
bezecnymen Re: Vertigo5 trzymam kciuki 24.03.05, 14:04 no i pierwsze koty za płoty obawiałem się, czy aby nie pójdziesz topić rozterek w alkoholu, ale skoro jako tako jesteś trzeźwy to masz szanse przeżyc kolejna rozprawę pozdrawiam Odpowiedz Link
vertigo5 Re: Vertigo5 trzymam kciuki 24.03.05, 20:43 przeżyję, muszę ! wczoraj jedynie wieczorkiem butelka (jedna!) piwa tatra mocne i do łóżeczka. I o dziwo spałem Odpowiedz Link
latoja Re: Vertigo5 trzymam kciuki 24.03.05, 15:06 Trzymaj się Vertigo pozdrawiam Cię ciepło. Odpowiedz Link
perla01 Re: Vertigo5 trzymam kciuki 24.03.05, 15:27 vertigo5 napisał: > ... to jakoś... . Ale uczucie i wrażenia okropne... . Najbardziej zabolało > krótkie i przerażająco beznamiętne wyznanie żony: "nie widze mozliwości > uratowania małżeństwa gdyż męża nie kocham i pozostaję w innym związku". > Powiedziane tonem jakim w sklepie prosi się o chleb i kawałek żółtego sera... No niestety to jest faktycznie bardzo przykre, miałam podobne odczucia. Ale jeszcze bardziej przykre było na drugiej rozprawie, jak zeznawał śwaidek w sprawie dziecka. Nic złego nie powiedział, ale w trakcie tego przepytywania nawet nie potrafię wyrazić co czułam. Nadal chyba obowiązuje świadek w sprawie dzieci na drugiej rozprawie? Jedyne pocieszenie, że z czasem to wszystko przyblakło. Wiem, że to banał: czasleczy rany, ale czasami tylko tego mogłam się trzymać. Pozdrawiam ciepło. Trzymaj się Odpowiedz Link
jarkoni Re: Vertigo5 trzymam kciuki 24.03.05, 19:44 vertigo no dzielny jesteś..Ja już czuję szybsze bicie serca kiedy pomyslę o swoim 4 kwietnia...Trzymaj się i pozdrawiam....Aaaaa a jak spędzisz Święta? Odpowiedz Link
vertigo5 Re: Vertigo5 trzymam kciuki 24.03.05, 20:54 okazuje się, że wszystko jesteśmy w stanie znieść... jak to się już zaczęło, jak wiem jak wyglada sala sądowa, jak wyglada sędzina to trochę to miejsce spowszedniało na swój sposób. Po prostu miejsce kolejnej zyciowej batalii, choć cholernie nieprzyjemnej. Nie mam żadnych, absolutnie żadnych złudzeń co do możliwości ratowania małżeństwa i to jest czynnik który nieco jednak ułatwia całą tę walkę. Jest walka (choć chciałem rozmów i uniknięcia jej) choć miała być miłość na zawsz. Cóż - sic transit gloria mundi... A na święta jadę do rodziców (jak dobrze, że ich jeszcze mam...), przyjedzie siostra ze szwagrem i dziećmi i myslę, że będzie dobrze. A po wczesnym obiedzie w poniedziałem wracam do siebie aby popołudnie spędzić z córeczką. Pozdrawiam przedświątecznie. A Ty przez święta nie myśl o 4 kwietnia, będziesz miał na to czas jeszcze Odpowiedz Link
akacjax Re: Vertigo5 trzymam kciuki 24.03.05, 15:27 Boli? A Ty co powiedziałeś? Czy Ty chcesz rozwodu? Nie walczysz? Odpowiedz Link
scrivo Re: Vertigo5 trzymam kciuki 24.03.05, 16:49 czy też powiedziałeś że nie widzisz szansy? jesli takie słowa nie padły to sąd może wstrzymać sprawę na pewnien czas, np. pół roku. a jeśli żona wyraźnie stwierdziła że pozostaje w innym związku to czy nie lepiej wnioskowac o orzeczenie rozwodu z jej winy? wiem ze to czas i nerwy, ale ewidentne przyznanie się przed sądem daje ci takie prawo. chyba że chcesz jeszcze ratować wasz zwiazek. Odpowiedz Link
bezecnymen Re: Vertigo5 trzymam kciuki 24.03.05, 17:29 a co tu ratować, gdy ona mówi że jest z innym i nie chce być z prawie ex?? a może powinien zapakować sie w folię jak ser edamski(w plasterkach) by wzbudzic jakiekolwiek uczucie u niej?? Odpowiedz Link
perla01 Re: Vertigo5 trzymam kciuki 25.03.05, 09:55 > a co tu ratować, gdy ona mówi że jest z innym i nie chce być z prawie ex?? Właśnie! Odpowiedz Link
vertigo5 Scrivo... 24.03.05, 20:41 ... walczyłem o moje małżeństwo przez ostatnie półtora roku. W różny sposób, różnymi metodami; każde działanie przynosiło jednakże efekt odwrotny od zamierzonego. Najpierw nie wiedziałem, że za chłodem, obojętnościa i coraz częściej pojawiającą się wrogością kryje się zdrada. Wstyd się przyznać, ale kiedy mówiła, że żadnej zdrady nie ma ja jej wierzyłem... . Ale i mnie w końcu spadły łuski z oczu. Ale nawet wtedy nie przestałem się starać. Nie chcę tego publicznie przybliżać (może kiedyś będzie okazja się z Wami spotkać ...) ale naprawdę mam przeczucie, że zrobiłem wszystko. Dzięki temu, nie targają mną wątpliwości co powinienem zrobić. Powiedziałem, że wnioskuję o rozwód z orzeczeniem o jej winie. Po tym co przeżyłem, po tej kilkunastomiesięcznej traumie jestem na to już gotów. Może gdyby ona zechciała chociaz wczesniej porozmawiać, dogadać się co do kwestii dziecka i majątku nie decydowałbym się na to. Ale nie chciała zadnych rozmów, a pozew który dostałem był żenujący. Elaborat na 7 stron z wyjasnieniem, że ja wszystkiemu złemu byłem winien, po czym "łaskawy" postulat o rozwód bez orzekania o winie. Pozdrawiam najcieplej Odpowiedz Link
tricolour Wiesz... 24.03.05, 21:04 ... jestem przeciwnikiem rozwodów, bo to osobista klęska. Tak to rozumiem. Życzę Ci jednak jak najlepiej w trakcie trudnej rozprawy, szczególnie że chcesz udowodnić winę. W takich razach staję po stronie prawdy nawet za cenę ciężkich przeżyć. Mądry Klaudiusz przed dwoma tysiącami lat pisał, że jak ktoś nie umie zwięźle i jasno wyłuszczyć o co mu chodzi, to najczęściej kręci. 7 stron elaboratu to taki sposób na minięcie się z prawdą. Pozdrawiam. Odpowiedz Link
jarkoni Re: Wiesz... 24.03.05, 21:22 Masz rację Tri, taki elaborat to lekkie kręcenie...Ciekawe co tam było...Psychologiczny wywód o tym jak nie wynosił śmieci i nie opuszczał klapy od sedesu? Ironizuję niepotrzebnie, ale cóż mogło być aż na 7 stronach?? Odpowiedz Link
tricolour Nie wiemy! 24.03.05, 21:27 Może nawet lepiej... Pamiętam, kiedy miałem ochotę odpisać równie długi elaborat na pozew mojej ex. Chciałem się odnieść do każdego jej zdania, ale w końcu nie napisałem nic, bo uznałem to za kretynizm (wobec siebie mogę chyba użyć epitetu). Dobrze zrobiłem, bo gdybym to dał sądowi, to byłby może gotowy wsadzić mnie do wariatkowa ))) Jak o tym dzisiaj pomyslę, to mną wstrzącha... Odpowiedz Link
jarkoni Re: Nie wiemy! 24.03.05, 21:43 Do śmiechu to mi jakoś mało ogólnie w mojej sytuacji, ale usmiechnąłem się na widok tekstu "wobec siebie chyba mogę uzyć epitetu"...Tri musiał wbić szpileczkę, spodziewałem się tego wcześniej czy później )))Żaden ze mnie dyktator czy satrapa heh, niczego ani nikogo nie kasuję ani nie wywalam, chyba że na prośbę..Zadnych regulaminów itp, jesteśmy dla siebie..Ja tylko chcę, zeby ludzie chcieli tu zaglądać bo tu jest miło,przyjacielsko i wspierająco..Sorry jeśli źle mnie odebrałeś wczoraj i dziś.. Odpowiedz Link
vertigo5 Re: Nie wiemy! 24.03.05, 21:44 Pierwsza moja reakcja była podobna - odnieść się niczym zgryźliwy polemista do każdego zdania, bo każde prawie jest do obalenia czy nawet ośmieszenia. Panowie, tam nie ma faktów tylko opinie typu " nie zawsze jego metody wychowawcze były do zaakceptowania przez powódkę". Oczywiście bez konkretów, tylko ogólniki. Dodam, że pomimo tego całego zamieszania moje kontakty z córką są po prostu fenomenalne ! I z tego jestem dumny ! Pozdrawiam Odpowiedz Link
india8 Pytanie do Vertigo:) 24.03.05, 22:08 Jak udało Ci się ułożyć przyzwoite kontakty z córką? Jak w tym znalazła sie Twoja ex? Pytam, bo sama nie do końca wiem, jak reagować. Odpowiedz Link
vertigo5 Re: Pytanie do Vertigo:) 24.03.05, 22:27 moje relacje z córką (teraz ma 6 lat) zawsze były dobre; jak sie posypało małżeństwo bardzo dbałem aby one nie ucierpiały i aby między nami było porozumienie i miłość. Moja prawie ex z rzadka się wtrąca i krytykuje niektóre rzeczy ale na szczęście rzadko. W pozwie jednak napisała, iz "niektóre moje metody wychowawcze są nie do zaakceptowania", ale - dalibóg - nie wiem o co chodzi... . Byłem kilka tygodni temu na tygodniowych feraich z nią u rodziców. Ostatni dzień przepłakała błagając mnie abysmy nie wracali i pobyli jeszcze tydzień... W tygodniu widuję się z córką 4 razy, średnio po 4 godziny za każdym razem, poza tym codziennie dzwonię dwa, trzy razy... . Odpowiedz Link
india8 Re: Pytanie do Vertigo:) 24.03.05, 22:35 serdeczne dzięki za odpowiedź martwię się tym coraz bardziej, bo zachowania mojego generalnie przyzwoitego męża każą mi obawiać się także o tę kwestię muszę się chociaż teoretycznie przygotować w razie czego - udzielisz korków? Odpowiedz Link
marta.sama Re: Scrivo... 24.03.05, 22:26 Ciesze sie (nie dlatego ze to Ciebie spotyka), ale ze widze, ze to co przezywam to nie syndrom zdradzonej zony. Przeszlam to samo tylko role odwrocone. Wlasciwie nie przeszlam, ale ciagle przechodze. Z ta roznica, ze to ja zostalam z trojka dzieci i to ja wnioslam sprawe o separacje i alimenty. Dzis dostalam z sadu kopie odpowiedzi na moj wniosek. Awizo czekalo od wczoraj - bezsenna noc, w pracy zero skupienia - a teraz sie smieje. Tak przez lzy. Kochalam kogos 15 lat, i gdzie on teraz jest? Zniknal? A moze klamal zawsze? Czy to jest mozliwe udawac czulosc i bliskosc latami? Zwlaszcza w trakcie trwania romansu... Dzis dowiedzialam sie, ze "stosunki ochlodzily sie, wbrew temu co twierdzi zona juz kilka lat temu, (...) zle wyrazala sie o mojej mamie (...) okresowo nie dbala o czystosc w naszym mieszkaniu i wlasciwe odzywianie sie calej rodziny..." Moja wina: praca, troje dzieci (w tym jedno w wieku zlobkowym), sprzatanie, pranie, prasowanie - raz w tygodniu nie bylo obiadu tylko "dzis zjecie grzanki". Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina. A moja tesciowa jest u mnie kilka razy w tygodniu, a synka od 5 miesiecy nie miala okazji odwiedzic. Kurcze, ulzylam sobie... Czas na moje odpowiedzi przyjdzie 7 kwietnia. Odpowiedz Link
tricolour Jak mogłaś... 24.03.05, 22:31 ... źle odżywiać rodzinę! Jak słyszę takie wyrażenie, to mi ręce opadają... Napisz, proooooooszę, jak się odżywia rodzinę. Jak wygląda taka czynność - odżywianie ))) Odpowiedz Link
vertigo5 Marta... 24.03.05, 22:55 ... zadajesz sobie te same pytania co ja, i chyba na nie nie ma sensownej, logicznej odpowiedzi. Takie bzdury jak "złe odżywianie rodziny", "złe wyrażanie się o mamie" to jest za przeproszeniem publicystyka a nie opis rzeczywistości. Wiesz, nie wiem czy masz podobnie, ale pierwsza lektura pozwu była dla mnie szokiem. Reakcja: jak można tak manipulować i szermować wyłącznie opiniami bez przytaczania faktów ? Potem, na spokojnie przeczytałem ponownie i pomyślałem, że taka konstrukcja pozwu (opinie zamiast faktów) właściwie nieźle o mnie swiadczy. Spójrz na to w ten sposób. Bądź dzielna ! Pozdrawiam najcieplej ! Odpowiedz Link
india8 pytanie techniczne 24.03.05, 22:59 czy opis sytuacji ma określoną ?zwyczajowo? jakąś długość minimalną? ja wolałabym podać w dwóch zdaniach to, co mam do powiedzenia, ale nie wiem, czy mogę sobie na to pozwolić Odpowiedz Link
vertigo5 Re: pytanie techniczne 24.03.05, 23:05 pierwszy raz zetknąłem się z tematem i nie wiem jaka długość jest standardem. Wydaje mi się jednak, że tasiemcowe opisy są niewskazane, podobno sędziom nie chce się i tak tego czytać... Odpowiedz Link
india8 Re: pytanie techniczne 24.03.05, 23:10 powinni dawać test wyboru np. czy uważasz, że twój mąż to:... i tu różne takie słowa adekwatne albo czy to, że twój partner cie zdradził, dotknęło cię: ... lekko, średno, mocno ... mieliby mniej roboty i każdy by sobie coś w głowie poukładał... Odpowiedz Link
vertigo5 Re: pytanie techniczne 24.03.05, 23:14 India ! Przecież prawie wszystkie testy wyglądałyby identycznie jeśli chodzi o wyniki Odpowiedz Link
india8 Re: pytanie techniczne 24.03.05, 23:20 nie, skąd ja na przykład z zestawu ulubionych inwektyw, którymi teraz obrzucam w myślach wszystkich facetów wybrałabym, powiedzmy, ......... bezecni DDDDDDDDDDDDD ktoś inny wybrałby może jakieś bardziej przewidywalne - coś ze zwierząt albo części ciała a Ty co byś wybrał, Vertigo? Odpowiedz Link
bezecnymen Re: pytanie techniczne 24.03.05, 23:22 oj zbierasz punkty indio..oj zbierasz Odpowiedz Link
vertigo5 Re: pytanie techniczne 24.03.05, 23:24 hmmmm, u mnie to zależałoby od momentu w którym miałbym coś pookreślać dzisiaj to nie byłyby ładne słowa Odpowiedz Link
vertigo5 Re: pytanie techniczne 24.03.05, 23:29 dobra, dobra, ja zaszaleleję a jarkoni wyrzuci mnie z forum za nieobyczajność ! wolę nie ryzykowac DD Odpowiedz Link
india8 Re: pytanie techniczne 24.03.05, 23:32 będziemy Cię bronić jako te lwy - Ty jesteś dzisiaj pod ochroną... Odpowiedz Link
vertigo5 Re: pytanie techniczne 24.03.05, 23:36 ale "dzisiaj" kończy się za już pół godziny, zatem marna ta ochrona po północy dostałbym pewnie eksmisję zatem milczę ! Odpowiedz Link
vertigo5 Re: pytanie techniczne 24.03.05, 23:39 a potem dostarczysz mi fakturę VAT, nie mam złudzeń, teraz wszystko kosztuje, dyspensa zapewne też DDDD Odpowiedz Link
bezecnymen Re: pytanie techniczne 24.03.05, 23:49 wstydź się...gentlemani o pieniądzach nie mówią Odpowiedz Link
bezecnymen Re: pytanie techniczne 24.03.05, 23:36 własnie! załóż topik pt rezerwat i hulaj dusza Odpowiedz Link
tricolour Re: pytanie techniczne 24.03.05, 23:10 Moja ex napisała dwie strony A4. Pamiętam, jak oceniłem, że 60% tego pozwu, to bzdury i zwyczajne nieprawdy podpierające jakieś tezy. Myslę jednak, że dwie strony, to długość akceptowalna dla czytelnika i dająca wystarczającą swobodę piszącemu. Odpowiedz Link
bezecnymen Re: pytanie techniczne 24.03.05, 23:14 objętośc objętością i tak liczy sie treść w niej zawarta, czyli fakty! indio ten pomysł z testem wyboru jest dobry zrób go sobie sama na wlasne potrzeby..może okazac się calkiem korzystny, a gdy okaże sie że na takiej bazie skonstruowałas wzorcowy pozew to może jeszcze na tym zarobisz Odpowiedz Link
india8 Re: pytanie techniczne 24.03.05, 23:16 ja wiem, będziesz chciał mieć w tym swoje udziały pomyślimy, pomyślimy... to zabieraj się za układanie pytań Odpowiedz Link
bezecnymen Re: pytanie techniczne 24.03.05, 23:19 noooooooo zapowiada się calkiem interesujący topik Odpowiedz Link
jarkoni Re: pytanie techniczne 24.03.05, 23:21 Zaczynam się bać co ja przeczytam i jakim byłem potworem...I mówię zupełnie serio...A o odżywianie to już w ogóle nie dbałem... Odpowiedz Link
india8 Re: pytanie techniczne 24.03.05, 23:25 jakoś żywię sympatię do Twojej ex (bez urazy) i myślę, że nie masz się o co martwić Odpowiedz Link
vertigo5 Re: Vertigo5 trzymam kciuki 24.03.05, 21:01 Akacjo ! ja odpowiedziałem, mniej więcej tak: "przez ostatnie półtora roku robiłem wszystko, aby ratować nasze małżeństwo. Efekty były jednakże dokładnie odwrotne od zamierzonych. Teraz już nie widzę takich możliwości". Akacjo, przeszedłem gehennę,naprawdę. Moja historia (a raczej historia i okoliczności zdrady ze strony mojej żony) idealnie pasowałaby do jakiegoś serialu, chociaz podejrzewam, że uznana zostałaby przez niektórych za naciąganą. Powiem tylko, że facet jest od niej o 24 lata starszy, chociaz to akurat najmniej zaskakujący element tej historii... Pozdrawiam przedświątecznie Odpowiedz Link
czekolada72 Re: Vertigo5 trzymam kciuki 24.03.05, 20:05 Vertigo, kiedy nastepny raz? Co z tym swiadkiem na drugiej rozprawie dot. dziecka?? Powiedzcie! Odpowiedz Link
vertigo5 Re: Vertigo5 trzymam kciuki 24.03.05, 20:56 Następny raz pod koniec kwietnia (jeszcze brak dokładnej daty) Pozdrawiam ! Odpowiedz Link
perla01 Śwaidek w sprawie dziecka 25.03.05, 13:41 czekolada72 napisała: > Co z tym swiadkiem na drugiej rozprawie dot. dziecka?? Powiedzcie! Czekolada, na drugiej rozprawie - nawet jak rozwód bez orzekania o winie - potrzebny jest śwaidek zeznający w sprawie dziecka. Z tego co pamiętam, to świadek jest po to, żeby powiedział jak ocenia zachowanie dziecka na tą całą sytuację. U mnie między innymi zadał śwaidkowi pytanie czy dziecko w wyniku rozwodu się nie załamie się psychcznie. Były jeszcze inne pytania, mi.in najpierw o to czy śwaidek w ogóle zna dziecko. Moim zdaniem, niezależnie jak zna - coś mi w tych pytaniach nie pasuje. U mojej koleżanki np. sędzia pytał się śwaidka czy uważa, że dziecko z matką może mieszkać. U mnie akurat takich nie było. Może ktoś kto jest świeżo po więcej Ci napisze, no bo już niewiele pamiętam. I jeszcze wygląda to tak, że śwaidek zeznaje w obecności małżonków, po zeznaniu wychodzi - no bo sprawa rozwodowa jak pewnie wiesz jest sprawą zamkniętą. Odpowiedz Link
kruszynka301 Re: Śwaidek w sprawie dziecka 25.03.05, 18:13 u mnie nie było świadka, tylko kurator przyszła kiedyś do mnie porozmawiać z dzieckiem (dziecko wtedy miało 4 miesiące i akurat spało, no ale taki przepis. Kurator nie była na rozprawie, wysłała jedynie pismo. Odpowiedz Link
czekolada72 Re: Śwaidek w sprawie dziecka 29.03.05, 18:05 No cudownie! Ciekawe kto i skad ma wytrzasnac w miare ovbiektywnego swiadka? Sąd? Ex? Ja? Przeciez rodzina exa (2 osoby) nie utrzymuje zadnych praktycznie kontaktow z Małą, o znajomych jego to juz w ogole nie ma co mowic. A moja rodzina i znajomi Małej i moi nie beda dla niego wiarygodni. A kurator? Moze jednak uprzedzi, zebym psa zamkla. Zwariuje... Odpowiedz Link
bezecnymen Re: Śwaidek w sprawie dziecka 29.03.05, 18:25 to już nie twoje zmartwienie tylko sądu..a fakt, że jego rodzina i znajomi nie mają nic do piwiedzenia w sprawie dziecka świadczy tylko na twoją korzyść Odpowiedz Link
vertigo5 Jeszcze raz wszystkim Wam dziękuję stokrotnie !!! 24.03.05, 21:03 Jak dobrze, że tu trafiłem ! Odpowiedz Link
figur_ka Los jest niesprawiedliwy 24.03.05, 21:09 Ja ofiarowałam mojemu mężowi dwie bardzo wazne rzeczy....bezcenne..., ktorych nie da się kupić za żadne pieniądze......WIERNOŚĆ i LOJALNOŚĆ.... Odpowiedz Link
perla01 Re: Los jest niesprawiedliwy 25.03.05, 13:43 figur_ka napisała: > Ja ofiarowałam mojemu mężowi dwie bardzo wazne rzeczy....bezcenne..., ktorych > nie da się kupić za żadne pieniądze......WIERNOŚĆ i LOJALNOŚĆ.... Figur_ka, to tak jak ja, tylko okazało się, że to w ogóle znaczenia nie ma. Odpowiedz Link
bezecnymen Re: Los jest niesprawiedliwy 25.03.05, 18:43 cóż..była podaż a popytu akurat na te wartości niestety nie......... Odpowiedz Link