lea28
05.04.05, 18:06
Jestam tu nowa ale czytam was od dawna i dzięki temu wiem, że nie jestem
sama, że ktoś jeszcze boryka się z podobnymi problemami. Dziękuję Wam za to...
Stało się, dziś napisałam pozew, teraz tylko zostało złożyć do do sądu i
czekać na pierwszą datę. To dla mnie ciężkie przeżycie i pierwszy krok w
przyszłość, mam nadzieję, że lepszą. Rozwodzę się bo okazało się, że jest
ktoś lepszy, ładniejszy może mądrzejszy...nie wiem. Walczyłam od czerwca
ubiegłego roku i dłużej już nie umiem i nie chcę. Chociaż nadal kocham.
Mówią, że czas leczy rany, kurcze liczę na to ! Moich jeszcze nie zaleczył
ale może za mało go upłynęło. Jest mi źle, brakuje mi go, ciężko się śpi bez
znajomych ramion ale nie mogę sobie pozwolić na załamywanie się, już nie...
Chociaz był czas, że poważnie myślałam o psychologu. Nigdy nie zrozumiem
sposobu myślenia osób, które zdradzają, które ranią do niedawna bliskie sobie
osoby w najbardziej dotkliwy sposób. Chociaż chciałm wybaczyć z całych sił,
on nie chciał, to takie drugie odrzycenie. Ty dajesz siebie po raz drugi i
znów dostajesz kopniaka w tyłek. Ale cóż już postanowione, jeszcze na pewno
trochę to potrwa bo przecież to dopiero początek drogi ale dam radę. Muszę!
Gorące pozdrowienia, Lea
P.S. Mam nadzieję, że przyjmiecie mnie do swego grona