Dodaj do ulubionych

jestem słaby....

02.07.05, 20:50
i nic na to nie poradzę...tak, jestem słaby, przejmuję się rozwodem i nie
tylko, nic mi się nie chce, stagnacja i obojętność ogólna....Ale zawsze sobie
radziłem..Już słyszę: weź się w garść, wyjdź do ludzi, może snowboard, może
rafy koralowe, może Mongolia albo niskie Himalaje?Albo na spacer albo na
rowerek...Jak łatwo się radzi innym...
Obserwuj wątek
    • jolkaxs Re: jestem słaby.... 02.07.05, 21:37
      kazdy ma prawo do odrobiny zwątpirnia, szczególnie facet od którego wszyscy
      oczekują, że sobie z wszystkim poradzi, jesteś wielki, a nie słaby- potrafiłeś
      się do tego przyznać na forum, pozdrawiam ciepło i serdecznie jolkaxs
    • phokara Re: jestem słaby.... 02.07.05, 22:37
      Mam dokladnie tak samo. Wiec nic nie poradze. Sama wiem, ze jak slucham
      wszystkich dobrych rad (naprawde dobrych i szczerych) to czuje sie jak w jednej
      wielkie ABSTRAKCJI. Nie umiem tego inaczej nazwac.
      A w ogole to jak jest troche lepiej to za moment lapie taki dol, ze... ze
      Himalaje mam na co dzien.
    • mmonisiek Re: jestem słaby.... 02.07.05, 22:39
      Przyznałeś się, że jesteś "słaby" (określenie kiepskie no i nieszczególnie
      adekwatne, ale niech Ci będzie). Tylko co z tego wyznania wynika...? Na co tak
      naprawdę czekasz? Bo skoro nie na zachętę do życia, to co innego pozostało?
      • samosia75 Re: jestem słaby.... 02.07.05, 22:43
        Jarkoni a psychoterapeuta nie pomógł jednak?
        Może masz jakiś stan depresyjny? Jak sam sobie nie pomożesz to nikt tego nie
        zrobi. Jest jeszcze farmakologia, która pomaga wyjść z dołka i dodaje wtedy w
        kryzysowych momentach skrzydeł...
    • clio11 Re: jestem słaby.... 02.07.05, 23:29
      Rzadko kto jest twardy w takiej sytuacji. Niby co, ma po Tobie spłynąć bez
      znaku te kilkanaście lat? Ma Ci powieka nie drgnąć?
      Ech, Jarkoni, walnij sobie piwko albo dwa. Lepiej zaśniesz druhu-rozwodniku!

      • jarkoni Re: jestem słaby.... 02.07.05, 23:47
        Clio mam metlik w głowie i boję się co dalej...a browarek mała pomoc, mala to
        reklama dla osrodka rozwodników że jestem słaby hehe, jako fachowiec ok, jako
        facet tak se teraz smile)
        Ale za 2-3 dni kto wie.....
        • phokara Re: jestem słaby.... 03.07.05, 00:20
          jasne. Za 2, 3 dni skonczy sie lodowiec Baltoro i zalozysz baze wypadowa.
          Przyjdzie i czas na atak szczytowy.
    • luna41 Re: jestem słaby.... 03.07.05, 04:11
      Jarkoni:
      kazdego to nachodzi, czasami od razu, czasami po czasie, czasami falowo...bez
      wzgledu na plec. I wychodzenie z tego poczucia 'tumiwisizmu' tez jest
      indywidualne, na mnie np. farmakologia wywierala odwrotny skutek, i bardziej
      mnie dolowala. Ludzie radza "idz miedzy ludzi; a moze by tak na wycieczke' a tu
      czlowiekowi wisi wszystko..Nie wiem czy to jest oznaka slabosci, ja to odczuwam
      jako calkowity tumiwisizm...i moze rezygnacje?
    • bezecnymen Re: jestem słaby.... 03.07.05, 07:32
      ktoś umarł??
      co to za stypa??
      wstydźcie się...dorośli ludzie smile
      nie ma nic gorszego jak mieć towarzystwo w dole, kto wtedy nas zachęci do
      wyłażenia w górę?? a tak , mozna se popłakać, ponarzekać i czekać, aż nas ktoś
      przysypie i uformuje zgrabny kopczyk...
      pozdrawiam w niedzielny poranek, ja zaraz wybywam troszkę pożeglowaćbig_grin
      ...a gdzie to siódme morze
      jaki jest za nim ląd?
      czy to daleko
      czy to daleko
      czy to daleko stąd???
      • jarkoni Re: jestem słaby.... 03.07.05, 08:55
        dobrze, że wróciłeś...Kopnij mnie w d...cooo?? Jakie żeglowanie w Głogowie? Ja
        po południu jadę nad zalew Sulejowski oglądać działkę kumpla i się nią
        zachwycać, bo na to liczy hehe...
        A co do mojego topiku: za dużo mysli naraz mam na myśli....
        Tak bywa w samotną sobotnią noc czasem...cisza, cienie na ścianie i hmmm
        otępienie i trochę bezradność jak w motywie przewodnim forum...
        • bezecnymen Re: jestem słaby.... 03.07.05, 09:26
          dyć nie na rynku będę halsowałtongue_out
          jadę na jezioro Sławskie to niedaleczko a wody jest na tyle, by niewprawny
          majtek nie musiał się o wszystkie brzegi odbijać big_grin
          jarkoni... termin rozprawy masz za chwilke czy co?? jedź z tym qmplem uraduj
          się..nawet szczerze:p jego inwestycją, wysłuchaj planów zagospodarowania,
          dorzuć coś od siebiesmile potrafisz przecieżbig_grin
          a odnośnie kopania...na twoim miejscu nie byłbym taki chętny
          prawa nogę mam niezłą, a lewej to sam się bojętongue_outtongue_out
          • clio11 Re: jestem słaby.... 03.07.05, 10:43
            No, to stopy wody pod kilem Panowie!
            Jarkoni, mogę Ci tylko zacytować "ach, mój miły Augustynie, wszystko minie,
            minie, minie!".
            Skoro jedziesz autem, to piwo odradzam. Polecam kwas chlebowy. Zagryź
            magdalenką.
            Może wyda Ci się to abstrakcją, ale to działa! Przemijanie, czas leczy ból,
            uspokaja emocje. Ja równo rok temu byłam na krawędzi. Mój stan był analogiczny
            do Twojego. Ludzie przechodzą przez większe tragedie, bywają bardziej
            doświadczani przez los...
            Słoneczej niedzieli (na moich kolanach śpi jamnik, łeb ułożył na lewym
            przedramieniu i ma w nosie moje elaboraty na forum)!




            • bezecnymen Re: jestem słaby.... 03.07.05, 10:55
              bedąc na miejscu onego jamnika długo bym tak bezczynnie nie poleżał tongue_outtongue_outtongue_outtongue_out
              • clio11 Re: jestem słaby.... 03.07.05, 14:25
                Wyraziłam się nieprecyzyjnie-to jest ONA, Bezecny suspicious
                Kawał mi się przypomniał o złotej rybce.
                Złowił gość złotą rybkę. Tradycyjnie wstęp i rozwinięcie jak w każdym dowcipie
                z tej serii. Trzy życzenia. Z małą wariacją na temat sąsiada szczęśliwego
                rybaka. Nadmieniam, że sąsiad nie był przez nasz podmiot liryczny lubiany, oj
                nie. Każde życzenie szczęśliwca miało spełnić się także jemu sąsiadowi. I to (!
                @#$%^^-pomyslał zapewne rybak) w dwójnasób.
                Zażyczył sobie więc w nastepującej kolejności:
                1. Super auta (u sąsiada też w mgnieniu oka pojawiły się dwie super-fury).
                2. Super laseczki (u sąsiada, jak łatwo zgadnąć, zaczęły się przechadzać dwie
                piękne, zgrabne, usmiechniete i gotowe na WSZYSTKO kobitki)
                3. Żeby mu usechło jedno jajko...

                devil



          • jarkoni Re: jestem słaby.... 03.07.05, 11:27
            terminu drugiej rozprawy jeszcze nie znam, mam zamiar godzinami chwalić działkę
            kumpla,
            wyluzować się trochę...
            • akacjax Re: jestem słaby.... 03.07.05, 21:25
              Hej! Jestem na urlopie, wiem, że przyszło do domu zawiadomienie o terminie
              pierwszej sprawy, gdzieś mówili, że na drugą nie przysyłają, a tylko podają na
              pierwszej termin, czy to nie jest prawda?
              • vertigo5 Re: jestem słaby.... 03.07.05, 21:28
                na mojej pierwszej nie powiedzieli o drugiej wink
                Nie zaprzątaj sobie Akacja głowy tematem ! wypoczywaj !!!
                pozdrawiam
    • mindsailor Re: jestem słaby.... 04.07.05, 07:33
      jarkoni, nie wolnio siedzieć w domu, jak Ci źle!!! trzeba wyjść, chociaz na
      siłę. i im bardziej się nie chce, tym bardziej się powinno!!! siedzenie samotne
      w domu tylko podsyca złe demony wspomnien, które wychodzą z głowy! wyjść
      gdziekolwiek, na rower, spacer, zapisz się na kurs flamenco albo nurkowania,
      albo idź do kina. zobaczysz, że śwoat nie jest taki zły, gdy tylko wyjdziesz z
      domusmile))
      • jarkoni Re: jestem słaby.... 04.07.05, 13:01
        mindsailor, ależ ja czekałem na taką radę, żeby wyjść z domu...wink
        Wczoraj wyszedłem, kumpel kupił duuużą działkę nad zalewem, w tym kawał plaży..
        Tuż obok las, piękny widok na wodę, częśc działki na skarpie, już myśli o domku
        a tarasem, a jego żona przytakuje i dorzuca swoje pomysły...
        Primo : wróciłem do domu w gorszym nastroju niż wyjeżdżałem, dobili mnie trochę
        i tą cud działką i swoim szczebiotem
        Secundo : hmmmm to jego druga żona, rozwiódł się kilka lat temu
        Tertio : czego wam i sobie również życzę smile)
    • biedroneczka33 Re: jestem słaby.... 04.07.05, 14:54
      przykro mi bardzo ale nie widze powodu dla ktorego caly swiat nagle mialby sie uzalac nad biednym jarkonim ...ktoremu caly swiat zwalil sie na glowe ...biedny nieszczesliwy facet z wizja szybkiego rozwodu i wielkimi wachaniami emocjonalnymi...szkoda tylko ze sam rozbijajac swoje malzenstwo ( cytat..dotyczy Twojego poprzedniego opisu -wstepu na forum)nie pomyslales ze sam komus mozesz wyrzadzac krzywde czsami nawet kiedys nam najblizszym osobom.Przykro mi bardzo za szczerosc ale nie widze powodu udajac zal nad Toba ..w koncu jestes dojrzalym facetem i powinienies byc swiadomy tego co robisz i jakie decyzje podejmujesz w zyciu ( nie oceniem Twojego postepowania i nie wglebiam sie dlaczego tak zrobiles a nie inaczej )a nie teraz szukac politowania i usprawiedliwienia dla swoich bledow i postepowania "..tak, jestem słaby, przejmuję się rozwodem" .....Tak to juz w zyciu jarkoni jest za wszystkie bledy przyjdzie kiedys nam zaplacic smile))
      nio i teraz to juz powinnam sie przygotowac na atak wszystkich ulubienic jarkoniego...nio ale coz szczerosc za szczerosc ...
      • phokara Re: jestem s?aby.... 04.07.05, 15:48
        Pozdrawiam Cie bardzo goraco, dzielna kobieto, ktora wystawiasz sie z wlasnej woli na lincz.
        Od razu zawiadamiam, ze ja w Ciebie rzucac kamieniami nie bede bo mysle, ze masz racje.

        Wybacz z gruntu "ulubienicom Jarkoniego" - bo reakcjie te sa w pelni wytlumaczalne
        psychologicznie. Tworzymy tu na tym forum pewnego rodzaju 'klike' a Jarkoni do niej nalezy
        (zyby nie powiedziec jej przewodniczy). Wiec zew stada w naturalny sposob goruje nad
        indywidualnym wechem moralnym. Normalka.

        Ja osobiscie uwazam, ze nikt tu nie ma prawa nikogo oceniac. Ale i nikogo rozgrzeszac nie ma
        prawa. Cos za cos.

        Taki post jak Jarkoni spokojnie moglby napisac moj ex. Jestem sobie w stanie to wyobrazic.
        I co? I nic. Bo piszac na tym forum swiadomie przylaczylam sie do pewnej grupy i instynktownie
        wlaczyla mi sie taka 'forumowa lojalnosc'. Z drugiej strony mam swoj rozum i umiem pewne
        rzeczy szacowac wedle wlasnej filozofii. I niewatpliwie w kwestii emocji i samopoczucia blizej mi
        do zony Jarkoniego, choc nie z nia sobie tutaj gawedze i zartuje.

        Ech, zycie to sprawa dosc skomplikowana.

        Caluje Cie Biedroneczko,
        a jak Cie stado obszczeka to... ej, chyba masz wazniejsze problemy?

        • bezecnymen Re: jestem s?aby.... 04.07.05, 17:45
          karawana pójdzie dalej........
      • tricolour Doleję oliwy do ognia... 04.07.05, 17:46
        Jarkoni, co napiszesz Biedroneczce?

        Bo na "trudniejsze" posty często nie odpowiadasz wcale...

        Pozdrawiam wszystkich smile))

        • bezecnymen Re: Doleję oliwy do ognia... 04.07.05, 17:48
          ktoś się podszywa za tricoloura!!!!!
          policjaaaaaaaaa!!!
          • tricolour Się nie podszywa... 04.07.05, 17:50
            ... to ja we własnej osobie. Nadaję z pracy, a zaraz jadę do domu...
            • bezecnymen Re: Się nie podszywa... 04.07.05, 17:59
              a to w porządku bo już się bałem smile
              czy to ja czy ktoś inny pisał o żabce co się błota wyrzekała???tongue_outtongue_outtongue_out
              • tricolour Co innego siedzieć codziennie... 04.07.05, 18:05
                ... godzinami przy kompie, a co innego odwiedzić znajome towarzystwo.

                Wyrzekałem sie wielokrotnie, ale nie ślubowałem całkowitej wstrzemięźliwości i
                czystości. Boże broń!

                smile))
        • bezecnymen Re: Doleję oliwy do ognia... 04.07.05, 17:54
          nie sprawdzałem dokładnie jak to jest z odpowiedziami jarkoniego, ale mnie by
          sie znudziło tłumaczyć się każdej kolejnej osobie która uważałaby za stosowne
          podzielić się ze mną swoją o mnie opinią...takich wątków o jarkoniego winie za
          rozpad małżeństwa było od lutego chyba z pięć co daje średnio jeden na
          miesiąc...nie wystarczy tyle?
          • tricolour Wystarczy. 04.07.05, 18:03
            Samobiczowanie raz na miesiąc stanowczo wystarczy.

            Biedroneczka wykazała się jednak spostrzegawczością i zauważyła, że sprawca
            zamieszania źle sie poczuł w związku z tym, co zrobił. Nie chodzi więc o opinie,
            winę, tylko o konsekwencje własnych decyzji.

            Wiesz... trudno mi się użalać nad sprawcą rozwodu. Prędzej potrzebne jest to
            ofierze.
            • bezecnymen Re: Wystarczy. 04.07.05, 20:27
              masz rację niewątpliwie trismile tyle, że ofiar to mamy to mnóstwo a sprawcę ino
              sztuk jeden
            • phokara Re: Wystarczy. 04.07.05, 20:46
              LOLABOGA!
              Witam mojego ulubienca.
              Boldem napisze, zeby nie bylo: ZGADZAM SIE Z TRICOLOUR W PELNI.

              A gdybys sie chcial nade mna pouzalac jako nad ofiara rozwodu, to zapraszam,
              zapraszam. Nikt sie tu jeszcze nade mna nie uzalal - ciekawe dlaczego (pytanie
              retoryczne - wiem dlaczego)

              Acha, Bezecny - nie wierze, ze na tym forum jest tylko jeden sprawca. To jest
              statystycznie niemozliwe.
              • bezecnymen Re: Wystarczy. 04.07.05, 20:57
                jeden który głośno o tym mowi, tzn jasno i wyraźnie pisze, no
                fakt......policzyłem i znalazłem jeszcze jedna sztukę winowajcy...płci
                zdecydowanie przeciwnej niz jarkoni...zwracam honor i sakiewkę smile
                • phokara Re: Wystarczy. 04.07.05, 21:08
                  No to szacunek sie nalezy tym co glosno i szczerze sie przyznaja.
                  Ale ile tu jeszcze wilkow w owczej skorze moze sie ukrywac. strach myslec.
                  • bezecnymen Re: Wystarczy. 04.07.05, 22:27
                    nad tym się nie zastanawiam nawet...wole myśleć, że piszemy tutaj szczerze,
                    jeśli ktoś tego nie robi to jego obecność tutaj nic mu nie daje i wcześniej czy
                    później znika
                    oczywiście pomijam znikanie tych osób które już nas nie potrzebują bo mają już
                    tego/tą co ma być lekiem na całe złobig_grin
                • jarkoni Re: Wystarczy. 04.07.05, 21:08
                  tjaaaa, nie oczekuję ani rzucania kamieniem, ani sam się nie bedę użalał nad
                  sobą...Mam nadzieję biedroneczko, że to nie była mała szpileczka za mój
                  niefortunny post onegdaj..Zyczę Ci wszystkiego najlepszego i jestem zawsze
                  skłonny do pomocy na polu medycyny...
                  A tak poważnie to rozpad związku nie był spowodowany li tylko tym, ze poznałem
                  kogoś...Wręcz przeciwnie, to poznanie kogoś było spowodowane już i psychicznym
                  i fizycznym rozpadem związku...A czyja w tym wina? Cóż, rzucajcie kamieniami...
                  A to że zostawiłem wszystko żonie i dzieciom to tylko moje honorowe postawienie
                  sprawy...I to że jestem samotny to moja być może wina, pewnie mogłem egzystować
                  nadal w "lodówce" do końca swych dni...
                  A ponieważ nie chciałem, to mam to co mam,czyli samotność i te cienie na
                  ścianie...i TV i komputer...
                  • jarkoni Re: Nie wystarczy... 04.07.05, 22:59
                    nadal jestem użalającym się maluczkim? Biedroneczko...Ciebie akurat bardzo
                    pozdrawiam...
                  • phokara Re: Wystarczy. 04.07.05, 22:59
                    W lodowce to mozna egzystowac w postaci zwlok. I to tez przez chwile.
                    Nikt tu nikogo nie ocenia jarkoni (a jesli - to jego problem). Ale kazdy ma
                    prawo napisac szczerze co czuje, na tym to wlasnie polega.

                    Ale ladnie chyba ten post rozegralismy. Nie bylo blocka ani przegiecia (jako
                    drzewiej bywalo...). I wilk syty (ten w owczej skorze) i owca bryka.

                    Wiec ciesz sie troche, ze oprocz tych cieni na scianie i tv masz komputer, bo
                    tam my jestesmy, he, he. a jestesmy baaardzo fajni. Choc tez sie czasami
                    uzalamy nad swym fizycznym i psychicznym rozpadem w zwiazku ze zwiazkiem

                    • jarkoni Re: Rzeczywiście.. 05.07.05, 12:34
                      ładnie rozegrany post...
                      Lady P. o jakich przegięciach mówisz? Tu jest tylko i wyłącznie milutko wink)
                      • phokara Re: Rzeczywis´cie.. 05.07.05, 13:14
                        Gdyby bylo tylko i wylacznie milutko to juz bym sie zanudzila na smierc ... i szybko zniknela z
                        tak nijakiego forum
      • bellima oooooo.... jak dobrze 05.07.05, 12:49
        coś mędrego i przyzwoitego czasem przeczytać.
        uff. dzięki kobietosmile


        bo jakoś jak czytam, że Jarkoniemu "słabo"... to mi się robi... jeszcze
        słabiej...(bez obrazy) zdecydowanie słabiej... brrr
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka