Dodaj do ulubionych

jak pomóc- długie!!!!

12.07.05, 22:14
witam wszystkich nie wiem od czego zaczac tyle sie nazbierało otóż bliska mi
osoba własnie sie rozwaliło mu małżenstwo z winy ze tak powiem żony co tu
duzo pisac poprostu go zdradzila i ma nowego faceta malo tego nie powiedziala
mu tego odrazu a to on musial sie domyslec i ja na tym nakryc wkacu sie
przyznala teraz jakby nigdy nic spotyka sie z nim itp ale nie o tym chcialam
pisac wiec dzis mu powiedziala ze wnosi pozew o rozwód i teraz jest problem
maja dwie coreczki on pracuje ona pracuje na czarno on zarabia ok 1.200 zl
wiec sami rozumiecie jezeli dowala mu 600 zl alimentow a zeby bylo tego malo
on nie jest zameldowany w jej mieszkaniu wiec jezeli go wywali to co on zrobi
za co wynajac mieszkanie polowa pensi na alimenty za reszte wynajmie
kawalerke a z czego zyc!!! nie wim jak mu pomoc za co sie zabrac.moze ktos
byl w podobnej sytuacji acha nigdy nie bylo przemocy w ich domu nie jest
alkoholikiem spokojny facet ona tez choc teraz ona tylko imprezy do nocy
albo do rana dzieci samopas nie wraca na noc on z nimi siedzi a co do tego
dochodzi ale to nie sprawdzone narkotyki mamuska za dyche prosze o jakies
wskazówki
Obserwuj wątek
    • samosia75 Re: jak pomóc- długie!!!! 12.07.05, 22:36
      A kto ma łożyć na utzymanie dzieci jak nie biologiczna matka i biologiczny
      ojciec? Sad przyznaje raczej alimenty w zaleznosci od dochodów i możliwości
      ojca - nie pozwoli na to zeby tatus popadł przez alimenty w nędzę ,ale też nie
      pozwoli, żeby zapomniał o swoich latoroślach. To są jego dzieci.
    • tricolour Witaj, 12.07.05, 22:56
      "Wskazówek" raczej udzielamy osobom bezpośrednio zainteresowanym, a nie
      znajomym. Wychodzę z założenia, że ludzie mają dbać o swoje sprawy, a nie
      wkładac nos w cudze.
      Poza tym używaj jakichs kropoek i przecinków. Inaczej tekst jest mało czytelny i
      sprawia trudność: "on pracuje ona pracuje na czarno on zarabia" - trzeba sie
      zastanowić kto pracuje, a kto zarabia smile))

      Pozdrawiam.
      • phokara Re: Witaj, 12.07.05, 23:08
        Przepraszam, ze nie na temat.
        ale przed chwila smialam sie z 5 minut z koncowki tego komentarza.
        cholera, caly czas nie moge sie opanowac.
        no trzeba sie zastanowic, kto co robi... tak generalnie.
        o, rety.
        • tricolour Mnie też... 12.07.05, 23:24
          ... to mocno zaintrygowało smile))

          Wyobraź sobie: on pracuje, ona pracuje na czarno, on zarabia. Tak mi wyszło z teksu.
          Widac chłopina pracuje i zarabia, a ona pracuje, ale nie zarabia. Po co ona
          pracuje? Nie wiadomo. Ale pracuje.

          No tak... ja tu głupoty sadzę, a trzeba sie zastanowić... generalnie.
          Rety - masz rację.
          • samosia75 To proste 12.07.05, 23:35
            Ona pracuje charytatywnie.
            • samosia75 Ja utknełam na 12.07.05, 23:37
              "a co do tego dochodzi ale to nie sprawdzone narkotyki mamuska za dyche prosze
              o jakies wskazówki"

              Tego nie rozumiem.
              Reszte rozgryzłam.
              • samosia75 Re: Ja utknełam na 12.07.05, 23:49
                A tak naprawde to ja nie widze problemu. Ojciec zapewne nie bedzie miał
                przysądzonych alimentów w tym przypadku
                Jezeli mamusia nie zarabia, jest taka niegodziwa (narkotyki!!) a ojciec tak
                troskliwie opiekuję się dziecmi- sąd JEMU przyzna opieke nad nimi. Nie będzie
                musiał wtedy płacić alimentów! Sam będzie decydował co kupić za to 600 zł
                dzieciakom, a to co zostanie będzie mógł osobiście ulokować gdzieś na giełdzie,
                aby pieniązki się rozmnażały smile Wszystko się ułoży Nito - nie przejmuj się smile
                Będzie jedynie problem ze ściągalnościa alimentów od mamusi, jeżeli nie
                wykazuje dochodów...ale co tam!
              • phokara Re: Ja utknełam na 12.07.05, 23:50
                Sluchajcie, wyjde na swinie, bo ktos ma problem, ale no po prostu nie moge sie
                uspokoic. Siedze i wyje. Mam totalna glupawke.

                Samosiu, ja nie chce tego rozgryzac. Ja sie tym zaraz udlawie (ze smiechu)

                Wynika, ze dochodzi jakies niesprawdzone. Co? Nie da rady sprawdzic. Chyba
                narkotyki... skoro zrodlo niesprawdzone, to jeszcze gorzej. Ale juz mamuska za
                dyche prosze - to nie mam pojecia, o co prosi i kto. Fajnie, ze choc wiadomo za
                ile. O rety, nie mogeeeeeee.

                Przepraszam autorke postu. Szczerze. wiem, ze jestem podla, ale cos mi sie
                stalo w tym momencie.
                • tricolour Ja też chcę... 12.07.05, 23:51
                  ... kobiety za dychę!

                  Tylko co ona zrobi za dychę?
                  • samosia75 Re: Ja też chcę... 12.07.05, 23:53
                    Tri.. coś mnie się wydaję, że Ty jednak nie chciałbyś z taką kobietą co za
                    dyche...
                    • tricolour Chciałbym, chciałbym... 12.07.05, 23:55
                      ... bo za dyche to można wiele: kilo ziemniaków, pół kilo karkówki, sałata,
                      smietana i pół kilo czereśni. Sprawdziłem dziś.
                      Zostanie 2 zeta na piwo.

                      O! I tu masz rację - nie jestem z tych, co piją piwo za dwa zeta.
                  • phokara Re: Ja też chcę... 12.07.05, 23:56
                    Jak to co? podycha troche. Na czarno.
                    Rany, znikam z tego postu.
                • samosia75 Phokaro wyjaśniam... 12.07.05, 23:56
                  "mamuska za dyche prosze o jakies
                  wskazówki"
                  między dyche a prosze zapewne jest niewidzialny przecinek. "Prosze" nie odnosi
                  się do mysli o "dysze".

              • kasia9873 Re: Ja utknełam na 13.07.05, 14:15
                samosia75 napisała:
                > "a co do tego dochodzi ale to nie sprawdzone narkotyki mamuska za dyche prosze
                > > o jakies wskazówki"
                > > Tego nie rozumiem.
                > Reszte rozgryzłam.

                Samosiu nie rozumiesz?
                Oto tłumaczenie na polski : ...a co do tego dochodzi, ale to nie
                sprawdzone,narkotyki. Mamuśka za dychę. Proszę o jakieś wskazówki"
          • phokara Re: Mnie też... 12.07.05, 23:42
            Czlowieku, opanuj sie... bo ja nie moge. Splakalam sie ze smiechu (moze to
            nerwowe - organizm stresy wylewa?)

            co za abstrakcja. Ja juz sobie nie chce nic wyobrazac - ten tekst mnie
            przerosl, przyznaje. Moze to chodzi o ten niuans, ze on pracuje i zarabia a ona
            zarabia "na czarno" Moze wydobywa wegiel? Ale czemu za darmo? Moze na darmo
            mialo byc.

            Sluchaj, nie wiem, zgluplam do cna. Musze sie generalnie zastanowic nad ...
            wieloma rzeczami.

            Boze, stosujmy choc w zyciu interpunkcje, skoro w pismie nam nie idzie.
            • tricolour Cieszę się... 12.07.05, 23:50
              ... że się cieszysz.

              Jadę na zakupy. Serio!
              W końcu wakacje i wszystko jest na opak!
              • phokara Re: Cieszę się... 12.07.05, 23:54
                No tosmy sie pocieszyli. dzieki Tri.

                Milego shoppingowania.
                Jak mniemam - pracujesz i zarabiasz. Zuch. Kup cos za dyche mamuska prosze.
                pa.
                • tricolour No... 12.07.05, 23:57
                  ... Twoje mniemanie Cię nie myli.

                  Czy mniemanie=manie mnie? Chyba nie.
                  Byłoby ciekawie...
                  • phokara Re: No... 13.07.05, 00:04
                    Bylo by... oj bez watpienia.

                    Ale tu chodzi raczej o manie mani lub manie manii. raczej to drugie w moim
                    wypadku. Spadaj na te zakupy juz, bo nie moge przestac sie smiac.
    • tricolour Przepraszam, Nito... 12.07.05, 23:53
      ... czasem się śmiejemy, ale jesteśmy (na ogół) całkiem serio...

      Nie zrażaj sie tym pierwszym razem.
    • kama01 Re: jak pomóc- długie!!!! 13.07.05, 00:21
      Szacowne, wykształcone i interpunkcyjne towarzystwo wzajemnej adoracji.
      Pochyliliście się na Nitą ze współczuciem i zrozumieniem.
      Tri, zaiste, każdy sobie rzepkę skrobie.
      Humanitarne. Bardzo. Pozdrawiam
      • samosia75 Droga Kamo.. 13.07.05, 00:30
        A może podpowiesz o co autorka tego wątku chciała zapytać tak naprawde?? Jak
        pomóc wymigać się biologicznemu ojcu od placenia alimentów?? Ja to tak
        zrozumiałam. I jak w takim przypadku "pochylić się ze współczuciem i
        zrozumieniem"?
        • kama01 Droga samosiu..... 13.07.05, 00:34
          Czy widzisz różnicę miedzy "autorko watku, o co pytasz", a "haha, ale się
          uśmiałam"?
          • anja_pl Re: Droga Kamo..... 13.07.05, 00:44
            różnicę widzę, ale przeczytałam list, nie zrozumiałam, a to co zrozumiałam nie
            nastroiło mnie pozytywnie do autorki wątku,
            i myślę, że Ci którzy napisali mieli takie samo odczucia, wskazuje na to ich
            reakcja,
            a na tym forum nie są mile widziane osoby trzecie, które usiłują załatwić coś
            za samych zainteresowanych ...
            masz problem pisz sam, wtedy łatwiej będzie się "Pochylić się nad ... ze
            współczuciem i zrozumieniem", bo może wtedy zrozumiemy...

            a czasami jest się w takim dole, że byle co wprawia Cie w stan głupaki, jako
            obrona organizmu przed dołem totalnym... wiem i piszę, bo tak mam...

            pozdrawiam Cie Kamo i zapraszam serdecznie do pisania, ale tylko o sobie, a nie
            za kogoś,
            I Nitę coby się nie zrażała, ale pisała o sobie, a nie o innych...

            • kama01 Re: Droga Kamo..... 13.07.05, 00:54
              Skoro zwracamy uwagę na błędy to "glupaka" jest zapewne "głupawką"?
              Nie rozumiem, co "nie nastroiło Cię pozytywnie" do autorki wątku. To, że nie
              używała znaków interpunkcyjnych? To, że jej post był mało czytelny? To, że
              napisała o problemie prawdopodobnie bliskiej jej osoby? Czy naprawdę ten swiat
              stał się taki, że możemy liczyć tylko na siebie? Co z instytucją przyjaźni?
              Wbrew Waszemu stadu uwazam, że Nita i kilka innych osób pisały jednak o sobie -
              ponieważ problem rozpadu związku dotyczył bliskim IM osób.
              Nie spodobałomi się to, że natychmiast pojawił się sporo wątków prześmiewczych.
              Zero empatii.
              Nie będę pisała o sobie, ponieważ problem rozwodu mnie osobiście nie dotyczy -
              wobec tego, wg Waszych kryteriów - nie mam prawatongue_out
              • kama01 Re: Droga Kamo..... 13.07.05, 00:57
                errata
                wers 9 jest "pojawił" powinno być "pojawiło"
                pozdrawiam sennie
                Kama
              • phokara Re: Droga Kamo..... 13.07.05, 02:01
                Kama
                badzmy moze ciut bardziej tolerancyjni, co? Mnie sie to tez oczywiscie tyczy,
                choc nie dokonca poczuwam sie do winy. Cos trzaslo, po prostu. Lepiej, ze
                smiechem trzaslo - niz to ja bym trzasla na amen. Tak to juz bywa czasem. Nie
                mozna wszystkiego traktowac smiertelnie serio. Bo czlowiek by umieral tysiace
                razy. A mi raz styka.

                i to nie fair z Twojej strony, ze piszesz o jakichs naszych stadnych
                kryteriach, ze nie masz prawa tu pisac, bo Cie problem rozwodu osobiscie nie
                dotyczy. Masz prawo. Ale skoro masz prawo - masz tez obowiazek tolerowania
                reakcji takich jak moje. Bo mnie akurat problem rozwodu dotyczy. Osobiscie. Nad
                czym szczerze boleje. A czasem sie glupawo smieje.
                Bo robie na tym forum, na co mam ochote i dlatego tak mi sie tu podoba. i nie
                podoba mi sie, ze ktos mnie za to opieprza, nie rozumiejac tak naprawde, o co w
                tym wszystkim chodzi. Bo opieprz ze strony braci forumowej, ktora rozumie, to
                raczej znosze z pokhora.

                pozdrawiam serdecznie
            • phokara Re: Droga Kamo..... 13.07.05, 01:46
              Anja, dziekuje.
              Ja naprawde dostalam strasznej glupawki i nie moglam zapanowac nad soba, no i
              nad swoja brutalna glupota. To jest dokladnie tak, jak piszesz - czlowiek w
              traumie zyciowej reaguje czesto nieproporcjonalnie i histerycznie. Nie powinnam
              tylko komentowac tego publicznie. Nie wytrzymalam. Przepraszam. Zwalam wine na
              Tri (on w ferworze zakupow nie zauwazy...)

              Nita - naprawde i szczerze przepraszam. Nic wiecej juz teraz nie moge zrobic.
              Napisz cos jeszcze, bo inaczej bede miala wyrzuty sumienia, ze to tak wyszlo...
        • tricolour Ja sie wcale nie czuje zmieszany... 13.07.05, 02:09
          ...ani wstrząśnięty durnowatym czepianiem Kamy.

          Durnowate dlatego, że czepia sie też literówek sama je robiąc. Dalej:

          Ot, dziewcze szczęsliwie mężate zajrzało na forum i pewnie myślało, że tu sie
          użalamy, jacy biedni jestesmy albo co... Fakt - czasam tak jest, ale nie cały czas.
          "Towarzystwo wzajemnej adoracji" jest dla siebie rzeczowo-chłodne jeżeli jest
          taka potrzeba. Wie to każdy, kto tu troszke popisze.
          Empatia nie jest nam obca, ale wobec osób, które przychodza z problemem. Nie
          "obsługujemy" kolezanek, kolegów, znajomych i wujka z Zamościa (pozdrawiam
          mieszkańców uroczego zakątku). Zajmujemy sie poważnymi sprawami, ale WŁASNYMI.
          Nie mamy aspiracji adwokatów (jak Ty, Kamo) ani naprawiaczy świata całego
          Bożego. Mówimy do siebie i o sobie, ale nie o innych. Mówienie o innych, to plotki.

          Jak to sie Tobie, Kamo, nie podoba, to przytul się do małżonka, a nie siedź
          przed komputerem w czasie, kiedy szczęśliwi małżonkowie krzyżuja oddechy.
          Inaczej trafisz w nasze wredne łapska jako żądna empatii rozwódka, czego Ci nie
          życzę.

          Życzę Ci dobrej nocy.
          • scriptus Re: Ja sie wcale nie czuje zmieszany... 13.07.05, 08:55
            Wątek wybuchł beze mnie...
            Napisała młoda osoba, ze słabą umiejętnością formułowania swoich myśli na
            piśmie, ale inaczej, być może posiadająca cenne umiejętności i wykształcenie.
            Przecież są nawet profesorowie dyslektycy, to nie dyskwalifikuje. Napisała do
            nas, bo się bardzo martwi, przypadkiem kogoś bliskiego, czy nawet swoim, często
            ludziom łatwiej opisać swój problem, jako czyjś. A my, tutaj, zaczęliśmy się
            pastwić nad jej tekstem. Prawda, jest ten tekst trudny do zrozumienia, ale
            widać, że dotyczy czegoś ważnego dla niej, warto jej chociaż współczuć, dopytać,
            w czym problem.

            Droga Nito, nie zrażaj się naszą reakcją, większość z nas widzi otoczenie przez
            pryzmat swoich problemów, jeżeli opiszesz krótkimi zrozumiałymi zdaniami swój
            problem, tutaj będą się starali pomóc Tobie nawet ci, którzy nie rozumiejąc
            Ciebie wyśmiali się z Twojej pisowni. W większości to dobrzy i doświadczeni
            ludzie, choć trochę zgorzkniali.
            • tricolour Ha! 13.07.05, 09:07
              Witaj z rana!

              Czujesz sie zgorzkniały? Ja nie! smile)))

              Z pisowni (błędów) się nie wyśmiewalismy tylko z komicznych zlepków słownych,
              które tworzył brak interpunkcji. To różnica.
              Poza tym NIE MUSIMY sie domyslać, że jak ktos pisze o kimś, to może pisze o sobie...

              Człowieku !!!
              Jesteś dorosły? Ile masz lat? Jesteś wzorem dla dzieci?
              Jeżeli tak, to masz tak formułować myśli, żeby inni nie miewali trudności z ich
              interpretacją i nie musieli dorabiać zrozumienia do tekstu.

              Pozdrawiam Was słonecznie z Wrocławia.
              Profesorów dyslektyków z ukrytymi zdolnościami też.
              Jadę nad wodę.
              Pa.
              smile)))))))
              • scriptus Re: Ha! 13.07.05, 12:46
                Mam nadzieje, Tri, ze nie masz trudnosci w zrozumieniu tego, co ja pisze...
                nawet, jezeli, tak jak teraz, pisze na komputerze bez polskich znakow i choc
                zdarzaja mi sie literowki. Jezeli jednak stwierdzisz, ze przeszkadza Ci, ze
                pisze bez polskich znakow, nie bede w wolnych chwilach w pracy odpisywal na
                forum... bowiem ten komputer, to specjalizowany komputer serwisowy i nie mam tu
                mozliwosci zainstalowania polskich znakow.
                Owszem, jestem dorosly, chyba nawet starszy wiekiem od Ciebie i staram sie byc
                wzorem dla moich dzieci. Moze nawet jestem troche zgorzknialy. Z moim mlodym
                tocze przeokrutne walki, zeby pisal w miare bezblednie i zrozumiale, zapewne
                jeszcze dlugo bede je toczyl, zanim osiagne zadowalajacy efekt. Jednak nie
                podejmuje sie walki z osobami postronnymi o poprawna pisownie.
                Nieraz, kiedy otrzymam jakis malo zrozumialy email, komiczny pod wzgledem
                pisowni, czy tez skladni, turlam sie ze smiechu, ale zawsze staram sie sprawe
                zalatwic zyczliwie, nie dajac odczuc temu komus, ze jego pisownia nie miesci
                sie w przyjetych normach. Poniewaz nie zrozumialem , o co Nicie chodzilo i nie
                musze tego analizowac, do jej postu w zaden sposob sie nie odnioslem. Jednak,
                kiedy "bija slabszych", musze stanac w ich obronie.
                Pozdrawiam, wierze, ze nasza polemika miesci sie w granicach konwenansu, choc
                nie jestem profesorem o ukrytych zdolnosciach.
                • tricolour Czy ja się czepiam... 13.07.05, 13:50
                  ...że ktos pisze bez polskich ogonków? Czy czepiam sie, że robi błędy
                  ortograficzne? Nie czepiam się, bo np. mój laptop ma amerykańską (nawet nie
                  europejską) wersję WinXP, a jest to maszyna słuzbowa i nie mam prawa tam nic
                  zmieniać.
                  Nie czepiam się ani Ciebie, ani nikogo, poza nielicznymi wyjątkami, a to:

                  1. Czepiam się wtedy, kiedy osobnik wytyka komuś błędy, a sam je w tym czasie
                  robi, jak Kama. Moje czepianie ma wtedy chrakter szyderstwa.
                  2. Kiedy błędy utrudniają zrozumienie do tego stopnia, że tekst traci sens.
                  Zastanawiam się wtedy, czy mam do czynienia z totalnym niedbalstwem, nieuctwem,
                  czy ktoś ma w głębokim poważaniu to co i jak pisze. Stąd krytyka.

                  Ja nie mam prospołecznej natury do tego stopnia żebym musiał stawać w obronie
                  słabszych wtedy, kiedy tylko mi się wydaje, że są słabsi i napadani. Nie oznacza
                  to, że inni tak nie mogą robić. Prosze bardzo. Piszę to serio i bez podtekstów.

                  Mnie też sie wydaje, że nasza polemika mieści sie w granicach normy bowiem sam
                  lubię i robię docinki, czym zezwalam na docinanie mnie. W ten sposób rozmowa
                  żyje, a ałowne krytyki dają dodatkowy punkt widzenia, co bywa bardzo pomocne.
                  Uprzedam jednak, że bardziej serio traktuję krytykę moich zachowań gdy robią to
                  ludzie, których znam z forum. "Tajnych" czytelników, których stac tylko na
                  pokrzykiwanie zza monitora (i to najczęściej w cudzej sprawie), różnych
                  adwokatów-społeczników, mesjanistów i innych nawiedzonych, co nie umieją mówić o
                  sobie - traktuję z dystansem należnym osobom obcym, a czesto niechcianym. Status
                  osoby obcej i niechcianej łatwo zmienić pisząc kilka zdań o sobie, co każdy z
                  nas uczynił.

                  Zmykam już. Pływałem w Odrze i idę zmyć faune i florę z siebie smile))
                  Pozdrawiam.
                  • scriptus Re: Czy ja się czepiam... 13.07.05, 14:33
                    Tri, pokoj, dawaj lape i konczymy jalowe polemiki, ok?
                    • tricolour Oto moja łapa! 13.07.05, 14:38
                      Kosmata jak u diabła. Przyjmiesz taką?

                      smile))))
                      • scriptus Re: Oto moja łapa! 14.07.05, 14:24
                        tricolour napisał:

                        > Kosmata jak u diabła. Przyjmiesz taką?
                        >
                        > smile))))


                        Pewnie, nie ma sprawy, sciskam solidnie, po mesku.
                        • tricolour Ja też ściskam... 14.07.05, 18:21
                          Ciesze się.
                          Powiem Ci w tajemnicy, że taki straszny nie jestem. Nie jestem ani wredny ani
                          okrutny szczególnie.

                          Staram sie byc rzeczowy i kierować rozumem. Czasami przegnę, a Net dodatkowo
                          uwypukli tą moją przesadę i wychodzi, że ze mnie sukinkot.
                          Skądinąd wiem, że tak nie jest...
                          ...ale z drugiej strony mogą mnie okłamywać... z czystej sympatii i
                          bezinteresownie...

                          Cholera, sam juz nie wiem.

                          smile))))
                          • scriptus Re: Ja też ściskam... 14.07.05, 18:23
                            Nic się nie przejmuj, powiem w tajemnicy, że próbowałem przetłumaczyć ten tekst
                            na polski, w połowie starciłem cierpliwość i nie zrobiłem tego...
                          • phokara Toz to zbrodnia... 14.07.05, 18:34
                            > Powiem Ci w tajemnicy, że taki straszny nie jestem. Nie jestem ani wredny ani
                            > okrutny szczególnie.

                            jak mogles tak klamac?! Czuje sie... rozczarowana.

                            he, he.
                            Tri - przeczytaj do tego co napisalam w (cholera nie pamietam - chyba w "co
                            myslicie" Mindsailor)
                            bo nie mam czasu tlumaczyc - ide na kolacje z ta stara 'ajlawka'
                            pa
          • kama01 Re: Ja sie wcale nie czuje zmieszany... 13.07.05, 13:10
            Skoro wyłącznie własnymi sprawami się zajmujecie, to może pozwól, że będę
            przytulać się do małżonka w czasie przez siebie wybranym. Tak na marginesie -
            czy wspominałam, że mam owego małżonka?
            Co do Waszej chłodnej rzeczowości - czytuję to forum od jesieni i bardzo różnie
            z tym bywa.
            A Wasza reakcja na post Nity była niegrzeczna.
            Dziękuję Tri za wypowiedź w imieniu całej forumowej braci.
            • tricolour Cytaty: 13.07.05, 14:05
              Zarzucasz mi, że się wypowiadam z imieniu forumowej braci? Zacytuje Twoje
              wypowiedzi, które są TYLKO o Tobie: tongue_outPPP

              "hihi, dziewczyny, swoimi postami płoszycie jarkoniego z jego własnego forumbig_grin
              pewnie chłopak oczekiwał utwierdzenia w jego decyzjach(?), nie krytyki..."

              "Na porozumienie powiadasz? Jakie porozumienie? przeciez miedzy Wami nie ma
              porozumienia, Ty nie spelniles jej pragnien, nadziei i Cie zostawila.
              Idealizujesz sobie, siedzisz i roztkliwiasz sie nad soba. Brrr...
              PS> Czekam na krytyke i to, że oceniam, mimo, ze Cie zupelnie nie znambig_grinbig_grinbig_grin"

              "śledzę to forum niemal od początku,
              też czuję się oszukana, to, co jarkoni mówił miało zupełnie inny sens,
              to moje subiektywne wrażenie,
              i nie mnie oceniać jego postępowanie,
              ale przykro mi"

              Są też te wczorajsze - też cudzej sprawie. Moim zdaniem najwyższy czas sie
              przedstawić. Zachęcam.

              PS. Nie wytykaj innym literówek, bo pisanie nicków z małej litery, to już brak
              szacunku.
            • phokara Re: Ja sie wcale nie czuje zmieszany... 13.07.05, 14:19
              jak juz jestes taka "correct" a forum czytujesz od jesieni, to powinnas zalapac, ze nie musimy
              byc tu do-rzeczni, nie ma takiego obowiazku.
              A zajmujemy sie swoimi sprawami, bo niby czyimi mamy sie zajmowac. Twoimi? A skad mamy
              wiedziec, jakie to sa sprawy.

              Tak na marginesie -> czy wspomina?am, z˙e mam owego ma?z˙onka?

              tak na marginesie to o niczym nie wspomnialas. Wpadlas niby wizytator i przylalas nam linijka
              po lapkach. Ulzylo Ci? Ok.
              Jesli o mnie chodzi wystarczy. Dzienniczka do wpisania nagany nie zamierzam ci podtykac pod
              nos. I na przyszlosc radze - nie wtykaj go w nie swoje drzwi bez pukania, bo ktos go moze
              bolesnie przyciac.

              Zegnam.


            • scriptus Re: Ja sie wcale nie czuje zmieszany... 13.07.05, 14:47
              Droga Kamo 01,

              Kazdy/a z nas wypowiada sie wylacznie we wlasnym imieniu, zatem Tri nie uczynil
              tego w imieniu wszystkich.
              Zajmujemy sie tu naszymi sprawami i nie oburzam sie, gdy nas ktos nazwie
              ironicznie towarzystwem wzajemnej adoracji. Jest to forum publiczne i kazdy
              moze czytac i myslec, co chce. Moze rowniez wypowiadac i pisac to co mysli,
              oczywiscie, jezeli nie narusza to dobrych obyczajow. Mozna polemizowac na
              smierc i zycie, oczywiscie bez naruszania dobr osobistych innych ludzi. Jest
              oczywiste, ze w wypadku, ze cos takiego zaistnieje, sa administratorzy forum,
              ktorzy takie sprawy zalatwiaja drastycznie usuwajac sporne posty, wydaje mi
              sie, ze do czegos takiego jeszcze tu nie doszlo.
              Reakcje na post Nity rowniez odebralem bez aprobaty, jako niezbyt grzeczna,
              czemu dalem wyraz. Podzielam poglad, ze piszacy na forum do innych ludzi
              powinni zachowac pewne minimum formy, jednak brak tego minimum u Nity nie
              ocenilem jako umyslne, zatem nie uwazam za stosowne jego pietnowania.
              To tytulem mojego stanowiska w tej sprawi, jako, ze tez sie tu zaangazowalem

              Pozdrawiam

              Scriptus

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka