Dodaj do ulubionych

Kamień w wodę

24.07.05, 21:14
Tak mogę określić odwiedziny dzieci u ojca. Od kilku dni-brak kontaktu
telefonicznego (brak zasięgu)czy przez net(na gg pojawiają się sporadycznie,
bo może tam modem jest). Wiem jednak, że bywają z nim u znajomych, że dostali
sporo prezentów.
Nie jestem nadopiekuńcza ani zazdrosna. Nie kryję jednak przed Wami, że jest
mi po prostu przykro...Co mam zrobić, kiedy za kilka dni pojawią się w domu?
Czy przejść nad tym do porządku dziennego; udać, że mnie nie obeszło to
milczenie?
Dotychczas stosowaliśmy praktykę krótkich telefonów, ew. tzw. strzałek.
Ta cisza nie jest normalna.
A może jednak przesadzam?


Obserwuj wątek
    • hela74 Re: Kamień w wodę 24.07.05, 21:16
      powiedz im, ze Ci było i jest przykro..
    • bezecnymen Re: Kamień w wodę 24.07.05, 21:19
      zadzwoń, co się będziesz zadreczać...i zapytaj czy wszystko w porządku, daj
      przy tym do zrozumienia, że byłabys wdzięczna za utrzymanie dotychczasowego
      sposobu kontaktu
    • akacjax Re: Kamień w wodę 24.07.05, 21:40
      Zawsze, gdy czuję niepokój długą(!!! czyli ponad ustalone czasy pobytów) ciszą
      dzwonię, po co mam się zadręczać. Oczywiście moi synowie mają czasem
      rozładowany telefon lub są poza zasięgiem, ale w większości przypadków odpisują
      na sms-krótkim: nie martw się jest ok.
      I to już mi wystarcza. Ja się z tego tłumaczę: dbam o swój spokój w ten sposób.

      Nie masz kontaktu telefonicznego-wyślij sms, może kiedyś znajdą się w zasiegu.
      Skoro bywaja u znajomych-podpytaj tychże.
      Na gg napisz zapytanie.

      A gdy wrócą powiedz, że to nie jest miłe gdy nie ma szansy na kontakt z osobą,
      którą się kocha. Nie wiem ile lat maja latorośle, ale czasem argument: a gdybym
      miała coś do przekazania dotyczącego was? działa.
    • tricolour Ja bym zadzwonił... 24.07.05, 22:56
      ... i powiedział, że sie niepokoję.
      Prosiłbym o informowanie mnie, że zmieniaja sie formy kontaktu...
      • clio11 Re: Ja bym zadzwonił... 25.07.05, 08:14
        Wysłałam wczoraj sms-a
        że się niepokoję, że nie mają zasięgu a ja nie mam z nimi kontaktu.

        Póki co-cisza...


        • akacjax Re: Ja bym zadzwonił... 25.07.05, 09:43
          Jeżeli migali czasem na gg, wyślij tam też wiadomość.
          No i w ostateczności podpytaj znajomych.
        • hela74 Re: Ja bym zadzwonił... 25.07.05, 10:11
          to zadzwoń, jak mają zasięg na pewno odbiorą..
          • clio11 Re: Ja bym zadzwonił... 25.07.05, 10:32
            Oddzwoniły. One chyba tak jakoś dziwnie pojmowały lojalność wobec taty.
            Wytłumaczyłam więc wprost, że się niepokoję i proszę o znak życia raz na jakiś
            czas. Powiedziałam tez, że niegdy nie broniłam im tego, by ich ojciec dzwonił
            do nich nasz stacjonarny czy czasem nawet sama odpuszczałam za nich sygnałki
            kiedy spały, więc mam nadzieję, że nie maja żadnych trudności. Sytuacja jest o
            tyle dziwna, że TAM jest (okazało się) stałe łącze do netu.
            Obiecały "poprawę".
            Zobaczymy.
            • hela74 Re: Ja bym zadzwonił... 25.07.05, 10:41
              to teraz jesteś spokojniejsza smile
              • czekolada72 Re: Ja bym zadzwonił... 25.07.05, 11:29
                Clio, ja mam ten sam problem, nie dosc, zemi jest przykro, to sie denerwuje, i
                najczesciej dochodzi potem do spiec z Małą, mimo, ze prawie sobie rysuje
                plakaty, zeby ugryzc sie w jezyk i za duzo nie powiedziec. A co do lojalnosci -
                to moj ex zrobil swoiste pranie mózgu malej, ze lojalnocs = naiwnosc godna
                potepienia.....
                • clio11 Re: Ja bym zadzwonił... 25.07.05, 11:39
                  Wygląda na to, że niestety, nie tylko ja borykam się z takim nieświadomym
                  ranieniem przez własne dzieci.
                  Nie jestem jednak typem cierpącej Matki-Polki, zacinającej zęby przy każdym
                  mocniejszym razie-wyegzekwowałam (na razie teoretycznie) ten kontakt! Strzałki,
                  gg, telefon stacjonarny-nie obchodzi mnie forma. Jeśli one są zaganiane, a on
                  nie czuje potrzeby i celu, by zadbać o mój psychiczny komfort-dałam wyraźnie do
                  zrozumienia, że nie życzę sobie takich kilkudniowych "pomilkiwań".
                  Dzięki za wsparcie, bo zaczynałam wpadać w jakiś dołek.
                  A może o to chodziło...?
                  • bezecnymen Re: Ja bym zadzwonił... 25.07.05, 11:46
                    nie zastanawiaj sie dlaczego oni przestali się odzywac..przyjmij, że zapomnieli
                    i tyle...bo jak zaczniesz nakręcać taką spiralę to dopiero sobie!!! narobisz
                    kłopotu
                    • czekolada72 Re: Ja bym zadzwonił... 25.07.05, 12:01
                      ja to wiem - ale rozsadek jedno, a serduszko drugie.... chlipchlip

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka