Dodaj do ulubionych

Narobiła mi nadziei... :-(

12.08.05, 07:21
Witam wszystkich jadowcie z samego rana. Opiszę swoją historię. Niedawno
przeszedłem bolesny rozwód. Teraz niejako liżę rany, staję na nogi.
Nie chciałem angażować sie w żaden nowy związek, jednak niedawno (już po
rozwodzie) coś się stało. Poznałem przez internet dziewczynę. Trochę młodszą
ode mnie, wychowującą dziecko (ja nie mam dzieci). Jej zachowanie było dla
mnie w miarę jednoznaczne. Zaczęło się od miłych maili; w którymś z kolei ona
poała mi numer telefonu do siebie (również domowy), przysłała swoje zdjęcia.
Zaprosiła mnie również na wspólne wakacje gdzieś w Polsce (mieliśmy wybrać
miejsce). Potraktowałem te deklaracje poważnie, bo jest to kobieta prawie 30-
to letnia.
Później przeczytałem na którymś forum jej posty, gdzie twierdziła że nie jest
gotowa na nowy związek, co najwyżej na luźną znajomość. OK, niech i tak
będzie, ja też jestem świeżo po przykrych przejściach. W międzyczasie
rozmawialiśmy prze telefon i kontakt coś zaczął się rwać (nie odpisuje na e-
maile). No ale dziewczyna jest bardzo zaracowana, zajęta dzieckiem, więc
bardzo się nie dziwiłem. Później posługując się wyszukiwarką czytam jej posty
i dowiaduję się, że spotyka się z jakimś dzieciatym facetem (wygląda to na
początek znajomości). No zatkało mnie. Zastanawiam się po jaką cholerę robiła
mi nadzieje, po co te wszystkie deklarację. Jeszcze się bardzo nie
zaangażowałem w tą znajomość ale co po sercu to dostałem.
sad
Obserwuj wątek
    • biedroneczka33 Re: Narobiła mi nadziei... :-( 12.08.05, 08:30
      Witaj cieplutko smile) Czytajac Twoj poscik szczerze powiedziawszy nie doszukalam sie obietnic ze strony tej dziewczyny ,musisz sam przyznac ze wymiana nr.telefonow,zdjec i nawet planowanie wspolnych wakacji wcale nie musza oznaczac wspolnej przyszlosci.Chyba za bardzo emocjonalnie zaangazowales sie w ten zwiazek zapominajac ze znacie sie tylko z wirtualnego swiata i zbyt wiele po nim oczekujac .."jeszcze sie bardzo nie zaangazowalem w ta znajomosc ale co po sercu to dostalem "...chyba nie bardzo w to wierze ze nie zaangazowales sie ..a pozatym nawet wspolne wakacje z kims do kogo nie mam zaufania mnie osobiscie nie sprawilyby zadnej przyjemnosci smile)
      • gad_forumowy Re: Narobiła mi nadziei... :-( 12.08.05, 08:44
        Nie liczyłem od razu na związek, ale na to że ją poznam - tak. A tu taki kubeł
        zimnej wody na głowę.
        • scriptus Re: Narobiła mi nadziei... :-( 12.08.05, 08:53
          Kobieta zmienną jest ;DDDDD
          Nie ona pierwsza i nie ostatnia....
          A zresztą, ...i tak nikt nie zrozumie kobiety.
          • gad_forumowy Re: Narobiła mi nadziei... :-( 12.08.05, 08:58
            scriptus napisał:
            > A zresztą, ...i tak nikt nie zrozumie kobiety.

            Racja. Przypomniał mi się fajny kawał na temat rozumienia kobiet.

            Meżczyzna spaceruje kalifornijską plażą pograżony w glębokiej modlitwie.
            Nagle przemówił glośno:
            - Panie Boże spełnij jedno moje życzenie.
            I usłyszał głos Boga:
            - Ponieważ zawsze chodziłeś moimi drogami spełnię twoje życzenie.
            Meżczyzna poprosił:
            - Zbuduj dla mnie most na Hawaje żebym mógł tam jeździć samochodem, kiedy tylko
            zechce.
            Bóg odpowiedział:
            - Twoje życzenie jest bardzo materialistyczne. Pomysl logicznie jak wielkich
            nakladów wymaga takie przedsięwzięcie. Ile betonu, stali. Rzecz jasna mogę to
            zrobić, ale trudno znaleźć usprawiedliwienie dla takiej prośby. Może
            wymyśliłbyś inne życzenie, które bardziej oddałoby moją chwałę?
            Meżczyzna długo się zastanawiał i w końcu odrzekł:
            - Dobrze Panie Boże, w takim razie chciałbym być w stanie zrozumieć kobiety.
            Chciałbym, wiedzieć, co One czują, w głębi duszy, co myślą, kiedy nie odzywają
            się do mnie, albo kiedy placzą. O co, tak naprawdę Im chodzi, kiedy na moje
            pytanie: co Ci jest? Odpowiadają: a nic.... I chciałbym wiedzieć jak mogę
            uczynić kobietę naprawdę szcześliwą.
            Po kilku minutach ciszy Bóg odpowiedział:
            chcesz dwa, czy cztery pasy ruchu na tym moście?
    • bursztynowe Re: Narobiła mi nadziei... :-( 12.08.05, 08:47
      a na co Ci narobiła nadzei, bo nie zakumałem?
      • gad_forumowy Re: Narobiła mi nadziei... :-( 12.08.05, 08:51
        Na znajomość, spotkanie, może z czasem jakieś głębsze uczucie. Tak to odebrałem.
        • bursztynowe Re: Narobiła mi nadziei... :-( 12.08.05, 09:02
          nic nie napiszę, bo jakieś cyniczne-złośliwe teksty mi wychodzą....

          PS. albo sobie jaja robisz...
    • scriptus Re: Narobiła mi nadziei... :-( 12.08.05, 08:51
      Drogi Gadzie, rozumiem w pełni Twoją potrzebę znalezienia ponownie partnerki po
      rozwodzie. Jednak zasady się nie zmieniły, są takie same, jak kiedyś. Internet
      wpradzie ułatwia poznanie nowych osób, ale e-maile nie zastępują spotkań, nawet
      te najcieplejsze. Nie można kogoś poznać wyłącznie na podstawie korespondencji,
      nie należy zakochiwać się na podstawie zdjęcia. Bez kilku spotkań w "realu" nie
      można planować przyszłości.

      Szukaj, spotykaj się, na pewno poznasz kogoś godnego Twojej uwagi, aha, nie
      angażuj się za wcześnie, poza osobami godnymi zaufania w sieci jest pełno
      "12-letnich Wojtusiów", bądź ostrożniejszy.
      • gad_forumowy Re: Narobiła mi nadziei... :-( 12.08.05, 08:53
        Nieostrożność można zarzucić jej (podanie domowego telefonu). Liczyłem, że
        dojdzie do naszego spotkania w realu.
        • julka1800 Re: Narobiła mi nadziei... :-( 12.08.05, 08:58
          nie rozumiem, nie spotkaliście sie w realu, wymieniliscie tylko kilka maili,
          zdjec i co?
          Napisałeś:
          "Zastanawiam się po jaką cholerę robiła
          mi nadzieje, po co te wszystkie deklaracje"

          Były z jej strony jakieś ustne czy pisemne deklaracje, czy tylko Twoje
          wyimaginowane?
          • gad_forumowy Re: Narobiła mi nadziei... :-( 12.08.05, 09:00
            No, były - zaproszenie na wspólne spędzenie urlopu.
            • julka1800 Re: Narobiła mi nadziei... :-( 12.08.05, 09:09
              i co?
              odwołała zaproszenie?
              piszesz ze rozmawialiscie i kontakt sie zaczął rwać
        • bellima Nieostrożność???? 12.08.05, 09:14
          gad_forumowy napisał:

          > Nieostrożność można zarzucić jej (podanie domowego telefonu). Liczyłem, że
          > dojdzie do naszego spotkania w realu.
          >


          czy zamierzasz na podstawie nru telefonu wyśledzić gdzie mieszka i się odegrać
          za odtrącenie?

          • gad_forumowy Re: Nieostrożność???? 12.08.05, 09:16
            bellima napisała:
            > czy zamierzasz na podstawie nru telefonu wyśledzić gdzie mieszka i się odegrać
            > za odtrącenie?

            Nie.
    • bellima nie wiem co napisać 12.08.05, 09:10
      bo brzmi to jak podpucha nastolatka. smile
    • kasia9873 Re: Drogi Gadzie 12.08.05, 09:23
      Chyba za bardzo serio podchodzisz do internetowych znajomości. Nie można
      planować życia z kimś kogo się zna z kilku czy kilkunastu maili. W tym
      wirtualnym świecie panują trochę inne reguły niż w realu. Piszemy tutaj dużo o
      sobie, przekazujemy własne emocje, próbujemy się umawiać na różne wirtualne
      spotkania, co nie znaczy, że chcemy zaraz nawiązywać jakieś bliższe znajomości
      w celu spędzenia z kimś reszty życia.
      Każdy z nas ma za sobą jakieś przejścia, a spotkania internetowe pozwalają
      wyzwolić się z dręczących nas lęków, poznać nowych ludzi, miło pogawedzić bez
      żadnych zobowiązań.
      Myśle, że jak trochę pobędziesz na tym forum, to zrozumiesz co mam na myśli.

      A swoją drogą, to Ty chyba bardzo kochliwy jesteś?
      • bezecnymen głodnemu.... 12.08.05, 09:37
        i co się dziwicie?
        kochliwy bardziej, czy mniej, naiwny może też...
        ale babeczka sobie nim pograła, bo jeśli uważacie, że propozycja wspolnego
        spędzenia urlopu nie jest żadną deklaracją, to.... sami tez takie propozycje
        składanie w necie?
        w necie roi się od naciągaczy płci obojga i leczacych frustracje w podobny
        sposób jak ta babeczkasmile a facet/ kobieta po rozwodzie, z pustym serduszkiem
        stęsknionym uczucia jest nader wdzięcznym obiektem romansowo-randkowych giereksmile
        czym sie Gadziesmile
        • bellima Re: głodnemu.... 12.08.05, 09:40
          a skąd wiesz jak wyglądała ta "propozycja"? moze tylko z jej strony była to
          lużna wzmanka o tym że kiedyś tam będą wakacje i moznaby coś kiedyś wspólnie
          podziałać jak się zdarzy chęć wink)))
          autor żyje w świecie wyobraźni, nie ma to wiele wspólnego z rzeczywistością.
          gdyby mu się oswiadczyła przez internet to też zamówiłby termin w USC?smile)
          • julka1800 Re: głodnemu.... 12.08.05, 09:45
            dokladnie tak jak Bellima napisała, moze to byla luzna propozycja z jej strony,
            on odebral to bardziej poważnie, ona to wyczula, moze przestraszyla sie i
            chciala wycofac
            nie wiadomo, bo autor nic nie pisze czy odwolala swoja propozycje czy to sie po
            prostu nie wyjasnilo jeszcze
            • gad_forumowy Re: głodnemu.... 12.08.05, 09:54
              Propozycje były dużo poważniejsze i jak najbardziej realne - te wakacje,
              ustalenie miejsca, terminu. Poza tym rozmowy przez telefon... i koniec sad
              Propozycji nie odwołała.
              • bellima Re: głodnemu.... 12.08.05, 09:59
                A czy wy się spotkaliście choć raz?
                • gad_forumowy Re: głodnemu.... 12.08.05, 10:02
                  nie, ale wszystko wskazywało na to, że do spotkania wkrótce dojdzie.
                  • bellima eeeeeee......kończ waść.............oszczędź. 12.08.05, 10:08
                    ziemia! ziemia wzywa!

                    kilka pytań pomocniczych:

                    czy masz problem z uzaleznieniem od internetu?
                    z iloma osobami poznanymi w ten sposób się spotkałeś?
                    czy moje wyznanie, w tym miejscu że cię kocham uznasz za prawdziwe?
                    kocham Cię! co ty na to?
                    • gad_forumowy Re: eeeeeee......kończ waść.............oszczędź. 12.08.05, 10:30
                      bellima napisała:
                      > czy masz problem z uzaleznieniem od internetu?
                      Nie.

                      bellima napisała:
                      > z iloma osobami poznanymi w ten sposób się spotkałeś?
                      Poznałem 3 spotkałem 2.

                      bellima napisała:
                      > czy moje wyznanie, w tym miejscu że cię kocham uznasz za prawdziwe?
                      > kocham Cię! co ty na to?
                      Ja Ciebie też. Gdzie razem pojedziemy? smile
                      • bellima Re: eeeeeee......kończ waść.............oszczędź. 12.08.05, 10:37
                        z ostatnim panem internetowym umówiłam się na Majorkę,
                        poprzedni, z którym już wzięliśmy internetowy ślub w górskim zabytkowym
                        kościółku sprezentował mi dolinę, merca i hacjendę na własność.
                        jeśli ich przebijesz w ofertach to się zdecydujęsmile))) hmmm... może Mauritius?
                        • gad_forumowy Re: eeeeeee......kończ waść.............oszczędź. 12.08.05, 10:40
                          Może Madagaskar?
                  • julka1800 Re: głodnemu.... 12.08.05, 10:10
                    dziewczyna, której nie widzialeś na oczy proponuje Ci spotkanie, wspóne
                    wakacje, a Ty bierzesz to poważnie, no nie, a co by sie okazało ze z ta
                    dziewczyną nie masz o czym rozmawiac w realu

                    /pomijam fakt Co to za dziewczyna ktora tak sie zachowuje/
                  • kasia9873 Re: głodnemu.... 12.08.05, 10:11
                    I Ty piszesz, że jesteś jadowity. Ty jesteś naiwny jak panna w zalotach.

                    Sorry, że tak napisałam, ale to prawda. Mam nadzieję, że się nie obrazisz,
                    tylko wezmiesz to moją wypowiedź pod rozwagę.
                    • gad_forumowy BEZ PRZESADY!!! 12.08.05, 10:25
                      SPOKOJNIE !!!
                      Wcale się nie zaangażowałem w tą znajomość. Mogę ją w każdej chwili zakończyć
                      (po prostu zerwać kontakt). Jednak zaskoczyły mnie takie deklaracje od osoby,
                      którą uważam za bardzo mądrą i poważnie podchodzącą do życia (chocby na
                      podstawie jej wypowiedzi w internecie). Widzę, że jednak pozory mylą.
                      • bellima Re: BEZ PRZESADY!!! czyżby? 12.08.05, 10:32
                        >Jednak zaskoczyły mnie takie deklaracje od osoby,
                        > którą uważam za bardzo mądrą i poważnie podchodzącą do życia

                        człowieku, przeciez ty jej nie znasz! poczytałes jakieś bzdury w internecie, i
                        wymysliłes sobie osobę której w rzeczywistości może wcale nie ma.



                        > Widzę, że jednak pozory mylą.

                        o, załapałeś. budujesz swój świat na wyssanych z palca pozorach. zastanów się
                        nad sobą, a potem nad tym po co robisz tu "wielkie halo" jeśli

                        > Wcale się nie zaangażowałem w tą znajomość. Mogę ją w każdej chwili zakończyć
                        > (po prostu zerwać kontakt).

                        więc jeszcze raz: ZIEMIAAA! ZIEMIA WZYYWAAA!

                        • julka1800 Re: BEZ PRZESADY!!! czyżby? 12.08.05, 10:45
                          ło matko usmialam sie
                          sorry
                          Bellima jesteś Super!
                          jak pojedziecie na te Majorke to moge sie zabrać z Wami jako przyzowitka?
                          • gad_forumowy Re: BEZ PRZESADY!!! czyżby? 12.08.05, 10:46
                            Dwie za jednym zamachem? Brzmi smakowicie.
                            • julka1800 Re: BEZ PRZESADY!!! czyżby? 12.08.05, 10:48
                              chcesz nas skonsumować? super
                              zamiast balsamu do ciala uzyje pieprzu, myslisz ze bedze Ci smakowć?
                              • gad_forumowy Re: BEZ PRZESADY!!! czyżby? 12.08.05, 10:49
                                Będziesz... pieprzna big_grin . Aż się oblizałem odruchowo.
                                • julka1800 Re: BEZ PRZESADY!!! czyżby? 12.08.05, 10:53
                                  chilli tez lubisz?

                                  widze ze lubisz na ostro...

                                  • gad_forumowy Re: BEZ PRZESADY!!! czyżby? 12.08.05, 10:55
                                    Byle nie za dużo... tongue_out
                          • bellima Re: BEZ PRZESADY!!! czyżby? 12.08.05, 10:48
                            jasne smile)
                            jak się cieszę, że jedziemy we dwiesmile))))
                            sama bym sie bała
                            toż to może byc zboczony seryjny morderca zwabiający niewinne dziewczęta(jak ja)
                            na bezludne wyspy w niecnych celach smile)))
                            • julka1800 Re: BEZ PRZESADY!!! czyżby? 12.08.05, 10:50
                              Bellimo to my jestesmy zboczonymi /!!!!!!/ seryjnymi morderczyniami
                              zwiabiającymi niewinnych chlopczyków !
                              • gad_forumowy Re: BEZ PRZESADY!!! czyżby? 12.08.05, 10:51
                                A ja jestem ludożercom...
                                ...jadowitym na dodatek.
                              • bellima Re: BEZ PRZESADY!!! czyżby? 12.08.05, 10:59
                                ciiiiiiiicho bo się zorientują i zostaną nam sami tubylcysmile)))
                          • bezecnymen Re: BEZ PRZESADY!!! czyżby? 12.08.05, 10:49
                            i mnie tez weźcie, bede taskał walizy!!!
                            • julka1800 Re: BEZ PRZESADY!!! czyżby? 12.08.05, 10:51
                              bierzemy Cie w ciemno! swoją drogą Majorka jest piekna i ciepla jak kobiece
                              cialo!

                              ups.. rozpedzilam sie chybawink)
                              • bezecnymen Re: BEZ PRZESADY!!! czyżby? 12.08.05, 10:53
                                w dodatku roi się tam od majorów w minorowym nastrojusmile
                                • gad_forumowy Re: BEZ PRZESADY!!! czyżby? 12.08.05, 10:54
                                  To może jednak Madagaskar.
                                  • bellima Re: BEZ PRZESADY!!! czyżby? 12.08.05, 10:57
                                    gad_forumowy napisał:

                                    > To może jednak Madagaskar.
                                    >


                                    smile)))
                                    ooooo, ciągnie wilka do lasu? smile)
                                • julka1800 Re: BEZ PRZESADY!!! czyżby? 12.08.05, 10:56
                                  minorowym nastroju? nie zauważyłam raczej tam wszystkim geba sie smieje od ucha
                                  do uchawink)
                                  urlopowicze jedniwink)

            • scriptus Re: głodnemu.... 12.08.05, 10:07
              Normalnie nawet w kawalerskich czasach człowiek po rozstaniu z jedną, drugą
              dziewczyną robi się ostrożny i trochę nieufny, uważa, żeby błędnie nie lokować
              uczuć, bo to potem boli, a ten po rozwodzie, zakochał się przez internet.
              Luuudzie! Ratunku!....

              Nie jestem po rozwodzie, nie wiem jak to jest, moje doświadczenia ograniczają
              się do jakichś tam, wtedy dużo znaczących rozstań w niepamiętnych czasach,
              które jakoś ciągle dobrze pamiętam. Nie można się zbyt szybko angażować
              uczuciowo, tak jak nie można podstawiać ręki pod kran nie wiedząc, czy popłynie
              zimna woda, czy wrzątek.
              Jest kilka przysłów, serce nie sługa, zapomniał wół... itd.
              Ja rozumiem, puste serduszko, paląca potrzeba posiadania swojej połówki, ale z
              takim podejściem, staniesz się niedługo wielokrotnie oszukaną zgorzkniałą
              ofiarą internetowych naciągaczy.
              • bellima Re: głodnemu.... 12.08.05, 10:10
                kim podejściem, staniesz się niedługo wielokrotnie oszukaną zgorzkniałą
                > ofiarą internetowych naciągaczy.



                naciągaczek, proszę pana! naciągaczek!smile
                • bezecnymen Re: głodnemu.... 12.08.05, 10:31
                  naciągaczek, proszę pana! naciągaczek!smile
                  ja bym nie był tego taki pewnybig_grinDDDDDDDDDDD
                  • bellima :)))) 12.08.05, 10:37
                    tyz prowda !smile))))
                    • bezecnymen Re: :)))) 12.08.05, 10:40
                      jestem piekny i uroczy
                      popatrzcie w moje oczysmile
                    • gad_forumowy Re: :)))) 12.08.05, 10:40
                      Gówno prowda tongue_out
                      • bellima Re: :)))) 12.08.05, 10:41
                        może temu cie rzuciła ze tak brzydko do niej mowiłeś a ona woli gentelmenow? hę?
                        • gad_forumowy Re: :)))) 12.08.05, 10:43
                          Mówiłem do niej wierszem, wysyłałem kwiaty, poezje...
                          • bellima brrrrrrrr 12.08.05, 10:43
                            to się jej nie dziwie.....
                            • gad_forumowy Re: brrrrrrrr 12.08.05, 10:44
                              Czas na zmianę taktyki...
                              • bellima khe khe khe 12.08.05, 10:45
                                mimo wszystko życzę szczęścia.:o
                          • bezecnymen Re: :)))) 12.08.05, 10:51
                            a ona chciała normalnego chłopa z... tym no tentegojak to tam...
                            • julka1800 Re: :)))) 12.08.05, 10:52
                              ...ptaszkiem?
                              • bezecnymen Re: :)))) 12.08.05, 10:55
                                raczej heraklesa z maczugą coby wykonał te drobne 12 prac w jedną noctongue_out
                                • scriptus Re: :)))) 12.08.05, 11:02
                                  12 prac w jedną noc ?!?!?!?!?!
                                  To chyba niełatwe nawet dla młodzieńców, cóż dopiero dla panów w słusznym
                                  wieku...
                                  2, 3, niech będzie 7, ale 12 ?!?!?!
                                  • bezecnymen Re: :)))) 12.08.05, 11:06
                                    jak szaleć to szaleć.....
                                    mineralną i naleśniki z serem proszę!
                                    • scriptus Re: :)))) 12.08.05, 11:09
                                      Ach, ten zdrowy tryb życia... chyba rzucę piwo i golonkę, zacznę spożywać
                                      naleśniki i minerały, to może Ci dorównam, jednak 12 prac w ciągu jednej
                                      nocy... jestem pełen podziwu, Bezecny!! ;DDDDDDDDDDD
                                      • julka1800 Re: :)))) 12.08.05, 11:17
                                        me too wink))
            • bezecnymen Re: głodnemu.... 12.08.05, 10:28
              może odbieram to zbyt osobiście ale co to jest...luźna propozycja? albo sie
              umawiać albo nie... takie gadanie: może byśmy spędzili wspólnie troche czasu,
              to nie do faceta po niedawnych przejściach raczej
          • bezecnymen Re: głodnemu.... 12.08.05, 10:25
            a dlaczego miałaby się oświadczać nieznanemu facetowi?...to samo dotyczy
            zaproszenia na wspólny urloptongue_out
            • bellima Re: głodnemu.... 12.08.05, 10:39
              kurcze.... to zadna wam się nie oswiadczyła w internecie? tylko ja mam takie
              szczęscie ,że mi się oswiadczaja w ciemno? wink))))))
              • scriptus Re: głodnemu.... 12.08.05, 10:52
                bellima napisała:

                > kurcze.... to zadna wam się nie oswiadczyła w internecie? tylko ja mam takie
                > szczęscie ,że mi się oswiadczaja w ciemno? wink))))))


                Bellimko, nie wyszłabyś za mnie wieczorem ??? ;DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDd

                czuj się szczęśliwa wink
                • bellima Re: głodnemu.... 12.08.05, 10:56
                  ach, o tym marzyłam!
                  ale dziś wieczorem nie moge bo się z Władkiem umówiłam na turystykę
                  weekendowo-wyjazdową..
                  Może przełozymy ślub na wtorek? taki wyczekany moment będzie jeszcze
                  szczęsliwszy!smile))
                  • scriptus Re: głodnemu.... 12.08.05, 11:06
                    ale koniecznie wieczorem, żeby było w ciemno ;P
                    Będę czekał na Ciebie, przy okazji naszykuję jakieś Bermudy, lub Galapagos dla
                    Ciebie wink
                    • julka1800 Re: głodnemu.... 12.08.05, 11:07
                      skończyły sie przedwczoraj, psze pana...
                      • scriptus Re: głodnemu.... 12.08.05, 11:11
                        co się skończyło? bilety?? pojedziemy moim prywatnym trolejbusem...
                      • bezecnymen Re: głodnemu.... 12.08.05, 11:11
                        ona w bermudach, on w panamie
        • kasia9873 Re: głodnemu.... 12.08.05, 09:57
          Zgadzam się Tobą Bezecny. Pewnych rzeczy robić się nie powinno (tak apropos
          propozycji wspólnego urlopu, bo to już rodzi pewne konsekwencje). Ale różni
          ludzie surfuja po sieci i generalnie należy być ostrożnym, a już na pewno nie
          nalezy umawiać się z pierwszą osobą, która napisze do nas miłego maila.

          Zresztą Bezecny, czytając posty tego forum ma się wrażenie, że jego uczestnicy
          znają się świetnie i odbywają cykliczne spotkania, nie konieczne w internecie.
          To, że umawiamy się na skrzyżowaniu ulic X i Y we Wrocławiu nie oznacza, że
          faktycznie tam będziemy. I nikt do nikogo nie ma o to pretensji.

          Dlatego potrzebny jest zdrowy rozsądek i lekko zdeystansowane podejście do
          internetowych znajomości. Co nie wyklucza sytuacji, że pewnego pięknego dnia
          ludzie z internetu spotkają się w realu i bedzie z tego coś więcej.
          • bezecnymen nie zapomnij 12.08.05, 10:33
            że umówiliśmy się na bezecną konsumpcję ''michałków''tongue_out
            • kasia9873 Re: nie zapomnij 12.08.05, 10:39
              No jakże mogłabym zapomnieć. Na skrzyżowaniu Puławskiej i Woronicza, czy pod
              Galerią Centrum?
              Oj zapomniałam, że Ty wolisz Wrocław. Dobrze niech będzie Wrocław. To może tam
              gdzie uprzejmy kierowca częstował Anję papierosem?
              • bezecnymen Re: nie zapomnij 12.08.05, 10:58
                tiaaaaa i będę dołował wrocławiaków ściskając w jednej ręce michałka a w
                drugiej stołeczną laskętongue_outtongue_outtongue_out
                • anja_pl Re: nie zapomnij 12.08.05, 11:23
                  bezecnymen napisał:

                  > tiaaaaa i będę dołował wrocławiaków ściskając w jednej ręce michałka a w
                  > drugiej stołeczną laskętongue_outtongue_outtongue_out

                  a nie warszawiaków, że do Wrocławia warszawianka musiała przyjechać ? wink
            • phokara Re: nie zapomnij 12.08.05, 10:39
              Skrzyzowanie Pulawska/Woronicza.
              • bezecnymen Re: nie zapomnij 12.08.05, 11:00
                zaraz zaraz to może z kasią pod galerią a z phokarą na krzyżówce??? bo aż tak
                podzielnej uwagi to już nie mamsad
                • phokara Re: nie zapomnij 12.08.05, 11:03
                  dobra, to ja obstawiam krzyzowke

                  Wiesz, zebysmy sie przypadkiem z Kaska nie szarpaly za wlosy i nie drapaly pazurami,
                  walczac o naszego ukochanego wirtualnego lwa. ha.
                  • bezecnymen Re: nie zapomnij 12.08.05, 11:08
                    wraaaaau
                    to może jednak z tym samym miejscu? dawno nikt o mnie nie walczyłtongue_out
                    • phokara Re: nie zapomnij 12.08.05, 11:11
                      100% lwa w lwie.

                      chociaz salonowy?
                      • bezecnymen Re: nie zapomnij 12.08.05, 11:15
                        saloonowytongue_out
                        a zwyciezca bierze wszystkosmile
                        • phokara Re: nie zapomnij 12.08.05, 11:19
                          wszystko?

                          a nie moze byc polowicznie.... jak my dwie chetne.

                          Ech, te wirtualne ajlawki...
                          Nie martw sie Bezecny, my sie juz tam z Kaska dogadamy co i jak. Ja tam jestem czlowiekiem
                          dialogu.
                        • anja_pl Re: nie zapomnij 12.08.05, 11:21
                          bezecnymen napisał:

                          > saloonowytongue_out
                          > a zwyciezca bierze wszystkosmile

                          etam, gdzie się dwie biją, tam trzecia korzysta wink
                          • phokara Re: nie zapomnij 12.08.05, 11:22
                            moje gratulacje. I powodzenia!

                            Ide sobie przegryzc zyly z rozpaczy. Buuuuuuuuuuuu.
                            • scriptus Re: nie zapomnij 12.08.05, 11:28
                              phokara napisała:

                              > moje gratulacje. I powodzenia!
                              >
                              > Ide sobie przegryzc zyly z rozpaczy. Buuuuuuuuuuuu.


                              Pho, może Cię trzeba pocieszyć... zapraszam...
                            • anja_pl Re: nie zapomnij 12.08.05, 11:29
                              phokara napisała:

                              > moje gratulacje. I powodzenia!
                              >
                              > Ide sobie przegryzc zyly z rozpaczy. Buuuuuuuuuuuu.

                              nie rozpaczaj .........
                              mam rozwiązanie wynikające z poprzednich wątków:
                              Scritpus umawiał się z Kasia w galerii centrum, a Ty z Bezecnym na skrzyżowaniu
                              Woronicza/Puławskiego

                              a ja się załapię na michałki, jak będzie przejeżdżał przez Wrocław big_grinbig_grinbig_grin

                              i wilk syty i owca cała,

                              tylko nie wiem jak Bellima ,której sie Scriptus oswiadczył, hmm
                              ale ślub dopieri we wtorek to moze zdąży dojść do spotkania z Kasią...

                              no ale może Gad zabierze Bellime i Julkę na Madagaskar, to Scriptus miałby
                              więcej czasu dla Kasi wink
                              • scriptus Re: nie zapomnij 12.08.05, 11:40
                                A co z walką w kisielu?? Postaram się o najlepszy smile
                              • bellima Re: nie zapomnij 12.08.05, 13:23
                                smile)))

                                ja na weekend się nie piszę bo Władek czeka,
                                na wtorek mam rezerwacje na Scriptusa ale dopiero jak się ściemni, za dnia jest
                                waszsmile)
                                potem czarterem Majorka z Julką i Bezecnym jako bagażowym po drodze na
                                Madagaskar z Gadem...

                                ale poczekajcie pare godzinek!
                                pokręcę się po internecie i może znajdę jakiegoś miłego pana z własnym
                                boenigiem737 żebyśmy sie pomieścili, i wtedy zabieramy się stąd wszyscy na
                                Mauritiussmile))) stroje kąpielowe nie są konieczne tam jest ciepłosmile))

                                • scriptus Re: nie zapomnij 12.08.05, 13:46
                                  Zatem, na Mauritius !!!!!

                                  I będą forumowe eliminacje w bitej śmietanie ze zlizywaniem dla finalistek. Z
                                  radością się podejmę udzielania nagród ;DDDD

                                  Bezecny, musisz przyznać, że tak bezecnie, to tu jeszcze nie było wink)))))
                                  • julka1800 Re: nie zapomnij 12.08.05, 14:20
                                    jestem ZA!!!
                                    za wyprawa na majorke, madagaskar czy maurituis czy gdzielolwiek
                                    za bitą smietaną
                                    i zlizywaniem
                                    tylko nie bardzo rozumiem kto kogo ale to mozna uzgodnic w trakcie

                                    Gad tez sie pisze?
                          • scriptus Re: nie zapomnij 12.08.05, 11:27
                            Anja, Ty też zawitasz do Warszawy na wiadome skrzyżowanie?? Wow. Te michałki
                            mają jednak siłę przyciągania. ;DDDDDD

                            A może ustawimy basenik z kisielem na te walki, coby było bardziej bezecnie??
                            • anja_pl Re: nie zapomnij 12.08.05, 11:32
                              scriptus napisał:

                              >
                              > A może ustawimy basenik z kisielem na te walki, coby było bardziej bezecnie??
                              >

                              o faceta bić sie będę,
                              zdecydowanie, nie będę...

                              chyba,ze będzie to dobry kisiel tongue_outtongue_outtongue_outtongue_out
                              • scriptus Re: nie zapomnij 12.08.05, 11:44
                                Miały walczyć Pho z Kasią, ale jeżeli chcesz Aniu wziąć udział w eliminacjach,
                                nie ma sprawy, kisiel na pewno będzie w najlepszym gatunku

                                Mmmmmmmm
                                • kasia9873 Re: No nie! 12.08.05, 13:00
                                  • kasia9873 Re: No nie! 12.08.05, 13:03
                                    Walki w kisielu? Wykluczone!!! Obrzydlistwo. Lepi się to do ciała i zero
                                    przyjemności.
                                    Ale bita śmietana to by było coś. A jakie przyjemne w zlizywaniu.

                                    Oj, rozmarzyłam się chyba.
                                    • scriptus Re: No nie! 12.08.05, 13:40
                                      Nie kuś Kasiu ;DDDDDDD
                                      nie mógłbym się oprzeć...
    • bezecnymen tak oto 12.08.05, 10:48
      powrócił na forum wątek internetowych znajomości, romansów itp.
      gad się jakby naciął, niczym szczerbaty na sucharki, ale uważam, że tego typu
      kontaktów skreślać nie należy li tylko z tego powodu, że raz czy dwa ktoś nas
      oszukał...w realu też tacy krążą, a z niektórymi cwaniakami coponiektórzy z nas
      nawet stanęli na ślubnym kobiercutongue_out
      Drogi gadzie! postaraj się wyjaśnić ostatecznie, co jest grane i wiedząc na
      czym stoisz, pchaj się dalejsmile
      i nie udawaj zimnokrwistegotongue_out
      • julka1800 Re: "tonight I celebrate my love for you..." 12.08.05, 10:59
        co racja to racja
        słuchajmy co starsi mówią
        • bezecnymen Re: "tonight I celebrate my love for you..." 12.08.05, 11:02
          starsi panowie, starsi panowie, starsi panowie dwaj
          już szron na głowie, już nie to zdrowie
          a w sercu ciągle majbig_grinDDD
          • julka1800 Re: "tonight I celebrate my love for you..." 12.08.05, 11:06
            pewnie niedługo okaże sie czy maj czy listopad

            fajna wykładnia?
            • bezecnymen Re: "tonight I celebrate my love for you..." 12.08.05, 11:09
              jak opadnie to na pewno listopad, oby dotyczyło to tylko figowego listkasmile
              • julka1800 Re: "ostatnie tango.." 12.08.05, 11:16
                pożyjemy ...zobaczymy...
    • eevita Re: Narobiła mi nadziei... :-( 12.08.05, 13:16
      A to nie to forum.. Wszelkimi popaprancami i internetowymi uwodzicielami (
      równiez płci żenskiej , jak sądzę ) zajmuja się "Randki z internetu"...
      • kocur.czarny Re: Narobiła mi nadziei... :-( 12.08.05, 13:45
        Sa chwile gdy zaluje ze nic z tych znajomosci forumowych nie bedzie - wszyscy
        jawia sie ciekawymi osobami. Troche strach ten obraz weryfikowac, prawda?
        • julka1800 Re: Narobiła mi nadziei... :-( 12.08.05, 14:22
          kto sie boi? Ty?

          bo ja nie!
          • kocur.czarny Re: Narobiła mi nadziei... :-( 12.08.05, 18:43
            Pewnie ze sie boje. Symptom doktora Jeckyll i pana Hide. Tu wszyscy sa mili,
            weseli, a jak smutni to moga sie wyzalic i wszyscy go pocieszaja, udzielaja
            wywazonych rad. To jest fajne. Tylko ze real to pan Hide.
            Wyobrazcie sobie spotkanie w realu:
            Kaska tu nas rozbawia - w realu okaze straszna zolza, rozstawiajaca wszystkich
            po katach - (w zasadzie to nic nowego sama sie przyznala ze zneca sie nad
            facetami)
            Bursztynowe bedzie nam prawil moraly, ktorych nikt nie bedzie chcial sluchac -
            okaze sie tylko kawalkiem kalafonii a nie bursztynem
            Wymadrzanie sie Scriptusa na dluzsza mete pewnie jest trudne do zniesienia
            Julka z Belima to morderczynie polujace na malych chlopcow - same sie do tego
            przyznaly.
            Phokara ze swoim idealistycznym w rzeczywistosci okaze sie zatwardziala
            materialistka wysysajaca z mezczyzn ostatni grosz
            Tricolor bedzie jednokolorowy
            A ja, jak slusznie kaska zauwazyla facetem, ktory ma zamiar znalezc dziesiata
            zone aby ja wykonczyc.
            Gad okaze sie ropucha
            Mindsailor okaze sie Bodysinkiem
            Reszta, ktorej nie wymienilem z powodu obowiazkow bedzie miala garby albo
            bedzie innej plci niz ta za ktora sie podaje.
            Jak ktos nie chce garba niech sie zglosi indywidualnie - przedstawie swoja
            schizofreniczna wizje osoby.
            • anja_pl Re: Narobiła mi nadziei... :-( 12.08.05, 21:26
              kocur.czarny napisał:

              > Reszta, ktorej nie wymienilem z powodu obowiazkow bedzie miala garby albo
              > bedzie innej plci niz ta za ktora sie podaje.
              > Jak ktos nie chce garba niech sie zglosi indywidualnie - przedstawie swoja
              > schizofreniczna wizje osoby.

              ja niechcę jeszcze jednego garba !!!!!!!!!!!
              już mam dwa z przodu wink)))))))
              • jarkoni Re: Narobiła mi nadziei... :-( 12.08.05, 22:18
                Ale wątek przegapiłem sad Heheh jednak pomysł z pensjonatem nie był
                zły...Hih,tylko trzeba pomyśleć o ringu i kiślu w dużych ilościach...
                • jarkoni Re: Narobiła mi nadziei... :-( 12.08.05, 22:30
                  A poważnie co do robienia nadziei w necie, to dzieliłbym każdą rozmowę przez 10
                  co najmniej...taki jest net...chcesz anegdotę założycielu wątku? Nie czatuję,
                  ale 2 tygodnie temu gadałem na czacie z super dziewczyną, ponad 7
                  godzin,poważna pani doktor, jest wolna,rozmowa życia, spotka się, niestety nie
                  ma gg ani maila ani telefonu ,,,hehehe i to była sekunda i tekst: mąż
                  przyjechał, papa...Hehe ...nie wierz w nadzieje z netu...to moja rada..jednak
                  nie żyjemy w Matrixie
                  • akacjax Błąd! 12.08.05, 23:28
                    Rzeczywistość nie istnieje, jest tylko matrix. smile
                    garbata akacja
                    • jarkoni Re: Błąd! 13.08.05, 18:21
                      hello, mam nadludzką moc....Co się odezwę to wątek się kończy smile))
            • kasia9873 Re: Co by było gdyby? 16.08.05, 12:55
              Gdybyśmy spotkali się w realu?

              kocur.czarny napisał o kontaktach inetrnetowaych:

              > "Tu wszyscy sa mili,
              > weseli, a jak smutni to moga sie wyzalic i wszyscy go pocieszaja, udzielaja
              > wywazonych rad. To jest fajne.

              Tylko ze real to pan Hide."

              Mysle, że ciężko przestawić się z kontaktów internetowych na te bardziej
              bezpośrednie.
              Odarci z intymności jaką daje sieć, pewnie bylibyśmy zażenowani, nieufni,
              zaskoczeni i w efekcie ze spotkania (a napewno kilku pierwszych) nic by nie
              wyszło.
              Do tego jeszcze szok spowodowany tym jak wyglądamy.
              Spróbować zawsze można, ale nie nalezy się nastawiać, że odnieisemy w tych
              kontaktach sukces towarzyski.

              Co do mnie, to pewnie sidziałabym w kącie i wogóle sie nie odzywała. Niestety
              długo przekonuję się do ludzi.
              • kocur.czarny Re: Co by było gdyby? 16.08.05, 13:15
                "Odarci z intymności jaką daje sieć, pewnie bylibyśmy zażenowani, nieufni,
                zaskoczeni i w efekcie ze spotkania (a napewno kilku pierwszych) nic by nie
                wyszło."

                Siec daje intymnosc??? Moim zdaniem daje jedynie pewne nieskrepowanie
                wypowiedzi, na ktore w realu wielu nie stac. Ale wciaz mnie nurtuje pytanie na
                ile tu jestesmy sa soba, a na ile to kreacja tylko (jak juz ktos na forum
                zauwazyl).
                • kasia9873 Re: Co by było gdyby? 16.08.05, 13:57
                  Miałam na myśli intymność osobową (może lepsze byłoby słowo anonimowość), czyli
                  to, że nie widziwmy siebie nawzajem.

                  Wracając do Twojego pytania "na ile w sieci jestesmy sobą?"
                  Mogę powiedzieć jedynie o sobie, ponieważ poza tym forum wogóle nie próbowałam
                  innych form, typu gg, wiec nie mam doświadczeń w tym zakresie.

                  Uważam, że forum daje olbrzymią możliwość wypowiedzi i jednocześnie odkrycia
                  siebie. Jeżeli zapytasz czy jestem prawdziwa w swoich wypowiedziachch,
                  odpowiedż będzie twierdząca. Zresztą nie potrafiłabym kreować siebie na inną
                  osobę, którą w rzeczywistości nie jestem.
                  Ostatnie, prześmiewcze wątki (Typu - Wątek matrymonialno-rozwodowy)przypomniały
                  czasy studenckie, kiedy potrafiłam żartować ze wszystkiego i ze wszystkich.
                  Oczywiście robiąc to w sposób delikatny.
                  Myśle, że nam wszystkim brakuje takiej codziennej, zwykłej radości, dlatego
                  sądzę, że nalezy ją wyzwalać, na możliwie najwięcej sposobów.
                  • kocur.czarny Re: Co by było gdyby? 16.08.05, 15:16
                    Masz racje z tym brakiem radosci. Brakuje nam codziennych i musimy ich szukac
                    gdzie sie da. Wkurza mnie, ze zaczynam znajdywac je w wirtualnym swiecie. Boje
                    sie, ze niedlugo sie odcielesnie.
                    • kasia9873 Re: Co by było gdyby? 16.08.05, 15:54
                      Wiesz co Kocurze, myślę, że wsród nas, w tzw. realu jest wiele osób, które przy
                      bliższym poznaniu okazałyby się tak samo symaptyczne jak Scriptus, Bezecny,
                      Julka czy Anja. My tylko nie mamy czasu, żeby ich poznać, a po poznaniu, żeby
                      pielegnować tę znajomość. Natomiast internet jest takim miejscem, gdzie
                      wpadamy, gdy mamy chwilę wolnego, bez żadnych zobowiązań. I nikt od nas niczego
                      nie oczekuje.
                      Myślę, że powinieneś jednak dobrze rozejrzeć się wokół,a na pewno znajdziesz
                      kogoś, kto się do Ciebie usmiechnie i zrobi to zupełnie bezinteresownie.
                      • kocur.czarny Re: Co by było gdyby? 16.08.05, 16:14
                        Ja nie narzekam, tylko sie dziele spostrzezeniami. I jak slusznie zauwazylas,
                        zaluje, ze te kontakty pozostana wylacznie forumowymi. Z ich wygodnymi zaletami
                        i wadami plytkosci.
                      • scriptus Re: Co by było gdyby? 16.08.05, 17:19
                        Kasiu, w życiu nie pomyślałem, że spotkam się z kimś w realu. Jednak, mimo
                        wszystko (nie będę opisywał jak) do tego doszło i nie żałuję, spotkanie było
                        niewiarygodnie sympatyczne. Oczywiście, nie każde musi być takie, mogę
                        powiedzieć, że miałem szczęście, ale, jestem obecnie po stronie ze zdaniem -
                        warto próbować wink. Ryzyko niewielkie, oczywiście, to zależy od oczekiwań wink.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka