Witam wszystkich jadowcie z samego rana. Opiszę swoją historię. Niedawno
przeszedłem bolesny rozwód. Teraz niejako liżę rany, staję na nogi.
Nie chciałem angażować sie w żaden nowy związek, jednak niedawno (już po
rozwodzie) coś się stało. Poznałem przez internet dziewczynę. Trochę młodszą
ode mnie, wychowującą dziecko (ja nie mam dzieci). Jej zachowanie było dla
mnie w miarę jednoznaczne. Zaczęło się od miłych maili; w którymś z kolei ona
poała mi numer telefonu do siebie (również domowy), przysłała swoje zdjęcia.
Zaprosiła mnie również na wspólne wakacje gdzieś w Polsce (mieliśmy wybrać
miejsce). Potraktowałem te deklaracje poważnie, bo jest to kobieta prawie 30-
to letnia.
Później przeczytałem na którymś forum jej posty, gdzie twierdziła że nie jest
gotowa na nowy związek, co najwyżej na luźną znajomość. OK, niech i tak
będzie, ja też jestem świeżo po przykrych przejściach. W międzyczasie
rozmawialiśmy prze telefon i kontakt coś zaczął się rwać (nie odpisuje na e-
maile). No ale dziewczyna jest bardzo zaracowana, zajęta dzieckiem, więc
bardzo się nie dziwiłem. Później posługując się wyszukiwarką czytam jej posty
i dowiaduję się, że spotyka się z jakimś dzieciatym facetem (wygląda to na
początek znajomości). No zatkało mnie. Zastanawiam się po jaką cholerę robiła
mi nadzieje, po co te wszystkie deklarację. Jeszcze się bardzo nie
zaangażowałem w tą znajomość ale co po sercu to dostałem.